Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz kwi 19, 2018 9:33 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 Jak odnaleźć sens dalszego życia? 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pt kwi 06, 2018 7:45 pm
Posty: 6
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Jak odnaleźć sens dalszego życia?
Szczęść Boże. Zdecydowałem się napisać na tym forum gdyż zauważyłem, że jest tutaj kilka mądrych osób, które potrafią coś doradzić nie rzucając od razu kamieniem.
Mam 40 lat. Żona ma 50. Żonę poznałem 20 lat temu. Była wtedy w trakcie rozwodu. Ja w tym okresie byłem daleko od Pana Boga, w związku z mężatką nie widziałem nic złego. Zostaliśmy parą. Straciłem dla niej głowę, nie potrafiłem bez niej żyć. Żonie dużo czasu zajęło podjęcie decyzji o wejściu w poważniejszy związek ze mną. Dopiero po 10-ciu latach zdecydowała się na wspólne zamieszkanie ze mną na stałe. Ja przez te lata cierpliwie czekałem, starałem się jak mogłem przekonać ją, że jestem jej wart. Jednak zawsze miałem wrażenie, że ja kocham bardziej i staram się bardziej. Akceptowałem to, chociaż nie raz żona robiła lub mówiła rzeczy, które sprawiały mi ból.
Żona nie chciała mieć więcej dzieci. Czasem w przypływie czułości potrafiła składać deklaracje że chce, ale potem zawsze pojawiały się wymówki, że jestem nie dość dojrzały, nie stać nas, zdrowie jej nie pozwala, nie mamy odpowiedniego mieszkania. To również zaakceptowałem, nie chciałem jej stracić. Wspólnie wychowaliśmy córkę żony z poprzedniego małżeństwa. Moja pasierbica wyrosła na mądrą, odpowiedzialną, dorosłą kobietę. Jestem dumny, że miałem udział w jej wychowaniu. To chyba najlepsze, co mi się w życiu przydarzyło.
Przeżyliśmy ze sobą 17 lat bez ślubu. Kilka lat temu były mąż żony wystąpił o stwierdzenie nieważności ich małżeństwa. Początkowo wydało nam się to absurdalne, bo w chwili ślubu byli dojrzali, samodzielni, nikt na nich nie naciskał. Ku naszemu zaskoczeniu sąd biskupi orzekł jednak o nieważności. W międzyczasie ja zacząłem powoli wracać do wiary. Pan Bóg chyba mnie wołał, choćby z daleka. Nieunormowana sytuacja naszego związku zaczęła mi coraz bardziej przeszkadzać.
Trzy lata temu wzięliśmy ślub sakramentalny. Wydawało mi się, że dopiąłem w końcu swego, choćby późno i że teraz pozostaje tylko cieszyć się życiem. Myliłem się. Po ślubie żona zmieniła się na gorsze. Zaczęła zachowywać się tak, jakby teraz wszystko jej się należało, a nic już nie musiała. Zaczęła eskalować żądania finansowe. Obydwoje dobrze zarabiamy, ale ja ponoszę większość kosztów utrzymania domu. Już wcześniej zdarzały jej się szyderstwa, docinki i złośliwości, również przy ludziach, ale po ślubie te zachowania się nasiliły.
Wtedy ja popełniłem błąd. Wdałem się w "przyjaźń" z koleżanką z pracy, która z czasem przerodziła się w coś więcej. Celowo piszę "przyjaźń", bo nigdy z tą kobietą nie cudzołożyłem, nawet jej nie dotknąłem. Wierzcie lub nie, ale nawet nie miałem na to ochoty. Rozmawiałem z nią na różne tematy, to mi wystarczało. Dawała mi szacunek, akceptację i zrozumienie, których nie znajdowałem w małżeństwie. Nie ukrywałem przed żoną tej znajomości, co powodowało jej coraz większą irytację. W końcu po kolejnej awanturze obiecałem, żę zerwę z nią kontakt. Tak też zrobiłem. W podjęciu decyzji pomógł mi fakt, że moja przyjaciółka ma męża i dzieci a ja zorientowałem się, że również nie jestem jej obojętny. Przeraziłem się konsekwencjami, nie chciałem mieć jej małżeństwa i dzieci na sumieniu. Podkreślę, że teraz rozumiem, że był to ogromny błąd, więc ponawiam prośbę o nie rzucanie kamieniem.
Coś jednak we mnie pękło. Zrozumiałem, że "przyjaciółka" była tylko objawem, a nie przyczyną. Pzyczyną jest moje życie. Patrzę na nie wstecz i mam ochotę zapłakać. Patrzę w przyszłość i widzę tylko pustkę. Mam 40 lat, jestem bezdzietny. Gdy widzę na ulicy mężczyzn w moim wieku spacerujących z dziećmi coś mi strasznie ściska serce. W czasie, kiedy moim kolegom rodziły się dzieci ja czekałem, aż moja żona pozbiera się po rozwodzie. Moja pasierbica jest mi wdzięczna za wychowanie, ale jest już dorosła i chyba mnie już nie potrzebuje. Zaczyna do mnie docierać, że żona chyba od zawsze traktowała mnie jak połączenie zabawki erotycznej i bankomatu. Chwali mnie wyłącznie za moją sprawność seksualną, wszystko inne jest we mnie złe, nie takie, nieodpowiednie, rozczarowujące. Czuję się jak bezwartościowy człowiek pechowo przymocowany do atrakcyjnego przyrodzenia. Miałem nadzieję, że ślub coś zmieni na lepsze, a zmienił na gorsze. Czuję się jak starzec. Podupadłem na zdrowiu. Coraz częściej zastanawiam się, po co w sumie ja mam jeszcze żyć. Wszystko co najlepsze już chyba za mną, a i to nie było zbyt dobre. Chyba jedyna zaleta tej sytuacji jest taka, że bardzo zbliżyłem się do Pana Boga. Ufam, że jeszcze naprawi jakoś moje życie. Regularnie się modlę, przystępuję do sakramentów spowiedzi i eucharystii. Spowiednicy wydają się bagatelizować moje grzechy, zawsze dostaję lekką pokutę i mało inspirującą naukę, a ja czuję, że potrzebuję rady, rozmowy, pomocy.


Pt kwi 06, 2018 9:51 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1115
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
Wcześniej myślałeś że robisz co chcesz a w istocie paprałeś sobie życie. Teraz zaczynasz widzieć konsekwencje życia bez Boga i jest ciężko. Nie rzucam kamieniem, myślę że cię dobrze rozumiem. Sama nawróciłam się 5lat temu bodajże i nadal boleję nad swojá przeszłością. Po nawróceniu nie weszłam w okres prosperity wręcz przeciwnie. To co przeszło że "starego" życia przestało zupełnie dawać satysfakcję i jedynie uierało coraz bardziej a w "nowym" zyskałam tylko problemy. Czułam się jak.w klatce - dosłownie - z której nie wiedziałam jak się wydostać i jedynie bałam się że muszę tak żyć już do śmierci. Nadal z tej klatki nie wyszłam bo po prostu sama siebie do niej wpycham ale jest trochę lepiej. Dzięki Bogu. Nie mam żadnych mądrych rozwiązań jak sobie radzić ani pociech. Myślę że czasem jedyne co można zrobić to tylko i aż wytrwac. Niekoniecznie twoja żona się zmieni, niekoniecznie twoje małżeństwo się poprawi, niekoniecznie twoje życie się zmieni oczekiwanym przez ciebie kierunku, ale jeśli wytrwasz przy Bogu to napewno sam się zmienisz. I będze lepiej niezależnie od tego co i jak będzie bo będziesz miał więcej pokoju. Dla Pana Boga nigdy nie jest za późno. Mnie nadal krzepi przypadek Dobrego Łotra który przeszłość miał taką że zaowocowała karą śmierci, przyszłości po ludzku patrząc już żadnej, a Pan Jezus wyprowadził z tej beznadziejnej sytuacji dobro i sens.


Pt kwi 06, 2018 11:43 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 2954
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
Nie Ty pierwszy wierzyłeś w magiczną, czarowną moc bajkowego ślubu w kościele, który miał coś zmienić na lepsze - tylko co? Macie teraz to, co było między wami. Idąc do ołtarza jesteśmy słabymi ludźmi, którzy upadają i takimi samymi ludźmi wracamy. Ślub nie ma magicznej mocy. Pan Bóg ma moc przemiany serc, ale trzeba Mu się powierzyć i zaprosić Go do swojego małżeństwa. Pamiętasz na pewno,że ślubowaliście sobie miłość aż do śmierci. Albo szczerze powierzycie siebie razem Panu Bogu, albo nic z tego. Nasuwa się pytanie, czy nie pomyliliście pociągu fizycznego z miłością. Musicie bardzo, bardzo szczerze porozmawiać. Bez tego, nie tylko nic nie zbudujecie, ale nawet runie to, co jest. Nie licząc wymówek, dużo ze sobą rozmawiacie? Modlicie się razem, praktykujecie?
Wyjeżdżacie gdzieś, spędzacie czas razem, urządzacie sobie urocze kolacyjki w drogich lokalach, raz w tygodniu?
I jeszcze jedno- sakrament oznacza rezygnację z własnego egoizmu, TY ze swojego, ona ze swojego, nie wymówki.
Piszesz, że dopiąłeś swego, a jak z tym czuła sie Twoja żona? Pomyślałam,że może bojąc się odejść i zaczynać od nowa, stanęła przed ołtarzem.
Nie piszesz, czy ją kochasz, czy ona kocha Ciebie tylko,że robi Ci wymówki.
My, kobiety mając 50 lat, czujemy się starszymi paniami, bo przekwitamy, to też wpływa na psychikę. Jeszcze kilka lat, a ona bardziej będzie potrzebowała Twojej opieki i wsparcia, niż seksu.
Dopiero trzy lata po ślubie, a Ty miałeś przyjaciółkę,żona o tym wiedziała, zerwałeś z nią kontakt po kolejnej, jak piszesz awanturze, ufff! ręce opadają.

Mężczyzna 40 letni może być i jest atrakcyjny dla 30 latki, zwłaszcza,jeżeli ona nie wie, co to skrupuły, ogarniasz temat?

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


So kwi 07, 2018 12:00 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So kwi 07, 2018 10:16 am
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
Ja tak sobie myślę Dionizy,że Ty taką rozmowę powinieneś przeprowadzić ze swoją żoną a nie z nami tutaj.Wiem,że ciężko,że zranienia,że miłość własna,że trud,że co ona powie itp.itd.Ale bez niej,bez Twojej żony,sprawa się nie rozwiąże choćbyśmy tutaj pisali od rana do nocy.Ty po prostu powinieneś naprawdę szczerze porozmawiać ze swoją żoną.Obiecuję modlitwę.Z Bogiem!


So kwi 07, 2018 12:30 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 2954
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
dionizy napisał(a):
Czuję się jak starzec. Podupadłem na zdrowiu. Coraz częściej zastanawiam się, po co w sumie ja mam jeszcze żyć. Wszystko co najlepsze już chyba za mną, a i to nie było zbyt dobre.


Mądrzy ludzie dawno temu powiedziali,że przeszłość trzeba zostawić Miłosierdziu Bożemu, a przyszłość Bożej Opatrzności. Nie można w kółko rozpamiętywać tego co było. Przeszłości nie zmienisz, za to przyszłość może być z Panem Bogiem. Rozpamiętywanie starych grzechów prowadzi jedynie do zwątpienia, a szatanowi dokładnie o to chodzi abyś zwątpił.

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


Pn kwi 09, 2018 5:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 2954
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
To bez sensu moi mili; raz i nie ma go po chwili,
nic nie pisze, nie mailuje, niech kto inny dyskutuje.

Brak to czasu, czy niewiedza? Kto założył, niech odwiedza,
po co wątek, prosze was, kiedy wpadnę tylko raz?
Mój Dionizy, rzeknij coś, byłeś tylko, jako gość?

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


Pt kwi 13, 2018 7:27 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 11563
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
  • odczucia nie oznaczają jeszcze rzeczywistości. Wchodzisz w okres "kryzysu wieku średniego", więc za bardzo nie wierz swoim odczuciom
  • czy Twoja Żona jest szczęśliwa z Tobą? Zapewniam CIę, że jesli będzie, to i Ty będziesz szczęśliwy.
  • oczywiście, że sprawę możesz załatwić tylko z zoną. Czy jest szansa pojechania razem na "weekend spotkania" lub coś podobnego?
    Na początek napisz może do żony długi, szczery list. Ona musi wiedzieć, co Cię trapi
Powodzenia!

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Pt kwi 13, 2018 7:37 am
Zobacz profil WWW
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pt kwi 06, 2018 7:45 pm
Posty: 6
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
Wybaczcie, że się nie odzywałem. Nie jest łatwo mi tutaj pisać, jest to trochę akt desperacji z mojej strony, zawsze sobie radziłem w życiu aż do teraz.
Problem z rozmową jest taki, że jest ona dość jednostronna. Jeśli żona ma pretensje do mnie, to ja staram się przepraszać, brać winę na siebie, a jeśli nie, to przynajmniej poważnie traktować jej uwagi. Moje uwagi są za to zbywane stwierdzeniami, że przesadzam, jestem przewrażliwiony, bądź zaprzeczaniem, że pewne fakty miały w ogóle miejsce. Jeśli naciskam za bardzo żona wpada w złość, zaczyna krzyczeć że jak mi się nie podoba możemy się rozstać, że ona już raz rozwód wzięła i żebym nie liczył na skrupuły z jej strony, bo za drugim razem ta decyzja przyjdzie jej nawet łatwiej... i to ostatnie chyba najbardziej mnie boli. Ja takie groźby uważam za ostateczność, a w związku sakramentalnym wierzących osób w ogóle one nie powinny moim zdaniem mieć miejsca. A na ramieniu siedzi mi Zły i szepcze do ucha, że skoro żona najwyraźniej przez całe życie odrzucała katolickie nauczanie o nierozerwalności małżeństwa, to być może nasze małżeństwo też jest nieważne tak jak jej poprzednie :-( Dlatego na codzień staram się udawać zadowolonego i tak sobie żyję, na twarzy przyklejony fałszywy uśmiech, a w sercu smutek.


Pt kwi 13, 2018 4:31 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 399
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
Wana jest prawda. Życie w prawdzie.
dionizy napisał(a):
Jeśli żona ma pretensje do mnie, to ja staram się przepraszać, brać winę na siebie, a jeśli nie, to przynajmniej poważnie traktować jej uwagi.

Czy pretensje są zasadne? Jeśli nie, nie ma sensu przepraszanie, branie winy na siebie dla świętego spokoju, granie potulnego winowajcy itp. Nie należy pozwalać na niesłuszne oskarżenia ani przejmowanie roli ofiary (ja się poświęcę), to demoralizuje drugą stronę.

dionizy napisał(a):
Dlatego na codzień staram się udawać zadowolonego i tak sobie żyję, na twarzy przyklejony fałszywy uśmiech, a w sercu smutek.

I jak to się ma do prawdy? Udawanie? Fałsz? Chcesz na tym budować? Uzdrowić coś fałszem?


Pt kwi 13, 2018 6:49 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 1375
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
dionizy napisał(a):
Wybaczcie, że się nie odzywałem. Nie jest łatwo mi tutaj pisać, jest to trochę akt desperacji z mojej strony, zawsze sobie radziłem w życiu aż do teraz.
Problem z rozmową jest taki, że jest ona dość jednostronna. Jeśli żona ma pretensje do mnie, to ja staram się przepraszać, brać winę na siebie, a jeśli nie, to przynajmniej poważnie traktować jej uwagi. Moje uwagi są za to zbywane stwierdzeniami, że przesadzam, jestem przewrażliwiony, bądź zaprzeczaniem, że pewne fakty miały w ogóle miejsce. Jeśli naciskam za bardzo żona wpada w złość, zaczyna krzyczeć że jak mi się nie podoba możemy się rozstać, że ona już raz rozwód wzięła i żebym nie liczył na skrupuły z jej strony, bo za drugim razem ta decyzja przyjdzie jej nawet łatwiej... i to ostatnie chyba najbardziej mnie boli. Ja takie groźby uważam za ostateczność, a w związku sakramentalnym wierzących osób w ogóle one nie powinny moim zdaniem mieć miejsca. A na ramieniu siedzi mi Zły i szepcze do ucha, że skoro żona najwyraźniej przez całe życie odrzucała katolickie nauczanie o nierozerwalności małżeństwa, to być może nasze małżeństwo też jest nieważne tak jak jej poprzednie :-( Dlatego na codzień staram się udawać zadowolonego i tak sobie żyję, na twarzy przyklejony fałszywy uśmiech, a w sercu smutek.

Wykopo toto z domu, bo nie szanuje cię za grosz, że posuwa się do takich szantaży.


Pt kwi 13, 2018 9:11 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 20, 2014 2:17 pm
Posty: 542
Lokalizacja: Skoki
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
dionizy napisał(a):
Szczęść Boże. Zdecydowałem się napisać na tym forum gdyż zauważyłem, że jest tutaj kilka mądrych osób, które potrafią coś doradzić nie rzucając od razu kamieniem[...]

Czytam Twoją opowieść dionizy, poruszającą opowieść. Nie jestem pewien, czy to opowieść na forum, ale to Twoja wola, że o niej opowiadasz. Chcesz publicznie pogadać? Porozmawiajmy, ale w świeckiej atmosferze.... z uszanowaniem Twojej wiary. Nie wiem jednakowoż, czy tego oczekujesz?

_________________
"Po Darwinie nie jesteśmy już upadłymi aniołami, a co najwyżej robiącymi karierę szympansami" -D.Morris


So kwi 14, 2018 11:34 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pt kwi 06, 2018 7:45 pm
Posty: 6
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
Rafał Kozłowski napisał(a):
Nie jestem pewien, czy to opowieść na forum, ale to Twoja wola, że o niej opowiadasz.

Zdaję sobie sprawę, że opowiadanie obcym osobom na publicznym forum historii swojego życia świadczy o desperacji. Być może powinienem się rozejrzeć za fachową pomocą, myślę o psychologu.


Pn kwi 16, 2018 8:50 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 399
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
Bardzo dobry pomysł. Żyj w realu. Psycholog, przygotowany ksiądz itp. Oszczędzisz sobie przypadkowych i nieprzypadkowych głosów w dobrej i złej wierze, a także tonu impertynencji takich jak wypowiedź Wespacjana, które Cię do przodu nie posuwają.


Pn kwi 16, 2018 11:04 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 2954
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
dionizy napisał(a):
Rafał Kozłowski napisał(a):
Nie jestem pewien, czy to opowieść na forum, ale to Twoja wola, że o niej opowiadasz.

Zdaję sobie sprawę, że opowiadanie obcym osobom na publicznym forum historii swojego życia świadczy o desperacji. Być może powinienem się rozejrzeć za fachową pomocą, myślę o psychologu.

Bardzo dobry pomysł.
Publiczne wypowiadania raczej przypomina "sąd nad grzeszną duszą"i mam wrażenie,że w niczym nie pomaga.

dionizy napisał(a):
Problem z rozmową jest taki, że jest ona dość jednostronna. Jeśli żona ma pretensje do mnie, to ja staram się przepraszać, brać winę na siebie, a jeśli nie, to przynajmniej poważnie traktować jej uwagi. Moje uwagi są za to zbywane stwierdzeniami, że przesadzam, jestem przewrażliwiony, bądź zaprzeczaniem, że pewne fakty miały w ogóle miejsce. Jeśli naciskam za bardzo żona wpada w złość, zaczyna krzyczeć że jak mi się nie podoba możemy się rozstać, że ona już raz rozwód wzięła i żebym nie liczył na skrupuły z jej strony, bo za drugim razem ta decyzja przyjdzie jej nawet łatwiej...


Ponawiam pytanie: rozmawaicie ze sobą z miłością, czy żonglujecie pretensjami, tudzież zarzutami ?
Małżeństwo sakramentalne, mój drogi to rezygnacja wzajemna z własnego egoizmu. Przyznam,że niedawno ta prawda do mnie dotarła, a jesteśmy małżeństwem 30 lat. :cmok1:

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


Pn kwi 16, 2018 3:37 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Wt kwi 17, 2018 12:14 am
Posty: 1
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak odnaleźć sens dalszego życia?
dionizy , czytając Twoją historię na pierwszy plan nasuwa się oczywiście w moim odczuwaniu fakt, braku dowartościowania ze strony kobiety, którą kiedyś pokochałeś ale nade wszystko bardziej chyba zdobywałeś i za ten wysiłek oczekujesz nagrody.Najpierw posiadłeś tę kobietę mimo iż ona nie była tak zdecydowana. Czy pozwoliłeś jej wyrazić obawy ? Czy może nie interesowało Cię to ? To trochę jak w transakcji. W czasie tą nagrodą stał się sakrament małżeństwa, jednak to nie o to chodziło.

Relację z osobą się buduje przede wszystkim poprzez miłość. Można byłoby wypunktować , czy to co się działo między wami i w was było miłością ?
Prawdopodobnie już wiesz i dlatego przyszedł kryzys, bo dojrzałeś do czegoś szlachetniejszego.
To taka ironia losu i Twoja niezależność jak i Twojej żony może być dobrym rozwiązaniem na jakiś czasowy dystans, by obejrzeć to na nowo z oddali. Miłość ma wiele odcieni, jak wspomniałeś o relacji z przyjaciółką i pięknym doświadczeniu akceptacji z jej strony, to Cię rozwinęło. Uczyniłeś porównanie. I dobrze. Jedno mnie dziwi, bo małżeństwa zamknięte przed innymi relacjami po jakimś czasie zachwytu sobą , wypełnia pustka.

dionizy napisał(a):
Zdaję sobie sprawę, że opowiadanie obcym osobom na publicznym forum historii swojego życia świadczy o desperacji. Być może powinienem się rozejrzeć za fachową pomocą, myślę o psychologu.


Nie uważam ,że dialog z osobami w chwili, kiedy mamy wątpliwości, ciemności, upadki jest desperacją. NIE! To nie desperacja a działanie Ducha Świętego, który oświeca i prowadzi ku braciom podobnie myślącym. Od tego jest wspólnota. Nikt nie jest samotną wyspą. Kidy upadamy dobrze jest być blisko kogoś , kto nas podniesie. Tak był i jest Pan Jezus Chrystus, poznałeś Go?


Ostatnio edytowano Wt kwi 17, 2018 8:22 pm przez PeterW, łącznie edytowano 1 raz

Scalono 2 posty



Wt kwi 17, 2018 12:53 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL