Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz lut 21, 2019 8:58 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 113 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona
 Preteksty do utraty religijności? 
Autor Wiadomość
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz lis 22, 2018 6:41 pm
Posty: 133
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Preteksty do utraty religijności?
Nie rozumiem powszechnego zjawiska gdzie ktoś odchodzi, dystansuje się od religii w związku z jakimiś negatywnymi wydarzeniami na zewnątrz Być może zachodzi tu jakiś mechanizm psychologiczny, albo wydarzenie jest tylko pretekstem, ale taka osoba jest wtedy bardzo niewyraźna i niestabilna w swoich przekonaniach, że do zmiany religijnej, światopoglądowej potrzebuje pretekstu.
Przykłady. Ujawniono księdza pedofila -> ktoś traci wiarę w zmartwychwstanie Jezusa. Machloje przykościelnej fundacji -> ktoś traci wiarę w słuszność chodzenia na cotygodniową mszę w ramach trzeciego przykazania.

Naprawdę nie rozumiem tego mechanizmu. Czy gdyby mój nauczyciel geografii był gburem, oszczercą, a może nawet sadystą i zboczeńcem czy zacząłbym uznawać ziemię za płaską?

Dzisiaj przeczytałem świadectwo pary, która odeszła od ŚJ. Opisywali, że na początku wychowywali się w rodzinach niereligijnych. Zupełnym wątkiem pobocznym była kwestia, że szukając Boga rozważali na początku katolicyzm i ŚJ, ale widząc większą serdeczność i jedność słów i czynów zwrócili się w stronę ŚJ. W świadectwie był to tylko wątek poboczny całej opowieści, który dotyczył tego jak postanowili wstąpić. Tutaj jednak rozumiem mechanizm doboru, kierowali się osobistym doświadczeniem z danymi członkami religii.

Dla osoby średnio lub słabo wierzącej w X, a więc będącej już w tym zbiorze A wierzącym w X podobnego zachowania nie rozumiem.

Jakbym był muzułmaninem Tatarem to nie widzę logiki w zwątpieniu w swoją religię po tym jak kilka tysięcy kilometrów dalej fanatycy tworzą Państwo Islamskie. Jakbym był ateistą to po zaangażowaniu charytatywnym jakiegoś księdza nie zmieniłbym światopoglądu tylko uznał go za dobrego człowieka i może zastanowił się nad kwestią, że religia też może być źródłem moralności.

Wracając do początku wypowiedzi. Rozumiem jeszcze moc osobistego świadectwa i na tej zasadzie może istnieje lustrzane odbicie jako antyświadectwo, ale dalej nie rozumiem mechanizmu. Jeżeli to nie pretekst to co? A jak pretekst to ktoś jest naprawdę jak chorągiewka i za chwile po śmierci któregoś z lubianych przez siebie papieży stanie się gorliwym wyznawcą?


Śr sty 16, 2019 1:12 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3060
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Katolicyzm jest najbardziej wymagającą religią na świecie w kwestiach moralnych, etycznych i doktrynalnych. To jest ciężar którego wielu ludzi nie chce nosić albo nie wytrzymuje nieść, szczególnie wtedy, kiedy nie widzą szybkich, ziemskich zysków z ponoszenia wyrzeczeń i ograniczeń bycia katolikiem na codzień.

To sprawia, że wielu łapie się byle okazji to wyskoczenia z pociągu „katolicyzm”. Najłatwiej „odejść od Boga”, gdy pretekstem jest hipokryzja nauczających katolicyzmu, głównie kleru, bo to rzeczywiście podcina skrzydła gdy widzisz, że ten kto głosi jakieś nauczanie w praktyce sam tego nie robi – czyli możliwe, że sam w to nie wierzy. Drugim powodem jest zwolnienie nacisku społecznego, bo jeśli wokół ciebie ludzie wierzą, to łatwiej tobie wierzyć jak i trudniej odejść. Takie zwolnienie najłatwiej obserwować wśród polaków za granicą, którzy oderwani od nacisku społeczności, w 90% porzucają praktykowanie i często etykę katolicką.
Moralność katolicka ma tą „wadę”, że nie oferuje natychmiastowej nagrody z inwestycji i wyrzeczeń, czasami trzeba na to czekać pół życia albo większość, a bardzo często owoc życia po katolicku jest dostępny dopiero w życiu wiecznym.

Zawsze tak było, ale dziś trudniej czekać na frukty moralności katolickiej, bo świat (głównie poprzez technologię) zaczął ofiarowywać natychmiastowe nagrody i przyjemności a to konkuruje z katolicyzmem.


Śr sty 16, 2019 1:29 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 450
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Beobachter napisał(a):
Naprawdę nie rozumiem tego mechanizmu. Czy gdyby mój nauczyciel geografii był gburem, oszczercą, a może nawet sadystą i zboczeńcem czy zacząłbym uznawać ziemię za płaską?

Być może nie lubiłbyś geografii. Sposób, w jaki nauczyciel by geografię przedstawiał, opowiadał o niej i tłumaczył, nie byłby dla ciebie interesujący. I dopiero w konsekwencji np. niesłuchania na lekcjach geografii, jeżeli nie miałbyś innych mentorów i nie dokształciłbyś się odpowiednio wcześnie, mógłbyś zostać płaskoziemcą.
Też nie przepadam za łapaniem się takich rzeczy. Ale tak jak napisał Wespecjan, może to się robi po to, żeby uciekać od religii, która bywa trudna i niezrozumiała.


Śr sty 16, 2019 2:31 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 15478
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Raczej dzieje się tak jak się wierzy w księdza, a nie w Boga.

_________________
"W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki."


Śr sty 16, 2019 2:43 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 14, 2018 11:44 am
Posty: 462
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Kiedyś byłem ateistą, tzn. ochrzczony, ale deklarowałem się jako ateista. Moim głównym argumentem było to, że religii jest na świecie bardzo dużo, więc albo żadna nie jest prawdziwa, albo każda dokładnie po równo mówi prawdę. Obrałem tą pierwszą opcję, ponieważ wszystkie religie świata nie mogą mówić prawdy. Przecież wiele religii przeczy innym religiom. Nie da się z tego zrobić jednej światowej religii. Mówiłem, że gdybym się urodził w Turcji, to byłbym muzułmaninem i też twierdziłbym, że islam jest jedyną najprawdziwszą religią. Los chciał, że urodziłem się w kraju katolickim gdzie wszyscy twierdzą, że to właśnie ta religia jest prawdziwa. Chciałem się z tego wyłamać i nie uzależniać wiary od miejsca urodzenia. Nie chciałem być katolikiem tylko dlatego, że większość ludzi która mnie otaczała nimi była.

Muszę powiedzieć, że życie ateisty było wygodne. Pilnowałem tylko tego, żeby nie łamać prawa państwowego. Nie było dla mnie czegoś takiego jak grzech. Skoro nie łamałem prawa i żadna kara mnie nie mogła spotkać to brałem życie pełną garścią. Nie liczyłem się z uczuciami ludzi. Wiedziałem, że coś co robię jest złe, ale skoro nic mi za to nie groziło i nie łamałem prawa to tłumaczyłem sobie a co tam - raz się żyje i że w życiu trzeba wszystkiego spróbować. Nie dbałem też o zdrowie. No różne rzeczy się robiło, ale prawa nigdy nie złamałem.

I w końcu pewien kumpel uświadomił mi, że ja też jestem wierzący, bo wierzę w nieistnienie Boga. Nie mogę przecież udowodnić, że Go nie ma, ale nie mogę też udowodnić nieistnienia wszystkich innych bogów. Oczywiście udowodnienie, że Bóg istnieje spoczywa na wierzącym, ponieważ każdy człowiek rodzi się nieświadomym ateistą. Nic nie wie o Bogu, dopóki rodzice nie zaczną mu o Nim opowiadać. Gdyby dziecku nic nie mówić o Bogu i gdyby otoczenie też nic by o Nim nie wspominało przez cały okres dzieciństwa, to taki człowiek najprawdopodobniej stworzyłby w swojej głowie swoją własną wiarę czy religię. Na pewno zacząłby się zastanawiać skąd to wszystko w ogóle się wzięło. I tak właśnie stało się u mnie, ale później, bo oczywiście żeby stać się ateistą, to najpierw trzeba być teistą. Człowiek rodzi się nieświadomym ateistą, potem zazwyczaj staje się teistą do końca życia, lub tylko na jakiś czas, po czym znowu staje się ateistą, tylko świadomym. A ja poszedłem o krok dalej. Przestałem być ateistą i zacząłem wierzyć w Boga, ale bez religii, denominacji, świątyń, świąt itd. Miałem w swojej głowie własny obraz Boga, który niekoniecznie jest osobą, ale jest nieskończenie inteligentny. Nie zastanawiałem się mocno nad tym. Wierzyłem (bo przecież nie wiedziałem), że coś/ktoś jest, ale niekoniecznie przejmuje się jedną malutką planetą i żyjącymi na niej ludźmi w obliczu tak wielkiego Wszechświata. Uważałem ludzi wierzących (nie tylko katolików, ale w ogóle teistów) za pysznych, ponieważ uważają się za ważnych, skoro według nich Bóg w ogóle interesuje się nimi. Przecież w obliczu Wszechświata jesteśmy tylko marnym pyłem. Sam zostałem teistą, ale nie nominalnym, bo nie chciałem dołączać do żadnej religii czy denominacji. Ale dalej żyłem źle, bo uważałem, że Bóg w którego wierzę i tak ma w nosie to co robię i jak żyję.

Potem się ogarnąłem. Wróciłem do swoich korzeni, czyli do katolicyzmu. Zacząłem dostrzegać to, że nie tylko to co niezgodne z prawem jest złe. Nie miałem jednak kręgosłupa moralnego, żeby nie czynić złych rzeczy. Tym kręgosłupem stał się katolicyzm. Dzięki niemu stałem się lepszym człowiekiem, uwierzyłem w zmartwychwstanie i w to, że życie nie może tak kończyć się bez sensu. Tylu ludzi zginęło i ginie bez sensu i co? I to już koniec życia? Nie chcę już w to wierzyć. Nie wszystko rozumiem, ale ufam Kościołowi. Wierzę, że Kościół ma swoje argumenty na ataki niekatolików, tylko ja tych wszystkich argumentów po prostu jeszcze nie znam. To od Kościoła katolickiego zaczęły wyłamywać się inne wyznania. Katolicyzm nie jest odłamem (gałęzią) tylko pniem.


Śr sty 16, 2019 4:52 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3060
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Dociekliwy napisał(a):
każdy człowiek rodzi się nieświadomym ateistą

Skąd to wziąłeś?


Śr sty 16, 2019 5:53 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr mar 02, 2016 5:53 pm
Posty: 1522
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Moja prawie 100 letnia tesciowa odeszla od Kosciola obserwujac zachowanie jego przedstawicieli w czasie okupacji i po jej zakonczeniu.
Nie odeszla od religii bo caly czas twierdzi ze bezposrednio rozmawia z Bogiem i nie potrzebuje zadnych pomocnikow w tych rozmowach.

Zastanawiajac sie nad moim odejsciem od religii we wczesnych latach 60 tych, mysle ze najwiekszy wplyw mialy na to przezycia wojenne i powojenne mojej rodziny, zachowanie owczesnych ksiezy i typowe dla nastolatka przekonanie ze "zjadl wszystkie rozumy".
Wieksza wiedza na temat samej religii ktora mam teraz nie zmienila jakos moich przekonan.


Śr sty 16, 2019 6:17 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2101
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Beobachter napisał(a):
Naprawdę nie rozumiem tego mechanizmu. Czy gdyby mój nauczyciel geografii był gburem, oszczercą, a może nawet sadystą i zboczeńcem czy zacząłbym uznawać ziemię za płaską?

Najłatwiej to wytłumaczyć na przykładzie rodziców. Dla dziecka takim autorytetem w sprawach życia są rodzice. Jak długo ci rodzice stanowią dla dziecka wzór, swoją postawą wzbudzają szacunek, tak długo dziecko będzie im posłuszne.
Kiedy dziecko zauważy, że rodzice sami łamią zasady, które wpajają dziecku, kiedy wyczuje w ich postawie życiowej jakiś fałsz, wówczas dziecko przestanie z czasem wierzyć w rodziców. To będzie początek narodzin jego własnej świadomości, własnego sumienia.
Dziecko nie może wierzyć w Boga w sposób dojrzały, jest Bogu ślepo posłuszne. Poznaje Boga poprzez swoich rodziców. Wierzy w Boga przez wzgląd na swoich rodziców. A żaden rodzic nie jest idealny i dziecko prędzej czy później przestanie wierzyć tą "wiarą z drugiej ręki". I pewnie nazwie się potem ateistą, agnostykiem czy innego typu buntownikiem. I tak długo będzie błądził, dojrzewał, aż uwierzy na nowo, tym razem wiarą dojrzałą, prawdziwą i zrozumie, że gdyby nie ten bunt wtedy, jak zostawił swoich rodziców, nie byłby w tym miejscu, w którym teraz jest. W jedności z Panem.

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


Śr sty 16, 2019 6:37 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 14, 2018 11:44 am
Posty: 462
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Wespecjan napisał(a):
Dociekliwy napisał(a):
każdy człowiek rodzi się nieświadomym ateistą

Skąd to wziąłeś?


A kim się rodzi? Katolikiem? Muzułmaninem? Oczywiście, że ateistą, tylko nieświadomym. Świadomy ateista nie wierzy w Boga. Nieświadomy nawet o Bogu nic nie wie, nie słyszał o Nim i o innych bogach. Można powiedzieć, że świadomy ateizm jest ateizmem wtórnym.

Ciekawostką jest to, że ateizm jest TYLKO brakiem wiary w Boga (bogów). Oznacza to, że można wierzyć w jakiś nadprzyrodzony byt, wszechmogący itd., ale jeżeli nie jest on dla mnie Bogiem i tak go nie nazywam, to jestem ateistą.

Może być też sytuacja odwrotna. Mam szklankę, uważam ją za Boga, który stworzył świat itd. Jest dla mnie Bogiem, więc nie jestem ateistą.

Ateizm jest tylko brakiem wiary w Boga. Mogę wierzyć w rzeczy nadprzyrodzone, w nieśmiertelną duszę i wiele wiele innych, ale nie wierzę w Boga, to jestem ateistą.

Jeżeli człowiek może istnieć bez Boga, to również bez Boga może istnieć nieśmiertelna dusza, mogą istnieć duchy itd. Istnienie i wiara w siły nadprzyrodzone nie warunkuje wiary w Boga. Istnieją bardzo uduchowieni ateiści, którzy oczywiście nie wierzą w Boga, ale wierzą np. w duchy itp.

Kto powiedział, że ateista musi być racjonalistą?


Śr sty 16, 2019 6:46 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3060
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Dociekliwy napisał(a):
A kim się rodzi? Katolikiem? Muzułmaninem? Oczywiście, że ateistą, tylko nieświadomym. Świadomy ateista nie wierzy w Boga. Nieświadomy nawet o Bogu nic nie wie, nie słyszał o Nim i o innych bogach. Można powiedzieć, że świadomy ateizm jest ateizmem wtórnym.

Aha, czyli sobie to wymyśliłeś.

Po pierwsze "nieświadomy ateista" to oksymoron, bo ateista to osoba, która zaprzecza istnieniu Boga, a by zaprzeczać - trzeba to robić świadomie. Po drugie, nie można sie urodzić ateistą, tak jak nie można się urodzić katolikiem, czy muzułmaninem. Ta "czysta karta" tuż po urodzinach to czysta karta, a nie ateizm, czy teizm. Jeśli tablica jest jeszcze niezapisana, to na jakiej podstawie możesz twierdzić, że czemuś zaprzecza??

Forumułując takie fałsze jak "człowiek się rodzi "nieświadomym ateistą"" wpisujesz się w ateistyczną "narrację", że ateizm to jest jakiś naturalny stan człowieka, coś jak przyrodzony instynkt a to po prostu nieprawda.


Śr sty 16, 2019 7:13 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 14, 2018 11:44 am
Posty: 462
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Zapisana tablica to wyznawana religia (nie mylić z wiarą).
Niezapisana tablica to ateizm.

Nie można mówić, że tylko ateizm jest zaprzeczeniem. Katolicyzm też jest zaprzeczeniem tego, że Boga nie ma. Tak więc nie tylko brak wiary ale również wiara jest zaprzeczeniem. Jedno przeczy drugiemu.

To o czym piszesz prowadzi do dyskusji o tym czym w ogóle jest ateizm. Czy jest to brak wiary, czy wiara w nieistnienie?

Religie to kolory włosów. Ateizm to jeden z tych kolorów czy ich brak? Łysy to nie kolor włosów.

Jeżeli ateizm jest brakiem wiary, to urodzony dopiero człowiek jest nieświadomym ateistą (Wikipedia mówi, że ateizm jest właśnie brakiem wiary).

Jeżeli natomiast ateizm jest wiarą w nieistnienie, to faktycznie Ty masz rację. Noworodek nie wierzy w nieistnienie Boga, bo nic o Bogu nie wie.


Śr sty 16, 2019 7:37 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 15, 2009 1:40 am
Posty: 929
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Znowu odżywa temat wielokrotnie wałkowany: czym jest ateizm? I jak zwykle ktoś - Wespecjan - upiera się że to coś więcej niż zerowa ilość wiary istnienie bytów określanych jako bóstwa.
Skąd ta potrzeba przypisania ateistom cech które co prawda mogą posiadać, ale nie są one właściwe wszystkim ateistom?


Śr sty 16, 2019 7:39 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 14, 2018 11:44 am
Posty: 462
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Obie odpowiedzi są poprawne.

Brak wiary to ateizm nieświadomy.
Wiara w nieistnienie to ateizm świadomy (wtórny).


Śr sty 16, 2019 8:18 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3060
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Dociekliwy napisał(a):
Obie odpowiedzi są poprawne.

Brak wiary to ateizm nieświadomy.
Wiara w nieistnienie to ateizm świadomy (wtórny).

Uważaj z tym głupotami, bo może się okazać, że np jesteś nieświadomym homoseksualistą...


Śr sty 16, 2019 8:23 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2101
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Inczuczuna napisał(a):
Znowu odżywa temat wielokrotnie wałkowany: czym jest ateizm? I jak zwykle ktoś - Wespecjan - upiera się że to coś więcej niż zerowa ilość wiary istnienie bytów określanych jako bóstwa.
Skąd ta potrzeba przypisania ateistom cech które co prawda mogą posiadać, ale nie są one właściwe wszystkim ateistom?

I Wespecjan ma rację.

Ten temat już był wałkowany do porzygu. Nie mamy na forum zatrzęsienia akrasnoludykstów, aUFOistów albo aelfistów, a ateistów ciągle bez liku.

Gdybym była ateistką, to bym się obraziła, kiedy by ktoś sprowadził moje stanowisko metafizyczne do braku wiary w krasnoludki. Serio na takim fundamencie określasz swoją tożsamość?

Ateizm to świadome zanegowanie istnienia Boga. Każdy ateista doskonale wie, w jakiego Boga nie wierzy. A jak mi nie wierzy, to zapraszam do krótkiej rozmowy, a mu to udowodnię z taką dobitnością, że mu oczy wyjdą z orbit.

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


Śr sty 16, 2019 9:03 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 113 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: montagnard i 16 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL