Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn gru 17, 2018 10:38 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
 Moje nawrócenie 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn lis 26, 2018 10:48 pm
Posty: 1
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Moje nawrócenie
Cześć jestem tu nowa. Miałam problem, aby wybrać wątek, w którym zamieścić mój post.
Od około roku jestem samotną mamą- z własnego wyboru. Miezkałam z byłym partnerem za granicą nie układało nam sie, w tym czasie przyszło na swiat nasze dziecko, które kocham nad życie. Około półtora roku temu (po narodzinach córki i powrocie do kraju) zaczęła tlić się we mnie chęć aby rozstać sie z byłym już partnerem. Nie byliśmy dobrani w żadnym calu, dodatkowo nie poczuwał sie on aby nieść ze mną cieżar związany z zajmowaniem się i wychowywaniem małej. Z tej desperacji i beznadziei, pomimo iż wywodzę się z bardzo katolickiej rodziny- zabrałam sie za medytację i cały ten new age. Uważałam, ze za dużo czasu potrwa proszenie Boga aby pomógł mi- zwłaszcza w kwestii finansowej. Zdałam sie na siebie i to, ze przecież sama jestem w stanie wykreować swoją rzeczywistość i zrealizować marzenia. Zaczęłam intensywnie grać w Totka. Kupowałam książki, medytowałam, zaczełam nawet poczytywać o OOBE (Bogu dziekuję, że nie praktykować!). Ciągle jednak czułam nieopisany niepokój, zaczęłam nawet miewać tak, ze miałam wrazenie, ze w pomieszczeniu, w którym siedziałam sama ktoś jest. Źle spałam. Dostałam pracę, rozeszłam sie z byłym partnerem i przeprowadziłam z córką do kawalerki. Ciągle bardzo bałam sie, co to będzie. Zaczęła się walka o dziecko i ten okropny strach (on jest właścicielem 2 mieszkań, zarabiał wtedy bardzo dobrze). Ja w wynajmowanej kawalerce, z umową specjalisty na czas próbny. Złożył sprawę do sądu, o to by podzielić opiekę nad dzieckiem (naprzemienną), dla mnie był to dramat... Mógł się nade mną znęcać do woli, za to, ze odeszłam. Co jeśli wygra, jeśli zabierze mi małą, bo uznają, ze tam będzie miała lepsze warunki?- tak wtedy myślałam i ciągle zadawałam sobie te pytania. W trakcie tej całej mojej rozpaczy, żalu i złosci spadła mi jakaś zasłona z oczu, zasłona tego oszukiwania sie, ze mogę wszystko sama (trudno mi to nazwać). Poczułam sie z tym wszystkim tak okropnie sama. zaczęłam sie modlić do Boga- prosić Go, aby mi w końcu pomógł, głownie finansowo, bo nie mam już siły. To był strach, żal, bezsilność. Jednocześnie czułam sie okropnie poniżona- sama przed sobą, ze dałam sie tak oszukać mamieniem, ze wszystko mogę sobie wykreować sama tylko muszę w to uwierzyc, tym czasem to złudne poczucie bezpieczeństwa runęło jak domek z kart. Czułam sie okropnie rozczarowana swoim życiem. Tyle sie uczyłam, miałam doświadczenie za granicą jako specjalista, znam jezyki, a wylądowałam w ciasnej kawalerce, niepewna co bedzie jutro. Było we mnie tyle uczuć i zarazem taka nieopisana pustka. Kontynuowałam swoje modlitwy, zostawiłam te wszyskie afirmacje i cały ten syf i pewnego razu, podczas modlitwy, płakania i użalania sie nad sobą poczułam- ot tak ogromną miłość Boga do mnie, takie strasznie silne poczucie, ze On nigdy mnie nie zostawił, ciągle był obok, tylko ja Go nie dopuszczałam do siebie, a On uszanował moją wolną wolę, którą mi dał- z miłosci do mnie, swojego dziecka.. Zdecydowałam sie na spowiedz w cztery oczy z ksiedzem. zaprosił mnie do osobnego pomieszczenia. To była spowiedź generalna, chyba ok dwugodzinna. Dużo wtedy płakałam... Dostałam rózaniec od ksiedza, aby sie modlić. Jak tylko mam brdziej lużny wieczór odmawiam Koronkę i bardzo mi to pomaga. Sprawa o dziecko, która została zaplanowana na marzec została odroczona na listopad. W miedzy czasie kurator zorientował sie, ze mała jest cały czas ze mną, a zamiary mojego byłego partnera dotyczące opieki naprzemiennej nad dzieckiem ostygłyna na tyle, ze bywało wielokrotnie tak, ze musiałam sie prosić o to aby zabrał córkę na weekend (aby miała jakikolwiek kontakt z Tatą). Mimow wszystko przestałam żywić do niego złość. W listopadzie miała odbyć sie odroczona sprawa, w październiku on stracił prace. Sprawa przybrała inny tor i zostały zwiększone mi prawa rodzicielskie. Na sali sądowej była pełna kultura, zero szarpania sie, do tego stopnia, ze sędzina wyraziła uznanie, ze "jesteśmy w stanie wznieść sie ponad podziały dla dobra naszej córki". Akceptuje fakt, ze nie stać go narazie na wyzsze alimenty i placi mi tylko 300 zł, staram sie mu też pomagać i robić to szczerze. Nie zawsze jest łatwo. Stanełam teraz przed decyzją kredytu na mieszkanie (pięknego mieszkania) i proszę Boga aby mi pobłogosławił, byśmy mogły się wprowadzić do nowego mieszkania, bym mała zdrowie i siłe aby je spłacić. Pojawił sie problem z wkładem własnym, którego nie mam, mam nadzieję, ze i w tym mi pomoże, bo wie, jak bardzo mi na tym zależy. Jestem z resztą pewna, zę też chce abyśmy były szcześliwe i miały wymarzone mieszkanie.
Bóg mówi nieustannie do każdego z nas. I do mnie także powiedział: "Dziewczynko, mówię Ci wstań!"
Oto jest moja historia..:)


Wt lis 27, 2018 12:15 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL