Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn lip 23, 2018 7:43 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 29 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2018 4:51 pm
Posty: 38
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Coś już na ten temat napisałem w innym miejscu („Zrozumieć katolicyzm”) ale nie chcę przeszkadzać w dyskusji i proponuję temat oddzielny. Zagadnienie wydaje mi się ciekawe, mam na ten temat swoje własne zdanie, dość konkretne i zdecydowane, ale nie chcę niczego sugerować. Ciekawią mnie poglądy innych użytkowników tego forum.
Na początek kilka cytatów wyjaśniających poglądy znanych i cenionych katolickich naukowców i filozofów (powtarzam to, co już zacytowałem w poprzednim wątku):

1. Michał Heller pisze tak („Ostateczne wyjaśnienia wszechświata”):

„Drzemie w nas potężny, nie do końca zrozumiały, instynkt rozumienia. Chcielibyśmy wszystko do końca pojąć, wyjaśnić, udowodnić. Żeby nie było nic, co by nie pozostawało bez racji, i to racji usuwającej wszelki niepokój wątpienia, wszelkie znaki zapytania. Im rzecz donioślejsza, tym bardziej chcemy ją wyjaśnić, zlikwidować jakikolwiek cień podejrzenia, że mogłoby być inaczej. Taka tęsknota do „ostatecznych wyjaśnień” sama nie jest do końca zrozumiała, a gdy chcemy ją zrozumieć, nieuchronnie narzuca się pytanie: co to znaczy „zrozumieć „?

2. Ks. Włodzimierz Sedlak, naukowiec i twórca bioelektroniki , w swojej znakomitej książce „Technologia Ewangelii” ujmuje temat zupełnie inaczej. „Technologia Ewangelii” jest piękną poetycką prozą, uwielbiającą Boga. Autor wierzy w Boga, podziwia Go, uwielbia, ale jest też naukowcem. Przestrzega przed czysto „technicznym” pojmowaniem Boga. Nieraz wręcz szokuje niekonwencjonalnymi określeniami. O tym co nas czeka po śmierci pisze np. tak:

„Materia nie będzie stanowiła przeszkody w poruszaniu się. W języku fizyków nazwalibyśmy to dzisiaj przyjęciem stanu plazmowego. Patrząc na zmartwychwstanie w skali anatomicznej i fizjologicznej uprawia się filozofię wiary skali rzeźni miejskiej. Trzeba najpierw spojrzeć na życie w rozmiarach kwantowych, ściśle mówiąc bioelektronicznych, wtedy i zmartwychwstanie zjawi się w zupełnie innych relacjach-nierzeźniczych”.

To oczywiście może szokować, ale pisze to naukowiec i filozof o ogromnej wiedzy, twórca bioelektroniki.

3. Pewien mnich żyjący w V w. którego potem nazwano Pseudo-Dionizym miał takie poglądy /cytat z książki Michała Hellera „Ostateczne wyjaśnienia wszechświata" str. 238 "/

„Bóg jest do tego stopnia transcendentny, iż niepoznawalny. Każde Jego określenie powinniśmy, przynajmniej domyślnie, poprzedzać zaprzeczeniem, bo na pewno nie jest tak, jak sobie wyobrażamy."

Mówiąc wprost: możemy sobie wszystko wyobrażać zupełnie dowolnie i możemy być pewni tylko jednego, że na pewno będzie inaczej.

To na razie tyle, ciekaw jestem opinii forumowiczów.


Wt kwi 10, 2018 10:44 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5248
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Staraliśmy się poruszyć problem tej nowej rzeczywistości (po śmierci) w wątku
http://www.dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?p=1086184#p1086184

ad. 1. Michał Heller
Zgoda. Każdy chyba ma potrzebę zrozumienia spraw od najprostszych do najbardziej skomplikowanych. Osiąganie zrozumienia stopniowo daje poczucie spełnienia. Dlaczego to jest istotne? Możliwe, że się okaże, że ostatecznie to wcale nie jest istotne, że jest to jedynie jeden z przejawów życia ziemskiego ściśle wiążącego się z zaspakajaniem zmysłów.

ad. 2. Ks. Włodzimierz Sedlak
Wydaje mi się, że opis w jakiś przystaje do tego, co wiemy o Jezusie po Jego zmartwychwstaniu, o działalności aniołów, i świętych, np. przenikanie, bycie w dwóch miejscach równocześnie.

ad. 3. "Mówiąc wprost: możemy sobie wszystko wyobrażać zupełnie dowolnie i możemy być pewni tylko jednego, że na pewno będzie inaczej."

Gdybym napisała, że będziemy w niebie w niewyobrażalny sposób świadomi miłości Boga do stworzenia, to jednak nie odważyłabym się zaraz twierdzić, że na pewno będzie inaczej.


Śr kwi 11, 2018 4:33 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2018 4:51 pm
Posty: 38
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Wydaje mi się, że wątki o nowej rzeczywistości po śmierci są właśnie tym, przed czym przestrzega ks. Sedlak i także Pseudo-Dionizy. Człowiek potrafi sobie wyobrazić tylko zjawiska ziemskie. Ma do tego odpowiednie narzędzia:słownictwo, wiedzę, doświadczenie życiowe itp. Nie potrafi wyobrazić sobie zjawisk niewyobrażalnych, wykraczających poza zjawiska ziemskie. Wszystko jest tylko przybliżeniem, przenośnią. W zależności od wykształcenia, posiadanej wiedzy itp. dla jednego "ciało świetliste" będzie ciałem ziemskim, udoskonalonym, dla drugiego kwantem światła. W sumie jest to taka "proza poetycka".

Pseudo-Dionizy nie neguje prawd podstawowych, przestrzega tylko przed zbytnim fantazjowaniem. Fantazje nie dają niczego wartościowego, rozpraszamy się tylko w drobiazgach, nieistotnych szczególikach. Czy wierząc Bogu że będzie dobrze, koniecznie musimy znać cechy naszego przyszłego "ciała"? Może będzie nim tylko sama świadomość istnienia i to wystarczy?


Cz kwi 12, 2018 6:31 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5248
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Pytanie o poznanie Boga postawiła sobie św. Faustyna i dostała odpowiedź od Jezusa :-D , który zalecił jej rozważanie przymiotów Boga. Co o tym sądzisz?

Cytuj:
30.
ŚW. FAUSTYNA UJRZAŁA JASNOŚĆ TRÓJCY PRZENAJŚWIETSZEJ
W pewnej chwili zastanawiałam się o Trójcy Świętej, o Istocie Boga. Koniecznie chciałam zgłębić i poznać, kto jest Ten Bóg. W jednej chwili duch mój został porwany jakoby w zaświaty, ujrzałam Jasność nieprzystępną, a w niej jakoby trzy źródła jasności, której pojąć nie mogłam. A z tej Jasności wychodziły słowa w postaci gromu i okrążyły niebo i ziemie. Nic nie rozumiejąc z tego zasmuciłam się bardzo. Wtem z morza jasności wyszedł nasz ukochany Zbawiciel w piękności niepojętej, z Ranami jaśniejącymi. A z onej jasności było słychać głos taki: Jakim jest Bóg w Istocie swojej, nikt nie zgłębi, ani umysł anielski, ani ludzki. Jezus mi powiedział: Poznawaj Boga przez rozważanie przymiotów Jego. Po chwili Jezus zakreślił ręka znak krzyża i znikł.

____________
Inne zapiski z Dzienniczka o Bogu i Niebie, które podnoszą mnie na duchu:

Cytuj:
777.
27/XI.[1936]. Dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te niepojęte piękności i szczęście, jakie nas czeka po śmierci. Widziałam, jak wszystkie stworzenia oddają cześć i chwałę nieustannie Bogu; widziałam, jak wielkie jest szczęście w Bogu, które się rozlewa na wszystkie stworzenia, uszczęśliwiając je i wraca do źródła wszelka chwała i cześć z uszczęśliwienia, i wchodzą w głębie Boże, kontemplują życie wewnętrzne Boga, Ojca, Syna i Ducha Św., którego nigdy ani pojmą, ani zgłębią. Tą źródło szczęścia jest niezmienne w istocie swojej, lecz zawsze nowe, tryskające uszczęśliwieniem wszelkiego stworzenia. Rozumiem teraz św. Pawła, który powiedział: ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani weszło w serce człowieka, co Bóg nagotował tym, którzy Go miłują.

778.
I dał mi Bóg poznać jedną jedyną rzecz, która ma w oczach Jego nieskończoną wartość, a ta jest miłość Boża, miłość, miłość i jeszcze raz miłość - i z jednym aktem czystej miłości Bożej, nie może iść nic w porównanie. O, jakimi niepojętymi względami Bóg dany duszę, która Go szczerze miłuje. O, szczęśliwa dusza, która się cieszy już tu na ziemi Jego szczególnymi względami, a nimi są dusze małe i pokorne.

780.
Ten Wielki Majestat Boży, który głębiej poznałam, który wielbią duchy niebieskie, według stopnia łaski i hierarchii na które się dzielą, widząc tę potęgę i wielkość Boga, dusza moja nie została przerażona grozą, ani lękiem, nie, nie - wcale nie. Dusza moja została napełniona pokojem i miłością i im więcej poznaję wielkość Boga, tym więcej się cieszę, że takim On jest. I cieszę się niezmiernie Jego wielkością, i cieszę się, że jestem taka maleńka, bo dlatego, że jestem mała nosi mnie na ręku Swym i trzyma mnie przy Sercu Swoim.

1121.
6.V.[37] Wniebowstąpienie Pańskie
Dziś od samego rana dusza moja jest dotknięta przez Boga. Po Komunii św. chwilę obcowałam z Ojcem Niebieskim. Dusza moja została pociągnięta w sam żar miłości, zrozumiałam, że żadne dzieła zewnętrzne nie mogą iść w porównanie z miłością czystą Boga... Widziałam radość Słowa Wcielonego i zostałam pogrążona w Troistości Bożej. Kiedy przyszłam do siebie, tęsknota zalała mi duszę, tęsknię za połączeniem się z Bogiem. Miłość ogarniała mnie tak wielka ku Ojcu Niebieskiemu, że ten dzień cały nazywam nieprzerwaną ekstazą miłości. Cały wszechświat wydał mi się jakoby małą kropelką wobec Boga. Nie masz szczęścia większego nad to, że mi Bóg daje poznać wewnętrznie, że jest Mu miłe każde uderzenie serca mojego i kiedy mi okazuje, że mnie szczególnie miłuje. To wewnętrzne przeświadczenie, w którym mię Bóg utwierdza o swej miłości ku mnie i o tym jak Mu jest miła dusza moja, wprowadza w duszę moją głębię pokoju. W dniu tym nie mogłam przyjąć żadnego pokarmu, czułam się nasycona miłością.

1604.
Kiedy podczas adoracji odmawiałam Święty Boże, kilkakrotnie, wtem ogarnęła mnie żywsza obecność Boża i zostałam w duchu porwana przed Majestat Boży. I ujrzałam jak oddają chwałę Bogu Aniołowie i Święci Pańscy. Tak wielka jest ta chwała Boża, te nie chcę się kusić opisywać, bo nie podołam, a przez to aby dusze nie myślały, że to już wszystko com napisała; - Święty Pawle, rozumiem cię teraz, żeś nie chciał opisywać nieba, aleś tylko powiedział, że - ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani w serce człowieka nie wstąpiło, co Bóg nagotował tym co Go miłują. - Tak jest, a wszystko, jak od Boga wyszło, tak też i do Niego wraca, i oddaje Mu doskonałą chwałę. A teraz, gdy spojrzałam na moje uwielbienie Boga - o, jak ono nędzne! A, jaką jest kroplą w porównaniu do tej doskonałej niebieskiej chwały. O, jak dobry jesteś Boże, że przyjmujesz i moje uwielbienie i zwracasz łaskawie ku mnie Swoje Oblicze i dajesz poznać; że miła Ci jest modlitwa nasza.


To już chyba taka jest natura ludzka, że mimo przestrogi przed fantazjowaniem o Bogu, po prostu naturalnie skłania się ku myśleniu o tym, jak to z Nim kiedyś będzie. Poza św. Faustyną mamy takich ludzi Kościoła jak św. Alfons Maria de Liguori, Papież Grzegorz Wielki, św. Augustyn, św. Filip Neri, św. Jan Maria Vianney, św. Bernadeta Soubirous, św. Tomasz Morus, św. Teresa z Lisieux i pewnie wielu innych, którzy o niebie coś powiedzieli.
Jak jest w niebie? Oto, co o tym mówią święci, którzy mieli mistyczne wizje (oryginalnie: 10 Quotes from the Saints on What Heaven Will Be Like; aut. Kirsten Andersen).


Pt kwi 13, 2018 1:07 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2018 4:51 pm
Posty: 38
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Odpowiedziałem już chyba w sobotę, ale coś mi się źle kliknęło i wszystko zniknęło, więc piszę jeszcze raz.

Nie chciałbym dyskutować o św. Faustynie bo to trochę nie na temat, być może temat jest niejasny. Chodzi mi o to, że katoliccy naukowcy tacy jak np. ks. Heller i ks. Sedlak przedstawiają często różne interpretacje naszej wiary na poziomie nieco wyższym niż szkolne lekcje religii. Interesuje mnie nasz stosunek do takich przemyśleń, nieraz na bardzo wysokim poziomie naukowości (fizyka kwantowa itp). Czy szukamy takiej wiedzy, czy jest ona dla nas interesująca, rozwija naszą wiarę? Czy może wręcz przeciwnie, wprowadza do naszych utartych poglądów zamęt i niepewność? Pomaga się rozwijać czy szkodzi? Nie da się ukryć, że np. porównania stosowane przez ks. Sedlaka są dość kontrowersyjne, niektórych wiernych mogą nawet gorszyć.
Pragnę jednak zauważyć, że jeszcze w okresie międzywojennym był częściowy zakaz czytania przez wiernych niektórych części Pisma Świętego np. Apokalipsy, ze względu na obawy dotyczące błędnej interpretacji. Dziś nas to dziwi, Biblię każdy powinien mieć i powinien Ją czytać. Ale tak było, świat idzie do przodu. Ks. Heller bardzo ubolewa nad tym, że drogi wiary i religii właściwie się już rozeszły. Stosunek jest często wręcz wrogi.


Pn kwi 16, 2018 2:53 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2515
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Wiara w Boga, to jednocześnie pełne zaufanie Bogu że.
Co by się przez Boga nie stalo jest dobre i konieczne dla nas jednocześnie, to pełne zaufanie Bogu.
Religia to droga do tej ufności Bogu.
W sumie to nie prowadzi do ufności Bogu, lecz podaje sposoby do zrozumienia spraw czym jest wiara - zaufanie Bogu. To zrozumienie nie musi przekładać się na ufność Bogu. Tak jest że jednemu zapali się światełko ostrzegawcze, że coś nie tak z moim zachowaniem. A innemu podpowie to jego słabości że. Mam religię i jak będzie trzeba, to sięgnę po nią by usprawnić coś co mnie będzie trapić bulwersować. Jestem w Kościele to pomogą mi w potrzebie, zobaczą bowiem że u mnie coś nie tak. Czyżby?

Żadko można przeczytać do końca człowieka z jego problemem prawdziwym. Robi to skutecznie z nami Bóg. Inni ludzie są tylko jeśli w ogule są. Są sługami nieużytecznymi Boga, więc i takimi o wątpliwej użyteczności dla innych ludzi.

Podam przykład do sprawdzenia w życiu rodzin. Zwykle znamy się w rodzinach niemal całkowicie. Ale jak pojawi się jakiś problem także duchowy, u jednego jej członka to. Słyszymy od pozostałych osób w rodzinie, co ci odbiło?
Bądź on taki jest ( o zgrozo ), bo to oznaka że z mówiącym te słowa jest coś nie tak.

No to jak czy aby na pewno znamy siebie w rodzinach do końca, nie mówiąc już o innych z poza rodzin?

Wydaje nam się też że wszystkiego nauczą nas inni. Czy że mądrzy ludzie profesorowie nas nauczą tego co trzeba, bo umieją uczyć mają naukowe opracowania to będzie łatwo. Czyżby?
Trochę tak i to wszystko. Wykształca się mylne przekonanie że wszystkiego można się nauczyć poprzez wymianę poglądów.
O zgrozo nawet wiary Bogu. Nie!
Wiary Bogu nie nauczymy się od nikogo z ludzi.

Wiarę Bogu zyskamy tylko poprzez osobisty dar dla nas Boga. Bóg wie co komu dać by ten Jemu wierzył.
Nikt inny tego nie sprawi, może tylko pouczyć jak to jest tak czy tak.

I teraz sedno problemu.
Samo uczenie jak w każdym przypadku, tak i wiary. Jest informacją i niczym więcej, niczego nie rozwiązująca.
To od postawy osoby zależy co zrobi z każdą informacją.
Sama informacja niczego nie czyni sama.

Dlatego ważne by każdy wiedział że. To od niego zależy czy, zmieni coś w sobie zgodnego z wartościową przekazaną jemu informacją.
Będzie to czyn z wiary wynikły ( nie mylić z odruchowymi czynami ).
Czyn jako dar od Boga z wiary wynikły, finał wiary.

Tak - ma być czyn z wiary wynikły, by mówić że to Bóg działa przez mnie.
Inaczej będzie to jedynie naśladownictwo, a to nie to samo. Czyn naśladowczy oraz czyn z wiary, choć będą identycznym czynem - nie są tym samym czynem.
To wysoka pułka zrozumienia wiary Bogu.

Może to rozjaśni to co poruszasz w tym temacie.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt kwi 17, 2018 7:42 am
Zobacz profil WWW
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 12085
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Cytuj:
Pragnę jednak zauważyć, że jeszcze w okresie międzywojennym był częściowy zakaz czytania przez wiernych niektórych części Pisma Świętego np. Apokalipsy, ze względu na obawy dotyczące błędnej interpretacji. Dziś nas to dziwi, Biblię każdy powinien mieć i powinien Ją czytać. Ale tak było, świat idzie do przodu.
Nie wiem czy do przodu... Starozytni np. Żydzi nie dopuszczali do niektórych ksiąg ludzi przed 30-ką.
Z błędnej interpretacji Biblii rodzą się niekiedy tragiczne skutki (że wspomnę choćby zafascynowanego Lutrem Thomasa Müntzera i częściowo przez niego spowodowaną Wojnę chłopską, ktora pochłoneła około 100 000 ofiar).
Biblia zresztą ostrzega przed niedouczoną lekturą Pisma.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Wt kwi 17, 2018 9:38 am
Zobacz profil WWW
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Barney napisał(a):
Cytuj:
Pragnę jednak zauważyć, że jeszcze w okresie międzywojennym był częściowy zakaz czytania przez wiernych niektórych części Pisma Świętego np. Apokalipsy, ze względu na obawy dotyczące błędnej interpretacji. Dziś nas to dziwi, Biblię każdy powinien mieć i powinien Ją czytać. Ale tak było, świat idzie do przodu.
Nie wiem czy do przodu... Starozytni np. Żydzi nie dopuszczali do niektórych ksiąg ludzi przed 30-ką.
Z błędnej interpretacji Biblii rodzą się niekiedy tragiczne skutki (że wspomnę choćby zafascynowanego Lutrem Thomasa Müntzera i częściowo przez niego spowodowaną Wojnę chłopską, ktora pochłoneła około 100 000 ofiar).
Biblia zresztą ostrzega przed niedouczoną lekturą Pisma.


Przed uczona lektura Pisma tez. Faryzeusze.


Wt kwi 17, 2018 12:52 pm
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 12085
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Problem faryzeuszy nie wynikał z wiedzy - tylko z wielu innych braków.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Wt kwi 17, 2018 1:54 pm
Zobacz profil WWW
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Barney napisał(a):
Problem faryzeuszy nie wynikał z wiedzy - tylko z wielu innych braków.

Jak u kazdego czlowieka.
Myslisz ze wiedza sprawia ze ktos staje sie nieomylny?
Ze nie ulegnie wplywom lub swoim wyobrazeniom?


Wt kwi 17, 2018 2:30 pm
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 12085
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
A niby skąd takie tezy (i dlaczego mi je przypisujesz)?

To że czytanie Pisma - jak zresztą o tym mowi Pismo - bez pewnej minimum wiedzy (a dokładniej: absolutyzowanie wyciagniętych z niego niedouczonych wniosków)jest skrajnie niebezpieczne, nie oznacza wcale, że wiedza zapewnia nieomylność.
Po to własnie mamy Kościół.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Wt kwi 17, 2018 2:37 pm
Zobacz profil WWW
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Barney napisał(a):
A niby skąd takie tezy (i dlaczego mi je przypisujesz)?

To że czytanie Pisma - jak zresztą o tym mowi Pismo - bez pewnej minimum wiedzy (a dokładniej: absolutyzowanie wyciagniętych z niego niedouczonych wniosków)jest skrajnie niebezpieczne, nie oznacza wcale, że wiedza zapewnia nieomylność.
Po to własnie mamy Kościół.

A gdzie ja ci cos przypisywalem?
A moze powinienem?


Wt kwi 17, 2018 2:47 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5248
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Robert55 napisał(a):
Odpowiedziałem już chyba w sobotę, ale coś mi się źle kliknęło i wszystko zniknęło, więc piszę jeszcze raz.

Nie chciałbym dyskutować o św. Faustynie bo to trochę nie na temat, być może temat jest niejasny. Chodzi mi o to, że katoliccy naukowcy tacy jak np. ks. Heller i ks. Sedlak przedstawiają często różne interpretacje naszej wiary na poziomie nieco wyższym niż szkolne lekcje religii. Interesuje mnie nasz stosunek do takich przemyśleń, nieraz na bardzo wysokim poziomie naukowości (fizyka kwantowa itp). Czy szukamy takiej wiedzy, czy jest ona dla nas interesująca, rozwija naszą wiarę? Czy może wręcz przeciwnie, wprowadza do naszych utartych poglądów zamęt i niepewność? Pomaga się rozwijać czy szkodzi? Nie da się ukryć, że np. porównania stosowane przez ks. Sedlaka są dość kontrowersyjne, niektórych wiernych mogą nawet gorszyć.
Pragnę jednak zauważyć, że jeszcze w okresie międzywojennym był częściowy zakaz czytania przez wiernych niektórych części Pisma Świętego np. Apokalipsy, ze względu na obawy dotyczące błędnej interpretacji. Dziś nas to dziwi, Biblię każdy powinien mieć i powinien Ją czytać. Ale tak było, świat idzie do przodu. Ks. Heller bardzo ubolewa nad tym, że drogi wiary i religii właściwie się już rozeszły. Stosunek jest często wręcz wrogi.



Wydaje mi się, że podstawowy problem, to powszechny dostęp przeciętnego katolika do rozważań oferowanych przez katolickich naukowców i filozofów. O św. Faustynie słyszało się i w Polsce i za granicą, i jak się o niej mówi, to w głowie u wielu świta "Jezu ufam Tobie". Na dodatek słowa dźwięczą we własnym życiu! A jak się komuś powie ks. Sedlak, ks. Heller, czy inni, to człowiek idzie na Google i zaczyna szukać, żeby mniej więcej się zorientować, w czym rzecz. Tylko niektórzy z miejsca, będą w stanie się odnieść do ich myśli naukowej i opowiedzieć jak ona wpływa na ich życie/rozumienie wiary. Potrzeba popularyzacji wiedzy, by w grupie można było o niej rozmawiać. O ks. Sedlaku słyszałam w ogólnikach, ale przypuszczam, że Ty znaczenie więcej, i zatem spodziewam się dłuższego wykładu. Osobiście w moim środowisku nie widzę sprzeczności między nauką i religią, a raczej dostrzegam ścisłe powiązania.


Wt kwi 17, 2018 8:03 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5248
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Z góry przepraszam za off top.

Tak sobie przeglądam i słucham co nieco o ks. prof. Sedlaku i zwróciłam uwagę na dwie przyziemne sprawy z jego życia. Jedna to, zakładając, że to pradwda, jego przyznanie się do kradzieży obrazu Matki Bożej, kóry bardzo się mu spodobał:

Cytuj:
Autor przejawia olbrzymi kult i umiłowanie Matki Boskiej. Bardzo wiele Jej zawdzięcza. Łączy się z Nią, modli się odmawiając wiele razy dziennie „Ave". Jest to miłość dyskretna, głęboka, ukryta przed ludźmi, nie obnosząca się. „Ukradłem Jej obraz. Ukradłem klasztorowi. Na serio. Podobała mi się. «Jeśli będziesz mi błogosławić, zabieram Cię do Radomia.» Dziurę zasłoniłem św. Teresą, a Ją zabrałem." Autor stawia Matkę Boską na granicy dwóch epok, jako początek Wiosny Objawienia. Od Niej się wszystko zaczęło. Rola kobiety w dziele Boga: Ewa - grzech, Matka Boska - miłość, dobro, czystość, wieczna młodość.

z opracowania http://www.sm.fki.pl/Sedlak/x_sedlak.php?nr=Technologia_Ewangelii
Ciekawe, jaki to obraz? Może ten u wezgłowia łóżka, który widać na filmie (?) : https://youtu.be/YlDuIjcyAXY?t=1799

widoczny też tutaj, na zdjęciu z biblioteki w Skarżysku-Kamiennej:

Obrazek
https://www.biblioteka24.eu/wp-content/gallery/sesja-resursa/S5003981.jpg

Druga sprawa to to, że przy okazji spotkania towarzyskiego, które miało miejsce w piątek, mimo dań rybnych na stole, zjadłby raczej chleb z masłem, no ewentualnie (tu chyba zażartował?) schabowego, bo Pana Boga nie ma się co bać, tylko trzeba Go kochać. Panu Bogu wcale tak strasznie nie zależy na tym, żebyśmy w te piątki nie jedli mięsa, że to nie na tym polega być chrześcijaninem. To z tego fragmentu filmu: https://youtu.be/YlDuIjcyAXY?t=3012
Naukowiec i duchowny wydaje się być człowiekiem z krwi i kości jak każdy inny człowiek.


Śr kwi 18, 2018 6:32 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2018 4:51 pm
Posty: 38
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara w interpretacji katolickich naukowców i filozofów
Cytuj:
Wydaje mi się, że podstawowy problem, to powszechny dostęp przeciętnego katolika do rozważań oferowanych przez katolickich naukowców i filozofów.

Mogę się mylić, ale ja to oceniam nieco inaczej.
Jest powszechny obowiązek szkolny, ale tylko w zakresie wiedzy ogólnej. Nie ma natomiast obowiązku zdobywania wiedzy religijnej, chodzenie na religię jest absolutnie dobrowolne i to jest oczywiście słuszne. Tylko że efekty takiej nauki bywają bardzo różne, w zależności od zaangażowania rodziców i poziomu katechetów. Większość ludzi poprzestaje prawdopodobnie na szkolnej wiedzy religijnej, zdobywając nieraz dużą wiedzę ogólną która zaczyna się kłócić z niewłaściwie interpretowaną religią szkolną. I to jest często koniec naszego rozwoju religijnego, brak motywacji. W życiu zawodowym zdobywanie nowej wiedzy jest raczej nieuniknione, wiara do niczego nie zmusza. Dalszy rozwój jest związany z wysiłkiem, przeciętny człowiek wysiłku nie lubi. Jak go pobudzić do działania? Trzeba się zainteresować, kupić jakąś książkę, na dodatek nie daje to żadnych pieniędzy. Co gorsza może doprowadzić do różnych rozterek światopoglądowych, do niepewności. Przykra sprawa.

"Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia."/2 Tm 1,7/

A czy określenie "...i trzeźwego myślenia..." nie nakłada na nas obowiązku łączenia wiary z nauką, żeby nie dochodziło do tworzenia jakichś przedziwnych światopoglądów prywatnych?


Śr kwi 18, 2018 6:52 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 29 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Adsense [Bot] i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL