Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lip 23, 2019 9:42 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 203 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona
 Trudne fragmenty Pisma Świętego 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1455
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Musze dopisac ze rejestrujac sie pierwszy raz na forum oczekiwalem wlasnie znalezienia lub naprowadzenia na takie wlasnie fragmenty Pism i wyjasnienia i pomoc innych w rozumieniu wiary, a nie walki na noze miedzy Chrzescijanami.

_________________
Nie wyrazam zgody na poza forumowe uzucie moich wypowiedzi dla osoob nie zgadzajacych sie z trescia.


So cze 08, 2019 10:17 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 315
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
W.O. Didon Z.K., "Jezus Chrystus":

"Dwojaki rodowód Jezusa (Mat. 1.1—17; Łuk. III. 23—33).

Nie sądzę by istniał drugi naród, któryby w tak wysokim stopniu jak Żydzi, przechowywał cześć plemienia i krwi.
Przez Abrahama Żydzi tworzą oddzielne plemię w świecie semickim; przez Jakóba i dwunastu synów jego rozdzielają się na dwanaście pokoleń, ale bez uszczerbku niepodzielnej jedności wspólnego pochodzenia.
Jako troskliwie dbają o czystość pochodzenia swego od Abrahama, tak również zazdrośnie strzegą nieskazitelności krwi pokolenia swego. Dla pewniejszego zabezpieczenia jej od wszelkiej skazy nie tylko syn Abrahamów nigdy nie pojmie za żonę poganki, ale i żaden pobożny Izraelita nie zawrze związków małżeńskich poza obrębem pokolenia swego.
Że naród ten przetrwał tysiące lat i nie zaginął, że dotąd jeszcze trwa niepożyty wśród tylu różnych narodów, między któremi od tylu wieków żyje rozproszony, zawdzięcza on to w znacznej części tej religijnej czci swojej dla krwi i plemienia własnego. Na tem to niewzruszonem przywiązaniu jego do plemiennej wyłączności swojej opiera się istniejący u niego od początku obyczaj układania spisów genealogicznych, ściśle określających pochodzenie i rodowód każdego Izraelity.
Po śmierci Jakóba, podzieleni na dwanaście pokoleń, wiernie dochowali tego podziału, w jedności plemiennej i narodowej wszystkie pokolenia obejmującej i łączącej.
Po powrocie z niewoli babilońskiej, pokolenie Juda zaćmiewa drugie, i staje się, rzecby można, samymże narodem żydowskim czyli judzkim; odtąd rodowody układają się już nie porządkiem pokoleń, jedno porządkiem rodów. Wszakże i w tym nowym porządku, pojedyńcze rody, bądź za pomocą dawnych spisów genealogicznych, bądź za pomocą dokumentów prywatnych, bądź przez podanie ustne, zachowują każdy pamięć pochodzenia i pokolenia swego.
Rody zwłaszcza pochodzące z pokolenia Judy, z powodu przywiązanych do tego pokolenia nadziei messyańskich, przechowywały z religijną troskliwością rodowody swoje.
Podobnież czyniło i pokolenie Lewi. Choć nie miało wyznaczonej osobnej dzielnicy, choć żyło rozrzucone wśród drugich pokoleń, w miastach na mieszkanie mu oddanych, wszakże kapłaństwo, którego ono było spadkobiercą, tem większym je blaskiem otacza wśród ludności palestyńskiej, że wraz z niem na synów Lewi przeszedł także wszystek urok nie istniejącej już godności królewskiej z pokolenia Judy. Warto przeczytać u Józefa (Contra Appion. I. 7), z jaką czujną pilnością rody kapłańskie przechowywały tytuły swoje, i zwłaszcza w chwili zawierania związków małżeńskich jawnego ich stwierdzenia się domagały, ile razy chodziło o dobranie żony potomkowi Lewiego. Nie mogła być inna, jedno pochodząca z tegoż co i mąż plemienia kapłańskiego, i wymagane było urzędowe, wobec świadków i na mocy dokumentów publicznych, tego jej pochodzenia wykazanie.
Lecz i drugie także pokolenia z nie mniejszą troskliwością przestrzegały całości genealogicznych tytułów swoich; skłaniały je do tego nie tylko cześć dla tradycyi historycznej i zaszczytne nieraz zasług sławnych ojców wspomnienia, ale i własny a niepośledni interes ekonomiczny.
Według prawa żydowskiego, ziemie należały do rodów, i nigdy z rodów wychodzić nie mogły. Wykazując więc prawe od danego rodu pochodzenie swoje, Żyd tem samem udowadniał dziedziczne swe do danej ziemi prawo własności.
Tym sposobem, jakkolwiek wielkie niewola Babilońska sprawiła w domowych stosunkach żydowskich zamięszanie, rody jednak,—bądź przez pychę plemienną, bądź przez interes własny, bądź dla względów religijnych,—umiały, na ogół mówiąc, za pomocą związków odpowiednio dobranych przestrzegać czystości krwi i nienaruszonej całości pokolenia, a w troskliwie utrzymywanych spisach genealogicznych gotowy zawsze na nie dowód przechowywać.
Każdy Żyd wiedział dokładnie, z jakiego pochodzi domu, z jakiego rodu, z jakiego pokolenia, jaka krew w żyłach jego płynie. Żydzi palestyńscy każdej chwili wykazać mogli pochodzenie swoje za pomocą archiwów przechowujących się w kościele; Żydzi idący na rozproszenie zabierali z sobą rodowody swoje, jako prawdziwe dyplomy szlachectwa i papiery swe familijne.
Powyższe kilka uwag dostateczną dają historykowi podstawę do przyjęcia dwu rodowodów Jezusa, wyprowadzających pochodzenie Jego od Dawida (Mat. I. 1; Łuk. III. 2), i do przyznania im charakteru dokumentów poważnych, jakkolwiek, w braku wiadomości postronnych, niepodobna dzisiaj sprawdzić szczegółowo dokładność wyliczonej w nich genealogii. Rzecz oczywista że Ewangelistowie mieli dowody na to, co zapisali, i niepodobna by mogli choćby nawet i chcieli, rodowodami swemi w błąd wprowadzać społeczność, tak zazdrośnie strzegącą czystości pochodzenia swego.
Na pierwszy rzut oka, w tym dwojakim rodowodzie, jak go podaje pierwsza i trzecia Ewangelia, skrajne na pozór przedstawia się przeciwieństwo.
Rodowód u Ś. Mateusza jest zstępny. Zaczyna się od Abrahama, a dochodzi do Józefa, męża Maryi. Jezusa nazywa Synem Dawidowym, z widocznym zamiarem zaznaczenia przynależności Jego do narodu żydowskiego, przez wymienienie Abrahama, który był ojcem całego narodu, i pochodzenia Jego z rodu królewskiego, przez wymienienie Dawida, wielkiego króla żydowskiego. Rodowód ten nosi na sobie cechę wybitnie teokratyczną, i z tego względu dobrze odpowiada ogólnemu charakterowi pierwszej Ewangelii, która wszędy ma na celu wykazanie, przy każdej sposobności, messyańskiego posłannictwa Jezusa.
Zkąd pochodzi ten spis przodków? Oczywiście z metrycznych ksiąg żydowskich. Kto go z tych ksiąg wyjął i ułożył? Może sam Ewangelista; w każdym razie, chociażby go przyjął od jakiego nieznanego pisarza, zawsze na nim własne swe znamię wycisnął.
(...)
Dzieli [Mateusz], według zwyczaju, całkowity szereg przodków na trzy części, zawierające każda po czternaście imion: od Abrahama do Dawida, od Dawida do niewoli Babilońskiej, od niewoli Babilońskiej do Chrystusa. Dla osiągnięcia tej liczby symbolicznej, Ewangelista w szeregu przodków kilka imion opuścił; dla złożenia zaś tej liczby z imion, które wymienia, potrzeba liczyć Dawida i na końcu pierwszej części i na początku drugiej, a nad to, w trzeciej części dodać imiona Jezusa i Maryi, albo też, wyłączając te dwa imiona, powtarzać dwukrotnie imiona końcowe każdego z trzech szeregów częściowych, jako rozpoczynające zarazem szereg następny. Starzy mieli upodobanie w takim sposobie liczenia, i w takiem, dla łatwiejszej pamięci, dzieleniu rodowodów swoich na równe odstępy.
Rodowód Ś. Łukasza, przeciwnie, idzie w porządku wstępnym. Od Jezusa i Józefa, przez Dawida i Abrahama, wstępuje aż do Adama, i aż do Boga samego, który z jednej krwi uczynił wszystkie plemiona ludzkie mieszkające na ziemi (Dz. Ap. XVII. 26). Do Dawida dochodzi nie gałęzią królewską synów Izaiego, ale linią Natana, starszego z synów wielkiego króla. W całym tym szeregu przodków, od Natana aż do Jezusa, dwa tylko znajdują się imiona z rodowodu Ś. Mateusza, mianowicie imiona Salatiela i Zorobabela, których pierwsza Ewangelia zamieszcza w szeregu zstępnym od Salomona do Józefa. Na oznaczenie związku łączącego wstępnych Ś. Łukasz używa wyrazu więcej ogólnego i nieokreślonego, niż Ś. Mateusz; ten ostatni każde nowe ogniwo rodowodu łączy z poprzedzającem za pomocą słowa „genuit;‘‘ Ś. Łukasz stawia wprost tylko artykuł w przypadku drugim: to, co Wulgata oddaje przez „qui fuit.“
W wyliczaniu imion, ten drugi rodowód trzyma się tekstu Siedmdziesięciu Tłómaczy. Pisownia niepoprawna i przekręcone z grecka imiona hebrajskie jasno wskazują na to, że spis ten został ułożony przez grono Żydów hellenistów. Sama też myśl doprowadzenia szeregu przodków Jezusa aż do Adama nadaje temu rodowodowi wybitny charakter uniwersalny, dobrze przypadający do ducha całej Ewangelii, i do samegoż posłannictwa Messyasza, który przyszedł na to, aby wszystkich zbawił.
(...)
Jaka jest wartość tych dwu dokumentów? Czy nie masz między niemi oczywistej sprzeczności? Jeźli pierwszy jest prawdziwy, jakim sposobem ostoi się przy nim drugi? Lub na odwrót, jeźli drugi zgadza się z rzeczywistością, czyż ten samem pierwszy nie powinien się poczytywać za błędny?
(...)
Czemubyśmy dwa one rodowody nie mieli uważać za dwa odrębne drzewa genealogiczne: jedno drogą naturalnego rodzenia, wstępujące od Józefa aż do Dawida przez Jakóba, ojca Józefa, drugie, drogą usynowienia zakonnego łączące Józefa z Dawidem przez Helego, ojca Najświętszej Panny i zakonnego ojca Józefa?
Nim przystąpimy do udowodnenia podstaw, na których opieramy możliwe to rozwiązanie, należy nam pierwej wykazać istotne znaczenie i doniosłość tych dwu dokumentów ewangelicznych.
Niepodobna przypuścić, by Ewangelistowie, mając przedewszystkiem na myśli wykazanie messyańskiego charakteru Jezusa, zaniechali głównych i zasadniczych dowodów, z których się ten charakter okazuje.
Jednem zaś ze znamion Messyasza, najjaśniej przepowiedzianem przez proroków, i powszechnie, nie uczonym tylko, ale i pospólstwu wiadomych, było pochodzenie Jego od Dawida, pochodzenie zważmy to dobrze, wedle ciała,—„ex semine Dawid",—a nie zakonne tylko i przybrane.
Chrystus miał być więcej niż zakonnym tylko potomkiem i spadkobiercą wielkiego Króla; miał materyalnie pochodzić z krwi jego, równie jak i z krwi Abrahama. Jest to fakt, którego, zdaje mi się, niepodobna podawać w wątpliwość.
Oczywiście więc dla stwierdzenia ,,przyrodzonego synostwa" Jezusa w odniesieniu do Dawida, dwaj Ewangelistowie podali rodowód Jezusa.
Gdyby Jezus był synem Józefa, oba rodowody, i Mateuszowy i Łukaszowy, prowadziłyby prosto do celu; lecz, jak o tem świadczą oba Ewangelistowie, Jezus należy do człowieczeństwa tylko przez Maryę, Matkę swoję. Zachodzi więc pytanie, jaką jeszcze mogą mieć wartość dwie owe tablice przodków Józefa, i jakim sposobem mogą służyć za dowód pochodzenia Jezusa od Dawida.
Niepodobna nie uznać, według ścisłych prawideł egzegezy, że obie te genealogie podane są istotnie w Ewangelii jako Dawidowskie rodowody Jezusa, przez Józefa, mniemanego ojca Jego. Rodowody żydowskie wszystkie były układane w linii męzkiej, i trudno przypuścić, by Ewangelista palestyński, Ś. Mateusz, i Ewangelista helleński, Ś. Łukasz, wypisując kolej żydowskich przodków Messyasza, układali ją w linii żeńskiej, i w taki sposób gwałcili obyczaj narodu, tem bardziej że oba rodowody swoje od tegoż narodu wzięli.
Z tem wszystkiem jednak, w zupełności zgadzając się na ten fakt, zdaniem mojem niezaprzeczony, sądzę że łatwo można wykazać, jako oba rodowody odpowiadają swemu celowi, i w rzeczy samej dowodzą dawidowego synostwa Jezusa.
Przypuściwszy bowiem, że między Józefem i Maryą zachodziło bliskie pokrewieństwo, że oboje byli z jednegoż rodu, i z jednegoż domu, jak to po wszystkie czasy trzymało powszechne w Kościele podanie, przypuściwszy że Józef, jak to między innymi utrzymuje Korneliusz A Lapide, był bratem albo bratankiem Anny, Matki Maryi: rzecz widoczna, że w takiem przypuszczeniu, przodkowie Józefa będą ciż sami, co i Maryi i Jezusa; że zatem, choć Józef żadnego nie miał udziału w rodzeniu Jezusa, wszakże kto, jak to uczynił Ś. Mateusz, spisze kolej przodków jego, ten spisuje tem samem kolej przodków Maryi i Jezusa. Tym sposobem, Jakób, ojciec Józefa i Anny, będzie dziadem Maryi i pradziadem Jezusa.

Nie widzimy, jakiby można podnieść poważny zarzut przeciw temu przypuszczeniu, które jeźli ma jaką słabą stronę, to chyba tę tylko, że oznacza dokładnie stopień pokrewieństwa Maryi z Józefem, nie mając na to wyraźnego świadectwa.
Ale jak w tem przypuszczeniu wytłómaczyć rodowód Ś. Łukasza, i różność zachodzącą między nim a rodowodem Ś. Mateusza?
Jeźli, według tego ostatniego, ojcem Józefa był Jakób, jakim sposobem tenże Józef według Ś. Łukasza, „był Hellego"?
Na to pytanie prostą, zdaje mi się, mamy odpowiedź.
Przypomnijmy sobie tylko, kto był Heli. Heli, jak się to z Pisma Świętego na różnych miejscach okazuje, nie jest właściwem imieniem; jest to skrócenie imienia Heliakim, a Heliakim znaczy toż samo co Joachim. Joachim zaś, według powszechnego i niezmiennego od początku podania, był ojcem Maryi, a zatem teściem Józefa. Poślubiając córkę Helego, Józef stal się zakonnym spadkobiercą i synem tegoż, z czego się okazuje, że Ś. Łukasz, spisując rodowód jego przez Helego, w rzeczy samej wyliczał wstępnych po ojcu Maryi i Jezusa. (...)
Tak więc dwa te rodowody dwojaki podają, po ojcu i po matce, szereg wstępnych Jezusa. Przez Jakóba Jezus pochodzi od Dawida w linii królów z domu Izaiego, i w linii Salomona. Przez Helego pochodzi również od Dawida w linii mniej głośnej Natana. Dwie te linie schodzą się z sobą tylko w Abrahamie, w Dawidzie i w końcu w Maryi i Jezusie, bo trudno przypuścić by Salatiel, wymieniony u Ś. Mateusza był tąż samą osobą z Salatielem podanym u Ś. Łukasza, skoro tamten był z rodu Salomona a ten z rodu Natana; zaczem też, dla wytłómaczenia, jakim sposobem to nazwisko znajduje się w obu rodowodach, nie masz potrzeby uciekać się do prawa Lewirata, które choć samo przez się niewątpliwe, zawsze jednak zastosowanie jego do danego przypadku, w braku wyraźnych dowodów, grzeszy nieco samowolnem naciąganiem.
Gdyby kto jednak koniecznie chciał przypuszczać tożsamość obu Salatielów, nie zważając na trudność pogodzenia tego przypuszczenia z ustępem księgi Paralipomenów (1. Par. III. 19), w takim razie nic innego nie pozostaje, jedno powołanie się na prawo Lewiratu. Linia Salomona wygasa na Jechoniaszu, a Neri, z linii Natana, wzbudza mu potomstwo w osobie Salatiela. W rodowodzie Ś. Mateusza Salatiel jest synem Jechoniasza, zakonnego ojca swego, a w rodowodzie Ś. Łukasza, jest synem Nerego, rodzonego ojca swego. Salatiel rodzi Zorobabela, którego syn starszy, Abiud, przedłuża gałęź Salomonową, a syn młodszy, Reza, prowadzi dalej gałęź Natanową.
(...)
Powyższy system konkordancyi, jak go tu wyłożyliśmy, zdaje nam się że w zupełności odpowiada celowi, jaki sobie Ewangelistowie w podaniu rodowodów zakładali, że nad to nie podlega trudnościom, jakich drugie systemy uniknąć nie mogą, a co w tych systemach może być prawdziwego, to wszystko i ten nasz w sobie zawiera.
To, o co Ewangelistom głównie chodziło, to jest rzeczywiste, wedle ciała, pochodzenie Messyasza z domu Dawidowego, mamy tu nie tylko wykazane, ale i przeobficie dowiedzione za pomocą dwu rodowodów, które oba podają do wiadomości naszej szereg wstępnych, po ojcu i po matce, przodków Jezusa.
Na tej zasadzie, można powiedzieć, że jeden z tych rodowodów jest naturalnym, a drugi, zakonnym rodowodem Józefa; ale oba są zarazem także naturalnym i zakonnym rodowodem Maryi i Jezusa."


So cze 29, 2019 10:49 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt gru 19, 2017 8:18 am
Posty: 75
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
sam2 napisał(a):
Ale slowa "nigdy was nie znalem" dotycza tych ktorych Jezus nigdy nie znal
Z drugiej strony co to znaczy ze Jezus kogos zna?
Moze od tego trzeba by zaczac?



Ojciec poznaje Siebie od wieków.
Wyrazem tego poznania jest "Słowo" Boże.
W "Słowo" przelewa niejako Ojciec swe myśli, swą mądrość, potęgę, dobroć, swą naturę.
Słowo, to żywy substancjalny, osobowy "Obraz" Ojca.
/ ks.Dr.M.Sieniatycki.Zarys Dogmatyki Katolickiej/

Nasunęła mi się taka refleksja.
Jeszcze nie wiem czy poprawna.
Postaram się swoją myśl ująć jak najprecyzyjniej.
Jeżeli trwamy w Bogu a Bóg w nas, to Ojciec odwiecznie przelewa wiedzę o naszym trwaniu,przelewa to nasze trwanie - "nas" - w swoje Słowo.
W Nim bowiem jesteśmy , i w Nim trwamy - w Jezusie.
I może dlatego można powiedzie że Jezus "zna nas" - "zna kogoś".Ponieważ jesteśmy w Ojcu.
Lub mówi "nigdy was nie znałem" - gdyż nie było was w Ojcu.


Pn lip 01, 2019 9:29 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 315
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Słowa Jezusa "nigdy was nie znałem" (Mat. 7:23) trzeba rozważyć w oparciu o pokrewne wypowiedzi.

"Każdego więc, kto mnie wyzna przed ludźmi, i ja wyznam przed moim Ojcem, który jest w niebie." (Mat. 10:32)

"A mówię wam: Każdego, kto mnie wyzna przed ludźmi, tego też Syn Człowieczy wyzna przed aniołami Bożymi." (Łuk. 12:8)

Do Kościoła w Sardes:

"Kto zwycięży, ten będzie obleczony w białe szaty, i nie wymażę jego imienia z księgi życia, i wyznam jego imię przed obliczem mojego Ojca i przed Jego aniołami." (Obj 3:5)

Zauważmy, że Pan mówi to do Kościoła, do ludzi będących w łasce uświęcającej. A jednak ostrzega przed wymazaniem imienia z Księgi Życia (por. Wyj. 32:33). Stawia pod znakiem zapytania to, czy wyzna ich imię. Tylko tego, kto spośród nich zwycięży, tego imię Jezus wyzna. Co to znaczy, że Pan wyzna czyjeś imię przed Ojcem i aniołami? To znaczy, że się do kogoś przyzna jako Zbawiciel. Bez tego nie ma zbawienia. I wyżej Pan tłumaczy, że warunkiem tego zbawiennego przyznania się jest to, aby wierzący nie wstydził się Go i aby zwyciężył (tj. nie utracił łaski uświęcającej przez niewiarę lub trwanie w ciężkim grzechu). Jeśli chrześcijanin nie spełni tego warunku, Pan Jezus zamiast wyznać, wyprze się go:

"A tego, kto się mnie wyprze przed ludźmi, i ja się wyprę przed moim Ojcem, który jest w niebie." (Mat. 10:33)

"Kto się bowiem wstydzi mnie i moich słów wobec tego pokolenia cudzołożnego i grzesznego, tego i Syn Człowieczy będzie się wstydził, gdy przyjdzie w chwale swego Ojca ze świętymi aniołami." (Mar. 8:38)

"Ale kto się mnie wyprze przed ludźmi, tego też ja się wyprę przed aniołami Boga."
(Łuk. 12:9)

Tak też rozumiał to Apostoł:

"Jeśli cierpimy, z nim też będziemy królować, jeśli się go wyprzemy, i on się nas wyprze." (2 Tm 2:12)

Mamy tu więc jasno powiedziane, że Pan wyprze się takich chrześcijan, którzy nie spełnią warunku trwania w łasce uświęcającej. I teraz pytanie: co to znaczy wyprzeć się kogoś? Odpowiedź:

Mat 26:34 Powiedział mu Jezus: Zaprawdę powiadam ci, że tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz. (...)
Mat 26:72 I [Piotr] znowu wyparł się pod przysięgą: Nie znam tego człowieka.

Widać tu jasno, jak należy rozumieć to, że Pan Jezus się kogoś wyprze. Powie, że go nie zna. Właśnie tak, jak opisano to w Mat. 7:23:

Mat 7:21 Nie każdy, kto mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto wypełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.
Mat 7:22 Wielu powie mi tego dnia: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w twoim imieniu i w twoim imieniu nie wypędzaliśmy demonów, i w twoim imieniu nie czyniliśmy wielu cudów?
Mat 7:23 A wtedy im oświadczę: Nigdy was nie znałem. Odstąpcie ode mnie wy, którzy czynicie nieprawość.

Przykład: Gdy Pan Jezus powołał Judasza, z pewnością go znał. Judasz otrzymał wraz z resztą Apostołów moc uzdrawiania i wypędzania demonów (Mat. 10:1). Ale skusiły go pieniądze, nad którymi miał pieczę jako skarbnik. Zaczął czynić nieprawość, mianowicie kraść (Jana 12:6). Tak otworzył Złemu drogę do swojej duszy. I skończyło się to niewiarą i zdradą. Co usłyszy Judasz na Sądzie Ostatecznym? Czy Jezus wyzna jego imię jako zapisane w Księdze Życia, czy raczej powie: nie znam tego człowieka? Być w Księdze Życia znaczy być zapisanym w sercu Jezusa. Judasza tam nie ma. Został wyrzucony. Ale tu Judasz może protestować: przecież dałeś mi moc, uzdrawiałem, wypędzałem demony! Ale Pan odpowie: nigdy cię nie znałem.

Tu ktoś może zaprotestować: ale przecież jednak Pan go kiedyś znał. Dlaczego więc powie, że go nigdy nie znał? Powie to w sensie umownym. Wszyscy wiedzą, że Jezus go znał, ale też wszyscy wiedzą, że Jezus go znać nie chce (Mat. 26:24) i nie chce pamiętać, że go kiedyś znał. A jeśli Bóg czegoś nie chce, to tak jest. Zostało to zapowiedziane już w Starym Testamencie:

Ezechiela 33:13 Gdy mówię do sprawiedliwego: Na pewno będziesz żył, a on, polegając na swojej sprawiedliwości, popełni występek, wtedy nie będzie się pamiętało wszystkich jego sprawiedliwych uczynków, lecz umrze z powodu występku, który popełnił.

Judasz służył Panu. Było to dobre, sprawiedliwe (dopóki nie zaczął kraść). Ale co z tego, skoro "nie będzie się pamiętało wszystkich jego sprawiedliwych uczynków" - mówi Bóg. Innymi słowy, nie będzie się pamiętało tego, że służył Jezusowi. Czyli: "Nigdy was nie znałem". Zasada ta działa też w odwrotną stronę:

Ezechiela 33:14 Lecz gdy mówię do bezbożnego: Na pewno umrzesz, a on odwróci się od swojego grzechu, będzie wypełniał prawo i sprawiedliwość,
Ezechiela 33:15 Będzie oddawał zastaw, zwracał to, co zagrabił, postępował zgodnie z zasadami życia, nie popełniając występku, na pewno będzie żył, nie umrze.
Ezechiela 33:16 Nie będzie się pamiętało żadnych jego grzechów, które popełnił; będzie wypełniał prawo i sprawiedliwość; na pewno będzie żył.

Ważne jest też, by rozumieć, że nieprawością, o której mówi Pan w Mat. 7:22-23, nie może być wypędzanie demonów ani prorokowanie lub czynienie cudów w imieniu Jezusa. Samo to nie może być niczym złym – taką posługę pełnili przecież apostołowie i ci, których wyświęcali! O co więc musi chodzić w tym fragmencie? O to, że nawet prorocy i cudotwórcy nie są wolni od wymogu spełniania woli Bożej, bo nawet oni zostaliby odrzuceni, gdyby zaczęli czynić anomię – nieprawość. Co to znaczy czynić nieprawość? To znaczy postępować wbrew Prawu Chrystusa. Co to jest Prawo Chrystusa? Pan Jezus powiedział: „czyńcie uczniami wszystkie narody (...), ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem (Mat. 28:19-20). Zaś apostoł Paweł napisał: „...sam pod prawem nie jestem (...), chociaż nie jestem bez Prawa Bożego, lecz pod Prawem Chrystusowym” (1 Kor. 9:20-21). „A dalej, bracia, prosimy was i zachęcamy przez Pana Jezusa, abyście, przyjmując od nas, jak macie postępować i podobać się Bogu, tym więcej obfitowali; Gdyż wiecie, jakie daliśmy wam przykazania od Pana Jezusa” (1 Tes. 4:1-2). A zatem Prawo Chrystusa to wszystkie przykazania dane przez Niego dla ludu Nowego Przymierza. Nieprawość to przekręcanie przykazań Jezusa (herezja), trwanie w ciężkich grzechach, a przede wszystkim zdradzanie Jezusa i zapieranie się Go. Nieprawość skutkuje stanem braku łaski uświęcającej.


Wt lip 02, 2019 11:14 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 315
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Protestanci twierdzą, że zostali już zbawieni przez samą wiarę, niezależnie od uczynków, i nie grozi im już Sąd Ostateczny. Uzasadniają to słowami Pana Jezusa: „Kto wierzy w Niego, nie będzie osądzony” (Jana 3:18).

Odpowiadając, zacznijmy również od słów Pana Jezusa:

„Nic się nie bój tego, co masz cierpieć. Oto diabeł wtrąci niektórych z was do więzienia, abyście byli doświadczeni, i będziecie znosić ucisk przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę życia (Obj. 2:10).

Widać tu, że warunkiem otrzymania korony życia jest wierność aż do śmierci. A zatem dopiero w momencie śmierci Pan wydaje osąd, czy człowiek otrzymuje koronę życia (w sposób nieutracalny), czy jej nie otrzymuje. Do tego czasu wierny ma wprawdzie życie wieczne (Jana 6:47), ale warunkowo, w sposób utracalny (Rzym. 11:22; Jana 6:54). Potwierdzają to inne fragmenty Pisma Świętego. Dopiero bowiem w momencie śmierci (lub powrotu Pana) rozstrzyga się ostatecznie, czy sługa pomnożył talent, czy go zakopał i potępił się na wieki (Mat. 25:30). Dopiero w chwili śmierci rozstrzyga się, czy zarządca domu bił swoje współsługi (Mat. 24:51), czy latorośl wydawała owoce (Jana 15:2), czy ktoś okazał się owcą czy kozłem (Mat. 25:31-46), czy ktoś zachowywał uczynki Jezusa do końca (Obj. 2:26), czy ktoś ma czyste szaty (Obj. 3:2-5); czy ktoś był jak letnia woda, która zostaje wypluta przez Jezusa z powodu uczynków (Obj. 3:15-16) itd. Tak więc, choć prawdą jest, że Sąd Boży nad wierzącymi trwa na bieżąco w sensie Opatrzności i karcenia, to rozstrzygnięcie tego Sądu następuje dopiero po śmierci. Sąd ma jeszcze trzecie oblicze, o czym będzie niżej.

Gdy więc Chrystus mówi, że „kto wierzy w Niego, nie będzie sądzony”, trzeba to poprawnie zrozumieć. Nie będzie sądzony ten, kto wierzy, ale to, czy w ogóle wierzy też trzeba ustalić przez osąd. Trzeba rozsądzić, czy sługa wierzył na tyle by pomnażać talent, czy tylko na tyle, by go zakopać. Chrystus musi osądzić, czy ktoś wierzył do końca życia, czy nie była to wiara bezowocna, czy wierzący nie zapierał się swej wiary uczynkami (1 Tym. 5:8). Rozstrzygnięcie tego następuje z chwilą śmierci. Dopiero wtedy staje się pewne, że wierny człowiek nie będzie sądzony, to znaczy jego błędy nie będą wywlekane na Sądzie Ostatecznym. Taki człowiek stanie przed Tronem Chrystusa po to, żeby otrzymać pochwałę i usłyszeć ogłoszenie dziedzictwa wiecznego. A zatem sens jest taki: „kto wierzy w Niego [tzn. kto wierzy żywą wiarą do końca, co zostaje osądzone w chwili śmierci], nie będzie sądzony” [tzn. jego odpokutowane grzechy nie będą rozpatrywane na Sądzie Ostatecznym]. Jeśli jednak wierzący zostanie w chwili śmierci (lub powrotu Pana) osądzony jako sługa, który nie chciał pomnażać talentu, jako ktoś, kto nienawidził dobrych uczynków, umyślnie obrał chciwość i egoizm, to jego wiara zostanie ogłoszona jako martwa. Mimo że na Chrzcie Bóg dał mu naturę owcy, ten powrócił do starej natury kozła, świni, psa, dlatego zostanie oddzielony od grona owiec, tzn. wiernych zbawionych. Trzeba rozumieć, że Chrystus stale ocenia nas, czy pozostajemy Jego owcami, czy może wracamy do starej pierworodnej natury, lecz ostateczne rozstrzygnięcie następuje w chwili śmierci. Jest tak dlatego, że Bóg czeka na pokutę człowieka, na przemianę i postęp, czeka na to, że człowiek będzie rozpoznawał głos Pasterza i szedł za Nim jak owca. Symbole owcy, kozła, świni, psa itp. pokazują tylko, za jaką naturą człowiek chce iść (Efez. 4:22n). Gdy stara się być posłuszny Pasterzowi, staje się owcą. Gdy woli tarzać się w błocie grzechów, jest jak świnia. Ponieważ więc dopiero w momencie śmierci kończy się Boży czas na pokutę, dlatego dopiero wtedy rozstrzyga się, czy ktoś będzie ostatecznie i na wieki policzony za owcę.

Kolejny aspekt tematu. Trzeba rozróżnić między tym, że Bóg osądza w chwili śmierci, a tym, że osądza publicznie i ogłasza wyrok. Publiczny osąd i ogłoszenie werdyktu nastąpi na Sądzie Ostatecznym. Sprawiedliwość bowiem ma swoje prawa. Jest konieczne, żeby zostało wykazane i ogłoszone wszystkim, kto za co i dlaczego:

„Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć.” (Łuk. 12:2)

Nawet w świecie ludzi jest tak, że ktoś popełniający zbrodnię karaną śmiercią, choćby został schwytany z dymiącą jeszcze lufą, nie jest zabijany na miejscu, tylko doprowadzany przed sąd, który ogłasza winę i wyrok śmierci. I ten właśnie publiczny osąd nastąpi po Powtórnym Przyjściu Pana na Sądzie Ostatecznym. Ten właśnie Sąd opisał Apostoł w słowach:

2 Kor. 5:9-11
(9) Dlatego też dokładamy starań, żeby, niezależnie od tego, czy mieszkamy w ciele, czy jesteśmy poza ciałem jemu się podobać.
(10) Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem [gr. bema] Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe.
(11) Wiedząc tedy, co to jest bojaźń Pańska, staramy się przekonywać ludzi (...)


Greckie słowo „bema” oznacza tron sędziowski. Biblia Gdańska tłumaczy więc: „musimy się wszyscy pokazać przed sądową stolicą Chrystusową”. I właśnie tron widzimy w opisie Sądu w przypowieści o owcach i kozłach z Mat. 25.

Tego samego słowa „bema” użył apostoł również tutaj:

Rz. 14:10, BG
(10) Ale ty przeczże potępiasz brata twego? Albo też ty czemu lekceważysz brata twego, gdyż wszyscy staniemy przed stolicą Chrystusową?


W kręgach protestanckich, ewangelikalnych twierdzi się, że zapowiedziany wyżej Sąd nie będzie wydawał wyroków potępienia wiecznego, a jedynie mniejsze lub większe nagrody. Głosiciele tego błędu powinni więc wykreślić ze swoich Biblii wymienione wyżej fragmenty o owcach i kozłach, o słudze, który zakopał talent i po powrocie Pana został potępiony itd.

Wiara wierzących podlega Sądowi i jeśli zostanie osądzona jako zbyt słaba by zadowolić Boga owocami, wtedy wierzący stanie na Sądzie Ostatecznym jako grzesznik. Jego brudne sprawy będą publicznie wywlekane i osądzane. Jest to nauczane w Biblii wprost i jednoznacznie:

„Grzechy niektórych ludzi są jawne, jeszcze zanim zostaną osądzone, a za niektórymi idą w ślad. Podobnie dobre uczynki są jawne, a te, które nie są, pozostać w ukryciu nie mogą.” (1 Tym. 5:24-25)

„Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu poznania prawdy, to nie pozostaje już ofiara za grzechy; Lecz jakieś straszliwe oczekiwanie sądu i żar ognia, który strawić ma przeciwników.” (Hebr. 10:26-27)

„Kto gardził Prawem Mojżesza, ponosił śmierć bez miłosierdzia na podstawie zeznania dwóch albo trzech świadków. Jak wam się wydaje, na ileż surowszą karę zasługuje ten, kto by podeptał Syna Bożego i zbezcześcił krew przymierza, przez którą został uświęcony, i znieważył Ducha łaski? Znamy bowiem tego, który powiedział: Zemsta do mnie należy, ja odpłacę, mówi Pan. I znowu: Pan będzie sądzić swój lud. Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żywego.” (Hebr. 10:28-31)

List Judy opisuje ludzi, którzy biorą udział w ucztach miłości, zgromadzeniach chrześcijańskich, a jednocześnie żyją w grzechu poważnym, określonym jako zamienianie łaski na rozpustę. Przez uczynki rozpusty ludzie ci wypierają się Boga (w. 4). Juda mówi, że o tych ludziach prorokował Henoch w słowach: „Oto idzie Pan z tysiącami swoich świętych; Aby dokonać sądu nad wszystkimi i ukarać wszystkich bezbożników” (w. 14-15). Kiedy więc zostaną osądzeni publicznie ci wierzący rozpustnicy? Oto idzie Pan, aby dokonać sądu – mówi Juda. A więc zostaną osądzeni, gdy Pan przyjdzie. I właśnie ten Sąd mamy opisany w słowach z 2 Kor 5:10: „Albowiem musimy się wszyscy pokazać przed sądową stolicą Chrystusową, aby każdy odniósł, co czynił w ciele, według tego, co czynił, lub dobre, lub złe.”


Cz lip 04, 2019 11:23 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 07, 2008 12:57 am
Posty: 1531
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, protestantyzm
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
jotef napisał(a):
Protestanci twierdzą, że zostali już zbawieni przez samą wiarę, niezależnie od uczynków,

Zbawieni jesteśmy przez Chrystusa, przez wiarę w Niego przyjmujemy zbawienie. O tym, jak tradycja Kościoła kontynuowana przez reformację widzi związek wiary i uczynków oraz zbawienia w Chrystusie, wyjaśniałem na tym forum tutaj.
zacytuję fragment samego siebie z powyższego postu:
p524 napisał(a):
Wartość wiary polega na tym, w czym ona pośredniczy. Nie jest celem, a środkiem, powodującym (w sposób narzędny, nie sprawczy) w wierzącym człowieku obecność prawdziwego i żyjącego Chrystusa. Przez wiarę Chrystus wszczepia nas w swoje ciało i czyni nas uczestnikami nie tylko wszystkich korzyści, jakie nam przynosi, ale przede wszystkim samego siebie. Udziałem naszym przez wiarę staje się więc zjednoczenie z samym żyjącym Chrystusem. Obietnice, na których opiera się wiara, i które z wdzięcznością przyjmujemy, oferują nam więcej niż po prostu widok, poznanie, zrozumienie czy wiedzę na temat Chrystusa. Oferują nam zjednoczenie z Nim, wprowadzają Chrystusa w życie wierzącego przekształcając je.
W tym kontekście wiary możemy mówić o usprawiedliwieniu i uświęceniu. Akceptacja w oczach Boga (usprawiedliwienie) nie zależy od naszej moralnej poprawy bądź odrodzenia (uświęcenia); usprawiedliwienie nie czyni też uświęcenia niepotrzebnym. Zarówno uświęcenie jak i usprawiedliwienie stanowią bezpośrednią konsekwencję włączenia wierzącego w Chrystusa. Zjednoczenie z Chrystusem przez wiarę czyni człowieka akceptowalnym w oczach Boga (usprawiedliwienie) i wprowadza go na drogę moralnej poprawy (uświęcenie). Te dwa elementy są w protestanckiej perspektywie podporządkowane związkowi chrześcijanina z Chrystusem dlatego też mówimy zarówno o całkowicie darmowej akceptacji człowieka przez Boga jak i nałożonym na człowieka wymaganiu posłuszeństwa Jego woli objawionej w Chrystusie - tak jak świadczy o Nim Pismo.



Cytuj:
i nie grozi im już Sąd Ostateczny. Uzasadniają to słowami Pana Jezusa: „Kto wierzy w Niego, nie będzie osądzony” (Jana 3:18).

Odpowiadając, zacznijmy również od słów Pana Jezusa:

„Nic się nie bój tego, co masz cierpieć. Oto diabeł wtrąci niektórych z was do więzienia, abyście byli doświadczeni, i będziecie znosić ucisk przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę życia (Obj. 2:10).

Widać tu, że warunkiem otrzymania korony życia jest wierność aż do śmierci. A zatem dopiero w momencie śmierci Pan wydaje osąd, czy człowiek otrzymuje koronę życia (w sposób nieutracalny), czy jej nie otrzymuje.

Myślę, że przed tego typu rozważaniami, trzeba postawić bardziej fundamentalne pytanie wiary, w świetle której czytamy Pismo. Bóg dokonuje zbawienia w człowieku czy Bóg zbawia w Chrystusie. Reformatorzy podkreślali chrystologiczną tradycję wiary, która broni radykalnie naszego zbawienia w Chrystusie. W Chrystusie zostaliśmy, każdy i każda z nas osobiście zbawieni, to nie rzeczywistość, która się dopiero dokona, której oczekujemy z niepewnością, o którą dopiero sami zabiegamy. Stąd tak wielkie znaczenie w teologii i duchowości ewangelickiej od samego początku zasady "solus Christus" i Unio cum Christo. Najwybitniejszy chyba współczesny polski teolog znający teologię reformatorów, ks. prof dr, hab Piotr Jaskóła z Wydziału teologicznego (rzym.-kat) Uniwersytetu w Opolu tak pisze;

Piotr Jaskóła, Unio cum Christo. Wybrane zagadnienia z teologii ewangelickiej", Uniwersytet Opolski, Wydz. Teologiczny, Instytut Ekumeniczny i badań nad migracją, seria Ekumenizm i Integracja nr 32, Opole 2017 napisał(a):
Luter w traktacie O wolności chrześcijanina, nawiązując do Ef 5,30, mówi o zaślubinach duszy z Chrystusem: „Chrystus stał się dla nas jednym ciałem (…), a zatem jest On zasadniczo i prawdziwie w nas”. Ta Jego obecność jest rodzajem wymiany „między Chrystusem, który udziela człowiekowi łaski, a człowiekiem, który składa swe grzechy na Chrystusa” (Weimarer Ausgabe 33,232, 26-28). Ten „Chrystus w nas” jest równocześnie Chrystusem „dla nas”.
Na fundamentalne znaczenie „jedności z Chrystusem” – unio cum Christo, czy „wszczepienia w Chrystusa” – insitio in Christo, zwraca uwagę także reformator z Genewy Jan Kalwin. Rozpoczynając trzecią księgę słynnego Institutio, pisze: „Teraz trzeba zobaczyć, jak dobra, które Ojciec złożył w swoim jednorodzonym Synu, stają się naszym udziałem, jako że On otrzymał je nie dla własnego dobra, ale aby nimi ubogacić biednych i potrzebujących. A w pierwszym rzędzie winno się pamiętać: jak długo Chrystus jest poza nami, a my od Niego oddzieleni, tak wszystko, co On wycierpiał i zdziałał dla zbawienia rodzaju ludzkiego, jest dla nas bezużyteczne i daremne”. Unio cum Christo jest, według niego, rezultatem działania Ducha Świętego. Dzięki tej chrystologiczno-pneumatologicznej więzi mamy możliwość partycypacji w zbawczych dobrach.
Zasady solus Christus i unio cum Christo kształtowały również duchowość
trzeciego z wielkich reformatorów – Ulricha Zwingliego. Ten reformator z Zurychu w publikowanych tekstach homiletycznych prawdziwie chrześcijańską duchowość upatrywał w duchu wielkich humanistów swojej epoki w „osobistym” przyjęciu przesłania o zbawieniu i coraz głębszej „osobistej” więzi z Bogiem w Chrystusie.

Dla reformatorów to wiara Kościoła w Chrystusa Zbawiciela, w którym jedynie jest nasze zbawienie, jako wypełnienie obietnic danych Izraelowi, i jedynie w którym zostaliśmy zbawieni, jest fundamentem lektury Pisma, a nie to co nam w duszy gra.
Zbawienie też czyni człowieka wolnym i umożliwia spełnianie dobrych uczynków i służbę sprawiedliwości. O tym, jak Kościoły protestanckiej reformacji widzą relację wiary, wolności i roli wyborów ludzkich pisałem już na tym forum tutaj.



Cytuj:
W kręgach protestanckich, ewangelikalnych twierdzi się,

W "kręgach" protestanckich czy ewangelikalnych? Ewangelikalni są raczej częściej i bardziej obecni w Kościele rzymskokatolickim (i w różnych dzielących się u Was grupach) niż u protestantów. Co to znaczy "w kręgach"? W przeróżnych mniej czy bardziej rzymskokatolickich 'kręgach', frakcjach i lobby'ach twierdzi się dziś najróżniejsze rzeczy, i co z tego?

_________________
www.reformowani.pl


Cz lip 04, 2019 3:25 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 315
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
P524 napisał(a):
Bóg dokonuje zbawienia w człowieku czy Bóg zbawia w Chrystusie. Reformatorzy podkreślali chrystologiczną tradycję wiary, która broni radykalnie naszego zbawienia w Chrystusie.

Mam prośbę. Traktujmy ten wątek jako miejsce rozważań konkretnych fragmentów Pisma. Wykazujmy, jak rozumieć w świetle całej Biblii dane fragmenty. Natomiast tematy ogólniejsze czy wątki poboczne podejmujmy w innych miejscach, bo się tu robi zamieszanie i nikt nie będzie mógł wyłuskać żadnych konkretów.


Cz lip 04, 2019 7:04 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1455
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Czytajac twoj wczesniejszy wpis zwrocilem uwage na cytat. "Kto zwycięży, ten będzie obleczony w białe szaty, i nie wymażę jego imienia z księgi życia, i wyznam jego imię przed obliczem mojego Ojca i przed Jego aniołami." (Obj 3:5)

Tuchyba wazne jest by rozumiec o jakie zwyciestwo chodzi bo wiele razy ten cytat jest podawany w dyskusjach a nikt nie wyjasnia co on tak naprawde znaczy.
Tobie to lepiej idzie to sprobuj to opisac o jakie zwyciestwo chodzi, kogo nad kim/czym?
Uwazam ze jest to istotne w rozumieniu wiary, a i Protestanci moga cos zrozumiec

_________________
Nie wyrazam zgody na poza forumowe uzucie moich wypowiedzi dla osoob nie zgadzajacych sie z trescia.


Cz lip 04, 2019 8:16 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 315
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
sam2 napisał(a):
Tuchyba wazne jest by rozumiec o jakie zwyciestwo chodzi bo wiele razy ten cytat jest podawany w dyskusjach a nikt nie wyjasnia co on tak naprawde znaczy.

"Kto zwycięży, ten będzie obleczony w białe szaty, i nie wymażę jego imienia z księgi życia, i wyznam jego imię przed obliczem mojego Ojca i przed Jego aniołami." (Obj 3:5)

W bliskim kontekście omawianego wiersza Pan Jezus mówi:

"Temu, kto zwycięży, dam zasiąść ze mną na moim tronie, jak i ja zwyciężyłem i zasiadłem z moim Ojcem na jego tronie." (Obj. 3:21 )

I to jest kluczowy punkt rozpoczęcia rozważań na temat, co to znaczy zwyciężyć. Widać tu, że warunkiem otrzymania nieutracalnego zbawienia jest zwycięstwo, które jest naśladowaniem zwycięstwa Pana Jezusa. Chrystus zwyciężył z Diabłem, który Go kusił, ze światem, który Go prześladował, i z grzechem, który był Mu podsuwany przez Diabła i świat (np. kuszenie na pustyni, prowokacje "zejdź z krzyża"). Chrystus miał do wypełnienia jako Człowiek przykazania dane od Ojca (Jana 15:10). Najważniejszym przykazaniem było zwyciężyć na próbie krzyża, bo od tego zależało odkupienie ludzkości. Choć chrześcijanie nie odkupują świata swoją krwią, to jednak również oni mają przykazanie niesienia krzyża (Łuk. 9:23), czyli wytrwania w wierności mimo prześladowań. A zatem, podobnie jak Chrystus, chrześcijanie muszą zwyciężyć z Diabłem, który ich kusi, ze światem, który ich prześladuje, i z grzechem, który jest podsuwany przez Diabła i świat. Dlatego czytamy w Piśmie Świętym:

"To wam powiedziałem, abyście mieli pokój we mnie. Na świecie będziecie mieć ucisk, ale ufajcie, ja zwyciężyłem świat." (Jana 16:33)

"Jak jest napisane: Z powodu ciebie przez cały dzień nas zabijają, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. Ale w tym wszystkim całkowicie zwyciężamy przez tego, który nas umiłował."
(Rzym. 8:36-37)

"Na tym bowiem polega miłość Boga, że zachowujemy jego przykazania, a jego przykazania nie są ciężkie. Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat. A tym zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara." (1 Jana 5:3-4)

W powyższym wierszu dobrze widać, że wiara zwycięska (zbawcza) to dla Apostoła wiara zachowująca przykazania Jezusa. Dlatego Pan mówi wprost, że zwycięstwo wiąże się z zachowywaniem uczynków aż do końca:

"Temu, kto zwycięży i zachowa aż do końca moje uczynki, dam władzę nad narodami." (Obj. 2:26)

Nie chodzi tu o bezbłędność, tylko o to, żeby walczyć o dobre postępowanie, tak by śmierć lub Paruzja nie zastała nas w stanie grzechu ciężkiego. Apostoł Paweł wyraził to tak:

"Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj." (Rzym. 12:21)

Czasami wymaga to najwyższej ofiary:

"...został zrzucony oskarżyciel naszych braci, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem. Ale oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo swego świadectwa i nie umiłowali swojego życia – aż do śmierci." (Obj. 12:10-11)

"I zobaczyłem jakby morze szklane zmieszane z ogniem i tych, którzy odnieśli zwycięstwo nad Bestią [tzn. Antychrystem], nad jej wizerunkiem, nad jej znamieniem i nad liczbą jej imienia, stojących nad szklanym morzem, mających harfy Boga." (Obj 15:2)

Zbawienie wieczne będzie dane wyłącznie zwycięzcom:

"Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów: Temu, kto zwycięży, dam jeść z drzewa życia, które jest pośrodku raju Boga." (Obj 2:7)

"I usłyszałem donośny głos z nieba: Oto przybytek Boga jest z ludźmi i będzie mieszkał z nimi. Oni będą jego ludem, a sam Bóg będzie z nimi i będzie ich Bogiem. I otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu, i śmierci już nie będzie ani smutku, ani krzyku, ani bólu nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły. A zasiadający na tronie powiedział: Oto wszystko czynię nowe. I powiedział do mnie: Napisz, bo te słowa są wiarygodne i prawdziwe. I powiedział do mnie: Stało się. Ja jestem Alfa i Omega, początek i koniec. Ja spragnionemu dam darmo ze źródła wody życia. Kto zwycięży, odziedziczy wszystko i będę dla niego Bogiem, a on będzie dla mnie synem." (Obj 21:3-7)


Cz lip 04, 2019 9:47 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1455
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Pieknie to wyjasniles.
W tym sie mieszcza wypowiedzi Apostolow i ich nauczanie wraz z tresciami wielu ich listow do roznych Kosciolow.
Ten bieg do zwyciestwa powinien byc wyjasniany na kazaniach by kazdy rozumial.
To tez zaprzecza protestanckiej pewnosci zbawienia, bo czekanie to nie udzial w biegu do zwyciestwa.
To nie jest samodzielny bieg w pojedynke tylko grupowy-wspolnotowy gdzie kazdy kazdemu pomaga gdy ktos upadnie.

_________________
Nie wyrazam zgody na poza forumowe uzucie moich wypowiedzi dla osoob nie zgadzajacych sie z trescia.


Ostatnio edytowano Cz lip 04, 2019 10:09 pm przez sam2, łącznie edytowano 1 raz



Cz lip 04, 2019 10:04 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 07, 2008 12:57 am
Posty: 1531
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, protestantyzm
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
jotef napisał(a):
P524 napisał(a):
Bóg dokonuje zbawienia w człowieku czy Bóg zbawia w Chrystusie. Reformatorzy podkreślali chrystologiczną tradycję wiary, która broni radykalnie naszego zbawienia w Chrystusie.

Mam prośbę. Traktujmy ten wątek jako miejsce rozważań konkretnych fragmentów Pisma. Wykazujmy, jak rozumieć w świetle całej Biblii dane fragmenty. Natomiast tematy ogólniejsze czy wątki poboczne podejmujmy w innych miejscach, bo się tu robi zamieszanie i nikt nie będzie mógł wyłuskać żadnych konkretów.

Ok, ja tylko odpowiedziałem na Twój post dotyczący protestantów. Mam nadzieję, że rzymskokatolicy dadzą radę rozważać "konkretne fragmenty Pisma" bez konieczności uciekania się do opisów swoich wyobrażeń o protestantach ;-)

_________________
www.reformowani.pl


Cz lip 04, 2019 10:08 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1455
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Sorki ze wtracilem o Protestantach, ale intencja nie jest dyskusja o bledach Protestantow tylko zwrocenie uwagi tym ktorzy akurat takie maja rozumienie np. zbawienia.
Inne niz KRK rozumienie zbawienia przejawia sie wsrod wielu czlonkow roznych denomonacji, wiec moj wpis nie dotyczy ogolu a tylko tych ktorzy wlasnie tak rozumieja zbawienie i glosza swoja pewnosc zbawienia.

_________________
Nie wyrazam zgody na poza forumowe uzucie moich wypowiedzi dla osoob nie zgadzajacych sie z trescia.


Cz lip 04, 2019 10:19 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 2811
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
jotef napisał(a):
"Kto zwycięży, ten będzie obleczony w białe szaty, i nie wymażę jego imienia z księgi życia, i wyznam jego imię przed obliczem mojego Ojca i przed Jego aniołami." (Obj 3:5)

W bliskim kontekście omawianego wiersza Pan Jezus mówi:

"Temu, kto zwycięży, dam zasiąść ze mną na moim tronie, jak i ja zwyciężyłem i zasiadłem z moim Ojcem na jego tronie." (Obj. 3:21 )

I to jest kluczowy punkt rozpoczęcia rozważań na temat, co to znaczy zwyciężyć. Widać tu, że warunkiem otrzymania nieutracalnego zbawienia jest zwycięstwo, które jest naśladowaniem zwycięstwa Pana Jezusa.

Choć te fragmenty mówią o zwycięzcach, to nie są kluczowe w kwestii zbawienia, gdyż nie mówią kim są zwycięzcy i co takiego posiadają, że mogą zwyciężać.
W kwestii zwycięstwa musimy najpierw zobaczyć kim w oczach Jezusa jest zwycięzca.
I dopiero w świetle tej odpowiedzi można właściwie rozpatrywać kwestię zbawienia.

Odpowiedzi udziela nam Ap. Jan [I Jana 5.5]:A któż może zwyciężyć świat, jeżeli nie Ten, który wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?
Kluczem do zwycięstwa jest więc wiara w Syna Bożego.
To implikuje z kolei pytanie, kto wierzy w Syna Bożego?
Tu również odpowiedzi udziela nam Ap. Jan [Jana 1.12]:Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego,

Tak więc wiara w Syna Bożego jest przypisana dzieciom Bożym, a to rodzi konsekwencję, o której pisze Ap. Paweł [Rzym.9.10]:Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz.

Tak więc człowiekiem, który może zwyciężać jest tylko ten, który wierzy w Syna Bożego, a może wierzyć tylko ten , kto poprzez wiarę uczynił Jezusa swoim Panem i na podstawie wiary w Niego został zbawiony, czyli stał się nowym stworzeniem w Jezusie Chrystusie - narodził się z Boga i stał się dzieckiem Bożym.

Zwycięstwo zatem jest możliwe dzięki temu, że w człowieku zbawionym (zrodzonym z Boga) mieszka Duch Św., który daje moc aby zwyciężyć [I Jana 4.4]:Wy z Boga jesteście, dzieci, i wy ich zwyciężyliście, gdyż Ten, który jest w was, większy jest, aniżeli ten, który jest na świecie.
jotef napisał(a):
"Na tym bowiem polega miłość Boga, że zachowujemy jego przykazania, a jego przykazania nie są ciężkie. Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat. A tym zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara." (1 Jana 5:3-4)
W powyższym wierszu dobrze widać, że wiara zwycięska (zbawcza) to dla Apostoła wiara zachowująca przykazania Jezusa.

Niestety zostały tu wymieszane te dwa wersety ze sobą, z których każdy mówi o czym innym:
3. Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe.
Tu mamy powiązaną miłości do Boga z wypełnianiem przykazań (miłości).

4. Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza.
Tu zwycięstwo jest powiązane z narodzeniem z Boga (zbawieniem) i wiarą, a nie z wypełnianiem przykazań.

Tak więc zwycięzcą może być tylko człowiek wiary zrodzony z Boga, posiadający w sobie Ducha Św., a więc człowiek zbawiony.

Zbawienie umożliwia każde zwycięstwo.
sam2 napisał(a):
To tez zaprzecza protestanckiej pewnosci zbawienia, bo czekanie to nie udzial w biegu do zwyciestwa.

Pewność zbawienia wiąże się z doświadczeniem duchowego odrodzenia (zrodzenia z Boga), a bieg to nasze codzienne życie, w który człowiek zbawiony toczy walkę duchową i może zwyciężać dzięki mocy Ducha Św. w nim, gdyż świątynią Ducha Św. może być tylko człowiek zrodzony z Boga, który duchowo wygląda tak jak to opisał Ap. Paweł [I Kor.6.11]]:(...), aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego.

Ta duchowa rzeczywistość ludzi zbawionych jest właśnie podstawą do zwycięstwa. :)


Wt lip 16, 2019 1:18 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 315
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Gregor napisał(a):
Niestety zostały tu wymieszane te dwa wersety ze sobą, z których każdy mówi o czym innym:
3. Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe.
Tu mamy powiązaną miłości do Boga z wypełnianiem przykazań (miłości).

4. Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza.
Tu zwycięstwo jest powiązane z narodzeniem z Boga (zbawieniem) i wiarą, a nie z wypełnianiem przykazań.

Gregor, w dalszym ciągu dajesz popis wyrywania z kontekstu wersetów i pojęć. Oddzielasz przykazania od wiary, oddzielasz miłość od wiary i taką "wiarę" uważasz za zbawczą. A to jest przecież wiara martwa. Apostoł Jan pisze o wierze zbawczej, a ty interpretujesz to tak, jakby miał na myśli wiarę martwą (bez uczynków). I w tej martwej upatrujesz zbawienia. Czym różni się wiara zbawcza od martwej? Wiara zbawcza to wiara silna na tyle, by zrodzić miłość do Boga i bliźniego. Ale nie miłość w sensie jedynie uczucia, lecz miłość silną na tyle, by przełamywać miłość własną - w myślach, słowach I UCZYNKACH. Jeśli ktoś miłuje na tyle, by dla Boga i bliźniego coś czynić kosztem własnym, to znaczy, że ma poziom miłość, o jaki chodzi Bogu. Gdybyś takiej miłości nie miał, znaczyłoby to, że masz wiarę fałszywą (zwiedzenie) albo za słabą, której się zapierasz przez zaniechania i złe czyny. Ani wiara fałszywa nie jest zbawcza, ani wiara martwa (pozbawiona miłości czynnej) nie jest zbawcza. W tobie Luter wzbudził (przez swoich uczniów) wiarę fałszywą i zarazem martwą. Bo ty wierzysz fałszywie, że zbawcza jest wiara martwa, dlatego nie starasz się o wzrost wiary, aby stała się działająca przez miłość. A przecież Apostoł Paweł jasno tłumaczy, że:

"w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, ale wiara działająca przez miłość." (Gal. 5:6)

"i choćbym miał pełnię wiary, tak, żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym." (1 Kor. 13:2)

"Nie mylcie się, Bóg nie da się z siebie naśmiewać; albowiem cokolwiek człowiek sieje, to też będzie żąć. Bo kto sieje swojemu ciału, z ciała żąć będzie skażenie; ale kto sieje Duchowi, z Ducha żąć będzie życie wieczne. A dobrze czyniąc nie słabnijmy; albowiem w swoim czasie żąć będziemy [życie wieczne - kontekst]." (Gal 6:7-9)

Zostaje ci jakaś wiara luterska, niebiblijna, polegająca na tym, że masz ufność w swoje zbawienie. Wiara chrześcijańska, czyli wiara zbawcza, to wiara w Jezusa Chrystusa. W całego Jezusa Chrystusa, a nie tylko w część Jezusa Chrystusa. To, co jest w Nowym Testamencie zapisane jako wola, nauka i przykazania Jezusa, jest zarazem w niebie w umyśle tegoż Pana Jezusa, bo Pan Jezus nie zmienił swoich przekonań i woli. Wierzyć w Jezusa w niebie oznacza wierzyć w zapis Nowego Testamentu na ziemi. A jeśli wierzysz tylko w niektóre słowa Jezusa i Apostołów, to znaczy że wierzysz tylko w niektóre przekonania Jezusa. Oznacza to, że nie wierzysz w całego Jezusa. Gdy zapragniesz uwierzyć w całego Jezusa, to przyjmiesz Jego naukę, która mówi jednoznacznie:

Łuk 6:49
(49) Kto zaś słucha, a nie czyni, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu, i uderzyły weń wody, i wnet runął, a upadek domu owego był zupełny.

Jana 3:36
(36) Kto wierzy [gr. „pisteuo”] w Syna, ma życie wieczne; ale kto jest nieposłuszny [gr. „apeitheo” - być nieposłusznym] Synowi, nie zobaczy życia, lecz gniew Boży pozostaje nad nim.

Jana 5:28-29
(28) Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego;
(29) I wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd

Jana 15:2-10
(2) [Ojciec] Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc.
...
(10) Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i Ja przestrzegałem przykazań Ojca mego i trwam w miłości jego.

Jana 15:14
(14) Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję.


Tak, fundamentem zwycięstwa jest wiara, ale nie wiara fałszywa (luterska) i nie wiara martwa. Podsumowując powyższe wersety, musi to być wiara silna na tyle, by działać przez miłość, bo bez miłości nawet Apostoł byłby przed Bogiem niczym. Musi to być wiara silna na tyle, by przez dobre uczynki siać dla Ducha i żąć życie wieczne. Musi to być wiara, pod wpływem której człowiek czyni, a nie tylko słucha, bo tacy runą jak dom bez fundamentu. Musi to być wiara, której człowiek jest posłuszny, bo nieposłuszny nie zobaczy życia i gniew Boży pozostaje nad nim. Musi to być wiara silna na tyle, by dobrze czynić, bo ci, co dobrze czynili, powstaną do życia, a ci, co źle czynili powstaną na sąd potępiający. Musi to być wiara silna na tyle, by wydawać owoc, bo latorośl bezowocna zostanie odcięta i w ogień wrzucona. Musi to być wiara silna na tyle, by przestrzegać przykazań Jezusa, bo tylko tak można trwać w Jego miłości i być Jego przyjacielem.


Wt lip 16, 2019 2:38 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 2811
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
jotef napisał(a):
Gregor, w dalszym ciągu dajesz popis wyrywania z kontekstu wersetów i pojęć. Oddzielasz przykazania od wiary, oddzielasz miłość od wiary i taką "wiarę" uważasz za zbawczą. A to jest przecież wiara martwa.

W tym przypadku wskazałem, że Twoja interpretacja wynika z wymieszania treści wersetów, które mówią każdy o czyn innym.
Wiara zbawcza to wiara w Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela i wiarę w takiego Jezusa głosili apostołowie poprzez przesłanie Ewangelii.
jotef napisał(a):
Apostoł Jan pisze o wierze zbawczej, a ty interpretujesz to tak, jakby miał na myśli wiarę martwą (bez uczynków). I w tej martwej upatrujesz zbawienia.

Uczynki wypływają z wiary, więc są rzeczą wtórną. Zbawienie jest na podstawie wiary w dzieło Jezusa Chrystusa.
jotef napisał(a):
Podsumowując powyższe wersety, musi to być wiara silna na tyle, by działać przez miłość, bo bez miłości nawet Apostoł byłby przed Bogiem niczym. Musi to być wiara silna na tyle, by przez dobre uczynki siać dla Ducha i żąć życie wieczne. Musi to być wiara, pod wpływem której człowiek czyni, a nie tylko słucha, bo tacy runą jak dom bez fundamentu. Musi to być wiara, której człowiek jest posłuszny, bo nieposłuszny nie zobaczy życia i gniew Boży pozostaje nad nim. Musi to być wiara silna na tyle, by dobrze czynić, bo ci, co dobrze czynili, powstaną do życia, a ci, co źle czynili powstaną na sąd potępiający. Musi to być wiara silna na tyle, by wydawać owoc, bo latorośl bezowocna zostanie odcięta i w ogień wrzucona. Musi to być wiara silna na tyle, by przestrzegać przykazań Jezusa, bo tylko tak można trwać w Jego miłości i być Jego przyjacielem.

Jak najbardziej.
Jednak ty sam w sobie nie jesteś w stanie wzbudzić prawdziwej wiary, bo ona pochodzi od Boga i jest przez Niego w nas podtrzymywana [Ef.1.19]:I jak nadzwyczajna jest wielkość mocy jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego,
To jest wiara zbawcza i w żadnej mierze nie jest martwa, bo jest podtrzymywana mocą Bożą i ona wydaje owoce dla Boga, a pierwszym owocem tej wiary jest nasze nawrócenie i zbawienie.
Dlatego Duch Św. zamieszkuje w człowieku zbawionym i podtrzymuje oraz wzmacnia jego wiarę mocą Bożą.

Jeśli chcesz tu dołączyć realizację przykazań i pełnienie uczynków, to warto pamiętać o właściwym porządku i co z czego wypływa [Ef.2.10]: Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili.
Najpierw trzeba być stworzonym w Chrystusie ( zbawionym), aby pełnić dobre uczynki zgodnie z Bożym przeznaczeniem.

Tak więc najpierw zbawienie na podstawie wiary,którą wzbudza w człowieku Bóg, a potem dobre czynienie, walka i zwycięstwo.
Takie jest przesłanie Ewangelii Zbawienia.


Wt lip 16, 2019 3:11 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 203 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL