Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr mar 03, 2021 2:13 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 126 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9  Następna strona
 Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe? 
Autor Wiadomość
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 08, 2017 10:59 am
Posty: 652
Lokalizacja: W myśli Boga, w mamie i tacie, później przez chwilę w brzuchu, a teraz w Warszawie i oby do Nieba ;)
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
Barney napisał(a):
Niestety, można wyjść z uzależnienia tylko w tym sensie, że można nie czynić tego, od czego jesteśmy uzależnieni.
Nie ma żadnej rzekomej "zmiany ścieżek w mózgu na coś innego".
Niestety.

Barney, jeżeli ciało jest już na tyle zniszczone, że organizm nie jest w stanie poradzić  z regeneracją to zgadzam się, mądrym i w związku z tym roztropnym będzie całkowite unikanie, ale jeżeli organizm będzie w stanie się regenerować i przepracuje się swoje uzależnienie i będzie podchodzić duchowo( rozumnie, pamiętając, i z wolną wolą) to wydaje się, że można być ponad zniewolenie ( w sensie dalej być może odczuwać napięcie, pragnienie związane z nałogiem, ale dzięki wypracowaniu nie uleganie temu napięciu). Na przykład seksoholik. Czy seksoholik po przepracowaniu jest w stanie założyć rodzinę i nie traktować żony/męża jako zaspokajania popędu płciowego? I analogicznie z innymi zniewoleniami. Zjeść jedną, no dobra, może dwie kostki, ale nie popłynąć z kilkoma tabliczkami czekolady. Oczywiście bez Łaski Bożej się nie obędzie (ale zaznaczyłem że wolna wola wymagana). Poza tym, nałogi często wiążą się z innymi zaburzeniami, chorobami, mogą być wynikiem istniejących zaburzeń, chorób (czy nie najczęściej tak jest?). Więc jeżeli chce się wyjść z nałogu,  to trzeba oczywiście brać też pod uwagę całego człowieka, otoczenie (w tym społeczeństwo).
Żeby tak bez żadnego ale - "Niestety"? :/

merss napisał(a):
Świat nie jest czarno - biały. Im mniej wiedzy szczegółowej tym większa tendencja do przekonania o własnej słuszności, po prostu wiedza o własnej niewiedzy jest niewielka. Człowiek nie widzi niuansów danej sprawy. To, że zadziałal podany przeze mnie przykład alkoholika (było odwołanie się do swych dawno zapomnianych zasad) nie oznacza, że to norma. On sam nie chwalił się tym, ale znał moment, gdy można wejść z pomocą, bo ktoś to usłyszy a nie zracjonalizuje jego słów.
Na szkoleniu 12 kroków wyraźnie nam mówiono o różnych przyczynach alkoholizmu. Najczęściej to ludzie, którzy nie potrafią radzić sobie z rozwiązywaniem problemów na trzeźwo, nie potrafią dystansować się i radzić sobie ze stresem; gdy się nauczą jest im łatwiej, ale nadal pozostaną alkoholikami. Nie można jednak do konkretnej osoby przypisywać statystyki, tak na pewniaka.

Mam ponizej opinie dwóch forumowych lekarzy, którzy zmagali się z problemem alkoholowym. Jeśli wytłuszcza tekst to uznaje go za ważny.
viewtopic.php?p=913001#p913001
viewtopic.php?p=911514#p911514
viewtopic.php?p=911629#p911629

Oczywiście lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć, ale czasami akurat brak wiedzy szczątkowej, ale za to silna wola, utarte dobre schematy  w niektórych sferach życia i nie przeszkadzanie, mogą sprzyjać przekraczaniu z pozoru niemożliwego do przekroczenia. Na przykład:
"Jest rok 1983. Zawodnicy ustawiają się na starcie pierwszego ultramaratonu z Sydney do Melbourne. Przed nimi 875 kilometrów biegu. W pewnym momencie poruszenie. Obok - co najwyżej trzydziestoletnich - wyczynowców rozgrzewa się facet, który równie dobrze mógłby być ich ojcem.To Cliff Young. Ma 61 lat, jest rolnikiem. Ma też numer startowy przypięty na koszulce. Czyli pobiegnie z zawodowcami. Chociaż czasy były inne, przedstawiciele prasy, radia i telewizji błyskawicznie biorą go na celownik. Udział biegacza w tak zaawansowanym wieku w tak wyczerpujących zawodach to dla nich łakomy kąsek.
(...) ubrany w białą koszulkę i zwykłe buty, którym daleko było do profesjonalnego obuwia sportowego(...). Kilometry i godziny mijają, a Cliff Young biegnie (...) Niestrudzony rolnik najpierw odstawał od zawodowców, ale po jakimś czasie zaczął ich doganiać i liczyć się w stawce."Myślisz, że możesz tak przebiec całą trasę?" - zagadnęła go w pewnym momencie reporterka jednej z australijskich stacji telewizyjnych."Tak, jasne. Zamierzam biec całą noc i skończyć jutro" - odparł ku jej zdziwieniu.(...)truchtał, truchtał i truchtał, nawet wtedy, kiedy inni odpoczywali. Wydawać by się mogło, że nie da się tak po prostu wskoczyć w wygodne buty i przebiec 875 kilometrów (to mniej więcej tyle, co z Zakopanego do Świnoujścia). Potrzeba taktyki, regeneracji, odpowiedniego rozłożenia sił, nawadniania, jedzenia o określonych porach...Taką drogę obrali inni zawodnicy, ale nie 61-latek z Beech Forest w Wiktorii. Kiedy pozostali biegacze po 18 godzinach spędzonych na trasie, kładli się na sześć, żeby nabrać sił i na chwilę zmrużyć oko, Cliff Young biegł. Zatrzymywał się jedynie na jedzenie, picie i wtedy, kiedy musiał pójść za potrzebą.Po pięciu dniach, piętnastu godzinach i czterech minutach (...)rolnik wpadł jako pierwszy na metę zawodów.(...)"Czy zrobiłbyś to jeszcze raz?" - zapytał go na mecie dziennikarz."Nie" - wypalił z rozbrajającą szczerością zwycięzca piekielnie wymagającego ultramaratonu. W nagrodę otrzymał dziesięć tysięcy dolarów. Co ciekawe, nie potrzebował pieniędzy, dlatego rozdał je kolejnym zawodnikom, którzy po nim zameldowali się na mecie."
https://youtu.be/2OD96zocXRU
Derayes napisał: "Oczywiscie ze alkoholikiem jest sie do konca zycia=nie masz i nie bedziesz nigdy mial kontroli nad piciem." 
Tylko że to jest patrzenie na drugiego człowieka przez pryzmat swoich możliwości, swojego stanu. Rozumiem intencję, troskę, pokorę i chęć ukazania jak silnym środkiem jest alkohol i jakie to spustoszenie w człowieku wywiera. Ale jak najbardziej człowiek dotknięty alkoholizmem może mieć kontrolę nad alkoholem, po wyjściu z alkoholizmu ( nie na takiej zasadzie- dobra- odwyk był- mogę? Mogę. No to napiję się, a jak będę chciał, to się nie napiję. No ale się jednak napiję- wiadomo, okłamywanie). Oczywiście bardzo trudną  kontrolę wypracować, bo trudno zapierać się w swoich skłonnościach do złego, a co dopiero zapierać się gdy mózg tak wyczulony na pewne bodźce, substancje, ale tekst że " (...) nie będziesz nigdy miał kontroli nad piciem." jest redukowaniem człowieka do mózgu, do trzęsących się rąk i suszenia w gardle. Gdybym był alkoholikiem i taki tekst usłyszał, to stwierdziłbym, że jeżeli tak, to chlam dalej. Medycyna musi też uwzględniać ducha,  nie można rozpatrywać tylko poprzez ciało, bo  wtedy medycyna leczy wyobrażenie człowieka, a nie człowieka. Wiem Merss, że wiesz to, ale w takim razie dlaczego konkretnie nie napiszesz, że można wyjść z alkoholizmu. (można dalej drążyć jak tego dokonać, co wpływa na to  i ewentualnie w których stanach już jest to raczej niemożliwe itd.). 
Napisałaś: "Nie należy też dawać człowiekowi fałszywych złudzeń, bo czasem najlepszą opcją jest przyjęcie choroby jako stałego towarzysza życia. Nadzieję wypracowuje się w oparciu o prawdę, że alkoholizm to choroba przewlekła i czas smakowania alkoholu to przeszłość. Biologia będzie przypominala o sobie lub nie, ale wyższe władze duszy nalezy umacniać, by mogły sprawować kontrolę i nie doipuściły do żadnego sprawdzania: wrócę do picia czy wyszedłem z tego. Po prostu się nie próbuje, bo to znak że wola słaba i chce znaleźć obejście pod pozorem doświadczenia picia."
Wiadomo, człowieka najlepiej pojmować personalistycznie. I tak, może być stan tak ciężki, że pozostaje jedynie cud. Ale alkoholizm w drugiej kolejności jest chorobą ciała. A to daje dużą nadzieję na wyzdrowienie (wyzdrowienie nie oznacza stanu sprzed, czyli pominięcie konsekwencji nałogu).Nie chodzi o sprawdzanie siebie, tylko o bycie wreszcie pewnym siebie, bo żyjącym duchem. Jeżeli wyszedłem z nałogu, to ok, zdaję sobie sprawę z uszczerbku na zdrowiu, zdaję sobie sprawę z moich ułomności, ale duchowo podchodzę do problemu i gdy widzę np. nagą kobietę to skupiam się na pięknie, a nie na "rójce stójce" 8) i orgazmie,  i jestem ponad pożądliwość. Tak samo w przypadku toastu, czy takiego sprawdzianu jakiego doznał Twój znajomy, którego przetestowała dziewczyna. 
Dalej będę bronił stanowiska, że z nałogu można wyleczyć się, czyli substancja która wcześniej zniewalała, nie ma już władzy i co najwyżej oddziałuje silnie na ciało. Gdy zdrowy duch, to i w chorym ciele nie ma problemu. 

_________________
https://www.youtube.com/watch?v=k86d1-2lQEU


Wt gru 08, 2020 11:53 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2012 12:28 pm
Posty: 703
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
Maćku, zajrzyj tutaj
http://alkoholizm.akcjasos.pl/program-o ... cia-parpa/
podejście do leczenia uzależnienia od alkoholu się zmienia. jak to się mówi 'w świetle nowych badań' zdecydowanie się zaczyna (wreszcie) uelastyczniać i przestaje być tak kategoryczne. W skrócie - wygląda na to, że jednak całkowite wyjście z uzależnienia jest możliwe w świetle naszych ukochanych badań naukowych. A co najmniej jest solidnie dyskutowane. Na poziomie jak najbardziej naukowym :)
Koncepcja 'w każdym przypadku uzależnienie od alkoholu to choroba nieuleczalna z koniecznością dożywotniej abstynencji' odchodzi w przeszłość. czyli mniej więcej tak, jak pisałam w pierwszym swoim poście - jest zróżnicowanie, nie ma monolitu.


Wt gru 08, 2020 12:52 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2012 12:28 pm
Posty: 703
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
Barney napisał(a):
Niestety, można wyjść z uzależnienia tylko w tym sensie, że można nie czynić tego, od czego jesteśmy uzależnieni.
Nie ma żadnej rzekomej "zmiany ścieżek w mózgu na coś innego".
Niestety.


Niestety Barney ale palnąłeś niezłą bzdurę :)
Naprawdę z uzależnienia behawioralnego [klasyfikacja ICD10, dział F 63] można tylko w tym sensie, że można nie czynić tego, od czego jesteśmy uzależnieni?
Znaczy z pracoholizmu nie pracując, z zakupoholizmu nie robiąc zakupów, z uzależnienia od internetu rezygnując z jakiegokolwiek korzystania z niego, z seksoholizmu utrzymując dożywotnią abstynencję seksualną ? mało wiedzy, duża pewność siebie - ale udało Ci się mnie rozbawić, bo sobie wyobraziłam realizację Twojej koncepcji w praktyce :)


Wt gru 08, 2020 1:38 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14732
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
Mamy różne przyczyny wchodzenia w nałóg i zaznaczałam, że biologia może dawać o sobie znać lub nie. To takie samo pytanie o różnicowanie, jak z natchnieniami i złudzeniami. A jaką miarę przyłożyć do konkretnego Kowalskiego? Podłoże alkoholizmu może być natury genetycznej lub nie. Genetycznie zauważa się powiązanie picia z paleniem. Kiedyś pisałam o tym.

Liczne elementy modelu Minnesota, który jest nastawiony na pełną abstynencję, leżą dzisiaj u podstaw programów terapeutycznych w placówkach leczących osoby uzależnione w Polsce. Model Minnesota ulegał przez lata ewolucji i aktualnie do jego podstawowych założeń należą:
• traktowanie alkoholizmu jako choroby znacząco różniącej się od innych zaburzeń czy chorób psychicznych,
• traktowanie alkoholizmu jako choroby pierwotnej (nie jest to bowiem przejaw innych zaburzeń, po których rozwiązaniu alkoholizm przestanie istnieć, jak również nie wynika on z jakiejkolwiek innej choroby, ponieważ sam w sobie jest chorobą),
• traktowanie alkoholizmu jako choroby przewlekle postępującej, śmiertelnej i co istotne – niezawinionej, na której powstanie złożyło się wiele różnych czynników (polietiologia),
• traktowanie z należytym szacunkiem i zrozumieniem osób, które cierpią na tę chorobę oraz szanowanie ich osobistej godności,
• przekonanie, że wstępna motywacja nie decyduje o przebiegu i wynikach leczenia,
• dążenie do umożliwienia osobie uzależnionej iden- tyfikacji z objawami choroby, co może wywołać u niej potrzebę dokonania zmian w swoim życiu,
uznanie, że jednym z najważniejszych objawów choroby jest zaprzeczanie (często słyszy się, że alkoholizm to choroba zaprzeczeń i nawrotów), przy czym istnieniu choroby zaprzecza również najbliższe otoczenie chorego,
stawianie jako cel długofalowy dożywotniej abstynencji od wszelkich substancji psychoaktywnych,
• systemowe podejście do choroby, uwzględniające jednocześnie aktywny udział w procesie terapeutycznym osób najbliższych,
• prowadzenie terapii przez małe grupy – każdy pacjent jest jednak traktowany indywidualnie, ma bowiem ustaloną własną drogę wychodzenia z choroby oraz własne sposoby zapobiegania jej nawrotowi, który może grozić przerwaniem abstynencji przez osobę będącą w trakcie dokonywania zmiany osobistej i zmian w swoim życiu,
• maksymalne wykorzystanie potencjału wielodyscyplinarnego zespołu terapeutów; istotną rolę odgrywają w nim odpowiednio przeszkoleni specjaliści spośród alkoholików bądź narkomanów, którzy zdrowieją, korzystając z programu AA lub NA (ich zatrudnianie rozpoczęto w Ośrodku Hazelden w 1954 r.),
• wykorzystywanie w terapii programu Dwunastu Kroków i filozofii AA oraz systematyczny udział osób leczących się w spotkaniach Wspólnoty AA.
Klasyczne programy leczenia, których podstawę stanowi Model Minnesota, obejmują: detoksykację, ocenę stanu psychicznego, spotkania grupowe (ponieważ 80–90% zajęć odbywa się w warunkach grupowych), edukację/wykłady, a na koniec skierowanie do odpowiednich usług w celu kontynuowania procesu zdrowienia.



Całość znajdziemy w art. Dziedzictwo psychiatrii i psychologii w programie Wspólnoty Anonimowych Alkoholików zamieszczonym w Alkoholizm i Narkomania 2/2020 vol.33


Wt gru 08, 2020 7:52 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2012 12:28 pm
Posty: 703
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
No to mamy materiał do dyskusji czyli o jakie jest w tej chwili większościowe podejście do leczenia uzależnienia od alkoholu. Wygodny, bo w punktach i z uczciwego źródła.
[iMinnesota[/i] w iluś swoich odmianach funkcjonuje od lat wielu i w wielu krajach i ... i ma bardzo umiarkowaną skuteczność. Rzędu 30 %, a w obserwacji długookresowej chyba nawet mniejszą. czyli - ewidentnie bardzo daleko mu do doskonałości. Stąd proste pytanie, czy ta niska skuteczność nie wynika z wad i niedoskonałości tej koncepcji?
Przede wszystkim zaś z przyjęcia takich a nie innych założeń ?


Wt gru 08, 2020 9:04 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14732
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
Wszelkie terapie maja skuteczność zbliżoną do 30%. Próbowałam podać przyczynę natury neurofizjologicznej. Jestem sceptycznie nastawiona do wszelkich statystyk, gdy rozmawia się o konkretnym Iksińskim. Mamy tu bowiem tyle zmiennych, że wrzucanie do jednego wora jest ryzykowne. Gdyby to były badania wieloletnie prowadzone na bliźniakach, spoglądałabym inaczej. Nawet wśród braci spotykamy sie z abstynentem, niepijącym alkoholikiem i pijakiem (nie zna granict, czyli ostatniego kieliszka). Matka lubiąca alkohol i dlatego pijąca tylko 3 kieliszki, ich ojcu alkohol szkodził nawet w dawce owych trzech kieliszków. Dziadek pijak, ale nigdy nie wypił sam. Każdy pijący inaczej.
Jeśli poznalam niepijących alkoholików to oni na dzień dobry mówili, że są alkoholikami. Symptomatyczna jest reakcja Swana. Napisałam mu, że alkohol nie jest tym co go określa, jest człowiekiem. Tak samo zareagował i podesłał dekalog alkoholika. To sytuacja, gdy wola ma robotę do końca życia, by pilnować sprawy nałogu. Demony wracać potrafią po latach. Natura pójdzie po szlaku najmniejszego oporu, czyli dawania jej świętego spokoju z pilnowactwem.

Jeśli ktoś udowodni naturę niepicia na poziomie neurofizjologicznym to przyjmę to. Dopiero wówczas. Jakie trwałe zmiany w mózgu nastąpiły, że organizm porzucił na stałe stare sposoby reagowania automatycznego i wprowadził nowe automatyzmy. Na dziś wiadomo, że nowe połączenia (tworzone podczas nauki podczas terapii) działają na poziomie korowej i świadomości. Jestem sama ciekawa owych nowinek, bo przyznaje się bez bicia, że sam alkoholizm nigdy mnie specjalnie nie interesował. Wiem, że przyczyny sa złożone i dlatego statystykom umiarkowanie wierzę.
A mądrować się więcej nie będę, bo chyba wszystko już napisałam co chciałam i wiedziałam na ten temat. :)


Wt gru 08, 2020 9:45 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
Widzisz, pilnowactwo, to tylko slowo by cos opisac, ale nie zawsze znaczy to co sie mysli.
To pilnowactwo wynika ze slabego charakteru, czy tez jak wolisz slabej woli, a ta niestety ale ma podloze w srodowisku, podczas ksztaltowania sie dziecka w doroslego czlowieka.
A jezeli sie ksztaltowala, to nie moze byc czyms genetycznym, czy genetycznie uwarunkowanym.
Mozna powiedziec ze ktos "odziedziczyl" jakies zachowania od rodzicow, ale wlasnie rodzice to najblizsze srodowisko. i slowo "odziedziczyl" odnosi sie do wychowania, a nie genetyki.
Wychowanie mozna zmienic, choc z wiekiem coraz trudniej, ale to nie znaczy ze alkocholizm to uzaleznienie jakies wewnetrzne, bo nie pochodzi od samej osoby tylko od srodowiska i to jest choroba nie osoby, tylko srodowiska. A wszystko co pochodzi od srodowiska, mozna zmienic i to totalnie.
Mozna by to porownac do "prania mozgu" ale nie na sile, bo innaczej nie bedzie to ten sam czlowiek, tylko wytresowana osoba, zeby nie powiedziec "tresowana malpa", ktora powtarza to co ja nauczyli "madrzy lekarze".
Jednym z tych objawow jest wlasnie przedstawianie sie jako alkocholik.


Wt gru 08, 2020 10:40 pm
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14732
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
Przedstawienie się jako alkoholik mnie frapowało, bo było powtarzalne i stawiane z naciskiem. To działa jak najsłabszy elemet całości, więc należy o nim pamiętać. Jeśli miałam uszkodzone więzadło w kolanie, to trzeba uważać na nie, bo kontuzja ma tendencje do powrotu. Muszę pamiętać o skokach, że mogą zaszkodzić. Nie pamiętałam o niebezpieczeństwie i przeciążyłam, więc się męczę od długiego czasu. Odżywianie też działa w oparciu o składnik minimum. To jego niedobór decyduje o zakłóceniu wielu szlaków metabolicznych. Mamy tu prawa natury działające w oparciu o czynnik najsłabszy.

To inne poziomy i nie należy tego mieszać: natura i wyższe władzę duszy: rozum i wola. One sterują biologią tam, gdzie nie mamy autonomicznego układu nerwowego, więc w wielu dziedzinach. Reorganizacja czynnika zarządzającego zmienia i biologię. To może męczyć, a organizm robi wszystko, by pracować na jałowym biegu, taka jego uroda. Dareyas nazwał to częścią mózgu, która nie pozwala zapomnieć o tym, że trzeba by się napić, nic się nie stanie...tylko jeden kielonek.
Reorganizacja może być spotaniczna i trwała, może być spontaniczna i pozorna (nie bada się zmiany uzależnienia na inne, ale brak picia). W pierwszym przypadku mamy silny kręgosłup moralny i silną wolę zdolną do zadziałania w sytuacji ekstremalnej. W drugim pojawi się inne uzależnienie (np religijne). Reorganizacja może być procesem np terapia.


Wt gru 08, 2020 10:58 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 2660
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
Temat alkoholizmu jest mi niestety bardzo bliski. Poznałem takich ludzi nawet i setki i wcale nie przesadzam. Przede wszystkim podstawowa sprawa


Nałóg nałogowi nierówny. Seksoholizm z tego co mi wiadomo to nie to samo co alkoholizm. To pierwsze uzależnienie leczy się kompletnie inaczej, nie chodzi, żeby zrezygnować z pożycia seksualnego do końca życia. U alkoholików jest inaczej, nie ma powrotu do picia kontrolowanego i nie będzie, nie ma co się oszukiwać.

Ksiądz alkoholik mówi wprost : każdy alkoholik przestaje pić, ale niektórym udaje się to za życia.

Kieliszek wódki to teraz za dużo bo potem butelka będzie... Za mało. Taka jest smutna prawda o tej tragicznej chorobie. Nikt mi nie wmówi, że jak ma ciągi alkoholowe tygodniowe, miesięczne, to potem sobie rzuci i wypije tylko dwa piwa w tygodniu i już nie jest alkoholikiem. To są bajki i głupoty tak to niestety nie działa.

Nie pijący alkoholicy po prostu się pilnują, mówią każdego dnia, że dziś się nie napiją, DZIŚ, nie wybiegają w daleką przyszłość lub nie mówią, że już NIGDY się nie napiją. Dziś jestem trzeźwy.

Niektóre metody to faktycznie utopia, żeby nie wchodzić do sklepu gdzie jest alkohok/powodzenia, nie oglądać filmów czy reklam z alkoholem, unikać miejsc, w których się pilo a co jak ktoś w domu pił?... %ciekawe. Wiele w tym absurdów i niedorzeczności.

Są tacy co przeszli 5 "terapii i piją, są też tacy, którzy nie byli na żadnej i nie piją 25 lat (mój sąsiad) .

Podstawowa sprawa to zachowanie abstynencji. Nie ma żadnych półśrodków, albo jesteś trzeźwy, czysty albo pijesz, nie ma alkoholika, który pije bo chce tylko bo musi.

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Wt gru 08, 2020 10:59 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
mniszek_pospolity napisał(a):
Temat alkoholizmu jest mi niestety bardzo bliski. Poznałem takich ludzi nawet i setki i wcale nie przesadzam. Przede wszystkim podstawowa sprawa


Nałóg nałogowi nierówny. Seksoholizm z tego co mi wiadomo to nie to samo co alkoholizm. To pierwsze uzależnienie leczy się kompletnie inaczej, nie chodzi, żeby zrezygnować z pożycia seksualnego do końca życia. U alkoholików jest inaczej, nie ma powrotu do picia kontrolowanego i nie będzie, nie ma co się oszukiwać.

Ksiądz alkoholik mówi wprost : każdy alkoholik przestaje pić, ale niektórym udaje się to za życia.

Kieliszek wódki to teraz za dużo bo potem butelka będzie... Za mało. Taka jest smutna prawda o tej tragicznej chorobie. Nikt mi nie wmówi, że jak ma ciągi alkoholowe tygodniowe, miesięczne, to potem sobie rzuci i wypije tylko dwa piwa w tygodniu i już nie jest alkoholikiem. To są bajki i głupoty tak to niestety nie działa.

Nie pijący alkoholicy po prostu się pilnują, mówią każdego dnia, że dziś się nie napiją, DZIŚ, nie wybiegają w daleką przyszłość lub nie mówią, że już NIGDY się nie napiją. Dziś jestem trzeźwy.

Niektóre metody to faktycznie utopia, żeby nie wchodzić do sklepu gdzie jest alkohok/powodzenia, nie oglądać filmów czy reklam z alkoholem, unikać miejsc, w których się pilo a co jak ktoś w domu pił?... %ciekawe. Wiele w tym absurdów i niedorzeczności.

Są tacy co przeszli 5 "terapii i piją, są też tacy, którzy nie byli na żadnej i nie piją 25 lat (mój sąsiad) .

Podstawowa sprawa to zachowanie abstynencji. Nie ma żadnych półśrodków, albo jesteś trzeźwy, czysty albo pijesz, nie ma alkoholika, który pije bo chce tylko bo musi.

Jak ktos przeszedl 5 terapii, to nie zastanawial bym sie nad bledami alkocholika, tylko bledami terapii.


Wt gru 08, 2020 11:03 pm
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14732
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
Pisałam wcześniej o alkoholiku, który pijał tylko kieliszek wódki. Wracał z pracy i wchodził do baru. Po latach zastał bar w remoncie i poczuł się fatalnie, ręce zaczęły mu drżeć, nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Trafił na odwyk, bo zdiagnozowano mu alkoholizm. To kolejny przykład, że różnie z tym piciem wygląda.


Wt gru 08, 2020 11:05 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
merss napisał(a):
Przedstawienie się jako alkoholik mnie frapowało, bo było powtarzalne i stawiane z naciskiem. To działa jak najsłabszy elemet całości, więc należy o nim pamiętać. Jeśli miałam uszkodzone więzadło w kolanie, to trzeba uważać na nie, bo kontuzja ma tendencje do powrotu. Muszę pamiętać o skokach, że mogą zaszkodzić. Nie pamiętałam o niebezpieczeństwie i przeciążyłam, więc się męczę od długiego czasu. Odżywianie też działa w oparciu o składnik minimum. To jego niedobór decyduje o zakłóceniu wielu szlaków metabolicznych. Mamy tu prawa natury działające w oparciu o czynnik najsłabszy.

To inne poziomy i nie należy tego mieszać: natura i wyższe władzę duszy: rozum i wola. One sterują biologią tam, gdzie nie mamy autonomicznego układu nerwowego, więc w wielu dziedzinach. Reorganizacja czynnika zarządzającego zmienia i biologię. To może męczyć, a organizm robi wszystko, by pracować na jałowym biegu, taka jego uroda. Dareyas nazwał to częścią mózgu, która nie pozwala zapomnieć o tym, że trzeba by się napić, nic się nie stanie...tylko jeden kielonek.
Reorganizacja może być spotaniczna i trwała, może być spontaniczna i pozorna (nie bada się zmiany uzależnienia na inne, ale brak picia). W pierwszym przypadku mamy silny kręgosłup moralny i silną wolę zdolną do zadziałania w sytuacji ekstremalnej. W drugim pojawi się inne uzależnienie (np religijne). Reorganizacja może być procesem np terapia.

Problem w tym jaka terapia?
Jesli bledna, to skutki tez beda bledne.
Pomietam z mlodych lat zdarzenie, ze ojciec sasiada przylapal go na paleniu, w wieku chyba 13-14 lat.
Nie wrzeszczal na niego, tylko zaprowadzil do lazienki, przyniosl zapalki i popielniczke i kazal mu palic, jak skonczyl jednego, kazal mu palic nastepnego.
Po 5ciu czy szesciu kolega po prostu zwymiotowal i juz wiecej nie wzial papierosa do rak. Nie dlatego ze sie bal ojca, tylko dlatego ze zapach papierosow powodowal juz u niego odruchy wymiotne.
Jego mozg zakodowal to w taki sposob i na chyba na trwale, bo nie widzialem go jeszcze z papierosem.
Podobne mechanizmy dzialaja w kazdym nalogu, trzeba tylko zmienic percepcje danej osoby odnosnie danej uzywki, by organizm reagowal negatywnie na dana uzywke i nie trzeba wtedy sie przedstawiac "czesc, jestem alkocholikiem".
Przede wszystkim trzeba znalesc podloze, ktore wplynelo na coraz czestrze sieganie po kieliszek. Jesli to podloze sie zmieni na odwrotne, to i sieganie po kieliszek przestanie miec sens.


Wt gru 08, 2020 11:14 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 2660
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
A ja miałem w rodzinie, u sąsiadów i nawet wśród znajomych takie przypadki.

Jak nie pili, to czyści, ogoleni, do pracy chodzili. Trzeźwi.

I jedna chwila wystarczyła. Po kilku miesiącach abstynencji, a co tam, chodź, jedno piwo nie zaszkodzi. Jedno, a drugie, może kieliszek... Upili się do nieprzytomności, na drugi dzień praca i kąpiel w odstawkę, źle się czuli, trzeba klina, no piwko, i już za tydzień brudni, w tym samym ubraniu, zarost, brak pieniędzy, ręce się trzęsą.
. To było straszne jak to jedno piwko w czasie abstynencji wszystko zepsuło, zmarnowało, pociągnęło na dno...

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Wt gru 08, 2020 11:17 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 4187
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
mniszek_pospolity napisał(a):
A ja miałem w rodzinie, u sąsiadów i nawet wśród znajomych takie przypadki.

Jak nie pili, to czyści, ogoleni, do pracy chodzili. Trzeźwi.

I jedna chwila wystarczyła. Po kilku miesiącach abstynencji, a co tam, chodź, jedno piwo nie zaszkodzi. Jedno, a drugie, może kieliszek... Upili się do nieprzytomności, na drugi dzień praca i kąpiel w odstawkę, źle się czuli, trzeba klina, no piwko, i już za tydzień brudni, w tym samym ubraniu, zarost, brak pieniędzy, ręce się trzęsą.
. To było straszne jak to jedno piwko w czasie abstynencji wszystko zepsuło, zmarnowało, pociągnęło na dno...

To jest uzależnienie i takzwane wpadanie w ciagi


Wt gru 08, 2020 11:20 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy CAŁKOWITE wyjście z nałogu/uzależnienia jest możliwe
mniszek_pospolity napisał(a):
A ja miałem w rodzinie, u sąsiadów i nawet wśród znajomych takie przypadki.

Jak nie pili, to czyści, ogoleni, do pracy chodzili. Trzeźwi.

I jedna chwila wystarczyła. Po kilku miesiącach abstynencji, a co tam, chodź, jedno piwo nie zaszkodzi. Jedno, a drugie, może kieliszek... Upili się do nieprzytomności, na drugi dzień praca i kąpiel w odstawkę, źle się czuli, trzeba klina, no piwko, i już za tydzień brudni, w tym samym ubraniu, zarost, brak pieniędzy, ręce się trzęsą.
. To było straszne jak to jedno piwko w czasie abstynencji wszystko zepsuło, zmarnowało, pociągnęło na dno...

To tez znaczy ze terapia byla do kitu.
Ale gdziezby lekarz przyznal ze terapia ktora zalecil byla do kitu, lepiej zwalic wine na alkocholika, by mial wiecej powodow do picia.


Wt gru 08, 2020 11:25 pm
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 126 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL