Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N gru 15, 2019 1:44 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 61 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
 Umarł za nasze grzechy!? 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 01, 2011 9:14 pm
Posty: 212
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
Barney napisał(a):
Czyli jednak New Age z pewnym dodatkiem religii Wschodu i szczyptą scenariuszy fabularnych gier komputerowych...

Nie dyskutuje z takimi ludźmi (nie ma za bardzo sensu) ale ich lubię. Zwykle są nieszkodliwi.


"New Age" - nie mam z tym KOMPLETNIE nic wspólnego - "religie Wschodu" - nie jestem buddystą ani też hinduistą :-D . Religie w ogóle maja to do siebie, że zmuszają nas wierzyć w pewne kanony (być może prawdziwe). Należy jednak pamiętać, że w tym świecie definiuje nas (oczywiście tylko do pewnego stopnia), sprzeczność.

Zauważyłeś Barney, jak ludzie religijni (lub wyznawcy danych religii - np. papież Benedykt XVI - który nie potrafił odpowiedzieć małej dziewczynce, dlaczego w katastrofie samolotowej straciła ona wszystkich swych przyjaciół ze szkoły), mówią wprost - "nie wiem tego, nie wiem tamtego", lub inaczej - gdy już wydaje się nam że zgłębiliśmy prawdę naszej religii, nagle pojawia się pytanie lub wydarzenie, które tą naszą wiarę wystawia na szwank, i znów nie wiemy :jak to naprawdę jest" - udajemy się do kapłanów a oni mówią: "Tylko Bóg to wie", fajnie tylko my...też chcielibyśmy wiedzieć.

Tak więc nasze życie definiuje suma sprzeczności - religie są pewnym ich usystematyzowaniem, ale od nich nie uciekną.

PS: Dzięki Barney że uważasz mnie za "nieszkodliwego"

POZDRAWIAM!

_________________
Mój (zupełnie świeżuchny) blog - http://grotaragnara.blogspot.com/


Wt lut 11, 2014 1:18 am
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 01, 2011 9:14 pm
Posty: 212
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
Co zaś się tyczy piekła, to (nie chcąc zakładać nowego tematu), pragnę coś wyjaśnić. Uważam że ta kwestia ma swój związek ze śmiercią Jezusa Chrystusa, jako że Chrześcijanie wierzą, iż to właśnie Jego śmierć otwarła im bramy "Królestwa Niebieskiego". Jest to ciekawy i wciąż mało zgłębiony temat, ale w mych uszach wciąż brzmią słowa Jana Pawła II, wypowiedziane (zapewne przypadkiem), do grupy pielgrzymów z Polski (nie pamiętam jednak w którym to było roku). Na pytanie pewnej pani, "Jak wygląda piekło i za jakie grzechy można tam trafić" - papież odpowiedział (być może nazbyt pośpiesznie):

"PIEKŁO ISTNIEJE...ALE JEST PUSTE"



JESTEM W PIEKLE

MÓJ BOŻE MIEJ MNIE W SWEJ OPIECE!




Bardzo niewiele dusz (zarówno w czasie tzw.: śmierci klinicznej, jak i poddanych sesjom hipnoterapeutycznym), w "Zaświatach widzi diabły i ma piekielne wizje. Jak to możliwe, skoro w innym temacie wytłumaczyłem (myślę że dokładnie), jak wygląda owo "piekło" dla dusz dopuszczających się na Ziemi wielkiego zła? Postaram się teraz odpowiedzieć na to pytanie i opisać takie właśnie dusze. Co ciekawe piekło i diabły widzą nie ci ludzie, którzy dopuścili się za życia wielkich zbrodni, ale ci którzy...bardzo chcieli dostać się do piekła, wciąż o nim opowiadając i strasząc innych przed wiecznymi piekielnymi mękami. Jak więc to wygląda i gdzie zatem trafiają tacy ludzie?

Oczywiście zaczyna się dokładnie tak samo, jak opisywałem to w innych postach - następuje fizyczna śmierć ciała, potem czas pożegnania (o czym jedynie napomknąłem, może jeszcze napisze tu coś więcej), ze swym ciałem, a przede wszystkim z pozostawioną na tym świecie rodziną, najbliższymi, którzy cierpią, płaczą, nie rozumieją dlaczego odeszła tak bliska im osoba. Traktują ów świat jako jedyny i niepowtarzalny. Śmierć wydaje się więc czymś strasznym, nieznanym i nawet ci, którzy gorączkowo się modlą, czują ogromy strach przed śmiercią. Dla nas żyjących śmierć jest prawdziwą tragedią, która całkowicie destabilizuje nam życie. W wyniku śmierci najbliższej osoby - popadamy w ogromny smutek, żal a często nawet i depresję. Nie rozumiemy że śmierć nie jest niczym szczególnym w naszej drodze i że i tak spotkamy się ponownie z naszymi najbliższymi (zarówno na "Tamtym Świecie", jak i częstokroć w kolejnych żywotach ziemskich). Poza tym nasza kultura całkowicie deprecjonuje śmierć, odsuwając ją na dalszy plan, lub całkowicie ją demonizując. Ale wróćmy do tematu.

Dalej owa wspomniana przeze mnie dusza przechodzi przez tunel (tak jak to opisywałem w innych postach), przebija się przez pas chmur i wychodzi na spotkanie swych przyjaciół i swego Przewodnika, ale tu spotyka ją przykra niespodzianka. Pewien mężczyzna poddany hipnozie, po przejściu przez pas chmur, ujrzał...coś przerażającego: "Wreszcie przebiłem się z nad tych gęstych chmur i płynę dalej. Widzę coś w oddali". Na pytanie hipnotyzera: "Co to takiego?", odpowiada: "Nie wiem jeszcze, jest zbyt daleko", wówczas na stwierdzenie hipnotyzera, by spokojnie zbliżył się do owej postaci i opisał jej wygląd, ów mężczyzna nagle wybucha głośnym krzykiem i zaczyna płakać: "O Boże, nie, och nie, nie. Boże Wszechmogący dlaczego? Dlaczego ja? To jest diabeł, jestem w piekle - mój Boże, dlaczego?". Hipnotyzer próbuje go uspokoić, prosząc by wziął głęboki oddech, odprężył się i dokładnie opisał to co widzi przed sobą, mężczyzna jednak wciąż bardzo poddenerwowany, głośno lamentuje: "Widzę diabła Boże, dlaczego ja, dlaczego?" Hipnotyzer próbuje go uspokoić, twarz mężczyzny pokrywa się zimnym potem, który hipnotyzer usuwa chusteczką., mówiąc: "Spokojnie, może ci się coś przewidziało, uspokój się i opisz mi go dokładnie", w tym momencie mężczyzna zaczyna się rzucać na fotelu, szarpie się i krzyczy: "To już koniec - idę do piekła, och, już jestem w piekle!".

"Poczekaj opisz mi go dokładnie!" - te słowa jednak nic nie dają, mężczyzna wciąż się szamocze i wyrywa, wreszcie hipnotyzer pyta: "Opisz mi dokładnie jak wygląda ten diabeł, którego przed sobą widzisz?", mężczyzna wciąż płacząc odpowiada: "Demon, czerwono-zielona twarz, ma rogi, o Boże on ma rogi i te oczy tak groźne, tak zimne", hipnotyzer popędza: "Dobrze, mów dalej, opisz mi co jeszcze widzisz?", pacjent kontynuuje: "Skóra jego twarzy jest cała czarna...osmolona - o słodki Jezu, dlaczego spośród wszystkich ludzi to spotkało właśnie mnie, przecież ci służyłem Boże całym moim sercem i całą duszą" (ów mężczyzna w poprzednim życiu był księdzem, a jego kazania były bardzo żywiołowe, często odnosił się do "życia po śmierci", gdzie opowiadał o cierpieniach, jakie przeróżni grzesznicy dostąpią smażąc się w ogniu piekielnym i doświadczając najróżniejszych mąk). Hipnotyzer ponagla: "Nie przerywaj, kontynuuj opis tej "postaci". "Co mam ci jeszcze opisać" - wybucha gniewem wzburzony pacjent - "Ty nie rozumiesz, ja stoję przed diabłem". "Dobrze, stoisz przed diabłem i co dalej, jak on wygląda, opisz go całego", pacjent na to: "Widzę tylko przezroczyste ciało, nic prócz twarzy". Hipnotyzer zapytuje w tym momencie czy to nie dziwne że diabeł pojawia się nagle bez swego ciała i każe mu jeszcze raz spojrzeć oraz powiedzieć co widzi, lecz pacjent teraz właśnie milczy, milczy przez pewien krótki czas, by nagle z żalem wybuchnąć: "No nie, to ten łajdak"...

Na pytanie o kim mówi odpowiada: "To mój...Przewodnik, robi sobie ze mnie żarty. To było ukartowane, on chciał mi odpłacić tym, czym ja sam za życia straszyłem innych ludzi - mówi mi o tym i zawadiacko z uśmiechem na ustach pyta - przyjemnie ci było?" Następnie ów mężczyzna mówi do hipnotyzera: "Nie żebym narzekał, wiedz że Scanlon jest świetnym nauczycielem, najlepszym, ale...lubi dość nieprzyjemne żarty, tym razem przeszedł samego siebie". Pacjent zrozumiał że jego życie zboczyło z właściwej ścieżki jako głosiciela "Słowa Bożego", że miast przynosić ukojenie i radość, straszył ludzi mękami piekielnymi i cierpieniem pośmiertnym, jego przewodnik Scanlon (takie nosił imię), chciał mu to pokazać w sposób iście obrazowy - i udało się na całego. Takich ludzi jak ów mężczyzna, którzy widzą po śmierci..."diabły", jest bardzo niewielu, a każde takie (nawet pośmiertne), doświadczenie ma nam ukazać pewien paradoks naszych słów, wyobrażeń i czynów, choć należy przyznać, że nie każdy Przewodnik ma tak "oryginalne" poczucie humoru jak ów Scanlon (jak już w poprzednich postach pisałem - Przewodnicy to bardzo rożne typy osobowości i "trudne orzechy do zgryzienia").

CO W ŻYCIU CZŁOWIEKA JEST NAJWAŻNIEJSZE? - UKSZTAŁTOWAĆ SAMEGO SIEBIE!

MOŻESZ BYĆ DOBROCZYŃCĄ I MOŻESZ BYĆ OPRAWCĄ, JEDNO I DRUGIE JEST W TWOJEJ NATURZE, ZALEŻY WIĘC KTÓREJ STRONIE NATURY POZWOLISZ WZIĄĆ GÓRĘ

Pięknie powiedziane!


http://youtu.be/Ns5Fz5bokwU

_________________
Mój (zupełnie świeżuchny) blog - http://grotaragnara.blogspot.com/


Wt lut 11, 2014 2:28 am
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13139
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
Octavianus7 napisał(a):
"Tylko Bóg to wie", fajnie tylko my...też chcielibyśmy wiedzieć.

To cecha 'biologicznego' człowieka. Chce wiedzieć i znajduje takie wytłumaczenia na jakie pozwala mu jego poznanie świata. Jak nie ma gotowej odpowiedzi, wymyśli ją. Dotyczy to nie tylko wierzeń, ale w nauce określa się to mianem zjawiska cargo. Tak tworzą się mity pseudonaukowe, którym nadaje się miano naukowych. To walka z wiatrakami.
Dopiero człowiek o naprawdę krytycznym umyśle potrafi powiedzieć - nie wiem- wierzę (ale nie wiem!), że taka jest prawda.

Odnośnie pamięci i hipnozy, na podstawie których piszesz sporo o życiu po śmierci.
Ma ona inny charakter niż jej przypisujesz. Na razie wiemy tyle, że hipnoza może generować wyobrażenia i wspomnienia. Część z pamięci utajonej ma charakter zniekształcony. Poglądy o tym, że wszystko się nam zapisuje jak na taśmie magnotofonowej oraz mozna to odtworzyć nie przetrwały próby czasu. Wysoki poziom stresu może prowadzić do zaburzeń pamięci związanej z hopokampem, tj tworzenie świadomych wspomnień.

Analizując mózgowe mechanizmy pamięci (LeDoux) jest prawdopodobną sytuacja, w której osoba posiada wspomnienia traumatycznego zdarzenia, nie posiadając jednocześnie świadomości tego, co się jej przytrafiło. Jest tylko jeden szkopuł. Nie ma możliwości stwierdzenia czy takie osoby istnieją. Jeśli nawet tak, to nigdy się nie dowiemy, bowiem nie jest to możliwe, by jakiekolwiek procesy psychologiczne, z hipnozą włącznie, umożliwiały wydobycie informacji zapisanych dzięki ciału migdałowatemu. W ten sposób możemy wykazać, że docieranie do treści wypartych jest z punktu neurobiologicznego niemożliwe a wykorzystanie ich (np w terapii) jest bzdurą i oszustwem. Można natomiast manipulować człowiekiem wszczepiając mu falszywe wspomnienia, co psychologowie akademiccy nazywają inflacją wyobraźni.

Możemy, w pewnym przybliżeniu, oceniać prawdziwe i wszczepione wspomnienia, ale co znów podkreślają neurofizjolodzy, nie może to być dowodem w sądzie ze wzglądu na indywidualnie mapowany ludzki mózg.

Nauka odrzuca hipnozę jako magnetofon do odtwarzania dobrze nagranych wspomnień. Ludzki mózg ma też tendencję do nagrywania falszywych wspomnień o czym doskonale wiedzą policjanci przesłuchujący licznych świadków w tej samej sprawie. I ich zeznania mogą się diametralnie różnić, co nie oznacza kłamstwa.

Jeśli wspomnienia się nie nagrywają, nagrywają się zniekształcone i nie mamy urządzeń do odtwarzania - reszta opowieści należy do wyobrażeń. Tyle, ze człowiek biologiczny uzyskuje odpowiedzi na wszystkie swoje pytania egzystencjalne.

Opracowano tę prawidłowość na podstawie badania prymitywnych plemion, które na podstawie obserwacji samolotów lądujących na ich terytorium i sposobu postępowania białych ludzi utworzyli nową religię. Pewnie ten efekt nie pozwala też uwierzyć wielu ludziom, bo widzą w religii wytwór cargo. Podstawą jest ludzkie myślenie irracjonalne o którym szerzej pisałam w innym wątku. Niektórzy ludzie tak bardzo, by chcieli odciąć się od człowieczeństwa i myśleć tylko krytycznie...i wpadają w pułapkę myślenia irracjonalnego. Błędne koło...


Wt lut 11, 2014 9:58 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So wrz 11, 2010 10:25 pm
Posty: 598
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
@Barney & Yarpen Zirgin

Czytałem Wasze pierwsze odpowiedzi. Odniosłem wrażenie, ze chcecie autora wdeptac w błoto, zeby móc potem stwierdzić: "z ubłoconym nie gadam". Z drugiej strony "czuje" ten mechanizm. Trzeba autora zdewaluowac, aby zrodziła sie w głowie myśl "nic wartościowego nie mógl przeciez napisac" i moć zapomniec co napisał, bo to moze rodzić dysonans w poukładanym swiecie.



Odpowiedzialnosc zbiorowa była i jest. Bóg karze synów za grzechy ojców do któregostam pokolenia. Tak wierzą chrzescijanie. Ja nie wiem, czy są to tylko kary doczesne, czy również wieczne. Pewnie bardzo mało chrzescijan nad tym sie zastanawiało, albo i zgoła nikt poruszając sie tylko po schematach myślowych.
Za grzech jednego wszyscy zostali ukarani, za smierc jednego odkupieni, chociaz nadal tkwimy w karze. Zakonczenie kary jest jak dotąd nijak nie sprawdzalną hipotezą. Nadal tylko hipotezą. Co z tego ze wyznają ja miliony czy miliardy ludzi ?
Uprzedzając uwagi... to jest otwarte myślenie... które stoi w konflikcie z myśleniem opartym na dogmatach. Zrozumiem, jeśli zostanie zaatakowane.

Octavianus równie dobrze jak i chrzescijanstwo moze udowonić swoja wizje zycia po smierci czyli .... nijak.

@Octavianus
Co do dziedziczenia win przodków to w zasadzie mozna sobie wybrac co bardziej pasuje. Sprawy nie stawialbym jednoznacznie.

Księga Ezechiela 18.20 mówi, „Człowiek, który grzeszy, umrze. Syn nie poniesie kary za winę ojca ani ojciec nie poniesie kary za winę syna. Sprawiedliwość będzie zaliczona sprawiedliwemu, a bezbożność spadnie na bezbożnego.”

Księga Mojżeszowa z kolei „Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja, Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą.”

Gdyby w jakiś sposob Chrystus legitymizował Kosciół jako swojego następce, chocby dając moc do czynienia cudów, których wiele opisów jest w Pismie Sw, to mozna by domniemywac czyja wersja jest prawdziwa. Ale w sytuacji kiedy mieniacy sie posrednikami wszekich szczebli, pomiedzy ludzmi a Bogiem mają tylez samo mocy Boskiej w sobie co przecietny obywatel przeciętnej miejscowosci, kazda wersja, tego co wydarza sie po smierci, wydaje sie byc tak samo wiarygodna.

Umarl za nasze grzechy ?
Zrozumiałbym gdyby wspołczesni mu umarli trafili do nieba i nowi nie rodzili sie, ale pomimo tego ze odkupil nasze grzechy to coraz to nowe pokolenia rodzą sie by cierpieć za (juz odkupione ?) grzechy.
Co sie zmieniło w dziejach ludzkosci, co mogłoby wskazywać na skutki odkupienia ?
Prosze nie pisać o tych, które sa domniemaniami, pozostają jedynie w sferze wiary i sa nijak nie sprawdzalne.

_________________
Mój Bóg ma związane ręce.


Wt lut 11, 2014 2:01 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 17179
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
bogdank67 napisał(a):
@Barney & Yarpen Zirgin

Czytałem Wasze pierwsze odpowiedzi. Odniosłem wrażenie, ze chcecie autora wdeptac w błoto, zeby móc potem stwierdzić: "z ubłoconym nie gadam". Z drugiej strony "czuje" ten mechanizm. Trzeba autora zdewaluowac, aby zrodziła sie w głowie myśl "nic wartościowego nie mógl przeciez napisac" i moć zapomniec co napisał, bo to moze rodzić dysonans w poukładanym swiecie.

Proponuję, abyś poczytała starsze posty Octavianusa... Np. ten: viewtopic.php?f=12&t=23324&p=885225#p885225

_________________
"W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki."


Wt lut 11, 2014 2:23 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 01, 2011 9:14 pm
Posty: 212
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
merss napisał(a):
Odnośnie pamięci i hipnozy, na podstawie których piszesz sporo o życiu po śmierci.
Ma ona inny charakter niż jej przypisujesz. Na razie wiemy tyle, że hipnoza może generować wyobrażenia i wspomnienia. Część z pamięci utajonej ma charakter zniekształcony. Poglądy o tym, że wszystko się nam zapisuje jak na taśmie magnotofonowej oraz można to odtworzyć nie przetrwały próby czasu. Wysoki poziom stresu może prowadzić do zaburzeń pamięci związanej z hopokampem, tj tworzenie świadomych wspomnień.


Wszystko fajnie i nawet bym się z Tobą Merss zgodził, gdyby nie jeden szkopuł, mianowicie nawet jeśli podczas hipnozy, zadaje się pacjentowi pytania zamknięte (czyli z góry sugerujące założona przez nas tezę), lub chce się go "naprowadzić", zgodnie z własnymi wyobrażeniami - wówczas pacjent sam tym twierdzeniom zaprzecza i daje temu wyraz. Dlatego tez podczas sesji, "prawdziwy" hipnoterapeuta, nie zadaje nigdy pytań z tezą, tylko zawsze pytania otwarte, sugerujące możliwość różnych odpowiedzi.

Przykład, nie pyta się np.: "Czy widzisz to i to", lecz zapytuje: "co widzisz", "Gdzie teraz jesteś" itd. Nawet jeśli już wcześniej przeszedł mnogość podobnych badań, to każdy kolejny odbywa się na tej samej zasadzie, poprzez zadawanie pytań otwartych.

bogdank67 napisał(a):
Octavianus równie dobrze jak i chrzescijanstwo moze udowonić swoja wizje zycia po smierci czyli .... nijak.


Masz rację Bogdank67, ale ja nie mam zamiaru tego udowadniać. Zresztą w tym wszystkim najważniejsze jest przesłanie, które stanowi kwintesencję owych sesji hipnoterapeutycznych, mianowicie chodzi o to by z tego wszystkiego wziąć tylko tyle, ile będzie zgodne z naszą wiarą i wyznawaną filozofią życiową - zaś resztę odrzucić bez żalu.

Żeby pewne nasze życiowe działania zrozumieć, należy uświadomić sobie fakt, że nie wszyscy "uczymy się" równie szybko, oraz że istnieją podziały dusz. Są więc dusze "Młode, Średnie i Stare". Jeśli pozwolicie to postaram się je przybliżyć? :no: :D


PRZYKŁAD DUSZY MŁODEJ

czyli scena, aktorzy, humor i "głupota życia"


HUMOR - Przede wszystkim humor, jest bardzo ważnym spoiwem i drogowskazem dalszego samorozwoju młodej duszy. Humor jest tu oczywiście często powiązany z wzajemnym wytykaniem sobie wszelkich mankamentów niedawno co zakończonych wcieleń, młode dusze bowiem uwielbiają robić sobie zabawne "złośliwości", na temat określonego życia i indywidualnych wyborów ich kompanów z "paczki". Np. jeśli ktoś z grupy wybrał żywot biskupa, śmieją się zarzucając mu egoizm i chęć łatwego i przyjemnego życia (podczas sesji hipnotycznej, mężczyzna opowiadał że jego grupa młodych dusz, stroiła sobie z niego żarty, za to właśnie, że w poprzednim wcieleniu wybrał życie biskupa). Wszystkie dusze z danej grupy docelowej (z reguły w liczbie od ok. 10 do 5 dusz), wiedzą o sobie dokładnie wszystko i niczego nie można ukryć, czy zataić przed przyjaciółmi z "naszej paczki". Nie ma jednak w tych wzajemnych docinkach i "uszczypliwościach", ani nienawiści, ani podejrzliwości, ani braku zaufania, ani wreszcie wzajemnej wrogości - gdyż negatywne emocje już "Tam" nie funkcjonują.

Wszyscy członkowie grupy są równi względem siebie. Nie ma przywódców, choć różni członkowie grupy, mogą być na różnym stopniu rozwoju duchowego, jednak nie znaczy to że są w jakiś sposób lepsi od innych - im także można przypomnieć przeróżne negatywne wydarzenia z ich życia (jak już pisałem, członkowie danej grupy wiedzą o wszystkich nawet największych tajemnicach każdego z członków). Przytoczonemu wyżej przeze mnie, poddanemu hipnozie mężczyźnie, członkowie jego grupy zarzucali "miękkość", czyli chęć łatwego i przyjemnego życia, gdyż w przeciwnym razie wybrałby los zwykłego, biednego kleryka, a nie majętnego biskupa. Wytykano mu że uwiódł i wykorzystał młodą dziewczynę, która przyszła do niego po duchową poradę. Mężczyzna próbuje ripostować i bronić się, mówił że dziewczyna była sierotą i potrzebowała go, zaś on "był taki samotny". Członkowie grupy odrzucają jego twierdzenia, mimo to jednak wszyscy odczuwają że jego intencje były dobre, ale nie mogą sobie darować okazji...by się z niego nabijać. Humor, chęć żartów, a przede wszystkim wzajemne wytykanie sobie błędów wśród młodych dusz ma bardzo istotną przyczynę. Po prostu dusze te zżyły się ze sobą tak bardzo, że nie chcą zostawiać przyjaciół, a tak stanie się, jeśli jakaś dusza poprzez kolejne inkarnacje, osiągnie stopień "Średniej Duszy", a co za tym idzie, będzie musiała opuścić swoją grupę.

Wzajemny przepływ myśli, doświadczeń i przeżyć, oraz żartów i zabaw które członkowie danej grupy mają "na swym koncie", jest tak duży, że grupa praktycznie działa jak jedna dusza (choć o różnych odcieniach osobowości). Tak więc członkowie jednej grupy wprost uwielbiają swoje towarzystwo, a wzajemne małe "złośliwości", są metodą odreagowania lub przykrycia własnych błędów, a przede wszystkim szczerą chęcią, by nasz towarzysz wciąż był z nami i nie odszedł od grupy. Na miejsce tych, którzy przeszli "na wyższy poziom" (grupa dusz średnich), nigdy (do grup złożonych z młody dusz), nie są dopuszczane kolejne, nowe - młode dusze. Dzieje się tak ponieważ, dusze, które przebywają ze sobą w jednej grupie od początku procesu inkarnacyjnego, mają tyle wspólnych doświadczeń, tyle przygód i przeróżnych wspomnień, że każda "nowa" dusza, dołączona do tej grupy - byłaby znacznie w tyle. Te dusze, które rozpoczynają dopiero proces inkarnacyjny, dołączają do innych dusz, także dopiero co zaczynających, by każdy miał równy start i równe możliwości "awansu". Dusze które przejdą na wyższy poziom i opuszczą swoją grupę, nadal mogą kontaktować się ze starymi przyjaciółmi z "paczki", jedyna różnica polega na tym, że odtąd nie przebywają już ze sobą cały czas razem, nie śmieją się i nie żartują w grupie, a jedynie czasami kontaktują się ze sobą telepatycznie.

Grupę oczywiście prowadzi Przewodnik (czasami dwóch Przewodników, o czym pisałem w poprzednich tematach), choć z reguły bardzo rzadko przebywa on ze swą grupą. Z reguły zleca im do wykonania pewne zadania, nad którymi mają wspólnie popracować, zastanowić się i przemyśleć, a potem odchodzi, by ponownie wrócić i zapoznać się z ich opinią. Przewodnik opisywanego przeze mnie wyżej mężczyzny (jest On także Przewodnikiem całej jego grupy), lubi efektowne wejścia, które bardzo podobają się członkom grupy. Pojawia się np. nagle, podczas wzajemnej dyskusji członków grupy, w sposób dość efektywny. Jego przyjście rozświetlają migające różnokolorowe gwiazdki, które jaśnieją przepięknym blaskiem. Przewodnik pojawia się jako...czarodziej, z długą białą brodą, kapeluszem podobnym do tego, jaki używał Gandalf w "Władcy Pierścieni" i w ogóle bardzo przypominający tę postać. Wszyscy w grupie ponoś bardzo lubią efektowne "powroty" swego Przewodnika i czekają na nie z niecierpliwością.

Co ciekawe Przewodnik grupy, do której należy ów poddany sesji hipnotycznej mężczyzna, odzwierciedla "męskie inklinacje" całej grupy. Jak sam przyznaje ów mężczyzna, mówiąc: "Jesteśmy rozhukaną bandą ciągle żądnych wrażeń niecierpliwców, nasz Przewodnik na wiele nam pozwala, gdyż sam jest żywiołowej natury, ale jasno mówi jakie są nasze zadania i co należy wykonać. On jest bardzo mądry".

Jest jeszcze jedna ciekawa rzecz, która dominuje w grupie tego mężczyzny. Mianowicie członkowie tej grupy inkarnują tylko jako mężczyźni. Jest to dość często spotykany sposób "wyboru płci", przez młode dusze, ów mężczyzna stwierdził że członkowie jego grupy wolą wybierać męskie role, gdyż lubią sami kształtować wydarzenia oraz dominować w swoich środowiskach. Często też pragną podziwu i uznania, oraz władzy i panowania nad innymi (wśród poprzednich wcieleń jego "kompanów", byli i piraci i władcy i przywódcy religijni, choć niekoniecznie były to wybitne osobowości). Gdy młode dusze przejdą na wyższy poziom rozwoju, zaczynają już wcielać się w obydwie płcie (zresztą, nawet młoda dusza, która wybiera tylko jedną płeć, niekiedy również wybiera płeć przeciwną - jest to związane z przeróżnymi karmicznymi konsekwencjami z poprzednich wcieleń, które już opisywałem we wcześniejszych tematach).

Jak sobie młode dusze potrafią poradzić, (czyli te, które wybrały "męskie wcielenia"), w dalszym procesie rozwoju, do którego niezbędne jest również doświadczenie płci odmiennej, świadczą słowa owego mężczyzny, który mówi że jego grupa zawsze inkarnuje w pobliżu innej grupy dusz, które z kolei wybrały wcielenia ściśle żeńskie - i tak wymieniają się doświadczeniami.

Twierdzi że kobiece wcielenia ich na razie nie interesują, gdyż wciąż chcą oni zabawy i przygód, oraz pragną "zdobywać świat", a uważają że łatwiej im to osiągnąć w "męskiej postaci" (Co ciekawe członkowie jednej grupy czasem tylko inkarnują w swoim pobliżu, raczej wybierają odmienne wcielenia, by potem robić sobie z nich prawdziwą...bekę. Ale prawie zawsze inkarnują w pobliżu tej drugiej "żeńskiej grupy", by łatwiej zdobywać i wymieniać się doświadczeniami. W tym życiu ów mężczyzna jest liderem kapeli, w której wokalistką jest jedna z członkiń "żeńskiej grupy", w której on się podkochuje.


PRZYKŁAD DUSZY Z POZIOMU ŚREDNIEGO


Dusze średniego etapu znacznie różnią się od młodych dusz, które opisałem wyżej. Chociaż należy powiedzieć, że we wszystkich tych trzech grupach duchowego rozwoju (młoda - średnia - stara), są również określone podgrupy, i tak wśród dusz młodych, są te bardziej rozwinięte i są te które trochę "wloką się w ogonie", wśród dusz z poziomu średniego i wyższego (stara dusza), jest podobnie. We wszystkich istnieją najróżniejsze stopnie doskonalenia poszczególnych dusz. Ale przejście na "poziom średni", oznacza zmianę tego "dziecinnego" trochę, (opisanego wyżej) podejścia indywidualnych dusz względem siebie, jak i względem swych Przewodników oraz dalszych celów swej własnej nauki.

Tak więc dusza znajdująca się na "poziomie średnim", nie przebywa już w tak zwartej grupie, jak opisana wyżej młoda dusza, co oczywiście nie oznacza, że jest odtąd zupełnie sama. Nie, dusze średnie również przebywają w towarzystwie innych średnich dusz, będących niegdyś częścią ich dawnej grupy docelowej, ale są to najczęściej góra dwie, trzy dusze (bardzo rzadko zdarza się by było ich na tym etapie więcej). Inny jest też ich stosunek do dawnych Przewodników. O ile jako młode dusze, postrzegali swych Opiekunów jako nauczycieli i mądrych mistrzów, prowadzących i wyznaczających im określone "zadania do odrobienia" - o tyle jako dusze etapu średniego tworzą ze swymi dawnymi Przewodnikami, można to tak określić...związek partnerski. Pewien poddany hipnozie mężczyzna, który jest już duszą z poziomu II - czyli średniego (odtąd będę stosował numerację duchowych poziomów rozwoju - I - dusza młoda, II - średnia i III - dusza stara, zaawansowana), opowiadał jak przekomarzał się ze swoją Przewodniczką (która notabene niezbyt jest chętna do inkarnacji w ciele fizycznym, by z tego poziomu pomagać i wspierać będące pod Jej opieką dusze, woli czynić to ze swojego niematerialnego poziomu), by zechciała w którymś z kolejnych inkarnacji wcielić się w postać jego partnerki, po to by razem doświadczyć i poradzić sobie z problemami, które go trapią. Przewodniczka miała odpowiedzieć że uczyni to, jeśli tylko on udowodni Jej że będzie to mu rzeczywiście pomocne i przydatne.

Zresztą muszę powiedzieć że poziom II bardzo mnie zaskoczył. Dusze bowiem działają tutaj na poziomach i w charakterach, których nawet wcześniej nie brałem pod uwagę. Nadmienię tylko że zdziwiło mnie, iż już II poziom (albo że w ogóle jakikolwiek poziom duchowego rozwoju, gdyż nigdy nie przypuszczałem iż dusze zajmują się nawet takimi sprawami), zajmuje się np...stwarzaniem nowego życia (czyli innymi słowy to, co uważamy za dzieła Boga, lub też...sił natury jest również dziełem dusz już od poziomu II, nadmienię tylko że powietrze, woda, skały, liście, rośliny etc., to wszystko tworzą już właśnie dusze II rodzaju w ramach...szkoleń i dalszej nauki) - lecz o tym później. Ludzie, którzy są już duszami z poziomu średniego, wykazują się dużym poziomem etycznego i moralnego zachowania w swoim życiu. Dusze "średnie" często przeszły już długą drogę ewolucji na najrozmaitszych etapach indywidualnego rozwoju (mężczyzna wymieniony przeze mnie wyżej, inkarnuje na Ziemi od prawie...70 000 lat), choć nie jest to regułą i zdarza się iż dusza osiąga poziom II, już nawet po ok. 5000 lat ziemskich inkarnacji (co jest niezwykle rzadko spotykane, ale się zdarza, gdyż są dusze zdolniejsze i te, którym należy pomóc w przyspieszeniu ich rozwoju).

Dusze z poziomu średniego prawie zawsze, kierują się w swym ziemskim wcieleniu, jakimiś ściśle określonymi pasjami, które bardzo często determinują ich życie. To przywiązanie (szczególnie co ciekawe - do ideałów wolności i sprawiedliwości), odciska duży ślad na ich osobowości i kształtuje ich kierunki myślenia i działania - niekiedy prowadzi ich to do fizycznej śmierci (ów poddany hipnozie mężczyzna w XV wieku rozpoczął bunt przeciwko krwawym praktykom kapłańskim, polegającym na składaniu ofiar z ludzi i wyrywaniu im jeszcze bijących serc (żył wtedy na terenach dzisiejszego Meksyku, w plemieniu indiańskich Azteków. Kapłani bunt stłumili a on został skazany na śmierć na ołtarzu). Na tym też poziomie dusze maja możliwość wzięcia swoich "uczniów" i rozpoczęcia "pracy" jako Przewodnik, choć na to nie wszyscy się decydują (ma to związek z wewnętrznym przekonaniem o niewystarczającym własnym rozwoju, by brać inne młode dusze pod swą opiekę).

Jak już pisałem, są trzy główne grupy, do których przechodzą dusze na swych etapach samodoskonalenia. Typ pierwszy to dusza z poziomu początkującego (młoda dusza), typ drugi to dusza etapu pośredniego i typ trzeci to dusza zaawansowana duchowo ("stara" dusza). Jednak w tych poziomach, znajdują się jeszcze podpoziomy. Każdy poziom składa się z co najmniej dwóch/trzech podpoziomów "początkujący" - "średni" - "zaawansowany", czyli np. typ pierwszy (młoda dusza z poziomu początkującego), zaczyna od podpoziomu "początkujący" (można to tak nazwać), następnie gdy nabierze odpowiednich doświadczeń wkracza na podpoziom "średni", by następnie po kilku (kilkunastu), wcieleniach osiągnąć podpoziom "zaawansowany". Wszystko to jednak odbywa się w ramach jednego poziomu, czyli dana dusza z poziomu pierwszego, zdobywając kolejne doświadczenia, nadal przebywa w gronie swych przyjaciół ze swojej grupy docelowej. Tak samo dzieje się także na kolejnych poziomach.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której wcześniej nie pisałem, a którą należy przedstawić. Ludzie na Ziemi myślą, że nawet jeśli posiadają nieśmiertelną duszę (ateiści nie wierzą nawet w to że takową duszę mogą w ogóle posiadać), to jest ona ściśle "przypisana" do określonego ciała, w którym "aktualnie" funkcjonujemy. Okazuje się jednak, że potrafimy inkarnować na Ziemi w dwóch, lub nawet kilku ciałach...jednocześnie. Oczywiście dzieje się tak bardzo rzadko i jedynie dusze od poziomu średniego praktykują ów "podział wcieleń" (choć czynić mogą tak wszystkie dusze, począwszy od najmłodszych - jesteśmy bowiem cząsteczkami energii, dzielenie odbywa się więc automatycznie, wystarczy myśl), gdyż takie "rozdwojenie" (lub roztrojenie), bywa bardzo wyczerpujące dla duszy. Ale są też i plusy takiego rozwiązania - bywa np. że w jednym życiu funkcjonujemy jako np. przestępcy (tym samym cofając się na naszej drodze duchowego rozwoju), a w drugim jesteśmy osobami, które bezinteresownie podejmują się pomocy najbliższym. Wówczas to negatywne wcielenie jest równoważone przez tą drugą naszą pozytywną inkarnację. Tym samym "idziemy do przodu", pomimo popełnianych błędów.

Dusza z poziomu średniego podejmuje się już zupełnie innych "ćwiczeń", niż dusza etapu I (młoda dusza). Jedną z nowości jest...stwarzanie nowego życia (można to tak ująć). Dusze etapu pośredniego szkolą się do dalszej egzystencji na wybranych wcześniej przez siebie światach, na których inkarnowały od samego początku (lub przez większość wcieleń), czyli np. na Ziemi. Takie dusze wybierają światy we Wszechświecie, które przypominają Ziemię i tam szkolą się i odpoczywają (najczęściej są to bardzo młode planety, na których nie rozwinęło się jeszcze inteligentne życie, tam przeprowadzają swe pierwsze "eksperymenty"). Pod kierunkiem swych Przewodników (i innych starszych od nich), kształtują na takiej pierwotnej planecie "nowe życie", czyli np. skały, powietrze, wodę, rośliny lub drzewa. Wszystko to, co widzieli na planecie, na której inkarnują. Odbywa się to w następujący sposób - najpierw dany kształt obiektu dusze formują w umyśle, następnie przy pomocy niewielkich dawek własnej energii, nadają odpowiedni kształt już przygotowanym dla nich pierwiastkom (owe pierwiastki tworzą zaś Przewodnicy, lub zaawansowane dusze, zaś cała energia do tego potrzebna pochodzi bezpośrednio od Boga). Takie pierwiastki są "ładowane" impulsami energii poszczególnych dusz, następnie nadają im odpowiednie kształty, choć wcale nie jest to łatwe. Pewien mężczyzna, poddany hipnozie, na pytanie co najczęściej tworzy, odpowiedział: "Skały mi najlepiej wychodzą (...) Zaczynam próbować z roślinami, ale jeszcze nie potrafię ich tworzyć", na pytanie hipnotyzera, dlaczego nie wychodzą mu rośliny, odpowiada: "Jeszcze nie potrafię na tyle delikatnie operować energią, by wytworzyć odpowiednie zmiany chemiczne".

Przewodnicy pomagają w udoskonalaniu dzieła, ale ów mężczyzna twierdzi że jeśli już coś mu nie wyjdzie, woli to "zniszczyć" (jeśli w ogóle można użyć tego słowa, gdyż energii zniszczyć nie można - chodzi tu raczej o rozproszenie cząstek energetycznych, po to by podjąć kolejną próbę od nowa). Nie chce by te "wstrętne twory" (jak je nazywa), widziała jego Przewodniczka. Inny zahipnotyzowany mężczyzna miał problem z nadaniem liściom odpowiedniego koloru i prawidłowego żyłkowania, dopiero podpowiedzi jego Przewodnika pomogły mu wykonać zadanie. Dusze na tym etapie, zajmują się nauką jednoczenia energii z innymi pierwiastkami, uczą się związków pomiędzy substancjami, a następnie zaczynają kształtować cały proces fotosyntezy roślin. Ale dusza może też osobiście doświadczyć jak to jest być np. drzewem, liściem, łodygą, skałą itd., wystarczy jedynie myśl - kolejny już (trzeci mężczyzna, poddany procesowi hipnozy, mówi: "Myślę o czymś i to się dzieje (...) Możemy stać się wszystkim tym co znamy z naszych poprzednich doświadczeń". Jeśli dusza pragnie odczuć fizyczny, głęboki spokój - może stać się drzewem, jeśli pragnie doświadczyć odpowiedniej "twardości" może wtopić się w skałę, jeśli pragnie poczuć i doświadczyć płynność (która pomoże jej w dalszych próbach stworzenia chociażby kropli deszczu), może stać się częścią wody (jeziora, rzeki, morza), jeśli zaś pragnie doświadczyć fizycznego piękna świata (jeszcze nie inkarnując), może na przykład wtopić się w pięknego motyla. Ale dusza może też stać się czystym...uczuciem, np. miłością, miłosierdziem, radością, dobrym humorem - wszystko po to by zdobyć lepsze doświadczenia, potrzebne w dalszej pracy "stwarzania życia".


PRZYKŁAD DUSZY ZAAWANSOWANEJ (STAREJ)

Zanim przejdę do opisywania przykładów duszy zaawansowanej, powiem na samym wstępie że dobitnym i wręcz namacalnym przykładem takiej duszy w naszym świecie, był - Karol Wojtyła, czyli papież JAN PAWEŁ II. Co zatem charakteryzuje taką duszę? Przede wszystkim ogromna cierpliwość i zrozumienie drugiego człowieka, to ludzie których za życia cechuje opanowanie, spokój i dobroć w stosunku do innych ludzi oraz dość duża wiedza wyrosła z doświadczenia. To dusze, których cykl inkarnacyjny jest z reguły dość długi, sięgający niekiedy nawet kilkuset tysięcy do miliona lat p.n.e. Jak wyżej pisałem, są różne "podpoziomy" duszy zaawansowanej i rozwija się ona nadal inkarnując fizycznie, ale nie przeszkadza to jej także w tym samym czasie pełnić funkcję Przewodnika swojej własnej grupy (lub grup), którymi się opiekuje. Dzielenie (jak już też wcześniej pisałem), nie jest problemem dla duszy, gdyż (choć niekiedy trudno to pojąć), nawet w trakcie podziału, każda cząstka nas jest wciąż jedną całością. Dla duszy, z poziomu średniego może sprawiać początkowo pewien problem, konieczność konieczność przebywania w dwóch (lub kilku formach), jednocześnie, ale dla duszy zaawansowanej ten problem już nie istnieje - to tylko kwestia przyzwyczajenia.

Posiadając swoja własną grupę, która jest pod opieką duszy zaawansowanej, na tym etapie rozwoju, można już "bezpośrednio" (czy raczej "osobiście" - choć oba sformułowania, w przypadku istot duchowych brzmią dość dziwnie), kontaktować się i wzajemnie wymieniać doświadczenia z innymi Przewodnikami, którzy "kiedyś"...byli członkami naszej grupy docelowej, i z którymi razem dana dusza nabierała doświadczenia, samodoskonalenia i wiedzy, pod kierunkiem innego (wspólnego jej grupie), Przewodnika. Przewodnicy dusz zaawansowanych, ci którzy zdobyli wystarczające duchowe doświadczenie, aspirują do wyższej formy istnienia (choć nie ma to nic wspólnego z hierarchią ważności), której są...Założyciele. Założyciele opiekują się wszystkimi aspektami stworzenia i nadzorują cały proces duchowego samodoskonalenia, a jednocześnie są już tak blisko Domu, tak blisko Boga, że kwestia ich zjednoczenia ze Źródłem pozostaje praktycznie kwestią ich dobrowolnego wyboru. Mimo to, nawet ci Przewodnicy, którzy stają się już Założycielami (w sesjach hipnotycznych dominuje określenie "Starsi"), nie tracą nigdy kontaktu z grupami, które wcześniej były pod ich opieką, teraz tylko zwiększa się zakres ich opieki i odpowiedzialności na...całą ludzką populację.

Inną kwestią jest iż dusze zaawansowane tworzą już bardziej złożone (niż skały, liście i drzewa), organizmy żywe. Są to już organizmy fizyczne jak ptaki, zwierzęta...ludzie. Gdy hipnoterapeuta, zapytał się kobiety poddanej sesji hipnotycznej, a będącej duszą zaawansowaną, gdy ta powiedziała mu iż jest w stanie stworzyć rybę, zapytał: "Naprawdę, potrafisz stworzyć całą rybę, posługując się jedynie energią umysłu?", jej odpowiedź w pewien sposób zaskoczył go, gdyż kobieta odparła: "Chyba żartujesz! Nie stwarzam od razu całej ryby, zaczynam od embrionów. Zaczynamy od mniejszych komórek - myślałam że wiesz". I tutaj małe wytłumaczenie, dusze zaawansowane, są często niechętne w opowiadaniu wszystkich detali tego, czym zajmują się w świecie duchowym. Często też hipnotyzer musi zwracać się z osobistą prośbą o pozwolenie na zaczerpnięcie kolejnej informacji do samego Przewodnika duszy zaawansowanej, który częstokroć blokuje zbyt dużą ilość wiadomości, uznając że nie są one istotne. Co ciekawe stwarzanie kodu DNA i wysyłanie cząsteczek energii do protoplazmy, musi być skoordynowane z...energią słoneczną, gdyż nowy organizm musi posiadać właściwości umożliwiające mu życie na danej planecie, ogrzewanej przez określone słońce/a (by wyeliminować np spalenie żywcem, lub zamrożenie danej komórki, nim jeszcze powstanie z tego życie). Dusze zaawansowane (oczywiście w zależności od stopnia zaawansowania), mogą nawet stwarzać słońca i planety (choć z reguły są one wielkości piłek lub kulek do gry). Słońca, planety, gwiazdy wszystko to tworzą dopiero Założyciele.

Dusza zaawansowana jest jednak poddawana bardzo różnym przeciwnościom. Jej duchowa dojrzałość często jest wystawiana na próbę, gdy danej duszy przychodzi zmagać się z wieloma życiowymi problemami i nieszczęściami. Dlaczego tak się dzieje? Gdyż Źródło, czyli Bóg, Stwórca po prostu wyraża siebie samego poprzez nas wszystkich, dzieli się z nami możliwością swojej własnej doskonałości, jednocześnie czerpiąc z naszych życiowych doświadczeń. Źródło jest wszechobecne, ale my odłączając się od Niego (tylko tak nam się wydaje, gdyż wciąż jesteśmy z Nim, tylko obdarzeni indywidualną tożsamością, niczym rozkwitający kwiat, który czuje niesamowitą radość właśnie tym że rozkwita), często "zapominamy" o jedności z Nim i choć dusze (na każdym etapie swego rozwoju), czują ciągłą obecność ogromnej energetycznej siły, zaczynają funkcjonować jako indywidualne byty. I tak ma być, gdyż Stwórca wyraża siebie samego poprzez nas - dając nam indywidualną możliwość rozwoju. Powrót zaś jest tym, co moglibyśmy określić jako okrycie Miłości, w którym jest nieprzemijające ciepło i dobroć, a z którego tak naprawdę...nigdy nie wyszliśmy. Bóg dając nam indywidualną świadomość tworzy budulec, który jednocześnie wzmacnia samo Źródło - zaś zjednoczenie tych indywidualnych dusz, które zdobyły bagaż ogromnego doświadczenia czyni Źródło jeszcze silniejszym, jednocześnie nie zmieniając oblicza istnienia "zjednoczonej indywidualności". Wszystkie dusze zaawansowane pragną stać się Założycielami, a Założyciele połączyć się ponownie ze Źródłem.


JAN PAWEŁ II - przykład duszy zaawansowanej

http://youtu.be/XA2XZZEDAwY

_________________
Mój (zupełnie świeżuchny) blog - http://grotaragnara.blogspot.com/


Śr lut 12, 2014 2:41 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 14655
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
Załamka.... :roll:

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Śr lut 12, 2014 4:38 am
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13139
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
Badania nad hipnozą dowiodły, że nie ma możliwości odzyskiwania żadnych ukrytych w ciele migdałowatym wspomnień, istnieje natomiast możliwość ich generowania. Mamy tu do czynienia z takimi bajkowymi obrazami. Stymulowanie mózgu wywołuje wiele dziwnych obrazów, również o charakterze religijnym, ale pamięci utajonej (to dotyczyłoby np. dawnych inkarnacji) nie da się odzyskać. Jeśli sprawdzano to na drodze badań empirycznych i uważa się, że się nie da, znaczy nie można. Koniec kropka, są to obrazy wytwórcze mózgu, a nie prawdziwe doznania.
Psychotyków wręcz dręczą obrazy o charakterzse religijnym i nie potrafią ich oddzielić od rzeczywistości. W zaburzeniach nerwicowych/uzależnieniach czasem dochodzi do przymusu religijnego. Nie poznaliśmy natury tych objawów wytwórczych i przymusu działania.

W chrześcijaństwie powiada się, że zło jest bytem osobowowym i ma dostęp do naszych zmysłów. I u odnajdziemy odpowiedź dotyczącą owych wizji podchodząc od strony religii. Niewykluczone, że Zły sprawia te cuda, bo on to uwielbia, byle wprowadzic człowieka w błąd.
Dostaliśmy rewelacje o potępieniu duszy Jana Pawła II pochodzące z wizji protenstanckiej mistyczki (mistyka ?), teraz mamy końcowy efekt reainkarnacji.
A my sobie wierzymy, a On jest w niebie i żył od urodzenia do śmierci, bo idea reinkarnacji jest obca tej religii...zostało to nawet podkreślone w Biblii.

Zjawisko cargo podkreśla, że ludzie potrafią uwierzyć we wszystko, byle się im historie poskładały w racjonalną całość (= były spójne wewnętrznie). Dlatego wolę religię otwartą, nie jest 'ludzka'. Odrzucę wszystkie spójne wewnętrznie i dające odpowiedzi na zapytania człowieka. A człowiek wyczuwając swoje życie nieśmiertelne pyta- co dalej...
To co się składa w spójną historię jest wytworem ludzkiego mózgu, który pracuje na zasadzie przyczyny i skutku i chce odpowiedzi na zadane pytanie. Jest mu obca decyzja- nie wiem. Ateista odpowie też pewnie- nie ma.


Śr lut 12, 2014 9:17 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr paź 26, 2011 3:14 pm
Posty: 897
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
Cytuj:
To co się składa w spójną historię jest wytworem ludzkiego mózgu, który pracuje na zasadzie przyczyny i skutku i chce odpowiedzi na zadane pytanie. Jest mu obca decyzja- nie wiem. Ateista odpowie też pewnie- nie ma.


A agnostycy ?
Agnostycy mówią właśnie "nie wiem"


Śr lut 12, 2014 12:15 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13139
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
Nie wiem nie zawsze oznacza zawieszenie i odłożenie odpowiedzi na czas właściwy. Oznacza również lęk przed podjęciem decyzji. To samousprawiedliwiająca się i zrzucająca odpowiedzialność na zewnątrz decyzja (może być nieświadoma). Nie moja wina, że nie wiem. Należało mi podać więcej faktów. Boję się też jednoznaczności w drugą stronę. Na wszelki wypadek zostanę na pozycjach neutralnych.
Muszę przyjąć punkt odniesienia w życiu i kierować się hierarchią wartości, czegoś należy się uczepić i wiedzieć dokąd zmierzam. Wg jakiego kursu? Dobro i zło to tylko definicje, które można dowolnie sobie interpretować lub przyjąć gotowca. Jakiego? Skąd czerpać wzorce?

Nie wiem dotyczące życia po śmierci jest pewnością wynikającą z wiary. Nie potrzebujesz tego wiedzieć, czekaj cierpliwie. Nie uruchamiasz wówczas myślenia magicznego, zachowujesz dystans do prywatnych objawień. Nie stoi za postawą lęk, ale wybór czekania.


Śr lut 12, 2014 12:51 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 01, 2011 9:14 pm
Posty: 212
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
merss napisał(a):
Nie wiem nie zawsze oznacza zawieszenie i odłożenie odpowiedzi na czas właściwy. Oznacza również lęk przed podjęciem decyzji. To samousprawiedliwiająca się i zrzucająca odpowiedzialność na zewnątrz decyzja (może być nieswiadoma). Nie moja wina, że nie wiem. Należało mi podać więcej faktów. Boję się też jednoznaczności w drugą stronę. Na wszelki wypadek zostanę na pozycjach neutralnych.
Muszę przyjąć punkt odniesienia w życiu i kierować się hierarchią wartości, czegoś należy się uczepić i wiedzieć dokąd zmierzam. Wg jakiego kursu? Dobro i zło to tylko definicje, które można dowolnie sobie interpretować lub przyjąć gotowca. Jakiego? Skąd czerpać wzorce?

Nie wiem dotyczące życia po śmierci jest pewnością wynikającą z wiary. Nie potrzebujesz tego wiedzieć, czekaj cierpliwie. Nie uruchamiasz wówczas myślenia magicznego, zachowujesz dystans do prywatnych objawień. Nie stoi za postawa lęk, ale wybór czekania.


MERSS - muszę przyznać że ładna z Ciebie...kicia :-D :wink:

Dopiero teraz przypatrzyłem się Twojemu avatarkowi, dlatego też postanowiłem dodać swój, byście wiedzieli jak...wyglądam :D :wink:

A wracając do Twojej wypowiedzi - to muszę przyznać że zgadzam się z Tobą (prawie), w całej rozciągłości. Nigdy nie miałem pretensji do ludzi, którzy otwarcie przyznawali: "Nie wiem jak tam jest". To oczywiste że nie wiemy, dlatego też mam do takich ludzi duży szacunek.

Jest jednak coś, co pragnę wytłumaczyć - ludzie poddani hipnozie nie doświadczają halucynacji. Świadomy umysł pacjenta, nie jest nieświadomy, jest przytomny, zarówno w kontekście tego, co dzieje się wokół niego dookoła, jak również "Tam", dokąd dociera w swej podświadomości. Nie można świadomie generować wspomnień osoby poddanej hipnozie, gdyż ta osoba pozostaje świadoma (nie jest uśpiona, nie znajduje się w stanie snu - jest całkowicie przytomna), czyli w tym momencie można zasugerować, że osobie świadomej swego położenia, wmawia się np. że jest królikiem (kto z Was uwierzy że na co dzień "skubie trawkę" i "kica" po lesie? :-D).

Kwestia druga, dotyczy tzw.: "złych mocy", które mogą oddziaływać na przekazy ludzi poddanych sesjom hipnoterapeutycznym. Postaram się to przybliżyć:


ciach- dalej nie na temat, liczyłam na jakiś związek. Niestety. Wklejka pochodzi ze strony http://www.ciekawaferajna.4umer.pl/view ... =128&t=429

_________________
Mój (zupełnie świeżuchny) blog - http://grotaragnara.blogspot.com/


Śr lut 12, 2014 1:29 pm
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr paź 26, 2011 3:14 pm
Posty: 897
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
Cytuj:
Nie wiem nie zawsze oznacza zawieszenie i odłożenie odpowiedzi na czas właściwy. Oznacza również lęk przed podjęciem decyzji. To samousprawiedliwiająca się i zrzucająca odpowiedzialność na zewnątrz decyzja (może być nieświadoma). Nie moja wina, że nie wiem. Należało mi podać więcej faktów. Boję się też jednoznaczności w drugą stronę. Na wszelki wypadek zostanę na pozycjach neutralnych.


"Nie wiem", to także wątpliwości i poszukiwanie odpowiedzi, to ciągłe poczucie niedoskonałej wiedzy, która to wiedza każe szukać doskonalszej.

Cytuj:
Muszę przyjąć punkt odniesienia w życiu i kierować się hierarchią wartości, czegoś należy się uczepić i wiedzieć dokąd zmierzam. Wg jakiego kursu? Dobro i zło to tylko definicje, które można dowolnie sobie interpretować lub przyjąć gotowca. Jakiego? Skąd czerpać wzorce?


Oby to „czegoś należy się uczepić i wiedzieć dokąd zmierzam” nie oznaczało zdogmatyzowanej dewocji.


Śr lut 12, 2014 2:20 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2479
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
Cytuj:
Oby to „czegoś należy się uczepić i wiedzieć dokąd zmierzam” nie oznaczało zdogmatyzowanej dewocji.
"Czepiasz" się raz tego, raz owego, żyjesz, doświadczasz, wyciągasz wnioski, po jakimś czasie wybierasz ów "punkt odniesienia" (bardziej stabilnie, zdecydowanie), m.in. na podstawie własnych doświadczeń. Pasi?


Śr lut 12, 2014 2:59 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13139
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
koneczny napisał(a):
"Nie wiem", to także wątpliwości i poszukiwanie odpowiedzi, to ciągłe poczucie niedoskonałej wiedzy, która to wiedza każe szukać doskonalszej.

Pisałam o drodze, która jest otwarta...W sprawie życia po śmierci nie ma wiedzy, nie ma dodatkowych danych. Na co czekać? Na wizje mistyczne? To nic pewnego i pozostajesz w tym samym miejscu z jeszcze większa liczbą pytań.
Czasem warto przyjrzeć się kontekstowi wypowiedzi.
Cytuj:
Oby to „czegoś należy się uczepić i wiedzieć dokąd zmierzam” nie oznaczało zdogmatyzowanej dewocji.

Mówimy o zdrowiu czy chorobie duchowej?


Śr lut 12, 2014 3:17 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr paź 26, 2011 3:14 pm
Posty: 897
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Umarł za nasze grzechy!?
Cytuj:
"Czepiasz" się raz tego, raz owego, żyjesz, doświadczasz, wyciągasz wnioski, po jakimś czasie wybierasz ów "punkt odniesienia" (bardziej stabilnie, zdecydowanie), m.in. na podstawie własnych doświadczeń. Pasi?


Wybieranie punktu odniesienia na podstawie tego czego się doświadcza, przypmina sytuacje tego kurczaka, którego człowiek karmił co dzień, przez całe życie, w końcu zamiast tego skręcił mu kark. Dowodząc jednocześnie, że kurczakowi przydałby się bardziej dojrzały pogląd niż przekonanie, że nie ma wyjątków od tego co się doświadczyło, lub doświadczy .


Śr lut 12, 2014 3:37 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 61 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL