Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lip 23, 2019 5:38 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 
 I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie! 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 01, 2011 9:14 pm
Posty: 212
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie!
http://youtu.be/uTJqYeVcoPM

Chciałbym teraz opisać kilka moich prywatnych refleksji, na tematy egzystencjalne. Pobudziła mnie do tego sesja hipnotyczna, jaką "uprosił" młody 25-letni chłopak, na jednym z hipnoterapeutów, prosząc o wprowadzenie go w stan hipnozy (hipnoterapeuta początkowo odmawiał, gdyż z reguły nie bada się osób przed 30 rokiem życia, zważywszy na zbyt małe pokłady wewnętrznych doświadczeń oraz...blokadę, którą w większości przypadków nakładają na takie osoby ich Przewodnicy. "Pobudzenie" - zaczyna się z reguły po dwudziestym roku życia i stopniowo, bezwiednie się rozwija. Zbyt szybkie zerwanie tego plonu, nie jest więc wskazane dla samej zainteresowanej tym tematem osoby). Chłopak w swym liście, tłumaczył iż już od dawna odnosi wrażenie, że wie o różnych sprawach i posiada umiejętności wykraczające poza to, co można by przypisać możliwościom jego młodego ciała. Odbyli więc sesję i okazało się że ów chłopak należy w "Świecie Dusz", do jednej z wielu (choć dotąd przeze mnie jeszcze nie omawianej), specjalizacji "Etyków". Wrócę jeszcze do tego tematu i postaram się opisać inne duchowe specjalizacje, które maja do wyboru dusze (z reguły większość z Nas wybiera po prostu specjalizację - Przewodników (ludzie tu na ziemi zwą ich "Aniołami Stróżami"), gdyż widząc jak pracują ich właśni Opiekunowie, jest on najbliższy ich pojmowaniu, ale takich gotowych specjalizacji dla duszy jest bardzo wiele).

Teraz zaś (czytając relację owego chłopaka), chciałbym krótko zastanowić się nad sobą samym. Zauważyłem w sobie dość dziwne "zjawiska", które częściowo same się wykluczają (działając niczym zderzenie przeciwieństw). Takich zjawisk/przeciwieństw w moim przypadku jest dość sporo. Można by chociaż wymienić moje od dziecka zainteresowanie sprawami politycznymi, militarnym i społecznymi różnych krajów i kontynentów i traktowanie tego w kategorii pewnego imperatywu, do którego pragnę dążyć. Podziwiam i w pewien sposób naśladuję działania ludzi "silnych", czyli takich, których decyzje pozwoliły stworzyć wiele dobrego dla tych, którymi władali...ale oczywiście generowali dużą ilość negatywnych energii (wojny, powstania, cierpienie tych, których mieli chronić itd.). Wiem że w "Świecie Dusz", istnieje specjalizacja Dusz Łagodzących, których zadania sprowadzają się do harmonizowania zakłóconej ziemskiej energii (czyli innymi słowy łagodzenia destrukcyjnych następstw naturalnych sił fizycznych, lub tych utworzonych przez człowieka - generujących olbrzymie ilości negatywnej energii. Mogą to czynić jedynie wśród tych przywódców, których umysł jest "otwarty", a nie tych "zamkniętych na jakiekolwiek argumenty" - głownie są to wszelkiego typu psychopatyczni dyktatorzy, zapatrzeni we własną nieomylność, typu Hitler lub Stalin). Dusze o tej specjalizacji są "Posłańcami Nadziei", gdyż pokłady negatywnej energii (np. strachu), tworzone w ludzkim umyśle w ciągu życia (a szczególnie w chwili bezpośredniego zagrożenia życia), rozpraszają energetycznie, "nawadniając" suche dotąd pole umysłu - energetyczną "wodą" przynoszącą Nadzieję.

Ich praca jest bardzo odpowiedzialna, gdyż tyczy się całego kanonu ludzkich doświadczeń i przeżyć (w tym również katastrof naturalnych). Energia którą wówczas uwalniają (np. podczas wybuchu Wezuwiusza który w 79r. zniszczył Pompeje, Herkulanum i Metapontum), ma spowodować zasianie ziarenek Energii Twórczej, która spowoduje pojawienie się korzystnych zjawisk, nawet po największej katastrofie. "Posłańcy Nadziei", nie ingerują w ludzką Wolną Wolę, lecz jedynie podpowiadają korzystne wyjścia z danej sytuacji, są oczywiście umysły zamknięte (szaleńcy lub sfanatyzowani przywódcy religijni i świeccy), którzy pozostają głusi na te argumenty. Tak więc moje zainteresowanie sprawami wojska, polityki i dyplomacji, czyli innymi słowy siły, przebiegłości i sprytu, co sprowadza się do ciągłego działania i walki w obronie własnych przekonań, często koliduje z wewnętrznym moim pragnieniem spokoju i odpoczynku. Oraz, o czym rzadko wspominam...ogromnego żalu, jaki powoduje u mnie widok cierpiącej istoty (jakiejkolwiek istoty). Do tego stopnia, że gdy będąc dzieckiem i gdy wraz z kolegami nudziło nam się, często niektórzy z nich bardzo szybko znajdowali powód do zabicia nudy. Na przykład łapali jakiegoś psa, lub kota i przyczepiali mu do ogona jakieś klamerki z zawieszonymi puszkami, albo wiązali na sznurek, który powodował krwawe rany na zwierzęcych ciałach i prowadzili ich tak "na smyczy". Ja nie byłem wtedy w stanie w tym uczestniczyć, choć głupio mi było się do tego przyznać publicznie.

Jest jeszcze jedna sprawa, która stanowi część mnie samego odkąd pamiętam (od najwcześniejszych lat mego dzieciństwa) - to wrażliwość, której czasem próbowałem się pozbyć - lecz nie mogłem. Szukałem (dyskretnie), porady na różnych forach, nawet takich które zajmowały się sprawami duchowymi, gdzie prosiłem o radę jak się "tego pozbyć?", lub wyjaśnienie "dlaczego i po co to mam?". Odpowiedzi oczywiście były bardzo wymijające i nigdy mnie nie satysfakcjonowały. Choć dziś jestem już "starym koniem", który co nieco przeżył (wliczając w to doświadczenia z poprzednich wcieleń :-D - o których ździebko pamiętam), bo jak nazwać kogoś kto już dawno przekroczył 30-tkę? Nadal na widok ludzkiego cierpienia (i nie potrzeba mi nawet widoku, wystarczy myśl), oczy automatycznie mam pełne łez - zupełnie nie potrafię nad tym zapanować, przechodzi, gdy przestaję myśleć o ludzkim cierpieniu i krzywdzie. Zawsze się tego wstydziłem, gdyż obawiałem się że w szkole wezmą mnie za jakiegoś "lalusia", słabeusza itd. Zawsze gdy wyciszałem się, próbując ukryć swoje emocje (bo gdybym publicznie rozpłakał się w szkole, w otoczeniu innych chłopaków - zapewne miałbym nieźle przerąbane). Lecz i wówczas nie unikałem nieprzyjemnych komentarzy, które musiałem uciszać innymi metodami. Pamiętam jak kiedyś na lekcji w klasie, jeden z chłopaków co chwila szturchał mnie w ucho, lub popychał na przerwach. Nie wytrzymałem i podczas lekcji wyszliśmy na środek sali - wymierzyłem mu jeden jedyny cios, po którym upadł zakrwawiony na ziemię i...miałem spokój, a w następnej klasie nawet się zaprzyjaźniliśmy (choć wtedy dostaliśmy oboje jedynki ze sprawowania).

Odnoszę takie wrażenie (bo tego nie pamiętam), że już od najmłodszych lat mego życia na tym świecie, ja byłem pewien - wiedziałem skąd jestem i jaki jest cel tego życia (a teraz kurka wodna tego już nie wiem, zbyt wiele doświadczeń które przeżyłem zakryło tamtą pamięć dziecka, grubym kocem niepewności). Pamiętam opowieści moich rodziców o mnie z mych pierwszych miesięcy i lat na tym świecie. Porównując mnie i moją młodszą siostrę, mama zawsze mówiła że byliśmy inni charakterologicznie - ona była bardzo żywa, energiczna i "hałaśliwa" (wciąż płakała i to płakała naprawdę głośno - pamiętam bo niejednokrotnie jako dziecko też bujałem ją do snu, zastanawiając się...czy przypadkiem nie wyrzucić jej wówczas przez okno :D). Sama się rozbierała (i nieważne czy leżała w łóżeczku czy w wózku). Ogólnie rzecz biorąc była bardzo wrzaskliwa ;) . Ja zaś byłem inny. Gdy mama zabrała mnie do swojej przyjaciółki, żebym pobawił się z jej synkiem, to jak mnie posadziła w jednym miejscu...tak siedziałem! Patrząc się na dwie rozmawiające panie, w ogóle niezainteresowany byłem zabawą. Gdy tata zabrał mnie do samochodu i posadził z tyłu, to jak zabierał po drodze jakiegoś znajomego z żona i ona wsiadła z tyłu, to...odkryła moją obecność dopiero po kilku,kilkunastu minutach jazdy - mówiąc: "Nie wiedziałam że to twój syn, wyglądał jak taka sztuczna laleczka". :roll:

Rodzice (a szczególnie mama), myśleli że jestem na coś chory, a ja...nie próbowałem ich od tego odwodzić. Jakoś nie potrafiłem zaakceptować świata, który jest wokół mnie i nie chciałem w nim żyć (choć co pragnę zaznaczyć - nigdy nie miałem żadnych myśli samobójczych). Dziś także bardzo trudno mi zaakceptować otaczający Nas świat, ale...już się do niego przyzwyczaiłem. Zauważyłem jednak że coraz mniej rzeczy sprawia mi radość - ani zarabiane pieniądze, ani kupowane za nie najróżniejsze bibeloty (w czym szczególną mistrzynią jest Moja Pani), ani wiele rzeczy, których się podejmuje, nie sprawiają mi radości. Miewam czasem takie myśli - myśli o powrocie "Tam" gdzieś dalej. Po tych wszystkich "ziemskich epizodach", które tu odgrywamy. Cholera czuję się już zmęczony, chociaż mam dopiero 33 lata. Jak to możliwe? Jedyne jeszcze co mnie cieszy, co sprawia mi radość to bliskość innych ludzi (choć z natury jestem samotnikiem). Właśnie dlatego (by być bliżej znajomych, przyjaciół, lub po prostu innych osób nieznanych mi osób), zacząłem angażować się w przeróżne przedsięwzięcia (np. ćwiczyłem boks, karate, podnoszenie ciężarów - rzeźbiłem sylwetkę itd.). Oraz inne działania społeczne i quasi-polityczne (nie należę jednak i nigdy nie należałem do żadnej partii politycznej - wiem też, że nawet gdybym się do którejś zapisał, nie wytrzymałbym bym zbyt długo w tym bajorze).

Na koniec chciałbym tylko dodać, że pragnę przejść przez tę chwilę życia jak najlepiej, nie czyniąc przy tym zbyt wielu cierpień innym (jak na razie średnio mi się to udaje). Owa "chwila życia", jak określił ją pewien mężczyzna poddany hipnozie, którego kiedyś cytowałem w tym temacie) - traktowana jest przez dusze jako krótkie, chwilowe wyjście np. po mleko do pobliskiego sklepiku - by (zdobywszy już to mleko - czyli nowe doświadczenia), wrócić do Domu. Pragnę więc przeżyć swoje "chwilowe wyjście do sklepiku", tak, by inni ludzie nie musieli zbytnio cierpieć z mojego powodu - i wreszcie:


...WRÓCIĆ DO DOMU!


"Liczmy skrupulatnie nasze niedole, a bez zastanowienia przyjmujmy spotykające nas błogosławieństwa"

Jak mówi stare chińskie przysłowie.



POWRÓT DO DOMU

http://youtu.be/daivchYD-D0

_________________
Mój (zupełnie świeżuchny) blog - http://grotaragnara.blogspot.com/


So maja 10, 2014 1:15 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 13859
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie!
Niebezpiecznie się bawisz...

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


So maja 10, 2014 1:25 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 01, 2011 9:14 pm
Posty: 212
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie!
Barney napisał(a):
Niebezpiecznie się bawisz...


Całe życie to jedno wielkie niebezpieczeństwo, taki kogel-mogel Piekła i Nieba - więc o co chodzi?

_________________
Mój (zupełnie świeżuchny) blog - http://grotaragnara.blogspot.com/


So maja 10, 2014 1:29 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 13859
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie!
Przykro mi, że tak widzisz życie.Nie ma niczego wartościowego w ryzykowaniu swoim zbawieniem.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


So maja 10, 2014 2:32 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 01, 2011 9:14 pm
Posty: 212
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie!
Barney napisał(a):
Przykro mi, że tak widzisz życie.Nie ma niczego wartościowego w ryzykowaniu swoim zbawieniem.


O jakim zbawieniu mówisz Barney? Czy chodzi Ci o tradycyjne (chrześcijańskie) pojęcie zbawienia, poprzez wiarę w Boga i Jezusa Chrystusa? Wiedz że ja nie mam z tym żadnych problemów, ja szanuję chrześcijaństwo (katolicyzm) i nie zamierzam (jak niektórzy wg. mnie lewicowi fanatycy), z nim walczyć.

Całość rozbija się jednak o fakt, że ja już WIEM skąd przyszedłem (nie potrzebuję więc do tego religii - żadnej religii).

Ten świat jest właśnie tak urządzony Barney, właśnie tak że my NIE MOŻEMY pamiętać nie tylko o poprzednich naszych żywotach, ale także o czasie jaki spędziliśmy w (tzw.) "Zaświatach". Nie możemy, gdyż to pokrzyżowałoby nam cel każdego kolejnego życia - tym celem jest zebranie kolejnej "porcji" doświadczeń, nim znów wrócimy do "Świata Dusz" - które to miejsce także nie jest naszym Domem. Jest to raczej przedsionek, w którym przygotowujemy się do "wejścia" do Salonu. A co jest Salonem? Oczywiście Bóg, Źródło, Pierwotna Energia Miłości, Świadomości i Wszechrzeczy, dzięki której wszystko istnieje. My sami jesteśmy Jej częścią, dlatego też można rzec że człowiek jest Bogiem (częścią tej Energii Miłości z której wyszliśmy i do której dążymy). To jest właśnie Dom - ZJEDNOCZENIE z BOGIEM.

Jeśli mówisz mi o zbawieniu duszy - to wiedz że dysponując wiedzą, którą posiadam (i wiedz że nie jest to wiedza ani książkowa, ani religijna - np. buddyzm, hinduizm etc. etc. etc., ani żadna temu podobna. Do wszystkiego powoli dochodziłem SAM), wcale nie boję się ani potępienia w piekle, ani nie oczekuję na mające nadejść zbawienie. To co nazywamy zbawieniem" - zależy od nas samych ,od naszego rozwoju wewnętrznego i tego w jaki sposób podchodzimy do drugiego człowieka (to w jaki sposób traktujemy innych ludzi jest w tym wszystkim NAJWAŻNIEJSZE. A dlaczego? A dlatego że my jesteśmy częścią Boga, odnosząc się do bliźnich źle - jednocześnie (mówiąc po chrześcijańsku), grzeszymy przeciw Bogu). Choć - "Tam" nie ma pojęcia kary, jakie my znamy tu na Ziemi.

Pozdrawiam!

_________________
Mój (zupełnie świeżuchny) blog - http://grotaragnara.blogspot.com/


So maja 10, 2014 3:06 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 01, 2011 9:14 pm
Posty: 212
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie!
Chciałbym też abyście tego wysłuchali. To zapewne pomoże Wam zrozumieć to o czym piszę. Nadmienię tylko że książki owej pani nigdy nie czytałem (nigdy nawet nie słyszałem o jej istnieniu - tej pani oczywiście :D ), nie czytałem również innych książek tu wymienionych (poza pewnymi, wyrwanymi z kontekstu urywkami).


Filmik jest dość długi (1 h), ale myślę że wart obejrzenia.

http://youtu.be/1989jnnYkEg

_________________
Mój (zupełnie świeżuchny) blog - http://grotaragnara.blogspot.com/


So maja 10, 2014 3:22 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 13859
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie!
Cóż Okavianusie - są dwie możliwości. Albo jesteś zwiedziony (co bardziej prawdopodobne) albo chory.
Na Twoim miejscu wolałbym to drugie.

Nie mysl też że jesteś specjalnie oryginalny - New Age już nawet w USA jest passé.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


So maja 10, 2014 3:42 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 01, 2011 9:14 pm
Posty: 212
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie!
Barney napisał(a):
Cóż Okavianusie - są dwie możliwości. Albo jesteś zwiedziony (co bardziej prawdopodobne) albo chory.
Na Twoim miejscu wolałbym to drugie.

Nie mysl też że jesteś specjalnie oryginalny - New Age już nawet w USA jest passé.


New Age - ??? Nie mam z tym nic wspólnego Barney. Wierz mi, ja naprawdę nie przepadam za wszelkigo typu nowinkami religijnymi, ja wciąż (można powiedzieć), jestem chrześcijaninem (nie dlatego że wierzę - ale dlatego że mam szacunek do ludzi, którzy w to wierzą). Poza tym posiadam wiedzę (trudno mi naprawdę to wytłumaczyć, wiem że będziesz mnie szufladkował buddysta (nie wiem nawet o co dokładnie tam chodzi?), wyznawca New Age (to to już zupełnie nie jest moja bajka), czy może chory - być może tu trafiłeś w sedno. Jestem chory, chory na ten świat, który już coraz bardziej ciąży mi na duszy.

Nie czytam książek New Age, nie mam w domu wahadełka, i innych tego typu atrybutów (nie potrzebuję tego - zrozum mnie Barney - ja nie potrzebuję talizmanów - ja "oddycham" Źródłem całym sobą). Wiem że tego nie zrozumiesz Barney i...wcale Ci się nie dziwię.

_________________
Mój (zupełnie świeżuchny) blog - http://grotaragnara.blogspot.com/


So maja 10, 2014 3:55 pm
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 12672
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie!
Im bardziej wyobcowujemy się ze świata zewnętrznego, tym bardziej napełniamy się światem wewnętrznym i sobą. Tak ma każdy człowiek.


So maja 10, 2014 4:02 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 01, 2011 9:14 pm
Posty: 212
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie!
merss napisał(a):
Im bardziej wyobcowujemy się ze świata zewnętrznego, tym bardziej napełniamy się światem wewnętrznym i sobą. Tak ma każdy człowiek.


Tylko że ja się nie wyobcowuję! Akceptuję ten świat (gdyż nie mam innego wyjścia), tylko...tam gdzieś z tyłu głowy kołacze się chęć powrotu. My na tym świecie przybywamy by się czegoś nauczyć, jednocześnie pozbywając się złych (cielesnych nawyków), np. dumy, zazdrości, nienawiści (niekiedy pozbycie się tylko jednego z nich wymaga od kilku do kilkunastu ziemskich wcieleń). Przypomina mi się też relacja pewnego mężczyzny, który stwierdził że w poprzednim życiu zmarł z głodu w wieku 7 lat. Powiedział hipnoterapeucie: "Takie właśnie życie najbardziej mi odpowiadało, gdyż miałem nauczyć się cierpliwości i samodyscypliny. Specjalnie wybrałem więc krótkie życie - to było najlepsze".

Przyznam się szczerze że ja - zapewne muszę poradzić sobie z dumą i pędem do władzy (który też w jakiś tam sposób mnie cechuje). Na razie mi się to nie udaje.

_________________
Mój (zupełnie świeżuchny) blog - http://grotaragnara.blogspot.com/


So maja 10, 2014 4:11 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 13859
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie!
Cześć Koghar!
Zgadłem?

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


So maja 10, 2014 5:44 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 01, 2011 9:14 pm
Posty: 212
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: I CO JA ROBIĘ TU - czyli parę słów o mnie!
Barney napisał(a):
Cześć Koghar!
Zgadłem?


??? :no:

_________________
Mój (zupełnie świeżuchny) blog - http://grotaragnara.blogspot.com/


So maja 10, 2014 8:33 pm
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL