Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn gru 16, 2019 11:03 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 81 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
 Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): N lut 22, 2015 1:02 am
Posty: 238
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
Johnny, ja chcę się odnieść do wszystkiego, tylko nie nadążam pisać, choć robię to całkiem szybko. Co się odwlecze, to nie uciecze.

Komunizm to poważny offtop, chcę go zamknąć. Cechy komunizmu:
- Obowiązująca ideologia, doprowadzająca komunizm w ZSRR blisko zjawiska parareligijnego
- Próba stworzenia świata idealnego, w którym niepożądane zjawiska nie występują
- Wymuszenie na wszystkich uczestnikach życia w państwie dopasowania się do wzorca teoretycznego stosunków społecznych
- Środki przymusu bezpośredniego, do masowej eksterminacji całych warstw społecznych i narodowości włącznie

Od mojego poganina różni się to na powyższych wymiarach krańcowo. Poganin nie ma ideologii, wręcz brzydzi się nią i przedkłada nad nią realizm dnia codziennego (co zresztą udowadniam od początku). Nie tworzy świata idealnego, tylko stara się ulepszyć świat w procesie negocjacji z innymi „interesariuszami”. Na nikim nie wymusza własnej wizji, a w szczególności nie siłą.

Zamknijmy może temat komunizmu per se i wróćmy do bardziej zasadniczych pytań. Powtarzam tezę: w mojej ocenie, poprzez abstrakcyjny układ odniesienia, katolicyzm rozbraja się w stosunku do rzeczywistości. Używając komunizmu jako wyłącznie przykładu: nadchodzą zezwierzęceni komuniści z otchłani ZSRR (cóż, nie jestem najlepszego zdania ani o nich, ani o tym systemie politycznym). Czy katolik może powiedzieć zgodnie ze swoją doktryną coś innego niż „dobry Boże, źle mi się żyje pod jarzmem komunistów, ukradli wszystko, zamordowali wszystkich, mam nadzieję, że skarzesz komunistów na wieczne męki za zbrodnie, których dokonują”? Bo poganin mówi: „gdzie mój topór? Zabijmy komunistów, gdy przyjdą z próbą zniewolenia nas i żyjmy dalej po swojemu. Jeśli się nie uda, to umrzemy walcząc”. Gdzie i dlaczego katolicyzm miałby promować zainteresowanie życiem doczesnym, tu i teraz?


Pt lut 27, 2015 4:02 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): N lut 22, 2015 1:02 am
Posty: 238
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
Johnny99 napisał(a):
Ty mówisz: "jeżeli tu będziemy cierpieć". Ależ będziemy cierpieć i nic na to nie poradzisz. Nie stworzysz świata idealnego, sprawiedliwego, bez cierpienia.


Wiem o tym doskonale. Nie będziemy wnikać. Wiem. Nie liczę na świat bez cierpienia, więc jesteś w błędzie sądząc, że tego dotyczy moja nadzieja.

Ale

jeśli widzisz, że Twój świat jest niesprawiedliwy i pełen krzywdy, którą ludzie czynią ludziom - why bother? O tym mówię. Nie o tym, dlaczego istnieją nowotwory. Istnieją bo istnieją, będzie boleć. Ale co, jeśli mamy do czynienia z niesprawiedliwością, którą Bóg Ci wyrówna. Poganin walczy, bo nic innego mu nie pozostaje, to pierwotny instynkt unikania złego i dążenia ku lepszemu. A katolik?


Pt lut 27, 2015 4:14 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): N lut 22, 2015 1:02 am
Posty: 238
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
W miarę jak sobie przemyśliwuję, klarują się nowe perspektywy. Zapytam Was jeszcze inaczej.

Byłoby pięknie, gdyby można było przeżyć życie, kierując się dyrektywami miłości, nadstawić drugi policzek i odpuścić swojemu winowajcy. W swoim imieniu, proszę bardzo. Ale co, jeśli bierze się odpowiedzialność za innych? Dwudziesty wiek nauczył nas, czym potrafi być bezwzględny system polityczny i co potrafi robić z milionami ludzi. Możemy to nazywać złem, możemy nazywać wrogiem, jakkolwiek. Pytanie o sposób działania. W krańcowej sytuacji, możesz albo wziąć odpowiedzialność za tych, którzy są pod Twoją opieką i zabijać wrogów, albo możesz zrezygnować bez walki.

Co mówi na ten temat Wasza religia? Jak zaleca Wam się ustawić w tej sytuacji? Nawiązując do mojego zjadliwego postawienia sprawy w tytule wątku – daje Wam do ręki miecz czy nakłada kajdany?

Stanowisko mojego poganina już znacie.


Pt lut 27, 2015 7:57 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1531
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
CiepleKluchy napisał(a):
W miarę jak sobie przemyśliwuję, klarują się nowe perspektywy. Zapytam Was jeszcze inaczej.

Byłoby pięknie, gdyby można było przeżyć życie, kierując się dyrektywami miłości, nadstawić drugi policzek i odpuścić swojemu winowajcy. W swoim imieniu, proszę bardzo. Ale co, jeśli bierze się odpowiedzialność za innych? Dwudziesty wiek nauczył nas, czym potrafi być bezwzględny system polityczny i co potrafi robić z milionami ludzi. Możemy to nazywać złem, możemy nazywać wrogiem, jakkolwiek. Pytanie o sposób działania. W krańcowej sytuacji, możesz albo wziąć odpowiedzialność za tych, którzy są pod Twoją opieką i zabijać wrogów, albo możesz zrezygnować bez walki.

Co mówi na ten temat Wasza religia? Jak zaleca Wam się ustawić w tej sytuacji? Nawiązując do mojego zjadliwego postawienia sprawy w tytule wątku – daje Wam do ręki miecz czy nakłada kajdany?

Stanowisko mojego poganina już znacie.
Przyznaję, że temat jest bardzo niewygodny dla katolików, bo w trudnych chwilach włączają się nam zwierzęce instynkty i za nic mamy nadstawianie policzka, czy inne rady Chrystusa. Nie mam tu jeszcze na myśli takiego strasznego stanu jak wojna. Pomiędzy sobą nie potrafimy zachować pokoju nawet w pokojowych warunkach politycznych. Szukamy jedynie swojego samozadowolenia, a pomagać chcemy tylko wtedy, gdy kogoś nie znamy. Gdy go znamy, znajdziemy z dziesięć i więcej argumentów, by odmówić mu pomocy, gdyż w duchu zaczynamy go sądzić. Sądzimy go nie dla samego sądzenia, ale po to, by czymś usprawiedliwić naszą niechęć niesienia pomocy. W końcu naród staje się tak podzielony i ogłupiały, że ktoś musi to uprzątnąć. Wróg z kolei nie wchodzi do naszych granic, tylko po to, by to uprzątnąć, ale po to, by zrobić sobie tu czyste, przestrzenne miejsce do życia. Wówczas nasi mądrzy przewodnicy powołują się na odpowiedzialność względem niewinnych, którym sami wespół z resztą narodu zgotowali ten los. Nie nawołują do nawrócenia, do modlitwy, do postu. Każą brać broń do ręki, by usunąć skutek naszego wewnętrznego rozdarcia, a więc agresora. A przecież tam, gdzie jest padlina, tam też pojawiają się sępy. W takim kotle wypala się to, co osiągnęło już swoją dojrzałość i jest gotowe do żniwa. Obywatele zaś poddają się oczyszczeniu i weryfikują swoje poglądy. W okopach to nawet w Boga zaczynają wierzyć ci, którzy wcześniej nie wierzyli. Tak więc dochodzi do zmartwychwstania wiary w narodzie. Musi zmartwychwstać, jeśli zmarła. Jeśli zmartwychwstała, to nie ma już żeru dla sępów i następuje czas pokoju poprzedzony euforią, ale i chwilą zadumy nad tymi, którzy odeszli. Teraz można pomyśleć o budowaniu dobrobytu, by znów w ten sposób oddalić się od Boga i rozbić naród, by go przygotować do następnej wojny i następnego zmartwychwstania wiary.
Taki obraz naszego narodu w większości katolickiego, rysuje historia.
A co ma z tym wspólnego Jezus? Jezus zapowiedział, że zostanie odrzucony i skutkiem tego jest miecz i rozdarcia. Toteż katolik nigdy nie może się mienić człowiekiem bezgrzesznym.
Natomiast, jaki obraz maluje Jezus? Zaczyna działać, gdy kraj jest pod okupacją, a więc naród potrzebuje pociechy. Gdyby przyszedł w czasie dobrobytu, najprawdopodobniej zabiliby Go śmiechem.
Jezus naucza i czyni cuda, zdobywa posłuch i popularność aż w końcu naród okrzykuje Go Królem. Oczywiście nie jest to w smak ludziom wykształconym, na stanowiskach. Obawiają się gniewu okupanta, utraty statusu i knują przeciwko Niemu. Dochodzi do zdrady stanu, gdzie wielmoże oddają Go w ręce okupanta nakłaniając do zabicia Jezusa. On jest tego świadom znacznie wcześniej, niż się to stało i poddaje się temu scenariuszowi. Wie, że to wszystko musi się stać, zanim Jego nauka nie osiągnie pełni na świecie, a więc zanim wszystkie narody nie usłyszą Jego nauki i mocą ich zwierzchników nie odrzucą Go po raz ostatni. Wówczas przyjdzie czas ostatecznego oczyszczenia w wielkim ucisku, gdyż ucisk ma chyba tylko jedną zaletę. Nakłania nasze serca do uciekania się do Boga, o ile nie możemy się zwrócić o pomoc do kogoś ze śmiertelników.
Wówczas Bóg stanie w obronie uciśnionych, doprowadzi do oczyszczenia i przemieni ziemię. Musi to zrobić dla wszystkich żyjących, bo nie może wygnać w kosmos ludzi, którzy Go odrzucili, na wzór tego wygnania Żydów pomiędzy narody świata.


Pt lut 27, 2015 11:42 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): N lut 22, 2015 1:02 am
Posty: 238
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
Dzięki jotajota.

Po raz kolejny wychwytuję z Waszych postów zastanawiającą myśl. Piszesz, że przy niedoli, niewoli i wojnie ludzie zbliżają się do Boga. Ktoś inny wcześniej nadmienił, że wolna wola zawsze odwodzi nas od Boga. Skoro wolność i możliwość normalnego funkcjonowania jest powodem odsuwania się od Boga - coś tu nie gra. Stwierdzam to bez emocji i bez złośliwości, jako fakt. System nie działa.

Jak to się mówi w korpo: „assumption is the mother of all f*ckups”. Macie gdzieś złe założenia. Na moje oko, albo przez pryzmat religii nierealistycznie oceniacie ludzką naturę (walczycie bezustannie z jej dążeniami i usiłujecie pchać pod prąd, zamiast zaakceptować i przystosować się do ciemnej strony człowieczeństwa), albo dostaliście zbyt odległy wzorzec oczekiwanych postaw (być może Jezus wymaga od Was przesadnie dużo, nie da się miłować wszystkich, jest to niemożliwe, zbędne i co gorsza szkodliwe).

Na koniec dnia kolejna dykteryjka. Żona wróciła dziś z zebrania rodziców przed pierwszą komunią. Dyskusja doszła do pieniędzy, których zażyczył sobie ksiądz. Wszyscy ponoć siedzą zzieleniali i z wydłużonymi twarzami, ale nic nie mówią. Agenda już miała się przesunąć dalej, gdy żona policzyła, ile to wychodzi na głowę. Zelektryzowało ją, więc wypaliła bez namysłu: „nie no, przepraszam, stop! Za drogo! Nie zgadzam się!”. I wtedy wszyscy zaczęli szurać, chrząkać i szemrać, że się zgadzają, za drogo. Krótko mówiąc: ksiądz na wsi powiedzieli, jak być! Siedzi kupa dorosłych, dzieciatych ludzi, którym nie pasuje to, że ksiądz zażyczyli sobie za dużo kasy. I wbrew własnemu interesowi, choć myślą co myślą, nikt nic nawet półgębkiem nie bąknie!

Rozumiecie sami, że kilka nazw na określenie takiej zależności emocjonalnej bym znalazł. I jak widzicie, nie bardzo mi się ona podoba. Moim udziałem się nie stała, ale nie uważam, by była odpowiednia dla kogokolwiek.


So lut 28, 2015 1:48 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 29, 2009 7:35 pm
Posty: 835
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
CiepleKluchy napisał(a):
Skoro wolność i możliwość normalnego funkcjonowania jest powodem odsuwania się od Boga - coś tu nie gra. Stwierdzam to bez emocji i bez złośliwości, jako fakt. System nie działa.

Coś fatalne wnioski wyciągasz, a właściwie to naciągasz.
Cytuj:
być może Jezus wymaga od Was przesadnie dużo, nie da się miłować wszystkich, jest to niemożliwe, zbędne i co gorsza szkodliwe

Nie, P. Jezus dobrze prowadzi ludzkość.
Miłowanie nieprzyjaciela polega na tym, że chociaż wiem, jaki jest, życzę mu głęboko w swym sercu wyjścia z jego fatalnej sytuacji. Nie cieszy mnie jego nędza, nawet nie powinnam (to też jest złe) być w jego sprawie obojętna - mam mu życzyć opuszczenia swej nędznej sytuacji życiowej.
Nie zaprzeczysz, że jest to dobra droga życia - każdemu życzyć zrozumienia swego położenia. A jak jestem od kogoś takiego zależna, to tym bardziej taka moja postawa będzie korzystna i dla mnie, nieprawdaż?


So lut 28, 2015 10:35 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): N lut 22, 2015 1:02 am
Posty: 238
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
Jezus miał ponad 2 tys. lat na zaprowadzenie własnych porządków. Historia nie przekonuje mnie, aby z jego nauczania wyszło coś dobrego. Dopiero ostatnie dziesięciolecia piszą jaśniejszą kartę w dziejach Europy, ale to z naukami Jezusa nieszczególnie koreluje.

Przeróbmy Twoją propozycję na współczesnym przykładzie. Ukrainę najechali Moskale. Zamierzają Ukrainę rozedrzeć, zrujnować, pozbawić środków do życia i podporządkować sobie, uniemożliwiając Ukraińcom wykonywanie ich woli. W tych warunkach, Ukraińcy (a przynajmniej chrześcijańska lub katolicka ich część) powinna życzyć Moskalom, aby zrozumieli jak źle robią i powinni życzyć im dobrze. Życzenie, aby Moskale zrozumieli nędzę swojej sytuacji, będzie dobrem dla Ukraińców.

To wygląda jak efektywna strategia doprowadzenia się do zagłady, a przynajmniej zdominowania przez Moskala. Jeśli natomiast Ukraina wybiera walkę, to pytanie, po co w ogóle ma o Moskalu myśleć dobrze? Rozterki i współczucie dla najeźdźcy wręcz będzie przeszkadzało w prowadzeniu skutecznego ostrzału. Kreml by się cieszył z takiego nastawienia i na pewno służby wymyśliłyby sposoby na wspieranie miłości Ukraińców do Moskala.

Nie widzę dobrego zastosowania dla proponowanego przez Ciebie modelu myślenia, co skłania mnie do powtórzenia mojej oceny: nauki Jezusa może były dobre z jakichś specyficznych powodów na Bliskim Wschodzie 2 tys lat temu, ale do współczesnego świata w Europie nie przystają.


So lut 28, 2015 12:58 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): N lut 22, 2015 1:02 am
Posty: 238
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
A właściwie to jeszcze zaprzeczę, Jola.

Zupełnie mnie nie interesuje, czy ktoś rozumie swoją pozycję czy nie, czy ogarnia że robi źle, czy jednak nie ogarnia. Szanse na jego poprawę są mi obojętne. Istnieją osobowości tak skrajnie odmienne od mojej, że zgoda jest niemożliwa. Istnieją grupy, dla których wyznawane przeze mnie wartości są wrogie, ponieważ moje wartości prowadzą świat w innym kierunku, niż by sobie życzyli, stąd też ich interes w zwalczaniu mnie.

W odniesieniu do takich postaci i grup, jedyne co mnie interesuje, to żeby nie śmieli palcem ruszyć mojego świata. Jeśli będą spodziewali, że natychmiast im ten palec obetnę, to nie ruszą. Jeśli będą wiedzieli, że będę im życzył dobrze, to ruszą i to całkiem energicznie.

Gdzie w próbie zarządzania kryzysem w relacjach między ludźmi i społecznościami jest miejsce na Jezusa? Mamy być po prostu dobrzy? No nie, w ten sposób czynimy z siebie łatwą ofiarę. Vide tytuł mojego wątku.


So lut 28, 2015 1:14 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1531
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
CiepleKluchy napisał(a):
Dzięki jotajota.

Po raz kolejny wychwytuję z Waszych postów zastanawiającą myśl. Piszesz, że przy niedoli, niewoli i wojnie ludzie zbliżają się do Boga. Ktoś inny wcześniej nadmienił, że wolna wola zawsze odwodzi nas od Boga. Skoro wolność i możliwość normalnego funkcjonowania jest powodem odsuwania się od Boga - coś tu nie gra. Stwierdzam to bez emocji i bez złośliwości, jako fakt. System nie działa.

Jak to się mówi w korpo: „assumption is the mother of all f*ckups”. Macie gdzieś złe założenia. Na moje oko, albo przez pryzmat religii nierealistycznie oceniacie ludzką naturę (walczycie bezustannie z jej dążeniami i usiłujecie pchać pod prąd, zamiast zaakceptować i przystosować się do ciemnej strony człowieczeństwa), albo dostaliście zbyt odległy wzorzec oczekiwanych postaw (być może Jezus wymaga od Was przesadnie dużo, nie da się miłować wszystkich, jest to niemożliwe, zbędne i co gorsza szkodliwe).
To, czy system działa, może ocenić jedynie ten, kto ten system w pełni zna. Według tych wytycznych, które ja rozumiem, Bóg chce przemienić świat dla wszystkich żyjących, ale dopiero wtedy, gdy wszyscy żyjący będą tego pragnąć. Ci zaś, którzy się sprzeciwiają, albo zostaną doprowadzeni do stanu tego pragnienia, albo zginą.
W obecnej sytuacji rządzi fałsz pod płaszczykiem dobra. Wykorzystuje się Imię Jezusa, by kupić sobie narody i podporządkować je sobie na wzór hodowli trzody i będzie to działać do czasu, aż wyczerpią się wszystkie możliwości ukrywania tego procederu. W rezultacie okaże się, że człowiek jest tym, co Ty uważasz, drapieżnikiem stadnym, który, gdyby nie Jezus nigdy nie doszedłby do obecnego poziomu postępu w wielu dziedzinach życia.
To Jego nauki sprawiły, że wzrosły nasza świadomość, nasze potrzeby dbania o dobro i sprawiedliwość i wiara w to, że wielu tym potrzebom umiemy zaradzić. To w naszej historii wymusiło na rządzących pójście na ustępstwa, by uchodzili za dobrych ludzi, a nie za ciemiężycieli. Natomiast ci, którzy nie poszli na ustępstwa, ci podobni do Ciebie w poglądach, zostali mniej lub bardziej podstępnie wyeliminowani. :) Tak więc to, że Ty jeszcze żyjesz, jest spowodowane tym, że nie dano Ci takiej władzy, jaką chciałbyś mieć i jaka uważasz, że jest słuszna. :) Oczywiście, wszystko dalej opiera się na pragnieniu władzy absolutnej, która nie jest możliwa do osiągnięcia z powodu kruchości istoty ludzkiej. Stąd wilki przywdziewają owcze skóry, by choć wypracować sobie wygodny dla siebie kompromis. Ci zaś, którzy mają rzeczywiście największą możliwą władzę nad światem, nie są powszechnie znani, choć są bogami tego świata. Poznanie ich, równałoby się z ich zagładą w momencie uświadomienia sobie przez narody ich pozycji i knowań względem nas. To oni muszą dokładać starań, by świat nie odkrył ich pozycji. A nie odkryje jej, dopóki jedne narody dają się napuszczać na inne, podobnie, jak jedne jednostki ludzkie dają się napuszczać na inne jednostki ludzkie. A więc polega to na kierowaniu naszej uwagi na zagrożenia pochodzące z niższych szczebli hierarchii ludzkiej. Nie chodzi tu jedynie o politykę i chleb. Chodzi również o "igrzyska", o sztukę, o używanie życia na wszystkich możliwych płaszczyznach jak również obnoszenie się swoim dorobkiem i sukcesem. Słowem, wszystko jest dla nich dobre, co dzieli ludzi i narody, a więc rywalizacja. Jeśli więc nie staniemy ponad sobą samym, ponad naszymi przyziemnymi pragnieniami, nie obdarzymy się nawzajem czystą ofiarną miłością, pozostaniemy dla nich trzodą, z której jedzą tłuste, wyborne potrawy, o ile nasza krwawica jest dla nich rzeczywiście wybornym pokarmem. Dla tych ludzi- bogów system działa poprawnie, o ile oni sami dokładają wysiłków, by nagradzać politykę, niesprawiedliwy podział dóbr, twórców "igrzysk" i sztuki, bo to się u nas przyjęło jako znakomite dobro.
Prawdą jednak jest, że to tylko ładnie podana trucizna.


So lut 28, 2015 1:57 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 19, 2010 11:26 pm
Posty: 3590
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
CiepleKluchy napisał(a):

Uwagę zwraca manicheizm, który sławi ścieżkę wiodącą po szczytach i przestrzega przed ścieżką prowadzącą do upadku. Są przedstawione w opozycji, by nie powiedzieć wręcz, że są biegunowo przeciwne. Domniemuję, że dla Was tego rodzaju przeciwstawienie jest zrozumiałe, gdyż na końcu jednej drogi jest Bóg. Ja nie mogę się zgodzić z takim postawieniem sprawy. Zanurzenie w doczesności nie wyklucza miłości, a wręcz przeciwnie, może ją ułatwiać.


Odniosę się głownie ,do tego co wytłuszczone i użyje z tego słów.
Zanurzenie w doczesności - jak to ująłeś - zawsze prowadzi do zła.
Problem w tym ,że inaczej to zło identyfikujemy.Zanurzenie w doczesności ,to nic innego jak egoizm ,czyli miłość własna - jedz pij i popuszczaj pasa.Miłość własna prowadzi także do innego czynu ,do uspokojenia własnej moralności ,polepszenie własnego samopoczucia poprzez - "ułatwianie miłości".

Cytuj:
Wyobraźmy sobie człowieka, który opuszcza dom rodzinny z niczym. Zaczyna pracować ciężko na swoje utrzymanie. Nie jest mu łatwo, ale jakoś wiąże koniec z końcem i gdy jest potrzeba, to dzieli się z innymi podobnymi sobie, bo wie, co to znaczy. Potem, wraz z upływem czasu, jego kompetencja w pracy wzrasta, więc zaczyna radzić sobie na bieżąco całkiem nieźle. Stać go na założenie rodziny, więc ją zakłada. Opiekuje się bliskimi, pomaga rodzinie i sąsiadom. Czas mija, a on zaczyna gromadzić dobra. Może pomóc innym, ponieważ przychodzi mu to bez trudu. Czasami nie chce mu się pomóc, a czasami robi to, bo nic go to nie kosztuje. To normalna historia ludzkiego życia. Taki człowiek nie robi nic złego, ba! podejmuje działania moralnie nieobojętne – na plus. Świat doczesny staje się bazą, na której rozwija i pielęgnuje relacje. Widzę jednak w tym ryzyko dla systemu religijnego. Człowiek wówczas nie szuka Boga, bo nie ma powodu, ale i jest na tyle zadowolony, że nie musi tego robić.


To jest źle pojmowana miłość.Piszesz o człowieku niewierzącym ,zadowolonym z siebie i dającym potrzebującym ,lub też i nie [wg kaprysu] ,z tego co mu zbywa.Z tego co go nic nie kosztuje ,bo ma to w obfitości. Nasza wiara poucza o tym ,że miłosierdzie ,polega na tym ,że dzielimy się czasem ,dobrami ,uczynkami z drugim człowiekiem [bliźnim] zawsze.Wówczas gdy jesteś na dorobku i wówczas ,gdy już odpowiedni status materialny jako np. pracodawca osiągamy.Prawdziwą szlachetnością [miłością] wynikającą z religii ,a o której poucza Jezus ,jest wiec poświecenie czyli ofiara.Daje swój czas ,wówczas gdy nie mam czasu ,dziele się tym co mam ,wówczas gdy nie mam tego zbyt wiele itd.To jest nasza droga.Trudno zrozumieć w jaki sposób w swoim "czcigodnym" postępowaniu ,zadowolony z siebie człowiek ,odnalazł zagrożenie dla religii.Ja tam nic takiego - szczerze - nie dostrzegłem.W ogóle trudno mi jakoś ze sobą połączyć te dwa przeciwstawne fakty w całość.

Kolejna rzecz ,to to iż cały czas pomijasz goszczące na świecie zło ,które wynika z "umiłowania doczesnosci".Pod ogromnymi zbiornikami na ropę schella w Kenii ,czarnoskóre kobiety robią pranie w rzece.Zadowolony z siebie człowiek ,zdaje się nie widzieć niesprawiedliwości na świecie,bo jego wzrok zdaje się nie wybiegać dalej ,ponad to co sam miłuje ,czyli - doczesność.

Nauka Jezusa ,stawia doczesność w tle.Najważniejsza jest miłość ,miłość w rozumieniu tym powyższym - pozytywnym.Miłość własna ,nie jest w ogóle miłością.

Cytuj:
Spójrzmy na samą formę artykułu, do którego mnie skierowałeś. W języku podejmuje się próby zniechęcenia i obrzydzenia – pycha, egoizm, zarozumiałość, bycie dla siebie bogiem. Język przepojony pejoratywnymi określeniami wskazuje na określoną intencję. Zastanawia mnie ten radykalizm sprzeciwu wobec zadowolenia człowieka z siebie. Dążenie do sukcesu to druk na naszym DNA. Jezus postuluje od naturalnej drogi rozwoju człowieka i porzucenie zwyczajowych symboli statusu, nawet nie tych luksusowych, tylko po prostu będących wyznacznikiem, że się człowiekowi udaje żyć. To nasuwa mi pytanie, na ile Wasza religia jest produktem określonej epoki w określonym regionie, w którym najwyraźniej dojmujące problemy społeczne zostały ekstrapolowane na całą ludzkość.


Postaw sobie inne pytanie.Dokąd prowadzi droga znamionująca się postawami: pycha, egoizm, zarozumiałość, bycie dla siebie bogiem. , a dokąd ta którą głosił Jezus?


Cytuj:
Tak jak Freud jest wytworem swojej epoki, tak Sołżenicyn jest produktem swojej. Jezus zdecydowanie również,

To co było w czasach Jezusa ,było i jest od zawsze.Nie jest to wytwór epoki ,ale potrzeba ludzkości ,którą dostrzegł Bóg.

Cytuj:
Widać też sugestię wręcz deterministycznego upadku. Wręcz nie ma wyjścia, wejście na określoną ścieżkę prowadzi do zguby. Ale to nie jest zguba człowieka, tylko zguba systemu religijnego i osób, które na nim zbudowały swoje życie.


Nie jestem w stanie zrozumieć twojego poganina.Jakie zagrożenie ,dla religii ?
Jest przecież na odwrót ,a taka mowa jest reakcją obronną.Nauka Jezusa ,jest zagrożeniem dla wygodnego świata ,z którego trzeba zrezygnować.Trzeba ponieść ofiarę ,trzeba dać z siebie coś więcej niż ponad to ,co zbywa.To czynimy z prawdziwej miłości.Krocząc drogą Jezusa - "przyozdobiając" się w Jego orędzie - miłość do Boga i bliźnich ,czyni nas wolnymi od "umiłowania dóbr materialnych".Tak ,nie będąc już niewolnikiem ,a wolnym ,człowiek czuje się dopiero szczęśliwym.To wszystko są tylko słowa.
Syty głodnego nie zrozumie ,tak i też Ty zapewne się i z tym nie zgodzisz ,gdyż owo doświadczenie jest Ci obce.Pozostaje więc jedynie moje zapewnienie ,że tak właśnie jest.Można mi więc uwierzyć ,jak uwierzono zapewnieniom Krzysztofowi Kolumbowi i odkryć nowy nieznany ląd ,lub też można pozostać przy swoich starych przekonaniach.Nikt ,do niczego nie zmusza.To kwestia wolnej woli.



Cytuj:
Tu pojawia się mój poganin (nazywam go tak w uproszczeniu, w zasadzie jest to jednak rodzimowierca), który pyta, w czym jego życie w zgodzie z normami jest gorsze od osób wierzących i w czym jego troska o bliskich jest gorsza. Nasuwa mi się wniosek, że społeczeństwo w którym funkcjonował Wasz autorytet, było społeczeństwem pozbawionym efektywnej kontroli nad osobami, które wykazywały się wysoką skutecznością ekonomiczną. Krótko mówiąc: kto dużo miał, ten był niedosiężny dla norm prawa i przypuszczalnie korzystał z tego z rozmachem. To jeszcze nie przekonuje mnie, by dzisiaj dało się ówczesne wytyczne dla ludów dość jednak prymitywnych, miały być aplikowalne z sensem w dniu dzisiejszym. Nie ma powodu odmawiać ludziom prawa do bogacenia się, straszyć ich i wyklinać wyłącznie z tego powodu, że bogaci kacykowie np. w Afryce są niezbyt w porządku wobec swoich pobratymców. To, że ludzie potrafią przekuć w zło praktycznie wszystko, to zupełnie normalne. Zniechęcanie ich do naturalnej aktywności wyłącznie z takiego powodu ociera się o absurd, to wylewanie dziecka z kąpielą. Sprowadza się to do bardzo prostego mechanizmu – umiejętność społecznej kontroli władzy. Współcześnie radzimy sobie z tym całkiem nieźle na Zachodzie, w Polsce tak sobie, a w Rosji wcale. Trzeba to poprawiać i tyle, a nie straszyć potępieniem i brakiem miłości.


Począwszy od niszczenia amazońskich lasów ,poprzez wysysanie lokalnych zasobów naturalnych [ropa, gaz łupkowy, kopalnie złota ,diamentów itp.] niedościgniony w swej zachłanności zachód ,jest istotnie liderem i wzorem "umiłowania doczesności".

Cytuj:
Ludzie wszystko przekuwają w zło, również intencjonalne dobro. Wyobraź sobie społeczeństwo pełne wyłącznie miłosiernych i miłujących – w sensie wszyscy postąpili zgodnie ze wskazaniami artykułu. I podaj mi teraz metodę na powstrzymanie zła, gdy przyjdą źli sąsiedzi z bronią, dokonać masowej eksterminacji niewinnych. Jestem ciekawy argumentu, przy którym dopuszczenie nadmiarem miłości do sytuacji bezkarnego zabijania niewinnych jest słuszne.


Gdyby wszyscy tak postąpili ,to powyższa sytuacja nie miała by miejsca ,więc i pytanie nie do końca jest uczciwe. Bagatelizujesz problem bogatych kacyków [miłujących doczesność] ,uciskających [mordujących] rodaków z powodów ,które usprawiedliwiłeś następująco: "pycha, egoizm, zarozumiałość, bycie dla siebie bogiem. Język przepojony pejoratywnymi określeniami wskazuje na określoną intencję Zastanawia mnie ten radykalizm sprzeciwu wobec zadowolenia człowieka z siebie. Dążenie do sukcesu to druk na naszym DNA.",przy jednoczesnym zrzuceniu odpowiedzialność za taki stan rzeczy i ewentualne jego konsekwencje na religię ,wiarę i kościół.Każesz w tym pytaniu zaradzić temu ,co sam dopuszczasz.Dostrzegasz owoc źle rozumianej postawy "umiłowania doczesności" ,tylko i wyłącznie wówczas ,gdy można go wykorzystać przeciwko religii i wartością z nią związanym.Napisał bym Ci jak to się nazywa ,ale przez wzgląd właśnie na Jezusa ,ktory uczył miłości do wszystkich ,do wszystkich którzy krzywdzą [a za taką uważam Twoją powyższą opinię], tego nie uczynię .Nie będę też,udzielał na to pytanie odpowiedzi.

Cytuj:
Katolicyzm straszy tym samym, ponieważ ludzie znajdujący sukces w tym świecie, nie potrzebują Boga, ponieważ dostają wzmocnienia jako konsekwencje swoich działań. To, że idee szerzone przez Jezusa pasowały do ludom pasterskim regionów Bliskiego Wschodu sprzed 2000 lat, nie ma najmniejszego przełożenia na urbanizującą się ludność wiejską w środkowo-wschodniej Europie obecnie.


Nie.Pomieszam Ci jeszcze bardziej w głowie.Uzupełnij swoją wiedzę o następujący Ewangeliczny zapis.Weź go pod uwagę i stwórz raz jeszcze wniosek o co może chodzi z tą doczesnością?
Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa.On udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa.

Wszystko co do tej pory napisałeś zostało właśnie zburzone.

Pozdrawiam i bez urazy.

Cytuj:
cdn, do jozka mam jeszcze słówko o wychowaniu w wierze i apbie Decu. Potem pozostałe kwestie.

ja zbytnio wolnym czasem nie dysponuje.Mogę przemilczeć owe kwestie ,z tego właśnie względu.


So lut 28, 2015 3:16 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N gru 22, 2013 7:23 pm
Posty: 910
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
CiepleKluchy napisał(a):
Ja się pod nikogo nie podszywam i nie mam problemu z występowaniem pod własnym nazwiskiem, na fb tak właśnie funkcjonuję. Zobaczyłem, że tu wszyscy mają nicki, więc i ja się zapisałem po nicku.

8O 8O 8O
He,he,he Co to za tłumaczenie -zapisał się dlatego po nicku ponieważ wszyscy maja tu nicki.
:mrgreen:
Ciekawe co niby innego mieliby mieć. :P


N mar 01, 2015 7:49 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13144
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
Temat można pięknie odwrócić. Dlaczego ktoś czując się wyzwolonym z kajdan niewolnika katolicyzmu zachowuje się nadal jak niewolnik i walczy ze swymi demonami? I do tego definiuje zniewolenie jako wolność. Teraz może zrozumiesz owe błędne koło i przerzucanie się argumentami psychologicznymi. Ktoś musi zamilknąć. Nie oznacza to jednak zwycięstwa gadającego.
Tak samo wygląda to z misjonarzowaniem. To przymus psychiczny. Umysł misjonarza zracjonalizuje każdy argument. Jego problem leży zupełnie w innym miejscu niż sądzi, że leży. Z punktu widzenia psychologii wiemy, że wszelki prozelityzm i dyskusje o Bogu/wierze/Kościele są dla niego niepożądane. Nie mogę jednak ustawiać nikogo na forum, mogę sama nie podejmować dyskusji uznając ją za szkodliwą, właśnie dla misjonarza. Oddalam go bowiem coraz bardziej od wiary. Ateistą to on jest takim samym jak ja, taką wykładnię podają księża psycholodzy znający problem misjonarzowania.


N mar 01, 2015 9:22 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N paź 26, 2014 6:37 pm
Posty: 679
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
Moze dlatego ze bliscy sa w (moze nie kajdanach) ale pod wladza katolicyzmu? Co z tego ze ja zyje wolna, jak Mama zyje dalej pod wplywem? Siostra stoi dobrze na nogach, ma firme, ale kto obroni starsza kobiete-inwalidke?

_________________
- Ale za to przepiliśmy dziesiątaka. Choć za Karła, za brodatego, ale piliśmy.


N mar 01, 2015 9:28 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N paź 26, 2014 6:37 pm
Posty: 679
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
Mam suke wydarta s... katolikom Irlandczykom, ktorzy udusili (na spolke z katolikami-hiszpanami) 11 psow w klatkach, tak ciasno upakowali na promie.
http://www.rte.ie/news/2014/1029/655675-greyhounds/
Teraz wysylam kase na psa ktorego s... katoliccy chcieli uspic, bo nie dawal dochodu.
Poczytajcie jakkatolicy Hiszpanie traktuja zwierzeta - po polsku raczej nie bedzie, bo kto by to tlumaczyl..

Cytuj:
WSPA also learnt how dogs that have raced poorly are typically hung low in a slow death known as 'the piano player' due to the frantic scrabbling of their legs in a vain attempt to touch the ground. Those who have raced well are hung high, resulting in a quicker death.

_________________
- Ale za to przepiliśmy dziesiątaka. Choć za Karła, za brodatego, ale piliśmy.


N mar 01, 2015 9:38 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N gru 22, 2013 7:23 pm
Posty: 910
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Katolicyzm potrząsa kajdanami niewolnika
Śmieszą mnie tego typu gadki katolicy to są tacy i tacy zli czy ateiści tacy i tacy zli.
Jak komuś tak bardzo nie podoba się inne widzenie świata,a to jest oznaką egoizmu.
To jest właśnie chory świat etykietek,stereotypów.
Wszyscy podlegamy różnym słabościom i nie ma żadnego problemu znalezć jakieś negatywne przykłady i którąś z tych grup oczernić.
Co niektórzy ludzie to uwielbiają znajdywać sobie wrogów,zamiast dążyć do jakiegoś zrozumienia, porozumienia.
Niestety media i politycy w tym dzielnie pomagają.

Prawda o Irlandczykach jest taka,że są to bardzo mili, uprzejmi ludzie,bardzo pomocni i wiele razy się o tym przekonałem żyjąc w tym kraju. :)


N mar 01, 2015 10:08 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 81 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL