Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt kwi 16, 2021 5:34 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
 Czym wy się różnicie? 
Autor Wiadomość
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14984
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
Jozek napisał(a):
Można wierzyć w te same dogmaty, a jednocześnie być w ostrym sporze w łonie własnego Kościoła. Można ?

Nie można, bo poczyniono zastrzeżenie. Dogmaty zostały sformułowane przez Kościół na podstawie Objawienia Bożego i należy je zawsze rozumieć w tym samym znaczeniu w jakim zostały sformułowane. Może pogłębiać się to znaczenie, ale wymyślono obejście tego zabezpieczenia Piusa X. Otóż pojawił się termin: ewolucja. Niby podobnie brzmi jak pogłębienie, ale ewolucja dogmatu prowadzi do zmiany znaczeniowej.

Cytuj:
Wiec co do Jezusa - prawdy... tracimy ją kiedy tracimy z oczu Jezusa. To jest chyba najgłębsza przyczyna wszelkich, nie tylko tych dogmatycznych - podziałów.

To zależy na jakim poziomie się temu przyglądamy. Na poziomie osobniczym to utrata sensus catolicos. Zmysł katolicki to wynik formacji prowadzonej już od dzieciństwa, prowadzonej przez Kościół i rodzinę a następnie samowychowania, która powinna ukształtować umiejętność pozwalającą szybko i bez większego zastanowienia rozpoznać to co katolickie; rozpoznać zarówno prawdy wiary i ich interpretację a także to co jest moralne a co nie. Taki człowiek rozpoznaje jak powinien dobrze postępować. To właściwe postępowanie wynika z dwóch kompetencji: znajomości prawd wiary i dobrego opanowania cnót kardynalnych, przede wszystki cnoty roztropności. Ona usprawnia rozum. Dwa poziomy i ogrom pracy własnej, bo cnotę rozptropności trudno wypracować. Roztropność pozwala rozpoznać jakie środki należy użyć, by osiągnąć zamierzony cel. Co możemy uczynić w danej sytuacji? Pozwala nie walczyć z wyimaginowanym wrogiem, bo też mylimy kogoś idącego w tym samym kierunku z wrogiem lub podejmujemy działania w sytuacjach, gdy nic nie trzeba. Mamy więc różnice w obrębie jednego wyznania.
Luter uważał diametralnie inaczej: grzesz twardo, grzesz mocno a wierz jeszcze bardziej. Można, gdy zaczyna się od zupełnie innej koncepcji Boga. Inny klucz, inna miara i inaczej uszyta spójność doktryny.


Cz paź 15, 2020 9:50 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 19, 2010 11:26 pm
Posty: 3714
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
merss napisał(a):
Jozek napisał(a):
Można wierzyć w te same dogmaty, a jednocześnie być w ostrym sporze w łonie własnego Kościoła. Można ?

Nie można, bo poczyniono zastrzeżenie. Dogmaty zostały sformułowane przez Kościół na podstawie Objawienia Bożego i należy je zawsze rozumieć w tym samym znaczeniu w jakim zostały sformułowane. Może pogłębiać się to znaczenie, ale wymyślono obejście tego zabezpieczenia Piusa X. Otóż pojawił się termin: ewolucja. Niby podobnie brzmi jak pogłębienie, ale ewolucja dogmatu prowadzi do zmiany znaczeniowej.


Nie można ? To skąd te obecne napięcia w Kk i konflikty pomiędzy kapłanami ? To niby nie jest destrukcyjne dla jedności i wiarygodności Kościoła ? Niby wszyscy wierzą tak samo, a jednak jest rozłam i zgorszenie.

Pamiętasz jeszcze od jakiego fragmentu Pisma wyszliśmy ? Bo ja się od początku zastanawiam czy Jezus modląc się o jedności uczniów, ograniczał się tylko do wiary w te same prawdy ? Nie twierdzę że dogmaty nie są ważne, tylko zastanawiam się czy są najważniejsze ? W jaki sposób niegdyś Kościół był w stanie wypracować zgodę co do jakiejś myśli ? Coś chyba musiało istnieć pomiędzy członkami tego samego ciała, jakieś wewnętrzne usposobienie, skoro im się to udawało. Coś czego obecnie większości nam brakuje. Wiesz może co to jest ?



Cytuj:
Cytuj:
Wiec co do Jezusa - prawdy... tracimy ją kiedy tracimy z oczu Jezusa. To jest chyba najgłębsza przyczyna wszelkich, nie tylko tych dogmatycznych - podziałów.

To zależy na jakim poziomie się temu przyglądamy. Na poziomie osobniczym to utrata sensus catolicos. Zmysł katolicki to wynik formacji prowadzonej już od dzieciństwa, prowadzonej przez Kościół i rodzinę a następnie samowychowania, która powinna ukształtować umiejętność pozwalającą szybko i bez większego zastanowienia rozpoznać to co katolickie; rozpoznać zarówno prawdy wiary i ich interpretację a także to co jest moralne a co nie. Taki człowiek rozpoznaje jak powinien dobrze postępować. To właściwe postępowanie wynika z dwóch kompetencji: znajomości prawd wiary i dobrego opanowania cnót kardynalnych, przede wszystki cnoty roztropności. Ona usprawnia rozum. Dwa poziomy i ogrom pracy własnej, bo cnotę rozptropności trudno wypracować. Roztropność pozwala rozpoznać jakie środki należy użyć, by osiągnąć zamierzony cel. Co możemy uczynić w danej sytuacji? Pozwala nie walczyć z wyimaginowanym wrogiem, bo też mylimy kogoś idącego w tym samym kierunku z wrogiem lub podejmujemy działania w sytuacjach, gdy nic nie trzeba. Mamy więc różnice w obrębie jednego wyznania.
Luter uważał diametralnie inaczej: grzesz twardo, grzesz mocno a wierz jeszcze bardziej. Można, gdy zaczyna się od zupełnie innej koncepcji Boga. Inny klucz, inna miara i inaczej uszyta spójność doktryny.


Jesteś bardzo mądrą kobietą, ale czasem zdarza ci się ograniczać percepcje, przez co nie każdy się odnajdzie w tym co piszesz. Mi to nie przeszkadza, bo nie ma we mnie złej woli i chęci sporu ale dla tych kłótliwych może to być wystarczający powod. Jak Pismo podaje rodowód jakiejś postaci, to zwraca przy okazji uwagę na korzenie z jakich wyrósł. I wówczas to co piszesz o wychowaniu w rodzinie, przekazywaniu wiary i jej prawd z pokolenia na pokolenie jest OK. Ale Pismo ukazuje nam wiele postaci na swoich kartach, którzy zrodzili się dla Boga w jakimś już czasie swojego życia. Prawda nie jest tylko biała, albo czarna, czasem jest moja albo twoja. Bóg prowadzi każdego człowieka inną ścieżką i wypisuje w nim prawdę inaczej. Każdy z nas ma inne doświadczenie. Czasem trzeba zacząć mówienie, od wsłuchania się w drugiego człowieka. Tylko kto ma na to dzisiaj czas?

Co do cnoty roztropności, którą uważasz za kluczową. Ktoś pewnie może mieć inne zdanie, ale moje doświadczenie jest takie że nabywa się ją podczas modlitwy różańcowej. Dlaczego ? Bo jest ona modlitwą kontemplacyjną. Niby człowiek rozważa mały fragment Pisma tajemnicy, a już za chwilę pojawia się roztropność i myślenie po bożemu w obfitości.

Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.


Ale czy można nabyć roztropności bez różańca ? Pewnie że można. Trzeba rozważać Pismo i wpatrywać się w Boga. To też jest prawda.

Wiec jeśli chodzi o dogmaty i podziały, to po pierwsze uważam że jedność Kościoła ze względu na prawdy wiary nie jest mozliwa, od tak do osiągniecia. Że w tym temacie jest tylko możliwa Boska interwencja.

A po drugie czytałem o wielu bożych ludziach, którzy pomimo braku tej jedności mysli z nami, ale ze względu na ich miłosierdzie mogł bym jednak nazwać bratem, albo siostrą. To znaczy że pomimo podziałów które gdzieś kiedyś w nas wynikły, łączy nas coś jeszcze innego.

_________________
Panie, nie wywyższa się serce moje, oczy moje nie chcą patrzeć z góry. Ps 131


Cz paź 15, 2020 11:22 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14984
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
Odniosę się jedynie do tych dwóch poziomów o których pisałam, by uzyskać roztropność. To nie mój wymysł, to po pierwsze. Jest późno, więc kiepsko kumam o tej porze. To jest to do czego tak bardzo przyczepił mi się Irbisol i powtarzał jak mantra, że to pycha wierzacego. Nie, to rozum łaską oświecony. Pisalam o dwóch poziomach, które do tego prowadzą: rodzina i Kościół. Nie wiem jakim cudem wyodrębniłeś różaniec skoro modlitwa jest elementem zarówno wychowania wyniesionego z domu rodzinnego (lub przeniesionego jedynie na samowychowanie) i Kościoła. Kontemplacja poza tym to już wyższa szkoła modlitwy. Kiedyś zapytano ks. Kneblewskiego czy można odmawiać różaniec skoro się nie potrafi rozważać tajemnic. Odparł: tak. Dalej uściślając: łaska pojawia się w momencie wszczepienia się w Chrystusa. I znów dalej: kiedy działa łaska? Gdy natura potrafi ją odebrać. Kiedy potrafi odebrać? Gdy nie panuje dysharmonia między Jezusem a człowiekiem, człowiek jest nastawiony na prawdę (rozum) i dobro (wola). Czy wie, że jest roztropny? Nie, bo to cnota, która ma głębię. Będzie stawiany więc przed coraz trudniejszymi wyzwaniami, więc nie widzi granic.
Nie potrafię jednak na szybko podać wagi różańca. Myślę, że to już Boża sprawa jakimi drogami należy trafiać do człowieka. Mnie uczono, że najkrótsza drogą do Boga jest Maryja. Różaniec jawi się mnie tu też jak część czci oddawanej Matce Boga..
By wbić się jednak w temat to ta modlitwa jest różnicującą katolików i protestantów. To znów wynik innego postrzegania Boga, w konsekwencji także i Maryi.

Tę pierwszą część musze przemyśleć, bo na razie za dużo chciałabym napisać. Musi się skondensować. Znów do mnie to wraca: zmarnował Wespecjan temat o dogmatach...z powodu braku roztropności. Zawsze widać lepiej u innych.

Edit
Cytuj:
Nie można ? To skąd te obecne napięcia w Kk i konflikty pomiędzy kapłanami ? To niby nie jest destrukcyjne dla jedności i wiarygodności Kościoła ? Niby wszyscy wierzą tak samo, a jednak jest rozłam i zgorszenie.

Po pierwsze i najważniejsze - różnice tkwią w naturze człowieka skażonej grzechem pierworodnym. Konflikty więc zawsze były. Inaczej przesunięte, ale były. JPII uważał, że to brak poczucia grzechu jest największa bolączką dzisiejszego człowieka. Tak ujęlabym fundament, potem można tylko budować. Tyle, że to żadna różnica. To łączy ludzi.
Te różnice zacierała dobra formacja kapłańska. Ona jednak też nic nie da, jeśli nie mamy powołania. Można jednak lepiej ukryć własne myśli i lepiej maskować sposób życia. Zgorszenie też było ukryte, ale miał przyjść czas odkrycia. Pani, zawód jak każdy inny, odparł pewien proboszcz na zwrócenie mu uwagi przez pobożną kobietę. Inni bronią się w sposób bardziej ukryty.
Kiedy sprawa dotyka kapłaństwa to różnica dotyczy sakramentalnego charakteru i sukcesji apostolskiej, mamy więc wpleciony w to czynnik nadprzyrodzony (łaska jednak działa na naturze -> tu znów wyskakuje różnica między kapłanami) lub tylko funkcji organizacyjnych, czyli kapłaństwo, które tylko przejęło nazwę i szaty od katolików.

Dogmaty nie są najważniejsze? Odsyłam więc do przypowieści o budowaniu domu na piasku.
Tych elementów jest sporo i co jakiś czas naświetlam kolejne. Załozyłam nawet wątek na tę okoliczność, by wskazać tę pierwszą kostkę domina, ale też to ujęto z określonego punktu widzenia. Teologia budowana na filozofii arystotelejsiej pozwala na zachopwanie spójności wewnętrznej i wpisane są w to również dogmaty.
Inaczej zdefiniowane byt i niebyt to już Hegel i teologia zbudowana na tej filozofii buduje już tyle doktryn na ile fantazja człowieka pozwala. To myślenie protestanckie całkiem dobrze usadowiło się dziś w katolicyzmie i dogmaty są rozwadniane do granic możliwości, podaje sie też, że podlegają ewolucji. Mamy dziś do czynienia z rozwodnionym modernizmem a na niego wskazywał Pius X w ecyklice Pascendi dominici gregis jako największego wroga katolicyzmu i źródła błędu. To znów odrębny temat, bo by należało wyjść od fundamentów, by to zobaczyć. Po prostu inaczej definiowana jest religia. Kiedy dojrzy się te fundamenty to zaczyna się rozumienie różnic oraz rozumienie decyzji i zróżnicowanie między naszymi hierarchami. Rozumiesz, ale się nie gorszysz. Dostrzega się też cel.

Wracam do innej płaszczyzny poznania: wizje Jana Boski, K. Emmerich, tajemnice Fatimskie, objawienia z Quito i inne. Wszystko nabiera spójności, ale widzi się nie tylko przyczynę, przebieg, ale i cel. Cel ostatecznie taki sam ujęto w Apokalipsie, ale tutaj nie powinno się używać klucza czytania w naszej epoce widząc ostatecznego i osobowego Antychrysta; każda epoka go bowiem ma i w Kościele pierwotnym też był o czym pisze Jan w czwartym rozdziale Pierwszego Listu.

Pan Bóg uzdalnie pewnych ludzi do czytania znaków czasu, więc mamy dostęp do takiej wiedzy. Można sobie to przybliżyć.
Uważam, że rozumienie pewnych faktów pozwala na zachowanie spokoju i mimo trzęsienia ziemi wydawałoby, na robieniu tego do czego czujemy się subiektywnie powołani. Emocje mają mniejsze pole do popisu, analizuje to rozum..Jeśli łaską oświecony to mamy mądrość ludzką i ową siłę oddziaływania, by innych pociągnąć do Boga.
Odrzucenie sakramentologii przez protestanyzm bardzo go zubożył, to nas także różni.
Ustosunnkowalam się do postu, ale to temat rzeka i można spoglądać na różnice z wielu perspektyw. Ważne jest - wydaje mi się - zajęcie właściwej postawy. Rozumienie powinno do tego prowadzić - postawy do faktów i człowieka odmiennie myślącego. Tak Bóg urządził świat, że zawsze mamy nielicznych i resztę. A świat prowadzą wybrani, więc to już jest zupełnie ukryte przed ludzkim wzrokiem.

Bóg nie łączy tego czego połączyć się nie da i wskazuje to już w dziele stworzenia. Roztropność więc widzi różnice, widzi też obszary jedności. Nie wolno bowiem scalać tego czego na dziś scalić nie wolno, bo utraci się samemu skarb. A jedność chrześcijan to nie unifikacja na poziomie doktryny, bowiem różnice wynikają z fundamentu innej koncepcji Boga oraz innej definicji bytu i niebytu.


Pt paź 16, 2020 12:16 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 11, 2020 7:29 pm
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
merss napisał(a):
Bidny chłop. On chce nas ewangelizować, oczekuje kontrargumentacji a my śledzimy jego dydaktykę i techniki manipulacyjne. Najłatwiej poddają się manipulacji osoby intelegentne, bo nie wierzą, że są od nich cwańsze osobniki. Uważąj więc Yarpen. :)

Nie chcę mieszać wam w głowach, po to, żeby pomieszać wam w nich niczym chochlą w zupie. Prawdą jest jednak, że w istocie oczekuję "kontrargumentacji". Jak pisałem jako chłopak czytałem książkę "Trzydzieści wyznań" A. Tokarczyka i postanowiłem się z nimi zapoznać, czy je poznać. I z zasady mi się udało. Obecnie musiałbym zapoznać z ok. trzystu wyznaniami. I mam świadomość, że na świecie, istnieje ich ok. trzydzieści tysięcy. I pomiędzy nami jest wiele r ó ż n i c. W tym o istotnym i małym znaczeniu. I mam świadomość istnienia niebezpiecznych wyznań. Mam w domu ks. "Tajne kulty zła" Ray Black. I zgadzam się ze zdaniem, że tzw. inteligencja nie chroni przed tzw. niebezpiecznymi wyznaniami. Jak pisałem w ks. "Magia" i w niej o zagrożeniach duchowych. Wyliczono w nim kilka wyznań, w tym nasze. Piszesz o stosowanych przeze mnie technikach manipulacyjnych. I mam w domu ks. "Psychomanipulacje". I wiem, że w istocie samo wychowywanie w wierze R.Dawkins traktuje jako indoktrynacje. Jak przejaw psycho manipulowania dziećmi. Według niego najgorszym przejawem indoktrynacji, jest chrzest dzieci, których pozbawia się świadomej decyzji o swoim życiu. I wyborze wiary nad niewiarą, czy niewiary nad wiarą. Tak to zarzut, o stosowanie psychomanipulacji, można zastosować również do was. I Richard Dawkins, tak czyni.
Jeśli jednak idzie o same różnice, pomiędzy nami. To jedna jest oczywista. Z różnych ankiet wynika jedno. Wyznawcy katolicyzmu, z zasady nie czytają natchnionego słowa. Niewielu tzn. niecałe cztery procent. My czytamy często. Wielu codziennie. I jeśli mogę zapytać, czy ty sama czytasz, i czy przeczytałaś ją od deski do deski?


So mar 20, 2021 1:23 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3663
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
Co do indoktrynacji masz rację. Każda słowna i nie tylko nauka, ma znamię indoktrynacji. Co nie oznacza jeszcze zła. A jestem przekonany, że w kadegorii dobra i zła padają tu argumenty. Teraz dobro i zło nie jest obiektywnym wyznacznikiem, dodatkiem do informacji. Tak dodatkiem, bo sama informacja przynajmniej powinna być prawdziwa. Często jest. Tylko teraz co zastosować do tej informacji, jako jej wyjaśnienie? By ta informacja nadal będąc prawdziwą, oddawała kontekst uzupełniający tą informację. Dający poczucie że się nie mylimy, co do tego powodu powstania danej informacji. Bo on też powinien należeć do prawdy. Tu według mnie, zbliża do poznania dobrego odczytu informacji, kultura w której jesteśmy wychowani. Teraz znów są cele duże i małe. W małym celu możemy postawić na kultury, w których wzrastamy. Wiedząc że nie ma jednej, jednolitej. Teraz jeśli to nas zadowala, bądź nie ma powodu chcieć czegoś więcej. To wszystko gra, w postaci dotychczasowej. Jednak nie jest to prawdą, że coś więcej nie można czy nie trzeba dokonać. Jest to to, by nie nadużywać waszej cierpliwości, według mnie. Zjednoczenie z sobą całej podzielonej przez wielość kultur ludzkości. Moim zdanie to zjednoczenie bez wyjątku, jest i konieczne i zaplanowane poprzez Boga. A jeśli tak, to Bóg wyznacza tylko jeden rodzaj kultury, by to mogło się dokonać. Wiadomo że z wielości kultur nie jest dla nas ludzi możliwe, wyprowadzenie jedności. Jedność jest możliwa dla nas, tylko z jedyności. Z jedynego wzoru Boga, nie z wszystkich obecnych kultur. I tu widzę punkt sporny w tym temacie też, że nie ma podzielania zdania kto ma ze swej kultury zrezygnować i którą kulturę wszyscy mają naśladować. Wiadomo że z kultury wywodzą się kulty, a te świadczą o odrębności, nie o jedności. Nie wiem czy samą wzajemną tolerancją, można tego dokonać. Jeśli by o to chodziło. To musi to wynikać z biblii, tak samo jak jednokulturowość. Jeśli jesteśmy tu w stanie ogarnąć ten temat do końca, to uzyskamy jedność. Nie rozstrzygam tu jakim trybem to się dokona. Albowiem dane jest nam przez Boga, dochodzić samodzielnie jako jednostki i cała ludzkość, do pełnego jego poznania. Do pełnego poznania przez wszystkich Boga. To to co dane. Teraz czy jednorodność czy wielość? Zależy to od nas. A może ktoś odczytuje z bibli jakieś przesłanie, jak to zmierzanie do Bga ma wyglądać? Że jest to wyraźnie w Biblii ujęte. Ja mam konkluzję, lecz wstrzymuję się z jej wygłoszeniem.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


So mar 20, 2021 2:18 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15794
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
robertson napisał(a):
Prawdą jest jednak, że w istocie oczekuję "kontrargumentacji".
Figą, nie prawdą. Otrzymałeś odpowiedź na każdą ze swoich tez: skutej jest jedynie taki że odczekujesz jakiś czas i powtarzasz je, jakby żadnych odpowiedzi nie było.
Taka taktyka.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


So mar 20, 2021 10:27 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 25, 2018 9:59 am
Posty: 1011
Lokalizacja: Białystok
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
robertson napisał(a):
Jeśli jednak idzie o same różnice, pomiędzy nami. To jedna jest oczywista. Z różnych ankiet wynika jedno. Wyznawcy katolicyzmu, z zasady nie czytają natchnionego słowa. Niewielu tzn. niecałe cztery procent. My czytamy często. Wielu codziennie. I jeśli mogę zapytać, czy ty sama czytasz, i czy przeczytałaś ją od deski do deski?

KKK133 Kościół "usilnie i szczególnie upomina wszystkich wiernych... aby przez częste czytanie Pisma świętego nabywali «najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa» (Flp 3,8). «Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa» (św. Hieronim)"


So mar 20, 2021 11:19 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15794
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
Uczenie się na pamieć "ścieżek argumentacyjnych" to jeszcze nie czytanie Pisma. Raczej wykorzystywanie go do celów niezgodnych z przeznaczeniem.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


N mar 21, 2021 12:44 am
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 11, 2020 7:29 pm
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
Barney napisał(a):
robertson napisał(a):
Prawdą jest jednak, że w istocie oczekuję "kontrargumentacji".
Figą, nie prawdą. Otrzymałeś odpowiedź na każdą ze swoich tez: skutej jest jedynie taki że odczekujesz jakiś czas i powtarzasz je, jakby żadnych odpowiedzi nie było.
Taka taktyka.

To tak, żeby było wszystko jasne. Czy yios, przynajmniej jeden raz został n a z w a n y "ktistes" tj.dosł. [stwórca], a nie ktisis dosł. [stworzenie, czy rzecz stworzona]?
Jeden werset, który potwierdza, że został nazwany k t i s i s, użyty np. w 1 P. 4:19. Nie "ktisis", jak np. w 1 Kol. 1:15 + 23
I nie myl pojęć poruszonego przeze mnie rozróżnienia, między nami a wami. Zdecydowana większość "świadków", czyta natchnione słowo. Moja żona po raz trzeci. Tak:"od deski do deski". Nawet nie dla rozważania, tylko zapoznania się z samą treścią księgi. Do czytania, dla samego czytania, zachęca m.in Roman Brandstaetter w ks. "Krąg Biblijny". Po raz drugi czyta, od deski moja starsza córka. Syn po raz pierwszy od dechy do dechy. Czytamy małej. A wspomniany R. Brandstaetter nawrócony żyd, z ubolewaniem pisał, że z zasady nie czytacie. Jak i obecnie ks.Alfred Cholewiński w ks. "Cztery katechezy". Potwierdza to wiele ankiet, sondaży.
I ty napisz, czy przeczytałeś, natchnione słowo, od deski, do deski?

Ps.W istocie pewne jest [feelek], że jesteście zachęcani do czytania. Ostatnio w internetowej księgarni zamawiałem kilka książek. Z zasady kilka części kom. do ks. Ezech. J. Homerski. Przy okazji za 1 zł. Tamte od 22-63 zł. Za 1 zł. ks. uznanego waszego uczonego H. Langkammera OFM poświęcona Pismu Św. Tytuł: "Czytam Biblię. Wprowadzenie do praktycznej i duchowej lektury Pisma Świętego" wyd. antoni. Ona to jest "praktyczną pozycją pomocną w jak najbardziej owocnym słuchaniu, oglądaniu, dotykaniu i kontemplowaniu" natchnionego słowa. Po to by doświadczenie tego: "stało się codziennością". Niestety tak się nie stało. A książka, która do tego zachęca i pomaga, jest wyprzedawana za...
Taka jest prawda. I nie pisze tego złośliwie. Mając świadomość, o czym jest ta książka, i jaki przyświecał jej cel. Ogarnął mnie smutek, że nic z tego nie wyszło.


Wt mar 23, 2021 7:30 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr paź 26, 2011 3:14 pm
Posty: 951
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
Kod:
To tak, żeby było wszystko jasne. Czy yios, przynajmniej jeden raz został n a z w a n y "ktistes" tj.dosł. [stwórca], a nie ktisis dosł. [stworzenie, czy rzecz stworzona]?
Jeden werset, który potwierdza, że został nazwany k t i s i s, użyty np. w 1 P. 4:19. Nie "ktisis", jak np. w 1 Kol. 1:15 + 23
I nie myl pojęć poruszonego przeze mnie rozróżnienia, między nami a wami. Zdecydowana większość "świadków", czyta natchnione słowo. Moja żona po raz trzeci. Tak:"od deski do deski". Nawet nie dla rozważania, tylko zapoznania się z samą treścią księgi. Do czytania, dla samego czytania, zachęca m.in Roman Brandstaetter w ks. "Krąg Biblijny". Po raz drugi czyta, od deski moja starsza córka. Syn po raz pierwszy od dechy do dechy. Czytamy małej. A wspomniany R. Brandstaetter nawrócony żyd, z ubolewaniem pisał, że z zasady nie czytacie. Jak i obecnie ks.Alfred Cholewiński w ks. "Cztery katechezy". Potwierdza to wiele ankiet, sondaży.
I ty napisz, czy przeczytałeś, natchnione słowo, od deski, do deski


Zważ, że Twoja żona i dzieci nie są Brandstaetterami, czy ks. Alfredem Cholewińskim. Mają swoje indywidualne preferencje upodobania i biblia o zgrozo nie koniecznie musi być w kręgu ich zainteresowań. Jeśli tak jest, chociaż pewnie się do tego nie przyznają (ciekawe dlaczego). W przyszłości wspomnienia z biblią będą mieli jak najgorsze. Są inne przedstawienia, mogące stać się natchnieniem dla każdego z osobna. Tak jak dla Bransztetera była to biblia


Wt mar 23, 2021 8:38 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 11, 2020 7:29 pm
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
N
koneczny napisał(a):
Kod:
To tak, żeby było wszystko jasne. Czy yios, przynajmniej jeden raz został n a z w a n y "ktistes" tj.dosł. [stwórca], a nie ktisis dosł. [stworzenie, czy rzecz stworzona]?
Jeden werset, który potwierdza, że został nazwany k t i s i s, użyty np. w 1 P. 4:19. Nie "ktisis", jak np. w 1 Kol. 1:15 + 23
I nie myl pojęć poruszonego przeze mnie rozróżnienia, między nami a wami. Zdecydowana większość "świadków", czyta natchnione słowo. Moja żona po raz trzeci. Tak:"od deski do deski". Nawet nie dla rozważania, tylko zapoznania się z samą treścią księgi. Do czytania, dla samego czytania, zachęca m.in Roman Brandstaetter w ks. "Krąg Biblijny". Po raz drugi czyta, od deski moja starsza córka. Syn po raz pierwszy od dechy do dechy. Czytamy małej. A wspomniany R. Brandstaetter nawrócony żyd, z ubolewaniem pisał, że z zasady nie czytacie. Jak i obecnie ks.Alfred Cholewiński w ks. "Cztery katechezy". Potwierdza to wiele ankiet, sondaży.
I ty napisz, czy przeczytałeś, natchnione słowo, od deski, do deski


Zważ, że Twoja żona i dzieci nie są Brandstaetterami, czy ks. Alfredem Cholewińskim. Mają swoje indywidualne preferencje upodobania i biblia o zgrozo nie koniecznie musi być w kręgu ich zainteresowań. Jeśli tak jest, chociaż pewnie się do tego nie przyznają (ciekawe dlaczego). W przyszłości wspomnienia z biblią będą mieli jak najgorsze. Są inne przedstawienia, mogące stać się natchnieniem dla każdego z osobna. Tak jak dla Bransztetera była to biblia


O czym ty człowieku piszesz? Ja o tym, że moja żona z zamiłowania i chęci zapoznania się z treścią natchnionego słowa, do niego zagląda. Nie tyle zagląda, co praktycznie każdego dnia ją czyta. Nikt jej nie przymusza. Tak to księga ta jest w kręgu ich zainteresowań. A o plusach samego czytania, dla samego czytania, natchnionego słowa, pisał wymownie R.Brandsteaetter. I ja o tym, że w naszej społeczności wiernych, czytamy natchnione słowo. A wspomniany pisarz w ks. "W kręgu..." z ubolewaniem pisał, że nie ma tego zwyczaju w katolicyzmie. I już zupełnie nie rozumiem, twojej pewności, że księga ta nie jest w kręgu zainteresowań mojej rodziny, i do tego, nie chcą się przyznać. Nawet piszesz: "pewnie się do tego nie przyznają". Jest odwrotnie. I już dawno nie spotkałem kogoś, kto tak intensywnie, czyta natchnione słowo, jak moja żona. W niczym nie ustępuje jej moja starsza córka. Syn czyta, i chwała mu za to. Tak to podobnie jest w wielu domach "świadków". Istnieją pomiędzy nami i tacy, którzy z zasady w ogóle nie lubią czytać. Sama jednak potrzeba przygotowania się do zebrań, wymusza zapoznawania się systematycznie z treścią natchnionego słowa. Analizujemy je rozdział po rozdziale. A przynajmniej je czytamy. I w wielu podobnych nam wyznaniach, czyta się natchnione słowa. Np. w zaprzyjaźnionej ze mną rodzinie adwentystów. Niestety wspomniany Roman Branddstaetter, czy ks. A. Cholewiński, z ubolewaniem piszą, że pomiędzy katolikami, nie jest to codzienność. A podana przez ze mnie książka H. Langkammera "Czytam...", której celem było upowszechnienie zwyczaju czytania natchnionego słowa. Niestety nie przyniosła skutku.
Tak to czytanie to dużo. Dużo więcej daje mi analiza natchnionego słowa. Z tej przyczyna moja pewność, że istnieją pytania, które sprawiają trudności niektórym. Jak i to, że chociaż natchnione słowo, przypisuje pewny udział yios tj. syna w stworzeniu, i to niezwykły. Nigdy i nigdzie nie nazywa go "ktistes" dosł. = stwórca. Został nazwany "ktisis" dosł. stworzeniem,[pierworodnym, początkiem], czy rzeczą stworzoną. I z tego co wiem, nigdy [stworzycielem tj.ktistes]. Niemniej czekam na wersety, w których został tak nazwany. Ja ich jednak, nie znam. Nigdy nie dostałem do przeczytania. I według mojej wiedzy, jest tak dlatego, że nie istnieją. Chociaż cierpliwie czekam, na ich mi podanie.


Cz mar 25, 2021 7:22 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15794
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
robertson napisał(a):
Barney napisał(a):
robertson napisał(a):
Prawdą jest jednak, że w istocie oczekuję "kontrargumentacji".
Figą, nie prawdą. Otrzymałeś odpowiedź na każdą ze swoich tez: skutej jest jedynie taki że odczekujesz jakiś czas i powtarzasz je, jakby żadnych odpowiedzi nie było.
Taka taktyka.

To tak, żeby było wszystko jasne. Czy yios, przynajmniej jeden raz został n a z w a n y "ktistes" tj.dosł. [stwórca], a nie ktisis dosł. [stworzenie, czy rzecz stworzona]?
Jeden werset, który potwierdza, że został nazwany k t i s i s, użyty np. w 1 P. 4:19. Nie "ktisis", jak np. w 1 Kol. 1:15 + 23
Dziękuję za piekny przykład retoryki a la sekta.
Nieważne, że wielokrotnie w Piśmie Chrystus jest utożsamiony z Bogiem, nazwany tymi samymi imionami i Pismo okresla że uczynił to, co wiemy z tegoż Pisma że uczynił Bóg.
To wszystko dla sekciarza nie ma znaczenia. On sobie wymyśli pytanie w rodzaju "gdzie został nazwany tak i tak konkretnie" (choć innym równoznacznym słowem został nazwany) i myśli, że to coś znaczy i że coś udowodnił :D

Zawsze mnie jednak zastanawia: czy Ty - w końcu nie taki głupi facet - naprawdę jesteś tak zaślepiony sektą, że tego nie widzisz, czy działasz w złej wierze, zdając sobie sprawę, że to mary chwyt retoryczny?
Cytuj:
Niestety wspomniany Roman Branddstaetter, czy ks. A. Cholewiński, z ubolewaniem piszą, że pomiędzy katolikami, nie jest to codzienność.

Między Świadkami niestety też nie. Spotykałem się z sytuacjami, że nie znali "niewygodnych" wersetów (i to z Nowego Testamentu!).
Gros z nich zna te fragmenty, które im zasuflują w "Strażnicy" (wraz z odpowiednim wykrętem).
Katolicy przynajmniej raz w tygodniu słuchają fragmentów zarówno ze Starego, jak i Z Nowego Testamentu (i osobno Ewangelii). Tak ułożonych, żeby osoba regularnie chodząca poznała całą Biblie.

Jak to się ma do "świadkowych" warsztatów, w których odgrywa się scenki "co zacytować jak osoba, do której zapukałem powie to i to"?
Inna rzecz, że - jak powiada samo Pismo - w ogóle czytanie Pisma przez ludzi niedouczonych i nieutwierdzonych w wierze (a takimi są osoby w sektach) przynosi więcej szkody niż pożytku (Pismo nawet mówi, ze jest na własną zgubę).

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Cz mar 25, 2021 7:50 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 11, 2020 7:29 pm
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
[quote="Barney"]

Zadałem proste pytanie. I to nie w złej wierze. Wcześniej stwierdziłeś, że odpowiadacie na moje pytania. Nawet nie z zasady, tylko zawsze. I powtarzane przeze mnie pytanie, to to, czy yios, został nazwany k t i s t e s=stwórca. Raz jeden jedyny. Odpowiedz mi prostu na pytanie, czy został tak nazwany. Tak sam nazywał [stworzyciela] pierwszych ludzi. Jak sam powiedział: uk anegnote hoti ho k t i s t a s [stwarzający] ap arches arsen kai... Yios na pytanie o prawo do rozwodu, powiedział, co było na początku stworzenia...I o tym, który stworzył pierwszych ludzi, jako ktisas. On sam w Apok.3:14, co wiesz, sam o sobie mówi: martys ho pistos kai alethinos he a r c h e ktiseos tzn. k t i s e o s dosł. "początek s t w o r z e n i a". W podanym Mt.19:4 mamy, że stwarzający gr. ktisas ap arches arsen kai thely epoiesen autus. Tzn. o d początku uczynił ich jako [rodzaj] męski i żeński. Przy czym nie idzie mi o to, czym jest arche. Tylko o prawdę, że yios= stworzenie, nie stwórca gr.ktistes. I udział w stworzeniu, stwarzanie p r z e z, to nie ktistes. A tak yios, nigdy nie został nazwany. Ponieważ pośrednictwo w stworzeniu, to nie to samo co bycie "stwarzającym".
I teraz zapytam, czy yios, został chociaż raz nazwany ktistas=stwórca?
Tak, czy nie?
I na nic twoje uniki. Tak, czy nie? Zwyczajnie: tak, czy nie?
A jeśli idzie o niewygodne wersety. To już M. Luter wykazał wam ich wiele. I wielu innych po nim, jeszcze więcej, i inni następne.
I w istocie prawdą jest, że niektórzy niewłaściwie zrozumieli wiele wersetów. Jak np. to, że...są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego, sami zostali bezżenniMt.19:12 I sami dopuszczali się kastracji. Niestety i w naszej społeczności niewłaściwie rozumieliśmy pewne wer. np. Rzym.13:1 "władza zwierzchnia". To zrozumienie, nawet nieporozumienie, niewłaściwe zrozumienie, pozwoliło nam przynajmniej podczas wojny zachować neutralność. Niemniej było niewłaściwe. I mam nasze publikacje, które niepotrzebnie to [uzasadniają]
I ja mogę być nieprzyjemny i napisać, że to wszystko dla [p a r a f i a n i n - zgodnie ze znaczeniem tego słowa], nie ma znaczenia. On powtarza po innych bez zastanowienia wyuczone prawdy wiary, i pozostaje im wierny, pomimo ich nierozumienia. Wszyscy możemy być nieuprzejmi. Nic to jednak nie wnosi do dyskusji. I ponownie pytam, czy raz jeden został nazwany...?
A jeśli idzie o niewygodne wersety, miałeś okazję wiele razy się na nie powoływać. Jak chociażby Filip.2:6 jako dowód r ó w n o ś c i yios z pateros. I dziesiątki innych, nie potwierdzających twoich wywodów. Dowód Apok.3:1 "żyjesz, ale ty jesteś umarły", jako dowód męczarni w piekle. I nie piszę tego w złości i ze złośliwości. Tak po prostu było. A w przypadku niewygodnych wersetów, zawsze jestem na nie otwarty. Jak i mam świadomość, jawnych trudności z ich pojmowaniu, przez niektórych moich współwyznawców. Ja jednak od wielu lat polemizuję z tzw. publikacjami odstępczymi. Nawet chętnie wydaję pieniądze, żeby je mieć i czytać. Jak i stojących w obronie katolicyzmu. Z tej przyczyny, mam dwie twoje książki. Tak czy inaczej, my czytamy, przygotowujemy się do odpowiedzi. Szukamy interesujących wersetów w wyznaczonym tekście do przeczytania itd. Wy najwyżej słuchacie podczas mszy. I wiemy, że z zasady niewiele słuchacie. A ja napisałem o tym, że my czytamy natchnione słowo. Wy sami w przeprowadzanych na wasze zlecenie sondach ukazujecie, prawdę, że nie czytacie natchnionego słowa. Wydajecie interesujące publikacje, żeby to zmienić. Niestety i pisze to pełen smutku, nic się nie zmienia.


Cz mar 25, 2021 9:03 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3069
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
robertson napisał(a):
Tak to czytanie to dużo. Dużo więcej daje mi analiza natchnionego słowa. Z tej przyczyna moja pewność, że istnieją pytania, które sprawiają trudności niektórym.

W tej dyskusji nie chcę się jakoś specjalnie wcinać między "wódkę, a zakąskę", ale mam nadzieję, że nie sprawi Ci specjalnych trudności obejrzenie wykładu/rozważania bazującego na fragmentach hebrajskiego tekstu Starego Testamentu, w kontekście objawionej natury Boga w Piśmie.
Zamieszczam linki
https://youtu.be/NXgojnWgk4M
https://youtu.be/6W4fTdCVXgY
https://youtu.be/fAQ_2Ez4rOc


Pt mar 26, 2021 12:06 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 11, 2020 7:29 pm
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czym wy się różnicie?
Gregor napisał(a):
robertson napisał(a):
Tak to czytanie to dużo. Dużo więcej daje mi analiza natchnionego słowa. Z tej przyczyna moja pewność, że istnieją pytania, które sprawiają trudności niektórym.

W tej dyskusji nie chcę się jakoś specjalnie wcinać między "wódkę, a zakąskę", ale mam nadzieję, że nie sprawi Ci specjalnych trudności obejrzenie wykładu/rozważania bazującego na fragmentach hebrajskiego tekstu Starego Testamentu, w kontekście objawionej natury Boga w Piśmie.
Zamieszczam linki
https://youtu.be/NXgojnWgk4M
https://youtu.be/6W4fTdCVXgY
https://youtu.be/fAQ_2Ez4rOc


Nie chcę, nie tak naprawdę to chcę być mądrzejszy niż jestem. Nie chcę jednak udawać mądrzejszego niż jestem. I zauważyłem, że wywód zaczyna się od imienia własnego elohim, w wersji ehje aser ehje tzn: jestem który jestem. I potem: ehje selahani alekem tzn. jestem posłał mnie do was Wyj.3:14-15. Tylko, że w wer.16 mamy już do czynienia z tzw Tetragramem. I juz od wer.16 mamy do czynienia z takim imieniem własnym elohim. I w ostatnim wywodzie słyszymy o tym, że elohim to okr. w liczbie mnogiej i nie ozn.już jednego, tylko mnogość [liczba mnoga = przynajmniej trzech]. Tylko, że prawda o przedstawianiu elohim jako dowodu na istnienie mnogości w samym elohe jest problemowe i niejednoznaczne. I tak w Wyj.3:12-16 czytamy o wyprowadzeniu izrealitów w niewoli i o oddawaniu czci stworzycielowi w pewnym miejscu wer.13. Czytamy tam: ta abdun et eloihim ha al hahar hazze Tzn."będziecie służyli B o g u(elohim) na górze tej". Potem czytamy o utożsamieniu istoty posyłającej [mose]. I o pytaniu przez niego skierowanym: el elohim tzn: do Boga, o to kim jest. dosł: "ma moess" tzn. jakie imię jego? Czytamy co czytaliśmy. I tym o którego idzie to: elohe abotekem tzn: Bóg(elohe) ojców waszych. I tak to w odniesieniu do jednego, raz czytamy elohim, innym elohe. Jako jednym jedynym. Wydaje mi się, że jest to dowód w rodzaju tych, które potrzeba na siłę udowadniać. A niektórzy uważają, że okr. elohim jako liczba mnoga=wyrażenie majestatu w sensie pluralis maiestatis. I autor wykładu część 1, pomija milczeniem prawdę, że w przypadku elohim ponad dwa tysiące razy mamy do czynienia z występowaniem przed elohim przedrostka, który oznacza jedynego, jako jednego. I wtedy występowanie przedrostka mówi o jednym jedynym, jako jednym. Podany wywód w mojej ocenie, jest tak samo mało uzasadniony, jak powoływanie się w przeszłości na okoliczność, że stworzyciel mówił poprzez: "My". O tym, że było to naciągane, i naciągane nadużycie, pisał np. Karl Herman Schelkle w "Teologia Nowego Testamentu" Tom 2 str.317-318 "Taki wykład wydaje się nam dziś niemożliwy". Jeśli w istocie elohim należy rozumieć jako: "bogowie" ozn. to słuszność uczonych, którzy w pierwotnym nauczaniu izraelitów widzieli politeizm.
Tylko, że tego słowa używano również na określenie aniołów, czy sędziów.
Przy okr. "jestem", jako imię, w wykładzie czytamy, ze idzie o "charakter". Przy czym np. w grece imię to imię, charakter, to charakter. Nawet mamy trzy słowa tłum. na charakter. W tym przypadku pewnie idzie o to, że imię ozn, że poznamy charakter stworzyciela gr.tropos. W gr. imię= onoma i w istocie może określać: : "opis natury, charakteru bądź istoty danej osoby".
W przypadku tetragramu idzie jednak o imię własne stworzyciela. Potwierdza to zadane pytanie [mose] skierowane do elohim [elohe]. Jeśli powiem o tobie, jako eloh praojców waszych, a oni zapytają mnie o twoje imię: heb.omoess= imię własne, to co?
Tak więc nie jest prawdą, że idzie o charakter. W przypadku odpowiedzi na pytanie, jak się nazywa dosł. jakie imię jego? To znamy odpowiedź.
Podobnie czytamy w Wyj.6:3: "...ale w imieniu moim...".
Już zupełnie mija się z prawdą autor wykładu w przypadku tłum."Mt.12:29-30 "jest jedyny" jako dowód, że idzie o jednomyślność itp. Tutaj zachęcam do przeczytania w internecie Echad - Thaleia.
Zresztą w innym miejscu tłumaczyłem spotykane w nowotestamentowych miejscach okr. heis theos+ monos theos. Tak naprawdę oba ozn.że theos jest jedyny, obok którego nie ma innego. A samo okr. heis theos oznacza, że nie ma w nim żadnej różnicy i w i e o l o ś c i.
Nowotestamentowe stwierdzenia podtrzymywały żydowską wiarę w to, że theos jest heis jak i monos. I tak naprawdę ścisły monoteizm jest testamentem izraelitów, przekazanym chrześcijanom.


So mar 27, 2021 3:01 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Andy72, Bing [Bot], Google [Bot] i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL