Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N kwi 05, 2020 12:01 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
 Jak to jest? 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 11, 2014 2:01 am
Posty: 1870
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Jak to jest?
Na ile nawrócenie jest dążeniem do doskonałości, a na ile udawaniem osoby doskonałej? Jak to jest u was :D


Śr maja 27, 2015 12:25 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13492
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
Jeśli udajesz, masz w tym jakiś cel: wizerunkowy, oszustwa. Jest ono tylko środkiem prowadzacym do zupełnie innego celu, definicyjnie nie jest nawróceniem.
Udawanie nieświadome trudno nazwać udawaniem. Jest widoczne z zewnątrz, ale nieświadome dla osoby, która uważa się za nawróconą, czy nawet głęboko wierzącą.
Prawdziwe nawrócenie jest procesem i trwa do końca życia, dotyczy harmonii relacyjnej z Bogiem i ludźmi. Człowiek mało myśli w kategoriach nawrócenia, skupia się na zadaniach osiągając stopniowo coraz większą dojrzałość. O to bowiem w tym chodzi- ukształtowanie psycho-duchowo dojrzałego człowieka o moralnym sumieniu. Taki człowiek zaczyna siebie widziec takim jaki jest, z wadami i zaletami. Widąc to można dopiero dzialać, i nigdy we wszystkich obszarach na raz.


Śr maja 27, 2015 8:10 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 06, 2014 3:53 pm
Posty: 266
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
Udawanie w obliczu Wszechwidzącego Boga jest naiwnością. Jeśli już ktoś „nawrócił”się dla kogoś np. aby poślubiła mnie, lub żebym był dobrze postrzegany w otoczeniu. To taka osoba z całą pewnością nie jest doskonała. Przez to określenie rozumiem przyjęcie sprawiedliwości i zasług jedynego bezgrzesznego Człowieka Jezusa Chrystusa.

W moim osobistym życiu codziennie doświadczam autentyczność nawrócenia, gdyż przekonuje mnie o tym Duch Święty. Inaczej mówiąc narodziłem się na nowo i mam pewność że będę oglądać Boże Królestwo. :-D

_________________
W pełnej łączności z Duchem Świętym, który napełnia moje serce miłością


Śr maja 27, 2015 8:17 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 06, 2014 3:53 pm
Posty: 266
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
merss napisał(a):
Prawdziwe nawrócenie jest procesem i trwa do końca życia, dotyczy harmonii relacyjnej z Bogiem i ludźmi.


Zgodzisz się zapewne że nawrócenie do Boga jest synonimem narodzenia się na nowo ?

Zakładam że w tym jesteśmy jednomyślni. Pomyśl więc czy można rodzić się całe życie. Ten proces o którym piszesz jest wzrastaniem/dojrzewaniem. Podobnie jak od noworodka do dorosłego człowieka. Czy takie rozumowanie ma sens ?

_________________
W pełnej łączności z Duchem Świętym, który napełnia moje serce miłością


Śr maja 27, 2015 8:27 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2516
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
asertywny napisał(a):

Zgodzisz się zapewne że nawrócenie do Boga jest synonimem narodzenia się na nowo ?

Zakładam że w tym jesteśmy jednomyślni. Pomyśl więc czy można rodzić się całe życie. Ten proces o którym piszesz jest wzrastaniem/dojrzewaniem. Podobnie jak od noworodka do dorosłego człowieka. Czy takie rozumowanie ma sens ?
:D Ale o co Ci chodzi. Ktoś sìę nawrócił czyli narodził ponownie. Jak się narodził ponownie to musi wzrastać i dorzewać również ponownie. Więcej konsekwencji a mniej wybiórczości w myśleniu i wszystko staje się prostsze. W tej perspektywie nawet udawanie powinno z czasem doprowadzić do zmiany. Chociaż w szerszej to może a nie powinno.


Śr maja 27, 2015 8:51 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13492
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
@Asertywny
Odczytuję, że bazujesz na emocjach i języku, który je określa. Ja jestem przyziemna do bólu. Dla mnie to proces oczyszczania się a nie emocjonalne wzruszenia.
Rodzenie się na nowo? Co to oznacza rozumowo? Czego dotyczy?

W przypadku pozwalania na prowadzenie siebie przez Pana zobaczysz czego On oczekuje, zobaczysz najpierw swe brudy, bo Pan Ci to wskaże.
Nie rodzę się sam, ale daję się prowadzić mając szeroko otwarte oczy. Podejdą ludzie i należy się im przyjrzeć.
Bardzo sceptycznie podchodzę do świadectw emocjonalnych, ale nie reaguję, bo można kogoś zniechęcić, zniechęcić jak zaczął budować nawrócenie, wylać dziecko z kąpielą.


Śr maja 27, 2015 8:59 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 06, 2014 3:53 pm
Posty: 266
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
merss napisał(a):
@Asertywny
Odczytuję, że bazujesz na emocjach i języku, który je określa. Ja jestem przyziemna do bólu. Dla mnie to proces oczyszczania się a nie emocjonalne wzruszenia.
Rodzenie się na nowo? Co to oznacza rozumowo? Czego dotyczy?

W przypadku pozwalania na prowadzenie siebie przez Pana zobaczysz czego On oczekuje, zobaczysz najpierw swe brudy, bo Pan Ci to wskaże.
Nie rodzę się sam, ale daję się prowadzić mając szeroko otwarte oczy. Podejdą ludzie i należy się im przyjrzeć.
Bardzo sceptycznie podchodzę do świadectw emocjonalnych, ale nie reaguję, bo można kogoś zniechęcić, zniechęcić jak zaczął budować nawrócenie, wylać dziecko z kąpielą.


Siłą rzeczy nie można oddzielić naszych emocji nawet od spraw duchowych. Lecz oczywiście one powinny być minimalizowane.
Kiedy przeanalizuje się początek trzeciego rozdziału Ewangelii Jana gdzie zanotowany jest dialog Jezusa z Nikodemem. To widać że chodzi jednak o NARODZINY. Już to pytanie Nikodema na to wskazuje „ Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się? „.
I co na to odpowiada Mistrz ? Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest. Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić.  Wiatr wieje, dokąd chce, i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie; tak jest z każdym, kto się narodził z Ducha. „
Widzę wyraźną analogię do fizycznych narodzin. Ale z duchowymi narodzinami jest podobnie jak z wiatrem. Gdyż widzimy efekt działania wiatru lecz nie wiemy w jaki sposób się pojawił. Identycznie jest z każdym kto narodził się z wody i Ducha. Ale czy ta woda jest fizyczną wodą ?

_________________
W pełnej łączności z Duchem Świętym, który napełnia moje serce miłością


Śr maja 27, 2015 10:08 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13492
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
A teraz łopatologicznie, tak, by to móc przełożyć na ludzkie działania. Nie znam się na lotnictwie. Jeśli mądrości biblijnych nie potrafię zastosować w swoim życiu oznacza to, ze nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi. Biblia to instrukcja- jak żyć, by wybrany cel (zbawienie) osiągnąć.


Śr maja 27, 2015 11:00 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3338
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
Wiara religijna w Boga, stawia jako priorytet ciągłe uczenie się bycia delikatnym, nie krzywdzącym innych.
Jest to konieczne jeśli chcemy wspólnie coś budować z innymi.
Dla samotnika ma to dalsze znaczenie.

Z innymi możemy więcej, ci co chcą więcej nie maja wyboru, muszą się liczyć ze zdaniem innych, bo to podstawa do trwałej i owocnej współpracy.

Chrześcijaństwo nadało i ciągle nadaje priorytet chcenia więcej we wspólnocie.
Temu służą wszystkie zabiegi głównie słowne, bo głoszone jest Słowo Boże, lecz też inne fizyczne oddziaływania by wzmocnić efekt słowa, oraz go utrwalić na stale w każdym człowieku.

Patrząc na to z boku, bez bycia tym zainteresowanym, widać w tym normalne powody, takiego dążenia.
Tu po prostu, logika nakazuje nam być ugodowym, by wspólnie osiągnąć coś więcej.
A sami widzimy, że w pojedynkę mnóstwo rzeczy nam, po prostu szkodzi, zagraża, tracimy bezpowrotnie.
Współdziałając zgodnie z innymi, unikamy wielu zagrożeń więcej działań nam udaje się, doprowadzić do finału owocnie.

Na początku każdy człowiek, świadomie sam zmaga się z ze swym życiem, nawet nie wiedząc o tym że się myli, bo w tych zmaganiach pomagają jemu rodzice i to bardzo.
Najgorszym jest w tym czasie, uświadomienie człowiekowi że to nie on tu jest największym wojownikiem o swoje, lecz rodzice i inni ludzie.

Bo on nie mając tego świadomości, będzie nawet święcie przekonany, że to co jemu mówią inni, jest nie prawdą, on to czuje i wie inaczej.
Nie zna biedak tego że rodząc się, niczego sam z siebie nie robi, to wszystko kim się stał to zasługa innych.

Nie chodzi tu o to by innych traktował poprzez tą wiedzę jako nadludzi, lecz by tylko wiedział że tak jest, bez jakichś podtekstów i złudzeń że to jest normą na zawsze.
Nikt nie będzie niańką drugiego na zawsze, bo sam musi sobie z sobą również radzić, a niańka to jego dodatkowe czasowe zajęcie.

To jeden aspekt wiedzy o świecie do którego każdy z nas się włączył.
Głównie to ten że sami nie możemy, to sprawdzone i musimy, bo tak należy, oraz inni wcześniej już to rozstrzygnęli, że inaczej nie może być jak wspólnotowe życie ludzi cały czas na ziemi.
Rozstrzygnięcie jest ostateczne, bez żadnych później poprawek, w tym temacie.

Z drugiej strony mamy siebie, który to we własnym ja, czuje się doskonale, a jakże by mogło być inaczej?
To jednak rodzi niesprawiedliwość, nieprawidłowość, prosta ślepota umysłu, człowieka o dobrym samopoczuciu, której poprzez to swoje doskonałe samopoczucie nie widzimy prawdy.

By nie stracić tego dobrego samopoczucia, a przejrzeć równocześnie na oczy i zobaczyć w prawdzie co z czego wynika.
Konieczne jest nauczanie z zewnątrz, w taki wyrafinowanie delikatny sposób, by nie zniechęcając, przekazać to co należy , prawdę o wszystkim.
Takie nauczanie, to nic innego jak nauczanie poprzez wiarę w Boga, w Kościele.

Karkołomne zadanie Kościoła? Tak.
Skuteczne do końca? W ostateczności tak. Choć na dany moment jest to różnie w poszczególnym przypadku konkretnego człowieka.

A z tego wynika że jest to zadanie dla Kościoła, na całe życie każdego z nas.
Bo coraz więcej wiedząc, widzimy że jeszcze wielu rzeczy nie wiemy, ilu to innym ludziom zawdzięczamy to, co mamy na swoją własność.
Nie wiedząc o tym, nie raz ranimy tych, co nam się przysłużyli swoją nie raz katorżniczą pracą.

Stąd czy chcemy czy nie, powinniśmy się w tym temacie, wiedzy o działaniach innych na naszą rzecz, dowiadywać przez całe nasze życie.

Czy chcemy czy nie, a raczej zbyt to my nie chcemy, bo czujemy się nie fajnie, dyskomfort-owo, nie wiemy jak bowiem powinniśmy , wprost za tą przysługę zapłacić.
Niedorzeczne to nasze odczucie, którego sami bez nauk innych, mających o tym naszym problemie pełne pojęcie, czyli Kościele, nie rozwiążemy.

Sami to wpadniemy na nie nowy pomysł, zaleczenia tego wewnętrznego sprzecznego uczucia alkoholem, inną używką, bądź po prostu siłą swojej woli zlekceważymy to co nas porusza.
Ze skutkiem nie wyleczenia się z tego do końca, a tylko oddalenia problemu, a potem powrotu i bycia poprzez cały czas albo alkoholikiem. Albo człowiekiem zestresowanym, pozbawionym pogody życia, niezbędnej nie tylko do własnego samopoczucia, lecz też do sprostania nowym wyzwaniom, rozwiązywania ich na czas, dla siebie bądź innych dobra.

W tym wszystkim, jest już rozstrzygnięte ostatecznie, że nie ma miejsca na samowolkę.
Bycia siebie samego tylko dla siebie, co logicznie wynika z tego, że sami się z siebie nie wzięliśmy, a ktoś nam w tym pomógł, może on z kolei już teraz od nas słusznie, oczekiwać najpierw pomocy.
Bo że inni pomogą to rzecz dalsza.
Tak czy tak jesteśmy na siebie skazani i to nie kara, a zaleta tego rozwiązania, niezależnie jak na to patrzymy i czy się z tym zgadzamy.

Pojecie tego i stosowanie się do znaczenia tego co pojęliśmy jest miarą naszej doskonałości.
Miarą nawrócenia, bycia doskonałym jako człowiek.

To nieustanne zajęcie, oprócz spełniania podstawowych działań, naszej pracy by żyć.
Jak tego nie zaniedbujemy, żyje się nam spokojniej i to bez złudzeń spokoju. To jakość naszego życia. a że jest z tym różnie to każdy wie.

Życzę wszystkim prawdziwego spokojnego życia. Bo ja wam dać go nie mogę, niestety, choćbym chciał za wszelką cenę.
Taka jest prawda, a ona nie znosi fałszu.
Że o tym jak sobie kto żyje, decyduje każdy z nas.
Nie unieszczęśliwiając się swoja bujną wyobraźnią, żyjemy szczęśliwie, bez względu jakie są szczegóły tego życia.

Pamiętajcie też o tym, że pomoc innych jest pomocą niezbędnie konieczną i spodziewaną, tylko w niezbędnych do życia sprawach.
Ze zbędnymi wyobrażeniami każdy zmaga się samodzielnie.
Lub znajdzie krąg innych osób tak samo myślących, którzy wspólnie zaspokoją te zbędne pragnienia.
Lecz i tu należy to oczywiście ukazać, bo ktoś może się pomylić, co do grupy, będzie w niej przeszkodą.
Bo nic na tym świecie nie da się oszukać, choćby wielu chciało, bądź wielu ma złudzenie, że im się to udało.

Myślę że to da wiele przemyśleń autorowi tematu, które rozwieją wątpliwości, co to znaczy udawać, a co kierować się tym, co się po prostu wie.
Z wiedzy podającej prawdę, lecz także wiedzy wprost fałszywej.
Ta fałszywa, jak i prawdziwa, nie musi oznaczać udawania. To udawanie, zaś zależy od woli każdego z nas, a nie od wiedzy.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Śr maja 27, 2015 11:12 am
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 06, 2014 3:53 pm
Posty: 266
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
merss napisał(a):
A teraz łopatologicznie, tak, by to móc przełożyć na ludzkie działania. Nie znam się na lotnictwie. Jeśli mądrości biblijnych nie potrafię zastosować w swoim życiu oznacza to, ze nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi. Biblia to instrukcja- jak żyć, by wybrany cel (zbawienie) osiągnąć.


Tak, Biblia jest swoistą mapą i drogowskazem do Boga.
Dlatego w zupełności wystarczy jak stosujemy się do mądrości Boga zapisanej w Biblii. Nie ma potrzeby stosowania tego jak rozumują biblijni, czyli teolodzy, przełożeni jakiejkolwiek religii.

_________________
W pełnej łączności z Duchem Świętym, który napełnia moje serce miłością


Śr maja 27, 2015 11:21 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 08, 2010 2:54 pm
Posty: 10824
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
asertywny napisał(a):
merss napisał(a):
A teraz łopatologicznie, tak, by to móc przełożyć na ludzkie działania. Nie znam się na lotnictwie. Jeśli mądrości biblijnych nie potrafię zastosować w swoim życiu oznacza to, ze nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi. Biblia to instrukcja- jak żyć, by wybrany cel (zbawienie) osiągnąć.
Tak, Biblia jest swoistą mapą i drogowskazem do Boga.
Dlatego w zupełności wystarczy jak stosujemy się do mądrości Boga zapisanej w Biblii. Nie ma potrzeby stosowania tego jak rozumują biblijni, czyli teolodzy, przełożeni jakiejkolwiek religii.
To jak to jest, asertywny, że Duch Święty poprzez Biblie mówi:
Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego. (Kor 13:17)
a ty sugerujesz żeby nie stosować się do nauczania przełożonych(teologów)...??

_________________
Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich!
Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa...


Śr maja 27, 2015 11:34 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 06, 2014 3:53 pm
Posty: 266
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
sahcim napisał(a):
To jak to jest, asertywny, że Duch Święty poprzez Biblie mówi:
Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego. (Kor 13:17)
a ty sugerujesz żeby nie stosować się do nauczania przełożonych(teologów)...??


Dlatego kto podejmuje się nauczania innych będzie surowiej oceniony. Poniższe zapisy wskazują że owszem należy słuchać przełożonych...lecz nie wszystkich.

„ Niech zbyt wielu z was nie uchodzi za nauczycieli, moi bracia, bo wiecie, iż tym bardziej surowy czeka nas sąd.  „
[Jak 3;1 BT].

Dlatego też jest taka wypowiedź Jezusa. Myślę że ma ścisły związek z tym powyższym. Jak Ty uważasz ?

„  Wtedy przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Wiesz, że faryzeusze zgorszyli się, gdy usłyszeli to powiedzenie?  On zaś odrzekł: Każda roślina, której nie sadził mój Ojciec niebieski, będzie wyrwana. Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną. „
[Mt 15;12-14 BT].

_________________
W pełnej łączności z Duchem Świętym, który napełnia moje serce miłością


Śr maja 27, 2015 12:01 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 08, 2010 2:54 pm
Posty: 10824
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
asertywny napisał(a):
Poniższe zapisy wskazują że owszem należy słuchać przełożonych...lecz nie wszystkich.

„ Niech zbyt wielu z was nie uchodzi za nauczycieli, moi bracia, bo wiecie, iż tym bardziej surowy czeka nas sąd.  „
[Jak 3;1 BT].
Podkreś w tym cytacie słowo(słowa) w których Autor miałby mówić, iż nie wszystkich, którzy zostali powołani do przewodzenia Kościołowi, należy słuchać...
Cytuj:
Dlatego też jest taka wypowiedź Jezusa. Myślę że ma ścisły związek z tym powyższym. Jak Ty uważasz ?
Ja uważam, że interpretujesz Biblię wg własnego widzimisię, tzn nie słuchasz nauczania przełożonych Kościoła... :no:

_________________
Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich!
Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa...


Śr maja 27, 2015 8:01 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 11, 2014 2:01 am
Posty: 1870
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
sahcim napisał(a):
Ja uważam, że interpretujesz Biblię wg własnego widzimisię, tzn nie słuchasz nauczania przełożonych Kościoła... :no:

Interpretacja Biblii jakakolwiek jest bezsensowna. Tego się nie interpretuje, "To" się chłonie, jak jedzenie, albo pije jak wodę.


Cz maja 28, 2015 12:26 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13492
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak to jest?
To nie takie proste. Człowiek posługuje się zwierzęcym (biologicznym) kanalem myślenia oraz tym, który pochodzi od ducha Bożego*. Decyzje podjęte przez wolę i zrealizowane są również zapisane w naturze, również w mózgu. To narzędzia. Do odbioru Biblii potrzebujesz stałej obecności ducha Bożego, który podpowiada rozumowi interpretacje. Jeśli masz tego ducha (czyli z woli Bożej mocną duszę z charyzmatem znajomości) nie ma sprawy, rozumiesz Biblię. Jeśli natomiast korzystasz tylko z dotychczasowych doświadczeń i ducha ludzkiego- wpadniesz w iluzję. Siły natury dzialają silnie, więc zapierać się będziesz rękoma i nogami, uważając, że masz rację.
Dlatego owo zastrzeżenie- Biblia nie nadaje się do samodzielnego rozumienia. Wyjątkiem są święci z darem znajomości Pisma. Oni chłoną i rozumieją co napisano.

Reszta grupowo interpretuje, bo tylko grupa pozwala na w miarę obiektywne spojrzenie i korygowanie błędów innych, jak w tej scence z mnichami pracującymi nad Tysiąclatką. To samo widzieli inaczej.

*Watek dotyczący człowieka został zawieszony w próżni. Tam powinien się odsłonić człowiek, kim on tak naprawdę jest i co go różni od zwierząt. Podobnie rzecz się miała z moralnościa pochodzącą od świata przyrodniczego. Tam były klucze do rozumienia człowieka.
W Pismie powiedziano, że bezbożnik oddala się od swych nerek, czyli Boga. Przestaje rozumieć Boga i przede wszystkim nie zobaczy samego siebie we wszystkich swych zakamarkach, glównie intencjonalnych. Myśli tylko naturą i kompletnie przestaje rozumiec wierzącego, czuje często wręcz niechęć, bo sumienie nadal działa i czuje, że coś nie tak.


Cz maja 28, 2015 7:32 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL