Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lip 07, 2020 1:58 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 168 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12  Następna strona
 Nieskończona kara za skończone przewinienie 
Autor Wiadomość
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N wrz 08, 2013 6:41 pm
Posty: 751
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Katka napisał(a):
Skoro i tak mam czekać na jakieś duchowe oświecenie, które może nastąpić za 50 lat, to po co się przejmować teraz?

Skąd wiesz, że będziesz żyła jeszcze 50 lat?
Katka napisał(a):
Jeśli nie dostąpię tej łaski wiary, to i tak nie dostąpię zbawienia, bo zbawia podobno wiara, a nie uczynki.

Ale uczynki wynikają z wiary. Jest tylko jeden grzech, który nie będzie przebaczony, jak zaświadcza Pismo: grzech całkowitego i świadomego zaparcia się wiary. Jeżeli mówisz: "co tam, nieważne, jak teraz żyję i w co wierzę, w razie czego przed śmiercią się nawrócę" - to balansujesz na krawędzi. Bo otrzymujesz światło rozumu, które skłania Cię ku prawdzie - ale świadomie je odrzucasz.


So wrz 12, 2015 9:59 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lis 11, 2007 11:20 pm
Posty: 2880
Lokalizacja:
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Solny napisał(a):
Skąd wiesz, że będziesz żyła jeszcze 50 lat?


Jeśli nie będę, to tym bardziej trzeba z życia korzystać teraz!

Cytuj:
Ale uczynki wynikają z wiary. Jest tylko jeden grzech, który nie będzie przebaczony, jak zaświadcza Pismo: grzech całkowitego i świadomego zaparcia się wiary. Jeżeli mówisz: "co tam, nieważne, jak teraz żyję i w co wierzę, w razie czego przed śmiercią się nawrócę" - to balansujesz na krawędzi. Bo otrzymujesz światło rozumu, które skłania Cię ku prawdzie - ale świadomie je odrzucasz.


Przecież dobry łotr tak właśnie zrobił i poszedł do nieba :)

Ja wcale tak nie uważam, jak w cytacie wyróżnionym cudzysłowem, ale staram się pokazać ci, że przywoływanie dobrego łotra jest wysoce demoralizujące, bo wcale nie zachęca, aby nawrócić się tu i teraz.

A "zaparcie się wiary" nie odnosi się do ateisty, bo żeby się czegoś zaprzeć, trzeba najpierw to wyznawać.

_________________
Tak, to znowu ja. Wiem, że nie tęskniliście.


N wrz 13, 2015 12:33 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N wrz 08, 2013 6:41 pm
Posty: 751
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Katka napisał(a):
Przecież dobry łotr tak właśnie zrobił i poszedł do nieba

Napisałem: "balansujesz na krawędzi". To nie to samo co "jesteś potępiona".
Katka napisał(a):
Ja wcale tak nie uważam, jak w cytacie wyróżnionym cudzysłowem, ale staram się pokazać ci, że przywoływanie dobrego łotra jest wysoce demoralizujące, bo wcale nie zachęca, aby nawrócić się tu i teraz.

Dobry łotr zaświadcza o Bożym miłosierdziu. Czy można pozwolić sobie na lekceważenie Bożego miłosierdzia, jeżeli nie wie się, czy dożyje się jutra?

Mówisz: "Jeśli nie będę żyć jeszcze 50 lat, to tym bardziej trzeba z życia korzystać teraz!". Życzę Ci wielu dobrych lat, ale nie ode mnie ani nie od Ciebie zależy, ile ich jeszcze będziesz miała. Dlatego nie należy odrzucać głosu sumienia i odsuwać nawrócenie na ostatnie chwile.

Katka napisał(a):
A "zaparcie się wiary" nie odnosi się do ateisty, bo żeby się czegoś zaprzeć, trzeba najpierw to wyznawać.

Odnosi się, jeżeli otrzymał łaskę wiary, ale odrzucił ją świadomie na samym początku, zanim jeszcze zdążyła zakiełkować.

Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je.


N wrz 13, 2015 1:30 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2537
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Cytuj:
@dongo - takie zachowania jak niechęć do przyznania się do błędu wynikają z zachowań społecznych, konkretnie z tego, że inni słyszą/patrzą. Po śmierci raczej nie będzie się przed kim wstydzić an krygować. Nie widzę żadnego powodu, aby nie przyznać się do błędu, widząc jego dowody przed nosem
A tak, rzeczywiście. Już zapomniałem, że tak może być :D Jednak nie tylko. Niechęć do przyznania się do błędu kojarzy się też z pychą, ignorancją wynikającą z arogancji. Nieliczenia się z innymi z uwagi na treści które podsuwa własne ego. Zwojego rodzaju zafiksowaniem, utratą wrażliwości i otwartości na fakty/dowody/rzeczywistość.


N wrz 13, 2015 1:58 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lis 11, 2007 11:20 pm
Posty: 2880
Lokalizacja:
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Solny napisał(a):
Napisałem: "balansujesz na krawędzi". To nie to samo co "jesteś potępiona".


No to gdzie to Boże miłosierdzie? ;)

Cytuj:
Dobry łotr zaświadcza o Bożym miłosierdziu. Czy można pozwolić sobie na lekceważenie Bożego miłosierdzia, jeżeli nie wie się, czy dożyje się jutra?


Przecież, jak widać, można!

Cytuj:
Odnosi się, jeżeli otrzymał łaskę wiary, ale odrzucił ją świadomie na samym początku, zanim jeszcze zdążyła zakiełkować.


Nie. Zaprzeć się oznacza dalej wierzyć, tylko kłamać, że nie. Tak jak Piotr zaparł się Jezusa w obawie o swoje życie.
Utrata wiary jest czymś innym - nie jest kłamstwem. Pytanie, czy Bóg docenia uczciwość?

_________________
Tak, to znowu ja. Wiem, że nie tęskniliście.


N wrz 13, 2015 3:44 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N wrz 08, 2013 6:41 pm
Posty: 751
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Katka napisał(a):
Dobry łotr zaświadcza o Bożym miłosierdziu. Czy można pozwolić sobie na lekceważenie Bożego miłosierdzia, jeżeli nie wie się, czy dożyje się jutra?


Przecież, jak widać, można!

A skąd wiesz, że dobry łotr lekceważył Boże miłosierdzie przed śmiercią na krzyżu? Być może szczerze żałował po każdym złym uczynku, po każdym upadku. Może nie do końca z własnej winy grzeszył. Nie zawsze ten, kto grzeszy, lekceważy; i nie zawsze ten, kto wygląda na bogobojnego, rzeczywiście boi się Boga.

Owszem, niekiedy "się upiecze". Ale ja mogę jedno osobiście zaświadczyć: zawsze źle się dla mnie kończyło, kiedy grzeszyłem z myślą "no niby grzeszę, ale to nic takiego". Najczęściej szybko dopadały mnie konsekwencje znacznie gorsze niż "przyjemność" z grzechu.

Katka napisał(a):
Nie. Zaprzeć się oznacza dalej wierzyć, tylko kłamać, że nie. Tak jak Piotr zaparł się Jezusa w obawie o swoje życie.

To właśnie miałem na myśli, pisząc "otrzymał łaskę wiary". Otrzymał, czyli uwierzył, zrozumiał, że Bóg jest. Ale odrzucił tę myśl, zaparł się jej. Na przykład tłumacząc sobie: "utraciłem wiarę".
Katka napisał(a):
Utrata wiary jest czymś innym - nie jest kłamstwem. Pytanie, czy Bóg docenia uczciwość?

Bóg zawsze docenia uczciwość. Ale żaden ateista nie może wypowiedzieć uczciwie zdania "Bóg nie istnieje". Wiesz przecież dobrze! Można uczciwie powiedzieć: "Nie wiem, czy Bóg istnieje". Ale nie można uczciwie powiedzieć nieprawdy! Można jedynie powiedzieć kłamstwo, nie zdając sobie z tego sprawy. Ale to nie jest uczciwość; to jest niewiedza, to jest ciemność.


N wrz 13, 2015 11:09 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lis 11, 2007 11:20 pm
Posty: 2880
Lokalizacja:
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Solny napisał(a):
A skąd wiesz, że dobry łotr lekceważył Boże miłosierdzie przed śmiercią na krzyżu? Być może szczerze żałował po każdym złym uczynku, po każdym upadku. Może nie do końca z własnej winy grzeszył.


Dośpiewujesz do Ewangelii treść, której tam nie ma. Łotr mówi:
My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił».
Nic nie wiemy o tym, czy łotr był w głębi duszy dobrym człowiekiem. Nawet jeśli po drodze żałował, to chyba grzeszył recydywą, bo na krzyżu jednak skończył i wcale nie uważał, że niesprawiedliwie. Zdążył uderzyć się w pierś tuż przed zgonem, kiedy, szczerze mówiąc, nic go to już nie kosztowało.

Cytuj:
Ale ja mogę jedno osobiście zaświadczyć: zawsze źle się dla mnie kończyło, kiedy grzeszyłem z myślą "no niby grzeszę, ale to nic takiego". Najczęściej szybko dopadały mnie konsekwencje znacznie gorsze niż "przyjemność" z grzechu.


To ciekawe podejście, bo napotkałam całkiem sporo katolików utyskujących na to, że mimo bogobojnego życia nie dostają żadnej nagrody, a grzesznikom wokół wiedzie się znacznie lepiej.

Cytuj:
To właśnie miałem na myśli, pisząc "otrzymał łaskę wiary". Otrzymał, czyli uwierzył, zrozumiał, że Bóg jest. Ale odrzucił tę myśl, zaparł się jej. Na przykład tłumacząc sobie: "utraciłem wiarę".


Utrata wiary to jak odkochanie się. Nie jest do końca naszą świadomą decyzją. Tak samo uwierzenie jest analogiczne do zakochania. Owszem, nasze czyny i decyzje podtrzymują taki stan lub działają przeciwko niemu, ale impulsy płyną z naszych emocji. Nikt nie zaczyna / przestaje wierzyć w wyniku chłodnej kalkulacji ani wskutek postanowienia noworocznego.

Utrata wiary jest czymś zupełnie innym niż zaparcie się jej.

Cytuj:
Ale żaden ateista nie może wypowiedzieć uczciwie zdania "Bóg nie istnieje". Wiesz przecież dobrze!


Nie, nie wiem o niczym takim?
Jesli ateista nie wierzy w Boga, to dla niego Bóg nie istnieje.
Czy ty możesz uczciwie powiedzieć "Odyn nie istnieje"? Przecież, w teorii, nie możesz tego wiedzieć.

Cytuj:
Można uczciwie powiedzieć: "Nie wiem, czy Bóg istnieje". Ale nie można uczciwie powiedzieć nieprawdy!


"Nie wiem, czy Bóg istnieje" to agnostycyzm, nie ateizm. Mylisz pojęcia.

Cytuj:
Można jedynie powiedzieć kłamstwo, nie zdając sobie z tego sprawy.


Nie można nieświadomie skłamać. Sama koncepcja kłamstwa polega na tym, że świadomie mówimy nieprawdę. Znowu mylisz podstawowe pojęcia.

_________________
Tak, to znowu ja. Wiem, że nie tęskniliście.


Pn wrz 14, 2015 6:18 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N cze 14, 2015 12:36 pm
Posty: 484
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Cytuj:
Dośpiewujesz do Ewangelii treść, której tam nie ma. Łotr mówi:
My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił».
Nic nie wiemy o tym, czy łotr był w głębi duszy dobrym człowiekiem. Nawet jeśli po drodze żałował, to chyba grzeszył recydywą, bo na krzyżu jednak skończył i wcale nie uważał, że niesprawiedliwie. Zdążył uderzyć się w pierś tuż przed zgonem, kiedy, szczerze mówiąc, nic go to już nie kosztowało.


Żaden katol ci tego nie przyzna, ale logiczna konsekwencja nauczań kościoła i samej mitologii chrześcijańskiej zakłada, że wielokrotny morderca może trafić do Nieba, nawet jeśli (jak w powyższej sytuacji) nic takie przyznanie się mu nie zaszkodzi, ale nieochrzczone noworodki nadal tej szansy nie dostają.

Nawet gdyby morderca naprawdę pożałował, naprawdę i szczerze zapłakał, to w konsekwencji znajdzie się w Niebie, gdzie spotka... swoje brutalnie zamordowane ofiary.

To są konieczne, logiczne wnioski. Konsekwencje przyjęcia założenia o odpuszczeniu grzechów.

Innym, wielkim złem które jest konsekwencją dogmatyki chrześcijan jest "wieczność", o czym w ogóle jest temat.

_________________
Propaguję sceptycyzm i poszukuję działającego, walentnego dowodu na istnienie jakiegokolwiek boga


Pn wrz 14, 2015 6:23 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lis 11, 2007 11:20 pm
Posty: 2880
Lokalizacja:
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Na szczęście w Niebie wszyscy przejdą pranie mózgu, skutkiem którego nie będzie im przeszkadzało ani to, że siedzą obok swojego mordercy ani to, że ich bliscy cierpią w Piekle, a nawet będzie ich to cieszyć. To jedna z rzeczy, które tak totalnie zachęcają do trafienia do chrześcijańskiego nieba.

_________________
Tak, to znowu ja. Wiem, że nie tęskniliście.


Pn wrz 14, 2015 6:29 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13873
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
To se Katka ulżyła.... :-D


Pn wrz 14, 2015 6:31 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N cze 14, 2015 12:36 pm
Posty: 484
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
merss ja po prostu nie rozumiem :D Nie widzisz oczywistych i koniecznych implikacji mitologii chrześcijańskiej? Mówiłaś o jakichś książkach n/t trudnych zagadnień z tego zakresu. No spróbuj coś napisać, proszę cię jak brat siostrę!

_________________
Propaguję sceptycyzm i poszukuję działającego, walentnego dowodu na istnienie jakiegokolwiek boga


Pn wrz 14, 2015 7:14 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt mar 04, 2008 1:11 am
Posty: 1747
Lokalizacja: Warszawa, Przyjaciele Oblubieńca
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Cytuj:
Żaden katol ci tego nie przyzna, ale logiczna konsekwencja nauczań kościoła i samej mitologii chrześcijańskiej zakłada, że wielokrotny morderca może trafić do Nieba, nawet jeśli (jak w powyższej sytuacji) nic takie przyznanie się mu nie zaszkodzi, ale nieochrzczone noworodki nadal tej szansy nie dostają.

oczywiście, że żaden katol tego nie przyzna co powyżej, bo to nie jest wiara katolicka... to dlaczego mialby to przyznawac?
Barney pisał wielokrotnie - do Nieba i do Piekła trafiają 'ochotnicy' ;) czyli Ci którzy chcą tam trafić
nieochrzczony noworodek, czy nieochrzczony aborygen z X wieku są w tej samej sytuacji - tu na ziemi nie mogli poznać prawdziwego Boga
czy to znaczy że hurtowo będą potępieni? NIE!
każdy sądzony jest z tego co dostał i JAK TO WYKORZYSTAŁ => przypowieść o talentach! co my wiemy o darach łaski i wykorzystaniu jej przez noworodka czy aborygena... nic, albo jeszcze mniej ;) więc nie możemy ocenić ich 'statusu' wiecznego
podobnie wielokrotny morderca - z historii jego życia wynika, że wielokrotnie odrzucił łaskę - ale Bóg miłosierny nie zniechęca się i DO KOŃCA daje szanse
jeżeli ktoś z niej skorzysta - to tylko się cieszyć trzeba! :)

ten który otrzymał Dobro (łaskę) - i zmarnował je, bo nie cenił go - nie będzie chciał dostać Dobra - bo przecież go nie ceni.... konsekwencje własnego wyboru, więc po prostu nie będzie chciał więcej Łaski którą uważa za zbędną.

czyli w przypadku 'wzorcowego' ateisty - po śmierci będzie miał wybór - iść do Boga i z nim spędzić wieczność, albo iść 'gdzieś indziej' - i tam spędzić wieczność.
jego wybór jest w pewien sposób 'zdeterminowany' (nie, to złe słowo, lepiej będzie:) - 'ukierunkowany' przez jego życiowe wybory (czy dążył do Dobra, Prawdy itd)
i to właśnie życie jest 'przypowieścią o talentach' - każdy z nas dostaje talenty (w różnych ilościach! nie ma równouprawnienia! ;) ) i używa ich albo do dążenia w stronę Dobra i Prawdy, albo w drugą.

a Bóg jest Jedynym Dobrem, Jedyną Prawdą - więc jeśli ktoś dąży do Dobra i Prawdy to nawet nie nazywając tego dążeniem do Boga - właśnie do Niego się zbliża.
i symetrycznie - jeżeli ktoś oddala się od Dobra i Prawdy - to oddala się od Boga

więc ostatecznie człowiek którego pragnienia skierowane są w stronę Dobra i Prawdy - zbliża się i wierzę, że wybierze Boga na wieczność
a człowiek którego pragnienia skierowane w drugą stronę (zwykle w stronę swojego dobra i swojej prawdy) - oddala się, i najprawdopodobniej wybierze oddalenie od Boga na wieczność

czy teraz trochę jaśniej? starałem się ... :)

_________________
Nie sprzedawaj duszy diabłu, Bóg da Ci za nią więcej!


Wt wrz 15, 2015 4:55 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lis 11, 2007 11:20 pm
Posty: 2880
Lokalizacja:
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Tek de Cart napisał(a):
Barney pisał wielokrotnie - do Nieba i do Piekła trafiają 'ochotnicy' ;) czyli Ci którzy chcą tam trafić


Czyli to nie są kary ani nagrody.

Cytuj:
czyli w przypadku 'wzorcowego' ateisty - po śmierci będzie miał wybór - iść do Boga i z nim spędzić wieczność, albo iść 'gdzieś indziej' - i tam spędzić wieczność.
jego wybór jest w pewien sposób 'zdeterminowany' (nie, to złe słowo, lepiej będzie:) - 'ukierunkowany' przez jego życiowe wybory (czy dążył do Dobra, Prawdy itd)


Cały sęk tych rozważań jest w tym, czy po śmierci:

a. ateista nadal nie uważa Boga chrześcijańskiego za Prawdę i Dobro
b. ateista nagle zmienia zdanie

W przypadku a to trochę słabo świadczy o Bogu. W przypadku b nie ma mowy o żadnym "ukierunkowaniu" przez życiowe wybory, bo właśnie zostały odrzucone.

Cytuj:
a Bóg jest Jedynym Dobrem, Jedyną Prawdą - więc jeśli ktoś dąży do Dobra i Prawdy to nawet nie nazywając tego dążeniem do Boga - właśnie do Niego się zbliża.


To już nie wiadomo, jak z tym ateistą. A jeśli on pewne rzeczy w chrześcijaństwie uważa za Dobro i Prawdę i zmierza w ich kierunku, a inne odrzuca? Więcej komplikacji: ateista może nie uznawać chrześcijańskich wierzeń za dobre i prawdziwe, ale np. potępiać kradzież. To nie znaczy jednak, że potępia ją Z POWODU siódmego przykazania. Raczej - bez związku z nim.

Tak zatem to nie jest takie proste, że czyjaś prawda =/= prawda etyki chrześcijańskiej. Pewne pola mogą być wspólne. Może ich nawet być bardzo dużo, ale to wcale nie musi przybliżać do wiary. Ponieważ u ateisty zasady moralne nie wynikają z wyborów religijnych. Ani nie stoją z nimi w zależności odwrotnej.

_________________
Tak, to znowu ja. Wiem, że nie tęskniliście.


Wt wrz 15, 2015 10:24 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 25, 2015 3:18 am
Posty: 1277
Płeć: mężczyzna
wyznanie: religia niechrześcijańska
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Katka napisał(a):
Tak zatem to nie jest takie proste, że czyjaś prawda =/= prawda etyki chrześcijańskiej. Pewne pola mogą być wspólne. Może ich nawet być bardzo dużo, ale to wcale nie musi przybliżać do wiary. Ponieważ u ateisty zasady moralne nie wynikają z wyborów religijnych. Ani nie stoją z nimi w zależności odwrotnej.


Powiem więcej. To religie uzurpują sobie prawo do bycia nie tylko wykładnią, ale przede wszystkim źródłem moralności, tymczasem, jak sądzę, jest zgoła odwrotnie. Pewne zasady moralne, niejako odkrywane przez ludzi zostały skodyfikowane w postaci sacrum, któremu to ludzie prości bali się sprzeciwić znacznie bardziej niż sądowemu profanum (wszak aparat policyjno-sądowniczy nie ma 100% wykrywalności, a "boski" jak najbardziej!). I bezsprzecznie spełniło to swoją rolę, a władcy dobrze to rozumieli i wykorzystywali jednocześnie obłaskawiając kapłanów. Nie znaczy jednak, że to religie są źródłem moralności, a najwyżej jej propagatorem. Źródłem jest sam człowiek, jego rozum i poczucie sprawiedliwości, które nota bene, zmieniają się w czasie, a religie za tym nadążają bądź nie.
Z drugiej strony patrząc na problem, można by pomyśleć, że poziom przestępczości w krajach wysoce religijnych powinien być wyraźnie niższy niż w krajach ateistycznych. Tymczasem bynajmniej takiej zależności nie ma. Tak więc siła oddziaływania religii na postępowanie mas jest relatywnie niewielka, choć zdarzają się wyjątki. Np. tacy świadkowie Jehowy wydają się znacznie bardziej przejmować się tym w co wierzą niż przeciętni katolicy - to na podstawie moich własnych doświadczeń z wieloma świadkami i jeszcze większą liczbą katolików.

_________________
Jestem z powrotem. Cieszycie się? Znów zadam parę trudnych pytań i znów odpowiedzią będzie "ad personam" :(


Wt wrz 15, 2015 11:37 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt mar 04, 2008 1:11 am
Posty: 1747
Lokalizacja: Warszawa, Przyjaciele Oblubieńca
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Katka napisał(a):
Czyli to nie są kary ani nagrody.

inna nazwa tego samego. Człowieka przebywającego w wiecznej szczęśliwości można uznać za nagrodzonego, człowieka przebywającego w wiecznym stanie nieszczęścia można uznać za ukaranego.

Cytuj:
Cały sęk tych rozważań jest w tym, czy po śmierci:
a. ateista nadal nie uważa Boga chrześcijańskiego za Prawdę i Dobro
b. ateista nagle zmienia zdanie

W przypadku a to trochę słabo świadczy o Bogu. W przypadku b nie ma mowy o żadnym "ukierunkowaniu" przez życiowe wybory, bo właśnie zostały odrzucone.

dlaczego miałoby słabo świadczyć o Bogu? On daje wolną wolę i to człowiek wybiera czy chce z nim być czy nie. Przecież to podstawa Miłości - wolność. Inaczej jak można by mówić że ktoś kocha Boga skoro został do tego zmuszony? Czy 'kochanie' męża przez przymus wywierany na żonie świadczy o jej miłości?
w żadnym przypadku nie dochodzi od odrzucenia życiowych wyborów - tylko do ich potwierdzenia. Człowiek dążący do Dobra i Prawdy w momencie uświadomienia sobie że Dobrem i Prawdą jest Bóg - podąży za Dobrem i Prawdą tak jak i wcześniej za nimi podążał.

Cytuj:
Cytuj:
a Bóg jest Jedynym Dobrem, Jedyną Prawdą - więc jeśli ktoś dąży do Dobra i Prawdy to nawet nie nazywając tego dążeniem do Boga - właśnie do Niego się zbliża.

To już nie wiadomo, jak z tym ateistą. A jeśli on pewne rzeczy w chrześcijaństwie uważa za Dobro i Prawdę i zmierza w ich kierunku, a inne odrzuca? Więcej komplikacji: ateista może nie uznawać chrześcijańskich wierzeń za dobre i prawdziwe, ale np. potępiać kradzież. To nie znaczy jednak, że potępia ją Z POWODU siódmego przykazania. Raczej - bez związku z nim.

dlatego nikt z ludzi nie jest w stanie tego ocenić...i dlatego też Kościół o nikim nie powiedział że jest potępiony (nawet o Judaszu, Hitlerze itd)
aczkolwiek są jasne przesłanki, że potępienie jest możliwe, i że popełnienie pewnych czynów może skutkować potępieniem.
Cytuj:
Tak zatem to nie jest takie proste, że czyjaś prawda =/= prawda etyki chrześcijańskiej. Pewne pola mogą być wspólne. Może ich nawet być bardzo dużo, ale to wcale nie musi przybliżać do wiary. Ponieważ u ateisty zasady moralne nie wynikają z wyborów religijnych. Ani nie stoją z nimi w zależności odwrotnej.

i tu jest największy 'rozjazd' założeń. Dla chrześcjan podstawą moralności jest to co Bóg powiedział. Dla nie-chrześcjan jest to inny zbiór zasad nie koniecznie pokrywający się. Aczkolwiek część zasad jest 'naturalna' jak wcześniej zauważone było, nie kradnij, nie zabijaj obowiązują w zasadzie w każdej kulturze (przynajmniej w wersji nie okradaj swoich, nie zabijaj swoich)
Pismo mówi że poganie podążając uczciwie za swoimi dobrymi zasadami mogą odnaleźć Boga, ale też mówi że kto odrzuca łaskę potępiony będzie. Stąd też ocenić czy dany ateista uczciwie podąża za dobrymi zasadami, o chrześcjanstwo odrzucił z poważnego powodu i nieprzezwyciężalnej przyczyny jest zdecydowanie poza moimi kompetencjami ;)
można co najwyżej zastanawiać się na ile to w statystycznym przypadku możliwe :)
a to już w zasadzie pytanie do Twojego (i innych ateistów) sumienia - czy robisz wszystko żeby sprawdzić hipotezę że Bóg istnieje i Jego objawienie w Jezusie jest dla Ciebie?

_________________
Nie sprzedawaj duszy diabłu, Bóg da Ci za nią więcej!


Śr wrz 16, 2015 9:30 am
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 168 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL