Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn lut 24, 2020 2:38 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 168 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 ... 12  Następna strona
 Nieskończona kara za skończone przewinienie 
Autor Wiadomość
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lut 12, 2015 5:45 pm
Posty: 581
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Katka napisał(a):
nie dyskutuję z kopiuj-wklejkami nie wiadomo skąd, więc się nie odniosę.

Jest napisane na koniec "skąd". W latach 30. włoska dziewczyna miała dostać od swej nieżyjącej znajomej "listy z zaświatów", przedstawiające rzeczywistość piekła. Opublikowali je po jej (adresatki) śmierci amerykańscy zakonnicy w 1950.


Cz wrz 10, 2015 12:50 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lis 11, 2007 11:20 pm
Posty: 2880
Lokalizacja:
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Barney napisał(a):
WAŻNE: nie da się z tego korzystać poznając definicję i postępując według niej. Można byc (prawdopodobnie) zbawionym jako niewierzący BŁĄDZĄC - ale nie "decydując się na błąd".


Znasz kogoś, kto "decyduje się na błąd"? Kogoś, kto mówi "wierzę, że Bóg jest, ale go nie uznaję" czy coś w tym stylu? Przecież oczywiście, że każdy jest do swoich własnych poglądów przekonany szczerze.

Dlatego ateista nie może "odrzucać" Boga. To jest sprzeczne z niewiarą w Boga.

Cytuj:
To znaczy mają ją wobec "zewnętrza".


Czyli wobec czego? O czym może zdecydować dusza po śmierci?

Cytuj:
Uciec od tego, że się człowiek sam ukształtował przez czynienie zła jest trudno.


To znaczy? Jeśli ktoś żył w zgodzie ze swoim sumieniem, a dopiero po śmierci się dowiedział, że był w błędzie, to wcale nie znaczy, że ukształtowało go "czynienie zła".

Cytuj:
Otóż seks z kimś kogo kochasz jest tym, czego pragniesz. Niebo. Seks z Kimś, kogo nienawidzisz to koszmar.


Uparcie trzymasz się tej wyobrażonej nienawiści, a razem z WM ci tłumaczymy, że nic takiego nie odczuwamy, bo nie mamy wobec kogo. Co najwyżej zatem możemy mówić o seksie z nieznajomym.

Cytuj:
Ponieważ jedyne prwdziwe szczęście to relacja z Bogiem.


Czyli uczucia dusz niewierzących po śmierci też są zdeterminowane? Przekonają się o istnieniu Boga i z automatu muszą pragnąć z nim być? Ok, to ma sens, ale w takim razie nie możemy mówić o nienawiści?

Gdyby ateiści "nienawidzili Boga" (bzdurna koncepcja, patrz wyżej), to relacja z nim byłaby karą, a zatem spędzenie wieczności bez Boga jest lepszą opcją.

Cytuj:
Nie chcą.


Czyli ich uczucia i wybory są zdeterminowane. To się dziwne kłóci z koncepcją, że "szczęście to relacja z Bogiem".

Cytuj:
Pomiędzy "wolą być bez Boga" a "są szczęśliwi bez Boga" istnieje dramatyczna różnica.


W najgorszym wypadku piekło to stan obojętny - nie ma Boga, który mi nie pasuje, ale nie cierpię też żadnych katuszy w związku z tym.
Inna sprawa, że dla ateisty niebo (=wieczna relacja z Bogiem) jest także stanem obojętnym.

Cytuj:
Do wszystkich - a najbardziej do Boga.


Dlaczego?

Cytuj:
Wiadomo z definicji Piekła. I z Objawienia.


A dlaczego ateista obojętny emocjonalnie wobec Boga miałby go po śmieci nagle znienawidzić?

Cytuj:
Wcale nie. Wystarczy że będzie dostatecznie zły. Natomiast oceny - wybacz, pozostają tylko ocenami.


Po prostu nie trzyma się kupy opowieść, jak to wszyscy ateiści jak stado owiec po śmierci nagle znienawidzą Boga (nie wiadomo, czemu) i pójdą do Piekła, gdzie będą wiecznie cierpieć z powodu nieobecności Boga, którego podobno nienawidzą (?).

_________________
Tak, to znowu ja. Wiem, że nie tęskniliście.


Cz wrz 10, 2015 6:25 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 25, 2015 3:18 am
Posty: 1277
Płeć: mężczyzna
wyznanie: religia niechrześcijańska
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Zgadzam się z logicznymi i spójnymi wypowiedziami mojej przedmówczyni w 100 procentach. Próby tłumaczenia w wykonaniu Solnego czy Barneya przegrywają z elementarną logiką...

_________________
Jestem z powrotem. Cieszycie się? Znów zadam parę trudnych pytań i znów odpowiedzią będzie "ad personam" :(


Cz wrz 10, 2015 6:42 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Śr lut 12, 2014 10:04 pm
Posty: 104
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
W pięknym, nie najmniejszym, ale też i nie za bardzo wielkim miasteczku żył pewien człowiek. Ateista. Poznał dziewczynę pochodzącą z głęboko wierzącej rodziny, zakochali się w sobie. Po pewnym czasie wzięli ślub, ateista nawet zgodził się łaskawie by był to ślub kościelny, szopka, ale jak dziewczę chce niech ma!

Ateista udowadniał całe życie małżonce że cała ta wiara to pic na wodę, ośmieszał teściową, dewocjonalia które dostawał w prezencie sprzedawał na aukcji internetowej.

Wyśmiewał się z teściowej, nazywał ją dewotką na blogach i forach a ona modliła się za Jego duszę.

Umarła teściowa, wiara żony coraz bardziej słabła a ateista był coraz bardziej przekonany że to on ma rację.

Umarła żona. Ateista pochował ją bez księdza.

Kiedy umarł ateista, zobaczył Boga, już chciał się zgłosić jako chętny do raju lecz usłyszał głos: "Chcesz wejść? Bądź jak ja, obmyj nogi swojej teściowej, wyznaj jej (mimo że ona doskonale wie) jak ją wyśmiewałeś i zmów koronkę za twoją żonę która cierpi w czyśćcu za odejście od wiary.

Teraz pytanie: kto na ochotnika z podniesionym czołem to udźwignie? Nie mając w sobie pokory, miłości i paru innych cnót wolałbym zapaść się pod ziemię niż przyznać się że całe życie zmarnowałem...

_________________
Próżne dociekania zostaw mędrcom tego świata. Ja cię zawsze chce wiedzieć małym dzieckiem.
Dzienniczek s.Faustyny


Cz wrz 10, 2015 7:03 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 14747
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Katka napisał(a):
Barney napisał(a):
WAŻNE: nie da się z tego korzystać poznając definicję i postępując według niej. Można byc (prawdopodobnie) zbawionym jako niewierzący BŁĄDZĄC - ale nie "decydując się na błąd".


Znasz kogoś, kto "decyduje się na błąd"? Kogoś, kto mówi "wierzę, że Bóg jest, ale go nie uznaję" czy coś w tym stylu? Przecież oczywiście, że każdy jest do swoich własnych poglądów przekonany szczerze.
Żartujesz. Nawet w sprawach politycznych wielu jest zaślepionych pychą (bo przecież tak stanowczo się wypowiadali...) a co dopiero w sprawach wiary. Można zawinić zatwardzeniem serca, pychą, lenistwem w tych sprawach.

Cytuj:
Dlatego ateista nie może "odrzucać" Boga. To jest sprzeczne z niewiarą w Boga.
W tym względzie jestem niewierzący - nie wierzę w 100% ateistów.
Cytuj:
Cytuj:
To znaczy mają ją wobec "zewnętrza".


Czyli wobec czego? O czym może zdecydować dusza po śmierci?
O wszystkim. Ale to, jaka jest i kim jest (stał się w wyniku swego postępowania) każdego determinuje wewnętrznie. Tak jak z przykłądem z muzyką.

Cytuj:
Cytuj:
Uciec od tego, że się człowiek sam ukształtował przez czynienie zła jest trudno.


To znaczy? Jeśli ktoś żył w zgodzie ze swoim sumieniem, a dopiero po śmierci się dowiedział, że był w błędzie, to wcale nie znaczy, że ukształtowało go "czynienie zła".
Powiedz to SS-manom. Albo Kaliguli.
Sumienie tez trzeba kształtować.

Cytuj:
Cytuj:
Otóż seks z kimś kogo kochasz jest tym, czego pragniesz. Niebo. Seks z Kimś, kogo nienawidzisz to koszmar.


Uparcie trzymasz się tej wyobrażonej nienawiści, a razem z WM ci tłumaczymy, że nic takiego nie odczuwamy, bo nie mamy wobec kogo. Co najwyżej zatem możemy mówić o seksie z nieznajomym.
Nie bardzo rozumiem jak się ma to co odczuwasz Ty czy WM do tego, co odczuwają (czy raczej czym się kierują) potępieńcy.
Masz się za potępioną?

Cytuj:
Cytuj:
Ponieważ jedyne prwdziwe szczęście to relacja z Bogiem.


Czyli uczucia dusz niewierzących po śmierci też są zdeterminowane? Przekonają się o istnieniu Boga i z automatu muszą pragnąć z nim być? Ok, to ma sens, ale w takim razie nie możemy mówić o nienawiści?
Możemy. Jedno ani trochę nie przeszkadza drugiemu. I trudno tu mówić o zdeterminowaniu - to jest po prostu fakt.

Cytuj:
Gdyby ateiści "nienawidzili Boga" (bzdurna koncepcja, patrz wyżej), to relacja z nim byłaby karą, a zatem spędzenie wieczności bez Boga jest lepszą opcją.
Ale kto twierdzi że ateiści (jako tacy, tj. wszyscy, i to z powodu bycia ateistą) nienawidzą Boga?
Jakoś tak automatycznie utożsamiasz ateistów z potępieńcami...
Niczego takiego nie ośmieliłym się napisać (z chrześcijan, to chyba tylko Kalwini by tak napisali).

Cytuj:
Cytuj:
Nie chcą.

Czyli ich uczucia i wybory są zdeterminowane. To się dziwne kłóci z koncepcją, że "szczęście to relacja z Bogiem".
Są "zdeterminowane" tak, jak "zdeterminowana" jest ryba życiem w wodzie. Po protu pełnia jest tylko w Bogu.

Cytuj:
Cytuj:
Pomiędzy "wolą być bez Boga" a "są szczęśliwi bez Boga" istnieje dramatyczna różnica.


W najgorszym wypadku piekło to stan obojętny - nie ma Boga, który mi nie pasuje, ale nie cierpię też żadnych katuszy w związku z tym.
Nie ma takiego wynikania.
Cytuj:
Inna sprawa, że dla ateisty niebo (=wieczna relacja z Bogiem) jest także stanem obojętnym.
Ani takiego.
Fantazjujesz ;)

(Odpowiedź na resztę mieści się w tym co napisałem powyżej - nie chce mi się z Tobą przekomarzać. Tłumaczę CI, bo spytałaś. Chcesz wiedzieć - postaraj się zrozumieć, nie chcesz - Twoja sprawa. Przekomarzać się nie zamierzam.

Tylko tyle napiszę: postaraj się czytać co napisałem, a nie projekcję tego, co sobie wcześniej wyobraziłaś. Teksty typu:
Cytuj:
Po prostu nie trzyma się kupy opowieść, jak to wszyscy ateiści jak stado owiec po śmierci nagle znienawidzą Boga (nie wiadomo, czemu) i pójdą do Piekła, gdzie będą wiecznie cierpieć z powodu nieobecności Boga, którego podobno nienawidzą (?).
nie mają nic wspólnego z tym co napisałem, więc nie bardzo wiem z kim (czym) w nich dyskutujesz. Bo z pewnością nie ze mną.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Cz wrz 10, 2015 7:16 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 25, 2015 3:18 am
Posty: 1277
Płeć: mężczyzna
wyznanie: religia niechrześcijańska
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Barney, odpowiedz mi proszę na pytanie czy i dlaczego tak bardzo nienawidzisz Latającego Potwora Spaghetti.

_________________
Jestem z powrotem. Cieszycie się? Znów zadam parę trudnych pytań i znów odpowiedzią będzie "ad personam" :(


Cz wrz 10, 2015 7:19 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lis 11, 2007 11:20 pm
Posty: 2880
Lokalizacja:
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
est napisał(a):
Teraz pytanie: kto na ochotnika z podniesionym czołem to udźwignie? Nie mając w sobie pokory, miłości i paru innych cnót wolałbym zapaść się pod ziemię niż przyznać się że całe życie zmarnowałem...


Cały czas pomijasz założenie, że ten hipotetyczny ateista po śmierci ma ponoć zrozumieć swój błąd, być olśnionym potęgą Boga i bardzo się wstydzić swojego błędu. Nawróceni neofici nie takie numery wyczyniali.

No chyba, że ateista po śmierci spotyka Boga, mówi "aha" i idzie w swoją stronę. Ale wtedy problem piekła i nieba nie istnieje, bo oba stany są doskonale obojętne. I wtedy ten Bóg coś mocno nieolśniewający i w ogóle.

Barney - zbudowałeś sobie jakiegoś chochoła "potępieńca nienawidzącego Boga" i pokazowo z nim walczysz, szkoda, że takiej figury nie ma. A akurat SSmanów bym tutaj nie przywoływała, bo oni wcale Boga nie nienawidzili, wręcz przeciwnie, byli głęboko przekonani, że "Bóg z nami"!

"Nieprawidłowo" ukształtowane sumienie to taki chytry wytrych w dyskusji o grzechu. Bo jeśli faktycznie przyjąć ze wszelkimi konsekwencjami, że kto żyje zgodnie z sumieniem, nie grzeszy, to trzeba się pogodzić z faktem, że wielu ludzi niemoralnych z naszego naszego punktu wcale nie grzeszy. Żeby uniknąć zatem relatywizmu, wymyślono poprawkę, że grzech to działanie sprzeczne z sumieniem, ale sumienie musi być "prawidłowo ukształtowane". Prawidłowo, czyli po waszemu, a jak ktoś ma inne sumienie, to i tak ma przegwizdanie. Sęk tylko w tym, że to dalej nie rozwiązuje problemu nieba. Jeśli katolicka etyka nie jest moją etyką, to nie znaczy jeszcze, że "nienawidzę dobra". A idąc dalej tym tropem - mogę nie odczuwać potrzeby spędzenia wieczności z katolickim Bogiem.

Czyli stojąc u bram raju i widząc u nich teściową, mogę w teorii powiedzieć "a nie, jeśli to jest raj według mojej teściowej, to ja spadam".

Cytuj:
Masz się za potępioną?


Pytanie jest bez sensu, ponieważ dla mnie to pojęcie jest równie puste jak "nienawiść wobec Boga i dobra". Rozumiem jego znaczenie semantyczne, ale nie odnoszę do siebie. A więc: ani tak, ani nie.

Cytuj:
I trudno tu mówić o zdeterminowaniu - to jest po prostu fakt.


Nie. Jeśli upierasz się, że cała populacja potępieńców będzie się czuła X i Y, a także chciała Z oraz nie chciała W, a ponadto uważała, że V, to ich dola po śmierci musi być zdeterminowana. Ludzie nie muszą reagować tak samo. Jeśli zamierzasz pisać uparcie "potępieńcy nienawidzą Boga, bo to jest fakt", to istotnie nie ma o czym rozmawiać, bo to nie jest dyskusja.

@Solny
Cytuj:
To nie jest tak, że żyjesz sobie spokojnie bez Boga, aż w pewnym momencie przychodzi do Ciebie Łaska Boża i albo ją przyjmujesz, albo odrzucasz, albo akurat np. oglądasz telewizję i odrzucasz ją nieświadomie.


A jak? Od kilku stron próbujemy się tego dowiedzieć i dalej nikt nie potrafi wyjaśnić w prostych słowach, co to jest ta łaska boża i czym ją odróżnić od ukąszenia komara albo nagłej ochoty na pierogi z masłem.

Cytuj:
Każda Twoja myśl, każdy Twój ruch, każdy Twój czyn odbywa się w jakiejś relacji do Bożego działania (Łaski


To dziwne. Nic o tym nie wiem.

Cytuj:
Ale już samo to "przypisywanie" może być odrzucaniem Bożego natchnienia, które nakazywałoby np. głębiej się nad tym zastanowić albo poczekać z osądem do pewnego czasu.


Ale nie rozumiesz, moja niewiara wynika właśnie z tego, że ja się pół życia nad tym wszystkim zastanawiam! Śmiem twierdzić, że zastanawiałam się więcej czasu niż przeciętny katolik, który wierzy, "bo tak".

Cytuj:
Możesz sobie mówić, że jest to nieświadome odrzucanie, ale być może czasami zdarza Ci się świadomie odrzucać myśli o Bogu, których się wstydzisz, bo są "śmieszne", albo "naiwne", albo "nienaukowe"?


Ja się nie boję myśli o Bogu ani ich nie wstydzę, o czym chyba świadczy fakt, że siedzę na katolickim forum i uprzejmie dla dobra dyskusji staram się nawet przybrać na próbę wasz punkt widzenia. Natomiast mało widziałam katolików, którzy choćby dla dyskusji odważyli się zejść z bronionych pozycji i założyć roboczo, że Boga nie ma. Nie myl otwartości umysłu z brakiem stanowiska.

@domgo
Cytuj:
Jeżeli w chwili lub po śmierci nic nie jest ostatecznie - w sensie wyboru - zdeterminowane to jednak pewna tendencja, ciążenie nabyte przez te średnio kilkadziesiąt lat powinno mieć jakieś znaczenie


No dobra, ale jaka tendencja? Umiera ateista. Spotyka Boga. Na guzik mu teraz jego cała życiowa filozofia, bo Bóg jest. Więc co ma wcześniejsza tendencja do faktów, które są czarno na białym?

Po prostu nikt nie chce bronić idei Boga-kata, więc zaczyna się ostre kombinowanie, aby wmówić wszystkim, że to nie dobry Bóg potępia, nu nu, tylko człowiek tak siebie sam. Bo ten Bóg zsyłający do piekła wszystkich, którzy nie myślą tak jak on (a do tego się w sumie sprowadza całe to bleble o "nieprawidłowo ukształtowanym sumieniu") jest nieatrakcyjna. Do starożytnych Izraelitów przemawiała, teraz się mocno zużyła. Podobnie jak koncepcja potępienia lub odkupienia za grzechy przodków - w etyce 2000 lat temu to był hit, obecnie mamy rozbuchany indywidualizm i człowiek nowoczesny oburza się na myśl o tym, że miałby być np. karany za grzechy dziadów.

_________________
Tak, to znowu ja. Wiem, że nie tęskniliście.


Cz wrz 10, 2015 11:59 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 19, 2010 11:26 pm
Posty: 3590
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Katka napisał(a):

A jak? Od kilku stron próbujemy się tego dowiedzieć i dalej nikt nie potrafi wyjaśnić w prostych słowach, co to jest ta łaska boża i czym ją odróżnić od ukąszenia komara albo nagłej ochoty na pierogi z masłem.



viewtopic.php?p=1002169#p1002169

Łaski Bożej nie należy jednak ograniczać wyłącznie do tego. Ten jednak przykład ,wydaje się być jednak tutaj odpowiedni.


Pt wrz 11, 2015 12:32 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2504
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Cytuj:
No dobra, ale jaka tendencja? Umiera ateista. Spotyka Boga. Na guzik mu teraz jego cała życiowa filozofia, bo Bóg jest. Więc co ma wcześniejsza tendencja do faktów, które są czarno na białym?
Zaraz skoro prawo "faktów, które są czarno na białym" obowiązuje to i inne znane nam "prawa" chyba też? Nie? Czego Jaś się nie nauczy tego Jan nie będzie umiał. Dopóki się (Jan) nie nauczy rzecz jasna :D Weźmy dla przykładu trzy najtrudniejsze (podobno) dla człowieka rzeczy: 1) Przyznać się do błędu lub niewiedzy - "myliłem się"; 2) Odwzajemnić nienawiść miłością; 3) Przyjąć odrzuconych :wink: Bez "wyuczonej" postawy oglądu z boku, spoza "mnie" nie da rady lub będzie to niezmiernie trudne. Oczywiście dotyczy to ogólnie "tendencji patrzenia na świat przez pryzmat mnie" a nie tendencji ateisty czy katolika.


Pt wrz 11, 2015 12:40 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N wrz 08, 2013 6:41 pm
Posty: 752
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Katka napisał(a):
Cytuj:
Każda Twoja myśl, każdy Twój ruch, każdy Twój czyn odbywa się w jakiejś relacji do Bożego działania (Łaski)


To dziwne. Nic o tym nie wiem.

Postaram się wyjaśnić od początku.

Bóg jest jedynym Stwórcą, wszechmogącym i wszechwiedzącym. Stworzył wszystko dobre, jedynie przez złą, wolną wolę stworzeń, zło pojawiło się na świecie (śmierć). Nadal jednak Bóg nie zostawia żadnego ze swoich stworzeń, ale o każdym wie i o każdym pamięta. Co więcej, zna każdą chwilę Twojego życia od urodzenia aż do śmierci. Nie przekreśla to wolnej woli człowieka. Nasz wybór, jaki by nie był, jest od początku przewidziany w Bożym planie.

Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni. Dlatego plan Boży przewidziany dla każdego człowieka prowadzi na różne sposoby do zbawienia, jeżeli człowiek wolną wolą wybiera Boga. Ten plan jest właśnie realizowany poprzez Łaskę, czyli wszystkie dary, jakie otrzymujemy od Boga (życie, rodzina, dobra praca, umiejętności, dobra rada drugiego człowieka, wyrzut sumienia we właściwym czasie, odpowiednia myśl, natchnienie itd.)

I nie ma niczego przypadkowego czy obojętnego w naszym życiu dla naszego zbawienia. Są rzeczy mniej i bardziej ważne. Przecież jeżeli coś by nie miało zupełnie znaczenia, to Bóg by tego nie stworzył, bo On nie tworzy rzeczy niepotrzebnych. Dlatego każda Twoja myśl, każde słowo i każdy czyn powstaje z Bożej Łaski lub przeciwko niej. Nic bez Niego nie możemy, bo bez Boga nie istniejemy.

Katka napisał(a):
Ale nie rozumiesz, moja niewiara wynika właśnie z tego, że ja się pół życia nad tym wszystkim zastanawiam! Śmiem twierdzić, że zastanawiałam się więcej czasu niż przeciętny katolik, który wierzy, "bo tak".

A może to jeszcze za mało? Albo może jeszcze nie nadszedł czas na Twoje rozumienie? Nie każemu dane jest w jednakowy sposób poznawać Boga. Być może masz większe zasługi niż niejeden katolik w poznawaniu Prawdy. Ale jeżeli wiele dostałaś - umiejętności, inteligencji, bystrości - to i więcej musisz zdziałać.

Pół życia zastanawiania się to za mało, jeżeli przez drugie pół życia przekreślasz pierwszą połowę.

Katka napisał(a):
Ja się nie boję myśli o Bogu ani ich nie wstydzę, o czym chyba świadczy fakt, że siedzę na katolickim forum i uprzejmie dla dobra dyskusji staram się nawet przybrać na próbę wasz punkt widzenia.

Ale to nie przed nami masz świadczyć! Może myślisz, że w toku dyskusji ktoś Cię przekona i w ten sposób uwierzysz w Boga? My mamy nadzieję być tylko marnym narzędziem w Jego rękach.

Tu nie chodzi o wstyd przed nami, ale przed samą sobą. Czasami przez głowę przemykają myśli, które szybko się odrzuca, bo uważa się je za "nieracjonalne", "głupie". Na przykład:

Boże, jeśli istniejesz, daj mi mądrość i rozumienie, bo tego potrzebuję. Nie pojmuję, dlaczego jesteś taki ukryty. Wybacz mi, jeżeli błądzę, bo całym swoim umysłem chcę poznać Prawdę.

Takie myśli nie pojawiają się znikąd. W ogóle myśli nie pojawiają się znikąd i my sami też nie tworzymy myśli - sprawdź sama. Czy jesteś w stanie sama wytworzyć jakąś dobrą myśl, jakąś refleksję, czy raczej "przychodzi Ci ona do głowy"? Czy nie mówi się powszechnie "zaświtał mi pewien pomysł", "przemknęło mi przez myśl"? Dobre myśli pochodzą od Boga, są darem Łaski Bożej. Można je przyjąć albo odrzucić.


Pt wrz 11, 2015 8:58 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So wrz 11, 2010 10:25 pm
Posty: 598
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
est napisał(a):
W pięknym, nie najmniejszym, ale też i nie za bardzo wielkim miasteczku żył pewien człowiek. Ateista. Poznał dziewczynę pochodzącą z głęboko wierzącej rodziny, zakochali się w sobie. Po pewnym czasie wzięli ślub, ateista nawet zgodził się łaskawie by był to ślub kościelny, szopka, ale jak dziewczę chce niech ma!

Ateista udowadniał całe życie małżonce że cała ta wiara to pic na wodę, ośmieszał teściową, dewocjonalia które dostawał w prezencie sprzedawał na aukcji internetowej.

Wyśmiewał się z teściowej, nazywał ją dewotką na blogach i forach a ona modliła się za Jego duszę.

Umarła teściowa, wiara żony coraz bardziej słabła a ateista był coraz bardziej przekonany że to on ma rację.

Umarła żona. Ateista pochował ją bez księdza.

Kiedy umarł ateista, ...


Alternatywne zakończenie:

Kiedy umarł ateista, to jakby wyłączyć prąd, wszystko zakończyło sie i nie było juz nic dla niego. Przestał istnieć. Kropka.

Inne alternatywne zakończenie:
Kiedy umarł ateista, trafił do miejsca gdzie wyświetliło się całe jego zycie, omówiono jego aspekty, w tym relacje z żoną i teściową i musiał wybrać sobie nowe wcielenie i wrócić jako nowa istota do swiata by dokonczyc proces rozwoju.

Drogi czytelniku wybór zakończenia nalezy do Ciebie. Możesz dopisac swoje własne zakończenia. Tak się jednak nieszczesliwie sklada, ze nie da sie dowieść prawdziwości zadnej wersji zakończenia.

_________________
Mój Bóg ma związane ręce.


Pt wrz 11, 2015 9:09 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3265
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Katka napisala.

Cytuj:
A jak? Od kilku stron próbujemy się tego dowiedzieć i dalej nikt nie potrafi wyjaśnić w prostych słowach, co to jest ta łaska boża i czym ją odróżnić od ukąszenia komara albo nagłej ochoty na pierogi z masłem.

Jeśli chcesz prostych słów to proszę bardzo.

Łaska to dar kogoś z zewnątrz, dla ciebie, czyli bez twojej zasługi.
Łaska Boża to dar Boga kogoś kogo uznajemy za najważniejszą postać, swojego życia.

Pochodzi to słowo z tekstów religijnych, więc służy ono do określeń typu darmowego otrzymania prawdziwej odpowiedzi, wyjaśnienia czegoś czego nie pojmował wcześniej otrzymujący łaskę.
Choć jeśli otrzymujemy coś innego, aniżeli słowo prawdy i zrozumienia, jakiś przedmiot to też jest to łaska, dar (od darmowego).

Można ją przyjąć bądź nie, mówiąc bez łaski.
Czyli rozumiemy dobrze już to czego wcześniej nie rozumieliśmy, lecz nie chcemy za tym zrozumieniem pójść, nam to nie odpowiada, czy nie chcemy innego daru, właśnie takiego daru.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pt wrz 11, 2015 9:13 am
Zobacz profil WWW
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Śr lut 12, 2014 10:04 pm
Posty: 104
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Katka napisał(a):
est napisał(a):
Teraz pytanie: kto na ochotnika z podniesionym czołem to udźwignie? Nie mając w sobie pokory, miłości i paru innych cnót wolałbym zapaść się pod ziemię niż przyznać się że całe życie zmarnowałem...


Cały czas pomijasz założenie, że ten hipotetyczny ateista po śmierci ma ponoć zrozumieć swój błąd, być olśnionym potęgą Boga i bardzo się wstydzić swojego błędu. Nawróceni neofici nie takie numery wyczyniali.

No chyba, że ateista po śmierci spotyka Boga, mówi "aha" i idzie w swoją stronę. Ale wtedy problem piekła i nieba nie istnieje, bo oba stany są doskonale obojętne. I wtedy ten Bóg coś mocno nieolśniewający i w ogóle.


Nigdy Ci się nie zdarzyło uczucie że powinnaś przeprosić ale poczucie własnej wartości/pycha/lęk przed okazaniem słabości nie pozwoliły Ci tego uczynić?

bogdank67 napisał(a):
Alternatywne zakończenie:

Kiedy umarł ateista, to jakby wyłączyć prąd, wszystko zakończyło sie i nie było juz nic dla niego. Przestał istnieć. Kropka.

Inne alternatywne zakończenie:
Kiedy umarł ateista, trafił do miejsca gdzie wyświetliło się całe jego zycie, omówiono jego aspekty, w tym relacje z żoną i teściową i musiał wybrać sobie nowe wcielenie i wrócić jako nowa istota do swiata by dokonczyc proces rozwoju.

Drogi czytelniku wybór zakończenia nalezy do Ciebie. Możesz dopisac swoje własne zakończenia. Tak się jednak nieszczesliwie sklada, ze nie da sie dowieść prawdziwości zadnej wersji zakończenia.


Jeżeli chodzi o wersję pierwszą, nic nie tracę. Wielbiłem Boga, zgasło światło, myliłem się, moje atomy są częścią nawozu.

Wersja druga... Zaczyna być ciekawie...
Polecam tą książkę: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/51515/zycie-po-zyciu

Sam miałem okazję rozmawiać z kilkoma osobami którym podarowano "drugie" życie.


Tak na prawdę, moim zdaniem, bez sensu jest rozgraniczanie na ateistę/wierzącego. Ważna jest miłość bliźniego.
Na ziemi mogę mówić "Oooo, witam Panie Dyrektorze, cieszę się że Pana widzę" a w sercu myśleć "stary przylazł zaraz będzie się czepiał".
W niebie będziemy mieli doskonałe poznanie, więc wszystko co myślę, będą znali inni.
Nie mogę jako katolik przymykać oczu na ks.Wesołowskiego a nienawidzić gen.Jaruzelskiego!
Mam ufać że obaj w jakiś boży sposób dostąpią zbawienia.

Tu jest pułapka: już mam się opowiedzieć za Niebem i nagle spostrzegam człowieka który w moim mniemaniu nie tylko nie zasługuje na niebo ale nawet piekło jest zbyt małą karą dla niego.

Na zakończenie ciekawa strona: http://www.stacja7.pl/article/1927/Upad ... +7+hipotez , aniołowie upadali, my ludzie możemy tylklo wierzyć w miłosierdzie.

_________________
Próżne dociekania zostaw mędrcom tego świata. Ja cię zawsze chce wiedzieć małym dzieckiem.
Dzienniczek s.Faustyny


Pt wrz 11, 2015 8:29 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pt wrz 11, 2015 10:38 am
Posty: 48
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
est napisał(a):
Nie mogę jako katolik przymykać oczu na ks.Wesołowskiego a nienawidzić gen.Jaruzelskiego!
Mam ufać że obaj w jakiś boży sposób dostąpią zbawienia.


Ja osobiście nie widzę żadnego powodu, aby którykolwiek z nich, a zwłaszcza Wesołowski, miał dostąpić zbawienia.

_________________
Zanim powiesz mi o swojej religii, pokaż mi, jak traktujesz innych ludzi.


Pt wrz 11, 2015 10:48 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 14747
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieskończona kara za skończone przewinienie
Katka napisał(a):
Barney - zbudowałeś sobie jakiegoś chochoła "potępieńca nienawidzącego Boga" i pokazowo z nim walczysz, szkoda, że takiej figury nie ma.
Mylisz się. Tylko ktoś taki będzie potępieńcem, gdyż po có by w przeciwnym wypadku "szedł do Nieba".
Cytuj:
A akurat SSmanów bym tutaj nie przywoływała, bo oni wcale Boga nie nienawidzili, wręcz przeciwnie, byli głęboko przekonani, że "Bóg z nami"!
Figa prawda.
Jednym z głównych zadań nazizmu było zniszczenie chrześcijaństwa.
Mało kto zdaje sobie dziś sprawę, że nazizm był nie tylko poglądem politycznym, lecz religią - z światopoglądem, mitologią, obrzędami i
duchownymi. Nie było mozliwości połączenia tych obu podejść - co zresztą jasno określiły obie strony (służę materiałami).

Co do "Bóg z nami" - jak sądze referujesz do napisu „Gott mit Uns” noszonego przez Wermacht na klamrach pasów wojskowych. Przypuszczam, że nie wiesz ą, że nie był to bynajmniej „pomysł” nazistów – „Bóg z nami” to tradycyjna dewiza obecna w armii Prus, a następnie Niemiec od początków XVIII wieku (nawiasem mówiąc , niemiecka policja używała jej do lat 70–tych XX wieku).
Na dowód: oto sprzączka z I Wojny Światowej:
Obrazek
Dodam, że "Got mit uns" zostało przez nazistów usunięte z pasów „ideologicznych” formacji nazizmu, tj. oddziałów SS i SD.
Sama dewiza pochodzi z ustanowionego w XV wieku pruskiego Orderu Łabędzia. W 1709 roku Fryderyk Wielki umieścił ją w herbie Prus.
Oto jego herb, z napisem u dołu:
Obrazek

Cytuj:
"Nieprawidłowo" ukształtowane sumienie to taki chytry wytrych w dyskusji o grzechu. Bo jeśli faktycznie przyjąć ze wszelkimi konsekwencjami, że kto żyje zgodnie z sumieniem, nie grzeszy, to trzeba się pogodzić z faktem, że wielu ludzi niemoralnych z naszego naszego punktu wcale nie grzeszy.
Nie.
"Sumienie" na zasadzie "tak uważam" to za mało. Mamy obowiązek nad nim pracować i kształtować go. Inaczej musielibyśmy uznać za niewinnych i wypuścić z więzień tysiące zbrodniarzy, postępujących "zgodnie ze swoim sumieniem"
Cytuj:
Żeby uniknąć zatem relatywizmu, wymyślono poprawkę, że grzech to działanie sprzeczne z sumieniem, ale sumienie musi być "prawidłowo ukształtowane". Prawidłowo, czyli po waszemu, a jak ktoś ma inne sumienie, to i tak ma przegwizdanie. Sęk tylko w tym, że to dalej nie rozwiązuje problemu nieba. Jeśli katolicka etyka nie jest moją etyką, to nie znaczy jeszcze, że "nienawidzę dobra". A idąc dalej tym tropem - mogę nie odczuwać potrzeby spędzenia wieczności z katolickim Bogiem.
Nie.
SUbiektywne może być nasze zdanie na temat tego co jest dobre a co złe, ale to wcale nie znaczy że samo pojęcie dobra i zła jest subiektywne.

Cytuj:
Czyli stojąc u bram raju i widząc u nich teściową, mogę w teorii powiedzieć "a nie, jeśli to jest raj według mojej teściowej, to ja spadam".
Możesz. Wszystko CI wolno, a szczególnie nie wejść do Nieba z powodu nienawiści. Również z nienawiści do Twojej teściowej.

Cytuj:
Cytuj:
Masz się za potępioną?


Pytanie jest bez sensu, ponieważ dla mnie to pojęcie jest równie puste jak "nienawiść wobec Boga i dobra". Rozumiem jego znaczenie semantyczne, ale nie odnoszę do siebie. A więc: ani tak, ani nie.
Odpowiadasz na pytanie bez kontekstu. Spytałem, bo argumentowałaś z założeniem, że ponieważ jesteś niewierząca to będziesz (według chrześcijaństwa) potępiona. Nie wiem skąd u Ciebie podobne założenia.
Cytuj:
Cytuj:
I trudno tu mówić o zdeterminowaniu - to jest po prostu fakt.


Nie. Jeśli upierasz się, że cała populacja potępieńców będzie się czuła X i Y, a także chciała Z oraz nie chciała W, a ponadto uważała, że V, to ich dola po śmierci musi być zdeterminowana.
Już widzę gdzie popełniasz błąd. Otóż odwracasz porządek przyczynowo skutkowy - nikt nie będzie nienawidził Boga dlatego że jest w Piekle, tylko akurat odwrotnie - będzie w Piekle, ponieważ nienawidzi Boga i nie chce być w Niebie.

Postaraj się zrozumieć co się do Ciebie pisze, bo sytuacja, w której pytasz, ja usiłuję Ci coś wyjaśnić a Ty, zamiast starać się zrozumieć moje wyjaśnienia usiłujesz złapać mnie za słówka zanim jeszcze zrozumiesz sens wywodu, nie ma specjalnie sensu. I chyba świadczy o Twojej niezbyt dobrej woli co do rozmowy.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


So wrz 12, 2015 12:13 pm
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 168 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 ... 12  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Adsense [Bot], robertson i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL