Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr kwi 01, 2020 8:16 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 151 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona
 Dylemat wagonika 
Autor Wiadomość
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 20, 2014 2:17 pm
Posty: 587
Lokalizacja: Skoki
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
merss napisał(a):
Po raz kolejny rozpocznę od teorii, by uściślić ładnie ubrana = moralna
Dietrich von Hildebrand doszedł do tego, że ludzkimi przeżyciami kierują trzy motywacje:
1. Ważność tego co przyjemne lub subiektywnie zadowalające.
2. Ważność wewnętrzna, czyli wartość
3. Ważność jaka znamionuje obiektywne dobro.
To powoduje, ze człowiek świat traktuje z punktu widzenia wartości, czy z punktu widzenia osobistego zadowolenia. To co ważne sprowadza się do tego, co jest dla mnie przyjemne. Filozoficzny wyraz tej postawie daje hedonizm.

Wartości - to co ważne jest samo w sobie. To dostrzeżenie innego typu doniosłości. Jest więc to inna motywacja kierująca myśleniem.

Wartości wg von Hildebranda są dwojakiego rodzaju:
1. Ontyczne - wiążą się z istotą bytu (np wartość osoby jako osoby)
2. Jakościowe - to cecha bytu - np rześkość, dobroć
a) witalne - zdrowie, silny temperament, zmęczenie
b) estetyczne - wdzięk, piękno
c) intelektualne - dowcip, głębia duchowa
d) moralne - poszanowanie prawdy, sprawiedliwość, odwaga
Te rodziny wartości są uhierarchizowane. Ważniejsze od wartości estetycznych są intelektualne, a ponad nimi stoją wartości moralne. Również w każdej rodzinie istnieje hierarchia, głębia góruje nad dowcipem. Mają swe odpowiedniki pozytywna i negatywna. Odwadze odpowiada tchórzostwo.
Są stopniowalne - ktoś jest zdrowy, ktoś inny jeszcze bardziej zdrowy.

Czy teraz rozumiesz dlaczego napisałam, że ładny ubiór/prezencja jest mniej ważny niż to jaki mam stosunek do mężczyzny na którym mi zależy? Będzie obserwował też stosunek do innych ludzi jak mądry. Jeśli będzie szukał kobiety dla siebie na całe życie i matki dla swoich dzieci będzie dla niego ważniejsze to kim jest niż jak się prezentuje. Zacznijmy jednak od tego, że oczy zawiesi na urodzie, taka jego natura. Nie negowałam wartości estetycznych, uporządkowałam je.
Nie ubiorę jednak sukienki, która podobałaby się mężczyźnie, ale ja nie czułabym się w niej dobrze. Nigdy zresztą nie byłam w takiej sytuacji.

Postawę nierozróżniania odmiennych rodzajów norm lub sprowadzania jednych norm na płaszczyznę właściwą innym możemy nazwać redukcjonizmem normatywnym.


Hildebrand trafnie wyróżnił to, co motywuje człowieka do działania w pierwszych dwóch motywacjach... wyciągnął jednak złe wnioski. Nadto, nikt nie wie czym miało by być dobro obiektywne będące założeniem trzeciej motywacji. Owe przesłanki (trzy motywacje) nie prowadzą do zachowań hedonistycznych (śmiem twierdzić, że nie istnieje zachowanie hedonistyczne w czystej postaci); nie wykluczają innych zachowań wykraczających poza sferę przyjemności własnych.
Jeżeli coś jest dla mnie przyjemne, to nie oznacza, iż z tego nie zrezygnuję w imię innego celu (1).
Hildebrand w powyższych trzech motywacjach, zajął się problemem, który w zachowaniach ludzkich po prostu nie występuje. Może brak mu było wiedzy z zakresu psychologii... psychologii społecznej, etc. Postawił błędną tezę, którą próbował udowadniać, a nie udowodniwszy jej poprawności zaczął z nią polemizować własną koncepcją wartości.

Wartości wg von Hildebranda, to pomieszanie pojęć. Bladego pojęcia nie mam skąd to sobie wymyślił - zapewne to była jego "wizja" - co jest istotą filozofii zresztą. Wartości te nie mają przecież hierarchii (teraz wiem dlaczego się nie zgadzamy), chyba, że tak a priori sobie je założymy . Można by z powodzeniem naukowo dowodzić niesłuszność tak hierarchizowanych wartość za pomocą psychologii, psychologii społecznej, socjologii etc.

cyt. "Nie ubiorę jednak sukienki, która podobałaby się mężczyźnie, ale ja nie czułabym się w niej dobrze" .... to smutne, bo właśnie zachowałaś się nieco hedonistycznie. Zrobić coś dla Swojego Mężczyzny, tylko dla Niego... czyż to nie piękne?

Jak widzisz etyka Hildebranda jest mi obca z powodu naukowych błędów jego założeń....
Cóż, filozofia, to nie nauka....

merss napisał(a):
Na przykladzie wystarczy?
Człowiek pewien zstępował z Jerozolimy do Jerycha i wpadł między złoczyńców (...). A Samarytanin pewien zdążający drogą przechodził obok niego i ujrzawszy go użalił się nad nim... A potem pochylił się i opatrzył mu rany.

Zanim miłosierny Samarytanin pospieszył z pomocą, odsłoniły mu się pewne wartości, które zaapelowały do niego o ich urzeczywistnienie. To odkrycie dokonało się w akcie doświadczenia wartości. Charakterystyczną cechą tego przeżycia jest obecny w nim moment emocjonalny (użalił się).

Istnieje więc doświadczenie wartości. Max Scheler wykazał, że poznanie wartości dokonuje się w akcie emocjonalnym.
Mamy i podstawę działania (pomoc poszkodowanemu wedle swoich możliwości). Dodać należy, że norma jest prawdą o dobru, zatem racją słuszności norm jest ich słuszność, jak i prawdziwość. Nie wchodzą w spór ze spontanicznością człowieka, ale go zakorzeniają w dobru prawdziwym. Co ważne, podporządkowanie normom nie może być ślepe (mamy wówczas podejście legalistyczne, formalistyczne - w tym opowiadaniu to ci, którzy nie pomogli, każdy miał sensowne wytłumaczenie)


Nie zgodzę się z Maxem Schelerem, że jakoby poznanie wartości dokonuje się w akcie emocjonalnym. W moim przekonaniu jest dokładnie odwrotnie. Wartość można ocenić racjonalnie tylko bez udziału emocji, choć mogą one (i chyba być powinny) przedmiotem owych rozważań.

cyt."Dodać należy, że norma jest prawdą o dobru, zatem racją słuszności norm jest ich słuszność, jak i prawdziwość."
ignotum per ignotum
Trudno mi polemizować z taką argumentacją merss.

Słowem... to nie filozofia, a psychologia dokładniej tłumaczy zachowania... także w cytowanym przez Ciebie przykładzie.

Rozumiem jednak, że wszystko jest sprawą wiary.

merss napisał(a):
Heh, nie o to chodzi...Dobro moralne powstaje w czynie, nie tylko w takim, który jest odpowiedzią na powinność, odpowiedzią na apel o realizację wartości pojawiających się w polu odpowiedzialności człowieka (niech będzie dalej Samarytanin).
Nie każdy jednak czyn będący odpowiedzią na powinność rodzi dobro moralne. Mogę wypełniać swe obowiązki z lęku przed karą lub opinią innych ludzi albo dlatego, by uzyskać jakąś korzyść (materialną, duchową, moralną satysfakcję). Samarytanin nie kalkulował, uznał, że tak należy. Do tego pomógł wrogowi, nie miał żadnego interesu, nawet ukrytego. Nie oglądał sie, by pomogli mu pobożni Żydzi.

Rysem wspólnym czynów, w których powstaje dobro moralne jest szlachetność postępowania. To motyw bezinteresownego pomnażania dobra w świecie.
Wypełnia swą powinność, bo tak trzeba. Szlachetne postępowanie przekształca człowieka wewnątrz.


szlachetność postępowania - dla każdego coś innego znaczy. To trudna definicja. Skoro nie można ustalić czym tak właściwie jest szlachetność postępowania, to tym samym przekształcenie człowieka wewnątrz, przez to postępowanie, jest bliżej nieokreślone.

Rozważ
Czy dobro moralne jest po prostu postępowaniem słusznym w danej okoliczności?
Wprowadzimy tym samym fakultatywność tego co uznawać będziemy za dobro.... owa etyka sytuacyjna o jakiej pisałaś. Piszesz, że:"dobro moralne powstaje w czynie[...]"
sprawdźmy:
Zakładasz.
cyt: "Normę tę K.Wojtyła (I.Kant - dop. R.K) formułuje następująco: Ilekroć w twoim postępowaniu osoba jest przedmiotem działania, tylekroć pamiętaj, że nie mozna jej traktować tylko jako środka do celu, jako narzędzia, ale liczyć się z tym, że ona ma lub powinna mieć swój cel."

Czy zatem zachowania:
Szpiegostwo - wykorzystywanie człowieka jako środka do celu; część współczesnej reklamy, gdzie człowiek jest środkiem do osiągnięcia sukcesu finansowego; propaganda - instrumentalne wykorzystanie całych grup społecznych... (to z poprzedniego postu)

Uznać można za moralnie dopuszczalne?
Czyn może być słuszny przecież.
Jak się ma do Tego czyn "ubrany" w imperatyw kategoryczny?
Jak ocenisz przykłady jakie podaję w kategorii moralności?


merss napisał(a):
Dobrym dla człowieka jest być szczęśliwym, do tego został bowiem stworzony. To będzie mu sprawiać zadowolenie w sposób najpełniejszy, człowiek nie będzie dążył do lepszych stanów zadowolenia. Tak więc dobro jest centralnym składnikiem ludzkiego dążenia do szczęścia. Dążenie do tego celu doskonali i bogaci człowieka, ponadto wywołuje w nim przeżycia zadowolenia, zarówno duchowego, czyli radości, jak i zmysłowego, czyli przyjemności co stanowi subiektywny aspekt zjawiska szczęścia. Dążenie człowieka do dobra układa się w proces, w którym osiągnięcie jednego dobra warunkuje jedynie dążenie do dalszego dobra.

Należy jednak pamiętać o tym, że etyka oparta na teistycznych założeniach światopoglądowych traktuje świat transcendentny jako integralny składnik otaczającej rzeczywistości. Termin 'rzeczywistość' oznacza więc dwa niej dwa światy: świat zjawiskowy, przygodny oraz świat transcendentny. Tylko pierwszy jest znany nam bezpośrednio, o drugim mamy wiedzę pośrednią, nie wykraczająca poza granice analogii.

Cel ostateczny życia to dobro, które posiada taką miarę doskonałości, odpowiednią do tego, by zaspokoić w pełni dążenie człowieka do szczęścia, pełne rozwoju, czyli dać mu szczęście doskonałe.

Oczywiście należy zejść i na ziemię, wiedząc jednak o co tak naprawdę chodzi. Cel ostateczny pełni rolę zasady porządkującej dążenia człowieka do szczęścia. Inne dobra są mu podporządkowane. Realizując je dąży do dobra nieskończonego. Nie wszystkie więc dobra są 'szczęściotwórczymi'

Zło nie może być celem ludzkiego działania. Jeżeli więc człowiek obiera sobie za cel przedmiot zły, to jest to możliwe tylko o tyle, o ile w jego przedstawieniu przybiera on cechy dobra i jako takie staje sie dlań przedmiotem dążenia (pisałam wcześniej o redefiniowaniu pojęć)


Popełniasz błąd formalny (non sequitor) w dowodzeniu. Skąd przypuszczenie, że cyt."Dobrym dla człowieka jest być szczęśliwym, do tego został bowiem stworzony." z czego ma to wynikać?
Skąd też wniosek, że poprzez dobro zapewnia się szczęście? Mogę także być szczęśliwy czyniąc zło przecież. Zatem moją drogą do szczęścia będzie moje dobro, ale obiektywne zło.
To, że coś jest dobre, a coś złe nie wynika z niczego innego jak tylko z mechanizmów funkcjonowania grup społecznych i wartości jakie same sobie wytworzyły. To prostszy mechanizm nie uważasz?
Idąc tym tokiem myślenia nie warto zastanawiać czym jest dobro, a czym zło, gdyż mechanizm funkcjonowania grup społecznych sam nadaje w sposób dynamiczny wartości. Wartości te jednak podlegają grupowym uzgodnieniom - nie są więc dowolne. Są optymalne dla przetrwania grupy i nie tworzą chaosu jak mogło by się wydawać.

Zauważ, jak zmienia się podejście do uznawanych wartości - historycznie rzecz ujmując. Niewolnictwo, prostytucja, zadawanie śmierci, tortury... Jak bardzo na przestrzeni setek (tysięcy) lat, system wartości zmieniał się.
Dobro i zło stanowi zatem dynamiczny system wartości, nieustannie modernizowany i dostosowujący się do zmieniającego się środowiska - co można naukowo dowodzić.

...ale rozumiem, co chcesz mi przekazać. Włączając do rozważań równoprawny świat transcendentny wprowadzasz tym samym niedowodowość rozstrzygnięć..... czyli wiarę w to, że w co się wierzy, jest słuszne.

merss napisał(a):
Cytuj:
Nie oznacza to jednak, że niektóre normy nie mogą być uznawane przez wszystkie grupy społeczne (np. zawarte w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka)

Tak. Tyle, ze chrześcijaństwo odwraca sytuację. To nie ja mam prawa (należy mi się). Ja mam obowiązki (powinności względem siebie i innych).


Nie sądzisz, że nie ma to znaczenia. Że prawa i obowiązki są równoznaczne do osiągnięcia założonego celu?

merss napisał(a):
Podałam zupełnie inne sposób rozważania dylematu niechcianej ciąży. Nie pojawia się tu problem drugiego człowieka. Niedopuszczalność aborcji w przypadku chrześcijaństwa dotyczy człowieka a nie sytuacji. W związku z tym podchodzi się inaczej do rozwiązań problemu. Żadna sytuacja nie usprawiedliwia pozbawienia życia drugiego człowieka., bo życie jest skarbem. Szuka się więc innych możliwości, jeśli kobieta nie może wychować dziecka.


Człowiek zawsze jest w jakiejś sytuacji. Uznawanie, że jej nie ma nie wyznaczy celu. Celem jest dobro matki i dziecka.
Tutaj się nie zgodzimy, bo inaczej być nie może.
Ja dopuszczam aborcję, Ty tego nie zrobisz... pomimo, że naszym wspólnym celem jest "ratowanie" matki i dziecka. Różnica jaka mi się nasuwa jest taka, że ja matki nie zostawię, choćby zdecydowała się ona na aborcję, a Ty ją opuścisz w tej decyzji.

Zastanawiam się nad praktycznymi rozważaniami owego przykładu. Będąc lekarzem, powinnaś, mimo moralnego sprzeciwu, zabieg wykonać.... a jedyne co możesz zrobić, to z całych sił nakłaniać matkę do zmiany decyzji. Liczyć się jednak powinnaś z tym, że nie zawsze uda się pacjentkę przekonać....
.
.
.

_________________
"Po Darwinie nie jesteśmy już upadłymi aniołami, a co najwyżej robiącymi karierę szympansami" -D.Morris


Pn maja 15, 2017 5:00 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Nie było moim zamiarem rozstrzygać kto ma rację: filozofowie czy Rafał. Nie dostałam poza tym nic poza zaprzeczenia i deklaracje, że taki jest obiektywny stan spraw. Z tym nie dyskutuje, jedynie przyjmuje do wiadomości, że adwersarz tak to przedstawia.
Nie widziałam też sprzeczności między przywołanymi poglądami filozofów a psychologią, i do tego społeczną skoro koncentrowałam się na człowieku. Nawet nie wiem o co chodzi.
W przypadku przypowieści o Samarytanianie nie znalazłam sprzeczności - biblijno- filozoficzno- psychologicznej, więc patrzę inaczej i inaczej analizuję.

Uściśliłam też sprawę aborcji do sytuacji: urodzić, czy nie urodzić bez wprowadzania sytuacji granicznych dotyczących zagrożenia życia matki. Uzasadniłam różnice w motywacji. W przypadku bezpośredniego zagrożenia życia matki należy odwołać się do zasady podwójnego skutku. No cóż - każda ciąża jest zagrożeniem dla życia kobiety, więc idąc tym tropem dojść można do absurdów.

Chyba się nam naturalnie skończyły dygresje. :)


Pn maja 15, 2017 6:19 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So paź 08, 2016 3:54 pm
Posty: 583
Płeć: mężczyzna
wyznanie: religia niechrześcijańska
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
merss napisał(a):
King napisał(a):
To już tylko modlitwa zostaje za zamordowanych przez filozofa, ale winowajca musi odpowiedzieć! Nie ma zmiłuj.

Rozbawiłeś mnie :-D

Za doznaną krzywdę trzeba najprzód krzywdziciela sprać, a potem dopiero przebaczyć. Kto przed przebaczeniem nie spierze, daje dowód, ze przebacza nie z mądrości, tylko z rozlazłości i braku mocy
(Henryk Elzenberg)
Kto mu przebaczy, jeśli odpłynął do krainy wiecznych łowów?



Bo to jest tak że na samym początku tutaj omówiony jest ten dylemat, filozof przywiązuje ludzi do torów co samo w sobie jest nienormalne! ja bym powiedział że to psychopata dopuściłby on do śmierci tych ludzi, nie ma informacji że filozof zginął a napisałaś ,,Wypadki zaistniały'' więc stała się tragedia. Przebaczyć mu może rodzina poległych na żelaznych szynach, przywiązanych do nich ludzi
Trzeba czasem rozbawiać ludzi, zwłaszcza ładne kobiety ;) Bo jak jest wesoło to jest dobrze i muzyka w duszy gra, lalala... :-D


Śr maja 17, 2017 9:42 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
To niezupełnie tak jest. Gneralnie chodzi o rozpatrzenie sytuacji granicznych. Kto ma się tym zająć, wspomnialam o tym. Druga sprawa to zasady etyczne poruszone w tych dwóch, podobnych a jednak diametralnie różnych sytuacjach. Rafał je rozpatrywał z zupełnie innej perspektywy niż ja. On widzi społeczeństwo, więc też inne podejście do etyki. Ja widzę powinność chrześcijanina. Pewne sytuacje są nieostre, inne należy ustalić właśnie dla dobra społecznego, co nim jednak jest w warunkach ograniczonych zasobów i możliwości?
A o etyce najciekawiej na przykładach dotyczących sytuacji życiowych. Byle ktoś nie próbował anektować cudzej wolności i przekreślać poglądów drugiej strony.


Śr maja 17, 2017 10:00 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Pisalas "stalo sie", ale nadal nie wiadomo co sie stalo, czy sam fakt mysli filozofa, czy doprowadzil je do czynu, czy zginely osoby, a jesli tak to ktore, ta jedna czy te piec?
Idac od poczatku to filozof skoro takie mysli mu po gloowie choodzily to nawet sam taki przyklad stawia w watpliwosc jego zdolnosci myslowe i do filozofii.
Doprowadzajac pommysl do skutku to juz nie filozof tylko psychopata.
A jak psychopata to mu wynniki takich pomyslow nic nie daja, bo nie jest filozofem tylko psychopata.
Pozostaje kwestia kto zginal i kto przestawial zwrotnice, angazujac sie pod przymusem lub dobrowolnie w pomysly psychopaty. :-)


Śr maja 17, 2017 10:54 pm
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Podawałam analogiczne sytuacje etyczne i rozpatrywanie ich z punktu widzenia odmiennych światopoglądow:
1. Życie matki będącej w ciązy jest zagrożone. Jak powinna się zachować, czy ma możliwość wyboru życia swego i dziecka.
2. Pięciu pacjentów, których życie zależy od transplantologa. Dziwnym zbiegiem okoliczności pojawia się w szpitalu idealny dawca, pasożyt społeczny (może być nawet groźny przestępca).


Śr maja 17, 2017 11:22 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Wiesz, decyzje sa decyzjami i jesli jakas podejmujemy to nie powinnismy sie z nich wycofywac.
Piszesz o zagrozonej ciazy, ale czy gdyby nie chodzilo o ciaze, a decyzje przejscia przez jezdnie w niebezpiecznym miejscu to tez by sie przydalo oddac jej decyzje gdy wpadnie pod auto, czy chce zyc i wrocic na chodnik i poprawic decyzje, czy moze unicestwic auto pod ktore wpadla i moze nawet kierowce, by wypadek stal sie niebyly.


Śr maja 17, 2017 11:31 pm
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Nie rozumiem analogii.


Śr maja 17, 2017 11:34 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
merss napisał(a):
Nie rozumiem analogii.

Analogia sa konsekwencje czynow-decyzji.

Nie udalo mi sie dopisac o takim wspomnianym lekarzu, ktory nie ma najmniejszego prawa wydawac wyroku, a tym bardziej wyroku smierci.
taki czyn jak opisalas bylby zwyklym morderstwem z premedytacja.


Śr maja 17, 2017 11:41 pm
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Analogia powinna dotyczyć zasady podwójnego skutku, to opisywano w pierwszym przypadku.
Drugi przypadek tak, ale z punktu widzenia etyki chrześcijńskiej. Prawo wcale nie musi opierać się na niej i nie opiera się w przypadku aborcji, czy eutanazji. Sankcjonowanie eutanazji na życzenie to może być przyzwolenie na inne działania eugeniczne. Przecież to już nawet przerabialiśmy w przeszłości. Bliska uśmiercaniu jest etyka, gdzie szczęście wielu jest ważniejsze niż pojedynczego człowieka. Podałam więc przykład to ilustrujący. Można to wykluczyć? Lekarze podejmą decyzję, która rozwiąże sprawę cierpień jednego człowieka, pięciu wartościowych obywateli otrzyma drugą szansę na życie.


Śr maja 17, 2017 11:49 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
merss napisał(a):
Analogia powinna dotyczyć zasady podwójnego skutku, to opisywano w pierwszym przypadku.
Drugi przypadek tak, ale z punktu widzenia etyki chrześcijńskiej. Prawo wcale nie musi opierać się na niej i nie opiera się w przypadku aborcji, czy eutanazji. Sancjonowanie eutanazji na życzenie to może być przyzwolenie na inne działania eugeniczne. Przecież to już nawet przerabialiśmy w przeszłości. Bliska uśmiercaniu jest etyka, gdzie szczęście wielu jest ważniejsze niż pojedynczego człowieka. Podałam więc przykład to ilustrujący. Można to wykluczyć? Lekarze podejmą decyzję, która rozwiąże sprawę cierpień jednego człowieka, pięciu wartościowych obywateli otrzyma drugą szansę na życie.

Niemniej, takze wobec prawa bedzie to zwyczajne morderstwo.
Nie jest istotne jak zly byl to czlowiek, to bez oskarzenia i pozniej prawomocnego wyroku sadowego nikt w zadnych okolicznosciach nie ma prawa pozbawiac nikogo takiego zycia, chyba z w obronie wlasnej.


Śr maja 17, 2017 11:58 pm
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Zapominasz, że nie wszyscy sa zwolennikami moralności wyprowadzonej z Biblii. Realatywizm np odrzuca absolutną prawdę. Może więc stanowić bardzo przekonywującą wymówkę dla złego zachowania (znów z naszej perspektywy). Jeśli prawda absolutna nie istnieje (życie ludzkie jest świętością), wszystko może ujść na sucho. Niektórzy ludzie są relatywistami, ponieważ jest to cudowny sposób na oszukiwanie samego siebie, który daje mu pozwolenie na robienie wszystkiego, na co ma ochotę. Jeśli uwierzy nie w godność przypisaną człowieczeństwu, ale użyteczność człowieka, może nie mieć oporów, by bezużytecznego społecznie człowieka a nawet szkodzacego społeczeństwu wyeliminować. Nieużyteczna (nawet w swym odczuciu) osoba może prosić o eutanazję. Tu mamy zreszta sporo opcji, by sumienie osoby o innej etyce nawet nie drgnęło.

B.Russell powiedział; umysł to dziwna maszyna, która umie połączyć dostarczane materiały w najbardziej zadziwiający sposób.


Cz maja 18, 2017 7:16 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 20, 2014 2:17 pm
Posty: 587
Lokalizacja: Skoki
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
merss napisał(a):
[...]Lekarze podejmą decyzję, która rozwiąże sprawę cierpień jednego człowieka, pięciu wartościowych obywateli otrzyma drugą szansę na życie.


...to akurat mnie zaciekawiło... Twoje podejście do zawodu lekarza.
Cóż... lekarz jest jak kowal, mechanik samochodowy, nauczyciel, policjant etc. To my, społeczeństwo, nadaliśmy mu za wysoki status. Lekarz ma robić to, co nakazuje mu zwierzchnia władza suwerena - prawo ustanowione przez państwo.... i tyle. To, co ma robić lekarz określa szpital, który za to prawnie odpowiada..... toż to proste jak budowa cepa.
Jeżeli sobie z tym (lekarz) nie radzi, to powinien zmienić zawód. Bawi mnie odwoływanie się do jakiejś żałosnej etyki lekarskiej. Co to ma bowiem być? Stwórzmy sobie zatem także etykę Policjanta.... etykę Górnika... etc. To jakaś totalna paranoja. Lekarze, to grupa zawodowa, która ma wykonywać polecenia przełożonych .... takie same zasady panują w instytucjach "siłowych" - i dobrze się sprawdzają. Istnieją procedury odmowy wykonania rozkazu..... (wystarczy się tym nieco zainteresować).

.... cóż, to pewnie temat na inny wątek...
.
.
.

_________________
"Po Darwinie nie jesteśmy już upadłymi aniołami, a co najwyżej robiącymi karierę szympansami" -D.Morris


Pt maja 19, 2017 7:56 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Jeśli prawo polskie zapewnia możliwość aborcji a etyka zawodu nie jest papierologią, ale dotyczy największych świętości czlowieka, problem powinno rozwiązac prawo. Sankcjonuje się zapisy etyczne, oznacza to, że mają prawo bytu i lekarz ma prawo odmówić pewnych czynności zawodowych, które gwałcą jego wartości moralne. Nadal składa się przysięgę lekarksą, by nie szkodzić. Wskazywałam na ich najwyższą rangę wartości. Z podobnego powodu odsuwa się operatora od wykonywania zabiegu na pacjencie, z którym łączą go więzy emocjonalne. Przejmuje jego rolę kolega, który podchodzi do pracy stricte technicznie (zawsze jednak to wyzwala adrenalinę i chce wykonać dobrze).
Lekarz jest wyznaczany do zabiegu przez szefa a ten ma rozeznanie w światopoglądzie podległych mu lekarzy.

Jeśli prawo ma być spójne powinno sprawę doprecyzować. W Polsce aborcji wykonuje się tak niewiele a kraj nie jest rozległy. Można to dopracować. To nie rola lekarza, że szuka pacjentce szpitala (działanie niemoralne dla lekarza który jest przeciwnikiem aborcji), ale ona powinna miec wgląd w to, dokąd może się udać. Są to zabiegi z rodzaju planowych a nie nagłych. Uzyskując zgode na aborcję powinna dostać do ręki wykaz miejsc, gdzie będzie można abortować. To są sprawy, które można załatwić.

Niespójność prawa naprawia się decyzjami prawnymi, bez ofiar ludzkich. Są takie możliwości. Inaczej mamy wolność, którą nazwać by należało - durnizmem.
Rzeczywiście to już offtop. A lekarz to nie kowal czy rzeźnik. Do aborcji można przysposobić i kowala. Łączy ich to, że w pobliżu niewiele mikroorganizmów.

Edit
Lekarze sa ludźmi uprawiającymi wolny zawód. Wielu z nich pracuje na swój rachunek, są wynajmowani przez szpitale do pracy. Nie mają więc umów o pracę. Prywatne szpitale/gabinety mają podpisane umowy z NFZ. Możliwości rozwiązania problemu nie brakuje.


Pt maja 19, 2017 8:21 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr paź 26, 2011 3:14 pm
Posty: 915
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Cytuj:
Jeśli prawo polskie zapewnia możliwość aborcji a etyka zawodu nie jest papierologią, ale dotyczy największych świętości czlowieka, problem powinno rozwiązac prawo.


Tylko że prawo rozwiązuje problem jednej ze stron a i to nie zawsze. Wystarczy spytać pierwszego z brzegu, kto miał sprawę w sądzie i przegrał, czy prawo rozwiązało jego problem. Prawo przyznając racje "świętobliwym" lekarzom odmawiałoby racji kobietom o decydowaniu o swoim ciele. Poza tym jeśli prawo miałoby być takie mocno prawe, to również mężczyzna winien być solidnie ukarany, jako sprawca przestępstwa, bo bez jego udziału aborcja byłaby nie możliwa i w ogóle nie byłoby problemu (no chyba że jak w Seksmisji dzieworództwo się szerzy). Jeśli tak się nie dzieje, to prawdopodobnie dlatego, że prawo takie ma cechy samcze.


So maja 20, 2017 2:05 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 151 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Andy72 i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL