Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt cze 25, 2019 2:16 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 151 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 11  Następna strona
 Dylemat wagonika 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 13773
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Rafał Kozłowski napisał(a):
Barney napisał(a):
Jakie przyjąłeś założenia, takie wyciągnąłeś wnioski - tj. kompletnie, piramidalnie błędnie.

Podałem Tobie dwa odrębne przykłady przemian:
1. materia nieożywiona do ożywionej
2. materia organiczna – powstanie człowieka
Czy doprawdy tak trudno to zrozumieć?
Musiałbyś sam zrozumieć co napisałeś, bo poplątało Ci się biedaku kompletnie.
Najpierw przyrównałeś pytanie o to czy coś (wirus) jest materią ożywioną czy nie do pytania o to kiedy powstaje człowiek. Zupełnie od czapy, bez związku.
Teraz jeszcze wmieszałeś w to "materię organiczną" (dla Twojej informacji - tlenek węgla to też "materia organiczna" bo materią organiczną jest wszystko, co ma w składzie węgiel). Materia organiczna może być (i w większości jest) martwa.
Cytuj:
Nowy kod DNA nie jest nowym życiem, to początek przemiany o jakiej piszę.

A gdzie ja napisałem że "Nowy kod DNA nie jest nowym życiem" ?!
Napisałem, że jest to ten moment, kiedy powstaje życie.

Rafale, dyskusja z Tobą jest bezpłodna. Myślę, że zanim zaczniesz dyskutowąć skomplikowane sprawy, powinieneś zacząć od nauki czytania ze zrozumieniem.


Cytuj:
A cóż to za problem?
Zdradzam w obu przypadkach, bo nie ma innego wyjścia, a skutek jest przesądzony.
Wiesz co, jesli to nie jest dla Ciebie problem, to wygląda na to że nie warto z Tobą rozmawiać nie tylko z powodu Twojego braku umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Kwestia smaku.

EOD

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


N lis 29, 2015 3:57 pm
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 20, 2014 2:17 pm
Posty: 587
Lokalizacja: Skoki
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
emocje, emocje, emocje... i jak tu z Tobą wymieniać poglądy Barney

Sprawy jakie poruszamy są proste i rozwiązywalne; niestety wszystko to, czego nie rozumiesz zrzucasz na błędy wypowiedzi adwersarza. Jeżeli czegoś nie wiesz to zapytaj, wytłumaczę - każdy może zbłądzić. Nikt nie wymaga od Ciebie, abyś wszystko rozumiał. Masz teraz materiał do przemyśleń.


bywaj Barney

i więcej rozsądnych przemyśleń życzę,

_________________
"Po Darwinie nie jesteśmy już upadłymi aniołami, a co najwyżej robiącymi karierę szympansami" -D.Morris


N lis 29, 2015 4:37 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 2789
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Rafał Kozłowski napisał(a):
Sprawy jakie poruszamy są proste i rozwiązywalne


Oczywiście, że są proste i rozwiązywalne.
Rozwiązanie można podać z dwóch stron:
1. ze strony osoby niewierzącej - polegającej tylko na sobie i swoim umyśle.
2. ze strony osoby wierzącej ( chrześcijanin) - polegającej na Bogu jako ostatecznym decydencie w sprawie tego co się może wydarzyć.

Nie zmuszaj osób wierzących do myślenia poza kontekstem wiary. To właśnie miałem na myśli pisząc o duchowej schizofrenii.
JolaSZ podjęła decyzję, aby działanie w tej sprawie oddać Bogu, który stoi ponad tym dylematem.
To jest konkretne działanie, a nie jego brak - oczywiście z punktu osoby wierzącej.


Pn lis 30, 2015 2:30 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 6119
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Przeczytałam problem i postawiłam go dziecku w terminach zrozumiałych dla niego. Dziecko wydedukowało, że musi być trzeci tor (prowadzący w przestrzeń ponad ziemią) prowadzący do Utopii lub Cloudsdale, i ono wybiera, by tam wysłać pojazd. Odpowiedź dziecka skłoniła mnie do rozważenia pytania, jaki jest cel tego, by problem postawić. Czy udzielenie odpowiedzi pomaga mi w czymkolwiek? Czy pytek ma interes w uzyskaniu odpowiedzi? Dlaczego skłania drugiego do dania odpowiedzi w początkowo bardzo szerokich uwarunkowaniach, a potem te uwarunkowania się ogranicza? W obecnych czasach, moim podstawowym pytaniem byłoby, jak realny jest problem modelowy. Gdzie jest to miejsce, gdzie każdy ma dostęp do zwrotnicy i może ją przestawić bez ingerencji kogokolwiek innego? Gdzie są służby bezpieczeństwa? Może chodzi o jakąś akcję godzącą w bezpieczeństwo publiczne? Przecież wcześniej pociąg musiał mieć zaplanowaną trasę, skoro przesuwał się po torach. Jeśli mogę zmienić zwrotnicę, co, chyba, powinno odbywać się obecnie automatycznie, by wyeliminować błąd ludzki, to jak i czy będę odpowiedzialna, za wszystkie wydarzenia, które wywoła moje działanie. A czy czas, który poświęcam, na rozważnie teoretycznego (nierealnego) modelu jest bardziej warty, niż nierealne życie nierealnych bohaterów zagadnienia? I tak dalej. I tym podobnie.


Pn lis 30, 2015 9:59 am
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
To pytanie ma być niejako testem na etyczną konsekwencję w sytuacjach granicznych. Niestety samo to uwarunkowanie (czyli test na doświadczenie graniczne) sprawia, że jest to pytanie czysto akademickie i nie wychodzi poza ramy sali wykładowej - a zatem z punktu widzenia chrześcijaństwa nie przedstawia sobą większego sensu.


Pn lis 30, 2015 10:25 am
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 29, 2009 7:35 pm
Posty: 835
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Brandeisbluesky napisał(a):
Gdzie jest to miejsce, gdzie każdy ma dostęp do zwrotnicy i może ją przestawić bez ingerencji kogokolwiek innego? Gdzie są służby bezpieczeństwa? Może chodzi o jakąś akcję godzącą w bezpieczeństwo publiczne? Przecież wcześniej pociąg musiał mieć zaplanowaną trasę, skoro przesuwał się po torach. Jeśli mogę zmienić zwrotnicę, co, chyba, powinno odbywać się obecnie automatycznie, by wyeliminować błąd ludzki, to jak i czy będę odpowiedzialna, za wszystkie wydarzenia, które wywoła moje działanie.

W każdej chwili życia występuje dylemat wagonika.
Zawsze trzeba podejmować decyzje, w których jeden straci, a drugi niby skorzysta. Piszę, że "niby", bo tam, gdzie są decyzje podejmowane wg swojej woli, to tam jest zwycięstwo na niby.
Na temat wyboru Woli Bożej jest dużo pisane w Dzienniczku.
Ostatnio sama dużo myślałam, gdzie jest Duch Święty.
I tak się złapałam na takim myśleniu - o danej sytuacji wyraziłam się wg swego myślenia - czyli niekorzystnie dla sprawy. I oto "przyszła" myśl - przecież ja źle myślę, to trzeba uruchomić i nie bać się nowej rzeczywistości.
Myślę, że Duch Święty jest właśnie w myśleniu, które uruchamia powoływanie się na Miłość.


Pn lis 30, 2015 10:32 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2980
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
W dobrym kierunku myślisz JolaSz. Duch Święty właśnie pomaga, tym samym uzewnętrznia się w podejmowaniu nowych wyzwań.
Bo do starych sprawdzonych rzeczy wystarczy zwykła wiedza, naukowa bądź nie, nie ma to większego znaczenia.

Natomiast przestrzegał bym przed używaniem lepu typu słowa miłość, bądź innych podobnych haseł.
Bo miłość ma rzeczywiście ponad przeciętny wpływ na zachowanie ludzi.
Wpływ uniwersalnie ponadprzeciętny, to jednak, a zwłaszcza dlatego lepiej nie spłaszczać jej roli w życiu ludzi, przez ogólne wezwania do niej.

Uważam że samo słowo miłość jest po prostu propagowaniem jej, hasłem, nawoływaniem do niej.
Tylko że miłość ma wiele przejawów, a te mogą być cenne bądź destrukcyjne w pewnych okolicznościach.

Więc lepiej nie agitować za samą miłością, co nic nie wnosi do zachowań, a lepiej wskazywać takie zachowania wynikłe z miłości które, albo rozwiązują konkretny problem, albo przynoszą wymierny pożytek.

Z uwagi choćby tylko na to, że źle ulokowana miłość jest nawet destrukcyjna dla zainteresowanych.
Co mogą uznać za pułapkę w ich przypadku i słusznie.
Tego ze słowem miłość nie wolno czynić nikomu.
By dochodziło do nieporozumień na jej tle, a że do tego dochodzi, sama to raczej wiesz.

I nie zrozum źle mojej wypowiedzi, ja nie ganię cię za wypowiedź, lecz przestrzegam także innych na podstawie twej wypowiedzi, przed błędnym ferowaniem miłością, a takie zagrożenie jest realne.
Ono niweczy bezcenne owoce z niej powstałe.
Krótko koniec z hasłami, piszcie w odniesieniu do zachowań konkretnych, z wskazaniem dobrych tego owoców, zyskanych poprzez miłość.

Piszę to tylko dlatego, bo nie chcę żyć w świecie iluzji, zwłaszcza miłości, także dla tych którzy mają dość haseł i niedobrych owoców z nich wynikłych.

By nie być gołosłowny podam przykład obu stanów, destrukcyjnej i cennej, jako owoce miłości.
Destrukcyjny to taki że, używamy jej do usprawiedliwienia naszych błędów.
Czyli jest tak że marnujemy czyjś wysiłek, pracę, po zwróceniu uwagi że jest to bezsensowne, mówimy ale ty mnie kochasz taką jaka jestem.
To jest prawda, lecz jest też i nadużyciem jej, osłabiającym kondycję miłości zainteresowanych osób.
O miłość jako bezcenną rzecz trzeba dbać na każdym kroku.

No i pozytyw miłości, ktoś wybitnie sobie z czymś nie radzi, tu wtedy porada nie ma sensu, nie będzie nadal umiał.
Wystarczy zrobić to sprawnie na jego oczach nawet wiele razy, za którymś razem on sam będzie to czynił i to sprawnie.
Bo nie przyparty do muru sam swoim tempem się tego nauczy.
Dlatego taka właśnie cierpliwa miłość jest przez Kościół promowana.

Trzeba o tym pisać wyraźnie bez podtekstów, bo piszemy dla tych którym uciekają z pola uwagi cenne informacje, chcą je na nowo sobie przybliżyć.


.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pn lis 30, 2015 12:11 pm
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 12602
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Rafał Kozłowski napisał(a):
Sprawy jakie poruszamy są proste i rozwiązywalne; niestety wszystko to, czego nie rozumiesz zrzucasz na błędy wypowiedzi adwersarza. Jeżeli czegoś nie wiesz to zapytaj, wytłumaczę - każdy może zbłądzić.

Pozwolisz, że zastępczo ja zapytam. Poddając refleksji omawiany dylemat, jak go oceniasz od strony swego 'ja'. To pozytywne doświadczenie, czy negatywne (wiąże się z lękiem, strachem, zagrożeniem; od Twej jednak strony analizujacego, by móc podjąć kiedyś tam właściwą decyzję). Jak księgowy- winien, czy ma? Gdzie to lokujesz emocjonalnie, tę formy pomocy? Skoro to eksperyment myślowy, zastanów się nad nadaniem wagi (w kategoriach osobistej hierarchii wartości) temu zdarzeniu niesienia pomocy, powiedzmy w skali 1-10 (zwykle to śmierć osoby najbliższej uczuciowo w przypadku emocji o negatywnym zabarwieniu)

Oczywiście z tego co wcześniej napisałam nie wycofuję się, bo o stereotypowym działaniu decyduje też grubość szlaków neuronowych, poza analizą limbiczną ( często zawodną, bo czasem znajduje tylko fragment podobieństwo do danej sytuacji i reaguje jak się zapisało dla sytuacji w części tylko podobnej). grubość zależy od powtorzeń. To tłumaczyłam wielokrotnie podając powody nieudanych terapii/treningów zawodowych. U chrześcijan to nauka etycznych zachowań, idzie coraz lepiej jak to powtarzamy i dojdzie do automatyzmów i ukształtowania dobrego sumienia, co najmniej takiego.

Teraz jednak odrębne pytanie.


Pn lis 30, 2015 3:55 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 20, 2014 2:17 pm
Posty: 587
Lokalizacja: Skoki
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
:chat:
Gregor napisał(a):
Oczywiście, że są proste i rozwiązywalne.
Rozwiązanie można podać z dwóch stron:
1. ze strony osoby niewierzącej - polegającej tylko na sobie i swoim umyśle.
2. ze strony osoby wierzącej ( chrześcijanin) - polegającej na Bogu jako ostatecznym decydencie w sprawie tego co się może wydarzyć.
Nie zmuszaj osób wierzących do myślenia poza kontekstem wiary. To właśnie miałem na myśli pisząc o duchowej schizofrenii.
JolaSZ podjęła decyzję, aby działanie w tej sprawie oddać Bogu, który stoi ponad tym dylematem.
To jest konkretne działanie, a nie jego brak - oczywiście z punktu osoby wierzącej.

Ależ Gregor, ja nikogo do niczego przecież nie zmuszam. Dylemat ten ma wykazać jak różne podejmujemy decyzje, wydawało by się w jednoznacznej sytuacji.

:chat:
Brandeisbluesky napisał(a):
Przeczytałam problem [...]

To jest eksperyment myślowy. W takim to eksperymencie tworzysz hipotetyczną sytuację. Spróbuj odpowiedzieć na pierwszy najprostszy wariant.

:chat:
Batkonto napisał(a):
To pytanie ma być niejako testem na etyczną konsekwencję w sytuacjach granicznych. Niestety samo to uwarunkowanie (czyli test na doświadczenie graniczne) sprawia, że jest to pytanie czysto akademickie i nie wychodzi poza ramy sali wykładowej - a zatem z punktu widzenia chrześcijaństwa nie przedstawia sobą większego sensu.

Nie zgodzę się z Tobą. Spróbuj uzasadnić swoją wypowiedź. Ty Batkonto też boisz się odnieść do eksperymentu. Chyba nie boisz się swoich przekonań?

:chat:
JolaSz napisał(a):
Skazywanie kogoś na śmierć (w tym wypadku tej 1 osoby) jest także wyrażeniem zgody na śmierć i dokonanie tego. Jakie ja mam prawo zabić z premedytacją tę osobę. A gdybyś to był Ty?
Poza tym nie mów, że ja nie robię nic !!
Ja czynię najwięcej co można zrobić w tym momencie. Jestem przekonana, ze wszyscy wyjdą z tej opresji bez szwanku. To, że Ty nie wierzysz w cuda, nie znaczy, że one się nie dzieją. Owszem dzieją się, ale u ludzi i poprzez ludzi, którzy dopuszczają do siebie możliwość istnienia cudu. Jeśli Ty nie wierzysz w taką sytuację, to pozostaje Ci tylko mieć nadzieję, że znajdziesz się w gronie tych 5 i ktoś z poglądami podobnymi do Ciebie wyda wyrok śmierci na 1 niewinną osobę.

No dobrze. Załóżmy, że pociąg przejechał jednak tych biednych pięciu, nie mała byś wyrzutów sumienia, że jednak nie przejechał tylko jednego?
JolaSz napisał(a):
Rafał Kozłowski napisał(a):
Zastanawiałem się kiedyś nad taką oto sytuacją i nad moją w niej reakcją: jedzie pociąg (zawsze przerażały mnie te pojazdy), a na tory, tuż przed nim wbiega dziecko, czy zaryzykuje życiem, aby je uratować? Otóż, właśnie przez analizę własnych wartości zdecydował bym się, aby dziecka nie ratować.

Widzisz, nie będziesz reagował. Ja znów bym zareagowała tak samo - uklękłabym i modliła się za dziecko. I jestem przekonana, że by się uratowało. Nic by nie dało moje rzucanie się pod pociąg za dzieckiem, bo nie jestem taka sprytna by to zrobić.
Ty byś z góry skazał je na śmierć.
Ja bym szukała ratunku i wiem, że bym go znalazła.

Rozumiem. Załóżmy zatem, że oboje stoimy razem przed tym dylematem z pociągiem i dzieckiem. Stoimy tuż obok siebie, Ja nic nie robię, Ty się modlisz, czy zatem uważasz, że modlitwa ocali dziecko i pociąg je – no, np. ominie. Miałbym wówczas szczęście być z Tobą, bo nie popełnił bym winy zaniechania niesienia pomocy (bardzo ryzykownej dla mnie, rzecz jasna) – dziecko zostało by uratowane.
JolaSz napisał(a):
Rafał Kozłowski napisał(a):
To właśnie takie dylematy pozwalają „na chłodno” zastanowić się nad wartościami i to jest ich piękno.

Takie dylematy są o kant stołu ...
Sama nie raz uważałam, że jak mi przyjdzie zrobić "to a to", to będę "taka i taka". Nic z tego - przyszła nie raz taka określona sytuacja i zachowałam się całkiem inaczej. Nawet moja reakcja na dalszy ciąg wydarzeń mnie zaskakiwała.
A wszystko ma swoją historię od mojego "bohaterstwa" w wielu 8 lat w poczekalni przed gabinetem dentysty. Och, jak śmiałam się z borowania zęba innego dziecka. Sama nawet nie usiadłam na fotel...

Może masz „słabą wolę” po prostu?
JolaSz napisał(a):
Co do wyrażanej przeze mnie konieczności modlitwy w skrajnych okolicznościach - to mam to przećwiczone. Dlatego o tym piszę.

Rozumiem.
.
.
.

_________________
"Po Darwinie nie jesteśmy już upadłymi aniołami, a co najwyżej robiącymi karierę szympansami" -D.Morris


Pn lis 30, 2015 9:18 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 20, 2014 2:17 pm
Posty: 587
Lokalizacja: Skoki
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
merss napisał(a):
Rafał Kozłowski napisał(a):
Sprawy jakie poruszamy są proste i rozwiązywalne; niestety wszystko to, czego nie rozumiesz zrzucasz na błędy wypowiedzi adwersarza. Jeżeli czegoś nie wiesz to zapytaj, wytłumaczę - każdy może zbłądzić.

Pozwolisz, że zastępczo ja zapytam. Poddając refleksji omawiany dylemat, jak go oceniasz od strony swego 'ja'. To pozytywne doświadczenie, czy negatywne (wiąże się z lękiem, strachem, zagrożeniem; od Twej jednak strony analizujacego, by móc podjąć kiedyś tam właściwą decyzję). Jak księgowy- winien, czy ma? Gdzie to lokujesz emocjonalnie, tę formy pomocy? Skoro to eksperyment myślowy, zastanów się nad nadaniem wagi (w kategoriach osobistej hierarchii wartości) temu zdarzeniu niesienia pomocy, powiedzmy w skali 1-10 (zwykle to śmierć osoby najbliższej uczuciowo w przypadku emocji o negatywnym zabarwieniu)

Oczywiście z tego co wcześniej napisałam nie wycofuję się, bo o stereotypowym działaniu decyduje też grubość szlaków neuronowych, poza analizą limbiczną ( często zawodną, bo czasem znajduje tylko fragment podobieństwo do danej sytuacji i reaguje jak się zapisało dla sytuacji w części tylko podobnej). grubość zależy od powtorzeń. To tłumaczyłam wielokrotnie podając powody nieudanych terapii/treningów zawodowych. U chrześcijan to nauka etycznych zachowań, idzie coraz lepiej jak to powtarzamy i dojdzie do automatyzmów i ukształtowania dobrego sumienia, co najmniej takiego.

Teraz jednak odrębne pytanie.

To zastanawiające jak bardzo nie chcesz wyjść ze swojej roli. Zauważ merss, że Ty także jesteś zablokowana i stanowczo nie chcesz publicznie ujawnić swojej decyzji w dylemacie, a jednak pytasz mnie, pewnie z ciekawości, jak się z tym czuję. Przestawiłem swoje odpowiedzi na każdy z przedstawianych dylematów. Dla ścisłości, nikogo nie analizuję, to rozmowa jak każda inna. W rozmowie tej występują istotne różnice zdań, ale nie ja wymyśliłem ten dylemat.
Niesienie pomocy merss nie ma tu nic do rzeczy. Sprawa jest dramatyczna, masz wpływ na śmierć jednej lub pięciu osób – koniec filozofii. Rozliczeniem sumienia zajmiemy się jak pociąg przejedzie. Może jednak zdecydujesz się na odpowiedź?

Wiem, że wątpisz, iż rozważanie takich dylematów może mieć praktyczne znaczenie w procesie podejmowania decyzji. Ja oczywiście z takim stanowiskiem się nie zgadzam. Ten dylemat, to przykład skrajny, ale w życiu codziennym, i tu Cię pewnie zaskoczę, takie dylematy się rozwiązuje i na podstawie reakcji modyfikuje sposób działania tak, aby podejmowane decyzje były efektywniejsze (patrz. wojsko – jednostki specjalne, antyterroryści, negocjatorzy, biznesmeni, etc). Właściwie każdy element życia społecznego, to analiza mniejszych, bądź większych dylematów. Czego tu się bać? A jednak widać strach przed odpowiedziami.
.
.
.

_________________
"Po Darwinie nie jesteśmy już upadłymi aniołami, a co najwyżej robiącymi karierę szympansami" -D.Morris


Pn lis 30, 2015 9:44 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 12602
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Brak odpowiedzi, jest za to ocena, wzięta z księżyca, bo ja zapytałam jedynie. Nie pytałam jak się czujesz, ale jakie emocje po eksperymencie myślowym wrzuciłeś do pamięci. Chyba, żeś aleksytymik i żadne.


Wt gru 01, 2015 12:24 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 29, 2009 7:35 pm
Posty: 835
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Rafał Kozłowski napisał(a):
No dobrze. Załóżmy, że pociąg przejechał jednak tych biednych pięciu, nie mała byś wyrzutów sumienia, że jednak nie przejechał tylko jednego?

Cała ta opisywana sytuacja ma wydźwięk rozpaczy. Myślę, że jednakowo bym rozpaczała z powodu tych pięciu, jak i jednego. Ale jak by było, to nie wiem.
Cytuj:
Rozumiem. Załóżmy zatem, że oboje stoimy razem przed tym dylematem z pociągiem i dzieckiem. Stoimy tuż obok siebie, Ja nic nie robię, Ty się modlisz, czy zatem uważasz, że modlitwa ocali dziecko i pociąg je – no, np. ominie. Miałbym wówczas szczęście być z Tobą, bo nie popełnił bym winy zaniechania niesienia pomocy (bardzo ryzykownej dla mnie, rzecz jasna) – dziecko zostało by uratowane.

Gdyby faktycznie Bóg uratował to dziecko w Sobie tylko wiadomy sposób, to Ty byś też zyskał. Ale wierzę, że i dla Ciebie Bóg też znajdzie sposobność, by Cię sprawdzić, byś mógł się określić- jaki jesteś.
Cytuj:
Może masz „słabą wolę” po prostu?

Jakaś ona jest. Właściwie jacy jesteśmy, to okazuje się w życiu.
Teoretyzowanie ma jakąś wartość, ale najcenniejsze jest konkretne zachowanie. Ono nam mówi, jacy jesteśmy, gdzie należy sie zmienić, co poprawić.
Oczywiście Bóg też ma Swoją Wolę.
I dla nas najcenniejsze jest wybieranie Jego Woli, bo wtedy za takie działania nie odpowiadamy z prostego powodu - są doskonałymi wyborami.
A nasze wybory są niedoskonałe, w związku z tym grzeszne i za to się odpowiada. Bóg to pięknie tłumaczy Św. Faustynie w Dzienniczku. Poczytaj.
Ja też mam pytanie:
Co oznaczają te 3 kropki na końcu Twoich postów?
I co Cię skłoniło do tego, by napisać sobie takie zdanie w stopce?

witoldm napisał(a):
Tylko że miłość ma wiele przejawów, a te mogą być cenne bądź destrukcyjne w pewnych okolicznościach.

Więc lepiej nie agitować za samą miłością, co nic nie wnosi do zachowań, a lepiej wskazywać takie zachowania wynikłe z miłości które, albo rozwiązują konkretny problem, albo przynoszą wymierny pożytek.

Z uwagi choćby tylko na to, że źle ulokowana miłość jest nawet destrukcyjna dla zainteresowanych.
Co mogą uznać za pułapkę w ich przypadku i słusznie.
Tego ze słowem miłość nie wolno czynić nikomu.
By dochodziło do nieporozumień na jej tle, a że do tego dochodzi, sama to raczej wiesz.

Ech Miłości, tyle Ciebie wszędzie pełno, a taki sprawiasz kłopot.
Tak każdy pragnie być kochany, a tu tyle przeszkód.
Jedno słowo Miłość, a tyle różnego jej rozumienia, strachu przed nią.
Masz rację witoldziem - lepiej dmuchać na zimno. To słowo jest nieprecyzyjne i można się zaplątać w życiu i to nie źle :)


Wt gru 01, 2015 9:24 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 219
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Swablu zapomniał dodać w poście otwierającym temat, że rzecz dzieje się w USA, w stanie Missouri i wszyscy Ci którzy przestawili zwrotnice, by zginęła jedna osoba, uśmiercili człowieka, który uratował tysiące dzieci od śmierci głodowej i tyleż miał jeszcze uratować, natomiast pozwolił żyć uciekinierom z zakładu penitencjarnego skazanych na śmierć za wielokrotne gwałty na niemowlętach ze skutkiem śmiertelnym... :|


Wt gru 01, 2015 3:51 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 12602
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
To nie jest ważne z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej, kim byli ci ludzie. Podstawowym pytaniem tej etyki nie jest pytanie o człowieka, ale bliźniego. Kto jest moim bliźnim pyta Chrystusa młodzieniec. Młodzieniec wiedział kto jest człowiekiem, nie wiedział kto jest bliźnim.

To odwieczny ludzki tragizm 'nie wiedzą co czynią'. Człowiek uznaje przykazanie nie zabijaj bliźniego swego, ale uważa, że bliźnim jest człowiek o skórze takiej jak moja, moich przekonaniach. Czy każde dziecko jest Boże? Nie- dziecko komunisty/ateisty nie jest, bo oni nie wierzą w Boga. To błąd rozumu, który nie potrafi odkryć prawdy o drugim człowieku. Mówisz, kocham bliźniego, ale błędny rozum sam sobie bliźnich wybiera.

W etyce chrześcijańskiej nie można poświęcać drugiego człowieka, chyba, że w obronie własnej. Można poświęcić tylko swoje życie. W tym przypadku, nawet, gdyby był na to czas, nic by to nie dało, bo wagoniki nie wyhamowałyby.

Tyle, że ten przykład, na poziomie czynności jest czysto akademicki i nie dotyczy działań moralnych, bo nie ma czasu, ani wcześniejszego przygotowania do takich granicznych działań.
Bilans żywych i zmarłych może być też zupełnie inny, jeśli podstawimy wartość najwyższą. W chrześcijaństwie za wartość bezwzględną uważa się nie życie (za wszelką cenę), ale zbawienie


Wt gru 01, 2015 9:09 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr paź 26, 2011 3:14 pm
Posty: 896
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dylemat wagonika
Cytuj:
To odwieczny ludzki tragizm 'nie wiedzą co czynią'. Człowiek uznaje przykazanie nie zabijaj bliźniego swego, ale uważa, że bliźnim jest człowiek o skórze takiej jak moja, moich przekonaniach. Czy każde dziecko jest Boże? Nie- dziecko komunisty/ateisty nie jest, bo oni nie wierzą w Boga. To błąd rozumu, który nie potrafi odkryć prawdy o drugim człowieku. Mówisz, kocham bliźniego, ale błędny rozum sam sobie bliźnich wybiera.


Zwyczajna rzecz, że w pierwszej kolejności najważniejsza dla mnie jest moja rodzina i nabliżsi a dalej ludzie o zbliżonych do moich przekonań. To socjolodzy o proweniencji socjopatycznej najchętniej chcieliby i dążą do tego, aby bliznim kogoś byli wszyscy ludzie. Tylko "wszyscy ludzie" to znaczy kto?
Zawsze jest konkretny ten człowiek, tamten, czy konkretna grupa ludzi. Termin "wszyscy ludzie" jest terminem pustym, bo nie wskazuje na żadnego człowieka. Tacy socjololodzy głoszący swoje obłąkane idee całkiem możliwe, że ostatecznie najłagodniej mówiąc nie przepadają za ludzmi. A swoimi obłąkanymi ideami próbują zarazić innych ludzi.


Śr gru 02, 2015 2:13 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 151 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 11  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL