Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N kwi 05, 2020 12:15 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 131 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona
 Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwiek) 
Autor Wiadomość
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
dienicy napisał(a):
rzymskikatolpancerny napisał(a):
dienicy napisał(a):
A to wyklucza fakt, ze bylo obowiazujace i egzekwowane?


Twór, oparty na zbrodniczej ideologii,wymierzony w ludzi,nie służący ludziom(ogółowi,a jedynie prawodawcom), mający za zadanie jawną dyskryminację lub eksterminację określonych grup społecznych,czy całych społeczeństw,trudno nazwać prawem.Przynajmniej w moim rozumieniu tego słowa.
Nazewnictwo nazewnictwem, zasada działania zasadą działania.
Ustanowione prawo powinno obowiązywać również tych którzy je ustanawiają-w przeciwnym razie nie jest prawem.
Mi Biblii streszczac nie musisz, przeczytalem wiecej niz ty. Nie wiem co to ma miec wspopnego z poruszana tu kwestia.


Gdzieś Ty tam natrafił na słowa Biblia i streszczenie?
Chyba,że,, inteligencja zostawiła rozum z tyłu,,?


Śr lis 25, 2015 1:09 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lis 15, 2011 10:38 pm
Posty: 17542
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
chrysletY napisał(a):
Nawet nie chce mi się wyliczać ile razy odpowiedziałem Ci już na to pytanie Małgosiu.

0
chrysletY napisał(a):
Udowadniam tylko to, że wiara nie ma żadnych podstaw które pozwoliłyby odróżnić ją od wierzenia w rzecz nieistniejacą, oraz że ten rodzaj wierzenia jest błędem, ponieważ osoba wierząca wykonuje coś w rodzaju rzutu monetą. Albo obiekt jej wierzenia istnieje, albo nie. I nie potrafi uzasadnić swojej postawy w niesprzeczny z logiką sposób. Mimo to wierzenue te przyjmuje i postępuje tak, jakby było one prawdą.

Petitio principii, non sequitur.
chrysletY napisał(a):
Kwestia początku wszechświata jest kwestią ciężką i nierozwiązaną. Jednak Bóg nie stanowi żadnego wytłumczenia, ponieważ brak jakiejś teorii nie implikuje konieczności zaakceptowania tezy Boga. To błąd fałszywej dychotomii, błąd apelu do ignorancji, przy okazji pchnie to wszystkimi możliwymi błędami argumentacyjnymi.

I znów petitio principii, non sequitur.
chrysletY napisał(a):
Ty w ogóle kłótliwa jesteś, Magłosia. Zastanawiałas się czy twoje wieczne konflikty wynikają z niewiedzy i ignorancji innych, czy może to Ty nie potrafisz wysnuć pewnych wniosków z dogłębnie i wyraźnie zaprezentowanych ci koniecznych ciągów logicznych?

Ad hominem.

_________________
"Tylko miłość jest twórcza. Nienawiść prowadzi donikąd". /Maksymilian Kolbe/


Śr lis 25, 2015 1:26 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N cze 14, 2015 12:36 pm
Posty: 484
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
Cytuj:
chrysletY napisał(a):
Nawet nie chce mi się wyliczać ile razy odpowiedziałem Ci już na to pytanie Małgosiu.

0


Brawo. Jeśli twoim zamiarem była prowokacja mnie, to osiągnęłaś swój cel. Jestem wściekły. A naprawdę rzadko bywam zły.

Niniejszym kończę tę dyskusję z braku możliwości jakiejkolwiek komunikacji z Tobą (co, jestem pewien, jest twym celowym działaniem). Pozdrawiam i powodzenia w dalszej drodze. Szalom.

:| :| :roll: :)

_________________
Propaguję sceptycyzm i poszukuję działającego, walentnego dowodu na istnienie jakiegokolwiek boga


Śr lis 25, 2015 7:14 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13492
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
Boro napisał(a):
Chodziło mi o to, że wątpliwości są nieuniknione (u myślącego człowieka) jeśli wiara opiera się wyłącznie na osobistych doświadczeniach.

To oczywiste o czym piszesz. Odnajdując odpowiedź na jedną wątpliwość, czy brak wiedzy, stajemy przed kolejnymi pytaniami, bo...
Wiara nigdy nie będzie przejrzysta, wnika bowiem w coraz głębsze warstwy, w nieskończoność Boga.
/Benedykt XVI/
@WeźSieTato, Irbisol
Tak to jest jak widzimy przed nosem jedno zdanie, które potwm uogólniamy i przypisujemy je komuś kto wcale nie głosi tego co jest mu przypisywane.

Dla mnie pozostaje oczywistość- dlaczego stosuje się te podłe sztuczki. I tu odpowiedź jest jasna.


Śr lis 25, 2015 8:51 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 2236
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
merss napisał(a):
Tak to jest jak widzimy przed nosem jedno zdanie, które potwm uogólniamy i przypisujemy je komuś kto wcale nie głosi tego co jest mu przypisywane.

Masz na myśli to zdanie:
Cytuj:
W sytuacji terminalnej nie ma celu życia dla osoby niewierzacej.

?

merss napisał(a):
Dla mnie pozostaje oczywistość- dlaczego stosuje się te podłe sztuczki. I tu odpowiedź jest jasna.

Jedynymi sztuczkami, jakie ja tu zauważam, jest niezbyt subtelne wykręcanie się od odpowiedzi i stawianie siebie w roli poszkodowanej ofiary.

_________________
"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"


Śr lis 25, 2015 10:55 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13492
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
Nie gram roli ofiary. Po prostu stawiam adwersarzom wymagania uczciwości, a nie emocjonalnej niechęci areligijnej, tych zostawiam innym. Tylko tyle. Nie pierwszy odpadasz z tego powodu.
Jaką nadzieję ma terminalnie chory niewierzacy, by zrównoważyć instynkt? Skąd ją wykrzesa? To widzenie przyszłości życia a nie pogodzenie się z tym, że odchodzi się jako pożywienie dla 'robaków'. Wskażesz mi swoją odpowiedź? Żaden niewierzacy mi nigdy nie odpowiedział, gniewne reakcje były normą (ciekawe...). Sprawą zajmował się zresztą niewierzący psychiatra ( całe życie z wielkim oddaniem pomagał innym, sobie pomóc w sytuacji krańcowej nie potrafił i popełnił samobójstwo), którego słowa gdzieś przywoływałam na forum. To jego opinia i żaden ateista nie potrafił jej zakwestionować. Może trochę merytorycznie, mniej gniewu?
Nie wykręcam się od odpowiedzi, nie zawsze odpowiadam, jeśli nie widzę sensu. Między paplaniem do ściany a mówieniem do kogoś kto słucha widzę rożnicę.

Cóż za bełkot pisze kolega WezSieTato o tym, że niewierzący nie ma życia za sobą a wierzący przed sobą. To też pochodzi od niewierzących. Oni widzą tę różnicę. Trzeba naprawdę niezwykle powierzchownie myśleć/kierować się niechęcią, by nie zrozumieć tego zdania.
Potrafię zrozumieć 18. latka w tej kwestii, po 40. dochodzą do człowieka myśli o śmierci. To ludzkie obserwacje.

Uprzedzając kolejne niemerytoryczne wystąpienie (takie były dotychczasowe), EOT.


Śr lis 25, 2015 11:16 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 286
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
chrysletY:
Cytuj:
wszystkie pozytywne skutki które niesie wiara można osiągnąć BEZ WIARY!

Być może, jednak niektóre badania naukowe wskazują na wydłużenie życia dzięki wierze w Boga (nie ważne w jakiego), opiekuńcze byty nadprzyrodzone, itd., a także lepsze zdrowie i inne pozytywne efekty osób wierzących w Boga niż w przypadku osób niewierzących.
https://www.youtube.com/watch?v=6aHl-0QyJrc
https://www.youtube.com/watch?v=xspdcEY9WpE
http://chnnews.pl/index.php/pl/ameryka/ ... znych.html

Wszystkie te badania oczywiście powinny być przeprowadzone na większą skalę, by nie było zastrzeżeń, jednak pewne przesłanki się już pojawiły. Obecnie, na dzień dzisiejszy moja opinia jest niemal identyczna z Twoją, że wszystko to można osiągnąć bez wiary, jednakże dzięki wspomnianym przesłankom może okazać się, że jednak z wiarą można osiągnąć więcej.

chrysletY:
Cytuj:
Wszystkie pozytywne skutki wiary można osiągnąć bez jej negatywnych skutków. Pozbywając się czego? Irracjonalnej wiary.

To się jeszcze okaże, czy wszystkie - nauka w miejscu nie stoi. Wyrażając się brzydko - negatywne, "produkty uboczne" wiary istnieją, to oczywiste, jednak czy ateizmu, agnostycyzm, itd. - nie posiadają negatywnych implikacji?

chrysletY:
Cytuj:
A jeśli uważasz że się mylę - to częste, bo karmieni jesteśmy pseudo-logiczną argumentacją mającą niby-to wskazywać na istnienie jakiegokolwiek boga - To bądź pierwszą na tym forum osobą, która przedstawi takowy dowód.

Odnośnie irracjonalności wiary w osobowego, wszechmogącego Boga wyraziłem już swoje zdanie więc nie do mnie kieruj tę prośbę. Zwróciłem uwagę, że taka wiara nie musi być błędem ze względu na jej pozytywne efekty.

Jak dla mnie dyskusje związane z poszukiwaniem działającego, walentnego dowodu na istnienie jakiegokolwiek boga mogą być ciekawe, jednakże potrzeba do niej taktu, a ten wynika poniekąd z szacunku do adwersarzy. Napisałeś w którymś miejscu, że wiara bez dowodu jest niemądra, ergo - wierzący to głupcy? Z pewnością zaprzeczysz, jednak czasem używasz argumentów nietaktownych i dałbym głowę, że niektórych uważasz za głupszych od siebie jedynie dlatego, że wierzą w Boga. Prawda jest taka, że naiwność szczęśliwego dziecka niezamożnych rodziców jest mądrzejsza od pesymizmu zgorzkniałego, bogatego noblisty.

chrysletY napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Mogę jedynie w przypadku "negatywnych skutków" zawiesić kategoryczny osąd gdyż trudno będzie jednoznacznie wykazać, że to ryzyko się opłaca w stosunku do bogatszych korzyści, które religia wnosi w zestawieniu z korzyściami płynącymi z niewiary.


Nie ma czegoś takiego jak korzyści płynące z niewiary. Jakie odnosisz korzyści z faktu iż nie wierzysz w Odyna? Albo w Kucyki z Magicznej Doliny ;)
Żadne! BRAK czegoś nigdy nie ma żadnych korzyści ani szkód. To pusta kartka którą ja wypełnim płynącą z inteligencji i kultury moralnością, empatią i tak dalej.

Mylisz się. Niewiara w Boga nie popchnie mnie do morderstwa z okrzykiem Allahu Akbar, więc nie będę podlegał konsekwencjom takiego aktu w zderzeniu z wymiarem sprawiedliwości np. stanu Missouri w USA. Dzięki niewierze w Boga zyskuję na czasie poprzez nieuczestniczenie w obrządkach (mogę w tym czasie np uratować życie kilkudziesięciu osobom dzięki czemu poprzez sławę stanę się bogaty). To wszystko są wymierne korzyści. Nie przypominasz sobie jak mówiłeś o negatywnych aspektach mogących płynąć z wiary w Boga? Pozbywam się ich poprzez niewiarę, tak więc korzystam :lol:

chrysletY:
Cytuj:
Jasne, że religia ma swoje plusy i jest ŁATWIEJ żyć z wiarą np. w wieczne życie po śmierci. Nie chciałbyś w to wierzyć? Ja bardzo. Niestety liczy się rzeczywistość.

Może się okazać, że wpleciony w nią jest również Bóg. Wyjdziemy na głupców? :lol:

chrysletY:
Cytuj:
Wiara w ujęciu "wierzenie bez JAKICHKOLWIEK DOWODÓW" to błąd. A jeżeli ktoś uważa że nie, to czekam na jakikolwiek logiczny argument.

Ten znowu swoje :)
Chrys! No przecież pozytywy płynące z owego błędu są oczywiste dla rozumu! Urzeczywistnienie więc owej wiary może się jawić jako coś naprawdę wartego zachodu. Mało tego, należy zakładać, że wśród miliardów wierzących mnóstwo jest takich, którzy praktykują, wierzą i w miarę "dobrze czynią" tylko i wyłącznie ze strachu przed karą (piekło, itd.)!! Wyobrażasz sobie co by się działo gdyby ktoś dowiódł, że Bóg i jakiekolwiek transcendentne, ontologiczne byty nie istnieją?? :no:

Na szczęście pojawia się jakieś światełko w tunelu (szykuj wór i włosiennicę) ;) To może być niezły przyczynek w celu kontynuowania dyskusji. Otóż z pewnością wiesz, że kryteria, które musiały być spełnione aby zaistniało życie w Wszechświecie są tak zdumiewające, że naprawdę nie trzeba być wielce naiwnym, by skusić się na twierdzenie w stylu Freda Hoyla (tak, tak, to ten od "big bangu"):

"zdroworozsądkowa interpretacja faktów sugeruje, iż superintelekt manipulował przy fizyce, a także chemii i biologii" :|

Dorzucę jeszcze:
Dr John Lennox (prof Oksfordu):
"im więcej wiemy na temat naszego wszechświata, tym bardziej hipoteza o istnieniu Stwórcy zyskuje na wiarygodności jako najlepsze wyjaśnienie tego, dlaczego tu jesteśmy." :cry:

Polecam art. z The Wall Street Journal:
http://www.wsj.com/articles/eric-metaxa ... 1419544568
:oops:


Cz lis 26, 2015 7:50 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13492
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
@ chrysletY
Cytuj:
Tym samym docieram do konsensusu. Wszystkie pozytywne skutki wiary można osiągnąć bez jej negatywnych skutków. Pozbywając się czego? Irracjonalnej wiary

Mechanizm fizjologiczny dotyczący wpływu wiary na zdrowie jest znany. To demena psychoneuroimmunologii.

viewtopic.php?p=801603#p801603

Pacjenci onkologiczni są inni, często chorobą towarzyszacą jest u nich depresja. Oni wymagają wsparcia psychologicznego, potrzebują wiary, by wykrzesać w sobie siły do wzbudzenia nadziei.
Dobiera się tam też personel pielęgniarski pod kątem 'dopieszczania' tych ludzi.
Osoby wierzące w sposób naturalny są spokojniejsze, są przeświadczone, że ich życie ma cel, kres i kończy się w najlepszym dla nich czasie. Są spokojni i proces leczenia przebiega bez zakłóceń ze strony układu nerwowego...silnie powiązanego sprzężeniami z układem immunologicznym i hormonalnym.

To nie o bozi, ale scaleniu pod- i świadomości oraz pracujących w tych warunkach sprawnie mechanizmach fizjologicznych.
Inaczej reaguje człowiek, który wie, że może nie przeżyć, ale jego dobre życie daje mu nadzieję na zbawienie, inaczej ten, który widzi nicość przed sobą. Prof. Religa łamiącym się głosem i smutnym wyrazem twarzy mówił- będę walczył. To poziom świadomości. A nieświadomość daje niewerbalny przekaz, sprzeczny z wypowiadanymi słowami.
Trudno człowiekowi w sytuacji terminalnej/poważnej choroby, niewierzącemu znacznie trudniej.

Za dużo gadasz o irracjonalnej wierze...


Cz lis 26, 2015 8:50 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N cze 14, 2015 12:36 pm
Posty: 484
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
Hej wszystkim :) Dużo wartości, na które można odpowiedzieć. Cieszy mnie ta tendencja, że mimo wszystko, coraz częściej spotykam się tutaj z otwartością na dyskusję.

Zaczniemy od nieocenionej merss :)

Podana przez Ciebie dziedzina psychologii jest mi zupełnie nieznana. Póki co, postaram się powyciągać wnioski z Twoich słów (niczyich innych). Bo od logiki się nie ucieknie.

Cytuj:
Pacjenci onkologiczni są inni, często chorobą towarzyszacą jest u nich depresja. Oni wymagają wsparcia psychologicznego, potrzebują wiary, by wykrzesać w sobie siły do wzbudzenia nadziei.


Oczywiście że tak. Podpisuję się pod tym obiema 'ręcyma'.

Tylko że o czym to świadczy? O tym, że wiara ma sens i racjonalne uzasadnienia, czy o tym, że atakuje ona wtedy, kiedy jesteśmy na nią najmniej odporni?

To kolejna oczywista wręcz skłonność człowieka. Nie znosimy nie znać odpowiedzi, oraz nie potrafimy akceptować stanu faktycznego rzeczywistości. Stąd pojawia się myślenie życzeniowe a stąd jest już kroczek do błędu logicznego odwołania do preferencji.

Jasne że jeśli będę umierał na raka, to będę pragnął z całych sił by w moim umyśle zaistniała wiara w życie wieczne. Tyle, że to pragnienie nie doda wierze grama racjonalności. Nadal więc pozostaje ono błędem. Gdybym ja umierał na raka, to (mam nadzieję), że wykażę się taką odwagą i racjonalizmem, że zamiast szukać ucieczki w bajki, postaram się przez ostatnie miesiące swego życia jak najbardziej przydać się ludzkości, najbliższym, zrobić coś, co będzie wartością na długo po mojej śmierci.

Cytuj:
Osoby wierzące w sposób naturalny są spokojniejsze, są przeświadczone, że ich życie ma cel, kres i kończy się w najlepszym dla nich czasie. Są spokojni i proces leczenia przebiega bez zakłóceń ze strony układu nerwowego...silnie powiązanego sprzężeniami z układem immunologicznym i hormonalnym.


Nie wiem, czy bym się zgodził.
Kolejny błąd odwołania sie do preferencji; kolejne widmo założenia, że ateizm to beznadzieja i rozpacz.

A spójrz na to inaczej. Jako ateista nie wierzę w życie pozagrobowe. A to czyni życie które mam największą dla mnie wartością, i mam świadomość, że muszę przeżyć je jak najlepiej mogę, zrobić jak najwięcej dobrego i zostawić po sobie jak najwięcej. Czy twoje myślenie się w tej materii różni? Sądzę, że nie. A zatem wiara nie jest czynnikiem decydującym w tym zagadnieniu. Pomaga, lecz również szkodzi. Jej brak nie pomaga, lecz nie szkodzi a jej miejsce mogą zająć inne wartości, które są zakorzenione w rzeczywistości dzięki czemu eliminujemy szkodzące konsekwencje wiary.

It simply works.

Cytuj:
Być może, jednak niektóre badania naukowe wskazują na wydłużenie życia dzięki wierze w Boga (nie ważne w jakiego), opiekuńcze byty nadprzyrodzone, itd., a także lepsze zdrowie i inne pozytywne efekty osób wierzących w Boga niż w przypadku osób niewierzących.


Wystarczy przeczytać moją odpowiedź na post merss.
Nie przeczę i zgadzam się z tobą, jednak nijak z tego nie wynika że wiara ma sens. Ponieważ te same pozytywne skutki można osiągnąc bez niej, unikając przy okazji jej skutków negatywnych. Mam swoje wartości, ideały i racje. Nie potrzebuję wiary nieodróżnialnej od fałszu.

To tylko rodzi pytanie, czy walka z wiarą ma sens, skoro niektórym pomaga. Uważam, że tak - i jest to otwarcie do nowego tematu, którego tropem chciałbym podążyć.

Cytuj:
To się jeszcze okaże, czy wszystkie - nauka w miejscu nie stoi. Wyrażając się brzydko - negatywne, "produkty uboczne" wiary istnieją, to oczywiste, jednak czy ateizmu, agnostycyzm, itd. - nie posiadają negatywnych implikacji?


Nie, ponieważ ateizm w ujęciu logicznym jest tylko brakiem wierzenia, a brak czegokolwiek (wierzenia) nie może niczego implikować.

To tak, jakby pytać, czy to, że nie wierzysz w Zeusa wpływa jakoś na twoje życie negatywnie. Oczywista odpowiedź to nie. Dlaczego wobec tego moja niewiara w Jezusa miałaby coś implikować?

Cytuj:
Napisałeś w którymś miejscu, że wiara bez dowodu jest niemądra, ergo - wierzący to głupcy?


Kiedyś miałem krótką wymianę zdań z merss na ten temat. Tak, zaprzeczam, i dziękuję, że się tego po mnie spodziewałeś :)

Cytuj:
Z pewnością zaprzeczysz, jednak czasem używasz argumentów nietaktownych i dałbym głowę, że niektórych uważasz za głupszych od siebie jedynie dlatego, że wierzą w Boga.


Uważam ich za irracjonalnie postępujących, a zatem naiwnych w zakresie twierdzeń teistycznych, które są jakby nie patrzeć, twierdzeniami na temat rzeczywistości.

Cytuj:
Prawda jest taka, że naiwność szczęśliwego dziecka niezamożnych rodziców jest mądrzejsza od pesymizmu zgorzkniałego, bogatego noblisty.


Hm.

To tendencyjny przykład. Musiałbyś go rozwinąć. Na przykład nie mówisz, czym miałaby być ta naiwność owego dziecka. łączy się to z tym, że jego rodzice nie są zamożni, jednak jest to dla mnie i tk niezrozumiłe.

Pozdrawiam!

_________________
Propaguję sceptycyzm i poszukuję działającego, walentnego dowodu na istnienie jakiegokolwiek boga


Cz lis 26, 2015 9:58 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 286
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
chrysletY napisał(a):
Hej wszystkim :) Dużo wartości, na które można odpowiedzieć. Cieszy mnie ta tendencja, że mimo wszystko, coraz częściej spotykam się tutaj z otwartością na dyskusję.Pozdrawiam!

Ze swej strony również oczekuję otwartości z Twojej strony i czekam aż odniesiesz do reszty mojej dla Ciebie odpowiedzi, wtedy się odniosę. Pozdrawiam.


Cz lis 26, 2015 10:43 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N cze 14, 2015 12:36 pm
Posty: 484
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
W porządku, lecz oczekuję równie obszernej odpowiedzi. Przyznaję, że nie poruszyłem kilku kwestii celowo, no ale dobra.

Cytuj:
Odnośnie irracjonalności wiary w osobowego, wszechmogącego Boga wyraziłem już swoje zdanie więc nie do mnie kieruj tę prośbę. Zwróciłem uwagę, że taka wiara nie musi być błędem ze względu na jej pozytywne efekty.


Czy Ty nie jesteś czasem panteistą albo spirytystą? Czymś w tym rodzaju? Czy agnostyk względem twierdzeń o jakimś osobowym bogu? Jeśli tak, to mam kilka pytań.

Cytuj:
Nie ma czegoś takiego jak korzyści płynące z niewiary. Jakie odnosisz korzyści z faktu iż nie wierzysz w Odyna? Albo w Kucyki z Magicznej Doliny ;)
Żadne! BRAK czegoś nigdy nie ma żadnych korzyści ani szkód. To pusta kartka którą ja wypełnim płynącą z inteligencji i kultury moralnością, empatią i tak dalej.

Mylisz się. Niewiara w Boga nie popchnie mnie do morderstwa z okrzykiem Allahu Akbar, więc nie będę podlegał konsekwencjom takiego aktu w zderzeniu z wymiarem sprawiedliwości np. stanu Missouri w USA. Dzięki niewierze w Boga zyskuję na czasie poprzez nieuczestniczenie w obrządkach (mogę w tym czasie np uratować życie kilkudziesięciu osobom dzięki czemu poprzez sławę stanę się bogaty). To wszystko są wymierne korzyści. Nie przypominasz sobie jak mówiłeś o negatywnych aspektach mogących płynąć z wiary w Boga? Pozbywam się ich poprzez niewiarę, tak więc korzystam :lol:


O nie, nie, nie i nie, mało warta erystyka :)

Owszem, niewiara nie popchnie Cię do morderstwa z okrzykiem religijnym. Ale może cię do tego popchnąć wiara w coś innego, lub nawet jakiś racjonalny powód. Wiara zawiera twierdzenie pozytywne logiczne: Idź i zabij. Nie mając więc wiary, nie posiadasz twierdzenia pozytywnego logicznie z wiary, ale na to miejsce nie wskakuje wcale inne twierdzenie pozytywne (a zatem nie będę zabijał, bo nie wierzę w Allaha). Masz tylko pustą kartkę. Co więc cię chroni przed nie-mordowaniem? No nie niewiara, tylko inne rzeczy - moralność, strach przed karą itp itd.

Późniejszy dopisek: wpadł mi do głowy prostszy sposób na wyjaśnienie tego: Twoja niewiara w Allaha (czyli brak wiary) nie jest czynnikiem, który powstrzymuje cię od mordu. Po prostu gdy wiara znika, jej miejsce zajmuje inne wierzenie na przykład "Nie zabiję, bo byłoby mi smutno" a to jest czym??? TAK! JUŻ ZDANIEM LOGICZNIE POZYTYWNYM KTÓRE JUŻ JAK NAJBARDZIEJ SPRAWI, ŻE NIE PÓJDZIESZ MORDOWAĆ!!! Jakby się nie obrócić, tak tyłek z tyłu! :)

To nie niewiara powoduje, że tego nie zrobisz, tylko inny czynnik, przez obecnoś takiej wiary już nie zainfekowany (np. moralność).

Bardziej jaskrawym przykładem jest np. "Hitler był ateistą i dlatego mordował"! Nie ma żadnego ciągu logicznego między "nie wierzę - więc idę mordować" ale jest doskonały ciąg logiczny między "wierzę, a moj wiara mówi mi że mord jest Ok - więc idę mordować".

Czy teraz się zgodzisz, że brak czegoś nie może niczego powodować?

Wspomniałeś o "korzyści wymiernej". Korzyść to podstępne słowo, to raz. A dwa, że powiedziałeś
Cytuj:
pozbywam się ich poprzez niewiarę, tak więc korzystam :lol:


Jak pokazałem na górze, zupełnie nie. Brak wiary nie daje ci niczego. Po prostu gdy znika pojawiają się inne wierzenia pozytywnie logiczne (wierzenie nie pozytywne logicznie byłoby oksymoronem, jak np. żonaty kawaler).

Cytuj:
asne, że religia ma swoje plusy i jest ŁATWIEJ żyć z wiarą np. w wieczne życie po śmierci. Nie chciałbyś w to wierzyć? Ja bardzo. Niestety liczy się rzeczywistość.

Może się okazać, że wpleciony w nią jest również Bóg. Wyjdziemy na głupców? :lol:


Dokładnie tak. Wyjdziemy na głupców. Możemy też na nich wyjść, jeśli okaże się, że tak naprawdę to wszystko to Matrix, ktoś stworzy jakąś prostą teorię to udowadniającą i okaże się że wszystko co wiemy, to bulszit. Czy to przekonuje Cię do uwierzenia w Matrixa? ;)

Cytuj:
Mało tego, należy zakładać, że wśród miliardów wierzących mnóstwo jest takich, którzy praktykują, wierzą i w miarę "dobrze czynią" tylko i wyłącznie ze strachu przed karą (piekło, itd.)!! Wyobrażasz sobie co by się działo gdyby ktoś dowiódł, że Bóg i jakiekolwiek transcendentne, ontologiczne byty nie istnieją?? :no:


Zgadzam się! Ale to nie dodaje twierdzeniu, że wiara ma pozytywne skutki cny sensu! Jasne, że są tacy, którzy nie mordują, bo wierzą w słodkiego Jezuska. A co gdyby się okazało, że ich wiara to fałsz??? Wyszliby na ulice i mordowali ludzi! (zakładając że mówisz o ekstremum). No to gdzie obalenie twierdzenia, że wszystkie dobre skutki można równie dobrze osiągnąć bez religii co z nią? No spójrz, ludzie nie mordujący TYLKO ze strachu przed karą są diablo niebezpieczni. Mogliby nie być niebezpieczni BEZ wiary, nie jest ona konieczna, by być nie-niebezpiecznym. A to jest teza której bronię. Nie to, że wiara ma same negatywne skutki, tylko ze WSZYSTKIE POZYTYWNE SKUTKI można osiągnąć bez negatywnych skutków wiary.

Cytuj:
Otóż z pewnością wiesz, że kryteria, które musiały być spełnione aby zaistniało życie w Wszechświecie są tak zdumiewające, że naprawdę nie trzeba być wielce naiwnym, by skusić się na twierdzenie w stylu Freda Hoyla (tak, tak, to ten od "big bangu"):


Błąd logiczny kałuży. "Och jakże idealna jest ta dziura w ziemi, jak idealnie dopasowana do mojego kształtu - pomyślała kałuża w chwili filozoficznej zadumy" - zgodzisz się? Jest zupełnie odwrotnie - to życie dopasowało się do warunków które panowały, warunkó (warto wspomnieć) diablo nieprzyjaznych. To życie musiało nauczyć się, jak traktować będący trucizną tlen, by mógł zasilić nasze płuca.

Jeszcze lepszym zoobrazowaniem, jest błąd strzelca wyborowego. To co mówisz, brzmi mniej więcej tak: Wyrzuciłem rzutkę z samolotu odrzutowego. Spadając, wbiła się ona w jedno konkretne dźbło trawy. Na to przychodzisz Ty czy taki Hoyle i mówi: CZYŻ TO NIE NIESAMOWITE!?? CZY WIESZ, ŻE GDYBY WIATR ZAWIAŁ TROCHĘ INCZEJ, TO TA RZUTKA NIE WBIŁABY SIĘ W TE DŹBŁO?

Cytuj:
Dr John Lennox (prof Oksfordu):
"im więcej wiemy na temat naszego wszechświata, tym bardziej hipoteza o istnieniu Stwórcy zyskuje na wiarygodności jako najlepsze wyjaśnienie tego, dlaczego tu jesteśmy." :cry:


Myślę zupełnie odwrotnie. To co obecnie mówi nam nauka coraz wyraźniej wskazuje, że wszechświat mógł powstać i rozwijać się BEZ inteligentnego stwórcy.

Poza tym, poprzez "hipoteza o istnieniu Stwórcy" to cholernie szeroka hipoteza w sensie znaczeniowym, trzeba by mocno uściślić co Lennox miał na myśli (znając przy okazji realia jak to często naukowcy i profesorowie są 'missquoted')

Mam nadzieję, że taka odpowiedź Cię usatysfakcjonuje!

_________________
Propaguję sceptycyzm i poszukuję działającego, walentnego dowodu na istnienie jakiegokolwiek boga


Pt lis 27, 2015 2:24 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 286
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
chrysletY napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Być może, jednak niektóre badania naukowe wskazują na wydłużenie życia dzięki wierze w Boga (nie ważne w jakiego), opiekuńcze byty nadprzyrodzone, itd., a także lepsze zdrowie i inne pozytywne efekty osób wierzących w Boga niż w przypadku osób niewierzących.

Nie przeczę i zgadzam się z tobą, jednak nijak z tego nie wynika że wiara ma sens. Ponieważ te same pozytywne skutki można osiągnąc bez niej, unikając przy okazji jej skutków negatywnych. Mam swoje wartości, ideały i racje. Nie potrzebuję wiary nieodróżnialnej od fałszu.

Nie zrozumieliśmy się. Badania o których wspomniałem mówią o tym, że właśnie bez wiary nie osiągniesz niektórych aspektów życia w takim stopniu jak w przypadku wiary. Wspomniałem też, że jest to pewna przesłanka mogąca nadać sens wierze, z tym, że badania muszą być być przeprowadzane w większej skali aby móc kategorycznie stwierdzić jej wyższość nad niewiarą w wspomnianych aspektach. Oczywiście wciąż można twierdzić, że wiara sensu nie ma i się z tym zgadzam jednak osąd ten powinien moim zdaniem być bardziej wyważony, mniej radykalny - z racji właśnie pojawiających się przesłanek na które zwróciłem uwagę.

Cytuj:
To tylko rodzi pytanie, czy walka z wiarą ma sens, skoro niektórym pomaga. Uważam, że tak - i jest to otwarcie do nowego tematu, którego tropem chciałbym podążyć.

:? Walka z wiarą :| ... na dodatek tutaj :-D Już widzę jak modom paluszki swędzą przy czytaniu wątku otwierającego temat :mrgreen: Musisz być chyba pod wielkim wpływem Richarda ale nie zastanowiło Cię jeszcze, że samego siebie określa jako kulturowego chrześcijanina? :)

chrysletY napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
To się jeszcze okaże, czy wszystkie - nauka w miejscu nie stoi. Wyrażając się brzydko - negatywne, "produkty uboczne" wiary istnieją, to oczywiste, jednak czy ateizm, agnostycyzm, itd. - nie posiadają negatywnych implikacji?

Nie, ponieważ ateizm w ujęciu logicznym jest tylko brakiem wierzenia, a brak czegokolwiek (wierzenia) nie może niczego implikować.

Masz rację. Użyłem myślowego skrótu. Chodzi mi o tzw. wojujący ateizm, który chce zniszczyć religię, każdą. Ci ludzie wychodzą z założenia, że religie to źródło wszelkiego zła i w dobrej wierze :-D chcą wszystkie je zniszczyć. Przykład który jako pierwszy mi się nasuwa - Związek Wojujących Bezbożników, bolszewicka organizacja, która posuwała się nawet do przemocy, niszczenia obiektów sakralnych, profanacji miejsc pochówku i przedmiotów kultu religijnego.

chrysletY napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Z pewnością zaprzeczysz, jednak czasem używasz argumentów nietaktownych i dałbym głowę, że niektórych uważasz za głupszych od siebie jedynie dlatego, że wierzą w Boga.

Uważam ich za irracjonalnie postępujących, a zatem naiwnych w zakresie twierdzeń teistycznych, które są jakby nie patrzeć, twierdzeniami na temat rzeczywistości.

Przyznałeś przecież, że to właśnie my możemy wyjść na głupców i w imię czego? W imię logicznej poprawności? :lol:

chrysletY napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Prawda jest taka, że naiwność szczęśliwego dziecka niezamożnych rodziców jest mądrzejsza od pesymizmu zgorzkniałego, bogatego noblisty.

Hm. To tendencyjny przykład. Musiałbyś go rozwinąć. Na przykład nie mówisz, czym miałaby być ta naiwność owego dziecka. łączy się to z tym, że jego rodzice nie są zamożni, jednak jest to dla mnie i tak niezrozumiałe.

Dziecku nie wiele trzeba, niezamożność jego rodziców nie musi wpływać na brak poczucia szczęścia, wystarczy, że jest kochane, a miłość ta wiąże się z dobrym wychowaniem. Takie naiwne dziecko łatwo uwierzy w Boga i będzie szczęśliwe. Chodzi o to, że człowiek mądry to człowiek szczęśliwy i mądrość może iść w parze z naiwnością w odniesieniu do dyskutowanego problemu. Oczywiście nie chodzi mi o tępy, głupkowaty uśmiech tęsknoty za rozumem na zasadzie - plują mi w twarz, a ja się uśmiecham udając, że deszcz pada. Dlatego naiwność dziecka, dzięki której zaczyna ono wierzyć w Boga i jako już osoba dorosła wierzy dalej, bo wciąż jest szczęśliwa, obecnie już z racji swej wiary - taka naiwność jest mądrzejsza życiowo, korzystniejsza od inteligencji noblisty, który ma wszystko czego zapragnie, prócz szczęścia właśnie :|

Pozdrawiam


Pt lis 27, 2015 9:54 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 286
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
chrysletY napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Odnośnie irracjonalności wiary w osobowego, wszechmogącego Boga wyraziłem już swoje zdanie więc nie do mnie kieruj tę prośbę. Zwróciłem uwagę, że taka wiara nie musi być błędem ze względu na jej pozytywne efekty.

Czy Ty nie jesteś czasem panteistą albo spirytystą? Czymś w tym rodzaju? Czy agnostyk względem twierdzeń o jakimś osobowym bogu? Jeśli tak, to mam kilka pytań.

Dopuszczam możliwość istnienia bytów transcendentnych, nic po za tym.

Cytuj:
Masz tylko pustą kartkę. Co więc cię chroni przed nie-mordowaniem? No nie niewiara, tylko inne rzeczy - moralność, strach przed karą itp itd.

Wyobraź sobie, że wierzysz. Po pewnym czasie widzisz do czego to prowadzi (negatywizmy, sprzeczność z Twoim sumieniem). Dopuściłeś się pewnych nagannie moralnych czynów dzięki wierze. W końcu mówisz dość! Porzucasz wiarę, stwierdzając, że nie dość iż sam akt zawierzenia jest błędem to ryzyko popełniania złych czynów prowadzić może do katastrofy. Odtąd żyjesz w zgodzie z własnym sumieniem, pomagasz innym realnie, jesteś szczęśliwy. Jak możesz twierdzić, że nic nie zyskałeś? :o Dodatkowo masz więcej czasu, jesteś spokojniejszy, zadowolony, życzliwy, itd., itp. Tak więc korzyść którą zyskujesz ma swą przyczynę nie tylko w sumieniu i moralności, uświadamiasz też sobie, że sam początkowy akt zawierzenia bez dowodu jest naiwnie irracjonalny, błędny. Masz więc przykład, że to może działać dwutorowo. Sama moralność, strach itd., mogą nie wystarczyć do porzucenia wiary, która może być przyczyną usprawiedliwiania swych czynów - "to przecież Bóg ta chce, ja jestem jedynie jego narzędziem, czymże jestem, by kwestionować zamysły Boga?". W takim przypadku dopiero właśnie racjonalne, rozumowe podejście może stać się przyczyną porzucenia wiary i zakończenia związanego z nią procederu ;)

chrysletY napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Mało tego, należy zakładać, że wśród miliardów wierzących mnóstwo jest takich, którzy praktykują, wierzą i w miarę "dobrze czynią" tylko i wyłącznie ze strachu przed karą (piekło, itd.)!! Wyobrażasz sobie co by się działo gdyby ktoś dowiódł, że Bóg i jakiekolwiek transcendentne, ontologiczne byty nie istnieją?? :no:


Zgadzam się! Ale to nie dodaje twierdzeniu, że wiara ma pozytywne skutki cny sensu! Jasne, że są tacy, którzy nie mordują, bo wierzą w słodkiego Jezuska. A co gdyby się okazało, że ich wiara to fałsz??? Wyszliby na ulice i mordowali ludzi! (zakładając że mówisz o ekstremum). No to gdzie obalenie twierdzenia, że wszystkie dobre skutki można równie dobrze osiągnąć bez religii co z nią? No spójrz, ludzie nie mordujący TYLKO ze strachu przed karą są diablo niebezpieczni. Mogliby nie być niebezpieczni BEZ wiary, nie jest ona konieczna, by być nie-niebezpiecznym. A to jest teza której bronię. Nie to, że wiara ma same negatywne skutki, tylko ze WSZYSTKIE POZYTYWNE SKUTKI można osiągnąć bez negatywnych skutków wiary.

Nie rozumiem - dlaczego nie jesteś w stanie zaakceptować faktu, że czasem uzda, czy kantar są niezbędne w celu poskromienia? Dopóki istnieją ludzie, którzy nie mordują, itd., - tylko ze względu na strach przed karą wieczną (piekło) - wiarę należy upowszechniać oprócz oczywiście innych metod powstrzymujących takie osobniki. Należy po prostu używać wszystkiego co jest efektywne w ograniczaniu czynów moralnie nagannych. Mędrkowanie nad sensem, czy bezsensem wiary w takim ujęciu nie ma znaczenia, liczy się efekt. Tak więc - wiara może przynieść pozytywne efekty w różnych aspektach. Może działać nie tylko jako droga ku szczęściu, spełnieniu, itd., działa jako poskramiacz i to jest fakt korzystny przynoszący realne wartości.

chrysletY napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Otóż z pewnością wiesz, że kryteria, które musiały być spełnione aby zaistniało życie w Wszechświecie są tak zdumiewające, że naprawdę nie trzeba być wielce naiwnym, by skusić się na twierdzenie w stylu Freda Hoyla (tak, tak, to ten od "big bangu"):


Błąd logiczny kałuży.

Oh. A może po prostu wiedział o wiele, wiele więcej niż my oboje? :) Dorzucam:
Fred Hoyle:
Cytuj:
„Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotycznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu?”
„Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.”
„Nieważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią."


Przecież sam Richard Dawkins, któremu przypisuje się podważenie powyższej argumentacji Hoyla popełnił False analogy i w końcu doszedł do tego samego wniosku co Fred (zajrzyj "Ślepego zegarmistrza", rozdział 6 "początki życia a cuda", na str.: 110, a potem do "Wspinaczki na szczyt góry nieprawdopodobieństwa" rozdział 3: "posłanie ze szczytu")

chrysletY napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Dr John Lennox (prof Oksfordu):
"im więcej wiemy na temat naszego wszechświata, tym bardziej hipoteza o istnieniu Stwórcy zyskuje na wiarygodności jako najlepsze wyjaśnienie tego, dlaczego tu jesteśmy." :cry:

Myślę zupełnie odwrotnie. To co obecnie mówi nam nauka coraz wyraźniej wskazuje, że wszechświat mógł powstać i rozwijać się BEZ inteligentnego stwórcy.

Wyrażam podobne zdanie, Hawking mnie powalił w The Grand Design:
Cytuj:
Izaak Newton mylił się, twierdząc, że wszechświat musiał zostać stworzony przez jakiegoś Boga, bo nic nie powstaje z chaosu. Nieprawda, to właśnie chaos jest drożdżami wszystkiego!


Cytuj:
najnowsze ich wyniki (wyniki badań Hawkinga), w tym symulacje matematyczne, pokazują, iż nie ma żadnego stwórcy wszechświata, a fizyka i mechanika kwantowa doskonale zastępują religię. Wszechświat najpewniej powstał z niczego. Spontanicznie. Taki jest po prostu bieg rzeczy: od nicości do komplikacji. Spontaniczne tworzenie też jest dowodem na istnienie czegoś, jakichś praw, których jeszcze nie znamy, nie rozumiemy ich, a jedynie domyślamy się ich istnienia. Oczywiście przez ową »nicość« należy rozumieć też jakąś jakość


Cytuj:
Dlaczego wszechświat istnieje, dlaczego my istniejemy? Czy można na to odpowiedzieć, nie posługując się parametrem absolutu, Boga, prastwórcy?”. Można – odpowiada na swoje pytanie Hawking. Pytanie „dlaczego istniejemy?” musimy zadawać ostrożnie i z pewną pokorą dla uniwersum, bowiem „współczesna nauka potrzebuje kilku nakładających się mechanizmów i teorii do opisania wszechświata. W środowisku, które zawiera czarne dziury, super czarne dziury, ciemną materię i ciemną energię, nie mamy prawa zakładać, że jesteśmy jedyni we wszechświecie. Nie wolno nam nawet twierdzić, że istnieje tylko jeden wszechświat. Przeciwnie, najprawdopodobniej, a właściwie już na pewno, istnieje wiele wszechświatów równoległych, być może z odmiennymi od naszych prawami fizyki


Cytuj:
Wielki projekt” rozpoczyna się od przeglądu historii koncepcji filozofii i nauki dotyczących powstania wszechświata.Z tego punktu widzenia najbliżsi współczesnej nauce wydają się starożytni Grecy (jońska filozofia przyrody), którzy twierdzili, że cała rzeczywistość rządzi się swoimi odwiecznymi prawami i żadni bogowie nie mają na to najmniejszego wpływu. Później było już tylko gorzej, bo centralne miejsce nauki zajął Stwórca. W chrześcijańskiej Europie Bóg stał się początkiem wszystkiego, a ziemia, którą stworzył – środkiem tego „wszystkiego”. Dopiero Kopernik zburzył ową koncepcję. Ale nie do końca, bo przecież w odmiennych wersjach Bóg – stwórca wszechrzeczy – przetrwał do dziś i nadal ma się dobrze. „To niedorzeczność – pisze Hawking. – Współczesna mechanika kwantowa opisująca ruch elektronów wystarczająco dokładnie objaśnia akt stworzenia. Na tyle dokładnie, że Boga możemy już włożyć między bajki


Cytuj:
Boga nie ma. A nawet gdyby istniał, byłby raczej nieprzydatny, bowiem znane nam prawa fizyki zupełnie wystarczą do objaśnienia fenomenu istnienia wszechświata i życia bez sił nadprzyrodzonych


Tak, tak, pięknie. Ale... kto stworzył prawa fizyki? :lol:


Pt lis 27, 2015 11:49 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 2236
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
merss napisał(a):
Jaką nadzieję ma terminalnie chory niewierzacy, by zrównoważyć instynkt? Skąd ją wykrzesa?

Najwyraźniej SKĄDŚ ją wykrzesuje, skoro doskonale sobie radzi w takiej sytuacji. Ateizm to nie jest zbiór kazań - każdy może mieć swój sposób.
Może uznają, że świadomość w jakiś sposób przetrwa, albo jest odtwarzalna? Albo że nieistnienie to żadna tragedia?

Da się. I religia nie jest do tego absolutnie potrzebna. Jeżeli ty jej potrzebujesz, to nie znaczy że inni też.

merss napisał(a):
EOT.

Ani przez chwilę w to nie wątpiłem.

_________________
"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"


So lis 28, 2015 2:27 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 2236
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Podstawa - czyli powód, dla którego wierzymy (w cokolwie
WeźSieTato napisał(a):
Tak, tak, pięknie. Ale... kto stworzył prawa fizyki? :lol:

A kto stworzył tego, co stworzył prawa fizyki?

Twórca praw fizyki po prostu istniał i nie trzeba go było tworzyć?
W takim razie samych praw fizyki tym bardziej.

_________________
"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"


So lis 28, 2015 2:30 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 131 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL