Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt paź 27, 2020 5:45 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
 Jak pomagać dobrą radą? 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2537
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Cytuj:
Mysle ze tak dlugo jak trzymasz sie tematu watku jestes na "bezpiecznej" pozycji. :-)
Czasem ta pozycja moze byc wiszaca nad koszem. :-) I jak sie urwiesz to juz twoj problem. :-)
Ja może i trzymam się tematu. pytanie co z Tobą i dlaczego siebie nie bierzesz pod uwagę :wink:

Cytuj:
Widzisz, w wierze linia-wyglad nie jest wazny. dany konkretny osobowy model potrzebujje rady.
Jak nie ma narzedzi, to po prostu niie bierze sie za naprawe-rade.
Nie sadze by w tym temacie chodzilo o profesjonalne rady bo forum to nie wersalka u psychologa, wiec jesli ktoos juz chce pomagac powinien rozumiiec czym jest pomoc i przede wszystkim nie szkodzic.
Wypowiadając się w ten sposób stawiasz się w pozycji tego co wie na czym polega pomoc. Więc spróbuj zająć stanowisko w dyskutowanej kwestii. Przypomnę. Spostrzegasz u kogoś zaburzoną osobowość, brak wglądu we własne problemy, mechanizmy obronne odciągające umysł od zmierzenia się z trudnościami i bólem, które nie cofną się przed próbą przerzucenia własnego bólu na innych, próbą manipulacji, jednym zdaniem ktoś ma taki problem, że zrobi wszystko aby doznać czasowej ulgi, ale nie zrobi nic aby zrozumieć i rozwiązać własne problemy. Coś w ten deseń było dyskutowane. Problem jest z grubsza zdefiniowany, definicje medyczne poszczególnych przypadków, dokładne przyczyny takiego stanu rzeczy, itp, jak słusznie zauważyłeś sobie odpuszczamy, nie wchodząc na nie swój teren. I teraz co radzisz? Przypomnę (mam nadzieję, że nie tendencyjnie) propozycje które już padły; 1) nie marnować czasu, 2) wysłać na drzewo, no raczej nie dosłownie (jestem pewien :) ), postawić twarde warunki, zawrzeć kontrakt terapeutyczny (tutaj - nauczony doświadczeniem - wspomnę, że pewne pojęcia znam z racji posiadanego wykształcenia a nie żadnych udanych lub nieudanych terapii, taka dygresja, posiadam zawód bardzo mocno "pomocowy", ale nigdy go nie wykonywałem, zresztą drugiego wyuczonego zawodu też nigdy nie wykonywałem, ot ciekawostka). Tutaj w domyśle wysłać, poradzić wizytę u specjalisty, ale konkretnego specjalisty, z jajem, który na dzień dobry najprawdopodobniej postawi wymagania do spełnienia których osoba z opisanym problemem może jednak (tak na zdrowy rozum) nie być gotowa. 3) Wysłać "w przestrzeń" do wszystkich, refleksję, że "twarda" postawa nawiązująca do faktów jest czymś różnym do twardej postawy, utwardzonej jakimś negatywizmem (np. szkoda na niego/nią czasu, szkoda sił na utarczki z toksycznymi ludźmi, czy wysyłanie na drzewo). 4) Rada sappera....


So kwi 22, 2017 6:07 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Rozumiem ze ciagle piszemy o pomaganiu na forum i nie zawodo.
Trzeba sie wczytac w tresci pisane przez osobe ktorej mamy zamiar pomoc.
Bardzo czesto daje sie wyczytac wiele roznych emocji autora po samej formule zdan.
Po tym wystarczy zadac kilka pytan i mozemy zauwazyc portret psychologiczny danej osoby.
Wtedy, jesli wiesz co na co wplywa, tak jak np. w silniku samochodu, celujesz w wadliwa czesc, by wyszla na jaw, by ta osoba zdala sobie z tego sprawe sama. Jesli to zrobisz jako wytykanie wady, wtedy ona zostanie ukryta glebiej nie tylko przed toba, ale i przed ta osoba ktorej probujesz pomoc.
Wtedy potrzebna pomoc dobrego specjalisty.
Najlepiej i najdokladniej rozumie sie to do czego samemu sie doszlo, lub przynajmniej takie ma sie odczucie.
Bedzie to wtedy jak przyznanie sie przed samym soba ze to, czy owo jest we mnie zle i powinienem to poprawic.
Masz wtedy wewnetrzna potrzebe samej tej osoby by sie poprawila w takim szczegole, a za nim inne poprawiaja sie samoistnie bo ta jedna glowna wada, czesto niezauwazalna powodowala pozostale.


So kwi 22, 2017 10:27 pm
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14252
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Wytykanie wad, przyczyn zachowań ma sens jedynie wówczas, gdy ktoś o to prosi. Te wady odslaniają się same lub można pewne zachowania prowokować. Bardzo wdzięcznym materialem obserwacyjnym są spory, te najbardziej ostre. Najczęściej odbiera człowiek rady jako razy. To powoduje jednak najczęściej zamknięcie się człowieka, nikt nie lubi diagnoz. Pomóc można tylko wówczas, gdy nawiąże się relacje oparte na zaufaniu... no właśnie, zaufanie w warunkach forumowych?

Teraz z doświadczenia forumowego, mojego oczywiście...Zasiedziały użytkownik z problemami, banowany co chwila, bezczelny, niespójny...użytkownicy jednak chętnie się z nim spierali. Pomyślałam sobie, że szkoda by było go wywalić z forum skoro kłótniki tylko czekają na pojedynki z nim. Weszłam mu na priv i próbowałam wtłoczyć w niego trochę ogłady. Nieźle obrywało mi się. W końcu zrezygnowana, po bardzo długim czasie zakończyłam: dobra: wykorzystałam już wszystkie możliwości. Ty piszesz jak chcesz a ja robię to co do mnie należy, koniec rozmów. Zbaraniałam, gdy zaproponował mi uklad: będzie przez miesiąc podrzucał mi posty na PW do akceptacji, ale tylko w zakresie kindersztuby mogę poprawiać. W międzyczasie były ostre targi o rozumienie zasad dopuszczalnych form bezczelnych sformułowań. Napisałam mu, że nie prosiłam się o cenzurowanie - ta osoba na to - zmusiłaś mnie do takiej ugody, bo chciałaś mnie wywalić z forum. Twoja wina! Po dwóch tygodniach wyjechałam, więc zakończyliśmy cenzurowanie.
Byłam z siebie dumna, że takiego nieokrzesańca udało mi się naprostować. Za jakiś czas ktoś inny zrobił ruch, który pozwolił mi połączyć te osoby i pewne enigmatyczne powiedzonka stały się czytelne (mam niezłą pamięć skojarzeniową). Będąc fachowcem w pewnej dziedzinie, zwracał się do mnie o pomoc, która dla niego była wiedzą z poziomu żłobka, ja namęczyłam się, by udzielić mu takiej pomocy.
Pomagałam. Byłam dumna, że nie muszę go karać. Byłam dumna, że zaniechał chamskich zagrywek.

Za tym wszystkim stał uroczy człowiek. Jakże musiał się bawić moimi wysiłkami, by wyszedł na ludzi. Zdradził go szczegół. Do dziś nie wie jaki.

To była dla mnie nauka forumowa. Skutecznie oduczył mnie zaufania, które mam jako wyposażenie osobowościowe. Sama sobie udzieliłam rady.


So kwi 22, 2017 11:06 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2537
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
sapper,

Nie diagnozuje ani nie naprawia się silników samochodowych online. Nie konstruuje się portretów psychologicznych na podstawie zaobserwowanych emocji i uzupełniających kilku pytań. Pamiętasz co czułeś wczoraj o 8:00, 12:00 i 20:00, bo ja nie. A myślę, że nie prowadzisz dzienniczka w którym notujesz reakcje emocjonalne użytkowników na sytuację formową i szukasz powtarzających się elementów :wink: Do czego zmierzam, nie szkodzić innym to nie wszystko, na logikę, również z uwagi na innych, w pierwszym rzędzie, nie należy szkodzić sobie!

Esencją rady jest alternatywne ujęcie sytuacji, alternatywne do percepcji innej osoby. Jeżeli rada będzie lepiej skorelowana z rzeczywistością to będzie dobra, jeżeli nie, to będzie kiepska. Z tego wynika, że radzący powinien zachować otwartość, wrażliwość, gotowość do korekty własnego spostrzegania. To powiedziane inaczej o czym Ty piszesz; nie wytykać wad, nie szkodzić, trwała zmiana wynika nie z pielęgnowania nawyków, lecz wewnętrznego zrozumienia i związanej z tym wewnętrznej przemiany.

Wracam do egoizmu i egocentryzmu. Egoizmem będzie bycie sobą, postępowanie po swojemu, najlepiej umocowane w dobrej woli, w intencji wewnętrznej, skierowanej w stronę dyscypliny zwanej życiem (w sensie analogii z dyscypliną sportową). Egoizm jest więc wpisany w nasze prawo do istnienia i do wolności. Egocentryzmem będzie wymaganie od innych aby byli na wzór naszych wyobrażeń, bez możliwości korekty tych wyobrażeń . Tak mnie się skojarzyło w wyniku tych rozważań nad radą. Zwróć też uwagę, że wszelkie diagnozy, portrety psychologiczne, itp. mogą być świetnym narzędziem do zatwardzenia :x naszych wyobrażeń.


@merss

Piszesz o czymś co zawsze było dla mnie trudne do zrozumienia. Mam na myśli to co ujęłaś jako "naukę forumową" a dokładniej to, że postepowanie innych ludzi może mieć wpływ na to jacy my jesteśmy w swoich głębszych warstwach. Znaczy się rozumiem praktyczną korektę zachowania z uwagi na zachowanie innych, to oczywiste. Jednak skoro możemy powiedzieć innym nie (albo tak) w zewnętrznych interakcjach. To możemy powiedzieć również nie (albo tak) w wewnętrznej warstwie naszego sposobu bycia. Tutaj w sensie nie!, nie zmienię tego jaki jestem z uwagi, że Ty nadużyłeś mojego zaufania, czy ogólnie jesteś w mało konstruktywny sposób. Zresztą większość naszych zewnętrznych zachowań jest umocowana w naszym wnętrzu, więc sprawa się robi z gatunku życia i śmierci :D , naszej wolności, tutaj w powiedzeniu komuś "prawdziwego" nie.


N kwi 23, 2017 10:36 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14252
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Napisałam jedynie tyle, że pobyt na forum nauczył mnie innego odniesienia do ludzkich spraw. To wcale nie jest takie dobre dla tych co są prostolinijni. Inaczej na to spoglądam niż spojrzałabym w bezpośrednim kontakcie z człowiekiem. W realu mamy do dyspozycji nasze fabryczne wyposażenie, które czyta człowieka niewerbalnie a nastepnie sam czytasz to co podpowiada tzw intuicja. Ta zresztą ma umocowanie nie tylko w biologii, ale i doświadczeniu. Jej lokalizacja jest jednak pozakorowa, więc dochodzą do nas automatyzmy decyzyjne.

Dla mnie nezbędnym elementem, który musi towarzyszyć radom pomocowym (poważniejsze sprawy) jest zaufanie. Kiedyś mi wytykaleś, że wypowiadam się niewiadomo do kogo, nie kieruję swej opinii do konkretnej osoby. No, często nie kieruję, bo widzę, że ta osoba to zignoruje. Mam jednocześnie doświadczenie pozwalające mi na decyzyjność, że zaniechać udziału w wyrażaniu opinii czasem nie należy, bo okazuje się, że przyda się to komuś innemu. Takie miałam informacje zwrotne. O tym też pisała niedawno osoba, która zadeklarowala nawrócenie, bo wchodząc do kościoła usłyszała księdza, który mówił tylko o niej i do niej.

To są problemy dotyczące wlaśnie tych rad pomocowych w internecie. Czasem skorzysta ktoś inny a adwersarz się jedynie obrazi, bo odbierze, że to było złośliwe. Dopiero trzęsienie ziemi ujawania to, że było za ostro; z drugiej strony człowiek się odslania właśnie wówczas, gdy uda się go wyprowadzić z równowagi i mamy wówczas szersze spojrzenie na to co to za problem. Czasem pozostaje jedynie poinformować, ze sprawy zaszły za daleko i z ludzkiego punktu widzenia nic nie da się zrobić, bez wchodzenia w szczegóły.

Kiedyś nie rozumiałam tego, że człowiek nie może nawrócić się sam i po co tyle ostrzeżeń biblijnych, by nie chodzić własnymi ścieżkami, nie czytać wszystkiego co głośno świat poleca. Dziś mi się to składa z wiedzą o naturze człowieka i tym, że tak naprawdę żyje często w iluzji o sobie. Tylko święty wie kim jest.


N kwi 23, 2017 11:24 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3596
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
No właśnie jest dobry moment, by powiedzieć to.
Że właściwa sobie pomoc innym, czy to radą czy w inny sposób, to znalezienie się w dokładnie takim samym położeniu, jak ten komu pomagamy.
Tak nas pouczył nasz mistrz.
Zstąpił z niebios nie bacząc na to kim jest.
Znalazł się na równi z nami w tym ziemskim bagnie.
I wtedy przemówił w językiem takim samym, jakim każdy człowiek wtedy mówił.
I to jemu nie zaszkodziło, zmartwychwstał i odszedł tam skąd przyszedł.
Tak pokazał nam drogę upominania, rady.
Wiadomo że to ideał upominania, nam to może wyjść gorzej.
Sami możemy nawet potrzebować później pocieszenia.
Ale to sprawa priorytetu.
Ja preferuję trudną stronę upominania tą z wzoru.
Bo uważam że takie książkowe często wyidealizowane upominanie, jest odbierane jako sztuczny twór.
A więc traci wtedy skuteczność tego działania.
Trzeba dłużej się napracować, by to upomnienie rada, słały się użyteczne.
Co wymaga nie mniej zaangażowania, aniżeli to od razu większe zaangażowanie z wzoru.
Przez scalenie się z potrzebującym z jego rolą.
No ale nic na siłę a na swoją miarę.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


N kwi 23, 2017 11:48 am
Zobacz profil WWW
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
domgo napisał(a):
Cytuj:
Mysle ze tak dlugo jak trzymasz sie tematu watku jestes na "bezpiecznej" pozycji. :-)
Czasem ta pozycja moze byc wiszaca nad koszem. :-) I jak sie urwiesz to juz twoj problem. :-)
Ja może i trzymam się tematu. pytanie co z Tobą i dlaczego siebie nie bierzesz pod uwagę :wink:


Wiesz, mnie tu praktycznie nie ma, jak juz to incognito. :-)


N kwi 23, 2017 4:38 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2537
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Jak to!!! Skoro jesteś w stanie stwierdzić, że Ciebie nie ma, to jednak jesteś bo niby kto stawia twierdzenia? :D


N kwi 23, 2017 5:22 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3596
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Pewno odlatuje duchem.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


N kwi 23, 2017 6:07 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2537
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
merss napisał(a):
Kiedyś nie rozumiałam tego, że człowiek nie może nawrócić się sam i po co tyle ostrzeżeń biblijnych, by nie chodzić własnymi ścieżkami, nie czytać wszystkiego co głośno świat poleca. Dziś mi się to składa z wiedzą o naturze człowieka i tym, że tak naprawdę żyje często w iluzji o sobie. Tylko święty wie kim jest.
To "nie chodzić własnymi ścieżkami", nie jest takie oczywiste, jakby mogło się wydawać na pierwszy rzut oka.

Wielu świętych grzeszników chadzało własnymi ścieżkami, czerpiąc ze światowego życia garściami, wystarczy wspomnieć tych jednych z grzeszników dużego formatu, którzy zostali świętymi dużego formatu np. Pawła, albo Augustyna. Oczywiście to nie to doprowadziło ich bezpośrednio do świętości, ale kto wie czy nie przyczyniło się pośrednio. Taki potencjalnie święty grzesznik nijak nie mógł zostać moralistą, mistrzem pouczeń, więc nadawał się tylko :D na świętego.

Mistrz Eckhart pisał, że grzech trzeba potrafić przyjąć. Skoro Bóg go dopuszcza to może chce nas czegoś w ten sposób nauczyć. Ojciec syna marnotrawnego też pozwolił synowi grzeszyć i syn wrócił do niego w lepszej wersji. Czy można napisać, że sam się naprawił, czy dzięki postawie ojca i doświadczeniu skutków grzechu :roll:

Pisaliśmy (sapper zaczął), że nie ma to jak przekonać się osobiście, poczuć, posmakować, poznać, doświadczyć. No ale do tego trzeba podążać własną drogą. Mechaniczne ćwiczenie zalecanych nawyków to co innego.

No i jest jeszcze jedna przesłanka o imieniu merss. Na forum łatwo tracisz zaufanie w sensie stylu bycia, w realu trudno. Uważasz, że nie ma sensu komuś mówić o jego wadach (o ile o to nie poprosi), ale jeśli chcesz poznać cudze problemy (aranżując sytuację "trudną") to uważasz inaczej. Wygląda na to, że podążasz własną ścieżką.

A może zacytuj te ostrzeżenia biblijne?


N kwi 23, 2017 10:53 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14252
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Człowiek nie potrafi nawrócić się sam, odpowiada na łaskę uprzedzającą. Jak zwykle, czytam komentarz a nie o tym myślalam co mi przypisujesz. By zakonczyć, niech tak będzie. :)


N kwi 23, 2017 11:01 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2537
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Nie, pisz spójne. Nie chcesz odpowiadać? Nie odpowiadaj. Nie chcesz odpowiadać ale chcesz przekazać informację, że nie będziesz odpowiadać? Napisz coś co nie jest mocno dyskusyjne, bo inaczej odpowiedź wysyła sprzeczne informacje. A w ogóle z tonu Twojej wypowiedzi wyziera poirytowanie, podaj więc tą "intuicję" racjonalnemu oglądowi umysłu, przeczytaj jeszcze raz co napisałaś, co odpowiedziałem i zastanów się z czego robisz problem. Przecież nie będziesz naśladować tego co podajesz krytyce i zawsze pisać, że myślałam o czymś innym jak coś Ci się nie podoba.


N kwi 23, 2017 11:22 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14252
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Szukasz sztywnych schematów myślowych. To dotyczy zaburzeń. Zdrowy człowiek jest elastyczny i zwykle koncentruje się na wycinku, którego nie należy uogólniać. Wciąż to robisz, drażni mnie to, wychodzą potworki. Osoba, która się bawiła ze mną nie utraciła mojego zaufania ( w końcu to ja sama chciałam ją 'ułożyć'), więcej, ona nie wie że wiem. Nie zaszkodziła mi w żaden sposób, pozwoliła jedynie inaczej podchodzić do problemów przedstawianych w necie. To jest dobre dla mnie.
Myślenie twórcze i odtwórcze - to dwa typy myślenia.
Ja wiem w czym tkwią problemy z naszym porozumieniem, o relację zgodności będzie trudno. Z calówką za mna nie da rady. Zbyt wczesne uogólnianie i etykietowanie to błąd w sztuce, brak umiejętności wykorzystywania teorii w praktyce. To tylko sposób myślenia ewolucyjnego, więc nierozumnego. To myślenie szybko buduje system ze szczątkowych informacji.

Człowiek nie jest spójny jak program komuterowy. To go wlasnie różni od zapogramowania i dlatego potrzebuje sumienia, w którym spotka się z Bogiem, który podpowiada mu inne podejście do sprawy.


Pn kwi 24, 2017 8:47 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2537
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Rozważę to co o mnie/do mnie napisałaś. Tobie radzę to samo, tylko zamiast domgo wstaw merss :wink:

Swoją wypowiedź zacząłem od napisania co mnie zainteresowało i czego wypowiedź będzie dotyczyła. Masz pretensje, że nie piszę o tym co wg. Ciebie powinienem pisać? Mam się zmienić bo wciąż coś robię, a to akurat Ciebie drażni? Jak pisałem rozważę to, a Ty zastanów się nad swoim rozdrażnieniem, twoje rozdrażnienie jest twoim problemem, mnie nim nie obarczaj. Piszesz, że osoba o której wcześniej napisałaś, że skutecznie oduczyła Cię zaufania, nie utraciła Twojego zaufania, ale chyba nie wymagasz zaufania do tego co piszesz? Zresztą ta kwestia stanowiła jeden z 6 akapitów mojej wypowiedzi, co nie przeszkadza Ci czytać całości z uwagi na część. O relację zgodności może być trudno, ale, paradoksalnie, może tutaj coś wniesie jak przestaniemy się nią interesować. A właśnie ostatni akapit twojej wypowiedzi moim zdaniem jest bezdyskusyjny, w sensie prawdziwie prawdziwy.


Pn kwi 24, 2017 9:40 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3596
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Chciałbym dyskusję skierować na to.
Upominanie kategoryczne.
Dyskutowanie kategoryczne.
Czy ta kategoryczność pomaga czy szkodzi, a jeśli to w czym?

No bo zauważyłem pewne zapętlenie.
O ile tu -merss wyraziła się kategorycznie wobec tego do jakiego momentu uczyć, pomagać.
To w kontrze od -domgo, otrzymała nacisk na wyjaśnienie tej postawy, w domyśle że coś nie jest z tą postawą właściwego.

Kłopot z czytaniem tego jet taki że w postawie -merss jest widać że u niej posprzątane i pozamiatane.
U -domgo nadal to jest jeszcze temat do dyskusji.

Można by przyjąć że są granice wytrzymałości człowieka, której przekroczenie czyni bezsensownym pouczanie, pomaganie.
No a z drugiej strony to Bóg do tego uzdalnia, a On przedłuża ową wytrzymałość człowieka.

No i nie zapominajmy, że każdy ma swoje życie, więc ono też ma wymogi.
Może to by ukierunkowało wyjaśnianie, nie było by ono takim tylko mówieniem co kto powiedział.
Mnie też interesuje czy stawiać sobie granice w takich sytuacjach, czy tylko przyjmować postawę wyczekującą, a dopiero w razie możności wkraczać z pomocą czy radą.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pn kwi 24, 2017 12:05 pm
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: filo.mj, Google [Bot] i 20 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL