Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz gru 12, 2019 7:13 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
 Jak pomagać dobrą radą? 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2479
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Witold, moim zdaniem to zależy od sytuacji. Na poziomie ogólnym, nawiązując do tego, że rada jest przedstawieniem alternatywnego ujęcia rzeczywistości, kategoryzm może być egocentryzmem (zafiksowaniem na własnej percepcji rzeczywistości, a przecież tylko krowa nie zmienia poglądów więc i nasza własna percepcja w każdej chwili może ulec zmianie). Z drugiej strony np. jeśli ktoś jest pijany i chce "wsiąść za kierownicę" to rada będzie kategoryczna i szczegółowa z odniesieniem się do faktów, natomiast rada odurzonego będzie oderwania od faktów (chodzi o radę potencjalnego kierowcy typu weź s......laj).


Pn kwi 24, 2017 12:34 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13119
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Witold
Są ludzie, którzy dłubią się w ludzkich problemach, są tacy, którzy od razu widzą, że nie ma szans na pomoc. Może tym pierwszym to jest do czegoś potrzebne? Napomknęłam wszak o tym wcześniej. Są ludzie, którzy nie potrafią uporać się ze swymi problemami i uciekają od nich w pomoc innym, to mniej kosztuje. Nikogo niczego nie nauczą, mimo że bardzo się angażują. Nie widzą moralizarorstwa.
Są ludzie, którzy zostawiają też Pana Boga w spokoju, bo On dał nie po to talenty, by człowiek je ignorował, ale liczył na ręczne sterowanie. Jeśli będzie chciał coś uczynić, człowiek tego nie zauważy, po prostu zareaguje inaczej, inaczej spojrzy na problem.
Bóg nas zna i jeśli trzeba, wyreżyseruje cale przedstawienie. Będą podchodzić kolejni ludzie, w takiej a nie innej kolejności i dadzą z siebie to co mogą ofiarować. I cały sznureczek osób będzie zaangażowany w rozwiązanie problemu, np nawrócenia człowieka. Tak się już zdarzyło na tym forum, więc to widziałam. Majstersztuck. Zaczęło się od szyderstwa, które skierowało tę osobę na forum. Potem zostawiono tę osobę w spokoju. W pewnym momencie jakby sama przejęła inicjatywę, bo zdążyła poznać kto jest kim i co potrafi. Na koniec, jak Pismo podaje, została odesłana do Kościoła instytucjonalnego.

Moja przyjaciółka mawia, że ma jeszcze trzy bliskie koleżanki. Każda jej coś innego daje, każdej potrzebuje. Kiedyś ja dostawalam od niej bardzo dużo, o czym ona nie wiedziała. Nie wiedziałam też, że tyle korzysta ode mnie. Tak to zwykle działa w relacjach międzyludzkich, żadnych wzniosłych pragnień.
Mój teść, który ludziom sporo pomagał, bo był prawnikiem mawiał: człowiekowi trzeba pomóc. Mąż mojej przyjaciółki, zdeklarowany niewierzący i antyklerykał mawia to samo...proboszcz to też człowiek, więc dlaczego nie mam pomóc skoro potrafię?

Inaczej pomaga choleryk, który nie będzie dzielił włosa na czworo i wręcz go to denerwuje, inaczej melancholik, który drobiazgowo rozbiera każdą sprawę. I może się tak stać, że jeden dla drugiego przygotowuje pole do działań. Jeden uporządkuje, zdiagnozuje, poda prawdopodobieństwa, drugi zaczyna się zastanawiać jak to dalej ugryźć. I obaj działają razem, ale zupełnie inaczej.

Nie chodzi chyba o dowartościowanie się. Zakładam jednocześnie, że tu nie chodzi o robotę terapety; chodzi nie pomoc dobrą radą, a nie leczenie zaburzeń. Zaburzenia leczy się na kozetce terapeuty i to mądrze wybranego, bo on może naprawdę człowiekowi zaszkodzić, jeśli będzie realizował swe nieuporządkowane potrzeby psychiczne. Może też zaszkodzić przewodnik duchowy, który nie rozpozna ścieżki do Boga człowieka, ale będzie go prowadzić swoją drogą. Jeśli widzę, że ktoś potrzebuje porządnej i długotrwalej terapii, która postawi człowieka na nogi, mogę śmiało uznać, że nie pomogę w warunkach rozmów forumowych. Nie pomogę też osobie, u której odczytuję nieszczerość, dostanę bowiem jedynie strzępy informacji, ale zapierać się będzie rękoma i nogami że tak nie jest.
Należy umieć rozpoznawać intencje osób, które stają nam na drodze. Niektórzy ludzie potrzebuja pomocy, inni wysłuchania, inni są utrapieniem, gdyż przychodzą ze złymi zamiarami.


Pn kwi 24, 2017 12:56 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3155
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Coś mi to wygląda tak.
W ziemskim oceanie życia nieprzebranego, człowiek jako jeden z żeglujących w tym oceanie pośród innego życia.
Ma wiosłować nieustannie w swej głowie myślami.
Przenośnia, ale spójnie oddająca położenie człowieka.
By zmierzać do celu nieodgadnionego, lecz w domniemaniu lepszego bytowania.

Ważne by tak wspierać się wzajemnie w tym myśleniu, by dodać animuszu do tego myślenia, w takim pozytywnym kierunku, nastawieniu.
Nie da się zastąpić innych w myśleniu.
Bo to nic nie da, każdy odpowiada za siebie.
Odpowiadanie za kogoś równa się popychaniem go jak wózek, to nie to.
Łatwo jest wesprzeć kogoś jeśli ma wiarę.
Jeśli jej nie ma i nie chce jej uzyskać, to wsparcie takiej osoby to jak popychanie wózka.
Ona będzie ciągle żądać tego popychania (dowodów że to tak działa).
A my jeśli mamy siłę będziemy swoimi myślami przepychać taką osobę przez życie.
Czasem z nadzieją że kiedyś jej silnik myślowy zaskoczy i zacznie sama sobie radzić.
Do tego potrzeba silnych duchowo osób.
Których na domiar złego aż tylu nie ma, a zwykle nie wtedy gdy są niezbędni się pojawiają, spóźniają się.
To nie ich wina.
A życie gna jak szalone.
I to cały nasz ziemski kieracik.
Dlatego wsparcie nawet forumowe ma sens, nawet jakiekolwiek, jak -merss pisała, by tylko nawet pogadać o czymkolwiek, tak dla rozkręcenia myśli.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pn kwi 24, 2017 2:06 pm
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13119
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Popychanie kogoś? Kiedyś do o. Pio podszedł do spowiedzi ktoś kto chciał go potem ośmieszyć w prasie, działacz komunistyczny. Zakonnik znał ludzkie sumienia i zanim penitent uklęknął przed kratami konfesjonału, spowiednik wychylił się z konfesjonału i krzycząc na cały kościół wyrzucił go z niego. Dziesięć lat potrzebował na nabranie odwagi i przemyślenie swego życia. Kiedy wrócił po dziesięciu latach, usłyszał od o. Pio - tyle lat na ciebie czekałem...
Rozumiesz? Nie ma jednej drogi, wg szablonu. Z każdym postepuje się inaczej, inaczej też postępuje się w określonych okolicznościach. O. Pio nie prowadził z szydercą rozmów wyjaśniających, nie dał się nabrać na fałszywą spowiedź. Wyrzucił go od konfesjonału. Mnie to samo poradził ksiądz w stosunku do kogoś kto nie chciał się niczego nauczyć. Potem ta osoba wróciła i nawróciła się. To samo radzą biskupi - szydercom daje się żołędzie, nie Ewangelię. Kiedy sami poproszą i będzie to szczere, można się nimi zająć. To jest oczywiście moje spojrzenie.

Nie ich wina, że nie wierzą? A czyja? Bł. H.Newman powiedział: jeśli ktoś nie wierzy, nie chce. Wiara to wybór woli. Nie odbieraj ludziom wolności. Nie chcą wierzyć, więc nie wierzą. Zamieniają się z Bogiem tronem. Wiedzą lepiej co dobre, co złe.


Pn kwi 24, 2017 5:03 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3155
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Czyli samą dobrą wolą dobrym słowem nic człowiek nie pomoże, bo do tanga trzeba dwojga.
A żeby tak było, to nie wystarczy jednostronna zachęta nawet najżyczliwsza.
Tylko Bóg może i to nie od razu skruszyć mur nieufności, by dwoje było jednej myśli.

A dopiero w odpowiedzi na to Boże działanie można wtedy pomagać.
Jeśli się właściwie rozeznało działanie Boga, to taka pomoc przynosi owoce.
A jeśli nie to trwałych owoców nie ma się co spodziewać, coś tam można uzmysłowić komuś i to wszystko, on nadal będzie robił swoje, bo nie zadziałała łaska Boga.

Wiesz co -merss rozmowa z tobą przynosi mi błogi spokój.
Zbyt naiwnie podchodziłem do wiary.
Sądząc że dobra wola ludzi jest nieprzebrana, wystarczy samemu jej się poddać a inni pójdą za tym.
Wiem że to już dawno mi próbowałaś to przekazać, ja jednak naiwnością grzeszę.
A że ludzie wokół lubią takich ulegliwych, to nieźle mnie w tym wytresowali.
A że nie tylko ja jestem naiwny, to mimowolnie uznałem to za dobrą monetę.

Już nawet myślałem tak o ludziach.
Że siedzi w nich diabełek i jak komuś nie dokopią, to brak im motywacji aktywności.
Że potrzebują kozła ofiarnego by dokopawszy mu, zaczęli aktywnie żyć.
To się wiąże ze spostrzeżeniami, gdy ktoś zaszkodził to potem wstępował w niego łagodny aniołek, aż przyjemnie było popatrzeć jak był życzliwy i aktywny.

Jednak prawda ma bardziej brutalny wydźwięk.
Że ma się to wszystko pokrywać, a nie że jeden robi za innych, a oni tylko jemu schlebiają bo to dla ich korzyści.
Że liczy się wymiana, a nie tylko dawanie bo ktoś chce, a twoją powinnością jest tylko dawanie.
To rola Boga nie człowieka, by dawać bez wzajemności.

Myślę że sporo z tych atakujących wiarę i Boga, właśnie popełniło taki błąd.
Że byli naiwni życzliwi i zostali przez innych oszukani, a teraz szukają winnego, choć nie tu gdzie trzeba.
Może ktoś kto to przeczyta zobaczy siebie we właściwym świetle, dobre i to.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pn kwi 24, 2017 8:03 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2479
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Witold,

Na to o czym piszesz mozna spojrzeć i tak; skoro z jednej strony do tanga trzeba dwojga, a z drugiej strony tylko Bóg coś może, w sensie ma moc przemiany ludzkich serc, to należy tańczyć z Bogiem, odnaleźć go w sobie. Wówczas innymi nie ma się co przejmować, w sensie, że ilekroć nasze bycie będzie nawiązywało do "bożej rzeczywistości" to siłą rzeczy będzie to najbardziej adekwatne do sytuacji bycie, a więc dla wszystkich (nas, Boga, świata) optymalne, niezależnie od tego jak to oceni "świat", a nawet my sami gdy przyjmiemy "światową" perspektywę.

To jeden z wielu obraz Boga, świata i człowieka. Również w naszej religii. Błogosławieni ubodzy w duchu, czyli ci którzy niewiele chcą w sensie intencji zewnętrznej, ale również wewnętrznej, tutaj właśnie dobra wola pasuje jako główny czynnik poruszający człowieka i człowiekiem. Głównym atrybutem takiego obrazu Boga jest jego dobra wola, skoro tak rozsądnie, logicznie jest samemu się jej poddać a nie poddawać innych. Poprzez zapośredniczenie własnej dobrej woli o dobrą wolę Boga.

Ojciec Pio jako zakorzeniony w "bożej rzeczywistości" mógł poddawać innych woli Boga. Nie każdy jest jednak jak ojciec Pio, dlatego lepiej jest rozdzielać życzliwość, dobrą wolę, od prawa do obrony. Dobra wola nawiązuje do rzeczywistości która nie ma strony negatywnej. Obrona ma zawsze dwie strony. Albo bronimy się przed realnym zagrożeniem jakiegoś dobra, albo bronimy naszego ego, np. posługując się mechanizmami obronnymi (znaczy dokładniej to ego się nimi posługuje), których głównym zadaniem jest odsunięcie nas od czasem niewygodnej rzeczywistości, konkretnych sytuacji może być całe mnóstwo, wliczając w to obronę własnej postawy umysłowej (posiadania racji) poprzez deprecjonowanie innych.


Wt kwi 25, 2017 1:06 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2479
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Zapomniałem o (prawie) najważniejszym. "Ma wiosłować (człowiek) nieustannie w swej głowie myślami", to może i trafny obraz naszego bytowania, ale jakoś tak kojarzy się równie dobrze z kręceniem się w kółko niż zmierzaniem dokądś. Zresztą zmierzanie zmierzaniem, ale ważne są również inne sprawy, jak piszesz witold przyjemność dyskusji, działania w którym można się nie tylko zapomnieć o myśleniu ale bywa i, że o piciu, jedzeniu i śnie też. Spotkania z ludźmi "na luzie", dla samej przyjemności wspólnego spędzania czasu. Dobra, książka, film, muzyka. Kontemplacja przyrody, aktywność fizyczna (tutaj najlepiej dwa w jednym). Trochę alternatyw można znaleźć dla tego myślenia i to "wcale nie głupich".


Wt kwi 25, 2017 7:03 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 19, 2010 11:26 pm
Posty: 3590
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
witoldm napisał(a):
Bo jest miłością wsparcie słabego na słabym, jest to praktyka zrozumienia będąc samemu w potrzebie.
Lecz tu mówimy o tej miłości bycia dla innych.
A temu może sprostać silny zdrowy.
Jeśli nie ma wśród nas takowego, to próżna jest nasza wiara.
Bo wiara ma prowadzić do rzeczy istniejących, a nie mnożyć braki ( coś co nie istnieje ).
Myślę że jasno tu wynika błędne koło, które natychmiast spostrzegają słabi zwykle ateiści.



Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. (31) Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. (32) Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. (33) Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: (34) podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. (35) Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał.

Ojcowie Kościoła jednomyślnie widzą w obrazie napadniętego i cierpiącego człowieka ,całą ludzkość po grzechu pierworodnym. Całe stworzenie wzdycha i jęczy... Podobnie też postrzegają samego Miłosiernego Samarytanina. Jest nim Jezus, który lituje się nad ludzkością. Jest w tej historii także i o tym, co uczynić aby byś "silnym i zdrowym".Wino i oliwa, to wg. Ojców zapowiedź sakramentów świętych. Prawdą jest więc, że jesteśmy słabi, ale nieprawdą by było, gdybyśmy stwierdzili że nic z tym zrobić nie możemy.

Z własnego doświadczenia wiem, że o tyle jestem mocniejszy tj. pomocny na forum, o ile częściej (a najlepiej codziennie) przystępuje do Komunii Świętej. A kiedy nie mam dostępu do kościoła i Mszy, to wówczas jestem słaby i nieporadny.


Wt kwi 25, 2017 10:39 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13119
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Piękna przypowieść. Pomagający wiedział komu i jak ma pomóc (rozeznanie czego ma dotyczyć pomoc). Nie ścigał przestępców, ale zajął sie tym, który potrzebował pomocy. Pomógł korzystając z tych narzedzi, które miał: opatrzył rany, czyli udzielił pierwszej pomocy ratunkowej. Miał bowiem do dyspozycji oliwę i wino. Wiedział też, że one będą tu przydatne, to jego własność/talenty. Kolejnym jego krokiem było przekazanie poszkodowanego instytucji opiekuńczej, więc zapłacił za pomoc fachową. Nie pomagał w ciemno.Wiedzial więc komu i jaka jest potrzebna pomoc i tylko w jej części mógł osobiście uczestniczyć. Wiedział dokąd przekazać dalej poszkodowanego, by doszedł do zdrowia.
Pisałam o tym. Można dać jedynie to co się posiada. Współczucie mógł wykorzystać (biologiczne wyposażenie), był też wolny - nie ograniczało go zniewolenie religijne. Jego rozum potrafił zobaczyć w człowieku brata. O nic go nie pytał, udzielił takiej pomocy jakiej w danej chwili potrzebował. Sam o tym zdecydował, nie pytał poszkodowanego. Będąc wolnym mógł okazać miłosierdzie, więc właściwie pomóc.


Wt kwi 25, 2017 10:54 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2479
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
merss napisał(a):
Szukasz sztywnych schematów myślowych. To dotyczy zaburzeń. Zdrowy człowiek jest elastyczny i zwykle koncentruje się na wycinku, którego nie należy uogólniać. Wciąż to robisz, drażni mnie to, wychodzą potworki. Osoba, która się bawiła ze mną nie utraciła mojego zaufania ( w końcu to ja sama chciałam ją 'ułożyć'), więcej, ona nie wie że wiem. Nie zaszkodziła mi w żaden sposób, pozwoliła jedynie inaczej podchodzić do problemów przedstawianych w necie. To jest dobre dla mnie.
Myślenie twórcze i odtwórcze - to dwa typy myślenia.
Ja wiem w czym tkwią problemy z naszym porozumieniem, o relację zgodności będzie trudno. Z calówką za mna nie da rady. Zbyt wczesne uogólnianie i etykietowanie to błąd w sztuce, brak umiejętności wykorzystywania teorii w praktyce. To tylko sposób myślenia ewolucyjnego, więc nierozumnego. To myślenie szybko buduje system ze szczątkowych informacji.
Tak jak obiecałem, rozważyłem ten tekst i widzę to tak. Nie można być przeciwko czemuś i jednocześnie (próbować) tworzyć to coś. Znaczy się można, ale to jest szaleństwo. Mechanizmy obronne są wyborem, zachowaniem wobec zagrożenia. Patologiczne mechanizmy obronne są reakcją wobec zagrożenia. Patologiczną obroną wobec rzeczywistego (przynajmniej na początku) zagrożenia ale w niekonstruktywny, nieświadomy, nie poddający się modyfikacji sposób i tak naprawdę nieskuteczny, i/lub wobec wydumanego zagrożenia. Zagrożenie może być dwojakiego rodzaju; fizyczne (łatwe w percepcji) i psychiczne (tutaj katalog jest ogromny, wliczając do niego pomawianie, wywyższanie siebie, deprecjonowanie innych). Tak czy inaczej stwarzanie zagrożenia jest matką patologicznych mechanizmów obronnych, bez niego nie potrzebne by był nawet mechanizmy obronne a co dopiero patologiczne. Co prawda symulowanie zagrożenia jest tylko parą w gwizdek (głupotą)?, ale liczą się też intencje. So :) Widzę trzy opcje; 1. Domgo jest zaburzony (co oczywiście jest mało prawdopodobne... żeby jakoś specjalnie), 2. Merss jest zaburzona, 3. Oboje są zaburzeni :D :D


Śr kwi 26, 2017 6:13 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 5866
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
domgo napisał(a):
3. Oboje są zaburzeni :D :D

Nie ma niezaburzonych, są tylko niezdiagnozowani :-P

_________________
Śpieszmy się kochać ludzi


Śr kwi 26, 2017 6:19 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3155
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Niektóre dyskusje tu na forum i nie tylko przypominają o tym że nie ma wspólnego ducha.
Więc rozmowy to tylko bicie piany.
No bo tak mówiąc o pogodzie, że będzie padał deszcz.
Adwersarz a co ty, przecież lepiej by świeciło słońce.
No są rokowania na to że będzie świeciło słonko.
To adwersarz że będzie za gorąco.

Żeby w końcu mieć zaczepienie, punkt do rozmowy żartujesz, no to nie będzie deszczu i nie będzie świecić słonko.
Adwersarz - odwaliło ci, przecież tak nie ma, może być co najwyżej pochmurno.
Racja jest, a rozmowy można uznać że nie było.
A to co było to nie można nazwać rozmową, bo była donikąd.

Z tym się spotyka każdy kto chce coś wyjaśnić, zwrócić na coś uwagę, coś przekazać.
Ja to nazywam działaniem złego przeciw jednomyślności.
Tak niczego dyskusją nie zbudujemy, choć mnie najbardziej na tym by zależało.

A to ciekawe - oczywiście spostrzeżenie.
Zacząłem pisać o problemie, a tu dwa wpisy jak na zawołanie, nie moje zawołanie.
Jakie to znamienne.
Nie odnoszę się do tych wpisów nie do mnie one, lecz tylko zaznaczam co się dzieje.
Są pobudki do określonych zachować w danej chwili, a wygląda na to że są one natury bardziej przewrotnej.
Tego normalnie nie widzimy, a widzimy wtedy gdy się o coś staramy.
To tak dla refleksji, bo zapominamy o tym że zły działa na nas czy my to wiemy czy nie.
Może się to wydać dziwne, bo rzadko się czegoś tak drastycznie przeciwnego spodziewamy.
Dla mnie to przypomnienie, że zły jest na tym świecie i działa.
Nie wierzę bowiem w przypadki.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Śr kwi 26, 2017 6:37 pm
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13119
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
witoldm napisał(a):
Niektóre dyskusje tu na forum i nie tylko przypominają o tym że nie ma wspólnego ducha.
Więc rozmowy to tylko bicie piany.

Rób to co podpowiada Ci serce, słuchaj tego głosu. Resztą się nie przejmuj. Samarytanin uczynił to co do niego należało. Pozostali przechodnie nie zrobili nic. Każdy z nich widział inaczej tę samą sprawę.
Ja mogę uznać, że to przegrana sprawa, więc na dzisiaj nie mam nic do roboty. Ty widzisz jednak inaczej i całkiem możliwe, że intuicja/iskra Boża będzie ci towarzyszyła i słowa nabiorą Bożej mocy.
Nie zamartwiaj się też niepowodzeniami, bo też można wybióczo widzieć, nie znać wszystkich puzzli, ktore się być może kiedyś złożą.
Powodzenia! :)

Cytuj:
No bo tak mówiąc o pogodzie, że będzie padał deszcz.
Adwersarz a co ty, przecież lepiej by świeciło słońce.

Pogoda jest zawsze, to z definicji jej wynika.
Cytuj:
No są rokowania na to że będzie świeciło słonko.
To adwersarz że będzie za gorąco.

Każdy z nas inaczej patrzy na świat.


Śr kwi 26, 2017 6:50 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sty 06, 2009 12:25 pm
Posty: 1704
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Wydaje się, że Samarytanin uczynił nie tyle "to, co do niego należało", ale to co podpowiadało mu serce, wszak na widok pobitego "wzruszył się głęboko". Piękne. Nawet powierzając go gospodarzowi prosił: "miej o niego staranie"... "Pomóc, bo tak należy", to trochę nie to samo co "pomóc bo chcę". Okazane serce... Pobity zapewne je poczuł i powrócił szybciej do zdrowia
Wrażliwe serce, wrażliwe oczy, wrażliwe uszy - Papa o tym ciągle mówi :)

_________________
" Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią." Mt 5, 7


Śr kwi 26, 2017 8:01 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13119
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak pomagać dobrą radą?
Ktoś kto pomaga bezinteresownie uważa, że tak należy/należy się pomoc czlowiekowi/to należało uczynić/przecież to naturalne że tak postąpiłem, w czym rzecz, że tak się zachwycacie? Nie epatuje żadnym swym dobrym sercem, nie dorabia ideologii do pomocy. Uważa, że to coś naturalnego. Nie oczekuje rewanżu, nie zlicza dobrych uczynków. Nazwiemy to działaniem sercem, czyli całym sobą.

Wzruszenie się głęboko nie jest jeszcze miłosierdziem. To współczucie. Dzięki niemu możemy odczuwać stany uczuciowe innego człowieka tak jakbym sam je przeżywał. Matka Boża zauważyła, że na weselu zaczyna brakować wina. Wyobraziła sobie, co może czuć gospodarz. Będzie wstyd. Być może czuła się współodpowiedzialna za ten brak, bo na weselu pojawił się Syn z uczniami. Udzielił się jej wstyd gospodarza. Współczucie jest sposobem uczestniczenia w życiu uczuciowym drugiej osoby. Jest poznaniem uczestniczącym. Nie każde poznanie jest poznaniem uczestniczącym. Lekarz nie uczestniczy w bólu pacjenta, i bardzo dobrze. Wpółczucie obraca się więc w przestrzeni życia uczuciowego. Poprzez nie poznajemy wstyd, smutek, radość, niepokój, cierpienie. Samarytanin poczuł cierpienie. To się udziela, poczuł się tak jakby to jego pobito.
Współczucie, powiada Tischner ma swe naturalne granice. Nie jest w stanie zbudować pomostu do cudzych myśli. Nie mówimy więc: współczuję temu co myślisz lecz rozumiem co myślisz.

Miłosierdzie nie jest kategorią emocjonalnja, ale relacją. Miłosierdzie jest rozumne, to objawienie miłości. Miłujący kieruje się w stronę ludzkiej 'biedy' - ku tym, którzy są miłosierdzia godni.

Miłosierdzie wie i rozumie, więc to więcej niż biologiczna empatia. Miłosierdzie wierzy, że bieda jest do uratowania, nie wszystko stracone. Po to, aby miłosierdzie się urzeczywistniło, potrzeba dwu warunków: otwarcia jednej strony i nawrócenia drugiej. Miłosierdzie owocuje w poszkodowanym.

Jeśli nie ma nawrócenia, miłosierdzie jest jak piękna muzyka świata; świat gra, ale ludzie nie tańczą, bo pozatykali sobie uszy.


Śr kwi 26, 2017 8:50 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL