Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest So sie 15, 2020 11:20 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 535 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36  Następna strona
 Moje problemy z religią (zbiorczy) 
Autor Wiadomość
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5595
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Skąd wiadomo, że Biblia mówi prawdę?
Leszcz napisał(a):
Metanoja napisał(a):
Jak to nie masz jak się spotkać z Bogiem? Właśnie do Ciebie mówi kiedy otwierasz księgę.


Jest to dla mnie bardzo zastanawiające dlaczego z Bogiem mam spotkać się czytając... książkę(i). Z tego co wiem, to Bóg jest osobowy, bierze udział w życiu swojego stworzenia( 8O ). W jaki sposób na poziomie indywidualnym, osobistym ten udział rozpoznać?

OJCZE GDZIE JESTEŚ! Jeśli jesteś... dlaczego to zawsze inni o tobie piszą i palce w bok wkładają? Dlaczego zawsze inni i nigdy ich nie spotkałem? Znam wielu, którzy mówią, że Cię znają a nigdy nie spotkali...

Nie znam Cię, nigdy Cię nie spotkałem.


Nie przyszło Ci do głowy że spotykasz Go codziennie? W innych ludziach tak na przykład, w pewnych zdarzeniach? Nie przyszło Ci do głowy, że może lepiej nie prosić o bardziej dosadne spotkanie, bo.. stwierdzisz że to omam i nie uwierzysz (i tak i tak), bo.. wszystko Ci się wywróci do góry nogami i skończy się wygodne życie? - Tak nieco przekornie Cię pytam..

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pn paź 09, 2017 3:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 18, 2012 3:33 pm
Posty: 1682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Skąd wiadomo, że Biblia mówi prawdę?
Leszcz, skoro mówisz do siebie, to nie jest modlitwa.
Ja zwracam się do Boga a najlepiej to chcę by On się do mnie zwrócił i to robi, mówi, najwyraźniej i najszybciej wtedy gdy otwieram Jego Słowo. Moje serce wtedy odpowiada i to nazywam modlitwą.
Tyle w skrócie. Na razie.
Leszcz może przechodzisz przez pustynię.

_________________
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.


Pn paź 09, 2017 3:18 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lut 04, 2011 4:00 pm
Posty: 3253
Lokalizacja: USA
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Skąd wiadomo, że Biblia mówi prawdę?
PeterW napisał(a):
Nie przyszło Ci do głowy że spotykasz Go codziennie? W innych ludziach tak na przykład, w pewnych zdarzeniach? Nie przyszło Ci do głowy, że może lepiej nie prosić o bardziej dosadne spotkanie, bo.. stwierdzisz że to omam i nie uwierzysz (i tak i tak), bo.. wszystko Ci się wywróci do góry nogami i skończy się wygodne życie? - Tak nieco przekornie Cię pytam..


A ja to "znam", to spotkaj Boga w innych ludziach. Sam to głosiłem, tylko że oprócz SŁÓW to nic nie znaczy, tzn. nadal nie pozwala mi spotkać Boga jedynie tych ludzi. To spotkanie jest tak odległe, że totalnie nieodczuwalne.

Metanoja napisał(a):
Leszcz, skoro mówisz do siebie, to nie jest modlitwa.
Ja zwracam się do Boga a najlepiej to chcę by On się do mnie zwrócił i to robi, mówi, najwyraźniej i najszybciej wtedy gdy otwieram Jego Słowo. Moje serce wtedy odpowiada i to nazywam modlitwą.
Tyle w skrócie. Na razie.


Ciekawe w jaki sposób rozróżniasz swoje myśli (po prostu myśli) od tych które przychodzą "od Boga"? Różnią się czymś, jakiś szczegół, intuicja, przeczucie? Czy sobie w pewnym momencie mówisz: "O to był Duch Święty"? Możesz ten proces opisać w jaki sposób wiesz, że Bóg do Ciebie mówi w modlitwie a nie ktoś inny np. diabeł, albo sama do siebie "mówisz"?

_________________
Dr mgr inż. Leszcz - to tak dla jasności.


Pn paź 09, 2017 3:24 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5595
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Skąd wiadomo, że Biblia mówi prawdę?
Leszcz napisał(a):
PeterW napisał(a):
Nie przyszło Ci do głowy że spotykasz Go codziennie? W innych ludziach tak na przykład, w pewnych zdarzeniach? Nie przyszło Ci do głowy, że może lepiej nie prosić o bardziej dosadne spotkanie, bo.. stwierdzisz że to omam i nie uwierzysz (i tak i tak), bo.. wszystko Ci się wywróci do góry nogami i skończy się wygodne życie? - Tak nieco przekornie Cię pytam..


A ja to "znam", to spotkaj Boga w innych ludziach. Sam to głosiłem, tylko że oprócz SŁÓW to nic nie znaczy, tzn. nadal nie pozwala mi spotkać Boga jedynie tych ludzi. To spotkanie jest tak odległe, że totalnie nieodczuwalne.


Powiem Ci coś. Ale na wstępie muszę zaznaczyć, że zawsze patrzę na wszystko z dużą dozą sceptycyzmu. Daleko mi do egzaltacji i uniesień. Nie jestem skory do wierzenia w różne "hokus-pokus", raczej zawsze doszukuję się racjonalnych wyjaśnień.
Jakieś pół roku temu zdarzyło mi się pojechać na spotkanie pewnej wspólnoty która "zajmuje się" przywoływaniem Ducha Świętego i egzorcyzmami (tzn. egzorcyzmuje w niej jak najbardziej legalny ksiądz - to całkiem legalna wspólnota, mająca błogosławieństwo miejscowego biskupa). Po co tam pojechałem? Z ciekawości. Przez większość dnia - nic specjalnego - dosyć długa msza, z długim kazaniem, mnóstwo ludzi, po mszy przerwa na jakieś ciasta, kiełbaski czy herbatę. Pod wieczór zaczęło się nabożeństwo do Ducha Św. Nie pamiętam jakie dokładnie były modlitwy, jakie śpiewy. Przyłączyłem się oczywiście do śpiewów, można rzec "standardowo" jak to w trakcie nabożeństw (taki raczej "bierny" śpiew). W pewnym momencie poczułem jakieś dziwne uniesienie w sobie, jakąś radość i pokój - cały czas zachowując racjonalne, sceptyczne myślenie (nie odpłynąłem w żadną siną dal).
To może by nic nie znaczyło, gdyby nie jeszcze jeden fakt: jakiś człowiek obok mnie zaczął się tarzać po ziemi, charcząc, wyjąc, chichotając.. Nie byliśmy w środku świątyni, a raczej z tyłu, z boku (tam gdzie jeszcze jakieś miejsce było), ani to nie były modły bezpośrednio nad tym pacjentem, nie wydaje mi się, żeby to było na pokaz, dla jaj (bo właśnie gdzieś tam z boku).. Po nabożeństwie obserwowałem tego gościa - wyglądał na trochę oszołomionego, jakby się obudził ze snu..
Nadal nie do końca wierzę w to co czułem i widziałem, ale.. dało mi to do myślenia - jakby dosłowne spotkanie Sacrum i profanum..

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pn paź 09, 2017 4:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lut 04, 2011 4:00 pm
Posty: 3253
Lokalizacja: USA
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Skąd wiadomo, że Biblia mówi prawdę?
Ale to co opisałeś nie jest jedynie spotykane podczas rytuałów Katolickich. Różnego rodzaju uzdrowienia są BARDZO powszechne np:

https://www.youtube.com/watch?v=RQVU-7t8WIo

https://www.youtube.com/watch?v=EJFEz1KA9Lg

https://www.youtube.com/watch?v=FmXA542VmK8

https://www.youtube.com/watch?v=xo08RjdxsQA

https://www.youtube.com/watch?v=M6hhikoAKVU

https://www.youtube.com/watch?v=zWD0QzjadIk

itd. To że ludzie pod wpływem różnych bodźców zewnętrznych zachowują się "różnie" jedynie świadczy, że te bodźce na tych ludzi wpływają. Pewne osoby są bardziej podatne na pewne rzeczy a już inni nie. Ludzie noszą w sobie różnego rodzaju ciężary psychiczne, winią się (albo innych) i szukają "oczyszczenia" (spowiedź). Łatwiej jest "oddać" cierpienie swoje innym, taki rodzaj wentyla emocjonalnego, takie "Jezus ufam Tobie". Nie martw się jest tam ktoś większy od Ciebie, Ojciec, Duch, Stworzyciel itd. Bóg pokornych i maluczkich, tych prześladowanych, zostawionych i obitych życiem.

Wiara zanika w krajach rozwiniętych? Dlaczego? Boga już nie potrzeba? Jak trwoga to do Boga i tak wszyscy czekają, aż coś STRASZNEGO się wydarzy...

Nikt nie mówi, ze te rzeczy są nie dzieją. Pytanie tylko co one znaczą?

_________________
Dr mgr inż. Leszcz - to tak dla jasności.


Pn paź 09, 2017 6:41 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lut 04, 2011 4:00 pm
Posty: 3253
Lokalizacja: USA
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Skąd wiadomo, że Biblia mówi prawdę?
Zapominałem dodać jak to się robi po katolicku:

https://www.youtube.com/watch?v=hYp5WrZ_CIc

Byłem na kilku takich spotkaniach w przeszłości, znam je "od środka". Oczywiście oprawa audio/wizualna katolickich rytuałów jest inna i po prostu trafia do innych ludzi (do mnie nie trafia, po prostu sobie patrzę jak ludzie wpadają w euforię, płaczą itd.). Oprócz ciepłych rąk na plecach nic nie odczułem.

Jeśli poczytasz sobie jakie są podstawy i wymagania tych różnych uzdrowicieli to stwierdzisz, że są BARDZO podobne: przebaczenie, otwarcie się na innych ludzi, powiedzenie innym o swoich problemach, ukazanie tego że "ktoś o tobie myśli, nie jesteś sam z tym problemem", że jest jakaś siła wyższa która faktycznie dba o Ciebie, tylko Ty tego nie widzisz (jeszcze) itd. itp.

Wiadomym jest że nikt nie chce być chory, nie chce cierpieć (fizycznie/emocjonalnie) więc trzeba znaleźć uzdrowiciela, a tych już jest dość dużo.

_________________
Dr mgr inż. Leszcz - to tak dla jasności.


Pn paź 09, 2017 7:05 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13971
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Skąd wiadomo, że Biblia mówi prawdę?
Tylko, ze Ty czekałeś na to co teraz usilnie krytykujesz, powierzchownej i emocjonalnej pobożności. Tak to się wlaśnie kończy. Huragam frustracji mamy dziś na forum w wykonaniu Leszcza. Zwykle przyczyna leży zupełnie w innym miejscu. To należy przeczekać...
Cytuj:
A ja to "znam", to spotkaj Boga w innych ludziach

Praktykuj to nadal. W końcu doczłapiesz się do Boga. Z serca życzę.


Pn paź 09, 2017 8:06 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 18, 2012 3:33 pm
Posty: 1682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Skąd wiadomo, że Biblia mówi prawdę?
Cytuj:
Metanoja napisał(a):
Leszcz, skoro mówisz do siebie, to nie jest modlitwa.
Ja zwracam się do Boga a najlepiej to chcę by On się do mnie zwrócił i to robi, mówi, najwyraźniej i najszybciej wtedy gdy otwieram Jego Słowo. Moje serce wtedy odpowiada i to nazywam modlitwą.
Tyle w skrócie. Na razie.


Ciekawe w jaki sposób rozróżniasz swoje myśli (po prostu myśli) od tych które przychodzą "od Boga"? Różnią się czymś, jakiś szczegół, intuicja, przeczucie? Czy sobie w pewnym momencie mówisz: "O to był Duch Święty"? Możesz ten proces opisać w jaki sposób wiesz, że Bóg do Ciebie mówi w modlitwie a nie ktoś inny np. diabeł, albo sama do siebie "mówisz"?


Leszcz, napisałam wyżej wyraźnie: otwieram Słowo Boże. Bóg przez swoje słowo do mnie przemawia. Czy muszę się czegoś domyślać, rozróżniać wówczas? Drukowane mi nie szkodzi. To jest najpewniejsza metoda. Czytam, nad tym rozmyślam, dziękuję za dane Słowo, za wyrażoną w nich miłość do stworzenia, za bezpieczeństwo które to Słowo mi chce zapewnić. To ta część - Bóg mówi. Część druga - jako odbiorca od nadawcy - moje serce jakoś reaguje: wdzięcznością, zachwytem, zachętą, mobilizacją do czegoś, próbuje mnie do czegoś uruchomić, zrozumieniem, miłością, wewnętrznym oporem lub jakimś pragnieniem.

Podzielę się to, co usłyszałam, odebrałam, przyjęłam od Boga wczoraj z czytań z niedzieli i czym Mu na to odpowiedziałam (moją jakąś decyzją wewnętrzną):

Myśl nr 1
Murem jest Słowo Boże, którym nas Ojciec zabezpiecza, jeśli Go słuchamy i wypełniamy - a ja chcę temu sprostać
Wieżą jest świątynia, do której chodzimy - chodzę do tej świątyni
Tłocznia symbolizuje Pana Jezusa który zmiażdżony wydaje krew za nas - więc jest mi potrzebna

Myśl nr 2
Pan Jezus pyta rozmówców, co właściciel powinien uczynić. Oni mówią "nędzników wytracić" Ogarnęłam więc, że Pan Jezus robi taki "myk", poprzez który nam mówi:
Zobaczcie, Ja nikogo nie będę sądził, lecz to wy sami siebie będziecie oskarżać co uczyniliście z moją winnicą, z tym, co wam dałem, zdacie relację z tego, jakiego mi męża/żonę zwrócicie, których wam dałem w dzierżawę, jakie dzieci mi zwrócicie które wam powierzyłem? Co zrobiliście z tymi darami?

Myśl nr 3
Z Listu do Filipian, to mega odkrycie :D chociaż poprzednie są mega ważne.
Dopatrzyłam się tu tego, jak Bóg daje receptę by nie grzeszyć myślami właśnie, by były one "strzeżone wraz z sercem w Chrystusie Jezusie". Tą receptą jest dziękczynienie: "O nic się już nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z DZIĘKCZYNIENIEM". To bowiem jest gwarancją i "chwytem" na to, by pokój Boży przebywał w nas i strzegł nie tylko serc ale i myśli właśnie. A jak wiemy w myśli najpierw upadamy.

Teraz podzielę się tym, co widzę. Otóż myślę, że jestem raczej wdzięczna, zostałam tym darem obdarowana i mogę potwierdzić, że ze zdziwieniem stwierdzam, że zdarzają się dni, w których moje myśli są strzeżone niemal całkowicie, tylko nigdy tak na to nie patrzyłam, że jedno wynika z drugiego i że to jest Boża obietnica wynikająca wprost ze Słowa Bożego. Teraz jak to zrozumiałam dzisiaj tym bardziej mobilizuje mnie to do większej wdzięczności Bogu.

Idąc dalej tym tropem, wychodzi na to, że u tego u którego w ciągu dnia pojawi się chociaż mała postawa nie bycia wdzięcznym (a to są różne tego formy: przypisanie sobie samemu czegoś nie Bogu, szemranie (choćby chwilowe na brzydką aurę), popadanie w smutek itp...) ten z automatu grzeszy myślą właśnie. Taki Boży trik.
Czyli nie chodzi o to, by być wdzięcznym ogólnie i w wielu rzeczach, tylko by być wdzięcznym w każdej sprawie i tu tkwi kruczek i zaczynają się schody.
Od wczoraj wdrażam, niestety pomimo przekonania o darze wdzięczności, napotykam się na schodki gdzie nie umiem podziękować z serca, ale wyznaczyłam sobie takie zadanie po tej Mszy świętej. A jak sobie coś postanowię, to się z tego rozliczam sama.

I tak to się u mnie "buja" moje życie duchowe i tak toczy się jego rozwój. Bardzo prosto, bez fajerwerków i jakichś duchowych uniesień.
Tylko obawiam się, że Tobie to raczej dzisiaj i tak nic nie powie. Wychodzisz może z jakiejś "duchowej cukrzycy", taki termin używa bp Ryś. Nie wiem.
Widzę zaś to, że masz początki szemrania, a to bardzo groźne. Świadczy to wiesz o czym: że nie wyciągnąłeś wniosków ze swojej wędrówki, podstaw się nie nauczyłeś, czy już zapomniałeś o tym, czego się nauczyłeś? Obyś nie zaczynał od zera, bo szemranie to zejście na start. :(
A może zajrzyj do Matki Teresy z Kalkuty?
Na pytania o grach nie odpowiem. Ty masz za sobą DOŚWIADCZENIE .
Luki nie - tak to widzę. Więc można potraktować to jak grę na początek, co mu zależy. Ale i tak widzę, że mu się nie chce popracować.

_________________
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.


Pn paź 09, 2017 8:23 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 18, 2012 3:33 pm
Posty: 1682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ja i mój brak wiary (zbiorczy)
Leszcz napisał(a):
CojarobięTU napisał(a):
Ksiądz na kolędzie się do mnie uśmiechnął i powiedział - "Dobrze że szukasz - nie przestawaj".


To ja to przetłumaczę co ksiądz miał na myśli: "Nie mam pojęcia co Tobie powiedzieć."


Boli Cię, że prawdę powiedział. Szemrasz.


Cytuj:
Cytuj:
Widać jakie proste zadanie... dla niektórych jest chyba najtrudniejszym w życiu.


Wszystko to co napisałeś jest mi znane i przeżywane (obecnie). Czuje się jak mrówka w mrowisku i tylko czekam kiedy ktoś na mnie nadepnie.


To podziękuj za to Bogu, a nie użalaj się nad sobą.

_________________
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.


Pn paź 09, 2017 8:30 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 18, 2012 3:33 pm
Posty: 1682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ja i mój brak wiary (zbiorczy)
O szczawiku zajęczy, Już nie ogarniam w którym wątku piszę. :mrgreen:
Mam mroczki chyba przed oczami, bo wątki mi się rozmnożyły, są w tym, w których nie udzielalam się. :-D Od razu mówię, że czytam wstecz.

_________________
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.


Pn paź 09, 2017 8:34 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13971
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ja i mój brak wiary (zbiorczy)
No cóż. Problemów z wiarą/religią nie można mieszać. Niech każdy ma swoje terytorium i tam prezentuje to co go gryzie. Leszcza nie mogę uchwycić, bo biega za szybko Ma juz swoje miejsce, zadawnione. Ogarniesz, nie bój nic... :-D


Pn paź 09, 2017 8:39 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lut 04, 2011 4:00 pm
Posty: 3253
Lokalizacja: USA
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ja i mój brak wiary (zbiorczy)
Metanoja napisał(a):
Boli Cię, że prawdę powiedział. Szemrasz.


Lepiej jakby od razu powiedział: Nie mam pojęcia co Ci odpowiedzieć.

Cytuj:
To podziękuj za to Bogu, a nie użalaj się nad sobą.


To nie jest użalanie się, tylko stwierdzenia faktu bycia "przeżuwaczem życia", każdy człowiek "przeżuwa". To, że wydaję się Tobie, że masz jakiś "poza ziemski cel życia" naprawdę nie powoduje, że on jest prawdziwy. To wyniesienie go tak daleko, że faktycznie nikt nie jest stanie go dotknąć, tego ideału również nie powoduję, że staję się on prawdziwy.

To, że wydaję Ci się, że jesteś mrówką z imieniem "Metanoja" naprawdę nie czyni Cię inną od tej innej mrówki. Tzn. ja wiem, że Tobie się z tym celem fajnie żyje taka ciągła gonitwa za marchewką. Mam cel.

_________________
Dr mgr inż. Leszcz - to tak dla jasności.


Pn paź 09, 2017 8:40 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lut 04, 2011 4:00 pm
Posty: 3253
Lokalizacja: USA
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ja i mój brak wiary (zbiorczy)
Ten mój "stan" to trochę można porównać do tego. Jak miałem kilka lat to miałem misia - przyjaciela. Nawet miał imię (ze względów osobistych zachowam to imię, bo go się nie pytałem czy pozwoli mi ujawnić na forum... :D, nich będzie "Ja jestem")

Ten misiu był super, bawił się ze mną, ja z nim. Rozmawialiśmy, chodził ze mną na spacery, wycieczki. Dzieliliśmy się radościami i smutkami.

Kiedyś jechaliśmy na wakacje i zapomniałem go wziąć ze sobą! Straszne cierpienie. Ale jak to dobrze, że mama była i powiedziała, że on na mnie poczeka i jak wrócę to się z nim będę bawił. Ciężkie rozstanie z misiem. Ale jak wróciłem to faktycznie, był i czekał! Po jakimś czasem misia coraz cześciej zapominałem... Teraz jest gdzieś na strychu, może.

Można żyć bez misia.

_________________
Dr mgr inż. Leszcz - to tak dla jasności.


Pn paź 09, 2017 8:47 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13971
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ja i mój brak wiary (zbiorczy)
Można żyć bez misia. Pozostaniesz zewnętrznym człowiekiem. Nigdy nie poznasz siebie.


Pn paź 09, 2017 8:50 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lut 04, 2011 4:00 pm
Posty: 3253
Lokalizacja: USA
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ja i mój brak wiary (zbiorczy)
merss napisał(a):
Można żyć bez misia. Pozostaniesz zewnętrznym człowiekiem. Nigdy nie poznasz siebie.


"Ja jestem" - to wiem.

_________________
Dr mgr inż. Leszcz - to tak dla jasności.


Pn paź 09, 2017 8:52 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 535 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 16 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL