Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz lis 21, 2019 5:27 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 108 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
 Spirytyzm 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Spirytyzm
funkymonkey napisał(a):
Kończe dyskusję, przepraszam, raczej sie co do pewnych punktów nigdy nei zgodzimy, wyszłam z tego i jestem wdzieczna...min. mojemu Opiekunowi duchowemu, którego poznałam...)


Wdzięczna demonowi który prowadzi Cię przez drogę spirytyzmu udając dobrego? Szatan zawsze podaje zło w opakowaniu dobra. Niczym smaczną czekoladkę, zachęcającą, ale jak przegryziesz to czujesz smak trucizny która wsącza się w duszę. Problem jest w tym że już Cię znieczulił. I nie czujesz trucizny. Dopóki żyjesz nigdy nie jest za późno aby wrócić do Boga. Po śmierci będzie już tylko konsekwencja własnych wyborów za życia. Życie masz tylko jedno, pamiętaj o tym. Uwierzyłaś w wygodne kłamstwa i to jest smutne.


Pt gru 01, 2017 2:26 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 10, 2010 8:26 am
Posty: 1138
Lokalizacja: Rzeszów
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Zastanawiałeś się co poczujesz po śmierci?
merss napisał(a):
Nie mieszaj doktryny katolickiej z ludźmi, ktorzy określając się jako katolicy nie mają świadomości, że poruszają się w świecie, którego nie znają. Oszukuj się sama, ale nie przypisuj tego katolikom żyjącym w oparciu o zdrową naukę Kościoła. Nic nie mówi o NDE.

To, ze kościół nie nie mówi o nde, to znaczy, ze nie istnieje?
To przepraszam, kto tu kogo oszukuje, skoro wszędzie roi sie od świadectw, umarłam i widziałam Jezusa...przegląd życia itp. To są fakty.Ludzie tego doswidczają, naukowcy to badają. Jeśli Kosciół sobei z tym zjawiskiem nie radzi, to nei oznacza, ze tego nie ma.
Na tej zasadzie, jeśli Kościół uzna, ze bakterie nie istneiją, bo nei am tego w doktrynie, to ich nei bedzie? Gdzie Kosciół uznaje istnienie bakterii? No, to mamy spokój bakterii nie ma. Ufff! Takie to tłumaczenie...czy ograniczenie? Po co?
Zdrowa nauka kościoła...oj mam prawo twierdzic, ze nie...ja juz mam prawo, bo przez to przeszłam.
I na odwyrtkę, mogę powiedzieć, ze to katolicy się oszukują...takie to argumentowanie...

Cytuj:
Samooszukujących się ludzi mieliśmy multum, jesteś kolejna. Sieden lat temu deklarowałaś się jako katoliczka.
Łyknęlaś psychologii, ale nie potrafiłaś jej wykorzystać do wyprostowania siebie, więc oddałaś swą wolność. Wszystko pięknie zracjonalizowane...O lękach pisalaś. Nie uporałaś się z nimi sama, było zbyt trudne. W terapiach notujemy mały procent powodzeń, bo to katorżnicza i długotrwala praca nad sobą. Nauka wymagala ogromu pracy wlasnej, znalazłaś wygodne wyjście -> duch przewodnik. Teraz to już się nawet śmierci nie trzeba bać (nie wiesz o egystencji człowieka pozbawionego lęku), bo nieudane życie jest do poprawki. Jak się tak duch nieudacznika nazywa? Larwa?
[/quote]
No własnie, żyłam w lęku, dopóki wszędzie czaił sie katolicki grzech. Dopóki cały czas ktoś chciał mnei zbawiać, mówic co mogę, czego nie, cały czas nie pozwalajac mi decydować, czego to ja właściwie chce, czego szukam i co mi nie pasuje. To złe, niezgodne z doktryna, tamto niezgodne...kurcze. I ta ściana wznoszona pomiedzy innymi ludźmi, tymi, którzy nie myslą zgodnei z doktryną...bo ich poglady to przecież zagrożenie... Szaleństwo...! I totalna głupota...wstydzę się tego...widzę, jaka byłam ślepa i ile straciłam...ale to cześć szkoły. Gdybym tego nie doswiadczyła, nie doceniłabym tego co mam teraz <3
Tak, rozmawiam z Opiekunem duchowym...uczę sie porozumeiwac pozawerbalnie, żeby lepiej odczytywać przekazy. Tak wygląda tam rozmowa. To wypełnienie w sercu, ta miłosć, którą mnie otacza...to jest przedsmak tego co czeka potem...a na razie jest szkoła. Też masz Opiekuna, czeka, ze sie obudzisz, ale to taki etap rozwoju duszy, potrzebujesz zakazów i nakazów, czarne - białe...z tego sie wyrasta...z czasem...czasem baaardzo długim czasem.
Nie bałam sie smierci od dziecka, jeśli o to chodzi...to był pierwszy trop, to pamieć tego co jest przed zyciem. Że nie ma sie czego bac. To był mój krok do wolnosci...taki wentyl, od którego zaczęłam szukać...zdałam sobei sprawę z tego, ze cos pamietam, ze to ulotne wrażenia, tego co jest poza tym życiem. Potem doszło wyjaśnienie powtarzajacego sie od dziecka snu, który okazał sie pamiecia z mojego poprzedniego życia...
Nie ma czegoś takiego jak nieudane życie, mogą byc niewykorzystane szanse :) Ale an koniec wychodzi, ze i tak wszystko jest jakimś doswiadczeniem.
To jest ból, ze ludzie, którzy mają na ustach miłosierdzie boże, odrzucją fakt, ze ono właśnie w tych kolejnych szansach na rozwój moze sie wyrażać...W doswidczaniu różnych kolorów życia, bogatego, biednego, przedwczesnej śmierci...nie chodzi tu o nic innego, jak uczenie się...talenty, talenty sie gromadzi.Tego niestety dotyka ta przypowieść...Co zgromadzi dziecko, które umarło po miesiacu życia? A w moim świeci niektóre dusze wcielają sie w takie przedczesnie zmarłe dziecko, żeby być nauką dla rodziców.
Och, larwy i inne robactwo, tak patrzysz na ludzi o innych poglądach? Wiem, też to miałam, czarne - białe, dobro- zło...my dobrzy tu, ona zła tam..a wszystko Boze dla twej chwały i z chrześcijanskim miłosierdziem! I dzieki Bogu z tym skończyłam :D
Pseudoanalizy internetowe, próbujące mnie postraszyc i podkopać moją wiare w siebie, zostaw w spokoju. Paskudne postepowanie jak na miłosierna chrześcijankę... Ja wiem i ty to wiesz, ze to nieuprawnione i nieprofesjonalne.
Jestem juz zbyt świadoma siebie i swoich słabych i mocnych stron, zeby to mnie ruszało...co najwyzej tobie można tym smrodu narobić, jeśli pracujesz w tego typu zawodzie :D Poznając swoje poprzednei życie lub życie, które wpływa na obcene, poznajemy siebie, to co nas ogranicza, jakie postawy tu przynosimy, jakei lekcje mamy do przerobienia...odkrywamy siebie..karty na stół...wszystko teraz rozumiem... Pozdrawiam! :D
P.s. Dodajcie tam w tytule działu po ateistach - samooszukujących sie, bedzie wiadome, jakie jest podejście do innych poglądów i juz nikt nie bedzie musiał tu pisac poza prawowitymi :D


Pt gru 01, 2017 6:16 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 10, 2010 8:26 am
Posty: 1138
Lokalizacja: Rzeszów
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Zastanawiałeś się co poczujesz po śmierci?
wujo44 napisał(a):
NIe, katoliccy święci nie ratują życia ( i nie katoliccy również), to Jezus ratuje.

A kim jest Jezus...bo dla mnie to kwestia jeszcze otwarta... jestem ciekawa, nei chce sie kłócić, nie am tu haczyka, pytam o to wielu ludzi...zwyczajnie...jak to jest według ciebie?


Pt gru 01, 2017 6:54 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lut 06, 2005 11:34 pm
Posty: 2309
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Zastanawiałeś się co poczujesz po śmierci?
funkymonkey napisał(a):
wujo44 napisał(a):
NIe, katoliccy święci nie ratują życia ( i nie katoliccy również), to Jezus ratuje.

A kim jest Jezus...bo dla mnie to kwestia jeszcze otwarta... jestem ciekawa, nei chce sie kłócić, nie am tu haczyka, pytam o to wielu ludzi...zwyczajnie...jak to jest według ciebie?

Jeśli chcesz się dowiedzieć kim jest Jezus to poczytaj Pismo np. : Dz 10:36 bw "Posłał On synom izraelskim Słowo, zwiastując dobrą nowinę o pokoju przez Jezusa Chrystusa; On to jest Panem wszystkich."
I nawet jeśli Ty, czy twój "opiekun duchowy", o którym piszesz, odmawiają uznania Go za Pana, On i tak jest Panem ciebie i twojego "opiekuna duchowego". Tak jak mówi Pismo: Flp 2:10 bw "aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią"
I twoje kolano się zegnie, jak nie teraz przy uznaniu Go za Pana i ku zbawienia, to później !
Jednakże biorąc pod uwagę twoje stwierdzenia:
funkymonkey napisał(a):
Tak, rozmawiam z Opiekunem duchowym...uczę sie porozumeiwac pozawerbalnie, żeby lepiej odczytywać przekazy. Tak wygląda tam rozmowa. To wypełnienie w sercu, ta miłosć, którą mnie otacza...to jest przedsmak tego co czeka potem...a na razie jest szkoła. Te
któremu daję wiarę, bo niby czemu nie, to odmawiam dyskusji z Tobą.
Jesteś osobą ..., która potrzebuje uwolnienia i dyskusja z Tobą na forum jest czynieniem ci krzywdy.

PS.
Merss dotarło ?

_________________
1 Kor. 8:1 " Wiedza pychą nadyma ... "


Pt gru 01, 2017 7:16 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 10, 2010 8:26 am
Posty: 1138
Lokalizacja: Rzeszów
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Zastanawiałeś się co poczujesz po śmierci?
wujo44 napisał(a):
funkymonkey napisał(a):
wujo44 napisał(a):
NIe, katoliccy święci nie ratują życia ( i nie katoliccy również), to Jezus ratuje.

A kim jest Jezus...bo dla mnie to kwestia jeszcze otwarta... jestem ciekawa, nei chce sie kłócić, nie am tu haczyka, pytam o to wielu ludzi...zwyczajnie...jak to jest według ciebie?

Jeśli chcesz się dowiedzieć kim jest Jezus to poczytaj Pismo np. : Dz 10:36 bw "Posłał On synom izraelskim Słowo, zwiastując dobrą nowinę o pokoju przez Jezusa Chrystusa; On to jest Panem wszystkich."
I nawet jeśli Ty, czy twój "opiekun duchowy", o którym piszesz, odmawiają uznania Go za Pana, On i tak jest Panem ciebie i twojego "opiekuna duchowego". Tak jak mówi Pismo: Flp 2:10 bw "aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią"
I twoje kolano się zegnie, jak nie teraz przy uznaniu Go za Pana i ku zbawienia, to później !
Jednakże biorąc pod uwagę twoje stwierdzenia:
funkymonkey napisał(a):
Tak, rozmawiam z Opiekunem duchowym...uczę sie porozumeiwac pozawerbalnie, żeby lepiej odczytywać przekazy. Tak wygląda tam rozmowa. To wypełnienie w sercu, ta miłosć, którą mnie otacza...to jest przedsmak tego co czeka potem...a na razie jest szkoła. Te
któremu daję wiarę, bo niby czemu nie, to odmawiam dyskusji z Tobą.
Jesteś osobą ..., która potrzebuje uwolnienia i dyskusja z Tobą na forum jest czynieniem ci krzywdy.

PS.
Merss dotarło ?

No tak, zgadzam się, wiele krzywdy czynicie takim traktowaniem innych ludzi o innych poglądach.
Wasza sprawa. Ja mogę rozmawiać o wszystkim z każdym, juz mogę...bez obaw o to, ze Jezus mnie przez to nie zbawi :D
Boisz sie mojego Opiekuna? Sam masz swojego, katolicy mówią na niego Anioł Stróż, każdy go ma...i moze sie z nim porozumiewać, bo po to on jest.. :D Na prawde, nie jest straszny, zapewniam.
Ale straszne jest to, ze ja dawniej też taka byłam jak tu zaprezentowałeś... Przepraszam, jeśli się tak zachowywałam...i mogę kazdego z osobna przeprosić, kogo uraziłam w tym stanie katolickiego zaślepienia.

Uciekam, bo niskie wibracje...tylko lęki, pycha, poczucie wyższosci..brrr....

Życzę, mimo to wszystkiego dobrego, zwłaszcza mocnego zdrowia...przy takim zatruwaniu się takimi emocjami, moze zaczac szwankować, znam to! Pozdrawiam!


Pt gru 01, 2017 7:58 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13030
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Spirytyzm
Możesz rozmawiać, ale niskie wibracje odstraszają...lęk tylko zmienił oblicze. Usadowił się w innym miejscu. Możesz rozmawiać, ale wyczuwasz złe fluidy płynące od chrześcijan. Lecisz na zmysłach aż miło, to żadna duchowość. To odczucia. Oskarżasz jak rasowa neurotyczka (tego nie zanegowałaś, pisałaś o lękach), która spycha odpowiedzialność na zewnątrz. Od tego uciekłaś, ale nadal oskarżasz, mamy więc i lęk. Taki spokój bardzo latwo zaburzyć, więc uciekasz. To nie jest wewnętrzny spokój osoby uduchowionej, która żyje w Bożym świetle, to samooszukiwanie się. To nie jest też przepracowany problem, bo wówczas emocje już nie dominują. Na innym forum widzę królującego zbanowanego Hansela na innym nicku. To nazywacie prawdą i dobrem? Gratulacje, bo ja nazywam to oszustwem. Zdanie to samo na dwóch nickach napisał i wpadł mi w oko. :wink:


No to będzie teraz o tych fluidach, żeby nie było że to dowód na prawdziwość doświadczeń. oczywiście usadowione u katolików, by ich zwodzić.
Serafina Gentile była 'widzącą' pielęgniarką z Sycylii. Ukończyła zaledwie trzy klasy szkoły podstawowej. Utrzymywała, że w jej kilkuletnim siostrzeńcu objawia się Duch Święty. Mówiła o 'inkarnacji' Ducha Świętego w tym chłopcu. Zwiodła spowiednika, innemu przypisano zwiedzenie, ale miał problem z rozeznaniem.
Tak pisał: Duch Boży jest pełen pokoju i uniżenia, namaszczenia; kłamstwo czy gorzej - diabelska mistyfikacja, nie niosą prawdziwego pokoju, ale fałszywe uniesienie, które dotyka jedynie zmysłów. Można je pomylić z pokojem Bożym, jeśli nie jest się w tej materii ekspertem. obecność Serafiny (...) wyzwoliła we mnie Boży pokój, pchała mnie do dobra i do umiłowania Boga. Wykluczył więc ksiądz na drodze rozeznania, by kobieta była osobą perwersyjną, podstępną czy też mistyfikatorką. Nie twierdzę jednak, że to, co się w niej działo, pochodziło od Boga. Bowiem nie wystarcza sam fakt zjawiska rzeczy nadprzyrodzonej, by stwierdzić, że jest w nich Bóg, demon też jest zdolny do spraw ponadludzkich.

Kobieta żyła w stanie ciągłych wizji, w ogóle nie zdając sobie z tego sprawy. Ponoć rozmawiała z niektórymi świętymi. Z relacji innych osób wynikało, że miała dar bilokacji, a czasami stawała się niewidzialna. Prawie nic nie jadła (była dość tęgiej postury), czasem piła szklankę wody. Przewidziała sporo wydarzeń, min ustawę o laïcité we Francji z 1905 roku, pierwszą WŚ i zdumiewająco dużo pisała z zakresu teologii i filozofii. Jakby pod czyjeś dyktando. To mogły być diaboliczne umiejętności, ale księży zastanawiało coś innego i jakby to wykluczało. Serafina wyczuwała obecność Jezusa Sakramentalnego i zapach kwiatów, jaki unosił się z Najświętszego Sakramentu. Pokornie klękała wtedy na kolana. Jeden z zakonników w Katanii, o. Riotta, by sprawdzić jej wiarygodność w tej kwestii, pewnego dnia wyniósł z nawy głównej Najświętszy Sakrament, ukrył go z nawie bocznej, nie paląc jednak przy Nim światełka. W ukryciu czekał na przyjście Serafiny, która modliła się tu o stałej porze. Kobieta przyszła do kościoła, podeszła do tabernakulum, gdzie paliła się czerwona lampka. Nie uklękła jednak, ale podeszła do bocznej kaplicy z Najświętszym Sakramentem i tam dopiero uklękła. Wówczas wyszedł z ukrycia zakonnik: Serafino, dlaczego tu podeszłaś?, zapytał. Kobieta odpowiedziała: Ojcze, stąd płynie tak intensywny zapach kwiatów, ze nie sposob się pomylić;. Serafina powtarzała też, że w centrum życia jest Eucharystia i że przez nią i ręce kapłanów Bóg daje nowe życie. Jedną z jej ciekawszych 'przepowiedni była narracja o zaangażowaniu kobiet w życie Kościoła. Serafina twierdziła, że Pan powoła armię kobiet, które przygotują drogę kapłanom, będą dla wielu w różnych miejscach ich podporą, prawą ręką. I faktycznie przepowiednia stała się historycznym faktem. Kilka lat po niej w Mediolanie zrodził się katolicki ruch feministyczny, a jeśli przyjrzeć się historii wielu kapłanów - liderów ruchów kościelnych, także w Polsce, za każdym razem towarzyszy im grono kobiet. Po latach Święte Officjum orzekło, ze sprawa Serafiny nie ma nadprzyrodzonego charakteru.
Cierpiał przez nią wiele lat (ciągnęło się też po jego śmierci) niewinnie święty kapłan, bo został wplatany w jej sprawę i przypisano mu kłamliwie poglądy, których nie miał.

Tak to jest z tymi wizjami...Omijam problem objawow wytworczych o podłożu chorobowym. Człowiek jest uzdolniony do odbioru mistycznych doznań i wlaśnie dlatego powinien być niezwykle czujny.


Nauka Zachodu powiada, że drzwi lęków otwierają się od wewnątrz. Kiedy przyjrzeć się bliżej Ewangelii i spojrzeć na Jezusa jako na terapeutę, widać to samo. Samemu należy się podnieść wierząc, że Bóg podaje rękę...lub przyjąć cierpienie, bo ono ma sens*. Po podniesieniu się człowiek idzie już wyprostowany. Jezus nakazywał odejść do swych obowiązków. Nie chcial uzależniać od siebie, nie pozwalał przy sobie zostać. Psychologia i psychiatria doskonale o tym też wiedzą, że terapeuta może uzależnić od siebie pacjenta.

*Bóg wzywa kogoś na nową drogę łask, doświadczając go. Powiedziałbym nawet, ze popycha w stronę, która naszej pysznej naturze wydaje się nierozsądna. Potrzeba wówczas zaprzeć się samego siebie, zrezygnować z siebie. Jeśli zamkniesz wtedy oczy i pójdziesz tą drogą, przezwyciężysz siebie, to przeskoczysz martwy punkt i wzniesiesz się wzwyż. /ks. Dolindo Routolo/


Pt gru 01, 2017 9:30 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 5866
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Spirytyzm
merss napisał(a):
Utrzymywała, że w jej kilkuletnim siostrzeńcu objawia się Duch Święty. Mówi o 'inkarnacji' Ducha Świętego w tym chłopcu.

A co z nim ? Miał jakieś specjalne życie?

_________________
Śpieszmy się kochać ludzi


Pt gru 01, 2017 9:56 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13030
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Spirytyzm
Relacja pochodzi z ksiązki poświęconej księdzu Dolindo Routolo o którym o Pio mawiał, że to święty (ks. Dolindo przepowiedzial K.Wojtyle, że zostanie papieżem). Ksiądz Dolindo miał ogromne problemy przez tę kobiete a dziecko tak naprawde nie bylo wiadomo kim jest i nic więcej o nim nie doczytałam (nie skończyłam czytać książki).
Właśnie o to dziecko poszło, bo to jawna herezja, którą przypisano rzeczonemu księdzu.


Pt gru 01, 2017 10:02 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 10, 2010 8:26 am
Posty: 1138
Lokalizacja: Rzeszów
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Spirytyzm
merss napisał(a):
Możesz rozmawiać, ale niskie wibracje odstraszają...lęk tylko zmienił oblicze. Usadowił się w innym miejscu. Możesz rozmawiać, ale wyczuwasz złe fluidy płynące od katolików. Lecisz na zmysłach aż miło, to żadna duchowość. To odczucia. Oskarżasz jak rasowa neurotyczka (tego nie zanegowałaś, pisałaś o lękach), która spycha odpowiedzialność na zewnątrz. Od tego uciekłaś, ale nadal oskarżasz, mamy więc i lęk. Taki spokój bardzo latwo zaburzyć, więc uciekasz. To nie jest wewnętrzny spokój osoby uduchowionej, która żyje w Bożym świetle, to samooszukiwanie się. To nie jest też przepracowany problem, bo wówczas emocje już nie dominują. Na innym forum widzę królującego zbanowanego Hansela na innym nicku. To nazywacie prawdą i dobrem? Gratulacje, bo ja nazywam to oszustwem. Zdanie to samo na dwóch nickach napisał i wpadł mi w oko. :wink:

No to będzie teraz o tych fluidach, żeby nie było że to dowód na prawdziwość doświadczeń. oczywiście usadowione u katolików, by ich zwodzić.
Serafina Gentile Była 'widzącą' pielęgniarką z Sycylii. Ukończyła zaledwie trzy klasy szkoły podstawowej. Utrzymywała, że w jej kilkuletnim siostrzeńcu objawia się Duch Święty. Mówi o 'inkarnacji' Ducha Świętego w tym chłopcu. Zwiodła spowiednika, innemu przypisano zwiedzenie, ale miał problem z rozeznaniem.
Tak pisał: Duch Boży jest pełen pokoju i uniżenia, namaszczenia; kłamstwo czy gorzej - diabelska mistyfikacja, nie niosą prawdziwego pokoju, ale fałszywe uniesienie, które dotyka jedynie zmysłów. Można je pomylić z pokojem Bożym, jeśli nie jest się w tej materii ekspertem. obecność Serafiny (...) wyzwoliła we mnie Boży pokój, pchała mnie do dobra i do umiłowania Boga. Wykluczył więc ksiądz na drodze rozeznania, by kobieta była osobą perwersyjną, podstępną czy też mistyfikatorką. Nie twierdzę jednak, że to, co się w niej działo, pochodziło od Boga. Bowiem nie wystarcza sam fakt zjawiska rzeczy nadprzyrodzonej, by stwierdzić, że jest w nich Bóg, demon też jest zdolny do spraw ponadludzkich.

Kobieta żyła w stanie ciągłych wizji, w ogóle nie zdając sobie z tego sprawy. Ponoć rozmawiała z niektórymi świętymi. Z relacji innych osób wynikało, że miała dar bilokacji, a czasami stawała się niewidzialna. Prawie nic nie jadła (była dość tęgiej postury), czasem piła szklankę wody. Przewidziała sporo wydarzeń, min ustawę o laïcité we Francji z 1905 roku i zdumiewająco dużo pisała z zakresu teologii i filozofii. Jakby pod czyjeś dyktando. To mogły być diaboliczne umiejętności, ale księży zastanawiało coś innego i jakby to wykluczało. Serafina wyczuwała obecność Jezusa Sakramentalnego i zapach kwiatów, jaki unosił się z Najświętszego Sakramentu. Pokornie klękała wtedy na kolana. Jeden z zakonników w Katanii, o. Riotta, by sprawdzić jej wiarygodność w tej kwestii, pewnego dnia wyniósł z nawy głównej Najświętszy Sakrament, ukrył go z nawie bocznej, nie paląc jednak przy Nim światełka. W ukryciu czekał na przyjście Serafiny, która modliła się tu o stałej porze. Kobieta przyszła do kościoła, podeszła do tabernakulum, gdzie paliła się czerwona lampka. Nie uklękła jednak, ale podeszła do bocznej kaplicy z Najświętszym Sakramentem i tam dopiero uklękła. Wówczas wyszedł z ukrycia zakonnik: Serafino, dlaczego tu podeszłaś?, zapytał. Kobieta odpowiedziała: Ojcze, stąd płynie tak intensywny zapach kwiatów, ze nie sposob się pomylić;. Serafina powtarzała też, że w centrum życia jest Eucharystia i że przez nią i ręce kapłanów Bóg daje nowe życie. Jedną z jej ciekawszych 'przepowiedni była narracja o zaangażowaniu kobiet w życie Kościoła. Serafina twierdziła, że Pan powoła armię kobiet, które przygotują drogę kapłanom, będą dla wielu w różnych miejscach ich podporą, prawą ręką. I faktycznie przepowiednia stała się historycznym faktem. Kilka lat po niej w Mediolanie zrodził się katolicki ruch feministyczny, a jeśli przyjrzeć się historii wielu kapłanów - liderów ruchów kościelnych, także w Polsce, za każdym razem towarzyszy im grono kobiet. Po latach Święte Officjum orzekło, ze sprawa Serafiny nie ma nadprzyrodzonego charakteru.
Cierpiał przez nią wiele lat (ciągnęło się też po jego śmierci) niewinnie święty kapłan, bo został wplatany w jej sprawę i przypisano mu kłamliwie poglądy, których nie miał.

Tak to jest z tymi wizjami...Omijam problem objawow wytworczych o podłożu chorobowym. Człowiek jest uzdolniony do odbioru mistycznych doznań i wlaśnie dlatego powinien być niezwykle czujny.


Nauka Zachodu powiada, że drzwi lęków otwierają się od wewnątrz. Kiedy przyjrzeć się bliżej Ewangelii i spojrzeć na Jezusa jako na terapeutę, widać to samo. Samemu należy się podnieść wierząc, że Bóg podaje rękę...lub przyjąć cierpienie, bo ono ma sens*. Po podniesieniu się człowiek idzie już wyprostowany. Jezus nakazywał odejść do swych obowiązków. Nie chcial uzależniać od siebie, nie pozwalał przy sobie zostać. Psychologia i psychiatria doskonale o tym też wiedzą, że terapeuta może uzależnić od siebie pacjenta.

*Bóg wzywa kogoś na nową drogę łask, doświadczając go. Powiedziałbym nawet, ze popycha w stronę, która naszej pysznej naturze wydaje się nierozsądna. Potrzeba wówczas zaprzeć się samego siebie, zrezygnować z siebie. Jeśli zamkniesz wtedy oczy i pójdziesz tą drogą, przezwyciężysz siebie, to przeskoczysz martwy punkt i wzniesiesz się wzwyż. /ks. Dolindo/

Zobacz co ty robisz i właściwie oceń swoje postepowanie. Bo oceniasz kogoś pod katem psychologicznym/psychiatrycznym po wypowiedzi z forum, czego nie wolno robić żadnemu profesjonaliście. Probujesz w ten spoósb zrobić ze mnie osobę lekko stuknietą, co rozumiem jest zabiegiem obronnym. To bardzo nieładne, nie tylko niechrześcijańskie, ale też nieetyczne,powtarzam.
Ot i sprawa sie wyjaśniłą z wibracjami, jesteś osoba stosujacą brzydkie chwyty w dyskusji, nie odrzuca mnie twoja wiara, ale odrzuca mnie to że brzydko i nieetycznei postępujesz z rozmówcą. Sprawa wyjaśniona.

Jestem spokojna, odkad nie muszę się bac grzechów, odkad poznałam siebie, swoje przeznaczenie,cel w życiu.. jestem spokojna jak nigdy dotąd. Bo tego właśnie szukałam, w religii nie poznasz tego celu, bo jest mglisty...jestem bo Bóg tak chciał. Nie wyglądaj poza to, bo to grzech... Tak właśnie pisze spokojna osoba, która nie musi innym robić analizy stanu psychicznego online, zeby go ponizac i udowadniac, ze jednak coś z główką nie tak...co przypominam jest nieetyczne i brzydkie, tak po prostu, po ludzku.

Nie wiem o co chodzi z jakimś Hanselem, i co ma Hansel wspólnego ze mną.

Powiem ci tyle, jeśli spotykasz kogoś w oobe, jest goły, wyczuwasz złą, złosliwa duszę, ciemną energie i uciekasz do ciała, tam nie można sobie ubrać garnituru i uperfumowac, gdy się śmierdzi z daleka. Tam rządzi myśl i kazdy jest natychmiast odczytywany. Zwyczajnie nie znasz takiej rzeczywistości, ale oceniasz. Rozumiem, że tego nie doswiadczyłaś, nie wiesz o co chodzi, ale normalnie człowiek,jak nie wie o co chodzi, próbuje dociekać, poznac, ty próbujesz zrobic ze mnie neurotyczkę...to nie jest normalne, z mojego punktu widzenia, to jest tylko strach przed nieznanym. To co robie, nie jest wyjatkowe ani mistyczne, robi to wielu ludzi poznajac charakter obszarów astralnych/zaswiatów. Sa osoby, które w ten sposób odprowadzaja błakajace sie po Ziemi dusze. I nawet wiedzą gdzie je odprowadzić. To potrafi ciało astralne człowieka. Przy pomocy i zgodzie Opiekuna duchowego. Tak, wiem, wg ciebie to demon, szatan czy cos tam, okej, zwyczajnie nie dojdziemy tutaj do porozumienia, przyjmuje do wiadomosci.
Możesz wierzyc w co chesz, myślałam, ze tutaj na czesci innych niż wierzący znjadę kogoś ciekawego do takich rozmów, zeby wzbogacic wiedzę, poszerzyc krąg znjaomych do tego typu doswiadczeń...myliłam sie, trudno...jestem w koło nawracana a to nie ma sensu. Trzeba się gdzieś wbic na jakies inne forum...a tu zakończyć swoja bytnosć ;)

Dobrze, donośnie tej pani Serfiny...popatrz do góry co napisałam...o rozpoznaniu w astralu bytów złosliwych i dobrych...i jeszcze - rozważasz swiat w kwestiach wojny: anioły - demony, ja rozwazam świat w kwestich różnych bytów, dusz, ale tez bytów z innych gęstości czy innych swiatów. Co to jest wogóle demon? Dlaczego ludzie innych wyznan nie sa jak jeden mąż opętani, skoro żyja bez Boga, bez Jezusa? A dlaczego opętania przydarzają się katolikom często, gęsto i to takim, którzy uczeszczaja do komunii św? Nie zadajesz sobie takich pytan? Bo ja zadałm i wnioski sa... Opętania dotykają po prostu ludzi nieszcześliwych, z lekami,z agresją, z nieprzerobionymi sprawami, ktore ich gnebią. To fakt, można to sobie przeanalizować. Bo demon, to coś co karmi się nieszczęsciem, niezależnie od wyznawanej wiary. I nieszczęscie, złosć, nienawisć, sorawia, ze ten demon też odpowiada nienawiscia, tylko wzmocnią w stosunku do tego człowieka...Słabo w tym swietle wypadają opętani świeci...niezbyt szczesliwi byli, sami dodajac sobie cierpień. Bóg tego nei dopuszcza, człowiek to wpuszcza. Dlatego mnie juz nigdy nic nie opęta..nie bój sie, naprawdę. Jestem szczęsliwym człowiekiem, bo liznełam prawdy o tym swiecie, wiem jak sie bronic przed niską energią...miłością...żdne fluidy, trzeba wzbudzać agape, uczyc sie tego, jest na to....wiele życ :D

Wiesz, ta historia z pielegniarką to mi nasuwa na mysl jedno...w Kosciele naprawdę nie wiedza o co w życiu chodzi. Nie wiedzą. Nie wiedza po co tutaj jestesmy, nie wiedza jaki jest cel tego wszystkiego. Jak już ktoś do tego dociera, to przez swoje ograniczenia nie umie objac tej wiedzy, bo taki mistyk próbuje ją dopasować do religijnej rzeczywistości i wychodza bzdury. Bo musza przejsc przez jego mózg, a mózg jak dobrze wiemy dopasowuje nowe infromacje do juz posiadanych...tak je interpretuje. Stąd tyle pogubienia, tyle różnych bzdur, to objawienie, a to juz nie... i tyle cierpienia nakładanego na ludzi niepotrzebnie. Tak jak i w innych religiach. Bo jak juz hindusi odkryli , ze jest reinkarnacja, to ja użyli do stworzenia kast... taki jest człowiek.
Dlatego trzymam sie już z daleka od religii...mam swoje doswiadczenia, mozesz je uznawac za demoniczne i sie ich bac...twoja sprawa. Bóg jest jeden, tylko gdzieniegdzie źle pojmowany... i źle pojmowana jest wolna wola człowieka, bo ona siega znacznie dalej.. poza Ziemie.
Jak umrzemy, odwiedze cię tam, pogadamy ;) Z innej perspektywy.

P.S. Możesz mnie usunąc z forum? Czy muszę jakąś oficjalna prośbę napisać?


Pt gru 01, 2017 10:45 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13030
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Spirytyzm
Myślę, że Kościół stanowi najkrotszą i pewna drogę do Boga. Wie co robi. Wiem też, że spirytyzm to ucieczka od siebie. Nie wejdzie w to człowiek wyprostowany. Nie wejdzie w to człowiek czujny, bo ten szuka rozwiązań swych problemów inaczej.
Ciemnych dusz nie czytam, bo mi wychodzi w testach, że intuicji mam w sobie niewiele, musi się skladać rozumowo. Wyłapię więc niespójności. Intuicja to jednak nie duchowość. Wyczuwanie drugiego człowieka odbywa się dzięki empatii w pierwszych sekundacj poznania. To zwierzece przystosowanie, by unikać wrogów.

Gdybym zaczęła o magii, z ktorą mamy do czynienia podczas seansow spirytystycznych wyszłoby więcej tej natury i demonów, w ktore spirytyści nie wierzą. Duchy im pasują, zle duchy im nie pasują (larwy to ze spirytyzmu a nie moja agresja) a demonow nie ma. Magia!


Pt gru 01, 2017 11:06 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lut 06, 2005 11:34 pm
Posty: 2309
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Spirytyzm
merss napisał(a):
Myślę, że Kościół stanowi najkrotszą i pewna drogę do Boga. Wie co robi.
A na podstawie czego tak myślisz ? Bo ja czytam coś innego: J 14:6 bt5 "Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie." O Kościele nic takiego nie napisano, a już szczególnie o religii rzymskich-katolików, a to masz na myśli.
merss napisał(a):
spirytyzm to ucieczka od siebie. Nie wejdzie w to człowiek wyprostowany. Nie wejdzie w to człowiek czujny,
Nie wiem jak byś byłą czujna i wyprostowana, to demony cię zwiodą, tak jak każdego, tu rzecz nie w czujności, a w prowadzeniu i posłuszeństwie Duchowi Świętemu - Rz 8:14 bw "Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi."
merss napisał(a):
Intuicja to jednak nie duchowość.
A skąd wiesz ? Zresztą, jakie ma to znaczenie ? Chodzi o to, aby DŚ był tym, któremu jesteśmy posłuszni.
merss napisał(a):
Wyczuwanie drugiego człowieka odbywa się dzięki empatii w pierwszych sekundacj poznania
A skąd to ? Czasami wyczuwany drugiego człowieka, bo znamy go wiele lat.
Itd. itd. ...

_________________
1 Kor. 8:1 " Wiedza pychą nadyma ... "


So gru 02, 2017 12:53 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13030
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Spirytyzm
Skarbie mój najdroższy, nauczycielu najmądrzejszy: znów nie wbiłeś się w temat wątku. Przykro mi. :wink:

______________________________________
Wuja sygestia o DŚ skłoniła mnie do wskoczenia w temat spirytyzmu.
Pasożytowanie na chrześcijaństwie wychodzi nam i w temacie modlitwy.
O modlitwie
'Modlitwa jest aktem adoracji. Modlić się do Boga to myśleć o nim, to przybliżać się do niego. Przez modlitwę można rozumieć trzy rzeczy: uwielbienie, prośbę, dziękczynienie (...) Poprzez modlitwę osoba modląca się przyciąga do siebie dobre duchy, które pomagają jej realizować dobro, które chce ona czynić
/A. Kardec, Księga Duchów, nr 659 - 662/

Należałoby cieszyć się z tego dobrego usposobienia duchów, ale co może oznaczać 'adorowanie' jakiegoś nieznanego i niepoznawalnego Boga. W chrześcijańskiej koncepcji adoracji chodzi o możliwość osobistej relacji pomiędzy Bogiem a modlącym się. W przesłaniach duchów nie ma mowy o Bogu osobowym, nawet jeśli jest on często wymieniany jako podmiot, któremu przypisuje się działanie.
Do czego więc przybliżamy się podczas modlitwy? Ku czemu wznoszą się nasze uwielbienie, prośba i dziękczynienie? Wydaje się, że duchy wykorzystują słownictwo związane z modlitwą chrześcijańską po to, by zmienić jego przeznaczenie i pobawić je treści. Co więcej, modlitwa, a szczególnie adoracja zakłada obecność Ducha Świętego, który jako jedyny może nas nauczyć 'adorować Boga w Duchu i prawdzie'. Nadchodzi godzina - objawia nam Jezus - kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec (J 4, 23).
Na modlitwę adorowana do nieznanego Boga duchy ofiarowują nam swoje usługi. Trudno jest nam także zrozumieć, jak pogodzić przytoczony cytat z § nr 660, gdzie modlitwa jest zdefiniowana jako studiowanie samego siebie. Czyż chodziłoby tu o aluzję do boskości immanentnej, będącej kresem wędrówki duszy, która błąka sie w poszukiwaniu swej głębokiej tożsamości?


So gru 02, 2017 1:00 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lut 06, 2005 11:34 pm
Posty: 2309
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Spirytyzm
merss napisał(a):
Skarbie mój najdroższy, nauczycielu najmądrzejszy: znów nie wbiłeś się w temat wątku. Przykro mi.
Ty mi tu ze skarbami nie wyjeżdżaj :-D ty mi Pismo cytuj.

_________________
1 Kor. 8:1 " Wiedza pychą nadyma ... "


So gru 02, 2017 1:14 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13030
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Spirytyzm
Kolejny chłop z zaburzeniami widzenia. Na niebiesko jest, Skarbie Ty mój. A wujo niech nie myli wiedzy naukowej z Biblią, bo mi radochę sprawia jak rzadko kto. :-D


So gru 02, 2017 1:18 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt sie 17, 2012 11:13 pm
Posty: 3007
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Spirytyzm
funkymonkey napisał(a):
Nie wiedzą. Nie wiedza po co tutaj jestesmy, nie wiedza jaki jest cel tego wszystkiego. Jak już ktoś do tego dociera, to przez swoje ograniczenia nie umie objac tej wiedzy, bo taki mistyk próbuje ją dopasować do religijnej rzeczywistości i wychodza bzdury. Bo musza przejsc przez jego mózg, a mózg jak dobrze wiemy dopasowuje nowe infromacje do juz posiadanych...tak je interpretuje. Stąd tyle pogubienia, tyle różnych bzdur, to objawienie, a to juz nie... i tyle cierpienia nakładanego na ludzi niepotrzebnie.

Skąd pewność, że cierpienie jest niepotrzebne? Ono realnie istnieje. Dlaczego?
Dlaczego ludzie przychodzą na ten świat nieoświeceni, ślepi, jacyś tacy kontuzjowani, z defektami? Dlaczego chorują, cierpią, błądzą i w końcu umierają? Dlaczego to tak właśnie wygląda? Dlaczego od cierpienia, krzyża nie ma ucieczki?
Wysokie wibracje tutaj nie pomogą. Wpada się w pułapkę lucyferycznej lekkości bytu.
Krzyż trzeba dźwigać. Droga przez mękę to jedyna prawdziwa droga. Nie ma innej. Inna to samooszukiwanie. Fałszywa alternatywa..


So gru 02, 2017 1:19 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 108 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL