Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt mar 05, 2021 12:59 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 389 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18 ... 26  Następna strona
 Wieczne potępienie a dobroć Boga 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 19444
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Do Ciebie naprawdę nie dociera, że dla katolika obowiązujące jest nauczanie podane przez Kościół, a nie to, co Ty sobie wymyślisz?


So lip 11, 2020 3:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15687
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
robertson napisał(a):
Barney napisał(a):
Ponieważ prawie nigdy się z Robertsonem nie zgadzamy, tym radośniej tym razem przyznaję Mu rację - wierzymy nie na podstawie "niczego".

A ja wcale nie uważam, że nie wierzycie w co wierzycie, jak i swoją prawdomówność, czy waszego wielowiekowego nauczania. Ty sam swoimi książkami starasz się to udowodnić. Niekoniecznie udanie, niemniej nie umniejsza to twoim staraniom. Niestety jak wszyscy, jak i u nas, pomijasz niewygodne sobie wersety, czy ich interpretacje, ewentualnie ich egzegezę, Taką, która "nie idzie ci na rękę". Już w innych miejscach dyskutowaliśmy o prawdzie, że w przypadku "wiecznego potępienia" trudno dopatrzeć się katuszy i ich wieczności.


Ależ nie. Nigdy nie pominąłem żadnego wersetu moich adwersarzy. To Ty starasz się pomijać kilkanaście wersetów jakie mówią o wieczności potępienia i o tym, ze nie jest ono "nieistnieniem". Zupełnie je lekceważysz.
A jak już za nic z Pisma nie można czegoś wyciągnąć, to przywołujesz katolickiego heretyka na pomoc (mimo że zgadzasz się z nim tylko w sprawie tej herezji, z niczym innym).
Kto tu jest więc nieuczciwy w dyskusji, to wszyscy widzą.

A zgodziłem się z Tobą jak tylko zobaczyłem, ze istnieje sprawa, w której przypadkowo się nie mylisz ;)

Yarpen Zirgin napisał(a):
Do Ciebie naprawdę nie dociera, że dla katolika obowiązujące jest nauczanie podane przez Kościół, a nie to, co Ty sobie wymyślisz?
Przede wszystkim obowiązuje nas nauczanie biblijne, a te w sposób jaskrawy przeczy mniemaniom Świadków Jehowy, kolportowanym tu przez Robertsona.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


So lip 11, 2020 3:41 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 11, 2020 7:29 pm
Posty: 419
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Rozumiem, że bezrozumnie niczym mantrę można po innych powtarzać nieprzemyślane tematy, i udawać, ze się je rozumie. Odwoływanie się do waszego magisterium, jest tym samym co do naszego "ciała kierowniczego". Jak dla mnie nic nie zastąpi osobistej lektury natchnionego słowa i jego analizy. Nic i nikt. Zamiast wypominać mi, że w przeciwieństwie do ciebie nie opieram się na waszym nauczaniu, odpowiem, że ty na naszym. Nic to nikomu nie da. Wybieram analizę natchnionego słowa.
A ty nawet się nie ośmieszaj słowami, że odpowiadasz na uwagi dyskutantów. Niemal nigdy i nigdzie. Wydaje ci się, że jak zacytujesz swoje przemyślenie ze swoich książek, wszyscy musimy je zaakceptować. Tak nie jest. Nigdy nie odniosłeś się do wywodów ks. prof. Wacława Hryniewicza. Czy moich im podobnym. Tak to zamiast debat tj. wojen na słowa, mam zarzut, że nie opieram swoim wierzeń na waszych, czy ucieczkę od dyskusji na rzecz monologu. Tak nie wolno, to niezdrowy rodzaj rozmowy.


So lip 11, 2020 5:12 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr cze 05, 2002 9:54 pm
Posty: 12281
Lokalizacja: Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Po pierwsze prof Hryniewicz to o. prof. a nie ks. prof. On byl członkiem zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Marii Niepokalanej. Czyli przysługuje mu tytuł ojca. Po drugie jego nauki o powszechności zbawienia i pustym piekle zostały potępione.

Odnośnie twojego adpersonam na Barneya to się nie dziwie bo punktuje wszelkie przedstawiana przez ciebie herezje w świetle Pisma Świetego. Herezje rodem ze Strażnicy.
Tak tylko przypomnę ze ile razy juz prorokowaliście koniec świata? W latach 90 się zgubiłem z liczeniem.

_________________
Znalezione w sieci: "Dystans 2 m jest po to aby niektórzy spadli z ziemii. Przecież wszyscy się nie zmieszczą"


So lip 11, 2020 5:24 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 11, 2020 7:29 pm
Posty: 419
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Jockey napisał(a):
Po pierwsze prof Hryniewicz to o. prof. a nie ks. prof. On byl członkiem zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Marii Niepokalanej. Czyli przysługuje mu tytuł ojca. Po drugie jego nauki o powszechności zbawienia i pustym piekle zostały potępione.

Odnośnie twojego adpersonam na Barneya to się nie dziwie bo punktuje wszelkie przedstawiana przez ciebie herezje w świetle Pisma Świetego. Herezje rodem ze Strażnicy.
Tak tylko przypomnę ze ile razy juz prorokowaliście koniec świata? W latach 90 się zgubiłem z liczeniem.

Dziękuję za podane informacje. Wydaje mi się jednak, że przyjął święcenia kapłańskie i z tego powodu był księdzem. I ja nie podzielam jego wiary w powszechność zbawienia. Przekonuje mnie swoimi argumentami co do nie istnienia wiecznie trwającego piekła, w którym dusze zmarłych doświadczają katuszy. Mniej o powszechności zbawienia. Świadomy jestem istnienia ponad trzydziestu wersetów przeczących tej wierze. Rozumiem, że stajesz się adwokatem p.M.Piotrowskiego. Nie wykazał nigdy, że piszę nieprawdy. Wolałbym, żeby zamiast wsparcia w rzeczniku na jego temat, uzasadniał swoje wywody, ewentualnie obalał cudze.
Nie potrafi niestety obronić swoich, jak i obalić cudzych. Nie żeby nie nigdy, nie zawsze. Z zasady w rozmowie ze mną jednak tak jest. Ja nie mam nic przeciw niemu. Rozmawiałem swego czasu z Włodzimierzem Bednarskim. Dużo wcześniej z Tadeuszem Kundą. Z tym ostatnim nawet osobiście na pewnych spotkaniu w świetlicy parafialnej - jeśli dobrze pamiętam. Nie mam oporów przed rozmową z nikim i nigdzie, jak i nigdy, czy wyrażam zgodą na rozmowę na każdy temat. Tak to interesuje mnie tylko wymiana argumentów, bez opierania się na żaden autorytet, poza natchnionym słowem. A w kwestii prorokowania o końcu świata, to nie przypisujemy sobie posługi profetyzmu. Jedyne co robimy to interpretujemy proroctwa, w tym i nieudanie, czy nieudolnie. Nic nie zmieni jednak prawdy, że jak mało kto z utęsknieniem czekamy na jego "objawienie". A na takich liczy i takich oczekuje. Czytamy o tym w Heb.9:28...drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy go oczekują BT.Wyd.V. ...pojawi się , żeby wybawić tych,którzy go pilnie wypatrująNWR Podobnie tłumaczy David H.Stern...aby wybawić tych,którzy go żarliwie wyczekuja Tak to pewne jest, że żarliwie go wyczekujemy.A ty?


So lip 11, 2020 6:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15687
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Robertsonie, niestety jesteś (jak każdy sekciarz) nieprzemakalny dla argumentów. Jak Biblia nie popiera tego co piszesz, to wynajdujesz sobie jakiegoś z setek tysięcy publicystów katolickich który mówi coś zgodnego z Tobą tylko w tej jednej sprawie i przytaczasz to jako rzekomy "dowód".
Oczywiście o wszystkim innym, w którym ów ksiądz czy ojciec czy publicysta pisze całkowicie inaczej niż Ty, nawet nei wspominasz.
Drugą połowę swoich listów marnujesz (głownie nasz czas...) na wyrażanie swojego zdania o adwersarzach. A jak usłyszysz coś o sobie, to robisz się na ofiarę.
To jest tak typowe, że można by Cię postawić w Sevres pod Paryżem jako wzorzec sekciarza.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


So lip 11, 2020 7:43 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 2682
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
PeterW napisał(a):
Irbisol napisał(a):
Wg ciebie niewiara w Boga to kwestia decyzji?
Bo zapewne za to jest się najbardziej rozliczanym, co też jest dziwne.


Oczywiście że tak. Nie myl wiary z wyobrażeniami, uczuciami a przede wszystkim z matematyczną wiedzą i dowodami. Podobnie jak z miłością - to decyzja, a nie zauroczenie, wzdychania i inne takie.
Wierzy się pomimo braku dowodów

Ale tak samo nie mam dowodu na wiele innych bóstw. Też mam w nie wierzyć? Bo jak nie, to po śmierci będę miał problem?
No i co Bogu tak zależy na tej wierze w niego? Co to ma za znaczenie?

_________________
"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"


So lip 11, 2020 8:51 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 11, 2020 7:29 pm
Posty: 419
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Barney napisał(a):
Robertsonie, niestety jesteś (jak każdy sekciarz) nieprzemakalny dla argumentów. Jak Biblia nie popiera tego co piszesz, to wynajdujesz sobie jakiegoś z setek tysięcy publicystów katolickich który mówi coś zgodnego z Tobą tylko w tej jednej sprawie i przytaczasz to jako rzekomy "dowód".
Oczywiście o wszystkim innym, w którym ów ksiądz czy ojciec czy publicysta pisze całkowicie inaczej niż Ty, nawet nei wspominasz.
Drugą połowę swoich listów marnujesz (głownie nasz czas...) na wyrażanie swojego zdania o adwersarzach. A jak usłyszysz coś o sobie, to robisz się na ofiarę.
To jest tak typowe, że można by Cię postawić w Sevres pod Paryżem jako wzorzec sekciarza.

Nie jestem specjalnie ważnym człowiekiem, tym bardziej w takim jak to miejscu. Ty dla mnie, ja dla ciebie. Nie o mnie jednak idzie. idzie o prawdę o...
Nie przypisuj mi odwoływanie się do adwersarzy, takich jak ty, czy tego moim pragnieniu. Nie chcę rozmawiać o tobie, o sobie. To ty zamiast odpowiadać, piszesz o mnie, że to , ż e tamto. Odpowiadaj proszę na zarzuty, wywody, odnoś się do tematu, i tyle. Nie ja jestem tu ważny, tylko temat, i rozmowa. I jeśli nawet wyzwiesz mnie od sekciarza to nic tym nie zyskasz. Twoje zdanie, tak jak jednego z patriarchów [prawosławie], to wy jesteście "największa sektą świata". Wyzwać innych od..., zawsze można. Nie pisz o mnie, nie odnoś się do mnie , pisz na temat i odnośnie tematu. Tyle. A nic nie zmieni prawdy, że wer.z Mt.25:46 nawet w jednym procencie nie ukazuje wieczności piekła, i wiecznie trwających w nim katuszy. Miałeś na to dostarczone dowody. Nie ujawniłeś ich nieprawdy. Nie.


So lip 11, 2020 8:59 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15687
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Na temat tematu to ja już napisałem. W Twoim przypadku jak zwykle - bez skutku. Imadło sekty trzyma.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


So lip 11, 2020 10:06 pm
Zobacz profil WWW
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Barney napisał(a):
Imadło sekty trzyma.

Trafne okreslenie.
Mysle ze psychologiczne wyjasnienie takiego imadla bylo by dobrym tematem na ksiazke.


N lip 12, 2020 1:35 am
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 5457
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
PeterW napisał(a):
Wierzy się pomimo braku dowodów
To jest fideizm i sentymentalizm. Mocno potępiał je ojciec Jacek Woroniecki OP, wybitny teolog i pedagog polski. W książce "U podstaw kultury katolickiej" pisze tak:

o fideiźmie:
"Jeśli uda się wiarę odgrodzić od rozumu i oprzeć na innych pierwiastkach. np na tradycji ludzkości (...) lub nawet ugruntować w samej sobie, w myśl właściwego fideizmu, wtedy rozum, będzie mógł sobie wyrabiać, co mu się podoba, wszystko burzyć i krytykować, nie dosięgnie jednak wiary, która będzie ukryta w dziedzinie dla niego niedostępnej. (...) Nasz fidezim to trwanie dalej w nieświadomym przekonaniu, że takie odgrodzenie wiary od rozumu jest warunkiem jej doskonałości i że tej ofiary z naszego rozumu właśnie Kościół od nas żąda (...) Bo i czymże jest fideizm jeśli nie bezmyślnością podniesioną do godności zasady".

o sentymentaliźmie:
"Obok fideizmu drugi kierunek umysłowy szerzy w życiu religijnym naszej inteligencji silne spustoszenie a jest nim sentymentalizm. Oba te kierunki są zresztą silnie powiązane. (...)W nowożytnych językach niemal wszystko, co się w psychice człowieka dzieje nazywa się uczuciem. Jest nim zarówno, ciepło, zimno lub głód, jak i przywiązanie do Ojczyzny, zarówno ból zęba jak i żołądka, jak i umiłowanie tej lub innej osoby. Zarówno strach jak i smutek jak i miłość Boża! (...)Na jedno można się zgodzić, a to że u nas znalazł sentymentalizm szczególnie podatny grunt w naszym temperamencie sangwinicznym, łatwo ulegającym wzruszeniom uczuciowym".


N lip 12, 2020 2:07 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3625
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Tu jednak - Wespecjan ma rację. Choć nie z każdym jego podejściem do danego tematu się zgadzam. Bo są lepsze sposoby na wyjaśnienie danych zagadnień. Wiara na początku tylko ma być bez dowodów, bo duchowość jest niematerialną częścią nas samych. Lecz później ma zmienić swą postać w istniejące na prawdę zagadnienie. Udowadniając siebie za sensowną. Możliwe do określenia i ukazania istnienia tegoż. Inaczej była by to wiara pusta, jak ta miedź brzęcząca.
Jest natomiast zawsze problem z wiarą taki, w zależności czego ona dotyczy. Że różny jest przedział udowodnień i zakres samej wiary. Np. nie udowadniamy samej wiary. Bo ona jest sama w sobie tylko przyczynkiem, do dalszego ciągu zagadnienia przez nią opisanwgo. Czyli to od naszej woli zależy, czy chcemy jej kierunkiem kroczyć. A nie od tego, że wiara ma sama w sobie namacalny dowód na siebie i jej przedmiot opisu. Natomiast idąc kierunkiem wiary, sprawdzamy przedmiot przez nią opisywany. I dopiero wtedy po pozytywnym potwierdzeniu, mamy dowód na to że dokonaliśmy dobrego wyboru wierząc. Uzyskaliśmy owoc wynikły z tej wiary.

Przypomnę co powiedział JPll, że 21 wiek ( oczywiście dotyczy to kwestii duchowości, więc wiary ), albo będzie wiekiem świadectw wiary ( owoców namacalnych wiary ) albo go wcale nie będzie. To radykalne stwierdzenie. Oparte na postępie ludzkich dokonań. Czego był mocno tego świadomy.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


N lip 12, 2020 8:25 am
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14738
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Rozum dostarcza argumentów na wiarę, więc razem prowadzą do odkrycia prawdy a nie dowodu na istnienie Boga. Nie ma dowodu w wierze, jest zrozumienie że musi Bóg istnieć z uwagi na porządek we wszechświecie. Ten porzadek można tak interpretować. Można też wiedzę pociąć na kawałki i w ten sposób uwalniasz się od pytań o Boga. Kant zatrzymał się w pół drogi. Widział konieczność istnienia doskonalego Absolutu, ale nie potrafił teoriopoznawczo odkryć Boga dla siebie.
W tym pytaniu zadanym przez autora wątku tkwi zapytanie o wolność człowieka i Boga. W jakiej sa relacji. Akwinata nauczał, że wielkość i potęga Boga sprawiają, że ogarnia On swoją wolnością jakby wolę człowieka i nie determinuje ludzkich wyborów. Inne założenie przyjął Luter. Widział boską i ludzką wole jako równorzędne siły, dlatego chcąc opisać relacje Boga i człowieka musiał wybrać totalne podporządkowanie jednego drugiemu. Z dwóch równorzędnych woli jedna musi dominować a druga być martwa. Nie zauważył jednak sprzeczności, że to nie dotyczy niego samego. Inni ludzie są zwierzetami pociągowymi które ujeżdża Bóg lub szatan wedle wyboru Boga, który jest jednym i drugim.
Dobroć Boga polega na upodmiotowieniu więc człowieka. W zapytaniu natomiast mamy do czynienia z tęsknotą za uprzedmiotowieniem i to takim, że tym ujeżdżającym człowieka będzie Bóg. Bóg oczekuje wolności od człowieka, człowiek chce ją oddać i winę przekierowuje na Boga. Wychodzi się od widzenia Boga złego, bo może manipulować człowiekiem i wysłać go na potępienie.


N lip 12, 2020 8:39 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3625
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Właśie tak. Wiara nie powinna przeczyć rozumowi. Zwłaszcza w temacie istnienia Boga.
Zaczynając od początku. Najpierw było słowo. A słowo było u Boga. Logicznie zaczynamy od słowa tego typu dywagacje. Czyli najpierw było słowo. Nie dotyczy to tego co było najpierw w ogóle, to trzeba przestrzegać by ten fragment rozumieć prawidłowo.
Dalej - a słowo było u Boga. Logiczne jest że słowo musi ktoś wypowiadać. Wypowiada Bóg, więc logika mówi Bóg istnieje. Nieistnienie Boga skutkuje brakiem słowa, z zaznaczeniem kolejnej informacji. Że chodzi tu o informację w postaci napominania ( przestrzegania przed złem ), oraz upominania ( określanie zła zaistniałego, na skutek nie posłuchania wcześniejszej przestrogi ).
To jest to najpietw było słowo Boga, nie kogo innego. Dalej wynika tu prawda. Inaczej prawdziwe słowo które nie zawodzi ( Bóg jest prawdą, nie mówi kłamstw ). Najpierw nie zawodzi słowo Boga przestrogi. Świadczy potem o tym słowo upomnienia, inaczej nie posłuchałeś masz tego na sobie właśnie przykład. Jest to logiczne zazębianie się treści jedna do drugiej przystającej, zwaną prawdą. Inaczej być nie może.
A wszystko to daje logiczny ciąg wzajemnego uzupełniania znaczeniowego i sensu istnienia samego tego ciągu. Logicznie każdy z jego składowych istnieje. Nie jest tu istony fizyczny widzialny krztałt tego istnienia. Bo już duchowy, słowny krztałt wystarcza do tego, by miało sens uznawanie tego typu istnienia. I nie ma tu co wymyślać sobie, że musi to być potwierdzone w materialnym wymiarze. Bo oznaczało by to to, że prubując sobie to w taki sposób wyjaśnić. Konieczne jest sprawdzenie tego, że ma sens taka wiara na sobie. O ile dalsze opisy biblijne, uznamy za jeszcze mniej wiarygodne. Bo jeśli nie to omija nas najgorsze, sprawdzanie tego początku słowa na sobie samym. Co oznacza konsekwencje sprawdzania, w postaci najpierw skutków tego nieposłuszeństwa, a potem skutkiem są słowa upomnień ( podsumowanie takiego nieposłuszeństwa ), dla jednych będzie to sąd ostateczny. Dla innego będzie to ból wynikły, z obiawów fizycznych swego złego wyboru ( nieposłuszeństwa wymowie słowa przestrogi ).
To co piszę samo siebie tłumaczy. Tak wygląda prawda w znaczeniu, prawda Boga ( o nadrzędnym od naszych uznań znaczeniu ). Więc ostateczna, nie podlegająca innej interpretacji. Tak to z wiary w Boga, wynika wszystko czym ona jest. Wynika to że jest prawdziwą, sprawdzalną. I tylko to się w niej liczy. Inne duchowe sprawy nie są jej wynikiem. I choć istnieją, są wynikiem braku reakcji wiarą od początku. To czy mamy wiarę od początku, zależy od nas. Bądź jeśli nie od początku ją mamy, jako kredyt ufności słowu. To najlepiej gdy już ponieśliśmy skutki tego sprawdzania, tej wiary. Byśmy uznali to, nie chciałem wierzyć na kredyt. Wierzę teraz bo sprawdziłem tą wiarę. Tak to wygląda.
A jeśli po takich przejściach nadal nie chcę dać wiary, nie tylko na kredyt, lecz po upomnieniach ( przeżyciach konsekfencji sprawdzań wiary ). To niczego mnie to nie nauczyło, więc moje błędy mają nade mną władzę. Błędy gubią każdego, są tak radykalnie nie chciane, że nie da się ani ich ukryć, ani ich nie zauważyć. A wtedy można logicznie, tylko do siebie mieć pretensje. Tak wydźwięk wiary się zamyka. Brutalnie to prawdziwe zrozumienie. No ale cóż począć, inaczej nie ma na tym świecie.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


N lip 12, 2020 11:38 am
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5894
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Wespecjan napisał(a):
PeterW napisał(a):
Wierzy się pomimo braku dowodów
To jest fideizm i sentymentalizm.


Jak masz potrzebę wymądrzania się, to odnoś się do całej wypowiedzi (całego akapitu), bo napisałem to dokładnie tak:
Cytuj:
Wierzy się pomimo braku dowodów (nie ma dowodów na to że Boga nie ma, jak i że jest - w sensie dowodów matematycznych)


Z samej definicji nigdy nie otrzymasz dowodów natury matematycznej - fizycznej na istnienie/nieistnienie Boga. Wierzysz w to co ci podano do wierzenia. To co Bóg o sobie objawił w Piśmie i nauce Kościoła - ale w to Pismo i w te nauki trzeba wierzyć że są prawdziwe. Uznajesz je za prawdziwe, albo odrzucasz jak nasz przyjaciel Irbisol. Dalsze rozumowanie oparte jest o te podstawy. Masz wtedy odpowiednią optykę i możesz dostrzegać Go w jego dziełach i sobie dalej filozofować.
Ten kto nie ma takiej optyki będzie twierdził, że materia z chaosu organizuje się samoistnie, tworząc samoistnie coraz bardziej złożone struktury, które same z siebie potrafią opisywać świat i tworzyć poezję.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


N lip 12, 2020 12:38 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 389 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18 ... 26  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL