Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt sie 11, 2020 9:55 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 243 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17  Następna strona
 Wieczne potępienie a dobroć Boga 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15337
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Cytuj:
Z samej definicji nigdy nie otrzymasz dowodów natury matematycznej - fizycznej na istnienie/nieistnienie Boga.
Przeciwnie. Otrzymasz i są takie dowody.
Nie dojdziesz w ten sposób do wielu prawd chrześcijańskich - do tego niezbędne jest Objawienie - ale do istnienia Boga oczywiście tak.
Rz 1:18-21 bt5 "(18) Albowiem gniew Boży objawia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. (19) To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. (20) Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się [oni] wymówić od winy, (21) ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce."

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


N lip 12, 2020 2:45 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 5053
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
PeterW napisał(a):
Z samej definicji nigdy nie otrzymasz dowodów natury matematycznej - fizycznej na istnienie/nieistnienie Boga. Wierzysz w to co ci podano do wierzenia. To co Bóg o sobie objawił w Piśmie i nauce Kościoła
Stety nie. Sobór Watykański I wyraźnie ogłosił, że do Boga może dojść osoba kompletnie oderwana od jakiejkolwiek wiedzy i tradycji religijnej, a tylko na podstawie własnych obserwacji i działania swojego rozumu.

Sobór Watykański I, Pius IX, ex cathedra: "Ta sama święta Matka Kościół utrzymuje i naucza, że naturalnym światłem ludzkiego rozumu można z rzeczy stworzonych na pewno poznać Boga, początek i cel wszystkich rzeczy".

Jeśli chodzi o tzw dowody "matematyczne" to ja bym odradzał słuchania dyktatu ateistów, którzy uzurpują sobie władzę na decydowaniem co jest a co nie jest dowodem w dyskusji nad Bogiem czy jego Synem Chrystusem. Dlaczego ja, katolik mam dostosowywać się do ram wyznaczanych np przez jakiegoś żydobolszewickiego chama i nienawistnika? Zwykle ateiści odrzucają każdy dowód, bo uważają że ich to nie przekonuje, a co mnie to obchodzi, że jego czy innego to nie przekonuje? Logiczne wywody Akwinianty na istnienie Pierwszego Poruszyciela są dla mnie jest wystarczająco "matematyczne", istnienie stworzenia jest dowodem na istnienie Stworzyciela a Ewangelie są relacjami naocznych świadków. Chyba nikt w teorii dowodów sądowych nie zlikwidował jeszcze instytucji świadków.

Pomimo, że pewnie uzna mnie ktoś za paranoika, bo znowu o tym mówię, ale to ustępowanie przed ateistami jest pokłosiem posoborowego "dialogu ze światem", po którym, ci którzy kiedyś bywali wyklęci (co najmniej) jeśli nie smażyli się nad chrustem, to dziś wchodzą katolikom na głowę.

Ojciec Jacek Woroniecky OP tak pisał jeszcze o fideiźmie (U podstaw kultury katolickiej", polecam całą książkę):
"Fideizm zabija jeden z najpotężniejszych czynników tego co nazywamy sensus catholicus, pozbawia go bowiem tej mocnej, rozumnej postawy, bez której jest on skazany na kierowanie się subiektywnym widzimisię każdej jednostki. Na dnie tego nastroju umysłu tkwi też cichy, nieuświadomiony najczęściej egoizm albo przynajmniej zupełna obojętność na prawdziwe dobro bliźniego. Fideista może w prawdach wiary, o których jak najmniej myśli, czerpać pewną siłę do pokierowania należycie własnym życiem, ale udzielić tej siły innemu on nie jest w stanie. Niech go ktoś zapyta o rację tej nadziei, która w nim jest i która mu ta moc daje, on nic nie potrafi odpowiedzieć, jak tylko: Ja nie wiem, ja wierzę!"

A tymczasem Św Piotr Apostoł nam wprost nakazuje" Bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest."

Katolicyzm jest najtrudniejszą religią na świecie, bo nie tylko wymaga dużej pracy moralnej, ale i intelektualnej.


N lip 12, 2020 7:51 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 25, 2015 12:48 pm
Posty: 857
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Tutaj wstawiam kilka świadectw osób, które doświadczyły przebywania w piekle (doświadczenie NDE - near death experience - doświadczenia z pogranicza śmierci). Wszystkie te osoby są ze sobą zgodne, że kara w piekle to nie tylko palący ogień i utrata oglądania Boga lecz również duszący dym, którym ciężko oddychać, wszelkiej maści robactwo piekielne odporne na ogień, obecność demonów w swoich zwierzęcych postaciach o różnym wzroście, sześcienne cele dla potępionych oraz kary indywidualne polegające na tym, że każdy grzesznik otrzymuje tą samą zapłatę w postaci tortur jakie sam zadawał na Ziemi:

https://www.youtube.com/watch?v=p-rRSDmQWPw - Brian Melvin
https://www.youtube.com/watch?v=OBQ6ZCVroJY - Bill Wiese
https://www.youtube.com/watch?v=Tj2UG6Eyopk - Jennifer Perez

Zauważcie, że te osoby opisują bardzo podobne do siebie doświadczenia co tylko potwierdza ich wiarygodność.


Pn lip 13, 2020 12:14 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So sty 11, 2020 7:29 pm
Posty: 186
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Zuben Ninja napisał(a):
Tutaj wstawiam kilka świadectw osób, które doświadczyły przebywania w piekle (doświadczenie NDE - near death experience - doświadczenia z pogranicza śmierci). Wszystkie te osoby są ze sobą zgodne, że kara w piekle to nie tylko palący ogień i utrata oglądania Boga lecz również duszący dym, którym ciężko oddychać, wszelkiej maści robactwo piekielne odporne na ogień, obecność demonów w swoich zwierzęcych postaciach o różnym wzroście, sześcienne cele dla potępionych oraz kary indywidualne polegające na tym, że każdy grzesznik otrzymuje tą samą zapłatę w postaci tortur jakie sam zadawał na Ziemi:

https://www.youtube.com/watch?v=p-rRSDmQWPw - Brian Melvin
https://www.youtube.com/watch?v=OBQ6ZCVroJY - Bill Wiese
https://www.youtube.com/watch?v=Tj2UG6Eyopk - Jennifer Perez

Zauważcie, że te osoby opisują bardzo podobne do siebie doświadczenia co tylko potwierdza ich wiarygodność.

Tak naprawdę opisy doświadczeń w piekle przedstawiają jego opisy z zakazanych apokryfów, i wielokrotnie powtarzane są nawet podobnymi zdaniami. Ubarwione też niemal wszystkie są przeżyciami wędrówki z zaświatów, opisanych przez Dantego Alighieri w jego "Boskiej komedii" w tym podróży przez piekło.


Pn lip 13, 2020 7:51 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3521
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Bogao
A co jeśli Bóg wybaczył diabłu, nie ma do niego o nic pretensji. Świadczy o tym to, że potraktował diabła jako partnera do formowania u ludzi duchowości?
Teraz stając przed Bogiem, człowiek musi idąc za tym co boskie, wybaczyć diabłu. Inaczej to to wspólne obcowanie w niebie, stanie się piekłem dla człowieka. Bo o co inne będzie chodzić w byciu tam. A czegoś innego będzie doświadczał człowiek, który nie potrafił przebaczyć bez względu wszystkim. Odczuwając ten rozdźwięk, rozdarcie, przeciwstawność. Nie mogąc nic w tym zmienić, będzie to piekłem dla niego, tym gorszym. Że obok siebie będzie widział ludzi szczęśliwych, z tych samych powodów z jakich on doznaje przeciwnego stanu nieszczęścia.
Czy to nie wierniejsze oddanie tego, czym te męki piekielne są?

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt lip 14, 2020 6:25 am
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr cze 05, 2002 9:54 pm
Posty: 11056
Lokalizacja: Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Rany boskie ale stek bzdur.
A teraz witoldm weźmie katechizm i zapozna się z nauczaniem katolickim na ten temat.

_________________
„Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych.„ -George Orwell, Folwark zwierzęcy


Wt lip 14, 2020 6:59 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3521
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
To jak - Jockey wyjaśni to, że w ogóle Bóg po tym jak diabeł się jemu sprzeciwił, nadal z nim rozmawiał i słuchał jego opinii. No bo weż sobie biblię a nie katechizm. I sprawdź że jest targowanie się Boga z diabłem o dusze ludzkie. To było wymuszenie przez diabła? Bóg tylko temu uległ? Nie umie stanąć ponad to, co kto sobą reprezentuje? Więc wybaczać? A swoją drogą jak łatwo Bogu ludzie przypisują swe cechy. A jak ciężko pojąć że u Boga jest to bez znaczenia, choć nadawanego sobie nam przez ludzi. On jest wszechmocny.
By z Bogiem rozmawiać trzeba z nim być, to że ostatecznie Bóg usunie diabła, nie oznacza tego że z nim nie rozmawia. To że człowiek stanie przed Bogiem nie jest tajemnicą. To jak będzie to stanięcie wyglądało, starałem się przybliżyć. Nie odpowiadam natomiast za to, czy ktoś umie to pojąć. Mogę tylko napisać co teraz piszę.
Możesz pytać dlaczego wersja piekła z katuszami, jest dla mnie słabym argumentem za nim. Otuż jest zawarte w tym opisie straszenie, dla ludzi przestraszonych życiem oznacza to. Że sama myśl o takim piekle jest nie do uniesienia, nakręceni tak lękiem ( w czym przodują kobiety ), wręcz panikują. Myślisz że pomaga to im w życiu rozumnym, a czy Ty wolisz mieć u swego boku kobietę posłuszną i lękliwą. Czy może jest to dla ciebie jednak nieprzyjemne i mało sensowne, ciągłe jej panikowanie. Z moich doświadczeń wiem, że jedne pobożne kobiety są nawet panicznie lękliwe i to im nie przechodzi żyjąc życiem Kościoła. Inne natomiast przechodzą w pobożność obrzędową odruchowo je czyniąc. Dopiero w zakonach kobiety odzyskują ten właściwy spokój.
My żyjemy jednak poza zakonami, inaczej formuje nas życie. Potrzeba dużo używać rozumu. Nie widzę tu dobrej metody w straszeniu ludzi katuszami piekła. Nie widzę tu kształcenia rozumu, a widzę ujarzmianie strachem i podpożądkowanie sobie ludzi poprzez strach. Może to komuś jest bez znaczenia. Może ktoś uważa że tak prościej. Może ktoś uważa że, forma zapisów biblijnych mająca skończoną postać jest wyznacznikiem wszystkiego co ma na zawsze istnieć. Wyprowadzam z błędu. Nie ma ona na zawsze istnieć, mało tego jeśli forma zawartego w niej przekazu przestaje być pouczeniem. A bywa że przeszkodą w wzrastaniu w mądrości człowieka, do czego konieczne jest jednak używanie rozumu. To taka forma powinna być pozostawiona w bierzącym nauczaniu Kościoła. By nie czyć czegoś gorszego człowiekowi, jak w tym przypadku, zamiast szczerej miłości, zalęknienie. To zupełnie inne owoce, nie przystające nauczaniu Boga miłosiernego. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to niech zamilczy. Bo dosyć już złego czynią znawcy pism, trzymający się kurczowo ich treści. Jakby świat stał w miejscu i jedna treść wystarczała do upominania. Inna sprawa biblia to nie przepisy drogowe. Biblia to z pewnością wiecie, jest biblią słowa żywego, biblią Boga żywego. Dlatego choć jej treści nie podlegają zmianie. To stosowność używania jej treści, zależy od tego jak rozwija się świat człowieka. Nie dotyczy jskaś treść danej sytuacji i miejsca, nie powinna być brana pod uwagę.
Prubowałem wam to w tym wpisie wyjaśnić. Bo dyskujemy o czymś namacalnym a nie o zwidach, czy tylko o przepisach. Gdyby było inaczej jak piszę. Nie potrzebny by był Kościół. Wystarczyło by tylko wydrukować treść biblii i jak przepisy ją przyjąć i stosować. Ludzie kościoła zwłaszcza odpowiedzialni za Kościół jednak istnieją, po co? By realizować siebie, jeszcze jedna z form samorealizacji?
To że o tym się nie mówi, bo i po co, jeśli nie ma pytań. Nie oznacza że w życiu ludzi nie dochodzi do zmian, wyniszczających więzi miedzy ludzkie. Za to odpowiadamy my sami, więc mamy obowiązek nie tylko je widzieć. Lecz też bieżąco analizować to czy dany przepis, biblijny zwłaszcza. Nie czyni spustoszenia więzi ludzkich. By od razu reagować i unikać pogłębiania się problemu. To że można tego nie widzieć i Polacy nic się nie stało, albo zmyśla, bo w przepisach tego nie ma. Nie oznacza tego, że ktoś kto widzi nie ma racji.
Traktowanie materii upomnień jako przepis, jest typowym błędem ludzi Kościoła także.
Wykazałem to w tym poście dobitnie. Nie mam władzy jednak by wam to nakazywać. Wystarczy że to przeczytalście.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt lip 14, 2020 9:48 am
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5582
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
witoldm napisał(a):

Możesz pytać dlaczego wersja piekła z katuszami, jest dla mnie słabym argumentem za nim. Otuż jest zawarte w tym opisie straszenie, dla ludzi przestraszonych życiem oznacza to. Że sama myśl o takim piekle jest nie do uniesienia, nakręceni tak lękiem ( w czym przodują kobiety ), wręcz panikują. Myślisz że pomaga to im w życiu rozumnym, a czy Ty wolisz mieć u swego boku kobietę posłuszną i lękliwą. Czy może jest to dla ciebie jednak nieprzyjemne i mało sensowne, ciągłe jej panikowanie.

"... a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów"
przypowieść o bogaczu i Łazarzu. Zwłaszcza to co się stało z bogaczem..
opisy z Apokalipsy..

Czyżbyś Witoldzie te fragmenty uważał je za nieaktualne, za głupie straszenie?

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Wt lip 14, 2020 11:14 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3521
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Chodzi tylko o to, by stosować właściwą naukę do danej sytuacji. Nauczanie hurtowe jedno dla wszystkich. Bez względu na konieczność, jest co prawda wymowne i pouczające w sposób radykalny. Lecz nie adekwatność jego wymowy do szczegółowej sytuacji, bywa porażająca. Jeśli osoba cierpi i gubi się zupełnie już teraz. To takie hurtowe nauczanie o gorejącym piekle sprawia nie otrzeźwienie, lecz utwierdzenie w przerażeniu, że już nie ma innego wyjścia. Nie ma sensu takie dalsze życie. Czyli i nie ma nadziei na zmaiany na lepsze teraz, a co dopiero na zmiany w życiu po śmierci. Nas ma uczyć to tu i teraz życie, jak żyć w wieczności i nic więcej. Gdyby tak nie było to nauczanie o wieczności jako piekle. Prowadziło by nas do rezygnacji z nieustannego doskonalenia siebie. Co uważam za nie dopuszcza
lne w ogóle w jakiejkolwiek nauce. Ona ma wieźć nas ku wzrostowi, nauce jak żyć pomimo przeciwności. Wiemy że sąd ostateczny da wyrok, w sensie że nic już po nim nie będzie niejawne, bądź że nic nie można będzie coś z tym zrobić, zmienić. To powinno być wystarczającym motorem do wzrostu i działań. Teraz szczegóły niebo, czy piekło po tym sądzie, będą teraz dodatkową udręką. Jeśliby to miało by być już teraz brane pod uwagę. Co niepowinno być, z uwagi na to że wymogi życia są takie czy inne, jako priorytet. To te wymogi są pierwsze od sądu ostatecznego, którego siłą rozumu nie jesteśy w stanie zgłębić. No chyba że jednak jest tak, że znamy ten sąd, co będzie paradoksem konieczności jego istnienia.
Było by wszystko jak należy jeśliby? Tu podam przykład biblijnego domu, wielkiego warownego miasta. O które to toczy się, nasza walka o lepszy wieczny byt. Tak to jest w biblii ujęte. To to co tu piszecie o piekle i niebie ma sens do życia w takim mieście. Jeśli ktoś nie żyje w takim mieście, to nie ma się do czego odnosić, w kontekście nieba i piekła, co najwyżej jako możliwość. A co może u Boga być niemożliwe ( retoryka)? Więc tu przykład z naszych miast. Są i wielkie, by nie powiedzieć gigantyczne. Warowne by nie powiedzieć dla wielu z różnych względów niedostępne, a nawet niemożliwe z jakichś względów by były dostępne. Teoretycznie są dostępne, lecz szczegółowo co do obwarowań ludzi już z nadszarpniętym zdrowiem, nie do przeskoczenia. Dla takich ludzi taka nauka, to bardziej kara niezasłużona, co najwyżej konsekwencja bycia sobą. Aniżeli usensowiona lekcja, jak żyć teraz.
Teraz mbóstwo ludzi żyje teraz poza miastem, we wsiach czy po prostu na uboczu. Ponoszą oni z uwagi na to że jest zbiorowa odpowiedzialność, koszty inwestowania także w miasta. Co już jest dla nich gdy nigdy tam nie zamieszkają zwykłym piekłem. Bo troszczą się sami o swój byt i jeszcze wspierają byt tych z miasta, nic bądź niewiele z tego mając. Bo mają nieporównanie mniej udogodnień, bywa że żadnych.
Teraz bardzo łatwo jest praktycznie udowodnić piekło tych ludzi, bo optycznie i wizualnie. Nie trzeba do tego używać przenośni, życia po śmierci w piekle czy niebie. To co piszecie o piekle i niebie to dla takich osób zwykła naciągana manipulacja, pod płaszczem wyższych celów i wiary w Boga.
Mam prawo do takiej oceny na podstawie biblijych opisów, bo żyję cały czas na wsi. Żyjąc w mieście pewnie te biblijne zapisy widział bym tak jak je przedstawiacie.
Tak to wygląda czy ktoś chce czarować innych swoim widzeniem świata czy nie. Bo to inna sprawa. Ważne by widzieć wydarzenia z którymi się stykamy w prawdziwym świetle. Bo to jest pierwsze, potem można sobie pozwolić na radosną twórczość, która dopiero wtedy ma sens zaistnienia. Bo jest możliwa do ich realizacji.
Żyję życiem prawdy, nie wymyślaną twórczością. Nie dlatego że mnie na twórczość nie stać. Lecz dlatego że taką drogę postawił przedemną Bóg ( prawda ). A z drogami Boga się nie dyskutuje, nie ma to w ogóle sensu. Nie zadroszczę nikomu, takrze tym z miasta tego jak mają. Bo to ich sprawa. Oto macie cały pogląd tego, czym jest piekło lub niebo w mojej ocenie. Znam to co Kościół uczy, bo po to jest by czegoś uczyć. Lecz rozumienie świata nie jest do nauczenia. Trzeba przeżyć życie na tym świecie, by ten świat poznać. Świadczy o tym nawet sam Bóg Jezus Chrystus, bo na tym świecie się pojawił i poznał życie na nim. A jeśli Bóg wszechwiedzący przeżył żucie na tym świecie by poznać na sobie to życie. To co dopiero marny człowiek może innego zrobić, jak nie przeżyć je, bezwzględnie na jego szczegóły. Tak też się dzieje, a szczegółami możemy się dzielić między sobą. To wszystko jedynie co możemy. A dążenia, porównania, to żecz wtórna do naszego życia, bez względu na to kim jesteśmy. Nawet jeśli ktoś z nas jest Bogiem jak Chrystus.
To sole trzeźwiące dla tych co myślą że wiedza o czymś daje więcej, jak samo życie tu i teraz na ziemi.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt lip 14, 2020 1:15 pm
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 25, 2015 12:48 pm
Posty: 857
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
witoldm - czytam Twoje posty i widzę, że masz zbyt sentymentalno-idealistyczne podejście. Piszesz bardzo ogólnie o wszystkim i ciężko wyłapać u Ciebie ważne treści. Sposobem odczuwania przypominasz mi trochę Andy'ego72. Swoją drogą zrób sobie test osobowości w moim wątku o typach bo wyczuwam u Ciebie INFP.


Jeśli chodzi o rzeczywistość piekła to radzę Ci się pogodzić z tą prawdą, że los potępionego to straszliwa męczarnia gorsza od wszystkich ziemskich tortur jakie można sobie wyobrazić. Im szybciej to przyswoisz tym lepiej dla Ciebie.


Wt lip 14, 2020 5:08 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3521
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Dla twojego testu mogę być czymkolwiek. Widzę że tak się wiele osób przejmuje losen kogokolwiek. Że przypisze wszystko co wymyśli, byle to jemu pasowało do znanego obrazu.
Nie da się lekceważyć opisów piekła, ja ich też nie lekceważę. Za to przypisuję epatowaniem ich wymową, nierozważnym podejściem. Jeśli chcesz dobra czyjegokolwiek, to idź do niego i wesprzyj go w tym w czym sobie nie radzi. Natomiast widzę mnóstwo nawiedzonych postaw. Gdzie ktoś sądzi po sobie, że postraszenie jest tą właściwą metodą dla pouczenia danej osoby. Oczywiście że bywa w jakichś przypadkach i tak. Lecz na forach nie leczymy nikogo z niczego, bo nie jest to możliwe w takiej formie. A w bespośrednim kontakcie i oddziaływaniu na kogoś już tak. Tak jak nie da się biologicznych chorób na odległość wyleczyć, tak samo jest i z duchowymi. To że są podejmowane dla rozeznania spraw, pruby opisu i diagnozy, nie oznacza że są w danym przypadku do zastosowania. Czyli sławetny sąd ostateczny tu się kłania. Jako zawór bezpieczeństwa dla nadgorliwców, wyrokujących na odegłość o stanie zdrowia konkretnej osoby. Inna sprawa to jeśli ktokolwiek ma nawet dziwaczne podejście do czegokolwiek, lecz nie nakazuje tego jako jakiekolwiek lekarstwo dla kogokolwiek. To jest to tylko jego widzenie spraw, nic nie wnoszące w ogólnie przyjęty sposób zachowań. Nie ma podstaw do wymuszania na nim innego widzenia, jeśli on go nie używa, a tylko głośno o tym myśli. Sporo osób z ciekawości świata pyta o dziwaczne żeczy. Jeśli jest to tylko ciekawość, nie projekcja swego widzenia bez uzasadnionych tego podstaw. To po co przypisywać takiej osobie bez podstaw do tego, że mąci. A widzę to alergiczne podejście, do wielu osób. I o nich zaznaczam to, gdy widzę że staje się to wytwornicą podziałów na forum. Zamiast życzliwych upomnień. Nie przybliża to do prawdy, a podział postaje z niczego.
No chyba że nie chodzi tu o pojednanie, lecz o odpędzanie się od tak zachowujących się ludzi. Wtedy mówi się wprost, odpędzam się od ciebie ( tu od konkretnego adresata słów ), a ty swoje. Jeśli nie zrozumie i nadal upierdliwie swoje nadaje, to wystarczy nic nie pisać i to wystarcza do tego, by skończyć takie dyskusje. Jeśli natomiast upominania nie skutkują, a ktoś nadal upomina, to sam powinien się leczyć, nie przypisywać leczenie danej osobie. Nie mało w swoim życiu byłem świadkiem przekładania na siłę danej osobie do swego bezskutecznie. Gdy ta tego nie pojmowała, a nie pojmowała, bo tylko z czystej ciekawości zapytała. Nie myśląc o praktycznej potrzebie tego zapytania, a tylko może się to kiedyś przydać. Wtedy to następujące wykłady i pouczenia, są bez sensu. Tworzą podziały, bo w końcu padnie dla jasności ostre słowo. Które będzie jawnym dokopaniem tej osobie, co z tego że do tego doprowadziła. Ważne by być mądrzejszym i nie dać się sprowokować w takich chwilach. Uważam że takiej lekcji my wszyscy na tym forum potrzebujemy, dlatego o tym w ogóle piszę. Jeśli ktokolwiek tego nie rozumie, bądź tego nie potrzebuje, to wystarczy nie nadawać temu dalszego biegu. A tak to i mnie się dostaje, nie mam jednak pretensji, bo chcę wzajemnego zrozumienia bardziej, niż uznania mnie powiedzmy za mądrego. Nie chodzi mi o to. Nawet gdy by to komuś tak wychodziło z tego co piszę. Albowiem służba dobru osobom w potrzebie, nie widzi tego że się pobrudzić można tym czym ta osoba się pobrudziła. To nie jest ważne. Za to dla pseudo czyścioszków, taki rodzaj dbania o czystość własną jest oczkiem w głowie. Nie piszę tego wprost do kogoś, bo nie jest to możliwe wiedzieć na odległość. Choć wielu do tego prowokuje słowem, bym ocenił innego na odległość i wydał o nim sąd. Tak jak by to można było, w prawdzie uczynić na pewno. A jak oceniam tylko formę opisaną, to siłą żeczy jest to mało wyraźne, bo nie wiadomo do końca kto jest tego adresatem. Tak funkcjonuje ludzka percepcja rozumienua czyichś wpisów. Jednak budując królestwo Boga ( królestwo pokoju ). Nie można ulegać naciskom powiedzenia wprost prawdy danej osobie na odległość. Bo to nie pouczy, a gorzej bo nie pozwoli, na tworzenie królestwa pokoju. Czyż nie widzicie tego w całokształcie forumowych debat?
Jeśli komuś zależy na prawdzie znajdzie ją w tym opisie. Jeśli komuś nie jest jeszcze dane znać prawdę, będzie szukał niespójności, zamiast widząc intencje dać sobie siana. Tak to wygląda z nami ogólnie, gdy zjednej strony chcemy znać prawdę, a z drugiej strony poznawszy ją, mamy za nią nie do siebie, lecz innych pretensje. Jeśli ktoś chce czegoś dla siebie, lecz według siebie nie krzywdzącego o sobie usłyszeć. To niech szuka osób w realu, mających do niego miłość. A wtedy taka osoba da jemu informację prawdziwą, zaadresowaną w dobry sposób, więc nie odbieraną za przytyk, czyli z miłością przekazaną.
Tu na forum trudno to uzyskać, można pisać tylko o zadanym charakterze danej informacji. Co i tak może być źle zrozumiane i uznane jako przytyk. Poddaję swe i innych życie analizie, to są moje spostrzeżenia. Jeśli kogoś tak złożony mechanizm ludzkiego obiegu informacji interesuje, wie o czym piszę. Jeśli nie interesuje jednak, to niech na siłę nie doszukuje się własnego ich rozumienua. To dotyczy każdej także biblijnej infirmacji. Dlatego jest prosta przestroga w niej zawarta. Że nie jest biblia do własnego indywidualnego jej wyjaśniania. Bo mądrości w niej zawarte, mogą nie przystawać do wiedzy pojedynczej osoby. A jeśli ktoś rozumie z czym ma do czynienia, to z kolei nie świadczy jeszcze o tym. Że opisawszy to rozumienie, inni to tak samo pojmą. Piszę o tym tak obszernie, nie po to by do końca wszystkich do tej treści przekonać. Bo dla wielu wystarczy tylko to, że poznają jak skomplikowany jest człowiek. A przez to jak trudno jest coś o człowieku, wiedzieć z całą pewnością. Więc by dali tacy sobie siana ze zrozumieniem tych spraw do końca. A pozostawi właściwe tego rozumienie tym, co są w stanie to pojmować i umieją upomnieć w miłości, tylko wtedy. Gdy dana osoba dojrzeje do tego. Wielu tu z nas upomina w ferworze debat, uzyskując nieporozumienie w ten sposób, zamiast dobra upominania. O tym trzeba wiedzieć i umieć poskromić siebie w tym, co wydaje się być tak oczywiste. Co zwykle kończy się tym, że trzeba mieć przygotowanie do tego, zwykle kapłańskie. Poza kapłańskie takie przygotowanie, jest bardzo żadkim darem. Nie radził bym nikomu na tym bazować, że jest się takim wyjątkiem. To rodzi więcej kłopotów, a nie wiele pożytku. A nawet szkody.
To ogólnie do każdej próby oceny, że z pozycji nawet obserwatora, wszystko na forum jest do końca jasne i pewne. Traktujmy siebie jako tych co wyrażają swe zdanie pogląd, jako jeden z elementów układanki. A nie za całościowy autorytet w tym co kto głosi. Nawet naciskami i udanymi podpowiedziami, nie sprawimy tego że ktoś będzie autorytetem. Albowiem jak wiecie, tylko Bóg może być godny bycia autorytetem samym w sobie. Tego niech wszyscy z nas się trzymają, a unikniemy nieporozumień. Które rodzą kłótnie, niczego nie wyjaśniające.

Przeczytanie tego ze zrozumieniem, wystarczy do unikania niechcianego. Jeśli o to chodzi czytającemu. A kłótnicy, sami sobie zaszkodzą, jak? Sami poznają w swoim czasie. Nie trzeba do tego wybiegać aż w wieczność, której nie jesteśmy w stanie opisać wyraziście. Teraźniejszość jest aż nadto dla nas upierdliwa, by nie uczyła nas wystarczająco dobrze. To ostatnie stwierdzenie, to do podobnie myślących jak autor poprzedniego posta. Wybacz że aż tak obszernie.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt lip 14, 2020 9:40 pm
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 25, 2015 12:48 pm
Posty: 857
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
witoldm - osobiście nie mam nic do Ciebie i nie żywię do Ciebie żadnych negatywnych emocji. Pragnąłem Ci tylko zwrócić uwagę, ze ciężko jest mi się odnosić bezpośrednio do Twoich postów gdyż rozpisujesz się w bardzo ogólny sposób i mieszasz przy tym swoją wrażliwość i emocje. To wygląda tak, że rozpisujesz się dosłownie o wszystkim i nie skupiasz się na jednym konkretnym problemie.


A co do straszenia piekłem to zauważ że sam Jezus - nieomylny Bóg nie przebierał w słowach i się nie certolił. Mówił dosłownie, że jeśli się nie nawrócimy i będziemy powodem zgorszenia dla bliźnich to spłoniemy w ogniu nieugaszonym gdzie robactwo piekielne nie umiera (o robakach również wspominają osoby doświadczające NDE, że wyżerają gnijące "ciała" potępionych)


Wt lip 14, 2020 10:40 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3521
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Z tym co teraz piszesz w całości się zgadzam. Chodziło tu tylko o to, by nie przesadzać niepotrzebnie, bez wyraźnego powodu z tym straszeniem. Chrystus gdy był w przstrogach radykalny, a nie zawsze tak mówił. To odnosił się do tych którym, tylko takie słowa pozwalały na spojrzenia na owe przestrogi zrozumiale dla nich. I tylko dla nich, bo do nich mówił. A kto jak kto lecz Bóg wie najlepiej jak się do kogo zwracać by ten pojął. To nie jest ogólna zasada by tylko tak w każdych okolicznościach upominać. Tu w ferworze dyskusji, raz po raz nawet i ja mogę się zapomnieć. I tak radykalnie do każdego, co cię na dany czas nawinie pisać. A kontakt forumowy nie ma jednoznacznej informacji, co konkretnie ktoś myśli w danej sprawie. Więc pomyłki są możliwe. Mówienie o ogólnych prawidłach danego tematu, nie wskazuje bezpośrednio winy konkretnej osoby. Możliwe że jesteś tak nauczony, by wprost przyjmować dane przestrogi do siebie. Zrozum że nie wszyscy tak mają. Więc na tak nie do końca sprawdzonych przesłankach, lepiej nie być radykalnym upominaczem. Bo w razie błędu, będzie zamiast upomnienia rozproszenie posądzaniem. Kościół ma bardzo łagodne podejście do grzeszników. Idź i nie grzesz więcej. Uważasz że zbyt lekceważące powagę sytuacji? Może tak w jakiejś części. Lecz nie ma poprzez to tego. Że delikwent zamiast pojąć przestrogę, obraził się za bezzasadne posądzanie na upominającego i na samego Boga. Jak sądzisz, czy nie warto dmuchać na zimne w takich sytuacjach? Czy nie warto słuchać głosu samego Kościoła w takich sprawach?

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt lip 14, 2020 11:32 pm
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr cze 05, 2002 9:54 pm
Posty: 11056
Lokalizacja: Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Herezje głosisz.
Nie dość ze bzdury to jeszcze herezje. Uważaj na odpowiedzialność za zgorszenie i sprowadzenie na heretycka drogę innych.

_________________
„Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych.„ -George Orwell, Folwark zwierzęcy


Wt lip 14, 2020 11:37 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3521
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wieczne potępienie a dobroć Boga
Dzięki za zrozumienie i takąż odpowiedź. Nie wszystko co piszę, traktuję jako nauczanie Kościoła. Więc mi herezji ot tak z marszu nie przypisuj. Dobra według ciebie, o dobro Kościoła ma zadbać hierarchia. Zwykły wierny automatycznie odpada od tego by dbać także o swój Kościół. Ładny podział proponujesz nadal jak widzę. Oby tak dalej, a nigdy cywilny świat nie będzie jednością. Całe szczęście że Bogu na podziałach nie zależy.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt lip 14, 2020 11:50 pm
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 243 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Suzuja i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL