Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lis 19, 2019 6:34 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 548 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37  Następna strona
 Tropienie Boga - wydzielony 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 2009
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
Conan napisał(a):
Merss. Poczytaj trochę o Advaicie i ZEN i wszystko Ci się rozjaśni. Ja rozumiem że w wyniku tkwienia w bajkowej ideologii naszpikowane magicznym postaciami człowiek ma problem zrozumieć dojrzałą duchowość dla dorosłych. W zasadzie Twoja ignorancja jest przerażająca. Nie znasz podstaw duchowości i jesteś tak zagubiona jak osoba ze wsi na nowoczesnym lotnisku. Myśli nie traktujesz jak powietrze tylko się przez nie definiujujesz. Ile w ciągu dnia procentową masz ciszy A w ilu procentach gra Ci w głowie radio Merss ? Bóg nie jest wymysłem tylko nasza esencja. Krytykuje tylko dziecinne obrazy Boga

Conan, wlasnie tymi postami potwierdzasz to co pisala merss.
Wydaje ci sie ze wszyscy tak maja jak ty i z tad twoj problem.
Niestety kazdy widzi rzeczywistosc po swojemu i czesto ludzie ze wsi lepiej orientuja sie na nowoczesnym lotnisku niz miastowi bo to nie jest kwestia znajomosci techniki tylko koncentracji na rzeczach istotnych.
Pamietam stare powiedzenie "koniec jezyka za przewodnika". :)
Jak sie bedziesz koncentrowal na ilosci kolorowych obrazkow reklam to soe zgubisz, a jak zauwazysz ludzi to jestes jak u siebie. Oczywiscie trzeba by to bylo dla ciebie naturalnym, bo jak nie widzisz ludzi tylko kolorowe reklamy to one ci nie pomoga.
Ty bedziesz potrzebowal relaksu-ciszy by zaczac logicznie myslec wsrod tych kolorowych reklam, ale inni beda juz w tym czsie wchodzili do samolotu.

_________________
someone1@opoczta.pl


Pn lis 12, 2018 11:58 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2913
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
Viridiana napisał(a):
[
Wiesz, że się nie zgadzasz, nie masz tylko pełnego pojęcia na temat tego, dlaczego się nie zgadzasz. Aha.

Po prostu katolickie rozumienie Euchrystii trąca mi anachronicznym myśleniem magicznym. I to mi nie pasuje do mojej wizji duchowości. Ba, nawet się boję trochę takiego myślenia, choć może w przypadku Eucharystii trochę na wyrost. Kojarzy mi się to z okultyzmem, jakiś kult amuletów, laleczki voodoo itp. Kiedyś nie brałam tego poważnie, ale jak się naczytałam w necie róznych historii, to teraz się boję :-(
Cytuj:
Nie wiem, też się nad tym zastanawiałam. Może trudniej by było je "podać" wiernym, trzeba by było wielkiego naczynia, mogłoby się porozlewać po posadzce?

Czytałam kiedyś o tym, że tak jak piszesz, jest to spowodowane względami praktycznymi, jednak to też mi coś śmierdzi. Bo o ile jestem w stanie zrozumieć punkt widzenia ludzi, którzy traktują Eucharystię tylko jako pamiątkę i wobec tego rezygnują z wina, to już nie rozumiem, jak katolicy, którzy wierzą w realną przemianę chleba i wina w ciało i krew Chrystusa, ze względów praktycznych rezygnują z podawania wina wiernym. Skoro ten "rytuał" nie jest tylko pamiątkowy (umowny), to IMO duchowni katoliccy powinni się go trzymać wiernie, bez żadnych uproszczeń, modyfikacji, bo to przecież powinno mieć realny wpływ na samo doświadczenie. Czyż nie?
Cytuj:
Natomiast jeżeli jesteś wokół ludzi po stronie Boga, to ich braterskie napomnienia czasami mogą być zbawienne. Bo nie wynikają z czystej nienawiści, tylko z troski o rozwój duchowy (choć nie zawsze to widać).

Więkoszśc ludzi jest po stronie Antychrysta. Nawet Ci co mają Boga na ustach często są po ciemnej stronie mocy (czasem jedną nogą, a czasem dwiema). Dlatego osobiście nie wierzę w żadne deklaracje. Patrzę, jak dana osoba reaguje, jak postępuje i potem dopiero oceniam, po czyjej jest stronie. Nie można dać się zwieść pozorom. Czasem ateista jest bardziej wierzący niż katolik. Serio :)
Cytuj:
Że tak powiem, to pewnie już taka zabawa w przeglądaniu Biblii, że ciężko jednoznacznie odpowiedzieć. Jeśli cię interesuje konkretnie Kościół Katolicki pod tym względem, pewnie trzeba by było zajrzeć do Prawa Kanonicznego czy innych takich.

Ja mam trochę obawę, że o ile Jezus Chrystus wiedział, kogo wybiera na apostoła (miał odpowiednie komptenecje), to już w komptenecje jego apostołów powątpiewam. Nawet uczniowie Chrystusa nie rozumieli (w pełni) jego nauk. I teraz im dalej w czas, tym bardziej rozmyte te kompetencje. Więc powiedzmy, że współczesny kapłan katolicki może mieć bardzo mało wspólnego z Jezusem Chrystusem, którego powinien reprezentować. Tak naprawdę będzie to ślepy traf. Ale to już moje lęki i fobie :mrgreen:
Cytuj:
Wspólnota to już swego rodzaju instytucja. :wink:

No tak. Ale czym innym jest wspólnota niesformalizowana, np. chrześcijan, a czym innym wspólnota rzymskich katolików. Żeby być katolikiem musisz wypełniać nie tylko dekalog i przykazanie miłości (w wielkich skrócie), ale też szereg nakazów kościelnych. Musisz przyznać, ze wspólnota katolików jest dość hermetyczna.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Pn lis 12, 2018 12:31 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3113
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
Conan i każdy kto myśli że poznał coś do końca.
Walka ze słowem ( oczywiście że prawdy). Kończy się zawsze przegraną. Bo nikt w ciągu krótkiego życia nie zgłębił wszystkiego. Więc znając tylko to co człowiek może sam sprawdzić, będzie to niczym w ogromie tego co jest prawdą. To określiłem jako przegraną, na własme życzenie z resztą. Najlepiej nie walczyć ze słowem a je przyjmować na zasadzie, jeśli będzie ono pasować do sytuacji, to go wtedy przemyślę i porównam. Walka ze słowem jest bowiem zbędna. Ono nie adekwatne do danej sytuacji, po prostu nie ma znaczenia. Jest fałszem brutalnie to ujmując, nawet gdy ma w sobie prawdziwe odniesienie. W tropieniu Boga zawsze człowiek skazany jest na przegraną. A to dlatego że może tylo opisać to co już zaistniało. Bóg natomiast tworzy nowe( nowe stany, nowe rzeczy). Bóg się bowiem nie powtarza. To człowiek kopiuje, nie raz w nieskończoność. Czyli powtarza się. Pisałeś wcześniej o spamie. Teraz piszesz o wyzwalaniu się ze spamu poprzez ciszę. Jednak posuwasz się zbyt daleko. Bo starasz się wykazać to że, spamem są opisy historyczne o Bogu. Pomimo że jest to jednorazowe ukazywanie Boga. Czyli to co istotne o Bogu, było raz wypowiedziane, nie było i nadal nie jest spamem. Jeśli masz na myśli spam, w sensie jednorazowowego powtarzania się. To masz rację jesteśmy spamerami Boga. Tylko teraz rozróżnienie. Jeśli nie możemy o sobie powiedzieć że nic co Bóg nie uczynił, my nie jesteśmy w stanie czynić. To nie jest to chciał czy nie spam, tak funkcjonujemy. Jest to cały czas jeden sens nie będący spamem, pomimo powtarzania go. Jest to tylko przypominanie. Lecz to de fakto nie jest naszym problemem. Bo słowo spam ma tylko jeden wydźwięk. Spam to negatywne zachowanie, polegające na powtarzaniu czynności już raz wykonanej. A która to czynność wymaga, tylko jednego podejścia. Tu jest mowa o mówieniu czegoś, co już zostało raz powiedziane w odpowiedni sposób. Czyli nic w tym powiedzeniu nie można zmieniać, ani paplać nieustannie w każdej sytuacji. O Bogu powiedziano już raz to co trzeba. To co np. my wypowiadamy modląc się jest powtórnym powiedzeniem, przypominaniem. To nie jest spamem, według jego negatywnego wydźwięku. Nie jest niepotrzebnym mąceniem. No bo czy przypominanie sobie czegoś ważnego, nie jest dla nas radością? Radość wyklucza negowanie i sam spam. Dobre owoce także wykluczają spam.
Zagubiłeś się w tym o czym piszesz. Czyli w walce wewnętrznej z własnym spamem. Bo przyjąłeś że spam, to każde wewnętrzne słowo które jest w człowieku. Dlatego wyszło tobie że, spamem jest też religia, która powtarza słowo Boga. Niestety słowo Boga nigdy nie było, nie jest i nie będzie spamem. To jest nie podważalna prawda. Usłyszysz ją nie tylko ode mnie. Usłyszysz ją od Boga, jako tą. Bóg tobie powie. Pisał tobie - witoldmn, że się nie powtarzam. Więc potwierdzam to, pisał to prawdziwie.
Teraz skoncentruj się. Czy to co napisałem ja o tym samym, o nie powtarzaniu się Boga jest prawdą? Czy to wynika tylko z mojego twierdzenia? Czy to wynika także z twierdzenia od Boga? Czy choć te stwierdzenia nie pokrywają się w słowach, to czyż nie znaczą tego samego? Zaprzeczysz? Zaprzeczysz temu że są to różne zdania, a znaczą to samo? Zaprzeczysz że ani ja, ani Bóg mówimy prawdę? Powiesz nie mówią prawdy? Bądź że -witekm zmyślił to co napisał także w znaczeniu, więc nie jest to prawdą?
Podsmowując ten fragment. Bo to co poruszyłem jest moim opisem, nie mam powodu by uznać to zdanie Boga które jemu przypisałem, za wypowiedź Boga. Bóg nie musi kopiować mej wypowiedzi, by potwierdzić to że piszę prawdę. Może zupełnie w inny sposób się wyrazić i nadal sens tego wyrażenia będzie ten sam. Że ja napisałem prawdę że Bóg się nie powtarza. Zaruwno prawdziwe są moje słowa że Bóg się nie powtarza. Jak i te słowa zawierające treść potwierdzenia mych słów, podane przez mnie. Jednak nie będące bezpośrednią mową Boga.
Albowiem dane jest ludziom mówić to co wyraża Bóg, według swego języka, jednak w znaczeniu odpowiadającym treści słów Boga. Inaczej ludzie mówią o Bogu jakby Bóg mówił. Mówią wtedy prawdę. Którą później potwierdza Bóg swoim słowem potwierdzenia, tego sensu jako prawdę. Bóg wtedy nie wypowiada tego samego zestawu słów. On wypowiada znacznie więcej, aniżeli ktokolwiek w jego imieniu także powiedział. Tak jest z Bogiem.
Piszę to bardziej dla tych co nie pojmują nadal Boga. Aniżeli tylko do -Conana. Bo znając jego reakcje, od razu tego nie pojmie. Lecz w imię prawdy o Bogu to piszę, dla tych którzy szukają w Bogu swego oparcia.
Jest to bowiem trudna nie każdemu dostępna lingwistyka słowna. Dająca zrozumienie zagadnienia typu Bóg. Ktą ją poznał, będzie wiedział że jest ona drogą do Boga. A kto nie zna, będzie ona głupstwem dla niego. Tak jest i z wcześniejszą nauką, ( Chrystusową ). Zawarłem najistotniejsze sformułowania, a i tak wyszedł tasiemiec. Bo tylko trzy litery - Bóg, są krótkim wyrażeniem Boga. A to co one ujawniają jest bardzo złożonym nie do ogarnięcia zagadnieniem. Kto nie lubi się głowić, niech nie zgłębia Boga, wystarczy że uwierzy na słowo. To dla tych co myślą, że wszystkiemu podołają. Nie będzie to ujmą, jeśli pojąć nie zdołają. Tak wygląda kierunk Bóg. Albowiem błogosławieni którzy uwierzyli.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pn lis 12, 2018 12:42 pm
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5026
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
Natrafiłem na wg mnie wykład - petardę ks. prof. Michała Hellera. Trwa ok. godziny, nie wiem czy nasi mędrkowie będą na tyle cierpliwi, ale warto. Ważniejsze niż Wszechświat

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pn lis 12, 2018 2:09 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 787
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
towarzyski.pelikan napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Wiesz, że się nie zgadzasz, nie masz tylko pełnego pojęcia na temat tego, dlaczego się nie zgadzasz. Aha.

Po prostu katolickie rozumienie Euchrystii trąca mi anachronicznym myśleniem magicznym. I to mi nie pasuje do mojej wizji duchowości. Ba, nawet się boję trochę takiego myślenia, choć może w przypadku Eucharystii trochę na wyrost. Kojarzy mi się to z okultyzmem, jakiś kult amuletów, laleczki voodoo itp. Kiedyś nie brałam tego poważnie, ale jak się naczytałam w necie róznych historii, to teraz się boję :-(

Ah ten internet. :?
Eucharystia kojarzy mi się trochę z tą sceną w Biblii, gdzie Jezusa dotyka kobieta, która od dwunastu lat cierpiała przez krwotoki. Myślę, że to całkiem dobra analogia. :wink:
towarzyski.pelikan napisał(a):
Cytuj:
Nie wiem, też się nad tym zastanawiałam. Może trudniej by było je "podać" wiernym, trzeba by było wielkiego naczynia, mogłoby się porozlewać po posadzce?

Czytałam kiedyś o tym, że tak jak piszesz, jest to spowodowane względami praktycznymi, jednak to też mi coś śmierdzi. Bo o ile jestem w stanie zrozumieć punkt widzenia ludzi, którzy traktują Eucharystię tylko jako pamiątkę i wobec tego rezygnują z wina, to już nie rozumiem, jak katolicy, którzy wierzą w realną przemianę chleba i wina w ciało i krew Chrystusa, ze względów praktycznych rezygnują z podawania wina wiernym. Skoro ten "rytuał" nie jest tylko pamiątkowy (umowny), to IMO duchowni katoliccy powinni się go trzymać wiernie, bez żadnych uproszczeń, modyfikacji, bo to przecież powinno mieć realny wpływ na samo doświadczenie. Czyż nie?

Generalnie choć też mnie to zastanawia, nie zagłębiałam się w temat. Natomiast jeżeli my jako katolicy wierzymy w to, że to naprawdę jest Krew Chrystusa po przemianie, to nie możemy traktować jej jak wody ze strumyka i myśleć, że "ah, jak się porozlewa po posadzce to nic się nie stanie". Taka moja hipoteza.
towarzyski.pelikan napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Natomiast jeżeli jesteś wokół ludzi po stronie Boga, to ich braterskie napomnienia czasami mogą być zbawienne. Bo nie wynikają z czystej nienawiści, tylko z troski o rozwój duchowy (choć nie zawsze to widać).

Więkoszśc ludzi jest po stronie Antychrysta. Nawet Ci co mają Boga na ustach często są po ciemnej stronie mocy (czasem jedną nogą, a czasem dwiema). Dlatego osobiście nie wierzę w żadne deklaracje. Patrzę, jak dana osoba reaguje, jak postępuje i potem dopiero oceniam, po czyjej jest stronie. Nie można dać się zwieść pozorom. Czasem ateista jest bardziej wierzący niż katolik. Serio :)

Wierzący może nie, co najwyżej bardziej postępujący jak chrześcijanin. :wink: Wiem, że są chrześcijanie z błędnym pojęciem wiary. Natomiast też każdy z nas grzeszy i też trzeba zauważyć, że nie każdy błąd jest argumentem przeciw słuszności upomnienia danej osoby. Ja za ważne kryterium racji danego upomnienia uważam to, jak bardzo jest zgodne z Biblią, albo jeżeli akurat niekoniecznie odnosi się do nakazu biblijnego, bo Kościół ma i takie, jak bardzo da się to logicznie wytłumaczyć. :wink: Oczywiście jej poziom wiary, który się wyraża w postępowaniu, też jest ważny, ale czasami ktoś może mieć rację mimo, że długa droga przed nim.
towarzyski.pelikan napisał(a):
Cytuj:
Że tak powiem, to pewnie już taka zabawa w przeglądaniu Biblii, że ciężko jednoznacznie odpowiedzieć. Jeśli cię interesuje konkretnie Kościół Katolicki pod tym względem, pewnie trzeba by było zajrzeć do Prawa Kanonicznego czy innych takich.

Ja mam trochę obawę, że o ile Jezus Chrystus wiedział, kogo wybiera na apostoła (miał odpowiednie komptenecje), to już w komptenecje jego apostołów powątpiewam. Nawet uczniowie Chrystusa nie rozumieli (w pełni) jego nauk. I teraz im dalej w czas, tym bardziej rozmyte te kompetencje. Więc powiedzmy, że współczesny kapłan katolicki może mieć bardzo mało wspólnego z Jezusem Chrystusem, którego powinien reprezentować. Tak naprawdę będzie to ślepy traf. Ale to już moje lęki i fobie :mrgreen:

Nie rozumieli w pełni... Pytanie, do kiedy? Bo w Biblii jest też opisane to, jak Duch Święty daje im natchnienie i wtedy już mogli ją pojąć.
towarzyski.pelikan napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Wspólnota to już swego rodzaju instytucja. :wink:

No tak. Ale czym innym jest wspólnota niesformalizowana, np. chrześcijan, a czym innym wspólnota rzymskich katolików. Żeby być katolikiem musisz wypełniać nie tylko dekalog i przykazanie miłości (w wielkich skrócie), ale też szereg nakazów kościelnych. Musisz przyznać, ze wspólnota katolików jest dość hermetyczna.

Chrześcijanie też mają swoje ograniczenia, tylko po prostu w trochę innym zakresie. To już pewnie kwestie religioznawstwa, spośród religii abrahamowych możemy wyróżnić chrześcijaństwo, gałęzią chrześcijaństwa jest m. in. katolicyzm, a ten znów się dzieli na różne odłamy, np. na Kościół Rzymskokatolicki. Więc, że tak powiem, znów pojawia się dylemat. Jeśli by to ująć pod kątem bardziej biblijnym, to Chrystus założył Kościół i dał apostołom nakaz ewangelizacji i powiedział, że kto ich usłucha, Jego usłucha, apostołowie zostali natchnieni Duchem Świętym (już trochę później) no i że tak powiem... Podejście "Chrystus tak, Kościół nie" nie jest do końca uzasadnione, bo chociaż pewnie możnaby uczynić teraz debatę, które wyznanie jest tym "natchnionym" to i tak zaczyna się od tego, że... Jakieś wyznanie musi być natchnione.


Pn lis 12, 2018 5:25 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2913
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
Viridiana napisał(a):
Ah ten internet. :?
Eucharystia kojarzy mi się trochę z tą sceną w Biblii, gdzie Jezusa dotyka kobieta, która od dwunastu lat cierpiała przez krwotoki. Myślę, że to całkiem dobra analogia. :wink:

Gdybym miała przyjąć Eucharystię z rąk samego Chrystusa, też bym pewnie uwierzyła. Ja po prostu nie wierzę, że ksiądz ma takie moce jak Jezus Chrystus.
Cytuj:
Generalnie choć też mnie to zastanawia, nie zagłębiałam się w temat. Natomiast jeżeli my jako katolicy wierzymy w to, że to naprawdę jest Krew Chrystusa po przemianie, to nie możemy traktować jej jak wody ze strumyka i myśleć, że "ah, jak się porozlewa po posadzce to nic się nie stanie". Taka moja hipoteza.

To już jest popadanie w przesadę. Wystarczy umoczyć lekko opłatek w winie i podać wiernemu. Prawdopodobieństwo rozlania się wina po posadzce graniczy z cudem. Opłatek też przecież czasem upada i nikt z tego tytułu sobie włosów nie wyrywa. Wypadek to wypadek.
Cytuj:
Wierzący może nie, co najwyżej bardziej postępujący jak chrześcijanin.

Według mnie o wierze świadczą czyny. Jeśli ktoś twierdzi, że wierzy, a za tym nie idzie odpowiednia postawa, to tylko mu się wydaje, że wierzy. Chce się po prostu poczuć kimś dobrym, uciszyć sumienie.
Cytuj:
Wiem, że są chrześcijanie z błędnym pojęciem wiary. Natomiast też każdy z nas grzeszy i też trzeba zauważyć, że nie każdy błąd jest argumentem przeciw słuszności upomnienia danej osoby. Ja za ważne kryterium racji danego upomnienia uważam to, jak bardzo jest zgodne z Biblią, albo jeżeli akurat niekoniecznie odnosi się do nakazu biblijnego, bo Kościół ma i takie, jak bardzo da się to logicznie wytłumaczyć. :wink: Oczywiście jej poziom wiary, który się wyraża w postępowaniu, też jest ważny, ale czasami ktoś może mieć rację mimo, że długa droga przed nim.

Z tym się zgadzam.
Cytuj:
Nie rozumieli w pełni... Pytanie, do kiedy? Bo w Biblii jest też opisane to, jak Duch Święty daje im natchnienie i wtedy już mogli ją pojąć.

Mam głównie na myśli czasy pobiblijne. Co było w czasach Bibliii, to wiemy. Ale jak się weryfikuje kompetencje bardziej współczesnych apostołów?
Cytuj:
Chrześcijanie też mają swoje ograniczenia, tylko po prostu w trochę innym zakresie. To już pewnie kwestie religioznawstwa, spośród religii abrahamowych możemy wyróżnić chrześcijaństwo, gałęzią chrześcijaństwa jest m. in. katolicyzm, a ten znów się dzieli na różne odłamy, np. na Kościół Rzymskokatolicki. Więc, że tak powiem, znów pojawia się dylemat. Jeśli by to ująć pod kątem bardziej biblijnym, to Chrystus założył Kościół i dał apostołom nakaz ewangelizacji i powiedział, że kto ich usłucha, Jego usłucha, apostołowie zostali natchnieni Duchem Świętym (już trochę później) no i że tak powiem... Podejście "Chrystus tak, Kościół nie" nie jest do końca uzasadnione, bo chociaż pewnie możnaby uczynić teraz debatę, które wyznanie jest tym "natchnionym" to i tak zaczyna się od tego, że... Jakieś wyznanie musi być natchnione.

"Chrystus tak, Kościół nie", da się uzasadnić w ten sposób, że nie separujesz się od innych chrześcijan (rozumianych jako Kościół), żyjąc w pojedynkę z Chrystusem, tylko właśnie otwierasz się na wszystkich chrześcijan, niezależnie od tego, czy to katolik, protestant, czy jakiś agnostyk/ateista, który żyje jak chrześcijanin. Po prostu ten Kościół rozumiesz szeroko. Ja uważam, że żadne z wyznań chrześcijańskich nie jest bardziej natchnione od reszty. Każde z nich ma coś dobrego w sobie. A ostatecznie o Kościele decydują ludzie. Choćby nie wiem jak doskonała doktryna nic nie zdziała bez ludzi o otwartych sercach. I dam uciąć głowę, że większość polskich katolików, gdyby się urodziło w kraju protestanckim, dziś z równą żarliwością by przedstawiali swoje wyznanie za bardziej natchnione niż katolickie.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Pn lis 12, 2018 7:17 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lip 01, 2017 8:51 pm
Posty: 291
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
towarzyski.pelikan napisał(a):

Cytuj:
Chrześcijanie też mają swoje ograniczenia, tylko po prostu w trochę innym zakresie. To już pewnie kwestie religioznawstwa, spośród religii abrahamowych możemy wyróżnić chrześcijaństwo, gałęzią chrześcijaństwa jest m. in. katolicyzm, a ten znów się dzieli na różne odłamy, np. na Kościół Rzymskokatolicki. Więc, że tak powiem, znów pojawia się dylemat. Jeśli by to ująć pod kątem bardziej biblijnym, to Chrystus założył Kościół i dał apostołom nakaz ewangelizacji i powiedział, że kto ich usłucha, Jego usłucha, apostołowie zostali natchnieni Duchem Świętym (już trochę później) no i że tak powiem... Podejście "Chrystus tak, Kościół nie" nie jest do końca uzasadnione, bo chociaż pewnie możnaby uczynić teraz debatę, które wyznanie jest tym "natchnionym" to i tak zaczyna się od tego, że... Jakieś wyznanie musi być natchnione.

(...) Ja uważam, że żadne z wyznań chrześcijańskich nie jest bardziej natchnione od reszty. Każde z nich ma coś dobrego w sobie. A ostatecznie o Kościele decydują ludzie. Choćby nie wiem jak doskonała doktryna nic nie zdziała bez ludzi o otwartych sercach. I dam uciąć głowę, że większość polskich katolików, gdyby się urodziło w kraju protestanckim, dziś z równą żarliwością by przedstawiali swoje wyznanie za bardziej natchnione niż katolickie.

Pod wpływem tego, w czym do tej pory się zagłębiałem w swojej drodze nawracania, jestem coraz bliżej zdania, że nie są ważne żadne religie, żadne obrzędy itp. Jeśli spotkam człowieka, o którym nic nie wiem, a "poda mi rękę w potrzebie" (z miłości), to ten człowiek nie może się potępić. Miłość do człowieka to miłość do Boga. Ale jeśli ten człowiek nie wierzy w Boga lub w nic nie wierzy, a w godzinie śmierci przyjmie łaskę bezpośrednią pojednania się z Bogiem, to będzie pokutował w czyśćcu za to, że przez tak długi czas nie wierzył w Niego. Nie jestem pewny ostatniego zdania od przecinka.

_________________
Miłując bliźniego, miłujesz Boga.


Ostatnio edytowano Pn lis 12, 2018 8:15 pm przez zb1024, łącznie edytowano 2 razy



Pn lis 12, 2018 8:11 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So paź 08, 2016 3:54 pm
Posty: 583
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
Jockey napisał(a):
feelek napisał(a):
towarzyski.pelikan napisał(a):
Jeśli ktoś wierzy w moc i znaczenie Eucharystii, to będzie ona go umacniać w wierze, a jeśli ktoś nie wierzy, to będzie to bez żadnej mocy sprawczej.

Zgadza się, Eucharystię może spożywać jedynie ten, kto wierzy.

Ciekawi mnie jak wypełniają to polecenie Jezusa
J, 48 Jam jest chleb życia. 49 8 Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. 50 To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. 51 Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata». 52 Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?»
53 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. 54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. 55 Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. 56 Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. 57 Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez9 Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. 58 To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki»


Moim zdaniem samodzielnie ograniczają sobie łaskę.



No dobrze to mam takie pytanie do Pana Moderatora...Czy po spożyciu opłatka który staje się prawdziwym Ciałem Chrystusa w czasie niedzielnej Eucharystii żyjesz na wieki?


Pn lis 12, 2018 8:11 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5026
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
King - zachowaj JAKIŚ poziom co?
Tak - owszem. Uprzedzając dalsze zaczepki - umrzemy wszyscy tu na Ziemi, ale zmartwychwstaniemy, dzięki spożywaniu Ciała i Krwi Chrystusa.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pn lis 12, 2018 8:20 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So paź 08, 2016 3:54 pm
Posty: 583
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
O jakim poziomie mówisz i co konkretnie nie pasuje ci w tym pytaniu? w sumie nawet nie do Ciebie więc...skoro spożywasz ciało Pana Jezusa pod postacią Eucharystii to zgodnie ze słowami Pana Jezusa powinieneś żyć na wieki przecież to proste i logiczne czego tu nie rozumiesz?


Pn lis 12, 2018 9:22 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5026
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
No i dostałeś odpowiedź.. Więc..?

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pn lis 12, 2018 10:19 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
PeterW napisał(a):
Natrafiłem na wg mnie wykład - petardę ks. prof. Michała Hellera. Trwa ok. godziny, nie wiem czy nasi mędrkowie będą na tyle cierpliwi, ale warto. Ważniejsze niż Wszechświat

kolega jest w stanie jakoś uzasadnić swoja tezę dlaczego ten wykład jest petardą? W moim odczuciu absolutnie nie jest, nie wnosi bowiem niczego nowego do szeroko pojmowanej fizyki, nie zawiera żadnych dowodów, wyników eksperymentów, obserwacji itp. itd., jest to wyłącznie osobista refleksja natury filozoficznej autorstwa pana profesora.

Profesor zakłada że istnieje punkt Alfa - początek wszechświata i na tej podstawie rozwija cały swój wykład. Są jednakże inne modele, jak np. koncepcja Rogera Penrose która postuluje że wszechświat jest cykliczny, wiecznie się odradza a zatem nigdy nie było żadnego punktu Alfa. Link do filmu opublikowanego przez Centrum Fizyki Teoretycznej PAN: https://www.youtube.com/watch?v=I70r_mrx7S8

link do publikacji naukowej: https://arxiv.org/abs/1808.01740

Wszechświat cykliczny nie potrzebuje stwórcy a odpowiedź dlaczego istnieje brzmi: bo tak.

Profesor Heller na końcu przestrzega że jest to tylko jego prywatna wizja i to zastrzeżenie wziąłbym sobie do serca ;)


Wt lis 13, 2018 1:17 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt sie 17, 2012 11:13 pm
Posty: 3007
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
Peter1975 napisał(a):
Profesor Heller na końcu przestrzega że jest to tylko jego prywatna wizja i to zastrzeżenie wziąłbym sobie do serca
Ja, z tego wykładu, bardziej do serca wziąłem opinię profesora, że jest to wizja z punktu widzenia bakterii, która "rozmyśla" o człowieku.
Osobiście zdecydowanie bardziej wierzę św. teologii, niźli takiej bakteriologii.


Wt lis 13, 2018 1:55 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5026
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
Peter1975 napisał(a):
PeterW napisał(a):
Natrafiłem na wg mnie wykład - petardę ks. prof. Michała Hellera. Trwa ok. godziny, nie wiem czy nasi mędrkowie będą na tyle cierpliwi, ale warto. Ważniejsze niż Wszechświat


nie zawiera żadnych dowodów, wyników eksperymentów, obserwacji itp. itd., jest to wyłącznie osobista refleksja natury filozoficznej autorstwa pana profesora.


Powitać następnego eghm.. "rozgarniętego" który szuka dowodów na istnienie Boga. Nie wiem, epidemia jakaś????

Skoro uważnie wysłuchałeś wykładu, powinieneś był też (w części pytań i odpowiedzi) dosłuchać, co profesor mówi o dowodzeniu istnienia Boga..

Cytuj:
Profesor zakłada że istnieje punkt Alfa - początek wszechświata i na tej podstawie rozwija cały swój wykład. Są jednakże inne modele, jak np. koncepcja Rogera Penrose która postuluje że wszechświat jest cykliczny,
wiecznie się odradza a zatem nigdy nie było żadnego punktu Alfa.


Już starożytni miewali takie pomysły.. Model który w zasadzie do niczego nie prowadzi, bo czas zamknięty we Wszechświecie w kolapsie też zniknie, po "odrodzeniu się" nie ma pamięci po minionym okresie.
Model póki co też taki sobie, bo nie udowodniono, że Wszechświat kiedyś zacznie się kurczyć. Ale dobrze napisałeś - "postuluje"

Cytuj:
Wszechświat cykliczny nie potrzebuje stwórcy a odpowiedź dlaczego istnieje brzmi: bo tak.


Rozumiem, że stwierdzenie Bóg istnieje - "bo tak" uznajesz za równoważne?

Cytuj:
Profesor Heller na końcu przestrzega że jest to tylko jego prywatna wizja i to zastrzeżenie wziąłbym sobie do serca ;)


Widziana z pozycji bakterii, jak i inne koncepcje widziane z podobnej perspektywy (czyli każda).

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Wt lis 13, 2018 2:02 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Tropienie Boga - wydzielony
PeterW napisał(a):

Powitać następnego eghm.. "rozgarniętego" który szuka dowodów na istnienie Boga. Nie wiem, epidemia jakaś????

Skoro uważnie wysłuchałeś wykładu, powinieneś był też (w części pytań i odpowiedzi) dosłuchać, co profesor mówi o dowodzeniu istnienia Boga..

Kolega widzę nie potrafi bez ad personam prawda? :) nigdzie nie napisałem o dowodach na istnienie Boga, kolega sam to sobie dodał, napisałem jedynie że wykład profesora w moim odczuciu nie wnosi niczego i nie zawiera żadnych dowodów na cokolwiek, więc pozwoliłem sobie nie zgodzić się opinią kolegi iż wykład ten jest "petardą".

PeterW napisał(a):
Rozumiem, że stwierdzenie Bóg istnieje - "bo tak" uznajesz za równoważne?


Oczywiście że nie. Wszechświat istnieje, dowodu na istnienie Boga - brak.

PeterW napisał(a):
Widziana z pozycji bakterii, jak i inne koncepcje widziane z podobnej perspektywy (czyli każda).


Dla przykładu prawa fizyki obowiązują wszędzie, dlatego pozwolę sobie nie zgodzić się iż każda koncepcja z perspektywy człowieka nadaje się jedynie do kosza a wszechświat jest niepoznawalny w sposób fundamentalny.


Wt lis 13, 2018 2:30 pm
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 548 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL