Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn paź 26, 2020 2:49 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 303 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 21  Następna strona
 Dlaczego wierzycie? 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 5234
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
Tulczyn napisał(a):
5. Niezupełnie zgodzę się z tym, że od religii zależy co jest dobre czy złe. Istnieje pewien uniwersalny system etyczny narodów cywilizowanych, który panuje niezależnie od religii. Dla przykładu - kradzież będzie potępiana zarówno przez wszystkie religie, jak i przez ateistów, podobnie z umyślnym zabójstwem.
A i jeszcze jedno - co do Islamu, to dość ciekawy i nieco zaściankowy pogląd na sprawę. Obowiązkiem muzułmanina nie jest bycie terrorystą, ba społeczność muzułmańska zazwyczaj potępia zamachy ekstremistów. Terroryści to mały ułamek muzułmanów, zradykalizowana grupa fanatyków, którzy - jak chociażby ISIS - prześladują również muzułmanów, którzy ich nie popierają, na równi z chrześcijanami i jazydami. Polecam tutaj lekturę książki "Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego" autorstwa Samira, muzułmanina, który spisywał pamiętnik żyjąc na terenach okupowanych przez Daesz.

Po tym ostatecznie można stwierdzić, że szkoda było się do ciebie odzywać, skoro wierzysz w takie rzeczy.


Pt sty 11, 2019 5:23 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 10, 2018 10:18 pm
Posty: 724
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
merss napisał(a):
Agnostyzm to kierunek zmierzający ku ateizmowi.

Założyciel tematu jest ateistą. Agnostycyzm to nie jest jakaś faza przejściowa, bo albo się wierzy w istnienie Boga(teizm), albo nie(ateizm). Większość ateistów jest agnostykami, bo nie twierdzą, że dysponują wiedzą uprawniającą ich do definitywnego wykluczenia możliwości, że jakiś Bóg istnieje.

_________________
"What’s the point of a f***ing window if you can’t jump out of it?" - Patrick Melrose


Pt sty 11, 2019 5:42 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz lis 22, 2018 6:41 pm
Posty: 149
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
Tulczyn, młody jesteś, ale mam kilka pytań na które oczywiście nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz, ale serio jestem ciekawy i nie pomyśl że zadaję je prokuratorskim tonem.

Jak wyobrażałeś sobie dalszy związek z wierzącą dziewczyną? Sądzę też, że w perspektywie byłaby bardziej intymna relacja. Czy miałbyś poczucie winy (gdyby tak było) że twoja ukochana robi coś wbrew swojemu sumieniu i sprzeniewierza się zasadą które wyznaje?

Czy nie zmierzałbyś do tego by Twoja dziewczyna przez stopniową ewolucję odeszła od swojego światopoglądu na rzecz bardziej zbliżonego do Twojego? Bo ja gdybym był w związku z ateuszką lub agnostyczką to bym do tego zmierzał, tylko w drugą stronę. Oczywiście nie siłą, szantażem, kłamstwem (bo to histeryczne a i tak nieskuteczne), ale powoli, systematycznie, dyskretnie.

Wiem że byliście / jesteście w młodym wieku, ale tak potencjalnie jakbyś wyobrażał sobie małżeństwo i wychowanie dzieci w rodzinie mieszanej wyznaniowo? Czy zgodziłbyś się na jednostronny ślub katolicki, w którym zadeklarowałbyś że nie będziesz przeszkadzał w katolickim wychowaniu potomstwa? Szczerze dla mnie to dyskryminujące dla osoby niewierzącej (co nie znaczy, że uważam takie rozwiązanie za złe, bo skoro w ogóle dopuszcza się ślub kościelny mieszany to jest to dobre zabezpieczenie dla interesów strony katolickiej), jest tu zasada dobrowolności umowy, ale już bez zachowania zasady symetrii.

***

Jeszcze taka uwaga, chociaż może już o tym wspominałem. Obserwując związki (w tym małżeństwa) znajomych i czytając widzę, że strona katolicka na ogół przejmuje niekatolickie zasady drugiej strony. Na początku patrzałem na to przez pryzmat płci, ale nie znalazłem żadnej prawidłowości. Przykład z rodziny: ślub kościelny, ona katoliczka, religijni rodzice (matka bardzo i b serdeczna, bez fanatyzmu), on ateista / agnostyk z czasem poszedł w filozofię dalekiego wschodu. Z tego co wiem to dzieci mają niechrzczone, jeżdżą co pewien czas do Azji do swojego guru, ona przejęła jego system wartości (który się mu uformował już po ślubie). Ten przykład znam dobrze, ale inne też są zgodne z tym kierunkiem. Wątpię bym miał jakieś wybitnie niereprezentatywne przykłady, myślę że też widzicie taką prawidłowość. Dlaczego tak często A katolik z B agno / atei / wschód (bo to najczęściej chyba się zdarza) to po jakimś czasie A przechodzi na pozycję B, a nie odwrotnie albo chociaż każdy trzyma się swojego? Dlaczego para A + A częściej zdarza się, że po latach jeden A przechodzi na B, a potem i nierzadko drugi A na B. A w parach B + B tak rzadko przynajmniej jedno nie staje się A? Pisałem o katolikach bo w tym środowisku najczęściej się obracam. Ciekawe czy podobnie jest w związkach zielonoświątkowy lub prawosławny + B? Myślę, że odpowiedź "bo to tacy katolicy jak z koziej..." to byłoby niewłaściwe uchwycenie problemu. Może i dopisałem się niepotrzebnie w temacie, ale ta sprawa trapi mnie od dłuższego czasu, był to nawet jeden z głównych powodów założenia tutaj konta.


Pt sty 11, 2019 6:15 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14250
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
HeresJohnny napisał(a):
merss napisał(a):
Agnostyzm to kierunek zmierzający ku ateizmowi.

Założyciel tematu jest ateistą. Agnostycyzm to nie jest jakaś faza przejściowa, bo albo się wierzy w istnienie Boga(teizm), albo nie(ateizm). Większość ateistów jest agnostykami, bo nie twierdzą, że dysponują wiedzą uprawniającą ich do definitywnego wykluczenia możliwości, że jakiś Bóg istnieje.

Sporo czytalam sporów i jeszcze więcej definicji. Do tego etykietki i punktowanie w ilustopniowej skali (czyli jak prawdziwy) jest ktoś ateistą. Uważam, że spory szczegółowe nic nie wnoszą co do zasady: wierzę lub nie. I biorę to na klatę a nie miauczę, że łaski wiary nie mam, więc rozgrzeszony i potępiony być nie mogę. Bozia winna. To wybór rozumu a nie emocji i 'czucia'. Skoro agnostycyzm jednak wyodrębnionoo widzę jako płynne przejście i sytuuję w niewierze, tak wcześniej napisałam. Wierzę lub nie. Widzę ślady Boga we wszechświecie lub nie. Koniec kropka. Na tej podstwie można widzieć teizm i coś co przyszło jako jego negacja, czyli a-teizm. Ateizm wyszedł z chrześcijaństwa, jako jego negacja a nie pojawil się odrębnie. Tylko tak funkcjonuje, zawsze w odniesieniu do chrześcijaństwa.
Wcześniej niż o wiarę należy zapytać o człowieka. Ktoś kto definiuje go przez biologię i widzi skończoność nie połączy tego z zawierzeniem Bogu. Zmienia się też decyzyjność człowieka, bo spogląda na świat przez pryzmat tylko doczesności lub wieczności.

Dla mnie autor wątku to pogubiona duchowo osoba i te sprzeczności mu przybliżyłam. Musi to jednak sam dostrzec lub zignoruje.


@Beobachter
Cytuj:
Może i dopisałem się niepotrzebnie w temacie, ale ta sprawa trapi mnie od dłuższego czasu, był to nawet jeden z głównych powodów założenia tutaj konta.

Piekny temat do przegadania. Pomyśl o tym. To o czym napisaleś można wykorzystać jako wstępniak.


Pt sty 11, 2019 6:44 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz sty 10, 2019 1:39 pm
Posty: 109
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
Beobachter napisał(a):
Tulczyn, młody jesteś, ale mam kilka pytań na które oczywiście nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz, ale serio jestem ciekawy i nie pomyśl że zadaję je prokuratorskim tonem.

Jak wyobrażałeś sobie dalszy związek z wierzącą dziewczyną? Sądzę też, że w perspektywie byłaby bardziej intymna relacja. Czy miałbyś poczucie winy (gdyby tak było) że twoja ukochana robi coś wbrew swojemu sumieniu i sprzeniewierza się zasadą które wyznaje?

Czy nie zmierzałbyś do tego by Twoja dziewczyna przez stopniową ewolucję odeszła od swojego światopoglądu na rzecz bardziej zbliżonego do Twojego? Bo ja gdybym był w związku z ateuszką lub agnostyczką to bym do tego zmierzał, tylko w drugą stronę. Oczywiście nie siłą, szantażem, kłamstwem (bo to histeryczne a i tak nieskuteczne), ale powoli, systematycznie, dyskretnie.

Wiem że byliście / jesteście w młodym wieku, ale tak potencjalnie jakbyś wyobrażał sobie małżeństwo i wychowanie dzieci w rodzinie mieszanej wyznaniowo? Czy zgodziłbyś się na jednostronny ślub katolicki, w którym zadeklarowałbyś że nie będziesz przeszkadzał w katolickim wychowaniu potomstwa? Szczerze dla mnie to dyskryminujące dla osoby niewierzącej (co nie znaczy, że uważam takie rozwiązanie za złe, bo skoro w ogóle dopuszcza się ślub kościelny mieszany to jest to dobre zabezpieczenie dla interesów strony katolickiej), jest tu zasada dobrowolności umowy, ale już bez zachowania zasady symetrii.

***

Jeszcze taka uwaga, chociaż może już o tym wspominałem. Obserwując związki (w tym małżeństwa) znajomych i czytając widzę, że strona katolicka na ogół przejmuje niekatolickie zasady drugiej strony. Na początku patrzałem na to przez pryzmat płci, ale nie znalazłem żadnej prawidłowości. Przykład z rodziny: ślub kościelny, ona katoliczka, religijni rodzice (matka bardzo i b serdeczna, bez fanatyzmu), on ateista / agnostyk z czasem poszedł w filozofię dalekiego wschodu. Z tego co wiem to dzieci mają niechrzczone, jeżdżą co pewien czas do Azji do swojego guru, ona przejęła jego system wartości (który się mu uformował już po ślubie). Ten przykład znam dobrze, ale inne też są zgodne z tym kierunkiem. Wątpię bym miał jakieś wybitnie niereprezentatywne przykłady, myślę że też widzicie taką prawidłowość. Dlaczego tak często A katolik z B agno / atei / wschód (bo to najczęściej chyba się zdarza) to po jakimś czasie A przechodzi na pozycję B, a nie odwrotnie albo chociaż każdy trzyma się swojego? Dlaczego para A + A częściej zdarza się, że po latach jeden A przechodzi na B, a potem i nierzadko drugi A na B. A w parach B + B tak rzadko przynajmniej jedno nie staje się A? Pisałem o katolikach bo w tym środowisku najczęściej się obracam. Ciekawe czy podobnie jest w związkach zielonoświątkowy lub prawosławny + B? Myślę, że odpowiedź "bo to tacy katolicy jak z koziej..." to byłoby niewłaściwe uchwycenie problemu. Może i dopisałem się niepotrzebnie w temacie, ale ta sprawa trapi mnie od dłuższego czasu, był to nawet jeden z głównych powodów założenia tutaj konta.


Już odpowiadam :D

1. Ewentualny dalszy związek wyobrażałem sobie w ten sposób, że skupilibyśmy się na tym co nas łączy, a nie co nas dzieli - wspólne zainteresowania, pasje. Drażliwego tematu jakim jest stosunek do wiary moglibyśmy przecież nie poruszać. Nie miałbym nic przeciwko gdyby chodziła sobie do kościoła, należała do tej swojej wspólnoty, jeździła na rekolekcje, modliła się itd. W zamian oczekiwałbym, że nie będzie próbowała mnie nawracać. Po prostu uszanujemy swoją odmienność.

Czy miałbym poczucie winy, gdyby sprzeniewierzyła się wyznawanym zasadom w kwestiach intymnych? Nie, gdyż w mojej ocenie w miłości nie ma nic złego. A miłość nie jest zarezerwowana tylko wyłącznie dla małżeństwa i to chcącego mieć dzieci. Niemniej jednak jeżeli miałaby wyrzuty sumienia z tego, że postąpiłaby wbrew tym swoim zasadom byłoby mi smutno z tego powodu, że ma wyrzuty sumienia. Nie chciałbym, żeby przeze mnie cierpiała. Z drugiej strony fakt - nie potrafiłbym przestrzegać katolickiej etyki seksualnej, gdyby tego ode mnie wymagała. Jeszcze samo poczekanie z "tym" do małżeństwa byłbym w stanie zaakceptować. Nie byłbym jednak w stanie zaakceptować "celu prokreacyjnego". Nie mówię od razu, że stosowałbym prezerwatywy czy inne zakazane przez KK środki. Ale nawet stosowanie NPR w celach antykoncepcyjnych jest według Was grzechem.

2. Raczej nie. Naprawdę uważam, że każdy może wierzyć w to co chce albo nie wierzyć, dopóki nie robi tym nikomu krzywdy. Zresztą nie uważam, że osoby o moim światopoglądzie są lepsze. Bądź co bądź więcej ludzi wartościowych, uczciwych jest chyba jednak wśród katolików. Bo jeżeli ateista nie ma moralności, to ogranicza go w zasadzie tylko prawo. Natomiast katolika ogranicza Bóg. Zawsze myślałem, że oni się go boją i dlatego są posłuszni swoim zasadom, ale najbardziej dziwi mnie to, że oni są im posłuszni bo go kochają. Dla mnie jest to zupełnie niepojęte. Ja nawet gdybym był święcie przekonany, że Bóg istnieje i że podyktował takie a nie inne zasady, to przestrzegałbym ich ze strachu przed potępieniem.

3. Co do samego ślubu kościelnego, to nawet wolałbym niż cywilny. Jest to piękna ceremonia - biała suknia, śpiewy, przysięga. Dużo bardziej miłe przeżycie niż wygłoszenie i podpisanie oświadczeń przed urzędnikiem. Nie wiem, czy ślub w moim przypadku przeprowadza się jednostronny czy dwustronny, jeżeli jestem ochrzczony a apostazji formalnej nie dokonałem i dokonać nie zamierzam (no chyba, że w Polsce zmieniłoby się prawodastwo i wprowadzono by podatek kościelny). Ale nie miałbym oporów przed ślubem kościelnym.

Jeżeli chodzi o kwestię wychowywania dzieci, to osobiście jestem zwolennikiem tego, żeby dziecko samo, po osiągnięciu odpowiedniego wieku, wybierało sobie czy i w co chce wierzyć. Wtedy jest to świadomy akt woli, a nie postawienie go przed faktem dokonanym. Niemniej jednak nie miałbym oporów przed podpisaniem zobowiązania do wychowania dzieci w wierze katolickiej, ochrzczenia ich czy wpajania im zasad religijnych przez małżonkę. Aczkolwiek gdyby dorosły do odpowiedniego wieku przedstawiłbym im mój punkt widzenia na sprawę - ich wybór, który sposób życia by wybrali.


Pt sty 11, 2019 7:46 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 10, 2018 10:18 pm
Posty: 724
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
merss napisał(a):
Skoro agnostyzm jednak wyodrębnionoo widzę jako płynne przejście i sytuuję w niewierze, tak wcześniej napisałam.

Stosując tego typu stopniowania, należałoby wierzącym również nadawać podobne etykietki, uzależnione od tego jak mocna jest ich wiara. Chyba sama przyznasz, że to kuriozalny pomysł.

Cytuj:
Ateizm wyszedł z chrześcijaństwa, jako jego negacja a nie pojawil się odrębnie. Tylko tak funkcjonuje, zawsze w odniesieniu do chrześcijaństwa.

Przed powstaniem religii chrześcijańskiej nie było osób, które nie wierzyły w Boga?

_________________
"What’s the point of a f***ing window if you can’t jump out of it?" - Patrick Melrose


Pt sty 11, 2019 8:14 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz sty 10, 2019 1:39 pm
Posty: 109
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
HeresJohnny napisał(a):
merss napisał(a):
Skoro agnostyzm jednak wyodrębnionoo widzę jako płynne przejście i sytuuję w niewierze, tak wcześniej napisałam.

Stosując tego typu stopniowania, należałoby wierzącym również nadawać podobne etykietki, uzależnione od tego jak mocna jest ich wiara. Chyba sama przyznasz, że to kuriozalny pomysł.

Cytuj:
Ateizm wyszedł z chrześcijaństwa, jako jego negacja a nie pojawil się odrębnie. Tylko tak funkcjonuje, zawsze w odniesieniu do chrześcijaństwa.

Przed powstaniem religii chrześcijańskiej nie było osób, które nie wierzyły w Boga?

A Sokrates czasem nie został oskarżony przez przeciwników o ateizm? Skoro zatem ateizm był ścigany, to i musiał istnieć. Był jeszcze jeden grecki filozof, który uważał bogów za wybitnych ludzi, którzy dokonali czegoś wielkiego a nie za istoty boskie, tylko nie pamiętam jak się nazywał.

Ja określam się jako agnostyka, bo spotkałem się gdzieś z siedmiostopniową skalą oceny wiary od silnego ateisty, przez agnostyków (teistycznych, ateistycznych i dokładnie 50:50) po teistów.


Pt sty 11, 2019 8:58 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 787
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
Tulczyn napisał(a):
1. Ewentualny dalszy związek wyobrażałem sobie w ten sposób, że skupilibyśmy się na tym co nas łączy, a nie co nas dzieli - wspólne zainteresowania, pasje. Drażliwego tematu jakim jest stosunek do wiary moglibyśmy przecież nie poruszać. Nie miałbym nic przeciwko gdyby chodziła sobie do kościoła, należała do tej swojej wspólnoty, jeździła na rekolekcje, modliła się itd. W zamian oczekiwałbym, że nie będzie próbowała mnie nawracać. Po prostu uszanujemy swoją odmienność.

A z drugiej strony nie wszyscy są w stanie się zgodzić na tabu w związku. Nie twierdzę, że nie mówisz słusznie, bardziej próbuję zrozumieć dziewczynę.
Tulczyn napisał(a):
Jeszcze samo poczekanie z "tym" do małżeństwa byłbym w stanie zaakceptować. Nie byłbym jednak w stanie zaakceptować "celu prokreacyjnego". Nie mówię od razu, że stosowałbym prezerwatywy czy inne zakazane przez KK środki. Ale nawet stosowanie NPR w celach antykoncepcyjnych jest według Was grzechem.

Rozwiń może, jak rozumiesz postrzeganie NPR przez Kościół, bo nie jestem pewna, czy myślimy o tym samym.
Tulczyn napisał(a):
Zawsze myślałem, że oni się go boją i dlatego są posłuszni swoim zasadom, ale najbardziej dziwi mnie to, że oni są im posłuszni bo go kochają. Dla mnie jest to zupełnie niepojęte. Ja nawet gdybym był święcie przekonany, że Bóg istnieje i że podyktował takie a nie inne zasady, to przestrzegałbym ich ze strachu przed potępieniem.

To jest taki piękny element chrześcijaństwa. :)
Tulczyn napisał(a):
3. Co do samego ślubu kościelnego, to nawet wolałbym niż cywilny.

Ale pojawia się pytanie, czy w takim razie w pełni pojmujesz sens tego, co przed Bogiem, nawet jeśli w Niego nie wierzysz, byś przysięgał.
Tulczyn napisał(a):
Niemniej jednak nie miałbym oporów przed podpisaniem zobowiązania do wychowania dzieci w wierze katolickiej, ochrzczenia ich czy wpajania im zasad religijnych przez małżonkę. Aczkolwiek gdyby dorosły do odpowiedniego wieku przedstawiłbym im mój punkt widzenia na sprawę - ich wybór, który sposób życia by wybrali.

Tylko pytanie, czy dziewczyna byłaby w stanie zaakceptować to, że kiedyś mogłbyś dzieci "odwieść" od Boga. Znów, nie twierdzę, że taka dyskusja z dziećmi byłaby jakaś zdrożna, ale jeżeli ona naprawdę wierzy w Boga, to myśl o tym może być dla niej ciężka.


Pt sty 11, 2019 9:13 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5718
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
Tulczyn napisał(a):
A Sokrates czasem nie został oskarżony przez przeciwników o ateizm? Skoro zatem ateizm był ścigany, to i musiał istnieć.

Wg. co by nie było socjalistycznej... wróóóóóć - obojętnej światopoglądowo Wikipedii:

Wiki napisał(a):
W 399 r. p.n.e. nieznany szerzej poeta Meletos przy poparciu przywódcy demokratów Anytosa i retora Lykona wniósł przed archonta basileusa (urzędnika zajmującego się sprawami religii) oskarżenie przeciwko Sokratesowi. Oskarżał go o niewyznawanie bogów, których uznaje państwo, i wyznawanie bogów, których nie uznaje państwo oraz psucie młodzieży.


Chrześcijaninem to pewnie nie był (bo 400 lat przed Chrystusem), ale w jakiś bogów jednak wierzył - tyle że nie tych uznanych oficjalnie. Ateista?.. No raczej nie bardzo.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pt sty 11, 2019 9:16 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14250
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
HeresJohnny napisał(a):
Stosując tego typu stopniowania, należałoby wierzącym również nadawać podobne etykietki, uzależnione od tego jak mocna jest ich wiara. Chyba sama przyznasz, że to kuriozalny pomysł.

Chyba się nie zrozumieliśmy. To nie moje wymysły, by umiejscawiać się np w siedmiocyfrowej skali ateizmu. I znów zapożyczenie z chrześcijaństwa, bo liczba 7 oznacza pełnię. Na ateiście chyba ktoś sobie przypisał 6,9.
Życie jest drogą. W pewnym momencie zatrzymujesz się i wybierasz świadomie: wybierasz drogę do żbawienia lub potępienia. Idą w przeciwstawnych kierunkach (za bł. Newmanem).. Można inaczej: zawierzenie Bogu lub samorealizację, bo Boga możesz nie potrzebować nawet szukać. Nie ma innych wyborów. Na drodze do zbawienia mamy masę stacji pośrednich. Niewierzący sobie też je poinstalowali. Wystarczy wejść na ateistę, by poczytać ileż to tych klasyfikacji.
Ja nie mam nic przecw tym klasyfikacjom, ponieważ szufladkowanie leży w naturze człowieka. Niewierzący się klasyfikują i klasyfikują ich wierzący. Wierzący się klasyfikują i klasyfikują ich niewierzący. Ja też sobie na to pozwalam, ale zawsze podaję klucz. A spory o to, kto jest najbliższy pełni ateizmu są fascynujące. Kiedy czytam, że ktoś niewierzący przybliża przykład osoby głęboko wierzącej, ale (to zawsze musi być)...porusza mnie to niezwykle głęboko. Korci mnie, by dopytać o narzędzie pomiaru, wystandaryzowane oczywiście. :)

Cytuj:
Przed powstaniem religii chrześcijańskiej nie było osób, które nie wierzyły w Boga?

A -teizm. Oznacza negację teizmu. Samo pojęcie to podkreśla. Pojawiło się przed teizmem? Jaką cywilizację zbudowali niewierzący ludzie?

To jest wątek dotyczący powodów dla których wierzymy. Ktoś mądrze odpowiedział; wierzę, bo są i niewierzący. Mogę wybrać obserwując jakość ich życia, szukając ideałów. Mogę wybrać płodność lub bezpłodność. Wolność na to człowiekowi pozwala.


Pt sty 11, 2019 9:31 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz sty 10, 2019 1:39 pm
Posty: 109
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
PeterW napisał(a):
Tulczyn napisał(a):
A Sokrates czasem nie został oskarżony przez przeciwników o ateizm? Skoro zatem ateizm był ścigany, to i musiał istnieć.

Wg. co by nie było socjalistycznej... wróóóóóć - obojętnej światopoglądowo Wikipedii:

Wiki napisał(a):
W 399 r. p.n.e. nieznany szerzej poeta Meletos przy poparciu przywódcy demokratów Anytosa i retora Lykona wniósł przed archonta basileusa (urzędnika zajmującego się sprawami religii) oskarżenie przeciwko Sokratesowi. Oskarżał go o niewyznawanie bogów, których uznaje państwo, i wyznawanie bogów, których nie uznaje państwo oraz psucie młodzieży.


Chrześcijaninem to pewnie nie był (bo 400 lat przed Chrystusem), ale w jakiś bogów jednak wierzył - tyle że nie tych uznanych oficjalnie. Ateista?.. No raczej nie bardzo.

No tutaj może bardziej herezja, masz rację. Ale były inne procesy o "bezbożność" w Starożytnych Atenach. Teraz sobie poszukałem i chociażby osoby takie jak Protagoras i Diagoras.

A i przy okazji wyguglałem tego filozofa, który twierdził, że bogowie to wybitni ludzie, którym po śmierci nadano cechę boskości - to Euhemer.

Obecności ateizmu w Starożytnej Grecji i Rzymie nie neguje nawet Gość Niedzielny: [url]https://www.gosc.pl/doc/1401611.Moda-na-ateizm-Trzeba-ja-przeczekac[url]


Pt sty 11, 2019 9:38 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz sty 10, 2019 1:39 pm
Posty: 109
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
@Viridiana

1. Być może nie wszyscy, ja to rozumiem i się z tym zgadzam. Dla mnie nieprzyzwoite jest tylko to, że wiedząc jaki jestem i jaki mam pogląd na kwestie wiary "kręciła" ze mną skoro jest nie odpowiadał, równocześnie pogłębiając moje uczucie do niej. Tak samo jak nieprzyzwoite było wypominanie mi kontaktów z inną, skoro sama mnie odrzuciła. Ale jej motywy to już chyba wspólnie z @towarzyski.pelikan ustaliliśmy.

2. Rozumiem to w ten sposób, że jeżeli małżonkowie z racji tego, że nie chcą aktualnie dziecka, uprawiają seks w dni niepłodne, to popełniają grzech. Nie tak głosi Kościół?

3. Przysięgam przede wszystkim wobec siebie i wobec współmałżonka. I uważam że elementarna uczciwość wymaga przestrzegania tej przysięgi i to niezależnie czy składam ją przez kierownikiem USC czy przed Bogiem.

4. Wiem, że może być ciężka. Pewnie dlatego nie chciała mieć ze mną nic wspólnego.


Pt sty 11, 2019 9:50 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14250
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
Mieliśmy tu kiedyś użytkownika. Znów mi przysłał maila prosząc o zamieszczenie. Zwykle mu odmawiam, ale to są sprawy ludzkie.

Tulczyn: musisz zrozumieć jedno. Dziewczyna, katoliczka głęboko wierząca bardzo wiele ryzykuje wybierając partnera. Statystyki dzisiejszego świata są okrutne. Dokonując złego wyboru, po prostu rujnuje sobie życie. Ateista odchodzi i wiąże się z następną. Katoliczka zgodnie z wiarą, żyje sama do śmierci męża. Często zostaje sama z dziećmi i ma dużo szczęścia, jeśli rodzina jej trochę pomoże. A Ty nie chcesz tego zrozumieć. Ona dziesięć razy będzie sprawdzać, czy może Ci zaufać. Jak będziecie uprawiali takie podchody, to nic z tego nie będzie. Po prostu musisz mocno się uwiarygodnić, żeby mogła Ci zaufać. Dała Ci sygnał, że jej zależy (to ta pretensja) Ja widzę, że Tobie zależy i że jej też zależy. Lepiej iść i ze szczerego serca wyjaśnić sobie te wszystkie sprawy i nawet na koniec dostać z liścia, niż później, jak życie się nieciekawie potoczy, żałować straconej szansy na naprawdę wartościową kobietę i udane życie. Ludzie takie żale mają często do końca życia. Prawdziwa wiara jest zaraźliwa. Być może ona ma dość wiary żeby i dla Ciebie starczyło. W tych Twoich wątpliwościach, to ja nie widzę przeszkody. Bóg jest miłością. Jeśli ją prawdziwie kochasz, to prawie już uwierzyłeś. To jest tylko kwestia czasu.


So sty 12, 2019 12:33 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Wt sty 08, 2019 5:41 pm
Posty: 26
Lokalizacja: Ruda Śląska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
Moja odpowiedż jest prosta . Dlaczego wierzę ? Są ludzie którzy przeżyli śmierć kliniczną i widzieli życie po śmierci . Dowodem na istnienie Boga jest naród żydowski . Spisane życie i nauki Pana Jezusa to następny dowód oraz objawienia Pana Jezusa np. siostrze Faustynie do tego dochodzi Fatima itp.


So sty 12, 2019 1:05 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 787
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dlaczego wierzycie?
Tulczyn napisał(a):
1. Być może nie wszyscy, ja to rozumiem i się z tym zgadzam. Dla mnie nieprzyzwoite jest tylko to, że wiedząc jaki jestem i jaki mam pogląd na kwestie wiary "kręciła" ze mną skoro jest nie odpowiadał, równocześnie pogłębiając moje uczucie do niej. Tak samo jak nieprzyzwoite było wypominanie mi kontaktów z inną, skoro sama mnie odrzuciła. Ale jej motywy to już chyba wspólnie z @towarzyski.pelikan ustaliliśmy.

Oczywiście, nie neguję tego, że postąpiła niesłusznie. Co do motywów, nie czytałam całej dyskusji, może później się zapoznam.
Tulczyn napisał(a):
2. Rozumiem to w ten sposób, że jeżeli małżonkowie z racji tego, że nie chcą aktualnie dziecka, uprawiają seks w dni niepłodne, to popełniają grzech. Nie tak głosi Kościół?

Jeżeli nie chcą aktualnie dziecka, ale ogólnie mają postawę otwartą na życie, nie unikają poczęcia z własnego egoizmu i jeżeli się pocznie, to je przyjmą, to nie grzeszą.

Co do tego, dlaczego wierzę:
https://www.youtube.com/watch?v=tKz0YkHSmNg


So sty 12, 2019 3:36 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 303 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 21  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL