Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N mar 29, 2020 9:03 pm



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 2 ] 
 Pytanie: czy istnieje życie po śmierci?-do niedowiarków itp. 
Autor Wiadomość
Zagadywacz
Zagadywacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 14, 2014 6:38 pm
Posty: 58
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Post Pytanie: czy istnieje życie po śmierci?-do niedowiarków itp.
Pokój i miłosierdzie niech będzie z Wami wszystkimi. Witajcie.
Pytanie: czy istnieje życie po śmierci” kieruję zwłaszcza do niedowiarków i do niewierzących w jego istnienie, a także do wszystkich tych, którzy żyją tak, jak by Boga nie było (między innyni do wszystkich niesprawiedliwych, genderystów, aborcjonistów, eutanazjalistów, antykoncepcjonistów, rozwiązłych, aferzystów, bandytów, złodziei, mafiozów, masonów itp.) Mam nadzieję, że przytoczone poniżej 3 artykuły z dwumiesięcznika „Miłujcie się”, który prenumeruję, należąc do Ruchu Czystych Serc, pozwolą Wam rozwiać wszelkie wątpliwości, a także mam nadzieję, że pozwolą Wam zmienić dotychczasowe Wasze życie, doprowadzając Was w swoim czasie do cudu Łaski nawrócenia, a które jest niezbędne do uczynienia pierwszego kroku w kierunku osiągnięcia przez Was wiecznego zbawienia po śmierci.

Ze względu na dużą ilość materiału zalecałbym wszystkim, którzy zechcą czytać, aby sobie to po prostu wydrukować, albo zachować do czytania w inny sposób.

A do Was, drodzy Moderatorzy, zwracam się z pokorną prośbą, abyście nie blokowali mojego postu, dając innym szansę ustosunkowania się do przekazu ewangelizacyjnego, który pragnę przekazać ludziom za pośrednictwem Waszego portalu. Proszę również, abyście nie podpinali go pod inny post, aby każdy mój post mógł być dostrzeżony przez innych na pierwszy rzut oka - za co z góry serdecznie Państwu dziękuję.


Artykuły pochodzą z dwumiesięcznika „Miłujcie się” nr 1-2019 str. 11-19. Autorem artykułów jest: ks. M. Piotrowski TChr.




1) Doświadczenia z pogranicza życia i śmierci




Czy istnieją dowody na to, że przeżycia osób w czasie śmierci klinicznej nie są halucynacjami, lecz doświadczeniem obecności Boga oraz życia po śmierci?

Wielu sceptycznych lekarzy po poznaniu faktów związanych z doświadczeniem ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną, całkowicie zmieniło swoje poglądy. Doktor Jeffrey Long przebadał tysiące osób, które miały takie przeżycia. Jego badania potwierdzają autentyzm oraz naukową wiarygodność świadectw tych ludzi. Osoby te, choć z medycznego punktu widzenia były w stanie śmierci klinicznej, szczegółowo opisywały swoją reanimację, której nie mogły obserwować własnymi oczami.
J. Steve Miller stwierdza, że do 2011 r. ukazało się ponad 900 naukowych publikacji opisujących przeżycia z pogranicza życia i śmierci, i to na łamach tak uznanych czasopism, jak: „Psychiatry”, „The Lancet”, „Criitical Care Ouarterly”, „Journal for Near-Death Studies”, „American Journal of Psychiatry”, „British Journal of Psychology” i „Resusitation and Neurology”. W książce pod tytułem The Handbook of Near-Death Experiences mówi się o 55 naukowcach, którzy opublikowali 65 raportów po zbadaniu trzech i pół tysiąca udokumentowanych relacji osób z doświadczeniem śmierci klinicznej.
Wszystkie te świadectwa potwierdzają najważniejszą prawdę: Bóg istnieje i istnieje również życie po śmierci.
W szpitalu w Seattle dr Morse zbadał relacje 121 dzieci, które przeżyły śmierć kliniczną. Analizy te wykazały, że przeżycia pacjentów w wielu istotnych punktach były takie same. I tak na przykład wszystkie dzieci doświadczyły przebywania poza ciałem, a ich świadomość była niezależna od ciała znajdującego się w stanie klinicznej śmierci. Co więcej, pacjenci mieli wyostrzoną świadomość i odczuwali głęboki pokój. Przeszli oni przez. ciemny tunel, na końcu którego czekało ich olśniewające światło. Dane im było zobaczyć także „film z całego życia”. Spotkali się ze swymi zmarłymi krewnymi, przyjaciółmi, jak też z nieznanymi im osobami. Doświadczyli rzeczywistości nieba i piekła, a następnie wrócili do ciała.
Płaska linia elektroencefalografii (EEG) u osób, które przeżyły śmierć kliniczną, wskazuje na fakt, że mózg jest w stanie śmierci i nie ma możliwości wytwarzania doznań, o których te osoby opowiadają. Ich doświadczenia nie mogą więc być wynikiem halucynacji lub wytworem mózgu, lecz są dotknięciem duchowej rzeczywistości.


Daj mi jeszcze jedną szansę!


Ciężko ranny Amerykanin po wypadku samolotu trafił do szpitala. Miał poważne obrażenia: poparzenia i uraz mózgu. Lekarze stwierdzili, że nie ma szans na przeżycie. Mężczyzna czuł potworny ból. W pewnym momencie znalazł się poza swoim ciałem, w świecie duchowym. Miał pewność, że ten świat jest bardziej realny od rzeczywistości, którą poznał zmysłami. Najbardziej zdziwiła go całkowita utrata świadomości czasu i odczucie podróżowania w kierunku niesamowitego światła promieniującego od Boga Stwórcy. To światło, chociaż było potężniejsze niż dziesiątki tysięcy słońc, nie oślepiało, ale zapraszało na spotkanie z Nim. Poza Bożym światłem panowała przerażająca ciemność piekła. Kiedy mężczyzna na nią spojrzał, od razu wiedział, że jest wieczna i nieodwracalnie oddzielona od nieba. Zrozumiał wówczas, że ta ciemność była obrazem jego dotychczasowego życia. Ciemność piekła była tak odrażającą rzeczywistością, że nawet największemu wrogowi mężczyzna nie życzyłby, aby się w niej znalazł. Amerykanin uświadomił sobie, że oto znajduje się na krawędzi i czeka go całkowite, wieczne oddzielenie od światła Boga. Zrozumiał jednocześnie, że Pan Bóg pragnie go wybawić z tej bezmiernej ciemności. Z głębi serca zawołał: „Żałuję, daj mi jeszcze jedną szansę, chcę żyć!”. W tym samym momencie ciemność ustąpiła, a mężczyzna znalazł się w strumieniach złocistego promieniowania życia i światła pochodzącego od Boga. To było szczytowe doznanie pełni życia w wolności i miłości. Mężczyzna doświadczył niewypowiedzianej miłości i majestatu Boga oraz pewności, że Pan Bóg go kocha i będzie troszczył się o niego przez całą wieczność. Wtedy usłyszał polecenie, że ma wrócić do życia na ziemi.
Wszyscy, którzy przeszli przez śmierć kliniczną, zgodnie potwierdzają, że w życiu człowieka najważniejsza jest miłość. Jeżeli będziemy dojrzali w miłości, to po śmierci czeka nas niewyobrażalnie piękny świat i miłość, której nie można wyrazić słowami.


Niewidomi widzą


Niewidomy od urodzenia Brad Barrows nie odbierał w mózgu żadnych obrazów. Tymczasem w czasie śmierci klinicznej widział wszystko: nie oczami ciała, lecz wzrokiem umysłowym.
Niewidoma 22-letnia Vicki także nie miała od urodzenia żadnych wzrokowych wrażeń czy obrazów. Dziewczyna miała tylko zmysł smaku, słuchu, dotyku i węchu. Podczas wypadku samochodowego doznała złamania kręgosłupa i pęknięcia podstawy czaszki. Vicki wspominała później, że znalazła się nad miejscem wypadku i po raz pierwszy w życiu mogła obserwować wszystko, co działo się z jej ciałem: jak była wieziona ambulansem do szpitala, jak operowano jej ciało... Dziewczyna dziwiła się, że unosi się pod sufitem. Próbowała komunikować się z lekarzami, ale bez skutku. Przestała się więc martwić swoim ciałem. Nagle Vicki przeniknęła przez kolejne kondygnacje szpitalnego budynku i znalazła się nad dachem całej budowli. Czuła się wolna i przepełniała ją radość. Niespodziewanie trafiła do ciemnego tunelu i przesuwała się w kierunku oddalonego światła. W miarę zbliżania się do niego coraz wyraźniej słyszała przepiękną muzykę i pieśni uwielbiające Boga. W końcu dziewczyna znalazła się w niesamowitym miejscu pełnym światła. Także ludzie, których tam spotkała, byli jakby z niego utkani.
Vicki przyznała, że to światło było odczuwane jako miłość. Wszystko emanowało miłością. Co więcej, dziewczyna spotkała dwie niewidome i upośledzone koleżanki ze szkoły, które zmarły w wieku 11 i 6 lat. W niebie nie były już takimi jak na ziemi dziećmi, lecz zdrowymi, pięknymi i dojrzałymi osobami. Spotkała też swoją babcię oraz małżeństwo, które się nią opiekowało w dzieciństwie. W tej nowej rzeczywistości Vicki znalazła odpowiedzi na wszystkie swoje pytania. W pewnym momencie obok niej pojawiła się postać pełna światła. To był Chrystus. Pan Jezus przytulił ją, napełniając ją miłością i ciepłem, a Jego spojrzenie przenikało każdą cząstkę jej osoby. On widział wszystko i wiedział o niej wszystko. Wtedy Vicki zobaczyła całe swoje życie od chwili narodzin, a potem usłyszała, że musi wrócić na ziemię do swojego ciała.
Naukowiec Kenneth Ring przeprowadził wywiady z 14 osobami niewidomymi od urodzenia, które przeżyły śmierć kliniczną. Wnioski z nich są jednoznaczne: ich przeżycia są takie same jak osób widzących, tzn. bazują na percepcji wzrokowej. Osoby te widzą wszystko dookoła, w tym samym momencie, pod kątem 360 stopni. Komunikacja z innymi osobami przebiega telepatycznie, na zasadzie przekazywania myśli. Relacje te zostały potwierdzone przez zewnętrznych świadków. Wskazuje to na autentyczność ich przeżyć.


„Ja jestem światłością świata”


Wspólnym doświadczeniem dla osób różnych kultur i religii, które znalazły się na progu śmierci, było spotkanie świetlistej Boskiej Osoby Jezusa Chrystusa. Czuli oni Jego nieskończoną miłość i akceptację, oglądali obrazy dobrych oraz złych myśli i czynów z całego swojego życia i widzieli jasno, w jaki sposób ich postępowanie wpłynęło na nich samych oraz na innych ludzi. Wszyscy spotykali Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga, który powiedział o sobie: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8,12).
Ci, którzy doświadczyli śmierci klinicznej, zgodnie stwierdzają, że gdy ich ciało było w stanie śmierci, to ich świadomość jeszcze bardziej się pogłębiła i wyostrzyła. To właśnie j wtedy w pełni zrozumieli, że kochający Bóg istnieje oraz że istnieje życie wieczne, niebo, czyściec i piekło; zrozumieli również, jak wielkie znaczenie mają międzyludzkie relacje miłości w czasie ziemskiego życia.

Profesor Howard Storm z Uniwersytetu Northern Kentucky był ateistą. Podczas urlopu pękł mu wrzód i przebił dwunastnicę. Gdy profesor dotarł do szpitala, stracił przytomność. Ustały wszystkie czynności jego organizmu. I choć stwierdzono u niego śmierć kliniczną, on miał świadomość, że żyje. Storm widział swoje ciało na łóżku szpitalnym i słyszał, jak grupa ludzi wołała go, aby poszedł z nimi. Otoczyli go i prowadzili w nieznanym kierunku, aż znalazł się w miejscu, gdzie wszystko było czarne jak smoła. Storm zaczął wówczas odczuwać paniczny lęk i wtedy powiedział, że nie pójdzie ani kroku dalej. Wtedy ludzie, którzy go otaczali, nagle stali się agresywni, zaczęli go szarpać i popychać, używając bardzo wulgarnego języka. Ich agresja narastała do tego stopnia, że przeradzała się w czysty sadyzm. Profesor doświadczał strasznego, niewyobrażalnego bólu i wtedy usłyszał wewnętrzny głos, który mówił mu, by wezwał na pomoc Boga. Gdy Storm zaczął wypowiadać słowa modlitwy, przerażające istoty, które go torturowały, wpadły w szał złości, krzycząc: „Nie ma Boga, nikt cię nie usłyszy!”. Maszkary zaczęły strasznie bluźnić, lecz w końcu się wycofały. Profesor jeszcze intensywniej się modlił. Widział, że słowa modlitwy działały na złe duchy jak śmiercionośne pociski. Wówczas Storm zrozumiał, jak przerażające jest życie bez Boga. Ci źli ludzie, którzy go torturowali, czynili to, ponieważ - tak jak on sam do tej pory - odrzucili Boga i żyli sami dla siebie, będąc absolutnymi egoistami.
W tym momencie profesor pojął, że przez całe swoje życie kierował się tylko egoizmem i że niewiele mu brakuje, aby na całą wieczność stać się takim jak ci ludzie, którzy go torturowali.
Zrozpaczony zaczął więc wołać: „Jezu, ocal mnie!”. Wtedy zobaczył światło, jaśniejsze niż słońce, z którego wyłoniły się dłonie i ramiona, aby go dotknąć. Jezus podniósł go i przytulił do piersi. Ten dotyk Miłości ocalił go i przywrócił mu życie. Doświadczając bezinteresownej miłości, mężczyzna płakał z wielkiego wzruszenia i radości, gdyż odnalazł największy skarb. Howard Storm cudownie wyzdrowiał i odtąd diametralnie zmienił swoje życie, całkowicie oddając się pod panowanie Chrystusa.
To, co najważniejsze w naszym życiu na ziemi, to dojrzewanie do miłości - czystej i bezinteresownej. W chwili śmierci tylko z niej będziemy sądzeni.
Świadectwa osób z doświadczeniem śmierci klinicznej są zaproszeniem skierowanym do naukowców, ażeby badali zależności między ludzkim mózgiem i świadomością. Relacje pacjentów potwierdzają fakt, że śmierć mózgu nie powoduje unicestwienia ludzkiej osoby, ale że po śmierci ciała dusza ludzka nadal istnieje. Człowiek ma nieśmiertelną duszę, czyli wyposażony jest w duchowy zmysł, który działa poprzez materialny mózg. Jest on organem ludzkiego ciała, poprzez który duchowy umysł nawiązuje kontakt z materialnym światem. Natomiast świadomość jest wyrazem aktywności niematerialnego umysłu, czyli duszy. Owocem doświadczenia z pogranicza życia i śmierci jest głębokie przekonanie, że życie po śmierci jest rzeczywistością bardziej realną aniżeli świat poznawany naszymi zmysłami, oraz pewność, że Pan Bóg nas bardzo kocha i pragnie wszystkim dać udział w wiecznej radości nieba.




2) Znaki życia wiecznego




Już podczas ziemskiego życia Pan Bóg pozwala nam poznać przedsmak życia wiecznego, abyśmy radykalnie przezwyciężali swój egoizm i dojrzewali do życia wiecznego w niebie.


Spotkania ze zmarłymi


Święty Maksymilian Maria Kolbe zginał męczeńską śmiercią w niemieckim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu 14 sierpnia 1941 r. Zaraz po swej śmierci pokazał się swojej mamie. Maria Kolbe opisała to niezwykłe spotkanie w jednym ze swoich listów. Pewnego poranka, już po męczeńskiej śmierci swojego syna, o której jeszcze nic nie wiedziała, po przebudzeniu się uklękła i rozpoczęła modlitwę. W pewnej chwili usłyszała delikatne pukanie do drzwi; odwróciła się i zdumiona zobaczyła swego syna ubranego we franciszkański habit. Maksymilian był radosny, uśmiechnięty, nadzwyczajnie piękny i promieniujący przedziwną jasnością. Pani Kolbe, przepełniona radością, zapytała: „Synu, czy Niemcy cię wypuścili?”. Franciszkanin przeszedł wówczas przez pokój, zbliżył się do okna i powiedział: „Nie martw się o mnie, mamo. Tam, gdzie jestem, jest pełnia szczęścia”. Po wypowiedzeniu tych słów zniknął. Maria Kolbe natychmiast zrozumiała, że jej syn umarł i przyszedł, aby ją o tym poinformować.

Natuzza Evolo (1924-2009), słynna włoska mistyczka i stygmatyczka, miała wyjątkowy charyzmat kontaktu ze zmarłymi przebywającymi w niebie i w czyśćcu oraz z osobami potępionymi, które z wyraźnego rozkazu Boga musiały dawać świadectwo o wiecznej karze piekła. Pan Bóg udzielił Włoszce tego specjalnego daru kontaktu ze zmarłymi. Kobieta najczęściej widziała ich obok osób, które przychodziły do niej z prośbą o modlitwę i duchową pomoc. „Często się zdarza, że gdy przychodzi do mnie jakiś człowiek - mówiła Natuzza - to widzę obok niego zmarłą osobę; może to być jego brat, siostra, ojciec lub matka. I wtedy ci zmarli mówią mi ważne rzeczy, które przekazuję ich krewnym lub znajomym. Rozpoznaję tylko dusze, które są w niebie, dlatego że promieniują one wielkim szczęściem i lekko unoszą się nad ziemią. Natomiast dusze czyśćcowe trudno jest mi odróżnić od ludzi żyjących na ziemi. Wiele razy dawałam im krzesło, aby sobie usiadły, a wtedy one mi mówiły: »nie potrzebuję, ponieważ jestem duszą z innego świata«”.

Orędzia przekazywane przez zmarłych za pośrednictwem Natuzzy dotyczyły m.in. małżonków oraz wychowywania dzieci. Na przykład 5 października 1947 r. zostały zapisane następujące słowa pewnej zmarłej kobiety: „Mówię najpierw do matek: troszczcie się o wychowywanie swoich dzieci; będą takimi, jakimi ich wychowacie. Biada matkom, które przez antykoncepcję sprzeciwiają się poczęciu, a przez zbrodnię aborcji - narodzinom dzieci. Jeżeli się nie nawrócą, grozi im wieczne potępienie w przerażających cierpieniach. Dlaczego chcecie zabijać najbardziej niewinne i bezbronne ludzkie istoty? Czy nie wiecie, że Bóg powołuje je do wspólnoty życia ze sobą, aby stały się aniołami w niebie i świętymi?”
Dusze czyśćcowe apelowały także o regularne korzystanie z sakramentu pokuty. Zachęcały, aby natychmiast podnosić się z każdego śmiertelnego grzechu i trwać w łasce uświęcającej: „Może ktoś sobie pomyśli: dlaczego mam spowiadać się u księdza, który może być większym grzesznikiem ode mnie?” - mówiła jedna z dusz czyśćcowych. „Odpowiedź jest prosta: ponieważ każdy kapłan w tajemnicy spowiedzi reprezentuje samego Boga i jest Jego narzędziem. Poprzez sakrament kapłaństwa działa sam Chrystus i dokonuje cudu odpuszczenia wszystkich grzechów. Proście Pana Boga o przebaczenie wszystkich swoich śmiertelnych grzechów, żałując i postanawiając poprawę. Po popełnieniu grzechu śmiertelnego natychmiast idźcie do spowiedzi. Prosząc Boga o przebaczenie grzechów, jesteście chronieni od wiecznego potępienia.
Natomiast wszystkie konsekwencje grzechów trzeba będzie, odpokutować w czyśćcu, doświadczając różnorakich, nieraz bardzo wielkich cierpień, ale już w pewności zbawienia”.

Każdy, kto prosił Natuzzę o informacje dotyczące jego bliskich zmarłych, otrzymywał od nich, za pośrednictwem mistyczki, tak konkretną i szczegółową odpowiedź, że nabierał pewności, iż w momencie śmierci życie się nie kończy, lecz tylko się ono zmienia, oraz że istnieje niebo, czyściec i piekło.
Słynny włoski dziennikarz i pisarz Vittorio Messori rzetelnie zbadał i opisał niesamowite wydarzenie. Otóż pewien zamożny mieszkaniec Turynu ciężko zachorował i potrzebował stałej fachowej opieki. Zadzwonił więc do klasztoru sióstr zakonnych z prośbą, aby przysłały mu pielęgniarkę, która by się nim zaopiekowała. Po tym telefonie każdego wieczoru do domu chorego przychodziła siostra zakonna, która troskliwie pełniła przy nim pielęgniarską posługę. Po kilku miesiącach leczenia turyńczyk wyzdrowiał i wtedy wybrał się wraz z żoną do klasztoru, aby podziękować siostrze, która się nim opiekowała. Można sobie wyobrazić zdumienie ich obojga, kiedy usłyszeli, że siostra, o którą pytali, zmarła wiele lat wcześniej. Ponieważ małżonkom trudno było w to uwierzyć, siostry zaprowadziły ich na cmentarz. Dopiero wtedy, widząc zdjęcie zmarłej na nagrobku, przekonali się, że to była dokładnie ta sama siostra, której przyszli podziękować. Uświadomienie sobie faktu, że to zmarła zakonnica przez kilka miesięcy pełniła dla nich posługę pielęgniarską, sprawiło, że małżonkowie pojednali się z Bogiem w sakramencie pokuty oraz zaczęli gorliwie się modlić i uczestniczyć w Eucharystii.


Bilokacje


W życiu wielu świętych mistyków odnotowano przypadki bilokacji, czyli stanu, w którym dana osoba znajduje się równocześnie w dwóch różnych miejscach, nieraz oddalonych od siebie o tysiące kilometrów. Jest to jedno z najbardziej tajemniczych zjawisk w życiu mistyków, które także wskazuje na istnienie nieśmiertelnej ludzkiej duszy.

Święty o. Pio miał dar bilokacji, z którego bardzo często korzystał, aby nieść pomoc ludziom będącym w potrzebie. Dla niego czas bilokacji rozpoczynał się, kiedy kładł się na nocny spoczynek. Udawał się w bilokacjach tam, gdzie z duchowym wsparciem, radą i pomocą posyłał go Chrystus - do konkretnych osób. W tych „bilokacyjnych podróżach” często towarzyszyli mu św. Antoni Padewski lub św. Franciszek z Asyżu. Faktu bilokacji nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Co się podczas niego dzieje? Otóż człowiek swoim duchem opuszcza ciało i udaje się w inne miejsce. Bilokacje w życiu św. o. Pio są bogato udokumentowane. Ich świadkami byli między innymi piloci wojsk alianckich stacjonujących w okolicach Bari od września 1943 r. Za każdym razem, kiedy odbywali loty bojowe i zbliżali się w okolice San Giovanni Rotondo, widzieli pojawiającego się na niebie zakonnika, który nie dopuszczał do zrzucenia bomb i zawracał samoloty. Wszystkie miejscowości w okolicy były mocno bombardowane, natomiast na San Giovanni Rotondo nie spadła ani jedna bomba. „Kiedy piloci wracali po wykonaniu lotu - wspomina generał Rossini - opowiadali, że w pewnym momencie na niebie ukazywał się im zakonnik i wtedy samoloty natychmiast same zmieniały kurs”. Początkowo wielu nie dowierzało tym nieprawdopodobnym historiom. Jednak kiedy coraz więcej pilotów dzieliło się podobnymi doświadczeniami (a byli wśród nich przedstawiciele różnych nacji: Amerykanie, Anglicy, Polacy, i wyznań: żydzi, katolicy, protestanci, a także niewierzący), naczelny dowódca, którym był amerykański generał, postanowił osobiście sprawdzić wiarygodność tych opowieści. Poprowadził eskadrę bombowców, która miała zniszczyć niemiecki magazyn amunicji, znajdujący się w pobliżu San Giovanni Rotondo. Wszyscy w napięciu oczekiwali, jak tym razem powiedzie się misja samolotów.
Kiedy eskadra wróciła do bazy, odnotowano, że amerykański generał był w wielkim szoku. Opowiedział, że kiedy byli już blisko celu bombardowania, nagle - na wysokości lecących samolotów - zauważył postać zakonnika ze wzniesionymi rękami. W pewnym momencie we wszystkich samolotach bomby samoczynnie się odczepiły, spadając na okoliczne lasy. Natomiast samoloty bez ingerencji pilotów same zawróciły w kierunku bazy. Wydarzenie to stało się głównym tematem rozmów w całej jednostce. W czasie dyskusji ktoś zasugerował, że tym zakonnikiem jest o. Pio z San Giovanni Rotondo. Po przesunięciu się linii frontu amerykański generał wybrał się z kilkoma pilotami do San Giovanni Rotondo. Przy wejściu do zakrystii zauważył, że w grupie zakonników jest ten, który zawracał samoloty. Ojciec Pio podszedł do generała, położył mu rękę na ramieniu i powiedział: „To ty chciałeś nas wszystkich wysadzić w powietrze!”. Słysząc te słowa i widząc o. Pio, generał przeżył duchowy wstrząs. Później mężczyźni długo jeszcze rozmawiali ze sobą. Doskonale się rozumieli, chociaż generał mówił po angielsku, a o. Pio w swoimi rodzinnym dialekcie z Benewentu. Po tym spotkaniu generał przeszedł na katolicyzm.
Pan Bóg daje nam znaki życia wiecznego, abyśmy podejmowali trud życia wiarą na co dzień i dojrzewali do nieba. Pan Jezus mówił mistyczce Alicji Lenczewskiej, że „w bólach rodzi się świętość człowieka i w bólach rodzi się dusza dla i nieba. Dlatego walka odbywa się w sercu - ostatnia zasadnicza walka o twoje życie w Bogu. Dziecko Moje, rodzić swoją duszę dla nieba musisz sama. Nikt tego za ciebie nie uczyni. To ogromny przywilej dający ci prawo synostwa i dziedzictwa Bożego. Żadne inne stworzenia poza człowiekiem tego nie otrzymały, ani w niebie, ani na ziemi. Każda dusza ma swoją tajemnicę obcowania ze Mną niedostępną innym tak na ziemi, jak i w niebie” (Słowo pouczenia 156).




3) Nieśmiertelna dusza




Każdy człowiek ma nieśmiertelną duszę, dzięki której jest istotą rozumną i wolną, otwartą na prawdę, miłość, dobro i piękno, a także posiada sumienie i zmysł moralny pozwalający odróżniać dobro od zła.

Każdy człowiek ma nieśmiertelną ludzką duszę, „bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka - uczynił go obrazem swej własnej wieczności” (Mdr 2,23). O istnieniu nieśmiertelnej duszy świadczą takie duchowe przejawy działania człowieka, jak miłość, dobroć, zmysł moralny, sumienie, myślenie, samoświadomość czy twórczość. W momencie poczęcia każdego człowieka Pan Bóg powołuje do istnienia indywidualną, nieśmiertelną duszę, która nie ginie po oddzieleniu jej od ciała w chwili śmierci. To dzięki swojej duszy „człowiek jest w świecie objawieniem Boga, znakiem jego obecności, śladem jego chwały (por. Rdz 1,26-27; Ps 8,6)“ (Evangelium vitae, 34). Jaśnieje w nim odblask rzeczywistości samego Boga, zalążek wieczności, który „nie może być sprowadzany do samej tylko materii” (Gaudium etspes, 18).
Kiedy mówimy o nieśmiertelnej ludzkiej duszy, to dotykamy tajemnicy ludzkiego „ja” z jego samoświadomością, wolnością, myśleniem, miłością, wyobraźnią i kreatywnością. Spośród wszystkich stworzeń tylko człowiek ma rozum, wolną wolę, możliwość refleksji nad sobą samym. Swoimi myślami może wnikać duchowo w makro- i mikrokosmos i może go poznawać. Człowiek może również tworzyć naukę, rozumować, osądzać, wartościować, tworzyć pojęcia abstrakcyjne.
Dusza ludzka, będąc duchową rzeczywistością, przekracza świat materii i ze swej natury jest nieśmiertelna, ponieważ Bóg nieustannie utrzymuje ją w istnieniu. Kardynał Joseph Ratzinger pisał, że posiadanie duszy oznacza, iż człowiek jest chciany, znany, kochany przez Boga, a także wezwany do wiecznego dialogu miłości z Nim. Jeżeli jednak człowiek całkowicie odrzuca miłość Boga i gardzi Jego miłosierdziem, to wówczas zmierza do największego nieszczęścia, jakim jest wieczność piekła. Nie może on jednak siebie unicestwić, bo jego dusza jest niezniszczalna. Człowiek może zabić swe ciało, ale nie ma mocy zgładzić swojej duszy.


Nauczanie Kościoła


„Kościół stwierdza dalsze istnienie i życie - po śmierci - elementu duchowego obdarzonego świadomością i wolą w taki sposób, że »ja« ludzkie trwa nadal. Na oznaczenie tego elementu Kościół posługuje się słowem »dusza«, dobrze znanym w Piśmie Świętym i w Tradycji. Chociaż wyraz ten przybiera w Biblii różne znaczenia, Kościół uważa jednak, że nie ma po temu żadnych poważnych racji, aby go odrzucić, owszem, uznaje za rzecz bezwzględnie konieczną mieć jakiś środek słowny dla uzasadnienia wiary chrześcijańskiej” (List Kongregacji Nauki Wiary w sprawie niektórych zagadnień związanych z eschatologią Rzym 1979, s. 5).

Z Katechizmu Kościoła katolickiego dowiadujemy się, że każda dusza duchowa jest bezpośrednio stworzona przez Boga, nie jest ona »produktem« rodziców - i jest nieśmiertelna, nie ginie więc po jej oddzieleniu się od ciała w chwili śmierci i połączy się na nowo z ciałem w chwili ostatecznego zmartwychwstania” (KKK 366); „W śmierci, będącej »rozdzieleniem duszy i ciała, ciało człowieka ulega zniszczeniu«, podczas gdy jego dusza idzie na spotkanie z Bogiem, chociaż trwa w oczekiwaniu na ponowne zjednoczenie ze swoim uwielbionym ciałem. Bóg w swojej wszechmocy przywróci ostatecznie naszym ciałom niezniszczalne życie, jednocząc je z naszymi duszami mocą zmartwychwstania Jezusa” (KKK 997).
Człowiek ma nieśmiertelną duszę, ale jest on także jednością cielesno-duchową. W Katechizmie Kościoła katolickiego czytamy: „Jedność ciała i duszy jest tak głęboka, że można uważać duszę za »formę« ciała; oznacza to, że dzięki duszy duchowej ciało utworzone z materii jest ciałem żywym i ludzkim; duch i materia w człowieku nie są dwiema połączonymi naturami, ale ich zjednoczenie tworzy jedną naturę” (KKK 365).
Święty Jan Paweł II przypominał, że „rozumna dusza jest per se et essentialiter [ze swej istoty i integralnie - przyp. red.] formą ciała. Dusza duchowa i nieśmiertelna jest zasadą jedności człowieka, jest tym, dzięki czemu istnieje on jako całość - »corpore et anima unus« [jedność duszy i ciała - przyp. red.] - jako osoba. Powyższe definicje oznaczają nie tylko to, że również ciało, któremu przyrzeczone zostało zmartwychwstanie, będzie miało udział w chwale; przypominają także o więzi łączącej rozum i wolną wolę z wszystkimi władzami cielesnymi i zmysłowymi. Cała osoba, włącznie z ciałem, zostaje powierzona samej sobie i właśnie w jedności duszy i ciała jest podmiotem własnych aktów moralnych” (Veritatis splendor, 48).


Nie ma reinkarnacji


Dusza ludzka ma trwałe odniesienie do ciała, a po jego śmierci będzie „oczekiwała” jego zmartwychwstania. Święty Paweł nazywa śmierć „opuszczeniem ciała”. Niezniszczalne duchowe „ja”, czyli dusza, „opuszcza ciało” i żyje w Chrystusie (por. 2 Kor 5,1-10). Po śmierci ciała nie ma reinkarnacji. Czytamy w Katechizmie Kościoła katolickiego: „Gdy zakończy się »jeden jedyny bieg naszego ziemskiego życia«, nie wrócimy już do kolejnego życia ziemskiego. »Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd« (Hbr 9,27); Po śmierci nie ma »reinkarnacji« (KKK 1013). „Nie zapominaj, że nie ma powrotu” (Syr 38,21).
Doktryna o reinkarnacji sankcjonuje rasistowską, hinduistyczną ideologię kastowości, kwestionując prawdę o jedyności i niepowtarzalności życia człowieka na ziemi, którą objawił nam Chrystus.


Pismo św. o ludzkiej duszy


Pan Jezus jednoznacznie mówi o istnieniu nieśmiertelnej duszy: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10,28). Pan Jezus stwierdza, że po śmierci ciała dusza ludzka dalej istnieje: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” (J 11,25-26); „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki” (J 8,51).
Także rozmowa Jezusa z dobrym łotrem wskazuje na istnienie nieśmiertelnej duszy. Na prośbę: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” (Łk 23,42), Pan Jezus odpowiada: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju” (w. 43). Zbawiciel użył terminu „raj”, który wskazuje na życie po śmierci, przed zmartwychwstaniem ciał. Kiedy Jezus mówi: „dziś ze Mną będziesz w raju”, to wyraźnie stwierdza, że po śmierci ciała nieśmiertelna ludzka dusza kontynuuje swe istnienie. Zmartwychwstanie ciał nastąpi dopiero „w dniu ostatecznym” (J 6,54).
W przypowieści o bogaczu i Łazarzu (Łk 16,19-31) Pan Jezus mówi o życiu po śmierci zarówno ludzi sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych. Fakt, że bogacz prosi Abrahama, by posłał Łazarza do jego pięciu braci żyjących na ziemi, aby ich ostrzegł (ww. 27-28), świadczy o tym, że on żyje przed zmartwychwstaniem ciał. Przypowieść o bogaczu i Łazarzu jednoznacznie mówi o życiu pozagrobowym.


Wtedy zadecyduje się nasza wieczność


Pan Jezus ostrzega nas: „Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?” (Łk 9,25).
Całe nasze ziemskie życie powinno być czasem przygotowania do tego najważniejszego momentu, jakim jest chwila śmierci, oddzielenia duszy od ciała. Wtedy spotkamy się z Chrystusem twarzą w twarz, już bez pośrednictwa wiary, i rozstrzygnie się nasza wieczność: zbawienie albo wieczne potępienie. „Tak” - powiedziane Chrystusowi - stanie się niebem lub czyśćcem, natomiast odrzucenie Jego miłości - stanie się piekłem.
Bóg kocha i pragnie zbawić wszystkich ludzi. Każdy człowiek otrzymuje szansę zbawienia. Nie ma ludzi przeznaczonych na potępienie. Nie można jednak zapominać, że oprócz Bożej woli zbawienia wszystkich ludzi istnieje wolna ludzka wola, która może odrzucić Boga i wybrać piekło.

Słynny profesor i pisarz angielski C.S. Lewis, który porzucił ateizm i stał się gorliwym chrześcijaninem, wyraził taką opinię na temat piekła: „Jestem przekonany, że ludzie potępieninieodwracalnie zbuntowani i dlatego w jakimś sensie w piekle osiągają swój cel; mogą cieszyć się straszną wolnością od Boga, o którą tak walczyli” (Problem cierpienia, 127). Piekło to nic innego, jak spełnienie pragnienia, aby być wolnym od Boga. Piekło to miejsce królestwa szatana, absolutnego egoizmu i wiecznej nienawiści. Każdy, kto trwa w grzechu śmiertelnym, odrzuca Boże miłosierdzie i nie chce pójść do spowiedzi, dobrowolnie oddaje się pod panowanie szatana i trwa w jego królestwie. Oto ostateczna przyczyna wszystkich ludzkich tragedii i nieszczęść. W codziennej modlitwie polecajmy Jezusowi najbardziej zatwardziałych grzeszników, prosząc o ich nawrócenie. Głośmy im orędzie Bożego miłosierdzia. Pan Jezus mówi: „Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie, i daję im, czego pragną” (Dz. 1728).
Miłość Boża całkowicie respektuje wolność swojego stworzenia - także wtedy, kiedy decyduje się ono na definitywne odrzucenie Boga.
Prawda o nieśmiertelnej duszy, o niebie, czyśćcu i piekle nadaje naszemu ziemskiemu życiu niepowtarzalność i dramatyczną wyjątkowość. Przypomina nam, że nie można bagatelizować grzechu, który jest źródłem wszystkich ludzkich nieszczęść, ale że trzeba z każdym przewinieniem przychodzić do Jezusa, który w sakramencie pokuty wszystko przebacza i otwiera nam drogę do nieba, daje nam udział w radości największego cudu, jakim jest Jego zmartwychwstanie.


KONIEC


Z Bogiem.

_________________
Bez Boga ani do proga.
Jezu, ufam Tobie.
Któż, jak Bóg!


So lut 16, 2019 12:37 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13461
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Post Re: Pytanie: czy istnieje życie po śmierci?-do niedowiarków
Nie dość, że fatalnie sformatowany, to jeszcze niezgodnie z regulaminem. III/1
Jest więc nieczytelny i do tego agresywny. To zniechęca do wnikliwego zapoznania się z treścią. Złamamno regulamin II/2,3.
To forum nie jest kościelną tablicą ogłoszeń, czasopismem wyznaniowym, ale platformą dyskusyjną.
Jeśli zależy ci na dyskusji, przygotuj jakoś pytania zachęcając do odpowiedzi. Jako założyciel wątku powinieneś nad tym czuwać. Potrafisz zredagować samodzielnie wstępniak mając materiały w postaci arykułów?
ZAMYKAM


So lut 16, 2019 12:53 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 2 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL