Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N gru 08, 2019 1:52 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 113 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8
 Preteksty do utraty religijności? 
Autor Wiadomość
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lut 14, 2018 11:44 am
Posty: 713
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
towarzyski.pelikan napisał(a):
Czyli jednak coś innego Cię trzymało po jasnej stronie mocy niż zapis prawny.


Tak. Właśnie to:
1. Nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe.
2. Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się Twoja wolność.

Powiedzmy, że były to moje takie dwa przykazania miłości, które sam sobie narzuciłem.
Dlaczego je sobie narzuciłem? Bo nie chciałem czynić drugiemu co mi jest niemiłe i chciałem, aby moja wolność kończyła się tam gdzie zaczyna się Twoja.


N sty 27, 2019 8:01 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2935
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Nie wydaje mi się, żeby w tym wypadku określenie "narzuciłem sobie" było odpowiednie. Ty je raczej uznałeś za oczywistość. Same się Tobie narzuciły. Nie Ty byłeś źródłem tych zasad. Nie ateiści są twórcami swojej etyki. Im się tylko wydaje, że oni sami to sobie wypracowali i właśnie dlatego nazywają się ateistami.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


N sty 27, 2019 8:25 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lut 14, 2018 11:44 am
Posty: 713
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
towarzyski.pelikan napisał(a):
Nie wydaje mi się, żeby w tym wypadku określenie "narzuciłem sobie" było odpowiednie. Ty je raczej uznałeś za oczywistość. Same się Tobie narzuciły. Nie Ty byłeś źródłem tych zasad. Nie ateiści są twórcami swojej etyki. Im się tylko wydaje, że oni sami to sobie wypracowali i właśnie dlatego nazywają się ateistami.


Faktycznie - uznałem je za oczywistość. Czy nie byłem źródłem tych zasad? Pewnie nie. To było raczej samouświadomienie. Tylko, że one się uświadamiają jakoś wszystkim ludziom bez względu na wyznanie lub jego brak. Każdy ateista ma swoją etykę. Ja jako ateista miałem taką, jaką wyżej przedstawiłem. I w zasadzie dalej ją mam. Ateista sam sobie wyrabia etykę poprzez stawianie się w sytuacji drugiego człowieka. Do tego nie jest im potrzebny Bóg czy bogowie. To jest zwykłe człowieczeństwo. Do niemordowania nie jest potrzebne piąte przykazanie. Wystarczy postawić się w sytuacji mordowanego i samemu się wyjdzie z założenia, że to nie jest słuszne.


N sty 27, 2019 9:08 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2935
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Jeśli twierdzisz, że ateista nie potrzebuje Boga do stania się człowiekiem, to tak jakbyś powiedział, że Bóg nie jest w ogóle nam potrzebny do ustalenia, co jest dobre, a co złe. Ludzie sobie sami poradzą. Z Bogiem, czy bez. Religie są niepotrzebne.

Tymczasem źródłem tego, co Ty nazywasz człowieczeństwem, jest Bóg. Ateista potrzebuje Boga do stania się człowiekiem. Bóg jest bezwzględnym warunkiem zachowania człowieczeństwa.

Ateista z Twojego opisu po prostu nie jest świadom tego, że to nie on jest prawodawcą.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


N sty 27, 2019 9:28 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lut 14, 2018 11:44 am
Posty: 713
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
towarzyski.pelikan napisał(a):
Jeśli twierdzisz, że ateista nie potrzebuje Boga do stania się człowiekiem, to tak jakbyś powiedział, że Bóg nie jest w ogóle nam potrzebny do ustalenia, co jest dobre, a co złe. Ludzie sobie sami poradzą. Z Bogiem, czy bez. Religie są niepotrzebne.


Bo tak właśnie jest. Religie nie są do tego potrzebne. Ja swojego katolicyzmu nie traktuję w ten sposób, że dzięki niemu nie zabijam ludzi. Raczej oczekuję od swojej wiary w Boga wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie.

Ludzie nie mordują dlatego, żeby nie łamać piątego przykazania ale dlatego, że morderstwo jest karane prawem cywilnym, a po drugie nikt nie chce być zamordowany.
Inaczej mówiąc, gdyby cudzołóstwo było karane prawem cywilnym, to ludzie tak masowo nie popełnialiby tego czynu - ze strachu przed konsekwencjami tu na Ziemi. Gdyby interesowały ich konsekwencje po śmierci, to cudzołóstwo byłoby popełniane równie rzadko jak morderstwo.

Zobacz - zło i dobro to pojęcia względne. Świat nie jest czarno-biały. Gdyby kobieta uważała, że robi źle popełniając aborcję, to by jej po prostu nie wykonała. Taka kobieta nie widzi w aborcji nic złego. Kościół jasno mówi co jest dobre a co złe. Zawęża dobre uczynki, złe rozciąga. Ludzie chcą wolności, ale źle ją definiują. Uważają, że skoro Kościół czegoś zabrania, to jest to złe. Ale chodzi tylko o wybiórcze przypadki. Bo Kościół przecież również zabrania mordowania i nikt nie neguje tego, że to jest złe. Tylko czym jest mordowanie? Czy aborcja to morderstwo? Według Kościoła tak, ale według wielu ludzi nie.

Prawo cywilne ogranicza wolność, bo do tego służy prawo. Gdyby nie było prawa, to byłaby wolność, ale nie o taką wolność nam chodzi przecież.

Swoją drogą ateista nie powinien być za aborcją czy karą śmierci, skoro nie wierzy w życie po śmierci, a ziemską egzystencję uznaje za coś wyjątkowego, bo potem już nie ma nic.


N sty 27, 2019 10:05 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2935
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Dociekliwy napisał(a):
Bo tak właśnie jest. Religie nie są do tego potrzebne. Ja swojego katolicyzmu nie traktuję w ten sposób, że dzięki niemu nie zabijam ludzi. Raczej oczekuję od swojej wiary w Boga wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie.

Bo nie zabijasz dlatego, że jesteś katolikiem, tylko dlatego, że wierzysz w Boga. W Boga wierzyłeś również wtedy, jak byłeś "ateistą".
Cytuj:
Ludzie nie mordują dlatego, żeby nie łamać piątego przykazania ale dlatego, że morderstwo jest karane prawem cywilnym, a po drugie nikt nie chce być zamordowany.

A ja myślę, że dlatego, że odczuwają to jako coś złego. Wcale nie powstrzymują się od tego z lęku przed karą (świecką albo Bożą), ani powodowani regułą wzajemności. Czują, że to coś złego, bo wierzą w Boga, niezależnie od tego, czy są tego świadomi, czy nie.
Cytuj:
Zobacz - zło i dobro to pojęcia względne. Świat nie jest czarno-biały. Gdyby kobieta uważała, że robi źle popełniając aborcję, to by jej po prostu nie wykonała. Taka kobieta nie widzi w aborcji nic złego.

Ale kobieta decydująca się na aborcję dlatego nie uważa tego za coś złego, ponieważ wcale nie czuje, że zabija, że łamie ten absolutny zakaz. Dla niej to tylko usunięcie ciąży. Ta sama kobieta nie jest zdolna zabić swojego męża, ponieważ to już postrzega jako zabójstwo.

W takim ujęciu dobro i zło są bezwzględne jako pewne kierunkowskazy (ideały), a względny jest sposób odczuwania tego co dobre i złe. I dopóki człowiek kieruje się dobrem (wierzy, że to co robi jest dobre), nie dopuszcza się bezwzględnego zła. Jeśli zaś jest świadom, że to co robi jest złe, dopuszcza się bezwzględnego zła.
Cytuj:
Prawo cywilne ogranicza wolność, bo do tego służy prawo. Gdyby nie było prawa, to byłaby wolność, ale nie o taką wolność nam chodzi przecież.

Raczej samowolka. Prawdziwa wolność się wiąże z odpowiedzialnością. Bez prawa nie ma mowy o odpowiedzialności. Twoje wybory pozbawione są wówczas wagi moralnej.
Cytuj:
Swoją drogą ateista nie powinien być za aborcją czy karą śmierci, skoro nie wierzy w życie po śmierci, a ziemską egzystencję uznaje za coś wyjątkowego, bo potem już nie ma nic.

Ateista sam siebie nie abortuje i nie siebie samego chce skazać na śmierć. Ateista kieruje się pragmatyzmem życiowym.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


N sty 27, 2019 10:45 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 787
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Może tak: źródło dobra, miłości dla wierzącego pochodzi od Boga, a z racji tego, że wszyscy ludzie to Jego dzieci, w oczach chrześcijanina dobro w ateiście pochodzi od Boga. Ale to nie czyni ateisty teistą.


Wt sty 29, 2019 8:48 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pt sie 26, 2016 10:45 am
Posty: 794
Płeć: kobieta
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Viridiana napisał(a):
Może tak: źródło dobra, miłości dla wierzącego pochodzi od Boga, a z racji tego, że wszyscy ludzie to Jego dzieci, w oczach chrześcijanina dobro w ateiście pochodzi od Boga. Ale to nie czyni ateisty teistą.

Dobro zawsze pochodzi od Boga. Ateista, co czyni dobro jeszcze o tym nie wie, ale kiedyś się dowie.
Każdy człowiek jest stworzeniem Bożym, ale nie każdy jest dzieckiem Bożym.
Dzieci Boże wierzą i ufają Bogu i wdrażają Jego przykazania w swoje życie - przykazania miłości.
I przez wypełnianie tych przykazań - wypełniamy wolę Boga. Gdy szatan kładzie nam kłody pode nogi, gdy doświadcza nas złem, to my mając ufność w Jezusie Chrystusie zwyciężamy i pokonujemy wszystkie te przeszkody i w tym objawia się nasz wiara - nasza miłość do Boga, bo ufamy Bogu. Nie złorzeczymy Bogu, nie oskarżamy Boga, bo wiemy, że Bóg jest miłością i nigdy nas nie skrzywdzi i nie jest przyczyną naszego tu na ziemi cierpienia. Szatan niszczy, a Bóg nas wspomaga. Wyrazem okazania naszej miłości Bogu- jest nasza niezachwiana wiara - nasza ufność i wytrwałość w wierze mimo przeciwności jakie nas doświadczają. Jezus mimo, ,ze tak wiele wycierpiał, to jednak- zwyciężył i pokazał nam jak my mamy zwyciężać. W życiu nie zawsze jest tak jak byśmy tego chcieli, bo spotykają nas różne trudne doświadczenia życiowe. Nie każdy w tych ciężkich chwilach potrafi wytrwać w wierze, bo niektórzy mają chwilę zwątpienia. Są nauczyciele, że na pogrzebie potrafią powiedzieć - taka jest wola Boża- nie! nie! - to nieprawda, bo to nie wolą Boga jest takie zdarzenie, by pijak na pasach zabił dziecko, czy gwałciciel zgwałcił nam dziecko a morderca zabił matkę. To źli ludzie prowadzeni przez szatańskie moce czynią drugim ludziom takie żło. Bóg nas zawsze wspomaga, a jeżeli czasem da nam pstryczka w nos, to jest to delikatny nawracający pstryczek. Nigdy nie nakłada na nasze ramiona wielkiego ciężaru.
Wytrwanie w Bogu jest naszą siłą i wyrazem naszej niezachwianej miłości.

Okazywanie miłości dla bliźniego jest również okazywaniem miłości dla Boga.
_________________

_________________
Miłość Jezusa-moim zbawieniem.
Trwanie w Jezusie-Boga uwielbieniem.


Wt sty 29, 2019 7:41 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 113 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL