Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt maja 21, 2019 1:26 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
 Wasze wspomnienia z katechezy, przygotowań 
Autor Wiadomość
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz lis 22, 2018 6:41 pm
Posty: 146
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Wasze wspomnienia z katechezy, przygotowań
W pierwszej czy drugiej podstawowej religii uczyła zakonnica. Nie wiem ile lat miała, siwe włosy, sporo werwy. Mówiła coś o Adamie i Ewie. Ja lubiłem filmy przyrodnicze, podniosłem rękę i grzecznie zapytałem jak to jest skoro człowiek pochodzi od małpy. To oczywiście było uproszczenie, ale jako małe dziecko myślałem w uproszczony sposób. Dzieci z klasy powtarzały "właśnie jak to jest, proszę powiedzieć", "dobrze zapytał". Zakonnica odpowiedziała kąśliwie "jak chcesz to sobie sam bądź od małpy", dzieci podchwyciły, zaczęły się śmiać i zacząć wymyślać która część mojej twarzy przypomina małpią. Popłakałem się.

Na innej lekcji omawiała drogę krzyżową. Bardzo szczegółowo i z pasją. Zatrzymała się na biczowaniu Chrystusa i trzech rodzajach batów. Rysowała je kredą na tablicy, szczegółowo, zaznaczając dokładnie kulki i haczyki oraz mówiąc o rozszarpywaniu aż do kości. Pamiętam, że kilka dziewczynek omdlało.

O przygotowaniu do pierwszej komunii nie chce mi się rozpisywać, nie wiem czy to dalej tak wygląda, ale wkucie modlitw na pamięć i odpytanie w kolejce i wystawianie ocen na podstawie liczby pomylonych słów.

Wyższe klasy podstawowe. Kilku księży. Odpytywanie na początku przy liście obecności czy się było w kościele. Na tej podstawie miało być wystawianie ocen. Na końcu i tak chyba tego nie było. Raz xiądz zadał "pracę domową". Wypisać jakie są programy religijne w telewizji dla dzieci i młodzieży. Kabaret bo odpytywał na głos według listy obecności albo według ławek. Pierwszy mówi że nie wie, drugi mówi że A, trzeci powtarza zanim A, czwarty mówi B, dziesiąty AB, ktoś C, ktoś D. Połowa i tak odpowiedziała "nie wiem". Ja zebrałem to co mówili inni i powiedziałem A,B,C albo i D. Ksiądz przerwał. Zatrzymał się na mnie i zapytał "co ty oglądasz?" patrzał podejrzliwie, przecież nie o to chodziło, założył że nic nie robię w wolnym czasie tylko oglądam każdy program religijny. Przecież pytanie było "sprawdzić w programie" (pewnie w ten sposób chciał kogoś zachęcić do oglądania). Poczułem się jak dziecko - skrajny dewot.

Wyższe klasy. Gorliwy katecheta, ale widać że tłukł tylko wyuczone formułki i nie potrafił dyskutować. Ciągle powtarzał te same argumenty do znudzenia i czytał na głos różne świadectwa, które skądś wydrukował. na ogół były "dziwne". Nawet jeżeli były prawdziwe to forma prowadzenia zajęć od nich zniechęcała, przyniosła odwrotny skutek.

Na rekolekcje przyjechał dość znany ksiądz od trudnej młodzieży i młodych środowisk kryminogennych. Zupełnie nie trafił. Widać, że pracował z młodzieżą słuchającą punka, rocka, metalu, o poglądach (kinder)anarchistycznych, (kinder)satanistycznych, zażywających narkotyki, tam gdzie był samookaleczenia. "U nas" byli modni dresiarze, skejci, rap, hip hop, elektro, techno, breakdance, graficiarze. On był bardzo uparty, o tym jak się dwa światy rozminęły to można sobie wyobrazić. Do tego pewnie chciał zwrócić na siebie uwagę, w kościele głośno krzyczał wypowiedzi z największymi wulgaryzmami dodając "niech Pan Bóg wybaczy, ale to byście lepiej zrozumieli" czy coś takiego. Zrobił też jakąś "akcje" i ogłosił by pójść do spowiedzi. Po kilku dniach podczas rozdawania komunii to tym co nie przyjmują kazał ustawić się po prawej stronie i rozdawał suchy chleb dodając jakieś swoje formułki, że na nic więcej się nie zasłużyło i robił jakieś grymasy. Nie byłem u spowiedzi w związku z chorobą, planowałem wieczorem tego samego dnia.

Przygotowanie do bierzmowania też okropne. Z całej nauki pamiętam rozważania jakie imię można wziąć, jakie nie i kto może być świadkiem, nie pamiętam czy w ogóle było coś więcej. Ksiądz co prowadził zajęcia też nie nadawał się do pracy z młodzieżą. Około 40, smutny, sfrustrowany, tylko podejrzliwy co do list obecności. Mój kolega jak się dowiedział z kim będzie chodził na "przygotowanie" szybko zmienił miejsce, ja za późno.

Chodziłem do różnych szkół, uczyli różni ludzie, zakonnice, katecheci, katechetki, księża, to były różne etapy mojego życia, miałem pecha czy tak już jest że kościół od dłuższego czasu bardzo zaniedbał katechezę? Nie dziwię się, że liczba uczęszczających na religię spada. Jakby moje dzieci miały brać udział w takich zajęciach co napisałem to bym ich nie zapisywał.


Śr sty 16, 2019 6:29 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 6044
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wasze wspomnienia z katechezy, przygotowań
Teraz, gdy patrzysz wstecz i wiesz, że masz możliwość dokształcania się we własnym zakresie, czy wiesz, czego byś oczekiwał po katechezie? Czego zabrakło i czego byś chciał dla swoich dzieci?


Śr sty 16, 2019 6:58 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3282
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wasze wspomnienia z katechezy, przygotowań
Ja mam ambiwaletne zdanie co do katechez w szkole. Za PRLu ich nie było a ludzie nadal byli religijni a nawet bardziej. Poza tym religia w szkole daje wrażenie "jednego z wielu przedmiotów", do tego jednego z bardziej luźnych, a to przecież powinno być coś zupełnie wyjątkowego, coś w rodzaju "meta-przedmiotu" do zastosowania w każdej sferze życia u każdego katolika.
Dodatkowo Pan Jezus prowadził katechezy tylko dla dorosłych a dzieci błogosławił.
Ale może się mylę, może rodzice sa już tak zlaicyzowani, że bez szkoły ich dzieci nie miały by dostępu do żadnych treści katolickich? No bo jeśli rodzice praktykują, to wciągają w to swoje dzieci.
Sam nie wiem czy ta katechezz powinna być w szkole czy nie.
Wrogowie Kościoła mówią że nie, a to też ważny argument "za"....


Śr sty 16, 2019 8:01 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2486
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wasze wspomnienia z katechezy, przygotowań
Katechezy wspominam całkiem pozytywnie. W podstawówce miałam katechezy z siostrą Virginią. Pamiętam, że była bardzo ładna i zadawałam sobie pytanie, co taka ładna kobieta robi w zakonie. Jeszcze wtedy myślałam, że do zakonu idą tylko brzydkie kobiety. Dlatego nie chciałam być zakonnicą. Jednak po kilku latach znajomości z siostrą Virginią zrozumiałam, że motywacje, które kierują kobietami, które idą do zakonu, są zupełnie inne. Siostra była bardzo ciepłą, pogodną osobą. Chętnie uczyłam się na pamięć poszczególnych modlitw i zbierałam święte obrazki podczas nabożeństw do zaliczenia. Pod koniec okresu katechez z siostrą Virginią postanowiłam, że zostanę zakonnicą, ponieważ nie interesowali mnie chłopcy i nie chciałam mieć dzieci.

Później miałam katechezy z księdzem Dariuszem. Niesamowity człowiek. Zawsze uśmiechnięty od ucha do ucha, miał śmieszny dzwonek w telefonie, opowiadał mnóstwo religijnych kawałów, a jego śmiech był zaraźliwy. Zawsze najbardziej się śmiał z tych swoich dowcipów. Każda katecheza kończyła się śpiewem radosnych religijnych piosenek. Dzięki ks. Dariuszowi poznałam zespół Stróże Poranka, a utwór "Drogi" do dziś mi towarzyszy w trudnych momentach życia.

W gimnazjum miałam dla odmiany katechezy z organistą kościelnym - Jackiem. Jacek poza tym, że był diablo przystojny, fajnie przygrywał na gitarze. Używał kostki, za co moja, jak się później okazało, utalentowana wokalnie koleżanka z ławki, go wyśmiewała. W szkole muzycznej się nauczyła, że prawdziwy muzyk gra paznokciem, który z oddaniem zapuszcza i traktuje odżywką. Pan Jacek nie lubił Jurka Owsiaka, co wyznał kiedy moja koleżanka z ławki, oświadczyła, że jej największym autorytetem jest właśnie guru WOŚPu, czym się, muszę przyznać, wyróżniła na tle reszty uczniów, którzy nie wykazali się szczególną oryginalnością, kiedy jednym chórem wymieniali Jana Pawła II. Większość wiedziała o nim tylko tyle, że był papieżem Polakiem. To już było wystarczającym argumentem, żeby uznać go za autorytet. U Pana Jacka, siłą rzeczy, bardzo dużo śpiewaliśmy, oglądaliśmy filmy typu "My dzieci z dworca ZOO" (książka była lepsza), "Szkoła uczuć" czy "Boże ciało", a jednej katechezy nigdy nie zapomnę. Agnieszka, klasowa satanistka i skandalistka (miała w zwyczaju całować się z języczkiem na szkolnym korytarzu) prowokowała pana Jacka pytaniami o żonę i dzieci Jezusa, Ewangelię Judasza itp. Nigdy wcześniej nie widziałam go tak wściekłego.

No i wreszcie liceum. W liceum miałam najpierw katechezy z księdzem...nie pamiętam, jak miał na imię. Pamiętam, że był gruby. Prowadził koło misjonarskie. Wybrałam się na nie dwukrotnie, z ciekawości. Oczekiwał, że będziemy piły razem z nim yerbę z jednego naczynia. Brzydziło mnie to, a nie miałam śmiałości się do tego przyznać, dlatego zrezygnowałam z tego koła, tym samym zaprzepaszczając moją szansę na szóstkę z religii.

Ale nic straconego. Wkrótce katechezy przejął ks. Tomek. Takiego przystojnego księdza jeszcze nigdy na oczy nie widziałam. Przy tym sprawiał wrażenie człowieka dość swobodnego. Na przykład otwarcie krytykował celibat, zakaz sztucznej antykoncepcji oraz sakrament spowiedzi świętej. Później do tego doszła jeszcze krytyka proboszcza parafii, w której był wikarym. Zarzucał proboszczowi (zafascynowanego tematyką egzorcyzmów), że prowadząc mszę św., podczas której chrzcił dziecko, niesłychanie dużo uwagi i czasu poświęcał śmierci. Ks.Tomasz sądził, że tak nie wypada. Nowe życie należy witać z radością. Proboszcz, jak się później okazało przy okazji kolędy, nie lubił Tomasza i brał nas (uczniów Tomasza) na spytki. Chyba podejrzewał, że ks. Tomasz sieje zgorszenie wśród młodzieży. Czego by nie powiedzieć o tym księdzu, to dzięki jego liberalnemu podejściu do spraw wiary, dostałam upragnioną szóstkę z religii za napisanie eseju pt. "A co jeśli już jestem w czyśćcu?"

_________________
Liberał broni wolności, ale nie potrafi rzec, czemu wolność służy. Myli środek z celem. Adam Wielomski


Cz sty 17, 2019 12:10 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz lis 22, 2018 6:41 pm
Posty: 146
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wasze wspomnienia z katechezy, przygotowań
@Towarzyska, bardzo pozytywne wspomnienia, w przeciwieństwie do moich.
Pytanie na uboczu. Czy na zakonnice też trzeba być (praktyka swoje, ale mówię o zasadach) tak jak w przypadku pójścia na księdza "sprawnym" hetero czy kobiet to nie dotyczy?

Jakbym ja miał się skoncentrować na jakiś pozytywnych doświadczeniach to są chyba takie trzy. Około 14 lat religii z rok chyba uczył młody ksiądz. Był chyba kilka lat po seminarium, uśmiechnięty, młody, dynamiczny ale nie showmen na pokaz. Nie pozwolił sobie wejść na głowę klasie, ale nie był też surowy. Dużo opowiadał o historiach religijnych, opowiadał o seminarium, rygorze, wymaganiach, wspomnieniach. Szybko go przenieśli i słuch o nim zaginął.

W LO był też na około rok fajny ksiądz pochodzący ze wschodniej Europy, z elementami ormiańskimi i ukraińskimi. Gdyby nie koloratka to nikt by nie powiedział, że ksiądz, taki zwykły kumpel koło 30. Opowiadał jak to u nich na Ukrainie się imprezuje. Religii z nim nie miałem, ale dużo jeździł na wspólne wycieczki, podróżował po górach, rozmawiał, lubił się z innymi nauczycielami, gadał jak kolega do koleżanek że "u nich" to się pije z kubków,a my młodzi kieliszki przemycamy. Powodów mogę się domyślać, ale szybko przestał być księdzem. Słuch po nim zaginął, a potem kilka razy widziałem go w pociągu w cywilnym ubraniu, chyba wracał z jakiejś roboty fizycznej, widać że po kilku browarach, ale nie pijany, wyglądał na zapracowanego i zmęczonego.

Po nim była katechetka. Normalna, miła, żadnych spektakularnych fajerwerków, ani nie nawiedzona. Prowadziła lekcje jak trzeba.


Cz sty 17, 2019 1:45 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz lis 22, 2018 6:41 pm
Posty: 146
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wasze wspomnienia z katechezy, przygotowań
@Wespecjan. Sporo miejsca w debacie poświęcono temu czy religia powinna być w szkołach czy w salkach. Ja uważam, że to zbędny temat i żadna różnica, nic by to nie zmieniło. Są argumenty, że inny nastrój, że bliżej kościoła, dalej od szkolnych przedmiotów. Uważam, że to szczegóły, katecheza wyglądałaby tak samo, ci sami uczniowie, ci sami nauczyciele, ten sam materiał.

Czy za PRL rodzice byli bardziej religijni? W statystykach na pewno tak. W praktyce? Wątpię. Dużo było na pokaz, a ludzie tacy sami jak dzisiaj. Kościół był sojusznikiem w walce przeciwko "komunie", kościół łączono z opozycyjnymi ruchami społecznymi, z walką o godność ludzi pracy. Przeglądnij materiały o podziemiu aborcyjnym w PRL, procencie kobiet i tak zwanych "wycieczkach". Dużo też rodziło się "wcześniaków" (to w sumie najmniejszy "problem").

W 20 roku podczas wojny z (((bolszewikami))) też była religijna ekstaza, biły wszystkie dzwony, masowe modlitwy, apokaliptyczna atmosfera. Pokonano gada. Co było potem w II RP? Masowa prostytucja, aborcje, kawalerowie zabawiający się w przybytkach, Warszawa "Paryżem" wschodu.

_________________________________________________________________
Brandeisbluesky napisał(a):
Teraz, gdy patrzysz wstecz i wiesz, że masz możliwość dokształcania się we własnym zakresie, czy wiesz, czego byś oczekiwał po katechezie? Czego zabrakło i czego byś chciał dla swoich dzieci?


Mam za małą próbkę. Dlatego założyłem temat, rozmawiałem ze znajomymi, czytałem. Z moich subiektywnych obserwacji wynika, że najlepiej by nauczycielem była kobieta posiadająca rodzinę.

PS. Artykuł sprzed dekady: https://www.tygodnikpowszechny.pl/katec ... tow-131043 Jak wygląda po 10 latach? ...


Ostatnio edytowano Cz sty 17, 2019 3:27 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

scalenie dwóch postów



Cz sty 17, 2019 1:53 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz lis 22, 2018 6:41 pm
Posty: 146
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wasze wspomnienia z katechezy, przygotowań
Pamiętam, że na katechezie często pojawiał się temat poruszany również w kazaniach przy pełnych kościołach, a chodzi dokładnie o liczbę wyznawców danej religii na świecie. Kilkukrotnie na różnym etapie nauczania była sytuacja że katechet(k)a dzielił(a) tablice na kilka części rozrysowywał strzałki, dzielił religię na Księgi i pozostałe, potem chrześcijaństwo na kilka głównych nurtów i z dumą mówił(a) coś zdaje się o miliardzie katolików i 2 mld chrześcijan. Znany kapelan znanego polityka też mówił podczas kazania o homo religious i "czy te miliardy mogą się mylić"? Wszyscy jechali z jednego skryptu albo powtarzali po sobie.
Argument powszechności. Dodatkowo jak zabójczy może być w AD 2019 to sobie każdy odpowie ... .


Wt sty 29, 2019 6:40 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N sty 20, 2019 1:59 pm
Posty: 508
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wasze wspomnienia z katechezy, przygotowań
Najlepiej zapamiętałem swoją katechetkę z podstawówki. Na lekcjach panował taki rygor, że każdy bał się oddychać a przed kartkówkami, która były częste, wszyscy uczyli się pilniej niż przed matematyką. Kiedy ktoś coś przeskrobał albo nie był przygotowany, siostra Patrycja nie odpuszczała. Była dobra osobą, ale bardzo sfrustrowaną. W sumie dobrze ją wspominam. Uczyliśmy się na pamięć wszystkich ksiąg w Biblii tak gorliwie, jakby od tej wiedzy zależały losy świata :-D


Wt sty 29, 2019 11:32 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: sam2 i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL