Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr kwi 21, 2021 12:16 am



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 241 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14 ... 17  Następna strona
 Pytania do ateistów 
Autor Wiadomość
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 15014
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Post Re: Pytania do ateistów
W człowieku tkwi pragnienie nieśmiertelności i nadzieja, że to osiągnie. Pragnienie wody wskazuje, że ta woda musi istnieć, więc pragnienia ludzkie mogą być rodzajem GPS nakierowanego na wieczność. To pragnienie widziano już u ludów pierwotnych, które przeczuwały, że w śmierci jest coś więcej niż koniec egzystencji. Przejście od zwierzęcia do człowieka w paleolicie odbyło się, gdy człowiek zaczął grzebać swych zmarłych. Ciało ludzkie było świętością. Do dziś to pozostało, że śmierć jest bramą przez którą wkracza w nasze życie metafizyka. Ta idea pojawiła się u ludzi bardzo wcześnie - gdzie kończy się świat? Jest w człowieku pęd życia, by być w swoim istnieniu. Ten pęd zderza się ze świadomością śmierci. Ludziom się kiedyś wydawało, że śmierć przychodzi z zewnątrz, w wyniku działania guseł. Powstała więc magia, czyli próba działania, by je okiełznać. Potem pojawiły się religie, chciały tę śmierć zrozumieć.

Były w raju dwa drzewa, które były właśnością Boga, więc w tym znaczeniu stały się zakazane dla człowieka. Dziś wiemy już dlaczego. Człowiekowi nic nie daje wiedza co dobre a co złe, bo potrafi ją wykoślawić i odwrócić. Drugie drzewo to drzewo życia. I co ciekawe. Tego zakazu ludzkość dotąd przestrzegała. Zajmowano się hodowlą roślin i zwierząt. Tworzono nowe gatunki roślin, rasy zwierząt. Eugeniczne zapędy ojca transplantologii. A. Carrela zostały ostro potraktowane. Medyczne eksperymenty w obozach zagłady także. Teoretycznie dotąd znano granice. Eksperymenty na ludziach byłyby dla medycyny bardzo pożyteczne. Nie robiono tego chociaż hodować człowieka było można od niepamiętnych czasów: np wybijać niepożądanych. Próby medyczne przeprowadzano na zwierzętach a nie na ludziach. Teraz chcą na to pójść i ludzkość przełknęła to bez oporu. Człowiek nie postawi sobie granic. Nie potrafi. A religia dziwnie to dostrzegła. Inzynieria genetyczna i produkowanie różnych podgatunków człowieka stało się. Mamy transgeniczne dzieci, kolejne w drodze. Ten pęd nie zostanie zatrzymany. Tysiące lat temu narysowano obraz biblijny z dwoma drzewami. Odnoszę wrażenie, że ten widzimisizm prowadzi człowieka w złym kierunku. Tyle Biblia, czyli księga o tym kim może być człowiek. Ona wskazuje, że pęknięcie będzie tak wielkie, że nie będzie poworotu do względnej homeostazy. Dziś to przeczuwamy.


So lut 16, 2019 6:03 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 10, 2018 10:18 pm
Posty: 746
Płeć: mężczyzna
Post Re: Pytania do ateistów
towarzyski.pelikan napisał(a):
Co sprawia, że jedni ludzi są pozytywnie nastawieni do życia, a inni nie? Jedni twierdzą, że życie jest cudem, świat jest dobry i piękny, a inni, że życie to męczarnia, a świat jest zły? Skąd wynika ta różnica?

Decyduje o tym wiele czynników. Dlaczego bogaty i atrakcyjny ateista może być pozytywnie nastawiony do życia, a biedny i umęczony życiem teista może mieć skrajnie inne podejście? Wytłumacz mi, Pelikanie, jak to możliwe, jeśli o pozytywnym podejściu do życia rzekomo decyduje wiara w Boga?
Cytuj:
Zdefiniowałam w poprzedniej wypowiedzi. Nie zauważyłeś:
Cytuj:
A więc Bóg jest tym czymś co sprawia, że jak w to wierzysz, jesteś albo starasz się być dobrym człowiekiem

Nic nie zdefiniowałaś. Klasyczny unik.
Cytuj:
Innymi słowy Bóg jest dobrem. Nie jest to wyczerpująca definicja, mogłabym znaleźć inne synonimy, określenia zależnie od tego, pod jakim kątem chciałabym Boga przedstawić, jednak nie jestem w stanie podać takiej definicji, która by Boga ujęła w jego pełni. To jest niemożliwe.

Patrz wyżej. Twoja definicja Boga jest pusta. Sama nie wiesz w co wierzysz.
Cytuj:
To nie jest żaden błąd logiczny, ponieważ najpierw byś mi musiał podać poprawną definicję teizmu i na tej podstawie wykazać, że manipuluję definicją.
Póki co posługujesz się definicją teizmu, która nie jest prawidłowa. W świetle Twojej definicji Bóg jest tożsamy z Krasnoludem, więc wychodzi Ci, że teizm jest wiarą w Krasnoluda.
Jeśli byś jednak pokusił się o prawidłową definicję teizmu jako wiary w Boga (który w chrześcijaństwie utożsamiany jest choćby z Dobrem, Prawdą, Miłością), to byś uznał, że z definicji "niedojrzały teista" (który wierzy w Krasnoluda, a nie w Dobro) wcale nie jest teistą.

Powiedz mi jaką definicją teizmu się posługuję, bo chyba sobie zbudowałaś chochoła.
Dobro, prawda i miłość to są słowa, które mają określone znaczenie. Łącznie ich w jeden zlepek i nazywanie tego Bogiem to jakaś kpina.

_________________
"What’s the point of a f***ing window if you can’t jump out of it?" - Patrick Melrose


So lut 16, 2019 6:19 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn lut 28, 2005 11:53 pm
Posty: 2146
Post Re: Pytania do ateistów
HeresJohnny napisał(a):
Dobro, prawda i miłość to są słowa, które mają określone znaczenie. .

Dla kazdego inne - zgoda?


So lut 16, 2019 6:39 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3590
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Pytania do ateistów
HeresJohnny napisał(a):
Decyduje o tym wiele czynników. Dlaczego bogaty i atrakcyjny ateista może być pozytywnie nastawiony do życia, a biedny i umęczony życiem teista może mieć skrajnie inne podejście? Wytłumacz mi, Pelikanie, jak to możliwe, jeśli o pozytywnym podejściu do życia rzekomo decyduje wiara w Boga?

Największy wskaźnik samobójstw mamy w państwach rozwiniętych, gdzie ludzie są relatywnie bogaci i atrakcyjni (jeśli im Bozia nie dała urody, to mogą przynajmniej ją podrasować na siłowni, w SPA, odpowiednim makijażem i strojem). To bogaci ludzie opływający w dobrobyt piszą książki o tym, jakim to cierpieniem jest życie lub tworzą utwory przepełnione negatywnymi emocjami. Tymczasem w państwach biednych, gdzie ludzie żyją w ubóstwie, każdego dnia walczą o życie, ludzie wydają się często dużo bardziej pogodni, pogodzeni z życiem.
Nawet pozostając w obszarze jednego państwa np. Polski widzimy, że dobrobyt nie ma bezpośredniego przełożenia na pozytywny stosunek do życia. Ludzie bogaci i atrakcyjni wpadają w alkoholizm lub narkomanię, a "szary" Kowalski cieszy się swoim cichym, kameralnym życiem rodzinnym. Można znaleźć oczywiście przykłady odwrotne, ale to nie zmienia faktu, że zewnętrzne uwarunkowania, w których żyje człowiek na pewno nie są kluczowym czynnikiem determinującym stosunek do życia/świata.

Ostatecznie ten stosunek będzie zależał od wyboru danego człowieka. Ma zasadniczo dwa wyjścia: albo przyjmie postawę wdzięczności, miłości, bezinteresowności, albo przyjmie postawę egoistyczną, roszczeniową, negatywną. Jeżeli nie zewnętrzne uwarunkowania ostatecznie zdecydują o tym, którą z tych postaw przyjmie (jak wykazałam powyżej), to w grę wchodzi tylko wolna wola (wybór między dobrem a złem, między Bogiem a szatanem). I ten wybór jest wiarą.
Cytuj:
Patrz wyżej. Twoja definicja Boga jest pusta. Sama nie wiesz w co wierzysz.

Cytuj:
Dobro, prawda i miłość to są słowa, które mają określone znaczenie. Łącznie ich w jeden zlepek i nazywanie tego Bogiem to jakaś kpina.

Wymienione pojęcia wskazują na formy, w których przejawia się Bóg. Bóg nie jest zlepkiem tych form, tylko pełnią, której one są wyrazem. Ja nie wiem, jakie one dla Ciebie mają znaczenie. Możesz spróbować podać ateistyczne definicje prawdy, miłości i dobra.
Cytuj:
Powiedz mi jaką definicją teizmu się posługuję, bo chyba sobie zbudowałaś chochoła.

Operujesz pojęciem teizmu, w którym wiara(niewiara) w Boga nie ma żadnego wpływu na postawę życiową i moralną człowieka, a więc nie stanowi fundamentu metafizycznego i etycznego. To jest tak naprawdę deizm.

Więc może powinieneś się nazywać zgodnie z prawdą adeistą? ;)

_________________
Jednoczmy siły już dziś, za późno nie robić nic!


So lut 16, 2019 7:03 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 2835
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Post Re: Pytania do ateistów
towarzyski.pelikan napisał(a):
Irbisol napisał(a):
Wg mnie obiektywna rzeczywistość jak najbardziej istnieje.
Tylko że nie ma do niej weryfikowalnego dostępu. Stąd wszelkie normy moralne są jedynie widzimisię.
To, z czym się zgodzę, to to, że jakieś echa tej rzeczywistości do nas docierają - być może nawet bardzo bezpośrednio. Jak byśmy nie kombinowali, najlepsze, co możemy zrobić, to uznać odbierane bodźce za niesfałszowane i na tej podstawie podejmować decyzje.

Ciekawe wyznanie w ustach kogoś, która nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że Ziemia jest wypukłą kulą, a Księżyc i Słońce to różne ciała niebieskie.

Tak samo nie mam co do tego wątpliwości, jak do tego, że zapaliło się czerwone światło i powinienem wyhamować.
Oczywiście mogę się mylić, ale jeżeli kwestionujesz bezpośrednie obserwacje, to doszłaś do takiego punktu schizofrenii, że powinnaś skakać z 10 piętra i się tego nie obawiać. Bo kto ci udowodni, że się zabijesz? Przecież to tylko ich widzimisię.
BTW. Dzisiaj było widać elegancko OSOBNO Księżyc i Słońce. Ciebie to oczywiście nie przekonuje - ciekawe jak sobie radzisz idąc ulicą, że jeszcze żyjesz.

Cytuj:
Otrzymałam od Ciebie sprzeczną informację. Najpierw stwierdziłeś, że dobre jest dla Ciebie to, co Ci się podoba:
Cytuj:
Musi mi się podobać - nie analizuję, jakie inne kryteria spełnia.

Cytuj:
Nie ma obiektywnych kryteriów. Nawet tutaj sama sobie zaprzeczasz, chociaż tego nie widzisz

A później w reakcji na moje zadanie sytuacyjne zdradzasz, że jednak kierują Tobą jakieś normy moralne, np. poszanowanie wolności jednostki.
Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że nie jesteś spójny w zeznaniach?

A cóż tam jest takiego niespójnego?
Nie mogą mi się podobać normy moralne?
Dla ciebie naturalne jest, że mordowanie i gwałcenie jest przyjemne i bez bata w postaci demiurga ludzie powinni się zachowywać jak popierdzieleni?

Cytuj:
Oczywiście, że wierzę, że moje kryteria są tymi obiektywnymi, właściwymi. W przeciwnym razie w sytuacji takiej jak w moim zadaniu miałabym dylemat, czy mam wyzwać pomoc/powstrzymać gwałciciela, czy może powinnam pomóc mu w akcie gwałcenia lub też zignorować całą sytuację, bo przecież gwałciciel nie musi się kierować taką etyką jak ja, ba - nawet osoba gwałcona może sobie tego nie życzy, żebym się wcinała. Pewności nie mam.

Ale doszłaś do tego rozumowo, czy po prostu przyjęłaś wiarę jak leci?
Bo jeżeli rozumowo, to wiara jest zbędna.

Cytuj:
Cytuj:
Staraj się przynajmniej rozumieć, co czytasz.
Nigdzie nie pisałem, że nie ma obiektywnych kryteriów, tylko że są one nieweryfikowalne.
Pisałem też, że swoje kryteria mam - i, jak na złość, od kilkudziesięciu lat ich nie zmieniam.

To są Twoje słowa czy ktoś Ci się wkradł na konto?

Po prostu ty albo nie rozumiesz, co czytasz, albo sobie czynisz jakieś bzdurne założenia na nie wiadomo jakiej podstawie.
Typowe dla teistów.

Cytuj:
Ja akurat z ateizmu już wyrosłam. Uważam, że każdy człowiek powinien przejść przez okres buntu, więc cieszę się, że dojrzewasz.

Jeżeli wg ciebie ateizm jest buntem, to znaczy że jednak do ateizmu nie dojrzałaś.

Cytuj:
Cytuj:
Z tego, co się orientuję, to wg chrześcijaństwa świat jest "łez padołem", skażony grzechem, zatem zły, a wszelkie przeciwności losu są naturalne i należy je z pokorą znosić.

Postawa afirmatywna wobec życia nie polega na patrzeniu przez różowe okulary, czyli negowaniu zła na świecie czy cierpienia. Polega na akceptacji życia w jego pełni, pozytywnym stosunku do świata pomimo tego całego zła, przeciwności. Teista widzi w tym głębszy sens.

Czyli twoje poprzednie pytanie, kto jest wesoły i cieszy się światem, a kto przygnębiony i uważa świat za siedlisko zła, zmierzało w kierunku pochwały przygnębienia?

Cytuj:
Największy wskaźnik samobójstw mamy w państwach rozwiniętych, gdzie ludzie są relatywnie bogaci i atrakcyjni

To logiczne - ci biedni mają inne problemy.

-------


merss napisał(a):
Wchodzę więc w ich skórę i uznaję, że definicja człowieka wg ateizmu to widzimisizm.

Ciekawe, kiedy jakiś pierwszy teista zrozumie, że religia nie jest jedynym źródłem norm.
Wg was faktycznie wizja ateisty narkoman gwałcący co popadnie.

Cytuj:
mimo, że świadomość nie pasuje do ewolucjonizmu, przeczuwasz to, ale nie wiesz co z tym fantem uczynić.

Świadomość jest neutralna dla ewolucjonizmu - dla mnie to żaden problem.
Zresztą jakoś nie słyszałem, by badacze ewolucjonizmu przejmowali się świadomością.

Cytuj:
Klucz ateizmu do czytania sensowności rzeczywistości jest niezwykle dziwnym kluczem.

Trzeba wyjść ponad teizm, żeby to zrozumieć. Poważnie.
To trochę jak uświadomienie sobie, że właśnie naturalne jest by Ziemia była kulą a nie naleśnikiem, mimo że pierwszy odruch jest inny.

Cytuj:
Niektórzy ateiści to nawet korzystając z etyki chrześcijańskiej temu zaprzeczą. Świat by się im zawalił.

A to ciekawe, bo wiele wypowiedzi ateistów wskazuje na to, że korzystają z etyki chrześcijańskiej (nie w 100%, ale jednak). I nawet się do tego przyznają.

Merss, masz po prostu wypaczoną wizję ateizmu, podobnie jak pozostali teiści. Dziwisz się, że wg mnie żyjecie we własnym matrixie?
Może trzeba sobie wypaczać wizję rzeczywistości, żeby zostać teistą, bo normalnie, rozumowo, się nie da? Autentycznie mnie to ciekawi.

-----------

ŚmiałyHarpunnik napisał(a):
Irbisol napisał(a):
Ano właśnie - uwolnienie się od "tego świata" naturalne nie jest.
Swoją drogą - ciekawe, że satanizm jest bardziej naturalny niż chrześcijaństwo, które ze swojej "naturalności" czyni zaletę.

Mam wrażenie, że brak naturalności odbierasz jako coś negatywnego. Czy mam rację?

Nie.
Chodzi mi o sam fakt, że chrześcijaństwo lansuje się jako religia naturalna, uznaje to za zaletę, a tymczasem tej zalety satanizm ma więcej.

ŚmiałyHarpunnik napisał(a):
Postępując za "nienaturalnymi" nauką Jezusa osiągamy harmonię, spokój, wolność od lęku, miłość i szczęście.

Jakoś tego po znajomych teistach nie widzę. Po ateistach - i owszem - i radzą sobie jakoś bez tych nauk.
Po prostu nie są one ani warunkiem koniecznym, ani wystarczającym.

Jedno jest pewne - wg was nie da się poprawnie bez wiary w Boga funkcjonować.
I tu się na 100% mylicie.


---------

Adam M. napisał(a):
Z jednym stwierdzeniem Irbisol sie nie zgodze, w mojej opinii wojna to najczesciej wynik gry interesow, a bardzo czesto jest ona usprawiedliwiana jakas ideologia / religia.

Tu też się zgadzasz i masz takie samo zdanie jak ja. Oczywiście że chodzi o interesy, ale ideologia napędza frajerów, którzy mają wykonywać czarną robotę i się narażać.
Nawet marines są tak szkoleni, że widzą w ludziach z dalekich krajów autentyczne zagrożenie dla własnych rodzin.

_________________
Procentowy udział ateistów wśród wybitnych naukowców:
https://www.nature.com/articles/28478.pdf


So lut 16, 2019 7:25 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lut 07, 2019 11:51 pm
Posty: 8
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Post Re: Pytania do ateistów
KKK 158 "Wiara szuka rozumienia" (Św. Anzelm, Proslogion, proem.: PL 153, 225 A): jest charakterystyczne dla wiary, że wierzący pragnie lepszego poznania Tego, w którym złożył swoją wiarę, i lepszego zrozumienia tego, co On objawił; głębsze poznanie będzie domagać się z kolei większej wiary, coraz bardziej przenikniętej miłością. Łaska wiary otwiera "oczy serca" (Ef 1, 18) na żywe rozumienie treści Objawienia, czyli całości zamysłu Bożego i tajemnic wiary, ich związku między sobą i z Chrystusem, który stanowi centrum Tajemnicy objawionej. Aby "coraz głębsze było zrozumienie Objawienia, tenże Duch Święty darami swymi wiarę stale udoskonala" (Sobór Watykański II, konst. Dei verbum, 5). W ten sposób, według powiedzenia św. Augustyna, "wierzę, aby rozumieć, i rozumiem, aby głębiej wierzyć" (Św. Augustyn, Sermones, 43, 7, 9: PL 38, 258).

Nie wiem co piszecie o starcach w niebie, odczuciach i o moralności. To nie jest takie ciężkie. To nie tak. Wszystko co pisze razem się łączy proszę czytać uważnie
1)Wszędzie na świecie ludzie w coś wierzą. Każde dzikie plemię znalezione w Afryce miało jakąś swoją religie. Wcześniejszy katechizm ten przed JP2, zaczynał się od Wierzę w Boga i co to znaczy, ustalono tam na początku że skoro Bóg stworzył człowieka to wiara jest mu przypisana w sercu i zawsze będzie w coś wierzyć( tak najprościej to wytłumaczyłem)
2)Jest dział filozofii nazywający się epistemologią zajmujący się odpowiedzeniem co jest dobre a co złe i jak to się stało, że coś jest dobre, do tego dochodzi filozofia krytyczna, która neguje określone założenia np fenomenu myślenia symboliczno- magicznego, albo religijnego.
Wiara nie jest filozofią jako taka, możesz np.:
wierzyć że po śmierci reinkarnujesz sobie w żabę(wiara) i będziesz kumkał i skakał daleko(filozofia). Większość osób wtedy Ciebie wyśmieje lub uzna za zaburzonego, lub będzie próbowała Ciebie naprostować, a inni poprą twoją idee żabowatości, i wtedy powstanie zalążek religii( tak w skrócie). Więc mamy myśl przewodnią Boga który zrobił mechanizm człowiek-żaba, w Katolicyzmie nazywamy to odpowiedzią Ducha Świętego na poszukiwanie prawdy, niestety zniekształconą. Następnie szukamy( "KKK 158 Wiara szuka rozumienia" ) jakiś doświadczeń empirycznych na przełomie lat, tu można wspomnieć o tym że jest kilkadziesiąt nie uznawanych objawień co roku. No, ale szukamy w przypadku żaby, będzie to książę mówiący ludzkim głosem, sąsiad obecnie żaba, i inne doświadczenia duchowe, takie jak udokumentowany cud za przyczyną wstawiennictwa żaby:), itd.
3)Określone zachowania moralne i etyczne nie mają tu ogólnie nic do rzeczy, tylko wynikają z przynależności grupowej. Można tu poprzeć to psychologią i stadium rozwoju moralnego współczesne dane z usa mówią o tym że 87% ludzi nie rozwinęła się w pełni moralnie, aby być w pełni obiektywni. Więc przynależenie do Chrześcijaństwa daje Tobie określony kapitał kulturowy, z którego wynikają określone zachowania. Prosta zasada z jakim przystajesz takim się stajesz:) Więc ogólnie dobrze jest należeć
4)PAN w Gdańsku zrobił badania niestety nigdzie nie opublikowane, na dzieciach przystępujących do komunii, niestety większość podświadomie uważała Boga za starca:) To są zaburzenia poznania wynikające z np. budowy rodziny, wychowania, każdy przypadek inny . Św. Faustyna spytała się kiedyś jak wygląda Bóg, oraz o co chodzi z Trójcą Świętą i doznała objawienia, że Nie jest to zrozumiałe dla żadnego umysłu ani ludzkiego ani anielskiego. Więc Pewnie Nikt Tobie dokładnie nie wytłumaczy Boga z Katolików, takie są założenia.
5)Obecnie mimo założenia Boga stwórcy uznano że wiara i pobożność jest łaską od Boga a więc, postawa Chrześcijańska winna być następująca, mam kogoś ateistę (osoba bez łaski), modlę się za niego (prośba o łaskę ), daję przykład że warto jest przynależeć do grupy (wola Boga abyście się wzajemnie miłowali), przekazuję mu wiedzę o objawieniach.


So lut 16, 2019 7:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn lut 28, 2005 11:53 pm
Posty: 2146
Post Re: Pytania do ateistów
Irbisol napisał(a):
Cytuj:
Niektórzy ateiści to nawet korzystając z etyki chrześcijańskiej temu zaprzeczą. Świat by się im zawalił.

A to ciekawe, bo wiele wypowiedzi ateistów wskazuje na to, że korzystają z etyki chrześcijańskiej (nie w 100%, ale jednak). I nawet się do tego przyznają.
Merss, masz po prostu wypaczoną wizję ateizmu.


Irbisol, ja bym proponowal zebys nie rozmawial sam ze soba. Moze przydal by sie jakis trening czytania ze zrozumieniem.
Bo taki ciag:
Merss - "niektorzy ateisci" zgoda
Irbisol - "wiele wypowiedzi" zgoda
I konkluzja Irbisola "masz po prostu wypaczona wizje ateizmu" litosci


So lut 16, 2019 7:46 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 10, 2018 10:18 pm
Posty: 746
Płeć: mężczyzna
Post Re: Pytania do ateistów
towarzyski.pelikan napisał(a):
Ostatecznie ten stosunek będzie zależał od wyboru danego człowieka. Ma zasadniczo dwa wyjścia: albo przyjmie postawę wdzięczności, miłości, bezinteresowności, albo przyjmie postawę egoistyczną, roszczeniową, negatywną. Jeżeli nie zewnętrzne uwarunkowania ostatecznie zdecydują o tym, którą z tych postaw przyjmie (jak wykazałam powyżej), to w grę wchodzi tylko wolna wola (wybór między dobrem a złem, między Bogiem a szatanem). I ten wybór jest wiarą.

Ponawiam prośbę. Wytłumacz jak brak wiary w Boga determinuje brak pozytywnego podejścia do życia.
Cytuj:
Wymienione pojęcia wskazują na formy, w których przejawia się Bóg. Bóg nie jest zlepkiem tych form, tylko pełnią, której one są wyrazem. Ja nie wiem, jakie one dla Ciebie mają znaczenie. Możesz spróbować podać ateistyczne definicje prawdy, miłości i dobra.

Mogę spróbować, ale nie muszę, bo Ty sama takich definicji nie podajesz.
Cytuj:
Operujesz pojęciem teizmu, w którym wiara(niewiara) w Boga nie ma żadnego wpływu na postawę życiową i moralną człowieka, a więc nie stanowi fundamentu metafizycznego i etycznego. To jest tak naprawdę deizm.

Więc może powinieneś się nazywać zgodnie z prawdą adeistą? ;)

Jestem adeistą i ateistą. I w żaden sposób nie determinuje to mojej moralności. Podaj w końcu swoją definicję Boga. Może się okaże, że jednak w niego wierzę. A jak tego nie zrobisz, to daruj sobie generalizacje na temat ateistów.

_________________
"What’s the point of a f***ing window if you can’t jump out of it?" - Patrick Melrose


So lut 16, 2019 7:54 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 15014
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Post Re: Pytania do ateistów
Cytuj:
Jedno jest pewne - wg was nie da się poprawnie bez wiary w Boga funkcjonować.
I tu się na 100% mylicie.

Już ci zwracano uwagę, że rozmawiasz nie z przedstawicielem zbiorowości wyznaniowej (teizm to ogromna różnorodność i nie łączy tego nawet jedność doktrynalna) i to dobranym obiektywnie, ale konkretnym człowiekiem. Ja nie przypisuję ateizmu wszystkim niewierzącym, ale dociekam przyczyn niewiary, jeśli zainteresuje mnie człowiek. Tylko to jest warte zachodu. Pusty termin ateizm mnie nie interesuje. Wiarę też nalezy zdefiniowaći o jakiej mamy rozmowę. Najbardziej cięta jestem w stosunku do głupoty wierzących a niewierzący niespecjalnie mnie interesują. Muszę wyłuskać ciekawą osobowść.

Pierwsi rodzice zywając owoc z drzewa dobra i zla nie uczynili nic więcej niż zmienili kierunek zawierzenia. Im się wydawało...tyle, ze szybko poznali że byli w błędzie. Nie było powrotu.
Na tym polega ludzka natura. Ma pęknięcie o którym nie wie, że je ma. Tobie z trudem przychodzi nawet czytanie: NIEKTÓRZy. W swej urazowości czytasz to jako odniesienie do siebie*. A siebie utożsamiasz z tłumem, łącznie z gimboateistami. A ja wcześniej wyraźniej napisałam, że nie znam cię, bo mnie nie interesowałeś przez całe lata. Żle zaprogramowany bot mnie nie interesuje. Nie czytasz intencji.

Bez Boiga człowiek nie wie kim jest. Nie ma żadnego punktu odniesienia. Może równać tylko do tych, których sam uzna jako autorytety. Przysłowie mówiL pokaż mi przyjacielea a powiem ci kim jesteś. Każdy szuka inaczej.

Procenty zostaw sobie tam, gdzie zasadne jest ich używanie. Subiektywna ocena podawana jako 100% to schizofrenia/zły program sztucznej onteligencji lub prostacka manipulacja. Możesz mieć swój punkt widzenia, możesz przywołać badania najbardziej tendencyjne. Swojej natomiast oceny nie możesz podawać jako 100%, czyli pewności. I etykietować ją wedle pojęcia - teista.

___________________
* To należy uznać raczej jako mądrość życiową. Prowadzi człowieka do dojrzałości wg punktu widzenia psychologii personalistycznej. Jest to człowiek 'dla' innego. Jest to najlepszy typ dowódcy, bo widzi człowieka w swoim podwładnym, więc zawsze będzie tak podejmować decyzje, by straty wlasne były najmniejsze - nie z powodu ekonomii wojny, ale empatii. Nazywamy go krótko - człowiek etyczny, wspaniały dowódca, dobry człowiek.


So lut 16, 2019 8:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3590
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Pytania do ateistów
Irbisol napisał(a):
Tak samo nie mam co do tego wątpliwości, jak do tego, że zapaliło się czerwone światło i powinienem wyhamować.

Słyszałeś o czymś takim, jak przywidzenia? Co jeśli czerwone światło Ci się przywidziało?
Ja np. czasem mam złudzenie, że dzwoni telefon, wyciągam i jestem zdziwiona, ze nie ma żadnego nieodebranego połączenia.
Cytuj:
Oczywiście mogę się mylić, ale jeżeli kwestionujesz bezpośrednie obserwacje, to doszłaś do takiego punktu schizofrenii, że powinnaś skakać z 10 piętra i się tego nie obawiać. Bo kto ci udowodni, że się zabijesz? Przecież to tylko ich widzimisię.

Napisałeś:
Cytuj:
Jak byśmy nie kombinowali, najlepsze, co możemy zrobić, to uznać odbierane bodźce za niesfałszowane i na tej podstawie podejmować decyzje.

Nie sprecyzowałeś, o jakie bodźce Ci chodzi, w związku z tym przyjmuję, że każde jedne. Zatem nie powinno Ci robić różnicy, czy dana osoba będzie podejmować decyzję pod wpływem bodźców wizualnych (które swoją drogą mogą być zwykłą halucynacją lub złudzeniem optycznym), czy np. pod wpływem objawienia czy natchnienia. Nie jesteśmy w stanie zweryfikować, które bodźce należy potraktować priorytetowo, którymi się kierować w danej sytuacji. Wszystko jest kwestią wiary.
Cytuj:
A cóż tam jest takiego niespójnego?
Nie mogą mi się podobać normy moralne?
Dla ciebie naturalne jest, że mordowanie i gwałcenie jest przyjemne i bez bata w postaci demiurga ludzie powinni się zachowywać jak popierdzieleni?

Dlaczego uważasz, że osoby mordujące/gwałcące zachowują się jak "popierdzielone"? Skąd Twoje poczucie wyższości nad tymi ludźmi? Dryfujesz w stronę swojej ideologii, a może ich postępowanie jest podyktowane lepszym systemem moralnym niż ten, którym się posługujesz? Ideologie są niebezpieczne. Czemu się tak kurczowo jej trzymasz wbrew wcześniejszej deklaracji?
Cytuj:
Ale doszłaś do tego rozumowo, czy po prostu przyjęłaś wiarę jak leci?
Bo jeżeli rozumowo, to wiara jest zbędna.

Sam rozum służy tylko porządkowaniu światopoglądu, myśli i emocji. Wszystko się zaczyna od wiary. Bo to ona daje podstawę, fundament metafizyczny tego, co jest dobre i złe. Drogą rozumową mogę dowieść zarówno tego, że warto pomagać innym ludziom i dążyć do rozwijania u siebie cnót, jak i tego, że warto mordować i gwałcić. Wszystko zależy od tezy wstępnej branej na wiarę.]
Cytuj:
Jeżeli wg ciebie ateizm jest buntem, to znaczy że jednak do ateizmu nie dojrzałaś.

Żeby zrozumieć, czym jest ateizm, najpierw trzeba go odrzucić. Żaden nastolatek nie uważa się za głupiomądrego buntownika. Dopiero później, po latach się śmieje ze swojej gówniarzerii. Ja mam polewkę z siebie z czasów ateistycznych, jak czytam Twoje posty wracają wspomnienia. Tobie też tego życzę :-)
Cytuj:
Czyli twoje poprzednie pytanie, kto jest wesoły i cieszy się światem, a kto przygnębiony i uważa świat za siedlisko zła, zmierzało w kierunku pochwały przygnębienia?

Nie. Moje pytanie zmierzało w kierunku ustalenia, co determinuje optymizm i pesymizm życiowy.

_________________
Jednoczmy siły już dziś, za późno nie robić nic!


So lut 16, 2019 8:12 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3590
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Pytania do ateistów
HeresJohnny napisał(a):
Ponawiam prośbę. Wytłumacz jak brak wiary w Boga determinuje brak pozytywnego podejścia do życia.

W ten sam sposób, jak brak wiary w to, że dożyjesz lata determinuje brak planów wakacyjnych na lato. Jeśli planujesz wakacje latem, to znaczy, że wierzysz, że dożyjesz, nawet jeśli takiej wiary nie deklarujesz.
Skoro masz pozytywny stosunek do życia to dlatego, że je akceptujesz. Twoja akceptacja wynika z otwartości na miłość (życzliwość, bezinteresowność), którą jest Bóg albo której źródłem jest Bóg, jeśli tak wolisz.
Cytuj:
Mogę spróbować, ale nie muszę, bo Ty sama takich definicji nie podajesz.

Ja rozumiem te pojęcia po teistycznemu/chrześcijańskiemu.
Prawda w znacz. ontologicznym to sam Bóg. Zwykle jest poznawalna cząstkowo, ale niekiedy, w stanach mistycznych możną jej doświadczyć w pełnej krasie. Takiego człowieka po prostu wypełnia Prawda. Prawda w ujęciu teistycznym jest celem, do którego dąży człowiek. Człowiek, który kieruje się prawdą, jednoczy się z Bogiem i tym samy Bóg obdarza go różnymi łaskami: mądrością, przenikliwością, intuicją, darem wymowy etc.
Dobro jest tym, co jest słuszne w "oczach Boga", a więc to, co jest podyktowane miłością, prawdą; czynisz dobro wtedy kiedy robisz to, czego oczekuje od Ciebie Bóg
Miłość to postawa akceptacji, życzliwości, bezinteresowności; miłość jest dążeniem do dobra i prawdy; miłość to fundament, z którego wyrasta dobro

Moje definicje nie są jakieś specjalnie profesjonalne, ale mam nadzieję, że w miarę zrozumiale wskazują na to, jak ja rozumiem te pojęcia.
Cytuj:
Jestem adeistą i ateistą. I w żaden sposób nie determinuje to mojej moralności. Podaj w końcu swoją definicję Boga. Może się okaże, że jednak w niego wierzę. A jak tego nie zrobisz, to daruj sobie generalizacje na temat ateistów.

Definicję już podałam, ale uznałeś ją za kpinę. Dalszych prób nie będę już podejmować. Szkoda strzępić klawiatury.

_________________
Jednoczmy siły już dziś, za późno nie robić nic!


So lut 16, 2019 9:03 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 10, 2018 10:18 pm
Posty: 746
Płeć: mężczyzna
Post Re: Pytania do ateistów
towarzyski.pelikan napisał(a):
W ten sam sposób, jak brak wiary w to, że dożyjesz lata determinuje brak planów wakacyjnych na lato. Jeśli planujesz wakacje latem, to znaczy, że wierzysz, że dożyjesz, nawet jeśli takiej wiary nie deklarujesz.

Jest potężna różnica jakościowa pomiędzy wierzeniem w to, że dożyję lata, a wierzeniem w Boga. Bzdurna analogia.
Cytuj:
Skoro masz pozytywny stosunek do życia to dlatego, że je akceptujesz. Twoja akceptacja wynika z otwartości na miłość (życzliwość, bezinteresowność), którą jest Bóg albo której źródłem jest Bóg, jeśli tak wolisz.

Akceptuję życie i nie ma to nic wspólnego z wiarą w jakiegokolwiek Boga.
Ponawiam prośbę. Wykaż związek logiczny pomiędzy moim pozytywnym podejściem do życia a wiarą w Boga.
Cytuj:
Ja rozumiem te pojęcia po teistycznemu/chrześcijańskiemu.
Prawda w znacz. ontologicznym to sam Bóg. Zwykle jest poznawalna cząstkowo, ale niekiedy, w stanach mistycznych możną jej doświadczyć w pełnej krasie. Takiego człowieka po prostu wypełnia Prawda. Prawda w ujęciu teistycznym jest celem, do którego dąży człowiek. Człowiek, który kieruje się prawdą, jednoczy się z Bogiem i tym samy Bóg obdarza go różnymi łaskami: mądrością, przenikliwością, intuicją, darem wymowy etc.
Dobro jest tym, co jest słuszne w "oczach Boga", a więc to, co jest podyktowane miłością, prawdą; czynisz dobro wtedy kiedy robisz to, czego oczekuje od Ciebie Bóg

Klasyczny przykład błędnego koła i zerowej treści w oferowanej "definicji".
Cytuj:
Miłość to postawa akceptacji, życzliwości, bezinteresowności; miłość jest dążeniem do dobra i prawdy; miłość to fundament, z którego wyrasta dobro

Jestem w stanie zaakceptować taką definicję miłości. Dlaczego mam uznać ją za część składową jakiegoś Boga?

Cytuj:
Definicję już podałam, ale uznałeś ją za kpinę. Dalszych prób nie będę już podejmować. Szkoda strzępić klawiatury.

Bo to jest kpina i ucieczka od odpowiedzi, która najprawdopodobniej wynika z tego, że sama nie wiesz w co wierzysz. Albo boisz się dokonać takiej definicji, bo wiesz że zostanie ona rozniesiona na strzępy.


Mała zagwozdka dla Pelikana:
Załóżmy, że wierzę w istnienie chrześcijańskiego Boga. Co stoi na przeszkodzie, bym uznał narzucone przez niego normy moralne za bzdurne, szczególnie te dotyczące mojej seksualności?

_________________
"What’s the point of a f***ing window if you can’t jump out of it?" - Patrick Melrose


So lut 16, 2019 9:25 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 2835
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Post Re: Pytania do ateistów
robaczek2 napisał(a):
Irbisol napisał(a):
Cytuj:
Niektórzy ateiści to nawet korzystając z etyki chrześcijańskiej temu zaprzeczą. Świat by się im zawalił.

A to ciekawe, bo wiele wypowiedzi ateistów wskazuje na to, że korzystają z etyki chrześcijańskiej (nie w 100%, ale jednak). I nawet się do tego przyznają.
Merss, masz po prostu wypaczoną wizję ateizmu.


Irbisol, ja bym proponowal zebys nie rozmawial sam ze soba. Moze przydal by sie jakis trening czytania ze zrozumieniem.
Bo taki ciag:
Merss - "niektorzy ateisci" zgoda
Irbisol - "wiele wypowiedzi" zgoda
I konkluzja Irbisola "masz po prostu wypaczona wizje ateizmu" litosci

Specjalnie dla ciebie - tych ateistów zaprzeczających jakoby nie czerpali niczego z tradycji chrześcijańskiej jest na tyle mało, a tych, którzy jak najbardziej przyznają się do czerpania, jest na tyle dużo, że nie ma sensu wspominać o tych, którzy się nie przyznają. Jeżeli ktoś o nich wspomina, to najwyraźniej myśli, że to u ateistów - jeżeli nie standard - to przypadłość dosyć częsta. Czyli ma wypaczoną wizję ateizmu.

----------

merss napisał(a):
dociekam przyczyn niewiary

Przyczyna jest trywialna i - jak pisałem - trzeba dojrzeć do ateizmu, by tę trywialność jak i samą przyczynę zauważyć.
Ta przyczyna to brak przyczyny, by wierzyć. Nie żaden bunt czy foch, lecz dostrzeżenie sztuczności i nadmiarowości wiary.
Tak jak z płaskoziemstwem - okazuje się, że kula, mimo pozornych sprzeczności, jest prostsza i bardziej logiczna.
Jeżeli szukasz więc ciekawej osobowości, to ja raczej nie jestem tym przypadkiem. Buntownicy są ciekawsi.

Cytuj:
Bez Boiga człowiek nie wie kim jest. Nie ma żadnego punktu odniesienia. Może równać tylko do tych, których sam uzna jako autorytety.

Znowu dodajesz sztucznie kolejny poziom rozumowania, który wcale tego rozumowania nie czyni bardziej poprawnym.
A kimże jest Bóg, jeżeli nie takim autorytetem? Tylko że z racji bycia Bogiem myślisz, że to ten właściwy.
A jest tak samo stworzony przez ludzi (przynajmniej kilka tysięcy z nich jest). Typowa zagrywka marketingowa, obrony przed którą uczą na podstawowych kursach.

------------

towarzyski.pelikan napisał(a):
Irbisol napisał(a):
Tak samo nie mam co do tego wątpliwości, jak do tego, że zapaliło się czerwone światło i powinienem wyhamować.

Słyszałeś o czymś takim, jak przywidzenia? Co jeśli czerwone światło Ci się przywidziało?

Właśnie o tym piszę. Tak samo wydaje mi się, że Ziemia jest kulą, jak wydaje mi się, że zapaliło się czerwone światło albo jak wydaje mi się, żeby lepiej nie skakać z 10. piętra.
Ty takich dylematów nie masz?

Cytuj:
Zatem nie powinno Ci robić różnicy, czy dana osoba będzie podejmować decyzję pod wpływem bodźców wizualnych (które swoją drogą mogą być zwykłą halucynacją lub złudzeniem optycznym), czy np. pod wpływem objawienia czy natchnienia.

Różnica jest taka, że praktycznie każdy potwierdzi, a ja mogę to na własnej skórze zweryfikować, że mi się nie przywidziało.
A co do natchnienia - tu co religia, to inne natchnienie. Zatem należy ten bodziec uznać za bezsensowny.

Cytuj:
Cytuj:
A cóż tam jest takiego niespójnego?
Nie mogą mi się podobać normy moralne?
Dla ciebie naturalne jest, że mordowanie i gwałcenie jest przyjemne i bez bata w postaci demiurga ludzie powinni się zachowywać jak popierdzieleni?

Dlaczego uważasz, że osoby mordujące/gwałcące zachowują się jak "popierdzielone"?

Takie mam kryteria.
Nie zmieniaj tematu i odpowiedz na pytania wyżej.
Możesz sobie zamienić ostatnią frazę na "powinni się zachowywać w ten sposób?".

Cytuj:
Drogą rozumową mogę dowieść zarówno tego, że warto pomagać innym ludziom i dążyć do rozwijania u siebie cnót, jak i tego, że warto mordować i gwałcić. Wszystko zależy od tezy wstępnej branej na wiarę.

Jeżeli się bierze coś na wiarę, a nie na rozum, to tak właśnie jest.

Cytuj:
Cytuj:
Jeżeli wg ciebie ateizm jest buntem, to znaczy że jednak do ateizmu nie dojrzałaś.

Żeby zrozumieć, czym jest ateizm, najpierw trzeba go odrzucić.

To nielogiczne - ateizmu się nie przyjmuje. Odrzuca się teizm.
Ateizm to brak teizmu, a nie przyjmowanie jakiejś ideologii.
Ateizm jest stanem naturalnym. Tak jak akrasnoludkizm.

Cytuj:
Żaden nastolatek nie uważa się za głupiomądrego buntownika. Dopiero później, po latach się śmieje ze swojej gówniarzerii. Ja mam polewkę z siebie z czasów ateistycznych, jak czytam Twoje posty wracają wspomnienia. Tobie też tego życzę :-)

Ale ja się nie buntuję. Nie dojrzałaś do tego, żeby to zrozumieć.
Przeszłaś jakieś etapy i myślisz, że dalej nie da się dojść.

Cytuj:
Cytuj:
Czyli twoje poprzednie pytanie, kto jest wesoły i cieszy się światem, a kto przygnębiony i uważa świat za siedlisko zła, zmierzało w kierunku pochwały przygnębienia?

Nie. Moje pytanie zmierzało w kierunku ustalenia, co determinuje optymizm i pesymizm życiowy.

No to ci odpowiedziałem.

_________________
Procentowy udział ateistów wśród wybitnych naukowców:
https://www.nature.com/articles/28478.pdf


So lut 16, 2019 9:27 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn lut 28, 2005 11:53 pm
Posty: 2146
Post Re: Pytania do ateistów
Irbisol napisał(a):
Specjalnie dla ciebie - tych ateistów zaprzeczających jakoby nie czerpali niczego z tradycji chrześcijańskiej jest na tyle mało, a tych, którzy jak najbardziej przyznają się do czerpania, jest na tyle duzo

Tez mi sie tak wydaje. Ale konkluzja nie do przyjecia.


So lut 16, 2019 9:34 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3590
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Pytania do ateistów
HeresJohnny napisał(a):
Jest potężna różnica jakościowa pomiędzy wierzeniem w to, że dożyję lata, a wierzeniem w Boga. Bzdurna analogia.

A skąd wiesz, że bzdurna, skoro - jak twierdzisz - nie wierzysz w Boga? :roll:
Cytuj:
Akceptuję życie i nie ma to nic wspólnego z wiarą w jakiegokolwiek Boga.
Ponawiam prośbę. Wykaż związek logiczny pomiędzy moim pozytywnym podejściem do życia a wiarą w Boga.

Nie rozumiesz, że logika tu Ci nic nie pomoże? Logika polega na poprawnym wyciąganiu wniosków z przesłanek. Żeby stwierdzić, że zdanie jest prawdziwe nie wystarczy przeprowadzić poprawnego rozumowania, musisz najpierw przyjąć poprawne przesłanki. Dla mnie taką oczywistością (przesłanką) jest istnienie Boga i to, że bez Boga nie ma mowy o pozytywnym stosunku do życia, bo to On jest źródłem miłości lub samą miłością.
Ty tej przesłanki nie akceptujesz, więc mogę na rzęsach stanąć, wyczyniając różne wygibasy logiczne, a na końcu i tak usłyszę - Bzdura.
Po prostu nie jesteśmy w stanie się porozumieć z tej fundamentalnej przyczyny.
Cytuj:
Klasyczny przykład błędnego koła i zerowej treści w oferowanej "definicji".

Bo Ciebie nie interesują te pojęcia w znaczeniu teologicznym/filozoficznym, tylko w znaczeniu pragmatycznym/instrumentalnym. O metafizyce nie da się w ten sposób rozmawiać. To nie jest nauka przyrodnicza.
Cytuj:
Jestem w stanie zaakceptować taką definicję miłości. Dlaczego mam uznać ją za część składową jakiegoś Boga?

To nie jest część składowa Boga, tylko sam Bóg albo język, którym do Ciebie przemawia, dłoń, którą Cię popycha ku dobru. Wracamy do punktu wyjścia. Ty wierzysz, że miłość jest jakimś samoistnym wytworem Twojego umysłu albo postrzegasz to jako wypracowaną przez siebie o własnych siłach postawę, a ja wierzę, że miłość stworzyła ten świat i mnie w tym świecie. Ja mogę się na tę miłość otworzyć lub nie. Jeśli się otworzę, będę się kierować tą miłością, a jeśli nie, to miłość nie będzie dla mnie istnieć. Jednak realnie ona istnieje i nie przestanie nigdy mnie "zaczepiać".
Cytuj:
Bo to jest kpina i ucieczka od odpowiedzi, która najprawdopodobniej wynika z tego, że sama nie wiesz w co wierzysz. Albo boisz się dokonać takiej definicji, bo wiesz że zostanie ona rozniesiona na strzępy.

Po prostu nie rozumiesz religii. Tobie się wydaje, że Boga da się zdefiniować tak jak krzesło albo żarówkę. Bóg nie jest tego typu obiektem. Mogłabym się skupić na Bogu w kontekście kosmogonicznym i np. definiować Boga jako osobowego Stwórcę świata, który wpływa na jego losy, ale w ten sposób niewiele się oddalam od definicji deistycznej. Człowiek wierzący chwyta tę różnicę, ale żeby ateiście wytłumaczyć, czym jest teizm, należy go pokazać od innej strony - od tej jaką rolę Bóg pełni w życiu teisty, co zmienia w jego postawie życiowej etc.
Cytuj:
[
Mała zagwozdka dla Pelikana:
Załóżmy, że wierzę w istnienie chrześcijańskiego Boga. Co stoi na przeszkodzie, bym uznał narzucone przez niego normy moralne za bzdurne, szczególnie te dotyczące mojej seksualności?

Bo wiara w istnienie Boga nie jest wiarą w Boga. Wiara w Boga to ufność Bogu, zawierzenie Bogu (faith), a wiara w istnienie Boga to belief. Można wierzyć w istnienie Boga, a nie wierzyć Mu w znaczeniu faith.
Jeśli chodzi o same nakazy moralne dot. seksualności to już wędrujesz w stronę konkretnego wyznania katolickiego jak mniemam. W innych odmianach chrześcijaństwa możesz mieć inne podejście do seksualności. Ja za bardzo nie kojarzę tych różnic, bo jestem chrześcijanką niezrzeszoną.

_________________
Jednoczmy siły już dziś, za późno nie robić nic!


So lut 16, 2019 10:10 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 241 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14 ... 17  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL