Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt gru 10, 2019 11:45 am



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 241 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17  Następna strona
 Pytania do ateistów 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2936
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Pytania do ateistów
Irbisol napisał(a):
No proszę - cóż za zaskoczenie. Gadasz jak rasowy ateista. Właśnie dlatego odrzucamy Boga.

Mówię jak rasowy teista. To deiści wierzą w nieobecnego Boga. My, teiści, wierzymy, że Bóg jest poznawalny dokładnie w takim stopniu jak świat fizyczny. Nigdy w całości, za jednym zamachem, tylko cząstkowo, stopniowo i nigdy do końca. Bóg teizmu jest doświadczany.

Po raz kolejny wychodzi, że "ateiści" tak naprawdę są adeistami.
Cytuj:
Niestety, pozostałe nie-analogie powodują, że tezy tych religii i chrześcijaństwa są sprzeczne.
Ale tak to jest, jak jednostki "ambitne" próbują coś na podstawie odczuć wymyślać. Jak napisałaś wyżej - nic nie da się odkryć, więc po co się tym zajmować?

Te religie same w sobie nie są ze sobą sprzeczne. To w ludzkich głowach one sobie przeczą. Ja osobiscie poza analogiami oczywiście dostrzegam między nimi różnice, ale nie traktuję ich jak sprzeczności, tylko jak uzupełnienia siebie nawzajem. Np. chrześcijaństwo się znakomicie uzupełnia z buddyzmem tam, gdzie się rozjeżdzają.
Jak pisałam wyżej, religia jest światem doświadczeń tak samo jak fizyka, chemia czy biologia. Po prostu otyczy sfery nadprzyrodzonej (niematerialnej).
Cytuj:
Jak pójdzie ze 3 razy, to będzie przecież milionerem. Więc recydywa powinna być większa.

Aż takich kokosów tam nie ma. Nieudacznik nie ma aspiracji, żeby zostać miliarderem, tylko żeby jako tako mu się wiodło. Na tym się kończy atrakcyjna oferta norweskiego więzienia.
Cytuj:
Oszustwo musi mieć swój cel. Jeżeli statystycznie na 100 prób oszustw więcej stracę niż zyskam, to wg ciebie jest to tchórzostwo. Mimo że w tej analizie nie ma w ogóle emocji - można napisać program, który zwraca decyzję, czy opłaca się oszukiwać.

Jeżeli w analizie wyjdzie, że w konkretnej sytuacji nie opłaca się oszukiwać, to zgoda, to nie będzie tchórzostwo, tylko roztropność. Jednak jeśli ktoś to uogólnia do wniosku, że w ogóle się nie opłaca oszukiwać, w żadnej sytuacji opierając się np. na abstrakcyjnej statystyce, to jest to tchórzostwo.
I ja cały czas tylko o tym mówię. Przypominam, że ten wątek się zaczął od Twoje tezy, że do zasad etycznych można dojść drogą rozumową. A ja twierdzę , że "Nie oszukuj" jest zasadą etyczną, która nie jest wynikiem racjonalnej kalkulacji (jest na to zbyt absolutna), tylko emocji (lęk przed karą/konsekwencjami) lub skrupułów (intuicji moralnej).
Cytuj:
Ty jednak po gówniarsku te emocje imputujesz, jak byś chciała coś udowodnić. Udowodniłaś tylko tyle, że masz problemy emocjonalne i lubisz się wyróżniać. Choćby wyjątkową głupotą i demaskowaniem tych problemów, ale jednak to dla ciebie i tak wyróżnienie - nawet się do tego przyznałaś.
Dzieci w przedszkolu i mniej rozwinięte w późniejszym wieku mają tendencję do zadawania prowokujących pytań w stylu "a co - boisz się?". Jak widać, na dorosłych też to przechodzi. A moment, kiedy można było zacząć być mądrzejszym, dla ciebie raczej już bezpowrotnie minął.

Tutaj wychodzi Twój kolejny kompleks. Jesteś strasznie zafiksowany na dorosłości. Kilkukrotnie napisałeś mi, że zadaję pytania ja dziecko albo zachowuje się jak dziecko. Myślisz przy tym, że mnie to obraża. Kiedy ja właśnie cenię sobie nie tylko u siebie, ale również u innych ludzi właśnie to dziecięce podejście do życia, pełne odwagi, ciekawości, kreatywności. Tego zresztą też uczy chrześcijaństwo.
1 W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: «Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?» 2 On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: 3 «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. 4 Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. 5 I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Cz lut 21, 2019 4:26 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 10, 2018 10:18 pm
Posty: 648
Płeć: mężczyzna
Post Re: Pytania do ateistów
towarzyski.pelikan napisał(a):
Bóg teizmu jest doświadczany.

Przedstaw mi metodologię, jaką można zastosować przy doświadczaniu Boga teizmu, która umożliwia powtarzalność i daje możliwość weryfikacji wyników, chociażby w celu odróżnienia tego doświadczania od urojenia.

_________________
"What’s the point of a f***ing window if you can’t jump out of it?" - Patrick Melrose


Cz lut 21, 2019 7:56 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2936
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Pytania do ateistów
HeresJohnny napisał(a):
Przedstaw mi metodologię, jaką można zastosować przy doświadczaniu Boga teizmu, która umożliwia powtarzalność i daje możliwość weryfikacji wyników, chociażby w celu odróżnienia tego doświadczania od urojenia.

Niedawno próbowałam zdefiniować Boga, posługując się pojęciami typu miłość, prawda i dobro zgodnie z teologią/filozofią chrześcijańską. Ale specjalnie na potrzeby tego tematu zaproponuję, żeby Boga potraktować jak byt różny od miłości, prawdy i dobra, ale tego samego rodzaju co wymienione pojęcia. Z grubsza mówiąc, tym co łączy Boga, miłość, prawdę i dobro, jest ich niematerialność. Nie da się zmysłami postrzec żadnego z wymienionych bytów.

I teraz pytanie do Ciebie, czy wysunąłbyś taką prośbę w stosunku do osoby, która deklaruje, że doświadcza miłości, prawdy lub dobra?:
Przedstaw mi metodologię, jaką można zastosować przy doświadczaniu Boga teizmu, która umożliwia powtarzalność i daje możliwość weryfikacji wyników, chociażby w celu odróżnienia tego doświadczania od urojenia.
Czy może jednak dostrzegasz absurdalność tej prośby?

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Cz lut 21, 2019 9:06 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lut 14, 2018 11:44 am
Posty: 713
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Post Re: Pytania do ateistów
Wyobraźmy sobie, że tworzy się monarchia. Do władzy dostaje się młody mężczyzna. Jest z ducha konserwatystą więc zostanie królem, a jeżeli mu tego ducha zabraknie to zostanie zamordystą i tyranem.

To jest ta subtelna różnica, choć kardynalna, bo to sprawa życia i śmierci. Czy będziemy rządzeni przez zamordystę, czy przez monarchę.
Monarcha ma ducha konserwatywnego, no to czym jest ten duch konserwatywny? Skąd ten duch ma wiać?

Ja mówię, że jeżeli to nie jest duch z Ducha Świętego działającego poprzez święty Kościół katolicki, to jest jakiś inny duch. Więc nie chcę podlegać władzy, przez którą inny duch by przemawiał, choćby nazywał się duchem konserwatywnym. I w związku z tym sformułujmy to bardzo wyraźne konkretne kryterium. Dla mnie tym kryterium jest to, czy i przed którym ołtarzem ten młody człowiek uklęknie, którego zgodzimy się uznać naszym monarchą. My przed nim padniemy na kolana i powiemy "króluj nam", ale on niechaj klęknie przed katolickim ołtarzem i niechaj czeka na błogosławieństwo, które zostanie mu udzielone poprzez katolickiego biskupa.

Tzw. prawo naturalne, na które powołują się ateiści jest niewystarczające. Ludzie w ramach tego prawa czasami się zjadają, tzn. umawiają się, że między sobą się nie zjadamy, ale obcoplemieńców proszę bardzo. To się mieści w ramach prawa naturalnego. Ludożerstwo też jest naturalne dla niektórych. Więc musi ktoś przyjść i powiedzieć: "Nie - ludożerstwo nie jest OK." Musi przyjść święty Wojciech i powiedzieć: "Nie - handel niewolnikami nie jest OK." I otóż to jest właśnie Kościół katolicki. Nikt inny tego człowiekowi nie mówi. W dziejach ludzkości nikt inny tego nie mówił, więc proszę nie powoływać się na prawo naturalne jako na coś twardego, dlatego że w ramach tego prawa możemy zetknąć się z przypadkami ludożerstwa, albo handlu ludźmi. Ja tego nie chcę i nikomu nie życzę.

Królem Bolesława Chrobrego uczynił Kościół katolicki. Nie ma monarchii prawowitej bez papiestwa.


Cz lut 21, 2019 9:15 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 10, 2018 10:18 pm
Posty: 648
Płeć: mężczyzna
Post Re: Pytania do ateistów
towarzyski.pelikan napisał(a):
Niedawno próbowałam zdefiniować Boga, posługując się pojęciami typu miłość, prawda i dobro zgodnie z teologią/filozofią chrześcijańską. Ale specjalnie na potrzeby tego tematu zaproponuję, żeby Boga potraktować jak byt różny od miłości, prawdy i dobra, ale tego samego rodzaju co wymienione pojęcia. Z grubsza mówiąc, tym co łączy Boga, miłość, prawdę i dobro, jest ich niematerialność. Nie da się zmysłami postrzec żadnego z wymienionych bytów.

Czyli innymi słowy nie ma możliwości weryfikacji, czy Twoja doświadczanie Boga nie jest urojeniem.
Cytuj:
I teraz pytanie do Ciebie, czy wysunąłbyś taką prośbę w stosunku do osoby, która deklaruje, że doświadcza miłości, prawdy lub dobra?:
Przedstaw mi metodologię, jaką można zastosować przy doświadczaniu Boga teizmu, która umożliwia powtarzalność i daje możliwość weryfikacji wyników, chociażby w celu odróżnienia tego doświadczania od urojenia.
Czy może jednak dostrzegasz absurdalność tej prośby?

Dostrzegam. Ale jest znacząca różnica jakościowa pomiędzy twierdzeniem, że się doświadcza miłości, a tym że się doświadcza Boga.
Wytłumaczę to właśnie na przykładzie miłości, tak jak rozumiem to uczucie, nie wchodząc w dylematy związane z tym, czym jest konkretnie miłość.

Zakładam, że moja mama mnie kocha i jak mówi, że mnie kocha to nie kłamie. Mogę się mylić w tym względzie, bo nie mam możliwości definitywnej weryfikacji tego, a jedynie doświadczam przejawów tejże domniemanej miłości(okazywanie czułości, dbanie o mnie w okresie mojego dzieciństwa, dorastania, jak również obecnie w okresie dorosłości). Założenie, że moja mama mnie w tym względzie nie okłamuje, czy też że inni ludzie mnie nieustannie nie okłamują w kwestii ich uczuć w stosunku do mnie, jest konieczne dla normalnego funkcjonowania w świecie. Może być błędne, ale nie mam innego wyboru, niż je przyjąć.
Podobna sytuacja ma miejsce, gdy ktoś mi mówi, że go kocha żona. Uwierzę mu na słowo, chyba że wiem o jej występkach, które wprost zaprzeczają tej tezie.
Jednak gdyby ten sam ktoś powiedział mi, że ma smoka pod łóżkiem, jednak wymagałbym jakichś konkretów, a nie tylko jego słowa, bo istnienie smoków ma wyraźnie bardziej nadzwyczajny charakter niż to, że kogoś kocha żona.

Dla dodatkowego porównania, założenie istnienia Boga do życia w znanej mi rzeczywistości nie jest mi do niczego potrzebne. Dysponuję określonym, ograniczonym zrozumieniem otaczającej mnie rzeczywistości, wstecz mniej więcej do momentu tzw. Wielkiego Wybuchu. Jakkolwiek może się to wydawać dziwne takim osobom jak Ty, jestem skłonny zaakceptować to, że najprawdopodobniej nigdy nie dowiem się skąd(jeżeli to w ogóle zasadne pytanie) sie "wszystko" wzięło. A w momencie gdy ktoś proponuje wytłumaczenie, oczekuję konkretów. Święta księga i czyjeś odczucia konkretami nie są.

Twierdzenia innych ludzi o doświadczaniu Boga, albo innych zjawisk określanych mianem nadnaturalnych, jest dla mnie niemożliwe do weryfikacji, natomiast w ramach ekonomiki myślenia zazwyczaj stosuję wielokrotnie przywoływaną przeze mnie Brzytwę Ockhama. Co wymaga mniejszej liczby założeń: stwierdzenie, że ktoś sobie coś uroił, czy stwierdzenie że ten ktoś doświadcza Boga?

_________________
"What’s the point of a f***ing window if you can’t jump out of it?" - Patrick Melrose


Cz lut 21, 2019 9:55 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2936
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Pytania do ateistów
HeresJohnny napisał(a):
Czyli innymi słowy nie ma możliwości weryfikacji, czy Twoja doświadczanie Boga nie jest urojeniem.

Nie ma możliwości weryfikacji, czy moje doświadczenie Boga jest urojeniem podobnie jak nie ma możliwości weryfikacji, czy Twoje doświadczenie miłości jest urojeniem.
Cytuj:
Zakładam, że moja mama mnie kocha i jak mówi, że mnie kocha to nie kłamie. Mogę się mylić w tym względzie, bo nie mam możliwości definitywnej weryfikacji tego, a jedynie doświadczam przejawów tejże domniemanej miłości(okazywanie czułości, dbanie o mnie w okresie mojego dzieciństwa, dorastania, jak również obecnie w okresie dorosłości). Założenie, że moja mama mnie w tym względzie nie okłamuje, czy też że inni ludzie mnie nieustannie nie okłamują w kwestii ich uczuć w stosunku do mnie, jest konieczne dla normalnego funkcjonowania w świecie. Może być błędne, ale nie mam innego wyboru, niż je przyjąć.
Podobna sytuacja ma miejsce, gdy ktoś mi mówi, że go kocha żona. Uwierzę mu na słowo, chyba że wiem o jej występkach, które wprost zaprzeczają tej tezie.
Jednak gdyby ten sam ktoś powiedział mi, że ma smoka pod łóżkiem, jednak wymagałbym jakichś konkretów, a nie tylko jego słowa, bo istnienie smoków ma wyraźnie bardziej nadzwyczajny charakter niż to, że kogoś kocha żona.

Opisujesz tutaj cudze doświadczenie miłości. A czy jak Ty sam kogoś kochasz, to jesteś pewien, że to nie urojenie?
Cytuj:
Dla dodatkowego porównania, założenie istnienia Boga do życia w znanej mi rzeczywistości nie jest mi do niczego potrzebne. Dysponuję określonym, ograniczonym zrozumieniem otaczającej mnie rzeczywistości, wstecz mniej więcej do momentu tzw. Wielkiego Wybuchu. Jakkolwiek może się to wydawać dziwne takim osobom jak Ty, jestem skłonny zaakceptować to, że najprawdopodobniej nigdy nie dowiem się skąd(jeżeli to w ogóle zasadne pytanie) sie "wszystko" wzięło. A w momencie gdy ktoś proponuje wytłumaczenie, oczekuję konkretów. Święta księga i czyjeś odczucia konkretami nie są.

Widzisz, wszystko zależy od tego, jak rozumiesz Boga. Ja nie potrafię sobie wyjaśnić świata bez Boga. Żeby to zobrazować nieco dookreślę, z czym się w moich oczach wiąże świat bez Boga:
- życie powstało z nieżycia
- coś tak inteligentnego jak człowiek powstało z pozbawionej grama inteligencji materii
- życie na Ziemi powstało przez przypadek, mogło nie powstać
- świadomość i jak cały świat wewnętrzny człowieka, w tym jego podmiotowość jest epifenomenem całkowicie materialnego mózgu

Dla mnie to wszystko są czary-mary, hokus-pokus. I właśnie ta magiczność tego materialistycznego wyjaśnienia świata jest dla mnie bytem nadmiarowy, który Brzytwą Ockahama zdecydowanie odcinam.

Przemawia do mnie panpsychizm, który robi się coraz bardziej popularny również wśród naukowców. Taki np. wykład ostatnio widziałam:
https://www.youtube.com/watch?v=k59omDGJD7o
John S. Torday twierdzi, że źródłem świadomości jest Wielki Wybuch/Osobliwość i że wszelkie procesy fizyczne, biologiczne są odbywają w świadomości. Świadomość jest "agregatem" wszelkich zjawisk - obecnością wszelkiej egzystencji.
Cytuj:
Twierdzenia innych ludzi o doświadczaniu Boga, albo innych zjawisk określanych mianem nadnaturalnych, jest dla mnie niemożliwe do weryfikacji, natomiast w ramach ekonomiki myślenia zazwyczaj stosuję wielokrotnie przywoływaną przeze mnie Brzytwę Ockhama. Co wymaga mniejszej liczby założeń: stwierdzenie, że ktoś sobie coś uroił, czy stwierdzenie że ten ktoś doświadcza Boga?

A co by było, gdybyś sam doświadczył Boga? Bo ja doświadczam Boga, ale nie wiem, jak mam to komuś udowodnić. Tak samo bym nie umiała przekonać kogoś, kto nigdy nie doświadczył miłości, że miłość istnieje.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Cz lut 21, 2019 10:35 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 10, 2018 10:18 pm
Posty: 648
Płeć: mężczyzna
Post Re: Pytania do ateistów
towarzyski.pelikan napisał(a):
Nie ma możliwości weryfikacji, czy moje doświadczenie Boga jest urojeniem podobnie jak nie ma możliwości weryfikacji, czy Twoje doświadczenie miłości jest urojeniem.

Cytuj:
Opisujesz tutaj cudze doświadczenie miłości. A czy jak Ty sam kogoś kochasz, to jesteś pewien, że to nie urojenie?

Przyjmijmy, że to urojenie. Czym się funkcjonalnie różni urojona miłość od nieurojonej?
Cytuj:
Widzisz, wszystko zależy od tego, jak rozumiesz Boga. Ja nie potrafię sobie wyjaśnić świata bez Boga. Żeby to zobrazować nieco dookreślę, z czym się w moich oczach wiąże świat bez Boga:
- życie powstało z nieżycia
- coś tak inteligentnego jak człowiek powstało z pozbawionej grama inteligencji materii
- życie na Ziemi powstało przez przypadek, mogło nie powstać
- świadomość i jak cały świat wewnętrzny człowieka, w tym jego podmiotowość jest epifenomenem całkowicie materialnego mózgu

Skąd pewność, że Bóg jest jedynym możliwym rozwiązaniem?
Wiesz tyle na temat Boga, żeby stwierdzić, że tylko Bóg mógłby dokonać tego, co wypisałas powyżej?
Dotychczas unikałaś dokładniejszego opisu i definicji Boga, a teraz twierdzisz, że jest on pełnym wyjaśnieniem poruszonych powyżej kwestii.
Używanie Boga jako odpowiedzi na te dylematy jest proponowaniem rozwiązania zagadki(np. biogenezy) jeszcze większą zagadką("czym jest Bóg?"). Ergo Bóg nie ma żadnej wartości jako wytłumaczenie. To tak jakby ktoś stwierdził, że grypa jest wywoływana przez wirusy, ale nie wyjaśnił w ogóle czym są wirusy. Może i ma rację(i tak w istocie jest), ale to żadne wytłumaczenie przyczyny grypy.

Cytuj:
Dla mnie to wszystko są czary-mary, hokus-pokus. I właśnie ta magiczność tego materialistycznego wyjaśnienia świata jest dla mnie bytem nadmiarowy, który Brzytwą Ockahama zdecydowanie odcinam.

Problem w tym, że nie wiemy co spodowalo chociażby powstanie życia, więc jak możesz nazwać to czarami? Ja będąc ateistą wprost przyznam, że nie znam odpowiedzi na te pytania. Nie widzę jednak żadnego uzasadnienia, żeby przyjmować odpowiedź, która nie jest żadną odpowiedzią.
Cytuj:
Przemawia do mnie panpsychizm, który robi się coraz bardziej popularny również wśród naukowców. Taki np. wykład ostatnio widziałam:
https://www.youtube.com/watch?v=k59omDGJD7o
John S. Torday twierdzi, że źródłem świadomości jest Wielki Wybuch/Osobliwość i że wszelkie procesy fizyczne, biologiczne są odbywają w świadomości. Świadomość jest "agregatem" wszelkich zjawisk - obecnością wszelkiej egzystencji.

Nie będę nawet udawał, że mnie ten temat interesuje.
Cytuj:
A co by było, gdybyś sam doświadczył Boga? Bo ja doświadczam Boga, ale nie wiem, jak mam to komuś udowodnić. Tak samo bym nie umiała przekonać kogoś, kto nigdy nie doświadczył miłości, że miłość istnieje.

Nie wiem. Ale podejrzewam, że będąc konsekwentnym starałbym się zastosować BO. Co wymagałoby ode mnie większej liczby założeń? Uznanie, że najprawdopodobniej coś nie tak z moją głową, czy uznanie, że doświadczam Boga?

_________________
"What’s the point of a f***ing window if you can’t jump out of it?" - Patrick Melrose


Cz lut 21, 2019 10:58 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2936
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Pytania do ateistów
HeresJohnny napisał(a):
Przyjmijmy, że to urojenie. Czym się funkcjonalnie różni urojona miłość od nieurojonej?

W zasadzie niczym. Jedna i druga jest przedmiotem doświadczenia, a więc istnieje.
Jednak pewne byty będziemy właśnie nazywać urojeniami, a inne nie zależnie od tego, czy inne osoby też tych bytów doświadczają. Jeśli 100 przypadkowych osób widzi drzewo w danym miejscu, to najprawdopodobniej to drzewo naprawdę tam stoi jako fizyczny obiekt, a nie halucynacja.
Ponieważ doświadczanie miłości deklaruje całe mnóstwo ludzi, w tym liczni traktują ją jako jedną z najważniejszych wartości w życiu, miłość jest również niezmiennie jednym z głównych motywów przewijających się w piosenkach czy filmach, to można uznać, że miłość jako taka nie jest urojeniem.
Cytuj:
Skąd pewność, że Bóg jest jedynym możliwym rozwiązaniem?
Wiesz tyle na temat Boga, żeby stwierdzić, że tylko Bóg mógłby dokonać tego, co wypisałas powyżej?
Dotychczas unikałaś dokładniejszego opisu i definicji Boga, a teraz twierdzisz, że jest on pełnym wyjaśnieniem poruszonych powyżej kwestii.
Używanie Boga jako odpowiedzi na te dylematy jest proponowaniem rozwiązania zagadki(np. biogenezy) jeszcze większą zagadką("czym jest Bóg?"). Ergo Bóg nie ma żadnej wartości jako wytłumaczenie. To tak jakby ktoś stwierdził, że grypa jest wywoływana przez wirusy, ale nie wyjaśnił w ogóle czym są wirusy. Może i ma rację(i tak w istocie jest), ale to żadne wytłumaczenie przyczyny grypy.

Unikam podania pełnej definicji Boga, ponieważ Bóg jest w moich oczach bytem wieloaspektowym. Zależnie od tego, o czym rozmawiam, będę operować tym pojęciem w innym ujęciu.
Ponieważ Ty zacząłeś wątek o tym, że świat można wyjaśnić bez Boga, to ja sięgnęłam właśnie po argumenty, które moim zdaniem świadczą o tym, że świat bez Boga wyjaśnić jest trudno. We wielu religiach Bóg jest postrzegany jako byt inteligenty, żywy. Jeśli chcemy wyjaśnić sobie skąd się wzięła świadomość, inteligencja i życie na gruncie ateizmu, to pozostaje nam wspomniane hokus pokus albo jak wolisz nie możemy sobie tego póki co wyjaśnić, natomiast na gruncie teizmu odpowiedź jest prosta: sam Bóg jako istota żywa, inteligentna i świadoma stworzył istoty żywe, inteligentne i świadome. Nie wiemy, które wyjaśnienie jest prawdziwe, ale to teistyczne z pewnością jest prostsze. A zgodnie z Brzytwą Ockhama należy wyjaśniać świat w możliwie najprostszy sposób.
Cytuj:
Problem w tym, że nie wiemy co spodowalo chociażby powstanie życia, więc jak możesz nazwać to czarami? Ja będąc ateistą wprost przyznam, że nie znam odpowiedzi na te pytania. Nie widzę jednak żadnego uzasadnienia, żeby przyjmować odpowiedź, która nie jest żadną odpowiedzią.

A wiemy w ogóle, że cokolwiek spowodowało powstanie życia? Czy nie jest prościej założyć, przynajmniej tymczasowo póki nie mamy innej odpowiedzi, że życie po prostu jest?
Cytuj:
Nie wiem. Ale podejrzewam, że będąc konsekwentnym starałbym się zastosować BO. Co wymagałoby ode mnie większej liczby założeń? Uznanie, że najprawdopodobniej coś nie tak z moją głową, czy uznanie, że doświadczam Boga?

Biorąc pod uwagę fakt, jak wiele osób doświadcza Boga, bardziej intuicyjnym wyborem jest uznanie, że doświadczam Boga niż że doświadczam urojeń psychicznych. Co innego, jakbym doświadczała mówiących naleśników albo kosmatych pszczół.
Jeśli zaś utrzymujesz, że wyjaśnienie z urojeniem jest w przypadku Boga tym prostszym, to powinieneś chyba tak samo uczynić z miłością. Myślę że jest równie popularnym bytem, co Bóg.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Cz lut 21, 2019 11:32 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 10, 2018 10:18 pm
Posty: 648
Płeć: mężczyzna
Post Re: Pytania do ateistów
towarzyski.pelikan napisał(a):
W zasadzie niczym. Jedna i druga jest przedmiotem doświadczenia, a więc istnieje.
Jednak pewne byty będziemy właśnie nazywać urojeniami, a inne nie zależnie od tego, czy inne osoby też tych bytów doświadczają. Jeśli 100 przypadkowych osób widzi drzewo w danym miejscu, to najprawdopodobniej to drzewo naprawdę tam stoi jako fizyczny obiekt, a nie halucynacja.
Ponieważ doświadczanie miłości deklaruje całe mnóstwo ludzi, w tym liczni traktują ją jako jedną z najważniejszych wartości w życiu, miłość jest również niezmiennie jednym z głównych motywów przewijających się w piosenkach czy filmach, to można uznać, że miłość jako taka nie jest urojeniem.

Ależ może być urojeniem, jeśli jej przedmiotem jest np. Bóg. :twisted:
Cytuj:
Unikam podania pełnej definicji Boga, ponieważ Bóg jest w moich oczach bytem wieloaspektowym. Zależnie od tego, o czym rozmawiam, będę operować tym pojęciem w innym ujęciu.
Ponieważ Ty zacząłeś wątek o tym, że świat można wyjaśnić bez Boga, to ja sięgnęłam właśnie po argumenty, które moim zdaniem świadczą o tym, że świat bez Boga wyjaśnić jest trudno.

1. Nigdzie nie zauważyłem tych argumentów, tylko puste stwierdzenie, że jest trudno wyjaśnić.
2. Nie wiemy jakie jest naturalistyczne wyjaśnienie tych zjawisk.
3. Twoje podejście do tego to myślenie z kategorii tzw. Boga Zapchajdziury(God of the Gaps).
Jestem w stanie sobie wyobrazić, że ktoś, kto wierzył w Apolla, mógł myśleć w podobnych kategoriach o Słońcu. No bo to, że Słońce to rydwan Apolla, który codziennie udaje się na przejażdzkę po nieboskłonie jest o wiele prostszym "wytłumaczeniem", niż rzeczywiste wytłumaczenie czym jest Słońce.
4. Nadal nie wiemy czym jest Bóg, więc jak możemy twierdzić, że jest to "prostsze" wyjaśnienie?
Cytuj:
We wielu religiach Bóg jest postrzegany jako byt inteligenty, żywy. Jeśli chcemy wyjaśnić sobie skąd się wzięła świadomość, inteligencja i życie na gruncie ateizmu, to pozostaje nam wspomniane hokus pokus albo jak wolisz nie możemy sobie tego póki co wyjaśnić, natomiast na gruncie teizmu odpowiedź jest prosta: sam Bóg jako istota żywa, inteligentna i świadoma stworzył istoty żywe, inteligentne i świadome. Nie wiemy, które wyjaśnienie jest prawdziwe, ale to teistyczne z pewnością jest prostsze. A zgodnie z Brzytwą Ockhama należy wyjaśniać świat w możliwie najprostszy sposób.

Skąd wiesz, że jest prostsze, jeśli nie znamy naturalistycznego wyjaśnienia. Być może jest bardzo proste?
Cytuj:
A wiemy w ogóle, że cokolwiek spowodowało powstanie życia? Czy nie jest prościej założyć, przynajmniej tymczasowo póki nie mamy innej odpowiedzi, że życie po prostu jest?

O, widzisz. Zaczynasz myśleć. Nie prościej założyć, że istnieje tylko znana nam rzeczywistość, póki nie mamy innej odpowiedzi?
Cytuj:
Biorąc pod uwagę fakt, jak wiele osób doświadcza Boga, bardziej intuicyjnym wyborem jest uznanie, że doświadczam Boga niż że doświadczam urojeń psychicznych. Co innego, jakbym doświadczała mówiących naleśników albo kosmatych pszczół.
Jeśli zaś utrzymujesz, że wyjaśnienie z urojeniem jest w przypadku Boga tym prostszym, to powinieneś chyba tak samo uczynić z miłością. Myślę że jest równie popularnym bytem, co Bóg.

I tutaj wracamy do porównania miłości żony do smoka pod łóżkiem.
Dla mnie nie ma istotnej różnicy między gadaniem do Boga, a mówiących naleśników, tak nawiasem mówiąc. I tu, i tu robię ciach.

_________________
"What’s the point of a f***ing window if you can’t jump out of it?" - Patrick Melrose


Pt lut 22, 2019 7:41 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 1821
Płeć: mężczyzna
Post Re: Pytania do ateistów
towarzyski.pelikan napisał(a):
Irbisol napisał(a):
No proszę - cóż za zaskoczenie. Gadasz jak rasowy ateista. Właśnie dlatego odrzucamy Boga.

Mówię jak rasowy teista. To deiści wierzą w nieobecnego Boga. My, teiści, wierzymy, że Bóg jest poznawalny dokładnie w takim stopniu jak świat fizyczny.

Wierzyć może i wierzycie, ale tak naprawdę w ogóle nie jest poznawalny.
Zweryfikuj dowolną tezę o swoim Bogu czy o świecie niematerialnym - bo twierdzisz, że da się go badać tak samo jak świat fizyczny.
Jak nie zweryfikujesz, to powinnaś Boga wyciąć - zgodnie z tym, co twierdziłaś wcześniej.

Cytuj:
Cytuj:
Niestety, pozostałe nie-analogie powodują, że tezy tych religii i chrześcijaństwa są sprzeczne.
Ale tak to jest, jak jednostki "ambitne" próbują coś na podstawie odczuć wymyślać. Jak napisałaś wyżej - nic nie da się odkryć, więc po co się tym zajmować?

Te religie same w sobie nie są ze sobą sprzeczne. To w ludzkich głowach one sobie przeczą.

Stwierdzają inne tezy, mówią o innych bogach, więc są sprzeczne. Nawet I Przykazanie do tego nawiązuje.
Częściowo może się i uzupełniają, jakkolwiek to dziwne, że chrześcijanin twierdzi, że jego religia jest niezupełna i należy czerpać z innych. No właśnie - skoro o I Przykazaniu mowa ...

Cytuj:
Cytuj:
Jak pójdzie ze 3 razy, to będzie przecież milionerem. Więc recydywa powinna być większa.

Aż takich kokosów tam nie ma. Nieudacznik nie ma aspiracji, żeby zostać miliarderem, tylko żeby jako tako mu się wiodło. Na tym się kończy atrakcyjna oferta norweskiego więzienia.

Dlaczego się kończy? Przecież właśnie nieudacznik tak działa, że jak się kasa skończy, to powtarzamy cykl. Czy to gówniana praca, czy więzienie. Trochę zarobi, przepuści i od nowa. Więc właśnie recydywę powinno to napędzać.

Cytuj:
Jeżeli w analizie wyjdzie, że w konkretnej sytuacji nie opłaca się oszukiwać, to zgoda, to nie będzie tchórzostwo, tylko roztropność.

Mimo że wyraźnie pisałem, że w konkretnej sytuacji NIE OPŁACA się oszukiwać, dopiero co stwierdziłaś, że to tchórzostwo:

Osoby, które chrzanią w takim kontekście o szacowaniu ryzyka to zwykli tchórze.

Cytuj:
Jednak jeśli ktoś to uogólnia do wniosku, że w ogóle się nie opłaca oszukiwać, w żadnej sytuacji opierając się np. na abstrakcyjnej statystyce, to jest to tchórzostwo.

I nadal to twierdzisz, bo to, co napisałaś teraz, jest równoważne "analizie, że w konkretnej sytuacji nie opłaca się oszukiwać".

Cytuj:
Tutaj wychodzi Twój kolejny kompleks. Jesteś strasznie zafiksowany na dorosłości.

Nie tyle na dorosłości, co na jakimś minimum rozwoju intelektualnego i rozumowego.
Próbujesz jakichś żenujących psychoanaliz, czego ukoronowaniem jest stwierdzenie, że nie jestem przekonany do argumentu, bo wymieniłem go jako drugi, a wymieniłem ich w sumie trzy.
Przecież średnio rozgarnięty orangutan zrozumie, że przy takiej "logice" ZAWSZE któryś argument da się zakwestionować jako wiarygodny dla kogoś, bo będzie jako drugi.
No i oczywiście był jeszcze lepiej rozpisany, co go pogrążyło jeszcze bardziej ...
Dawaj czasami przed opublikowaniem do przeczytania komuś to, co wypisujesz - losowej osobie. Mało prawdopodobne, by miała one większe dysfunkcje od ciebie.

_________________
"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"


Pt lut 22, 2019 10:32 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2936
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Pytania do ateistów
HeresJohny napisał(a):
1. Nigdzie nie zauważyłem tych argumentów, tylko puste stwierdzenie, że jest trudno wyjaśnić.
2. Nie wiemy jakie jest naturalistyczne wyjaśnienie tych zjawisk.
3. Twoje podejście do tego to myślenie z kategorii tzw. Boga Zapchajdziury(God of the Gaps).
Jestem w stanie sobie wyobrazić, że ktoś, kto wierzył w Apolla, mógł myśleć w podobnych kategoriach o Słońcu. No bo to, że Słońce to rydwan Apolla, który codziennie udaje się na przejażdzkę po nieboskłonie jest o wiele prostszym "wytłumaczeniem", niż rzeczywiste wytłumaczenie czym jest Słońce.
4. Nadal nie wiemy czym jest Bóg, więc jak możemy twierdzić, że jest to "prostsze" wyjaśnienie?

Naturalistyczne wyjaśnienie świata to innymi słowy materialistyczne wyjaśnienie świata, a więc samo w sobie oznacza, że to co niematerialne wyłoniło się /powstało z tego co materialne. I defacto wszystko co jest, jest jakiegoś rodzaju materią.
Nadnaturalizm zakłada albo 1) że jest dokładnie na odwrót i wtedy będzie to jakiś spirytualizm, solipsyzm, idealizm etc. To co jest materialne jest wytworem tego co niematerialne, albo 2) że świat ma dwoistą naturę, jest materialno-niematerialny (dualizm; panpsychizm)

Moim zdaniem prostszym wyjaśnieniem świata jest nadnaturalizm.
Ty twierdzisz, że nie wiemy, jakie jest naturalistyczne wyjaśnienie świata, ale wówczas słowo naturalistyczne jest pojęciem pustym, bo oznacza tyle, co prawdziwe. A przecież nadnaturalista nie dlatego jest nadnaturalistą, że uważa, że nadnaturalizm nie jest prawdziwy. Zatem jeśli mamy przecistawiać sobie naturalizm i nadnaturalizm, musimy pojęciu naturalizm przypisać konkretne znaczenie. I właśnie to uczyniłam, sprowadzając naturalizm do materializmu.
Cytuj:
Skąd wiesz, że jest prostsze, jeśli nie znamy naturalistycznego wyjaśnienia. Być może jest bardzo proste?

jw.
Jeśli badania naukowe pokażą, że aspekt mentalny/duchowy świata nie jest zwykłą emanacją materii znajdującej się w wysokim stopniu skomplikowania, nie da się świata wyjaśnić w sposób mechanistyczny, to wówczas nauka się zbiegnie z religią. I jeśli nadal będziemy chcieli nazywać to naturalizmem, to ja nie mam żadnego problemu, tylko ważne żeby uściślić, co to słowo oznacza.
Cytuj:
O, widzisz. Zaczynasz myśleć. Nie prościej założyć, że istnieje tylko znana nam rzeczywistość, póki nie mamy innej odpowiedzi?

Oczywiście. Przy czym powtórzę, że ja doświadczam Boga w ramach znanej mi rzeczywistości. Bóg jest obecny w świecie, w którym żyję. Nie jestem deistką.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Pt lut 22, 2019 5:32 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2936
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Pytania do ateistów
Irbisol napisał(a):
Wierzyć może i wierzycie, ale tak naprawdę w ogóle nie jest poznawalny.
Zweryfikuj dowolną tezę o swoim Bogu czy o świecie niematerialnym - bo twierdzisz, że da się go badać tak samo jak świat fizyczny.
Jak nie zweryfikujesz, to powinnaś Boga wyciąć - zgodnie z tym, co twierdziłaś wcześniej.

Nie napisałam, że tak samo się bada, tylko że w takim samym stopniu jest poznawalny. Metodą, którą proponujesz, nie tylko Boga nie mogę zweryfikować, ale również np. swoich odczuć.
Cytuj:
Stwierdzają inne tezy, mówią o innych bogach, więc są sprzeczne. Nawet I Przykazanie do tego nawiązuje.
Częściowo może się i uzupełniają, jakkolwiek to dziwne, że chrześcijanin twierdzi, że jego religia jest niezupełna i należy czerpać z innych. No właśnie - skoro o I Przykazaniu mowa ...

To Tobie się tak wydaje, że mówią o innych bogach. Wszystkie religie (te tradycyjnie pojmowane) nawiazują do jednej i tej samej rzeczywistości nadnaturalnej zwanej przez chrześcijan Bogiem. Nawet w ramach jednej religii masz mnóstwo odłamów i sprzecznych tez, a jak wiesz, np. protestanci i katolicy sądzą, że wierzą w tego samego Boga. Dziwi mnie, że tak to dziwi ateistę, dla którego jedyną relgią jest nauka. Przecież w świecie naukowym to normalne, że różni naukowcy tworzą różne, sprzeczne ze sobą hipotezy dotyczące dokładnie tego samego wycinka rzeczywistości. Jak to możliwe? :roll: Czy każdy z nich wierzy w innego "boga"?
Cytuj:
Dlaczego się kończy? Przecież właśnie nieudacznik tak działa, że jak się kasa skończy, to powtarzamy cykl. Czy to gówniana praca, czy więzienie. Trochę zarobi, przepuści i od nowa. Więc właśnie recydywę powinno to napędzać.

Wystarczy, że sie odbija od dna. Potem już leci. Najtrudniej jest nieudacznikowi w ogóle wejść na rynek pracy, jak już wejdzie, to będzie z górki.
Cytuj:
Mimo że wyraźnie pisałem, że w konkretnej sytuacji NIE OPŁACA się oszukiwać, dopiero co stwierdziłaś, że to tchórzostwo:

Osoby, które chrzanią w takim kontekście o szacowaniu ryzyka to zwykli tchórze.

Z tego co pamiętam, nie pisałeś o konkretnej sytuacji, ale nie chce mi się teraz przewijać tematu, więc jeśli rzeczywiście tak było, jak piszesz, zapodaj cytat.
Cytuj:
I nadal to twierdzisz, bo to, co napisałaś teraz, jest równoważne "analizie, że w konkretnej sytuacji nie opłaca się oszukiwać".

Nie ma takiej statystycznej analizy, z której by wychodził taki wniosek.
To może być wniosek dla komputera, który nie uwzględnia choćby cech osobniczych potencjalnego oszusta (jego sprytu, kontaktów, inteligencji, perfidii etc.). Tylko skończony tchórz i to o bardzo niskiej samoocenie na podstawie takiej analizy moze dojść do wniosku, że nie opłaca się oszukiwać.
Cytuj:
Nie tyle na dorosłości, co na jakimś minimum rozwoju intelektualnego i rozumowego.
Próbujesz jakichś żenujących psychoanaliz, czego ukoronowaniem jest stwierdzenie, że nie jestem przekonany do argumentu, bo wymieniłem go jako drugi, a wymieniłem ich w sumie trzy.
Przecież średnio rozgarnięty orangutan zrozumie, że przy takiej "logice" ZAWSZE któryś argument da się zakwestionować jako wiarygodny dla kogoś, bo będzie jako drugi.
No i oczywiście był jeszcze lepiej rozpisany, co go pogrążyło jeszcze bardziej ...
Dawaj czasami przed opublikowaniem do przeczytania komuś to, co wypisujesz - losowej osobie. Mało prawdopodobne, by miała one większe dysfunkcje od ciebie.

Bo Ty nie wiesz, czym jest psychozofia.
Psychozofia między innymi polega na tym, że się od kogoś wyciąga informacje tak, żeby tego nie zauważył. W tym celu trzeba odwrócić uwagę delikwenta, który nie będzie miał pojęcia, że prawdziwą motywacją psychozofa nie było wcale obalenie jego argumentacji odnośnie kształtu Ziemi, tylko wywalenie na wierzch pewnej interesującej psychozofa treści psychologicznej. W ten sposób udało mi się m.in. odkryć Twoje słabe punkty. Wiem, gdzie uderzyć, żeby zabolało i gdzie pogłaskać, żeby uradowało. A kiedy już wiem, gdzie są sznurki, mogę skutecznie za nie pociągać.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Pt lut 22, 2019 5:59 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 1821
Płeć: mężczyzna
Post Re: Pytania do ateistów
towarzyski.pelikan napisał(a):
Nie napisałam, że tak samo się bada, tylko że w takim samym stopniu jest poznawalny.

No to poznaj cokolwiek TAK SAMO, żeby móc z taką pewnością stwierdzić, że tamten świat jest taki a nie inny.
Bo jeżeli nie jesteś w stanie, to powinnaś te dyrdyłamy wyciąć - zgodnie z własną zapowiedzią.

Cytuj:
To Tobie się tak wydaje, że mówią o innych bogach. Wszystkie religie (te tradycyjnie pojmowane) nawiazują do jednej i tej samej rzeczywistości nadnaturalnej zwanej przez chrześcijan Bogiem.

Czyli I Przykazanie nie obowiązuje? Manitou to chrześcijański Bóg?

Cytuj:
Dziwi mnie, że tak to dziwi ateistę, dla którego jedyną relgią jest nauka. Przecież w świecie naukowym to normalne, że różni naukowcy tworzą różne, sprzeczne ze sobą hipotezy dotyczące dokładnie tego samego wycinka rzeczywistości. Jak to możliwe? :roll: Czy każdy z nich wierzy w innego "boga"?

Tego właśnie żaden teista nigdy nie potrafił pojąć - nauka to nie religia.
Różni naukowcy mają różne zdania ale przyznają, że ich tezy to tylko domysły i mogą się mylić. Znajdź mi religię, która jest na tyle dojrzała, żeby coś takiego stwierdzić.

Cytuj:
Cytuj:
Dlaczego się kończy? Przecież właśnie nieudacznik tak działa, że jak się kasa skończy, to powtarzamy cykl. Czy to gówniana praca, czy więzienie. Trochę zarobi, przepuści i od nowa. Więc właśnie recydywę powinno to napędzać.

Wystarczy, że sie odbija od dna. Potem już leci. Najtrudniej jest nieudacznikowi w ogóle wejść na rynek pracy, jak już wejdzie, to będzie z górki.

A co ma do tego rynek pracy? Przecież na zmywaku każdy może pracować - albo jako pomocnik mechanika.
Jak ktoś jest takim nieudacznikiem, że więzienie musi go utrzymywać, to mu się to nie zmieni. Więc powinna być ogromna recydywa. A jest najniższa.

Cytuj:
Cytuj:
Mimo że wyraźnie pisałem, że w konkretnej sytuacji NIE OPŁACA się oszukiwać, dopiero co stwierdziłaś, że to tchórzostwo:

Osoby, które chrzanią w takim kontekście o szacowaniu ryzyka to zwykli tchórze.

Z tego co pamiętam, nie pisałeś o konkretnej sytuacji, ale nie chce mi się teraz przewijać tematu, więc jeśli rzeczywiście tak było, jak piszesz, zapodaj cytat.

Proszę bardzo - opisałem konkretną sytuację i napisałem, że się NIE OPŁACA:

- Urzędu Skarbowego też nie oszukuję, chociaż tu zahamowań moralnych specjalnie nie mam. Po prostu się nie opłaca.

- Po prostu się boisz, bo jesteś cykorem. Kierujesz się prymitywnymi emocjami, a nie rozumem.
(...)
Osoby, które chrzanią w takim kontekście o szacowaniu ryzyka to zwykli tchórze.


Cytuj:
Cytuj:
I nadal to twierdzisz, bo to, co napisałaś teraz, jest równoważne "analizie, że w konkretnej sytuacji nie opłaca się oszukiwać".

Nie ma takiej statystycznej analizy, z której by wychodził taki wniosek.

Oczywiście, że jest. Wystarczy popytać księgową, ile ludzie mają kontroli i jakie kary otrzymali.

Cytuj:
Tylko skończony tchórz i to o bardzo niskiej samoocenie na podstawie takiej analizy moze dojść do wniosku, że nie opłaca się oszukiwać.

Czyli jednak - jeżeli nie fałszuję faktur, to jestem "skończonym tchórzem o niskiej samoocenie".
A ilu takich tchórzy znam osobiście - oni też nie oszukują ...

Dowartościowało się dziecko?

Cytuj:
Cytuj:
Nie tyle na dorosłości, co na jakimś minimum rozwoju intelektualnego i rozumowego.
Próbujesz jakichś żenujących psychoanaliz, czego ukoronowaniem jest stwierdzenie, że nie jestem przekonany do argumentu, bo wymieniłem go jako drugi, a wymieniłem ich w sumie trzy.
Przecież średnio rozgarnięty orangutan zrozumie, że przy takiej "logice" ZAWSZE któryś argument da się zakwestionować jako wiarygodny dla kogoś, bo będzie jako drugi.
No i oczywiście był jeszcze lepiej rozpisany, co go pogrążyło jeszcze bardziej ...
Dawaj czasami przed opublikowaniem do przeczytania komuś to, co wypisujesz - losowej osobie. Mało prawdopodobne, by miała one większe dysfunkcje od ciebie.

Bo Ty nie wiesz, czym jest psychozofia.
Psychozofia między innymi polega na tym, że się od kogoś wyciąga informacje tak, żeby tego nie zauważył. W tym celu trzeba odwrócić uwagę delikwenta, który nie będzie miał pojęcia, że prawdziwą motywacją psychozofa nie było wcale obalenie jego argumentacji odnośnie kształtu Ziemi, tylko wywalenie na wierzch pewnej interesującej psychozofa treści psychologicznej. W ten sposób udało mi się m.in. odkryć Twoje słabe punkty. Wiem, gdzie uderzyć, żeby zabolało i gdzie pogłaskać, żeby uradowało. A kiedy już wiem, gdzie są sznurki, mogę skutecznie za nie pociągać.

No fakt, trochę mnie boli, gdy mi uświadamiasz na żywo swoim przykładem, że taka skala głupoty jest realna.
Właściwie twój sposób na wszystko to robienie z siebie idiotki. Mnie to trochę irytuje i jednocześnie się wyróżniasz. Jakiś sposób na życie masz ...

_________________
"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"


Pt lut 22, 2019 9:18 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 1821
Płeć: mężczyzna
Post Re: Pytania do ateistów
PeterW napisał(a):
Ale fajnie.. To czego nie można dostrzec, zweryfikować, nie istnieje..
Malutkie dzieci bawią się w chowanego. Zamknie oczy, albo zakryje rękami i już jest ukryty..

Załamany jestem tym, jakie podstawy logiki trzeba wam tłumaczyć niczym przedszkolakom.
A kto powiedział, że nie istnieje? Po prostu nie ma sensu zakładać, że istnieje.

Odwróćmy tę "logikę", której jesteś wyłącznym autorem.
Wierzysz w krasnoludki? Przecież ich nie widzisz, więc powinieneś wierzyć.
Bo jeżeli nie wierzysz, to właśnie się zaorałeś własnym "argumentem".

_________________
"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"


Pt lut 22, 2019 9:21 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lut 14, 2018 11:44 am
Posty: 713
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Post Re: Pytania do ateistów
Nie daj Bóg umrze matka jednemu i drugiemu i będą na jednej nodze biec do księdza. Ochrzczą też swoje dzieci, będą obchodzić święta. Tacy "ateiści".

Ateizm kończy się wraz ze śmiercią najbliższych osób, kiedy trzeba pójść załatwić pogrzeb.


Pt lut 22, 2019 9:27 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 241 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL