Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N lis 17, 2019 2:57 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 115 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8
 Wszechwiedza, jak rozmawiać? 
Autor Wiadomość
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): So sty 06, 2018 2:31 pm
Posty: 134
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wszechwiedza, jak rozmawiać?
Wszedłem dziś na wątek o Czy Wszechwiedzący Bóg może zmieniać zdanie i żałować? i miałem wrażenie deja vu.
Do moderacji: może sensowniej było by zlać te dwa wątki? Pelikan nie musiałaby się kłócić na ten sam temat w dwóch miejscach?

Cytuj:
jim napisał(a):
Już w zasadzie napisałem: udział w Boskim rozumieniu Prawdy.
Trochę to abstrakcyjne. W sensie, nie umiem sobie wyobrazić, co to oznacza.
Widzisz, ja tak miałem z Twoimi definicjami tego jak Bóg widzi czas.
Zaznaczam, ze sam oczywiście rozumiem te sprawy w bardzo niedoskonały sposób i pewnie i na tym forum znaleźliby się tacy co to umieją lepiej napisać, ale postaram się jak mogę.
Prawda z Boskiej perspektywy jest kompletną wiedzą o sobie samym (bo to On jest Prawdą) i o świecie jako o wynikającym z Boga. My oczywiście prawdy w tej formie nie możemy poznać. Siłą rzeczy dzielimy ją na fakty i wiążące je zależności logiczne. Abstrahując od strefy filozofii czy teologii, myślę, że czasem pewien odprysk Prawdy w takiej formie jak widzi ją Bóg możemy znaleźć zajmując się matematyką. Czasem zdarza się, że wszystkie te założenia, twierdzenia, dowody i wnioski układają się przed nami w tak wielkiej harmonii tak, że widzimy je jako niezłożoną Prawdę (czy raczej niewielki element Prawdy, ale kompletny w swojej przestrzeni). Ktoś kiedyś powiedział (strzelam, że któryś z matematyków w okolicach XVII/XVIII w.), że matematyka jest taka wspaniała i lepsza od nauk przyrodniczych bo co prawda odkrywając dowód jednego twierdzenia odkrywamy jedynie maleńki fragment wszechświata, ale o tym małym fragmencie mamy taką samą wiedzę jaką ma Bóg.

W porównaniu z tym, użyty przez Ciebie przykład inteligencji jako zdolności dostosowywania się do zmiennych warunków, jest co prawda pewnym wykorzystaniem wiedzy o świecie, ale czysto lokalnej wiedzy do czysto utylitarnych celów co jest dość dalekie od kontemplacji powszechnej Prawdy i jestem skłonny przypisać tą część naszej działalności raczej mechanizmom odziedziczonym w procesie ewolucji.

Cytuj:
Według mnie tak bardzo odległy w naturze od człowieka Stwórca, jest po prostu nieuchwytny, abstrakcyjny. Nawet jeśli Bóg rzeczywiście jest aż tak do nas niepodobny, to dla własnego dobra powinniśmy w mojej opinii tego Boga trochę uczłowieczyć. W przeciwnym razie, zbudowanie z Nim relacji wydaje się być niemożliwe. Zbyt wysokie progi na nasze nogi.
Podejmujesz ryzykowną grę. Nie jesteśmy w stanie "uczłowieczyć Boga" - jedynym wynikiem tego będzie tworzenie sobie bożków, nie mających nic wspólnego z Nim. To Bóg może się uczłowieczyć, co poza najbardziej dosłowna realizacją w Jezusie oznacza, że możemy Boga poznać (poza ogólnikami w stylu: istnieje byt absolutny, który stworzył wszechświat) jedynie tam gdzie On nam się sam objawił. Tu potrzebna jest pokora a nie stwierdzenie, ja takiego Boga nie rozumiem, zrobię sobie własnego, łatwiejszego do pojęcia.

Cytuj:
Mam na myśli taki świat, w którym człowiek może wybrać dobro i zło, ale jego natura jest tak skonstruowana, że z własnej woli wybiera dobro. Tak więc człowiek może wybrać piekło, ale z racji swojej natury nigdy go dobrowolnie nie wybiera.

Mieliśmy taki świat ale schrzaniliśmy, powszechnie nazywa się to grzechem pierworodnym.
Cytuj:
Zauważ, że niczym się to nie różni od scenariusza, kiedy Bóg zna zdarzenia z przyszłości:
a) Bóg stwarzając świat wie z całą pewnoscią, że X zostanie potępiony (nie mógł na mocy swojej natury zostać zbawionym)
b) Bóg stwarzając świat wie z całą pewnoscią, że Y zostanie zbawiony (nie mógł na mocy swojej matury zostać potępionym)
Czyli mądry Bóg może na tej podstawie stwierdzić, że x musiał (nikt mu nie kazał, ma taką naturę) dobrowolnie wybrać piekło, natomiast y musiał (nikt mu nie kazał, ma taką naturę) dobrowolnie wybrać niebo. Natura x i y była znana Bogu jeszcze przed stworzeniem świata.
Czyli jednak zgodzisz się, że jeśli Bóg wie, że jakiś człowiek zostanie z pewnością zbawiony lub potępiony, to wówczas człowiek jest marionetką, a ten "wolny wybór" jest fikcyjny?
Po pierwsze mieszasz naturę z przypadłościami. Jeśli X i Y są ludźmi to oboje mają ludzką naturę, tylko różne cechy. I tak samo mogą iść do piekła jak i zostać zbawieni.

Mam wrażenie, że problem zasadza się na tym, że mówisz, ze Bóg jest poza czasem ale jednak myślisz o nim cały czas jako o istniejącym w czasie. Skoro Bóg wie teraz co będzie w przyszłości to jest pewnego rodzaju jasnowidzem bo wie teraz co będzie potem. Ale popatrz na to z takiej strony: za 10 lat Bóg widzi, że podejmuję jakiś wybór - temu chyba nie zaprzeczysz? Ale ten Bóg to ten sam Bóg, który jest teraz - On jest absolutny i niezmienny- więc też widzi ten mój wybór. Po prostu dlatego, że jest zawsze i wszędzie. To nie kłóci się z wolną wolą bardziej niż to, ze Bóg wie co teraz robimy. Bo Bóg nie zmusza mnie do podjęcia takiego czy innego mojego wyboru. Po prostu wie, że ja tak a nie inaczej postąpiłem i wie to dokładnie z tego powodu, że ja tak a nie inaczej postąpiłem.


N kwi 07, 2019 11:49 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So wrz 08, 2007 4:38 pm
Posty: 520
Płeć: kobieta
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wszechwiedza, jak rozmawiać?
jim napisał(a):
Abstrahując od strefy filozofii czy teologii, myślę, że czasem pewien odprysk Prawdy w takiej formie jak widzi ją Bóg możemy znaleźć zajmując się matematyką. Czasem zdarza się, że wszystkie te założenia, twierdzenia, dowody i wnioski układają się przed nami w tak wielkiej harmonii tak, że widzimy je jako niezłożoną Prawdę (czy raczej niewielki element Prawdy, ale kompletny w swojej przestrzeni). Ktoś kiedyś powiedział (strzelam, że któryś z matematyków w okolicach XVII/XVIII w.), że matematyka jest taka wspaniała i lepsza od nauk przyrodniczych bo co prawda odkrywając dowód jednego twierdzenia odkrywamy jedynie maleńki fragment wszechświata, ale o tym małym fragmencie mamy taką samą wiedzę jaką ma Bóg.


A co nam może powiedzieć "logiki wiedza jałowa". Żadnego twierdzenia nie odkrywamy, to tylko tautologia, jak pies to pies. I co w tym takiego zachwycającego, i co ma wspólnego z fragmentem wszechświata.


N kwi 07, 2019 1:40 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 5866
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wszechwiedza, jak rozmawiać?
Dla ciebie to "logiki wiedza jałowa". Takie "kwaśne winogrona"....

_________________
Śpieszmy się kochać ludzi


N kwi 07, 2019 1:45 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So wrz 08, 2007 4:38 pm
Posty: 520
Płeć: kobieta
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wszechwiedza, jak rozmawiać?
Dla mnie facet który wymyślił "paradoks kłamcy" był geniuszem. Zdanie "To zdanie jest fałszywe" które prowadzi do sprzeczności i kręcenia się w kółko. Logik Godel, który jest uznawany za największego logika wszechczasów zastanawiając się nad tym wylądował w wariatkowie.


N kwi 07, 2019 1:58 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 5866
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wszechwiedza, jak rozmawiać?
Godel czy Cantor?

_________________
Śpieszmy się kochać ludzi


N kwi 07, 2019 1:59 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So wrz 08, 2007 4:38 pm
Posty: 520
Płeć: kobieta
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wszechwiedza, jak rozmawiać?
Godel. On jest najgłębszym logikiem wszechczasów. Jego prace nie do końca rozumieją nawet sami matematycy.


N kwi 07, 2019 2:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2895
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wszechwiedza, jak rozmawiać?
jim napisał(a):
Prawda z Boskiej perspektywy jest kompletną wiedzą o sobie samym (bo to On jest Prawdą) i o świecie jako o wynikającym z Boga. My oczywiście prawdy w tej formie nie możemy poznać. Siłą rzeczy dzielimy ją na fakty i wiążące je zależności logiczne. Abstrahując od strefy filozofii czy teologii, myślę, że czasem pewien odprysk Prawdy w takiej formie jak widzi ją Bóg możemy znaleźć zajmując się matematyką. Czasem zdarza się, że wszystkie te założenia, twierdzenia, dowody i wnioski układają się przed nami w tak wielkiej harmonii tak, że widzimy je jako niezłożoną Prawdę (czy raczej niewielki element Prawdy, ale kompletny w swojej przestrzeni). Ktoś kiedyś powiedział (strzelam, że któryś z matematyków w okolicach XVII/XVIII w.), że matematyka jest taka wspaniała i lepsza od nauk przyrodniczych bo co prawda odkrywając dowód jednego twierdzenia odkrywamy jedynie maleńki fragment wszechświata, ale o tym małym fragmencie mamy taką samą wiedzę jaką ma Bóg.
W porównaniu z tym, użyty przez Ciebie przykład inteligencji jako zdolności dostosowywania się do zmiennych warunków, jest co prawda pewnym wykorzystaniem wiedzy o świecie, ale czysto lokalnej wiedzy do czysto utylitarnych celów co jest dość dalekie od kontemplacji powszechnej Prawdy i jestem skłonny przypisać tą część naszej działalności raczej mechanizmom odziedziczonym w procesie ewolucji.

Miałam na myśli to, że Bóg tworzy coś nowego na bazie tego co jest. Innymi słowy Bóg kreuje przyszłość na bazie nieustannie aktualizującej się (zmiennej) teraźniejszości. I częściowo ta moc kreacyjna jest udzielona nam, ludziom. My tę przyszłość wraz z Bogiem współtworzymy.
Każda nowa sytuacja w naszym życiu wymaga od nas stworzenia jakiejś nowej jakości, podczas gdy w sytuacjach nam znanym odpalamy gotowe schematy. W nowej sytuacji postępujemy w sposób twórczy (inteligentny), a w znanej w sposób odtwórczy (automatyczny).
Tak więc tak pojmowana inteligencja to nie jest tylko mechanizm adaptacyjny, ale twórczy. Adaptacja do zmiennej rzeczywistości = postrzeganie rzeczywistości zawsze na nowo, zawsze w jej stanie najbardziej aktualnym, uwzględniającym najświeższe dane oraz reagowanie w sposób najbardziej słuszny w aktualnej chwili. Przy takim podejściu do rzeczywistości, każda reakcja na nią jest twórcza, bo to co byłam w stanie stworzyć wczoraj nie będzie tym samym, co jestem w stanie stworzyć dzisiaj na bazie zaktualizowanej wiedzy o świecie.
Gdyby Bóg zawsze wiedział dokładnie to samo, czyli cały świat by się sprowadzał do jakichś niezmiennych, wiecznych praw matematyki etc., toby nie mógł być w swoim działaniu twórczy, a więc inteligentny, żywo reagujący na to, co się dzieje. Świat zawsze byłby w Jego oczach stary, znany, oklepany, a Jego działanie wobec tego byłoby odtwórcze, automatyczne, godne nie Boga artysty, tylko Boga robota.
Cytuj:
Podejmujesz ryzykowną grę. Nie jesteśmy w stanie "uczłowieczyć Boga" - jedynym wynikiem tego będzie tworzenie sobie bożków, nie mających nic wspólnego z Nim. To Bóg może się uczłowieczyć, co poza najbardziej dosłowna realizacją w Jezusie oznacza, że możemy Boga poznać (poza ogólnikami w stylu: istnieje byt absolutny, który stworzył wszechświat) jedynie tam gdzie On nam się sam objawił. Tu potrzebna jest pokora a nie stwierdzenie, ja takiego Boga nie rozumiem, zrobię sobie własnego, łatwiejszego do pojęcia.

Mnie się wydaje, że misją Jezusa Chrystusa było m.in. uświadomienie nam ludzkiego oblicza Boga. Chrystus tego abstrakcyjnego w dużej mierze Boga ST przekuł w konkret. Bóg stał się człowiekiem, żebyśmy lepiej Boga zrozumieli.
Chrystus starał nam się powiedzieć, że Boga należy przede wszystkim widzieć w drugim człowieku, swoją miłość do Boga realizować w relacji z drugim człowiekiem. I choćby już samo to tego Boga z konieczności uczłowiecza.
Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili
Kto żyje sprawami religii, modli się, uczestniczy w różnych obrzędach, jest przykładny w wypełnianiu religijnych nakazów, a w tym wszystkim lekceważy drugiego człowieka, jest obłudnym faryzeuszem.
Obawiam się, że takie oddalanie Boga od człowieka może właśnie owocować faryzejską postawą, którą piętnował Chrystus.
Człowiek, który kocha Boga, nie może jednocześnie nienawidzić bliźnich. Ta relacja z Bogiem musi być właśnie budowana na podobieństwo relacji z człowiekiem.
Cytuj:
Mieliśmy taki świat ale schrzaniliśmy, powszechnie nazywa się to grzechem pierworodnym.

W takim świecie grzech pierworodny nie byłby możliwy. Człowiek nigdy by nie zgrzeszył, ponieważ zawsze z natury by wybierał dobro. A więc takiego świata z pewnością nigdy nie było.
Cytuj:
Po pierwsze mieszasz naturę z przypadłościami. Jeśli X i Y są ludźmi to oboje mają ludzką naturę, tylko różne cechy. I tak samo mogą iść do piekła jak i zostać zbawieni.

To jest tylko kwestia nazewnictwa. Ten zestaw cech, który ostatecznie jednego doprowadzi do potępienia, a drugiego do zbawienia, stanowi jego naturę nie w jej potencjalności (bo ta jest nieokreślona), ale w jej aktualności (jaka w praktyce się okaże).
Cytuj:
Mam wrażenie, że problem zasadza się na tym, że mówisz, ze Bóg jest poza czasem ale jednak myślisz o nim cały czas jako o istniejącym w czasie. Skoro Bóg wie teraz co będzie w przyszłości to jest pewnego rodzaju jasnowidzem bo wie teraz co będzie potem. Ale popatrz na to z takiej strony: za 10 lat Bóg widzi, że podejmuję jakiś wybór - temu chyba nie zaprzeczysz? Ale ten Bóg to ten sam Bóg, który jest teraz - On jest absolutny i niezmienny- więc też widzi ten mój wybór. Po prostu dlatego, że jest zawsze i wszędzie. To nie kłóci się z wolną wolą bardziej niż to, ze Bóg wie co teraz robimy. Bo Bóg nie zmusza mnie do podjęcia takiego czy innego mojego wyboru. Po prostu wie, że ja tak a nie inaczej postąpiłem i wie to dokładnie z tego powodu, że ja tak a nie inaczej postąpiłem.

W takim ujęciu dla Boga istnieje de facto tylko wiecznie odtwarzana PRZESZŁOŚĆ.
Można to łatwo sobie wyobrazić na przykładzie filmu.
Bóg ma osobny monitor dla każdej chwili czasu w filmie o nazwie "Świat". I równocześnie odtwarza ten świat w każdej chwili czasu. Bohater w 5 minucie filmu nie ma pojęcia, co zrobi, co wybierze, gdzie będzie na końcu filmu, ale Bóg na pozostałych monitorach widzi doskonale, jak potoczą się losy bohatera, ponieważ to już się wydarzyło. Film został nagrany.
Tylko bohater nie ma bladego pojęcia, że jest tylko częścią wyreżyserowanego przedstawienia.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


N kwi 07, 2019 2:31 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 20, 2019 1:59 pm
Posty: 1044
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wszechwiedza, jak rozmawiać?
towarzyski.pelikan napisał(a):
Szkoda, że sam się do tej zasady nie stosujesz, patrz: twoje uprzedzenia do teologii. Może było zacząć od Słonia?

Piszesz nieprawdę. Ja się podzieliłem z Tobą pewną moją obserwacją i wyjaśniłem na czym ona polega. Natura tego zjawiska jest taka, że nie jest go łatwo udowodnić.
Ty natomiast masz pewne uprzedzenie ma mój temat i to mi każesz się ze swojego uprzedzenia tłumaczyć. W dodatku używasz tego uprzedzenia jako argumentu.
towarzyski.pelikan napisał(a):
Czy wobec tego powinniśmy całkowicie zrezygnować z konceptów? Przestać oceniać ludzi i świat pod różnymi kątami? Czy jesteśmy w stanie dotrzeć do złożoności świata inaczej jak poprzez mnogość tych różnych konceptów? Czy to właśnie nie dzięki nim tę złożoność jesteśmy postrzec?

Koncepty sa jedynym co mamy, więc oczywiście nie. Trzeba być jednak świadomym czym one sa i czym nie są. Problem zaczyna się wtedy, gdy przywiązujemy się bardziej do nich, niż do tego co one symbolizują.
towarzyski.pelikan napisał(a):
To nie jest argument. To tylko grzeczne pytanie. Bo może nie wziąłeś tego pod uwagę, że możesz tego nie rozumieć.
My ludzie mamy tendencję do kwitowania "bełkot", "bezsens" wszystkiego, co wymyka się naszemu rozumieniu. Czasem, to będzie rzeczywiście bełkot, a innym razem coś, co póki co przekracza nasze rozumienie, bo brakuje nam wiedzy. Takie uprzedzenie odbiera nam motywację do zdobycia tej wiedzy, bo po co się zajmować...bełkotem? Błędne koło.

Skoro było to grzeczne pytanie, to grzecznie odpowiadam: nie sądzę. Nie potrzebuję wiedzy na temat sukiennictwa żeby zauważyć iż cesarz jest nagi. Jeśli widzę go nagiego to nie ma możliwości żeby mi się to wydawało. Nie mam jednak żadnej możliwości udowodnienia tego komuś, kto nie chce patrzyć w tamtą stronę.
towarzyski.pelikan napisał(a):
Szkoda, że tego standardu sam się nie trzymasz, zasypując rozmówców linkami do wykładów, debat, opowiadań swojego autorytetu. Moralność Kalego?
Tak naprawdę wychodziłam z założenia, że Ty już to wszystko (może niekoniecznie korzystając akurat z tych źródeł, to tylko przykłady), sam przestudiowałeś, zanim sformułowałeś swoją tezę:
O tym co chwilowo zostanie uznane za obowiązujące w świecie teologii jest w 100% uznaniowe. Nie istnieją żadne paradygmaty ani metody weryfikacji.
Okazuje się jednak, że bazuje tylko na Twoim kaprysie. Nie będę nawet ukrywać swojego rozczarowania.
Ten szumnie zapowiedziany Słoń biało-mysieje mi w oczach wyobraźni z każdym kolejnym Twoim postem

Znowu piszesz nieprawdę. Ja nigdy nie podaję linków jako jedynego argumentu a jedynie podaje je jako źródło lub dodatkowy przykład. Bez tych linków moje wypowiedzi nie zmieniłyby znaczenia. Ty po prostu podałaś linki do kilkustronowych tekstów na zasadzie "masz, poczytaj sobie dlaczego mam rację".
towarzyski.pelikan napisał(a):
To, że osoba X, która odnalazła Boga przejawia całkowity brak skłonności do teoretyzowania, nie znaczy, że każda osoba, która przejawia jakieś skłonności do teoretyzowania, nie odnalazła Boga albo że każda osoba, która przejawia całkowity brak skłonności do teoretyzowania odnalazła Boga.

A czy ja tak napisałem? Zauważam wyraźną odwrotna korelację pomiędzy bliskością Boga a skłonnością do teoretyzowania. Czy Ty też ją zauważasz? Odpowiedz szczerze.


N kwi 07, 2019 2:45 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2895
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wszechwiedza, jak rozmawiać?
ŚmiałyHarpunnik napisał(a):
Piszesz nieprawdę. Ja się podzieliłem z Tobą pewną moją obserwacją i wyjaśniłem na czym ona polega. Natura tego zjawiska jest taka, że nie jest go łatwo udowodnić.
Ty natomiast masz pewne uprzedzenie ma mój temat i to mi każesz się ze swojego uprzedzenia tłumaczyć. W dodatku używasz tego uprzedzenia jako argumentu.

Moją teorię stworzyłam na podstawie obserwacji.
Np. Ty obstawiasz, że przeciętny teolog nie jest szczególnie blisko Boga ze względu na swoją skłonność do teoretyzowania, więc jak spotkasz jakiegoś teologa to raczej będziesz przewidywał, że nie jest blisko Boga, choć oczywiście może się okazać, że jest inaczej.
Ja zaś obstawiam, że zwykle osoby, które formułują stanowcze sądy na samym wstępie rozmowy na jakiś temat, nie mają otwartego umysłu w obszarze tego tematu, więc jak spotkam się z taką osobą, która takie sądy formułuje, przewiduje, że cechuje ją zamknięty umysł, choć oczywiście może się okazać, że jest inaczej.
Nigdzie nie kazałam Ci się z mojej teorii tłumaczyć, tylko napisałam, że masz szansę ją obalić, wykazując się otwartością umysłu wbrew moim przewidywaniom.
Cytuj:
Koncepty sa jedynym co mamy, więc oczywiście nie. Trzeba być jednak świadomym czym one sa i czym nie są. Problem zaczyna się wtedy, gdy przywiązujemy się bardziej do nich, niż do tego co one symbolizują.

Czyli jak powiem, że Zdzisu jest gruby, to powinnam mieć na uwadze, że Zdzisu nie jest gruby, bo jest Zdzisiem, tylko jest gruby, bo waży 110 kg przy wzroście 170 cm? Jeśli o to chodzi, to nie mam zastrzeżeń.
Cytuj:
Skoro było to grzeczne pytanie, to grzecznie odpowiadam: nie sądzę. Nie potrzebuję wiedzy na temat sukiennictwa żeby zauważyć iż cesarz jest nagi. Jeśli widzę go nagiego to nie ma możliwości żeby mi się to wydawało. Nie mam jednak żadnej możliwości udowodnienia tego komuś, kto nie chce patrzyć w tamtą stronę.

Możez go rozbierać w swoich oczach. Wyobrażać go sobie jako nagiego. I tak się przywiązać do tego obrazu, że go weźmiesz za rzeczywistość.
Takie bezgraniczne zaufanie w słuszność swoich racji, jest bardzo niebezpieczne. Człowiek musi, dla zdrowia psychicznego, mieć z tyłu głowy, że może się mylić.
Cytuj:
Znowu piszesz nieprawdę. Ja nigdy nie podaję linków jako jedynego argumentu a jedynie podaje je jako źródło lub dodatkowy przykład. Bez tych linków moje wypowiedzi nie zmieniłyby znaczenia. Ty po prostu podałaś linki do kilkustronowych tekstów na zasadzie "masz, poczytaj sobie dlaczego mam rację".

Nawet nie trzeba tych moich linków czytać, wystarczy kliknąć i przeskanować wzrokiem. A nawet wystarczy wpisać w google odpowiednią frazę.
Gdybyś napisał, że Ty już podobne rzeczy czytałeś i te teologiczne paradygmaty i metody weryfikacji są o kant tyłka rozbić, podając mi argumenty, tobym podjęła na ten temat dyskusję, ale Ty tak nie zareagowałeś, co daje mi do zrozumienia, że swoją tezę wyssałeś z palca. Nigdy nawet się nie zainteresowałeś tym tematem, co nie przeszkodziło Ci w sformułowaniu tak ostrej tezy.
To tak jakby ktoś kto nigdy nie widział na oczy mapy Europy stwierdził, że Polska nie istnieje w Europie, a po podesłaniu mu linka do mapy Europy, miał pretensje, że on ma to teraz oglądać? Skoro nie obejrzał tego wcześniej, to jakim cudem "wie", że Polska nie istnieje w Europie? Rozumiesz moją myśl?
Cytuj:
A czy ja tak napisałem? Zauważam wyraźną odwrotna korelację pomiędzy bliskością Boga a skłonnością do teoretyzowania. Czy Ty też ją zauważasz? Odpowiedz szczerze.

Nie. Podstawą dobrej praktyki jest dobra teoria. Choć zdaję sobie sprawę, że na pewnym etapie życia człowiekowi może się takie odeteoretyzowanie przydać. Człowiek musi sobie od tego odpocząć. Taki człowiek z pewnością jest bliżej Boga od kogoś, kto nigdy sobie takiej przerwy nie zrobił, bo jest bogatszy o kolejną perspektywę. Ale to nie jest koniec podróży.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


N kwi 07, 2019 5:53 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz kwi 04, 2019 8:43 pm
Posty: 179
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wszechwiedza, jak rozmawiać?
Napisano tutaj, że Bóg jest niezmienny, a przecież w wielu fragmentach Biblii są przykłady jego działania, więc jak to wyjaśnić? Może chodzi o to, że jest niezmienny w swoim sposobie działania?
Podobnie matematyczne działanie może być niezmienne, ale dawać różne wyniki. Na przykład mnożenie razy 2.
2x2x2x2x2x2x2 itd.
Na każdym etapie jest inny wynik, choć działanie to samo.


N kwi 07, 2019 10:38 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 115 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL