Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz lis 14, 2019 4:37 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 92 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona
 Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno? 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
Cześć. Mam takie ostatnie pytanie do was wszystkich.
Wierzę w to, że Jezus umarł niewinnie za nasze grzechy, tak samo zdaje sobie sprawę z innych rzeczy.
Nie chce się uzewnętrzniać, bo kiedyś tutaj pisałem i pomocy nie znalazłem. Co mnie wcale nie dziwi.
Mam niecałe 24 lata. Brak rodziny, alkoholizm nie mój na szczęście, ale ojciec pije, brak matki, ciężkie doświadczenia w szpitalu, wraz z nowotworem mózgu włącznie. W dodatku moje życie przewija się ciągle epizody cierpień. Nie chce się nad sobą użalać i marudzić, bo wiem, że to do niczego nie prowadzi. Natomiast odczuwam złość, irytację i gniew na Boga. Za co? Za to, że mnie nie szanuje, nas ogólnie nie szanuje. Nie ukrywam, ale kiedyś starałem się co noc modlić. Od jakiegoś czasu pracuję nad sobą i to bardzo. I chcę to robić bez pomocy Boga. Z prostego powodu. Jego nigdy nie było kiedy go potrzebowałem najbardziej. Nigdy nie ostrzegał mnie przed niebezpieczeństwem. Np. takim jak nałogowy onanizm, który praktykowałem bardzo długo. A porno ma to do siebie, że niszczy system nagrody w mózgu:
http://nadopaminie.blogspot.com/2014/05 ... u-dla.html
Może komuś to prześlecie i pomożecie? Bo teraz wszystko, aż kipi seksem.
Ja się od tego odwróciłem. Co ciekawe robiłem to od najmłodszych lat. Gdzie był Bóg? Żeby utrzeć mnie, kiedy byłem dzieckiem? Czemu dopuścił do tego, żebym był wrakiem człowieka, kiedy dowiedziałem się o nowotworze? Albo ciągle żyje z alkoholikiem?
Nigdy nie miałem najważniejszego miłości. A Bóg ma jeszcze czelność gadać coś w stylu, że on był ciągle przy mnie. Tak to ja sobię mogę mówić do kota, że "o ja jestem przy tobie" Kocham cię. I cóż z tego jak to są puste słowa. Każdy może sobie tak powiedzieć. I ja teraz do was mogę powiedzieć, że jestem z wami mentalnie przez ten post.
Wiele razy pytałem się Go, dlaczego? Za co? A on mimo swoich zapewnień, miał mnie gdzieś. Po prostu bark szacunku do mojej osoby. Czuję się jak jakieś narzędzie, które można użyć i pierdzielnąć w kąt. Tak działa Bóg w moim życiu.
Gdyby nawet, chciał on do czegoś doprowadzić. To gdzie była moja wolna wola?
Wiecie co? Ja z nim nie chce mieć nic wspólnego. Dokładnie po przemyśleniu wszystkiego wczoraj po podsumowaniu mojego życia powiedziałem dość. Ja pisałem kiedyś tutaj, tutaj macie dokładny opis mojego życiorysu. https://www.dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?f=1&t=29274
Ja już zdecydowałem. Nie po tym wszystkim. Chciałem tylko poprosić o ostatnią rzecz, nim odejdę. Tylko po to tutaj piszę. Jeżeli Bóg tak bardzo twierdzi, że on jest najbardziej przy nas, kiedy cierpimy. To dlaczego nie czuje tego? Jak już wyżej wspomniałem, tak to ja mogę sobie powiedzieć do każdego człowieka, że jestem przy nim. I co to zmieni? Bo mnie tam jakoś nigdy, takie gadanie bez sensu nie dawało wsparcia. Mówić to sobie może. Cóż widać, że wyeksploatował mnie jako narzędzie do tego stopnia, że od niego odszedłem.
Wiecie czym Bóg się różni od szatana? Mimo, że szatan to zło wcielone. To on coś robi, aby przeciągnąć ludzi na złą stronę. A co robi Bóg? Obiecuje, że będzie przy tobie, jak będziesz miał całe życie pasmo cierpień? Bo powie że jest TYLKO, przy tobie i masz skakać jak małpa ze szczęścia? I co tam ból, samotność, cierpienie. Nie liczy się z moimi uczuciami, nigdy mnie nie szanował, nie ostrzegał przed niebezpieczeństwami jak byłem mały. Nie dawał sugestii w myślach, przecież On ma swoje sposoby, na dotarcie do człowieka. Ja święty nie jestem, grzeszę. Ale zawsze mnie On w jakiś sposób ciekawił. Szukałem go, może nieudolnie, ale szukałem. I co za to dostałem? Nie chce pieniędzy, bogactwa. Chciałem tylko w życiu miłości i zrozumienia. I co dostałem?
Ja nawet nienawidzę dnia swoich narodzin, bo nikt mnie nie pytał, czy chce się urodzić. Gdzie była wtedy wolna wola? I co?! Jak umrę, nagle okaże się co innego, będzie wielkie zdziwienie? I po to mam się męczyć przez x lat, aby uzyskać odpowiedzi?
Więc powtarzam ostatni raz. To, że on sobie coś tam gada, że jest przy nas. To są tylko puste słowa. Wybacz Boże, ale sam do tego dopuściłeś. Że jestem takim człowiekiem jakim jestem teraz. Kojarzysz mi się, z tyranem, okrucieństwem i z brakiem szacunku do mojej osoby.
Nie przyszedłem się tutaj żalić, czy marudzić. Chcę tylko uzyskać odpowiedź. Jak nie uzyskam to i tak do niego nie wrócę. A zawsze podziwiałem Jego twórczość. Co prawda, zła czynić nie zamierzam. Po prostu nie chce mieć nic wspólnego z Osobą, która sobie tylko mówi.
Odpowie mi ktoś na te pytania. Tylko proszę was, nie piszcie żebym przestał użalać się nad sobą.


Ostatnio edytowano Pn lut 25, 2019 3:27 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

korekta w tytułe wątku



N lut 24, 2019 11:08 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3104
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
Ja jestem z tobą, ja ciebie rozumiem, ja doznaję pewnie mniej od ciebie złego. Natomiast nie rozumiesz bycia z kimś. Być z kimś nie oznacza bycia w kimś, zawsze takie bycie jest byciem obok. Wiem że ani ja ani ty swego życia nie planowaliśmy, co oznacza nie chcieliśmy. Bo jeśli nas nie ma, to nie możemy chcieć być.
Sprawa jest zupełnie w czym innym, jeśli już zaistnieliśmy, to głupio się poddać pomimo takich ciągot nawet usprawidliwionych.
Teraz pomóc tobie. Nie stając się tobą nie pomogę ja tobie. Mogę dzielić się spostrzeżeniami, one jednak same w sobie nie pomogą. Pomogą choć nie zawsze, gdy idziemy za czyimiś słowami. Chcesz mieć pomoc w słownych opisach, idź za nimi. Każdy tak ma. Ma też tak że zaznaje niespełnień. No nistety, świat jest na rozdrożu, nie poukładany. Trzeba go swoimi cierpieniami układać. Inaczej nie będzie ułożony. Inaczej nic się na dobre, zwłaszcza to upragnione nie zmieni. Bo warunkiem zaistnienia dobra upragnionego, jest nastanie niechcianego zła. Wiem tego nie będziesz chciał przyjąć, ja też z tym mam problemy. No ale jest też coś istotnego, a jest w tym to. Że jeśli przez czyjeś cierpienie znika zło, to ten który cierpi ma wielką w tym zasługę. Nic większego nikt z nas nie może uczynić, dla kogokolwiek z innych ludzi. Jak mieć swój udział w znikaniu zła u innych ludzi. Jeśli znika alkocholizm, a znika jest mniejszy ja to widzę, to tylko dlatego. Że także ty cierpisz z tego powodu. Serdecznie tobie dziękuję za to świadectwo, wybawczego twego za innych cierpienia. Bo jeśli ja nie piję i nie chcę pić alkocholu, to musi być tego jakichś powód. Jest tym powodem, także twe świadectwo cierpienia z tego powodu. Pomimo że swój rozum jak każdy mam, to nie wiem czy umiał bym sam z siebie unikać upijania się. Tak to działa. Tak to tozumiejąc, zbliżasz się do prawdy której pragniesz. Jeśli ciebie choć trochę zaintetesowałem w wyjaśnieniu złożoności tego, co się na tym świecie wyprawia, to nie na darmo przyjąłem swój krzyż z kolei. Tak to działa, inaczej po prostu nie może działać by być skuteczne. A z pewnością w swym wpisie, piszesz o nie skuteczności wiary Bogu, wiary w Boga także. Wykazuję tobie jednak to, że tu chodzi tylko o zrozumienie, o nic więcej. Dalej to już sprawa pogodzenia się z tym, na co wpływu nie mamy. Niestety nie na wszystko mamy wpływ.
Podzielę się z tobą swym przeżyciem z dzieciństwa jeszcze, bo z okresu dojrzewania, dorastania to jest. Tego jeszcze nikomu na ziemi, w tym opisie tak wyraźnie nie ukazałem.
A było tak źle że wręcz zacząłem jak ty do Boga. No co sobie Boże wyobrażasz. Ja tu gniję w oczach nie zdając sobie sprawy po co zaistniałem. A Ty Boże tak to sobie zbywasz to? Gniję - to dosłownie. W trudach życia młodego co prawda, lecz jakaś moja słaba odporność na warunki klimatyczne. Sprawiła że po wielu, za wielu przmarznięciach. Też nie miałem w tym odpowiedniej opieki. Zaczęło coś we mnie gnić, no bo po prostu tego nawet nie widząc, nie da się nie wiedzieć. Nie mówiłem o tym nikomu więcej tylko dlatego, by nie uranić estetyki innych osób. No bo co by mogli na to odpowiedzieć? Wylecz się. A smród gnijącego ciała wewnątrz mnie, to żadne chciane doświadczenie, nawet tylko z opowieści. One wzdrygają słyszącym to i. Będą przyczynkiem do omijania tego typu doświadczeń, nawet kosztem oddalenia się od danej osoby. No bo nic nie mogąc w tym poradzić, nie ma taka osoba wyjścia. Tak to jest, nie każdy jest lekarzem. I co z tego zapytasz?
A to chyba jest jasne, nie zgniłem a żyję. Chyba co do tego nie masz wątpliwości. Jeśli to czytasz, no chyba że nie wierzysz, bądź myślisz że jestem maszyną. Taka wówczas moja postawa, skonczyła się tym. Że żyję już ponad 60 lat. Mam rodzinę dzieci, na razie jednego wnuka. Znaczy nie ma błysku, lecz nawet choroby można pokonać. Chrystus pokonał śmierć. Ja pokonałem z Bożą pomocą chorobę, nawet gdyby tylko to. To warto było żyć, o którą to wartość nagabywałem kiedyś Boga. Innej kolei żeczy nie uświadczysz, o ile chcesz iść w kierunku pomocy tobie Boga. Przynajmniej według mego świadectwa. Jeśli znajdziesz coś innego, to z pewnością będziesz mógł o tym przekazać innym.
Ja teraz wiem co to mnie tak wtedy wstrząsnęło. Otóż w przełyku pojawiły się zmiany rakowe, po doznanych przeziębieniach. A rak teraz już dobrze wiadomo, wtedy jesze nie bardzo. Kończy z delikwntem dosyć szybko. Co to więc u mnie było? Zgnił właśnie ten nie chciany rak. No jak to tak, rak i zgnił? A zgnił i co konu do tego, jak Bóg tak chciał? To że zwykle to giną ludzie z powodu raka, jeszcze nie oznacza że rak nie może zginąć wcześniej od swego nosiciela.
Poznałem przez to, jak wielkim owocem przez Boga zostałem obdarzony. Zwanym krótko życiem. Nie ma większej siły na świecie jak życie. Ja to wiem. A jeśli także to pojmiesz, to nic już nie będzie dla ciebie taką przeszkodą, jaką było do tej pory.
Wyjaśniam nawet to - nikt do końca nie wie jak to było. Oprucz Boga i mie to doświadczającego. Bo nie udałem się nawet do żadnego lekarza z tym problememm. Od razu czując grozę chwili, zaufałem tylko i wyłącznie Bogu. A nie ludziom którzy też mogli mi pomóc.
Teraz wiem że mogli też mi nie pomóc. Znając takie przypadki wśród mych znajomych.
Widzisz jak łatwo i szybko Bóg pomaga. Ale jak trudno to rozeznać wtedy, gdy ta pomoc nadchodzi. I tym pozytywnym wydźwiękiem kończę to, czego bym nie opisał w żadnym innym przypadku. Gdybym nie trafił twej skargi i nie pojął z czym masz problem. Powturki nie będzie. Bog czyni raz a dobrze. Przemyśl to sobie byś nie oskarżał Boga bezpodstawnie. Bóg nie działa zawsze w sposób widzialny. Jego działań, nie tylko wspomnianego przeze mnie, Bóg nie czyni po to by to było widoczne. Jest odwrotnie, trudno jest Bożej pomocy nawet dostrzec temu kto jej doświadcza. A co do piero komuś z boku. Taki jest Bóg.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


N lut 24, 2019 1:32 pm
Zobacz profil WWW
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
Witoldm
Przeczytałem wszystko i nie znalazłem odpowiedzi, a jeszcze bardziej przekonałem się jak bóg mnie opuścił. Z drugiej strony napisałeś to tak chaotycznie, że za bardzo się nie mogę połapać o co ci chodzi.

Nie napiszę, że to on zmarnował moje życie. Ale do tego pozwolił. Zniszczył mi najpiękniejsze lata życia, dopuścił do tego, żebym nie miał żadnych worów w rodzinie. I ma czelność mówić, że jest przy mnie. :) Zaczyna mnie to już śmieszyć.
Ja nie mam zamiaru układać świata swoimi cierpieniami. Cierpienie to zło, a zła nikt nie lubi.
My nie mamy na nic wpływu, ale bóg ma. Ja tego co przeszedłem nigdy mu tego nie zapomną i nie wybaczę.
Ale mniejsza o mnie.
Po co on gada takie słowa? Co mu to daje? Że niby zbliża się do cierpiących.
Piszesz coś o krzyżu, że taki dostałeś.
Podobno, bóg daje krzyże odpowiednie dla osoby. To co z samobójcami? Widocznie ciężar krzyzą ich tak przytłoczył, że odebrali sobie życie. A wiesz co jest w tym wszystkim dziwnego? Większość z nich to mężczyźni. 86% coś koło 5000, zobacz sobie statystyki. A wiesz przez co? Przez miłość do kobiety. Większość mężczyzn popełnia właśnie samobójstwa przez miłość.
I gdzie ten bóg był przy tych biednych ludziach? Wyobrażasz sobie jakie męki psychiczne oni przechodzili, zanim zdecydowali się odebrać sobie życie?
I w czym im pomogła obencość boga, który zadekralował się, że będzie przy człowieku i nie tylko? https://pustyniaserc.org/list/list-od-boga-do-zasmuconych/?type=txt
Tam w linku masz więcej jego słów. I co? Wierzysz w nie? Bo ja nie od jakiegoś czasu. Nie wierzę, bo wiem co przeżyłem i widziałem co inni przeżywają.


N lut 24, 2019 2:13 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 6403
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
ZX6R napisał(a):
A wiesz przez co? Przez miłość do kobiety. Większość mężczyzn popełnia właśnie samobójstwa przez miłość.

Pomyśl, że w Tobie kocha się jakaś kobitka tak, że jak coś nie wychodzi z tej miłości, to zaraz targa się na swoje życie. Nie bałbyś się takiej baby? W miłości też trzeba znać proporcje.


N lut 24, 2019 2:25 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 787
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
ZX6R napisał(a):
Jego nigdy nie było kiedy go potrzebowałem najbardziej. Nigdy nie ostrzegał mnie przed niebezpieczeństwem. Np. takim jak nałogowy onanizm, który praktykowałem bardzo długo. A porno ma to do siebie, że niszczy system nagrody w mózgu:

Bóg ostrzegł nas, dając nam przykazania.
ZX6R napisał(a):
Gdzie był Bóg? Żeby utrzeć mnie, kiedy byłem dzieckiem? Czemu dopuścił do tego, żebym był wrakiem człowieka, kiedy dowiedziałem się o nowotworze? Albo ciągle żyje z alkoholikiem?

Dopuścił, ze względu na wolną wolę.
ZX6R napisał(a):
A Bóg ma jeszcze czelność gadać coś w stylu, że on był ciągle przy mnie. Tak to ja sobię mogę mówić do kota, że "o ja jestem przy tobie" Kocham cię. I cóż z tego jak to są puste słowa. Każdy może sobie tak powiedzieć.

Tylko właśnie w tym rzecz, że to nie są puste słowa.
Bóg naprawdę nas kocha, naprawdę za nas umarł. Werset, w którym Jezus woła "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił" to jest ten moment, gdy doznał on stanu, w którym znajdują się dusze w piekle.
Bóg naprawdę kocha, ale żeby to odkryć, powinieneś się do Niego zbliżyć, wtedy zaczniesz dostrzegać Jego działanie. Jeśli dobrze znalazłam linki, więcej tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=GrIp_0mvJiQ
https://www.youtube.com/watch?v=Nid3LaE7Py8
ZX6R napisał(a):
I ja teraz do was mogę powiedzieć, że jestem z wami mentalnie przez ten post.

Miło mi. ;)
ZX6R napisał(a):
Wiele razy pytałem się Go, dlaczego? Za co? A on mimo swoich zapewnień, miał mnie gdzieś.

Tylko pytanie, jak się Go pytałeś? W jakim stopniu się do Niego zbliżyłeś?
ZX6R napisał(a):
Czuję się jak jakieś narzędzie, które można użyć i pierdzielnąć w kąt. Tak działa Bóg w moim życiu.

Nie, po prostu jeszcze tego działania nie dostrzegłeś.
ZX6R napisał(a):
Gdyby nawet, chciał on do czegoś doprowadzić. To gdzie była moja wolna wola?

No, gdzie była? :)
ZX6R napisał(a):
Jeżeli Bóg tak bardzo twierdzi, że on jest najbardziej przy nas, kiedy cierpimy. To dlaczego nie czuje tego?

Wiara nie jest uczuciem.
Chrześcijaństwo wyróżnia trzy elementy w człowieku: ciało, duszę i ducha. Twoje uczucia to dusza. Co prawda duchem też możesz odczuć, ale to są inne odczucia. Chrześcijanin ma się kierować duchem.
Więcej tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=TNNMo5R1_74
ZX6R napisał(a):
Jak już wyżej wspomniałem, tak to ja mogę sobie powiedzieć do każdego człowieka, że jestem przy nim. I co to zmieni? Bo mnie tam jakoś nigdy, takie gadanie bez sensu nie dawało wsparcia. Mówić to sobie może. Cóż widać, że wyeksploatował mnie jako narzędzie do tego stopnia, że od niego odszedłem.

Ale ten drugi człowiek też musi być otwarty na ciebie, prawda?
ZX6R napisał(a):
A co robi Bóg? Obiecuje, że będzie przy tobie, jak będziesz miał całe życie pasmo cierpień? Bo powie że jest TYLKO, przy tobie i masz skakać jak małpa ze szczęścia?

Tylko właśnie to, że Bóg będzie z tobą, oznacza, że jeśli pozwolisz Mu przez siebie działać, to będzie ok. ;)
ZX6R napisał(a):
I co tam ból, samotność, cierpienie.

Jeżeli otworzysz się na Boga i przestaniesz Go oskarżać, to nie będzie miało takiego natężenia.
ZX6R napisał(a):
Nie liczy się z moimi uczuciami, nigdy mnie nie szanował, nie ostrzegał przed niebezpieczeństwami jak byłem mały. Nie dawał sugestii w myślach, przecież On ma swoje sposoby, na dotarcie do człowieka. Ja święty nie jestem, grzeszę. Ale zawsze mnie On w jakiś sposób ciekawił. Szukałem go, może nieudolnie, ale szukałem. I co za to dostałem? Nie chce pieniędzy, bogactwa. Chciałem tylko w życiu miłości i zrozumienia.

Nie wiem, jak to ująć właściwie. Z jakim podejściem Go szukałeś? To nie powinno być podejście wyłącznie roszczeniowe.
ZX6R napisał(a):
Ja nawet nienawidzę dnia swoich narodzin, bo nikt mnie nie pytał, czy chce się urodzić.

Widocznie Bóg uznał, że jesteś temu światu potrzebny. ;)
ZX6R napisał(a):
Wybacz Boże, ale sam do tego dopuściłeś. Że jestem takim człowiekiem jakim jestem teraz.

Bo w pewnym sensie to wybrałeś. Twoje podejście utrudnia ci poznanie Boga. Zmień podejście, zobaczysz Jego działanie.

Jeżeli stan smutku utrzymuje się w tobie tak długo, być może trzeba poszukać pomocy u psychologa. Nie odbierz tego źle, mówię to z troski. ;) Ogólnie nie odbierz trochę surowego stylu, w jakim piszę źle. Po prostu chcę do ciebie dotrzeć. :)


N lut 24, 2019 3:09 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3104
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
ZX6R
Nawet w tym co piszesz możesz znaleźć ukojenie. Bo na to pozwala Bóg. Ten kto wiele cierpi, wiele ma wybaczone. Mnie nie wolno tak pisać, bo aż tak nie cierpię. I nie ja jestem od oceniania twego cierpienia. Podałem tobie tylko dla porównania swe świadectwo. Nie po to, by ciebie w jakimś kierunku pociągać. A po to byś znał różne jego formy. Nic tobie to nie dało, wybacz że zawracam tobie gitarę. Nic więcej tobie nie powiem, bo wobec każdego cierpienia należy milczeć.To że się odezwałem, potraktuj jako moją chęć zrozumienia tego co przeżywasz.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


N lut 24, 2019 6:00 pm
Zobacz profil WWW
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
Ja zdania nie zmienię. Postanowiłem od niego odjeść i to zrobiłem. Więc nie wiem po co chcesz mnie przekonać do niego. Chciałem tylko dowiedzieć się po co on tak mówi, a go nie słyszę. To co mam sobie falki wypruć, albo zwierzę w ofierze złożyć?
Viridiana napisał(a):
Bóg ostrzegł nas, dając nam przykazania.

Ciekawe... Małe dziecko, które świata nie rozumie nawet nie wie co to są przykazania. Czyli jednak zostawił nas na pastwę losu. Zresztą jakoś te przykazania inaczej są zapisane, niż podaje kościół katolicki.

Viridiana napisał(a):
Dopuścił, ze względu na wolną wolę.

To ja mu ogromnie za to dziękuję, że cierpiałem w niezawinienie. Cóż...

Viridiana napisał(a):
Bóg naprawdę kocha, ale żeby to odkryć, powinieneś się do Niego zbliżyć, wtedy zaczniesz dostrzegać Jego działanie.

Ja nie wątpię w to, że on mnie kocha. Po swoim życiu widzę to trochę inaczej, więc jego działania były owszem. Wtedy kiedy dopuszczał do mnie zło. :)

Viridiana napisał(a):
Tylko pytanie, jak się Go pytałeś? W jakim stopniu się do Niego zbliżyłeś?

Poprzez modlitwę i to nie raz. Nie wiem jak się można zbliżyć do kogoś, kto miał mnie gdzieś. :) Traktowałem go jak osobę, której można wszystko powiedzieć, mówiłem mu rzeczy, o których nikomu bym nie powiedział. I nigdy nie czułem się wysłuchany. Chciałem, aby dał mi tylko poczucie, że ktoś nie jest na mnie obojętny. Nic nigdy takiego nie dostałem.

Viridiana napisał(a):
Nie, po prostu jeszcze tego działania nie dostrzegłeś.

No nie dostrzegłem, bo nic nie robił? Tylko zsyłał cierpienia.

Viridiana napisał(a):
Chrześcijaństwo wyróżnia trzy elementy w człowieku: ciało, duszę i ducha. Twoje uczucia to dusza.

Ok. Rozumiem, czyli bóg ma gdzieś jak się czujemy, jak cierpimy, bo to tylko dusza. Zresztą czego można było się po nim spodziewać.

Viridiana napisał(a):
Ale ten drugi człowiek też musi być otwarty na ciebie, prawda?

Ale przynajmniej widzisz jego obecność. Możesz mu coś powiedzieć czy dać dobrą radę. On ciebie widzi, słyszy. Nawet odpowie. A bóg?

Viridiana napisał(a):
Tylko właśnie to, że Bóg będzie z tobą, oznacza, że jeśli pozwolisz Mu przez siebie działać, to będzie ok. ;)

Jeszcze czego. Żeby na mnie jakąś tragedię ściągnął. Kiedyś zawsze wstęp do mojej modlitwy zaczynał się od słów Ojcze nasz. Tam jest coś takiego jak bądź wola twoja. No chyba, że stwórca ma te moje modlitwy gdzieś. A raczej miał. Bo już tego nie praktykuję.

Viridiana napisał(a):
Jeżeli otworzysz się na Boga i przestaniesz Go oskarżać, to nie będzie miało takiego natężenia.

A przepraszam bardzo, kto do tego wszystkiego dopuścił? Ja czy ten twój bóg? Ja ostatnio zacząłem mówić mu co mi się nie podoba. Nie wziąłem tego z powietrza.

Viridiana napisał(a):
Widocznie Bóg uznał, że jesteś temu światu potrzebny. ;)

A ja tam uznaję, że nie i mam do tego pełne prawo. Jak każdy.

Viridiana napisał(a):
Bo w pewnym sensie to wybrałeś. Twoje podejście utrudnia ci poznanie Boga. Zmień podejście, zobaczysz Jego działanie.

I znowu to samo. Nigdy nie miałem wzorców w rodzinie. Na bardzo dużo, rzeczy nie miałem i wpływu. Bóg sam siebie mi pokazał, że sie mną nie interesuje od małego dziecka. Tego nie zaprzeczysz.

Viridiana napisał(a):
Jeżeli stan smutku utrzymuje się w tobie tak długo, być może trzeba poszukać pomocy u psychologa. Nie odbierz tego źle, mówię to z troski. ;) Ogólnie nie odbierz trochę surowego stylu, w jakim piszę źle. Po prostu chcę do ciebie dotrzeć. :)

Nie nazwałbym tego smutkiem. Tylko złością i irytacją. Poczuciem bawienia się moim życiem przez boga. Brak okazanego szacunku w modlitwie. Czy zostawienie mnie samego sobie w dzieciństwie i nastoletnim życiu. Które uważam, za zmarnowane.
Jakoś nie zauważyłem, abyś surowo pisała. Mnie już taki styl pisania, w ogóle nie rusza.
Psychicznie się dobrze czuję. Nie potrzebuję psychologa. Nie użalam się nad sobą. Bo wiem, że to nic nie da. A to, że piszę o swoim życiu, to tylko dlatego, żebyście mnie lepiej zrozumieli. Każdy ma swoje problemy.
Ja mam tylko żal do boga za to wszystko co mnie spotkało. I za to, że mówi, że był przy mnie kiedy cierpiałem. Co wcale nie jest prawdą. :) No po prostu to jest tak niedorzeczne, że aż śmieszne.
Jestem bardzo ciekawe, co ty byś zrobiła jakby spotkało cię jakieś pasmo tragedii od samego dzieciństwa.
I skąd wiesz, że Jezus mówiąc słowa odniósł się do ludzi w piekle? Bo ja uważam, że mówił o sobie.
Także nie próbuj mnie nawracać, bo nie zamierzam utrzymywać kontaktu z kimś, kto mnie olewał. A jedyne jego działania były takie, żeby mi zrobić jak najbardziej i jak najwięcej przykrości. Czy to on sam do tego dopuszczał, czy to przez szatana itp.

witoldm
W odróżnieniu od boga chociaż sie do mnie odezwałeś, za co Ci serdecznie dziękuję. :) Jakoś z wami można porozmawiać, a z bogiem? Przecież to zawsze są relacje w jedną stronę. A gdy druga strona ma mnie gdzieś, milczy to ja też będę robił to samo. Mimo, że nie raz próbowałem.

Jakoś szatan dwoi się i troi, żeby przeciągnąć ludzi na złą stronę. Bóg mówi tylko szukaj mnie. To ja mu podziękuję, nie chce mieć z taką osobą nic wspólnego. Szukam tylko odpowiedzi na ostatnie moje pytania. Pobędę tutaj chwilę i znikam też stąd.


N lut 24, 2019 6:32 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5011
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
ZX6R napisał(a):
Ja zdania nie zmienię. Postanowiłem od niego odjeść i to zrobiłem.

A ja Cię przestrzegam. Słowa mają ogromną moc. Tym oświadczeniem podpisujesz pakt z diabłem. Bo jakbyś po prostu nie wierzył - nie byłoby Ci dane, no cóż. Różnie to bywa. Skoro wierzący stanowczo oświadcza że odchodzi od Boga - podpisuje na siebie cyrograf. Jakbyś nie daj Boże w tej chwili (w chwili wypowiadania tego oświadczenia) umierał - los Twój może być straszny - i to ze swojej własnej głupoty.
Uważaj na to co piszesz, mówisz i myślisz.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


N lut 24, 2019 7:02 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
Ale ja nie mam zamiaru podpisywać żadnego cyrografu. To, że odchodzę od boga, nie oznacza, że chce iść do szatana. Nie mam takiego zamiaru. Nie chce mieć nic też wspólnego z szatanem.


N lut 24, 2019 7:21 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So wrz 08, 2007 4:38 pm
Posty: 520
Płeć: kobieta
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
W tej religii nie chodzi o to żebyś coś z tego miał, ale żeby patologia miała z ciebie pożytek.


N lut 24, 2019 7:42 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5011
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
ZX6R napisał(a):
Ale ja nie mam zamiaru podpisywać żadnego cyrografu. To, że odchodzę od boga, nie oznacza, że chce iść do szatana. Nie mam takiego zamiaru. Nie chce mieć nic też wspólnego z szatanem.

Niestety, ale odejście (do tego świadome) od Boga (z wielkiej litery!) oznacza pójście do szatana. Nie ma czegoś pośredniego. Oświadczenie woli, do tego publiczne.. Nie musisz nic podpisywać.


przepraszam napisał(a):
W tej religii nie chodzi o to żebyś coś z tego miał, ale żeby patologia miała z ciebie pożytek.


Nie bredź

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


N lut 24, 2019 8:08 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
Jak tam sobie uważasz.


N lut 24, 2019 8:33 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So wrz 08, 2007 4:38 pm
Posty: 520
Płeć: kobieta
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
Do ZX6R.
Musisz zrozumieć, że Jezus ulitował się nad tymi, którzy na to nie zasługują, mordercami, chamami, pijakami, prostytutkami, złodziejami, narkomanami itd. Jeśli chcesz iść z nimi ramię w ramię, twoja sprawa. Ja im nie współczuję, krzywda wyrządzona innym zasługuje na karę, bez względu na to jakie się miało spieprzone życie.


N lut 24, 2019 8:36 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5011
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
ZX6R napisał(a):
Jak tam sobie uważasz.


No cóż.. Twoja wola. Ale uczciwie byłoby zmienić deklarację wyznaniową w profilu..

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


N lut 24, 2019 8:43 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 787
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Bóg ostrzegł nas, dając nam przykazania.

Ciekawe... Małe dziecko, które świata nie rozumie nawet nie wie co to są przykazania. Czyli jednak zostawił nas na pastwę losu.

Nie wie, co to są przykazania, bo wcześniej pierwsi ludzie złamali te przykazania chcąc samymi decydować, co jest dobre, a co złe. Wniosek - to wina ludzi, a nie Boga.
ZX6R napisał(a):
Zresztą jakoś te przykazania inaczej są zapisane, niż podaje kościół katolicki.

Zanim zabiorę się do dyskusji - o jakiej konkretnie kwestii myślisz?
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Dopuścił, ze względu na wolną wolę.

To ja mu ogromnie za to dziękuję, że cierpiałem w niezawinienie. Cóż...

Niestety, Bóg nie odbierze wolnej woli ludzi, którzy cię skrzywdzili. Ich też kocha, za nich też umarł.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Bóg naprawdę kocha, ale żeby to odkryć, powinieneś się do Niego zbliżyć, wtedy zaczniesz dostrzegać Jego działanie.

Ja nie wątpię w to, że on mnie kocha. Po swoim życiu widzę to trochę inaczej, więc jego działania były owszem. Wtedy kiedy dopuszczał do mnie zło. :)

Spójrz na to z innej perspektywy.
Każde dobro, które znajduje się na świecie, pochodzi od Boga. Biblia mówi: Cóż masz, czego byś nie otrzymał?
Każda twoja zaleta, każdy twój talent, pochodzi od Boga.
Poza tym, nadal mocno filtrujesz to przez swój punkt widzenia. Mocno orzekasz, że zdania nie zmienisz, myślisz tylko o krzywdach, jakie przeżyłeś, oskarżasz ciągle Boga - z takim punktem widzenia nie zobaczysz dobroci Boga wobec ciebie.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Tylko pytanie, jak się Go pytałeś? W jakim stopniu się do Niego zbliżyłeś?

Poprzez modlitwę i to nie raz. Nie wiem jak się można zbliżyć do kogoś, kto miał mnie gdzieś. :)

Do Boga zbliża się nie tylko poprzez modlitwę, ale też poprzez sakramenty. Poza tym, jak się modliłeś?
ZX6R napisał(a):
Traktowałem go jak osobę, której można wszystko powiedzieć, mówiłem mu rzeczy, o których nikomu bym nie powiedział. I nigdy nie czułem się wysłuchany. Chciałem, aby dał mi tylko poczucie, że ktoś nie jest na mnie obojętny. Nic nigdy takiego nie dostałem.

Wiara nie ma być uczuciem. Wiara nie ma być karuzelą charyzmatycznych doznań pełną ekstatycznych wzlotów. Wiara ma być spotkaniem z Bogiem.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Nie, po prostu jeszcze tego działania nie dostrzegłeś.

No nie dostrzegłem, bo nic nie robił? Tylko zsyłał cierpienia.

Nie dostrzegłeś ze względu na obraz Boga jaki masz w głowie i roszczeniową postawę.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Chrześcijaństwo wyróżnia trzy elementy w człowieku: ciało, duszę i ducha. Twoje uczucia to dusza.

Ok. Rozumiem, czyli bóg ma gdzieś jak się czujemy, jak cierpimy, bo to tylko dusza. Zresztą czego można było się po nim spodziewać.

Nie powiedziałam tego ani gość w filmiku, który ci wysłałam, też tego nie powiedział. :)
Nie o to chodzi. Miałam na myśli to, że chrześcijanin w wierze nie ma oczekiwać zaspokojenia duszy. Mamy kierować się duchem. Więc kiedy myślisz o Bogu, powinieneś pominąć twoje zwykłe uczucie. Bóg nie ma gdzieś tego, co czujemy, tylko po prostu tylko za pomocą ducha możemy poznać Boga.
Swoją drogą, poprawność ortograficzna nakazuje pisania słowa "Bóg" z wielkiej litery, gdyż to imię.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Ale ten drugi człowiek też musi być otwarty na ciebie, prawda?

Ale przynajmniej widzisz jego obecność. Możesz mu coś powiedzieć czy dać dobrą radę. On ciebie widzi, słyszy. Nawet odpowie. A bóg?

Więcej pokory. Gdybyś ujrzał Boga na własne oczy, umarłbyś. :)
Gdy drugi człowiek uparcie twierdzi, że ty wcale nie chcesz dla niego dobrze, na co twoje słowa i dobre rady? I tak nie wysłucha. Najpierw ten człowiek musi się otworzyć.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Tylko właśnie to, że Bóg będzie z tobą, oznacza, że jeśli pozwolisz Mu przez siebie działać, to będzie ok. ;)

Jeszcze czego. Żeby na mnie jakąś tragedię ściągnął.

Szczerze mówiąc, czytając te słowa odnoszę wrażenie, że tak naprawdę nigdy tego wcześniej nie zrobiłeś tak naprawdę.
ZX6R napisał(a):
Kiedyś zawsze wstęp do mojej modlitwy zaczynał się od słów Ojcze nasz. Tam jest coś takiego jak bądź wola twoja.

Ale czy te słowa odzwierciedlały to w pełni?
ZX6R napisał(a):
No chyba, że stwórca ma te moje modlitwy gdzieś. A raczej miał. Bo już tego nie praktykuję.

Stwórca zawsze słucha modlitw. Ale ty też musisz wiedzieć, jak się modlić.
Chcesz zrozumieć. Zrozumienie może ci dać tylko Duch Święty. A że Duch Święty to osoba Trójcy, toteż na Boga również powinieneś się otworzyć wpierw, aby zeń zrozumieć. ;)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Jeżeli otworzysz się na Boga i przestaniesz Go oskarżać, to nie będzie miało takiego natężenia.

A przepraszam bardzo, kto do tego wszystkiego dopuścił? Ja czy ten twój bóg?

Ty. A Bóg tylko uszanował twoją decyzję.
ZX6R napisał(a):
Ja ostatnio zacząłem mówić mu co mi się nie podoba. Nie wziąłem tego z powietrza.

To modlisz się w końcu czy się nie modlisz? :)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Widocznie Bóg uznał, że jesteś temu światu potrzebny. ;)

A ja tam uznaję, że nie i mam do tego pełne prawo. Jak każdy.

Ale czy to, że coś tam sobie uznasz, w jakiś sposób zmienia stan faktyczny?
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Bo w pewnym sensie to wybrałeś. Twoje podejście utrudnia ci poznanie Boga. Zmień podejście, zobaczysz Jego działanie.

I znowu to samo. Nigdy nie miałem wzorców w rodzinie. Na bardzo dużo, rzeczy nie miałem i wpływu.

Znowu to samo, bo to kwestia kluczowa. :)
Nie tylko ty nie miałeś wzorców. Ale wzorce nie są niezbędne do tego, by mieć silną wiarę.
Na wiele rzeczy nie mamy wpływu. Ale to nie znaczy, że nie mamy na nic wpływu. Masz wpływ na siebie. Na swoje podejście. Et cetera.
ZX6R napisał(a):
Bóg sam siebie mi pokazał, że sie mną nie interesuje od małego dziecka. Tego nie zaprzeczysz.

A czy ty Mu pokazałeś, że się Nim interesujesz? :?
ZX6R napisał(a):
I za to, że mówi, że był przy mnie kiedy cierpiałem. Co wcale nie jest prawdą. :) No po prostu to jest tak niedorzeczne, że aż śmieszne.

To, że nie widzisz Jego działania, nie znaczy, że Go nie było.
ZX6R napisał(a):
Jestem bardzo ciekawe, co ty byś zrobiła jakby spotkało cię jakieś pasmo tragedii od samego dzieciństwa.

Z góry zakładasz, że mam rajskie życie?
ZX6R napisał(a):
I skąd wiesz, że Jezus mówiąc słowa odniósł się do ludzi w piekle? Bo ja uważam, że mówił o sobie.

Stan opuszczenia przez Boga to stan piekła.
Jezus wziął na siebie wszystkie grzechy, również te najcięższe. Kłamstwa, zdrady, najbrutalniejsze zabójstwa - wszystko spadło na Niego.
ZX6R napisał(a):
Także nie próbuj mnie nawracać, bo nie zamierzam utrzymywać kontaktu z kimś, kto mnie olewał.

Jeżeli zakładasz temat na forum, trudno się dziwić, że ktoś chce ci pomóc. ;)
ZX6R napisał(a):
W odróżnieniu od boga chociaż sie do mnie odezwałeś, za co Ci serdecznie dziękuję. :) Jakoś z wami można porozmawiać, a z bogiem? Przecież to zawsze są relacje w jedną stronę. A gdy druga strona ma mnie gdzieś, milczy to ja też będę robił to samo.

Coś chyba mało wiesz o modlitwie. ;)
ZX6R napisał(a):
Jakoś szatan dwoi się i troi, żeby przeciągnąć ludzi na złą stronę. Bóg mówi tylko szukaj mnie. To ja mu podziękuję, nie chce mieć z taką osobą nic wspólnego. Szukam tylko odpowiedzi na ostatnie moje pytania. Pobędę tutaj chwilę i znikam też stąd.

Bo Szatan jest egoistą. Bóg tymczasem mówi - kocham cię i nie chcę ci odbierać twojej wolności.


N lut 24, 2019 8:57 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 92 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Simon i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL