Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest So sie 24, 2019 2:10 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
 Wiara, która nie jest ślepa 
Autor Wiadomość
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 14, 2018 11:44 am
Posty: 664
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Wiara, która nie jest ślepa
Życie Jezusa Chrystusa. Czy był Synem Boga? Krótkie spojrzenie na życie Jezusa i dlaczego wiara w Niego nie jest ślepą wiarą...


Paul E. Little

Nie zdołalibyśmy stwierdzić z pewnością, czy Bóg istnieje i jaki jest, gdyby On sam nie podjął inicjatywy, by się objawić. Musimy wiedzieć, jaki On jest i jaki jest Jego stosunek do nas. Załóżmy, że wiedzielibyśmy, że Bóg istnieje, ale przy tym jest podobny do Adolfa Hitlera - kapryśny, zły, pełen uprzedzeń i nienawiści, okrutny. To byłoby straszne!

Musimy spojrzeć uważnie na horyzont historii, szukając jakiegoś klucza do Bożego objawienia. Jest jeden taki wyraźny klucz. W małej wiosce w Palestynie, ponad 2000 lat temu, w stajni, urodziło się dziecko. Dziś cały świat nadal świętuje narodziny Jezusa.

Do trzydziestego roku życia Jezus żył w ukryciu, a potem rozpoczął publiczną służbę, która trwała trzy lata. Jego przeznaczeniem było zmienić bieg historii. Był dobry i życzliwy - czytamy też, że „prości ludzie chętnie go słuchali” i że „uczył ich jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie” (Ewangelia Mateusza 7:29).

Życie Jezusa Chrystusa. Początek opowieści

Szybko jednak okazało się, że Jezus wypowiada zdumiewające, szokujące twierdzenia o sobie samym. Twierdził, że jest kimś więcej niż wyjątkowym nauczycielem czy prorokiem. Zaczął wyraźnie wskazywać, że jest Bogiem. Tożsamość Jezusa stała się głównym punktem Jego nauczania. Najważniejsze pytanie, jakie zadał swoim naśladowcom, brzmiało: „A wy za kogo mnie uważacie?” Gdy Piotr odrzekł: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Ewangelia Mateusza 16:15--16), Jezus nie oburzył się i nie zganił go. Przeciwnie - pochwalił!

Jezus rozgłaszał to twierdzenie bardzo wyraźnie, a słuchacze odbierali je z pełną świadomością jego znaczenia i implikacji. Czytamy: „Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu” (Ewangelia Jana 10:33).

Przy innej okazji Jezus stwierdził: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. Żydzi natychmiast chcieli go ukamienować. Zapytał ich, za jaki dobry uczynek chcą Go zabić. Odpowiedzieli: „Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga” (Ewangelia Jana 10:33).

Jezus wyraźnie przypisywał sobie atrybuty, które ma jedynie Bóg. Gdy przez dach domu, w którym przebywał, spuszczono sparaliżowanego, aby został uzdrowiony, Jezus powiedział: „Synu, twoje grzechy są odpuszczone”. Wywołało to wielkie poruszenie wśród przywódców religijnych, którzy mówili w swoich sercach: „Dlaczego on tak mówi? Bluźni! Któż może odpuszczać grzechy oprócz samego Boga?”

W krytycznym momencie, gdy ważyły się losy Jezusa, arcykapłan zapytał Go wprost: „Czy ty jesteś Mesjaszem, Synem Błogosławionego?”

Jezus odpowiedział: „Ja jestem. Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi”.

Arcykapłan rozdarł swoje szaty. „Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Słyszeliście bluźnierstwo. Cóż wam się zdaje? Oni zaś wszyscy wydali wyrok, że winien jest śmierci” (Ewangelia Marka 14:61--64).

Związek między Bogiem a Jezusem był tak bliski, że Jezus zrównuje postawę ludzi wobec Niego z ich postawą wobec Boga. Tak więc znać Jego, oznacza znać Boga (Ewangelia Jana 8:19; 14:7). Zobaczyć Go, znaczy zobaczyć Boga (12:45; 14:9). Wierzyć w Niego, oznacza wierzyć w Boga (12:44; 14:1). Przyjąć Go, to przyjąć Boga (Ewangelia Marka 9:37). Nienawidzić Go, to nienawidzić Boga (Ewangelia Jana 15:23). A oddać Mu cześć, to oddać cześć Bogu (5:23).

Jezus Chrystus - Syn Boży?

Gdy słyszymy, co twierdzi o sobie Jezus, mamy tylko cztery możliwości. Musimy uznać Go albo za kłamcę, albo za szaleńca, albo za legendę, albo za Prawdę. Jeśli stwierdzimy, że On nie jest Prawdą, automatycznie podpisujemy się pod jedną z trzech pozostałych możliwości, czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie.

(1) Pierwsza możliwość: Jezus kłamał, gdy mówił, że jest Bogiem - wiedział, że Nim nie jest, ale świadomie zwodził swych słuchaczy, aby przydać autorytetu swoim naukom. Niewielu poważnie przyjmuje takie stanowisko. Nawet ci, którzy zaprzeczają boskości Jezusa, uważają Go za wielkiego nauczyciela moralności. Te dwa stwierdzenia są ze sobą sprzeczne. Jezus nie mógłby być wielkim nauczycielem moralności, gdyby w najważniejszym punkcie swego nauczania - dotyczącym Jego tożsamości - świadomie kłamał.

(2) Drugi wariant jest nieco łagodniejszy, choć nie mniej szokujący: Jezus był szczery, ale oszukiwał samego siebie. Jeśli ktoś dziś stwierdziłby, że jest Bogiem, nazwalibyśmy go szaleńcem. Tak też powinniśmy nazwać Chrystusa, jeśli byłby zwiedziony w tak istotnej kwestii. Gdy jednak oceniamy życie Chrystusa, nie widzimy oznak szaleństwa czy braku równowagi psychicznej, jakie cechują osobę obłąkaną. Widzimy natomiast człowieka będącego pod wielką presją, ale zachowującego doskonałe opanowanie.

(3) Trzecia możliwość jest następująca: opowieści o Jezusie twierdzącym, że jest Bogiem, to legenda. Stworzona została w trzecim i czwartym wieku przez Jego entuzjastycznych uczniów, którzy włożyli w usta Jezusa słowa, jakie zaskoczyłyby Jego samego. Gdyby Jezus przypadkiem wrócił, natychmiast by się ich wyparł.

Teoria legendy została w znacznym stopniu obalona dzięki odkryciom współczesnej archeologii. Wykazały one ponad wszelką wątpliwość, że cztery biografie Chrystusa powstały za życia osób współczesnych Chrystusowi. Zdaniem dra Williama F. Albrigtha, światowej sławy archeologa i emerytowanego wykładowcy Johns Hopkins University, nie ma żadnego powodu, by uznać, że którakolwiek z Ewangelii powstała później niż w 70 r. po Chrystusie. To niewiarygodne, by zwykła legenda o Chrystusie spisana w formie Ewangelii zdobyła taki rozgłos i wywarła tak duży wpływ, jeśli nie opierałaby się na faktach.

Podobnie fantastyczną sprawą byłoby, gdyby ktoś w naszych czasach napisał biografię Johna F. Kennedyego, w której ten twierdziłby, że jest Bogiem i że może odpuszczać ludziom grzechy, a na końcu by zmartwychwstał. Tak niedorzeczna historia nigdy nie spotkałaby się z szerszym przyjęciem, ponieważ wciąż żyje zbyt wiele osób, które znały Kennedyego. Teoria legendy nie może się obronić w świetle faktu wczesnego datowania manuskryptów Ewangelii.

(4) Jedyna alternatywa, jaka nam pozostaje, jest taka, że Jezus mówił prawdę. Należy jednak przyznać, że same słowa niewiele znaczą. Słowa są tanie. Każdy może wygłaszać twierdzenia o swojej wielkości. Wiele innych osób uważało się za Boga. Każdy z nas może stwierdzić, że jest Bogiem, jednak pytanie brzmi: Jak możemy to udowodnić? Obalenie mojego roszczenia tego rodzaju nie zajęłoby wam nawet pięciu minut, a w waszym przypadku zapewne nie byłoby to znacznie trudniejsze. Jednak w przypadku Jezusa z Nazaretu nie jest to takie proste. Miał w zanadrzu referencje, które potwierdzały Jego tożsamość. Powiedział: „Choćbyście Mi nie wierzyli, wierzcie cudom, których dokonuję, abyście poznali i zrozumieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu” (Ewangelia Jana 10:38).

Dowody z życia Jezusa

Po pierwsze, Jego charakter pokrywał się z deklaracjami. Wielu pacjentów szpitali psychiatrycznych podaje się za sławne osoby albo za bóstwa, jednak ich postępowanie i charakter temu przeczą. Z Chrystusem było inaczej. Jest wyjątkową osobą - tak jak wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju jest Bóg.

Jezus Chrystus był bez grzechu. Żył w taki sposób, że mógł rzucić swoim wrogom następujące wyzwanie: „Kto z was udowodni Mi grzech?” (Ewangelia Jana 8:46). Odpowiedzią była cisza, choć zwracał się do ludzi, którzy bardzo chętnie wskazaliby na jakąś słabość w Jego charakterze, gdyby tylko mogli ją znaleźć.

Czytamy o kuszeniu Jezusa, ale nigdzie nie słyszymy, by wyznawał jakiś swój grzech. Nigdy nie prosił o przebaczenie, choć swoich naśladowców uczył, aby to robili.

Zupełny brak poczucia moralnej ułomności w Jezusie jest zadziwiający w świetle faktu, że jest to doświadczenie zupełnie odmienne od doświadczeń świętych i mistyków wszystkich epok. Im bardziej zbliżamy się do Boga, tym bardziej przejmujemy się swoimi upadkami, zepsuciem i brakami. Im bardziej zbliżamy się do jasnego światła, tym bardziej zdajemy sobie sprawę z potrzeby kąpieli. To prawo działa także w sferze moralności, jeśli chodzi o zwykłych śmiertelników.

Uderzające jest także, że Jan, Paweł i Piotr - wyuczeni od najmłodszych lat, by wierzyć w powszechność grzechu - mówią o bezgrzeszności Chrystusa: „On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego” (1 List Piotra 2:22).

Piłat, który przecież nie był sympatykiem Jezusa, powiedział: „Co złego on uczynił?” Najwyraźniej dostrzegł niewinność Chrystusa. A setnik rzymski, który był świadkiem śmierci Chrystusa, stwierdził: „Prawdziwie, ten był Synem Bożym” (Ewangelia Mateusza 27:54).

Po drugie, Chrystus pokazał, że ma moc nad siłami natury, jaką może dysponować tylko Bóg - który je stworzył.

Uciszył gwałtowną burzę, wiatr i fale na Jeziorze Galilejskim. Ten czyn sprowokował siedzących w łodzi do postawienia pełnego respektu pytania: „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?” (Ewangelia Marka 4:41). Zmienił wodę w wino, nakarmił 5 tys. ludzi pięcioma chlebami i dwoma rybami, zwrócił wdowie w żałobie jej jedynego syna przez wskrzeszenie oraz wzbudził z martwych córeczkę zrozpaczonego ojca. Do starego przyjaciela zawołał: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!” i w dramatycznych okolicznościach wskrzesił jego martwe ciało. Bardzo znaczące jest to, że Jego przeciwnicy nie zaprzeczali tym cudom, lecz próbowali Go zabić. „Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego” - mówili (Ewangelia Jana 11:48).

Po trzecie, Jezus wykazał, że posiada moc Stwórcy nad chorobą i ułomnością. Sprawiał, że chromi zaczynali chodzić, niemi mówić, a ślepi widzieć. Niektóre z tych uzdrowień dotyczyły ułomności wrodzonych, które nie były podatne na oddziaływanie psychosomatyczne. Najbardziej zadziwiający jest przypadek człowieka niewidomego, opisany w Ewangelii Jana w rozdziale 9. Choć człowiek ten nie był w stanie udzielić stosownego wyjaśnienia przesłuchującym go przywódcom, jego doświadczenie było dla niego samego wystarczającym argumentem. „Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę”. Dziwił się, że jego przyjaciele nie rozpoznali w owym Uzdrowicielu Syna Bożego. „Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia” - stwierdził (Ewangelia Jana 9:25.32). Dla niego było to oczywistym dowodem.

Po czwarte, ostatecznym dowodem prawdziwości roszczenia Jezusa do boskości jest Jego powstanie z martwych. Pięć razy za swego życia przepowiedział, że umrze. Przewidział także, jak umrze i że trzy dni później powstanie z martwych i ukaże się swoim uczniom.

Rzeczywiście był to ostateczny sprawdzian. To twierdzenie można było łatwo zweryfikować - albo się zdarzy, albo nie.

Zarówno zwolennicy, jak i wrogowie wiary chrześcijańskiej uznają, że zmartwychwstanie Chrystusa stanowi fundament wiary. Paweł, wielki apostoł, napisał: „A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (1 List do Koryntian 15:14). Paweł cały swój wywód oparł na cielesnym zmartwychwstaniu Chrystusa. Chrystus albo powstał z martwych, albo nie. Jeśli rzecz ta się wydarzyła, jest najbardziej sensacyjnym faktem w całej historii.

Jeśli Jezus jest Synem Boga...

Jeśli Chrystus zmartwychwstał, to wiemy z pewnością, że Bóg jest, wiemy jaki jest i jak możemy Go poznać przez osobiste doświadczenie. Cały wszechświat nabiera znaczenia i celu, a ludzie mogą już teraz doświadczać kontaktu z żywym Bogiem.

Z drugiej strony, jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, chrześcijaństwo pozostaje ciekawym eksponatem muzealnym - i niczym więcej. Nie ma żadnej obiektywnej wartości ani realnego znaczenia. Choć jest piękną ideą, z pewnością nie jest warte całego tego zamieszania. Męczennicy, którzy ze śpiewem na ustach wychodzili naprzeciw lwom, czy współcześni misjonarze, którzy oddali życie w Ekwadorze lub Kongo, niosąc przesłanie chrześcijańskie innym ludziom, wydają się godnymi pożałowania, naiwnymi głupcami.

Ataki na chrześcijaństwo najczęściej koncentrowały się na zmartwychwstaniu, ponieważ także krytycy dostrzegają, że w tym właśnie wydarzeniu tkwi sedno sprawy. Na początku lat 30-tych XX wieku młody brytyjski prawnik rozważał przypuszczenie takiego właśnie ataku. Człowiek ten był przekonany, że zmartwychwstanie jest niczym więcej jak bajką i fantazją. Wyczuwając, że stanowi ono podstawę wiary chrześcijańskiej, postanowił oddać światu przysługę, raz na zawsze demaskując je jako oszustwo i przesąd. Był przekonany, że jako prawnik posiada umiejętności konieczne do tego, by dokładnie sprawdzić i przesiać wszystkie dowody, nie dopuszczając niczego, co nie spełniałoby rygorystycznych kryteriów dopuszczenia w roli dowodu we współczesnym sądzie.

Jednak gdy Frank Morrison prowadził badania, wydarzyło się coś niezwykłego. Okazało się, że sprawa nie jest tak prosta, jak się spodziewał. W rezultacie powstała książka zatytułowana „Kto usunął kamień?”, a jej pierwszy rozdział nosi tytuł „Książka, która odmówiła powstania”. Autor przedstawia w nim, w jaki sposób, badając sprawę zmartwychwstania, został przekonany - wbrew swojej woli - o fakcie cielesnego zmartwychwstania Chrystusa.

Śmierć Jezusa

Jezus poniósł śmierć przez publiczną egzekucję na krzyżu. Według władz była to kara za bluźnierstwo. Jezus stwierdził, że była to zapłata za nasze grzechy. Po ciężkich torturach Jego nadgarstki i stopy zostały przybite do krzyża, na którym Jezus zawisł, by powoli umierać przez uduszenie. Aby upewnić się, że umarł, Jego bok przebito włócznią.

Następnie ciało Jezusa zostało owinięte w płótna pokryte około pięćdziesięcioma kilogramami kleistych, wilgotnych wonności. Zwłoki umieszczono w solidnym grobowcu wykutym w skale. Wejście zakryto niemal dwutonowym głazem przetoczonym za pomocą dźwigni. Ponieważ Jezus publicznie ogłosił, że powstanie z martwych w ciągu trzech dni, przy grobie postawiono straże złożone z dobrze wyszkolonych rzymskich żołnierzy. Na wejście do grobu nałożono oficjalną rzymską pieczęć, oznaczającą, że jest on własnością rządową.

Pomimo wszystkich tych przeszkód trzy dni później ciało zniknęło. Pozostały tylko płótna w kształcie ciała, choć zapadnięte do wewnątrz. Głaz, którym wcześniej zapieczętowano grobowiec, został odnaleziony na wzniesieniu w pewnej odległości od grobu.

Czy zmartwychwstanie Jezusa to tylko opowieść?

Zgodnie z najwcześniej rozpowszechnianym wyjaśnieniem to uczniowie ukradli ciało! W Ewangelii Mateusza 28:11--15 czytamy opis reakcji kapłanów i starszych. Gdy straże doniosły im o zniknięciu ciała, wiadomość zdumiała ich i zupełnie wyprowadziła z równowagi. Dali wówczas strażnikom pieniądze i nakazali rozgłaszać, że uczniowie w nocy wykradli ciało, gdy strażnicy spali. Wersja ta była tak fałszywa, że Mateusz nawet nie starał się jej obalić! Jaki sędzia posłuchałby cię, gdybyś stwierdził, że wiesz, że to twój sąsiad ukradł ci z domu telewizor, kiedy spałeś? Takie świadectwo zostałoby wyśmiane w każdym sądzie.

Co więcej, stajemy przed psychologiczną i etyczną niemożliwością. Kradzież ciała Chrystusa byłaby czynem całkowicie obcym charakterowi uczniów, sprzecznym ze wszystkim, co o nich wiemy. Oznaczałoby to, że dopuścili się oni celowego kłamstwa, które doprowadziło do zwiedzenia, a w ostateczności do męczeńskiej śmierci tysięcy ludzi. Jest nie do pomyślenia, by kilku uczniów, którzy mieliby uknuć podstęp i dopuścić się takiej kradzieży, nie powiedziało o tym nigdy pozostałym.

Wszyscy uczniowie zdawali sobie sprawę ze sprawdzianu, jakiemu mogły być poddane ich twierdzenia i przekonania - sprawdzianu polegającego na torturach i męczeństwie. Ludzie są niekiedy gotowi umrzeć za coś, w co wierzą, choć może się zdarzyć, że ich wierzenia są fałszywe. Jednak nikt nie oddaje życia za kłamstwo, wiedząc, że to tylko kłamstwo. Stając na progu śmierci, człowiek jest skłonny przyznać się do prawdy. Jeśli nawet uczniowie rzeczywiście zabraliby ciało, a Chrystus byłby martwy, to pojawia się problem wyjaśnienia Jego ukazywania się po śmierci.

Druga hipoteza mówi, że to władze - Żydzi lub Rzymianie - usunęli ciało! Ale dlaczego mieliby to zrobić? Jeśli umieścili przy grobie straże, dlaczego mieliby usuwać ciało? A dalej, jak wyjaśnić milczenie władz w obliczu tego, że apostołowie odważnie nauczali o zmartwychwstaniu Jezusa w Jerozolimie? Ówczesne władze religijne dyszały z wściekłości i czyniły wszystko, by nie dopuścić do rozprzestrzeniania się wieści o zmartwychwstaniu. Aresztowali Piotra i Jana, bili ich i zastraszali, próbując zamknąć im usta. Jednak istniało bardzo proste rozwiązanie - gdyby byli w posiadaniu ciała Chrystusa, mogliby pokazywać je na ulicach Jerozolimy. Jednym łatwym pociągnięciem skutecznie zdusiliby chrześcijaństwo w zarodku. Fakt, że tego nie zrobili, dowodzi w wymowny sposób, że nie posiadali ciała.

Inna popularna teoria głosi, że kobiety, pogrążone w bólu i żalu, pomyliły drogę w szarości poranka i trafiły do innego grobu. W swoim smutku wyobraziły sobie, że Chrystus zmartwychwstał, ponieważ grób był pusty. Ta teoria upada jednak wobec tego samego faktu, który obala poprzednią hipotezę. Jeśli kobiety pomyliły grób, to dlaczego kapłani oraz inni przeciwnicy wiary nie wskazali właściwego grobu i leżącego w nim ciała? Poza tym trudno przyjąć, by Piotr i Jan ulegli tej samej pomyłce, a już z pewnością Józef z Arymatei, właściciel grobowca, rozwiązałby problem. Należy też pamiętać, że był to prywatny teren, a nie publiczny cmentarz. W okolicy nie było innych grobów, które umożliwiałyby taką pomyłkę.

Na wyjaśnienie pustego grobu podaje się także teorię omdlenia. Według niej Chrystus właściwie nie umarł. Omyłkowo uznano, że umarł, jednak On omdlał z wyczerpania, bólu i upływu krwi. Gdy położono Go w chłodnym grobie, obudził się. Wyszedł z niego i ukazał się uczniom, którzy błędnie uznali Go za zmartwychwstałego.

Ta teoria jest stosunkowo nowo. Po raz pierwszy pojawiła się pod koniec osiemnastego wieku. Znaczące jest, że żadna tego typu sugestia nie krążyła w starożytności, gdy tak gwałtownie zwalczano chrześcijaństwo. Wszystkie najwcześniejsze dane stanowczo mówią o śmierci Jezusa.

Ale załóżmy na chwilę, że Chrystus faktycznie został pochowany żywcem, w stanie omdlenia. Czy można uwierzyć w to, że przeżył trzy dni w wilgotnym grobie bez wody i jedzenia oraz żadnej pomocy? Czy miałby siłę zerwać z siebie owijające Go płótna, odepchnąć ciężki kamień zamykający grób, pokonać rzymskie straże i ujść na przebitych gwoździami nogach wiele kilometrów? Jest to teoria znacznie bardziej fantastyczna niż prosty fakt Zmartwychwstania.

Nawet niemiecki krytyk David Strauss, który absolutnie nie wierzy w zmartwychwstanie, odrzucił teorię omdlenia jako nieprawdopodobną. Stwierdził:

Niemożliwe, żeby ktoś, kto właśnie opuścił grób na wpół żywy, wyczołgał się słaby i chory, potrzebował lekarstw, opatrzenia ran, wzmocnienia i troskliwej opieki, i kto był tak bardzo cierpiący, mógł wywołać w uczniach wrażenie, że jest zwycięzcą nad śmiercią i grobem; że jest Księciem Życia.
W końcu, jeśli teoria ta jest prawdziwa, to sam Chrystus był zaangażowany w szerzenie rażących kłamstw. Jego uczniowie wierzyli i nauczali, że umarł i znów ożył. Jezus nie zrobił nic, by zmienić to przekonanie, a nawet do niego zachęcał.

Jedyna teoria, która w adekwatny sposób wyjaśnia pusty grób, to powstanie Jezusa Chrystusa z martwych.

Co życie Jezusa Chrystusa oznacza dla Ciebie?

Jeśli Jezus Chrystus powstał z martwych, udowadniając, że jest Bogiem, to żyje dzisiaj. Pragnie czegoś więcej niż czci - pragnie dać się poznać i wejść w nasze życie. Jezus powiedział: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Apokalipsa 3:20).

Nieżyjący już Carl Gustav Jung powiedział: „Główną neurozą naszych czasów jest pustka”. Każdy z nas ma zakorzenioną w sobie tęsknotę za tym, by nasze życie miało znaczenie i głębię. Jezus ma dla nas życie, które jest znaczące i obfite, które przychodzi przez relację z Nim samym. On powiedział: „Ja przyszedłem, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości” (Ewangelia Jana 10:10).

Ponieważ Jezus umarł na krzyżu, biorąc na siebie cały grzech ludzkości, teraz oferuje nam przebaczenie, akceptację i prawdziwą przyjaźń.

W tym momencie możesz otworzyć przed Jezusem Chrystusem drzwi twojego życia. Możesz zwrócić się do Niego słowami w rodzaju: „Jezu, dziękuję Ci, że umarłeś na krzyżu za moje grzechy. Proszę, byś mi przebaczył i abyś teraz wszedł w moje życie. Dziękuję, że oferujesz mi swoją przyjaźń”.

Na podstawie fragmentu książki Paula E. Little’a: „Wiedz, dlaczego wierzysz” wydanej przez: Victor Books, copyrigth (c) 1988, SP Publications, Inc., Wheaton, IL 60187. Za zgodą wydawcy.

https://www.kazdystudent.pl/a/wiara.htm ... gLjs_D_BwE


Tekst dedykuję wszystkim którzy uważają, że nie ma co wierzyć w Boga i trzeba przyjąć świat takim jakim jest (rzekomo).
Nie - świat nie jest zły, a ta zamordowana dziewczynka o której mówi teraz cała Polska nie skończyła swojego życia. To by było bez sensu.

_________________
Niewiasta obleczona w słońce
i księżyc pod jej stopami,
a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu.

(Ap 12, 1)


Ostatnio edytowano Śr cze 19, 2019 8:12 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

ujednolicenie pisowni tytułu wątku



Śr cze 19, 2019 7:34 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lip 01, 2017 8:51 pm
Posty: 280
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Niewierzący za wszelką cenę chcą przeżyć życie jak najlepiej według ich postrzegania, czyli będą robić wszystko, żeby życie trwało jak najdłużej i żeby było jak "najlepsze". Śmierć jest dla nich przerażająca, bo kończy się wszystko. Kiedy, jednak życie nie idzie po ich myśli lub stoją w młodym wieku u jego progu, to już są kompletnie rozdarci. Wiedzą, że kiedy umrą nie będzie nic. To są ludzie bardzo nieszczęśliwi. Mają tylko pozory szczęścia.

Wierzący natomiast niczego się nie boją. Wiedzą, że śmierć to tylko przejście do lepszego życia, do wiecznego życia. Nie boją się nieudanego, przegranego życia. Ileż to świętych nie mogło się doczekać śmierci, aby w końcu spotkać się z Bogiem. To są ludzie prawdziwie szczęśliwi.

Jedno jest pewne: jeśli nie wierzysz w życie wieczne, łudzisz się tylko, że jesteś szczęśliwy, ponieważ nikt inny jak tylko Bóg da Ci prawdziwe szczęście.

A wystarczy tak niewiele. Żyć dekalogiem i kochać.

_________________
Miłując bliźniego, miłujesz Boga.


Śr cze 19, 2019 10:59 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr mar 02, 2016 5:53 pm
Posty: 1827
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Dalej trzeba wierzyc ze wszystkie przekazy o Jezusie i jego zyciu sa prawda.
Dalej jest to slepa wiara.

zb 1024 twoje wyobrazenia o zyciu niewierzacych sa tylko twoimi wyobrazeniami a nie rzeczywistoscia, smierc nie dla kazdego niewierzacego jest przerazajaca, owszem obserwujac gleboka starosc na codzien coraz bardziej widze ja jak wyzwolenie z okowow ciala, jego fizycznych ograniczen i przypadlosci. Myslac zas o naszym swiecie coraz mniej jestem pewien ze chcialbym dluzej obserwowac jego dosc "konwulsyjny" rozwoj.
Mozliwe ze jako niewierzacy ludze sie tylko ze jestem szesliwy, ale to zludzenie mi calkowicie wystarcza.


Śr cze 19, 2019 11:50 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3038
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Ślepa wiara, to ta która się nie ziściła. A czy znasz wiarę która jest nie ślepa zanim się ziści? Wiara ma przesłanki i taki jest jej urok. Jeśli przesłanki są prawdziwe, to czemu reszta ma mylić? Jak zaczniesz jeść chleb i tobie smakuje, to czy nie wierzysz że każda następna jego kromka jest równie smaczna? No i co ma być złego w ślepej wierze? Czyż nie jesteś żyjącym? A jeśli żyjesz, to czyżbyś wątpił że żyjesz? Tak już jest, że wiara wynika z tego że żyjemy. Nie można nie wierzyć w to że się żyje. Więc nawet jeśli tego nie umiesz dostrzec, to wierzysz że żyjesz. A więc to że wierzysz że żyjesz nie jest ślepą wiarą. Czemu miałbyś być takim wyjątkiem, że tylko twa wiara w swoje życie nie jest ślepa. A moja wiara w swe życie miała by być ślepa? Albo życie Chrystusa miało by być jego ślepą wiarą w to że żył? To nie ma znaczenia kto kiedy żyje, zawsze życie jest życiem. Czy i jak w to wierzymy czy nie. Nie masz więc żadnego argumentu przeciw wierze, że jest ślepa. Wiara zawsze jest poparta dowodem, którego możemy nie rozumieć. Nie oznacza to tego że tego dowodu nie ma. Nie oznacza też to tego że wiara jest ślepa. Można natomiast przyjmować wiarę na ślepo. Zapewnie pojmujesz że to nie to samo, choć dotyczy to samej wiary. Chcesz swą wiarę przyjmować na ślepo twój wybór. Lecz nie odbieraj nam przyjmowania naszej wiary, według argumentu naszego życia. Chcesz żyć w zaprzeczeniu że masz ślepą wiarę, twój wybór. Jednak zastanów się i ciągle się zastanawiaj, czy aby coś tu nie koliduje z sobą w twej postawie wiary. Piszę to po to, bo wiem jak trudno jest człowiekowi, gdy odkryje że źle siebie oceniał. A przez tą złą ocenę zupełnie nie korzystał, z tego co mogło jemu dać wiele więcej aniżeli ma.
To zarys osobowości człowieka, który lepiej znać, przed ostatecznymi twierdzeniami o tym czy czym innym.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Cz cze 20, 2019 11:54 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr mar 02, 2016 5:53 pm
Posty: 1827
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Witold, nie masz sie czym wzbudzac, odpowiedzialem tylko na pierwsze zdanie pierwszego postu w ktorym zawarte jest twierdzenie ze cytowany tekst dowodzi ze wiara w Jezusa nie jest slepa wiara.
Dla mnie tekst nie jest dowodem a wiara dalej jest slepa.
Tobie jednak nie zamierzam niczego zabierac ani narzucac.


Cz cze 20, 2019 5:25 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N sty 20, 2019 1:59 pm
Posty: 837
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Adam M. napisał(a):
Dalej trzeba wierzyc ze wszystkie przekazy o Jezusie i jego zyciu sa prawda.
Dalej jest to slepa wiara.

Czy żeby uwierzyć w treść podręcznika do matematyki musisz mieć historyczne dowody istnienia jego autora? Ważna jest prawda a nie to, kto ją wypowiada. Jezus kimkolwiek był i czy istniał czy nie, uczył prawdy.


Cz cze 20, 2019 5:45 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr mar 02, 2016 5:53 pm
Posty: 1827
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Jak mogl uczyc prawdy jesli nie istnial ? :)
Cos ci sie Harpunniku pokielbasilo.


Cz cze 20, 2019 11:23 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N sty 20, 2019 1:59 pm
Posty: 837
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Autor nauki, którą się mu przypisuje istniał na pewno, bo nie wzięła się ona znikąd. Skoro nauka jest prawdziwa to jakie ma znaczenie, czy jej autorem była dokładnie ta osoba, którą się o to podejrzewa?


Cz cze 20, 2019 11:26 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr mar 02, 2016 5:53 pm
Posty: 1827
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Nie mam z tym problemu kto jest autorem Pisma.
Problem mam z tym ze potem bylo wielu calkowicie ludzkich autorow dodajacych wiele rzeczy o ktorych w Pismie slowa nie bylo bo byc nie moglo.
Jesli chodzi o samo Pismo to po prostu brak mi tej "slepej wiary" zeby wierzyc w rzeczy ktore sa tam podane za pewnik, jakos ciagle rozum sie buntuje.


Cz cze 20, 2019 11:53 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N sty 20, 2019 1:59 pm
Posty: 837
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Cóż, wiara która przeczy rozumowi to głupota. Ale jeśli chodzi o nowy testament. to jakie fragmenty masz na myśli?


Pt cze 21, 2019 12:02 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr mar 02, 2016 5:53 pm
Posty: 1827
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Raczej Stary Testament mialem na mysli, a w Nowym - no coz nie jestem tak w nim biegly zeby cytowac fragmenty, ale chociazby sprawa urodzin Jezusa zawsze budzila moj pewien sprzeciw, nie mowiac o sprawie jego zmartwychstania. Trzeba po prostu wierzyc ze tak to bylo, obserwacja urodzin wlasnych dzieci ( zone w trakcie porodu corki musialem trzymac za noge bo czesc lozka pekla ) troche utrudnia przyjecie do wiadomosci dziewictwa matki Jezusa po jego urodzeniu. I takie inne naturalistyczne szczegoly zwiazane z porodem, ktore mialem okazje obserwowac nie pomagaja.
Taki przyklad oczywiscie.


Pt cze 21, 2019 12:18 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 12843
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Kiedy w ST pisze się o pożeraniu dzieci przez rodziców, bo panowal głód, dotyczy to sytuacji duchowej, która jest dość powszechna w rodzinach i to dziś. Mamy tych 'uszkodzonych' ludzi sporo wokół siebie i w sobie samych. Nie o kalectwo fizyczne chodzi. Każdy nosi jakieś rany, które poklajstrował, by ukryć. Mechanizmy obronne są niewidoczne. Kiedy Bóg nakazywal zabijać jedni drugich, również chodzi o kondycję duchową i ma zabijać w sobie żądze, grzechy. Kiedy żydzi mieszkali jako wygnacy w innych krainach wskazywał im konsekwencje odejścia od wiary, gdy wiązali się więzami przyjaźni/rodzinnymi z obcymi. Po prostu należy umieć czytać ST i do tego wiedzieć co jest prawdą a jest nią to co Bóg podaje za prawdę a nie to co uzyskało uzus społeczny. Jeśli ktoś widzi okrutnego Boga podczas, gdy sam o sobie mówi, że jest Milością, należy wierzyć Bogu a nie swoim domniemaniom winikającym z niewiedzy. To tylko usprawiedliwienie. To też należy wiedzieć, bo Biblia uczy odrzucania iluzji o sobie, wskazuje konsekwencje życia na własną rękę.

Tak więc ślepa wiara jest zawsze budowana na ludzkiej nieznajomości siebie a poznać siebie bez punktu odniesienia do prawdy nie można. Człowiek będzie żył w iluzji o sobie: zaniży lub zawyży swą wartość. Nie widzi jednak tego, bo wtopil się w tłum, założyl ubranka innych, żyje nie swoim często zyciem ale jak inni. Kiedy zło przekroczy miarę, Bóg ześle karę na wszystkich. Noe jednak ocalał. Ocalał Lot z córkami. Pierwszy pływał u góry, reszta poszła na dno, Lot poszedł w góry, reszta zostala w dolinie. Nieliczni więc mogą ocaleć. To ślepota myśleć, że Bóg kieruje się demokratyczną zasadą większości, która wcześniej metodami inżynierii spolecznej zresztą zmanipulowano (manipulacji podlegają najtrudniej prostaczkowie). Bóg podaje instukcję na życie, zostawił ją w dwóch ksiegach Testamentu. Testament to coś co ma znaczenie wykonawcze a nie życzeniowe. Nawet wierzący, którzy wybrali falszywych przewodnikow są ślepcami. Ich wybór to głupota a to grzech. Grzech jest różnie nazywany w Biblii. Najczęściej ukrywa się pod postaciami chorób. Mamy też wojny, które należy prowadzić, by się z nim uporać.

Czytanie Biblii na własną rękę prowadzi na manowce i to zastrzeżenie też podano w niej. Człowiek jednak nie widzi swego zniewolenia i dumnie nazywa je wolnością. A Pan Bóg się nie narzuca, często potrzeba niezwyklego zaangażowania w modlitwie, by wyłuskać Bogu o jaką pomoc chodzi. Biblia wskazuje konsekwencje ludzkiej głupoty i podaje systemy naprawcze (Księga Tobiasza). Jest niezwykle współczesna, ale czytać ją można jedynie w sposób pogłębiony mając wiedzę z zakresu psychologii. Wówczas dostrzega w niej głębsze warstwy a nie opowiastkę o tobiaszowej wędrówce, magii z rybą i żółcią i cudownym uzdrowieniem, nie tylko Tobiasza. Dlaczego wędrówka, dlaczego Rafał, dlaczego serce, żółć i ślepota? Dlaczego rodzice kopali grób dla ósmego męża swej córki, którą ponoć tak kochali? Kochali? Dobra egzegeza pomaga w zrozumieniu tej Księgi, bo to nie archaiczna opowiastka, ale niezwykle współczesna księga. Kiedy wchodzi ktoś na forum i pyta jak zmienić przemocowego partnera, księga odpowiada: Oddal się, bo nic nie uczynisz. Po latach zrozumiesz, jeśli zaczniesz naprawiać siebie. Wtedy jednak następuje obraza majestatu, bo Bóg powinien podesłać magiczne lekarstwo. To jest ślepa wiara: niewiedza o sobie i Bogu. Ty też nic nie rozumiesz, choć dumnie perorujesz, że wszystko wiesz. Niczego się nie nauczyłeś na forach katolickich. Stoisz w tym samym miejscu co na wejściu, bo nie potrafisz patrzeć. Polecisz z obmowami na inne forum? Dlaczego to forum i ja tak cię drażnimy? Może to moja wina, ale niekoniecznie. To jest wiara, widzisz inaczej, ale inaczej nie zawsze oznacza że dobrze. Należy więc ciągle żyć w czujności i korygować w sobie to myślenie.

Nie mozna więc odpowiedzieć inaczej na zapytanie o ślepą wiarę niż to, że ma się źle dobrane okulary do postrzegania świata. Ma się więc kiepskie oprogramowanie mózgowe, które nam ten świat interpretuje. Na tym kiepskim oprogramowaniu można uczynić sobie krzywdę i nie wejść do krainy szczęścia. Głupota jest też grzechem, więc człowiek i tu powinien zachować czujność. Osoby ważne wskażą tę głupotę, ale wybór osoby ważnej jest nieodzowny. Klalkier nigdy nim nie będzie, nie będzie też osoba poraniona, bo wciąż projektuje na innych swe głody. Biblia zaświadcza jak mawiał nasz nieodżałowany uzytkownik. Brakuje mi jego.

Reasumując: nie ślepa wiara jest niezwykle trudna dla ludzi poranionych przez życie. Mają tendencje do fałszowania rzeczywistości. Punktem odniesienia, jej obiektywizację znajdziemy w Bibliii. Opowiada o człowieku, o tym kim jest i odsłania trochę Boga. Nawet, jeśli Bóg każe zabijać niemowlęta, należy to czytać tak, by wyszło dobro. Bóg nie jest wewnetrznie sprzeczny to my możemy źle rozumieć. Można więc różnie czytać Księgę Sędziów i stanowi ona ostrzeżenie dla dzisiejszej sytuacji Kościoła i każdego wierzącego. Ileż my ostatnio na ten temat rozmawiamy i to ostro! Wybito jedno plemię Izraela. ocalałych z Plemienia Benjamina dano w związki malżeńskie nie Izraeltom. Za co? Jakie grzechy uznano w Biblii za najgorsze? Zdezaktualizowało się, czy stanowi znak czasów? Dokąd doprowadziła płynna cywilizacja i wynieszanie wszystkiego ze wszystkim możemy odczytać w Biblii. Przyjdzie w końcu kara. Już w Genesis widzimy Boga wyznaczającego granice a nie mieszającego. Wystarczy przeczytać opis stworzenia świata. :)


Pt cze 21, 2019 8:30 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): N sty 20, 2019 1:59 pm
Posty: 837
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Adam M. napisał(a):
Trzeba po prostu wierzyc ze tak to bylo, obserwacja urodzin wlasnych dzieci ( zone w trakcie porodu corki musialem trzymac za noge bo czesc lozka pekla ) troche utrudnia przyjecie do wiadomosci dziewictwa matki Jezusa po jego urodzeniu.

A czy jesteś pewien, że w Biblii jest napisane, że matka Jezusa pozostała dziewicą po Jego urodzeniu? :wink:


Pt cze 21, 2019 9:25 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 12843
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
Katolicy wierzą w dziewictwo Matki Boga. Wierzą też w to, że była doskonałym miejscem dla człowieczeństwa, więc to miejsce zostało wcześniej przygotowane przez Boga. Istnieje teologiczne wyjaśnienie dlaczego nie mogla to być każda inna kobieta, ale to nie ten temat. To ponadnaturalne, reszta się też w to wpisuje: hipostatyczna natura Boga, Jego poczęcie dzięki ingerencji samego Boga i bezbolesny poród oraz brak naruszenia dziewictwa. To śmieszne, by ograniczać Boga naszą wiedzą psychologiczno - medyczną. To śmieszne, by nie rozumieć, że dotknięcie Boga spowoduje, że człowiek nie da się dotknąć już człowiekowi. Ona została stworzona dla Boga.
Maryja była na tyle wyjątkowa, że nie bała się obecności ani Anioła (i to jakiego!), ani Boga. To co innym przynosi śmierć, oniemienie na miesiące (Zachariasz) ona skwitowała lekkim zdziwieniem. Trochę się jedynie speszyła, że odwierdził Ją Achanioł. Była przygotowana na kontakt z samym Bogiem. Tak ją Bóg do tego uformował, by potrafiła powstrzymywać Jego gniew. Co za kobieta! Bóg chce ludzkość karać, Ona wyraża sprzeciw (liczne objawienia zatwierdzone przez Kościół). Bóg stworzył sam dla siebie zaporę. trzeba być ślepcem, by nie widzieć dlaczego została odciągnięta w protestantyzmie i zredukowano tam jej rolę. Jest tak silna, że szatan nie podchodzi do Niej. Boi się nawet wymienić Jej imienia, to dla niego najwyższa hańba, że stworzenie i do tego kobieta go zwyciężyła. Pokonanie przez Boga to byl zaszczyt dla Złego, ale największe upokorzenie jakie zniósł to fakt, że został pokonany przez Maryję. Dlatego Ją tak nienawidzi i odciąga od wierzących w Biblię.


Pt cze 21, 2019 11:23 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr mar 02, 2016 5:53 pm
Posty: 1827
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara, która nie jest ślepa
No ja sie odnosilem do nauki KK, nie do "protestanckich wymyslow" Boro :).
Oczywiscie ze mozna wierzyc ze Maria urodzila tak jak katolicy twierdza ze urodzila - dla mnie jest to wlasnie slepa wiara.


Pt cze 21, 2019 7:58 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Adsense [Bot] i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL