Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lis 12, 2019 6:40 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 85 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Alkohol w życiu chrześcijanina. 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr mar 02, 2016 5:53 pm
Posty: 1907
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Alkohol w życiu chrześcijanina.
Moja zona jest pelna abstynentka od moze 25 lat ( z koniecznosci, alko jest silnym triggerem jej migren ) ja natomiast zawsze uwazalem ze alckohol jest dla ludzi i okazjonalnie pije kilka kieliszkow wina czy jakiegos drinka.
I oczywiscie glownie z powodu jego narkotycznych wlasciwosci, czyli od czasu do czasu cpam :)
Dzieje sie to stosunkowo rzadko jako ze rzadko mam ochote, poza tym z wiekiem czysta wodke zastapilo wino, glownie czerwone i jeszcze rzadziej drinki. Porownujac moje obecne picie z latami mlodosci gdy glownie pilismy fatalne wodki za czasow PRL, to jest to moze 1/10 ilosci alkocholu ktora wle wam w siebie w ciagu roku.
Mam wrazenie ze sa ludzie ktorzy maja sklonnosc do uzaleznien i potrafia sie uzaleznic od wszystkiego i sa tacy ktorzy tej sklonnosci nie maja.


N paź 13, 2019 5:15 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1995
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Alkohol w życiu chrześcijanina.
wszystko co uzaleznia czlowieka, jest jego zniewoleniem.
Mamy walczyc nie z alkocholem, dragami, szantarzystami itp. tylko z wlasnym uzaleznianiem sie od czegokolwiek.To uzaleznienie jest zlem, a nie same substancje uzalezniajace.
Sam samochod czy jakakolwiek maszyna nie ma sama w sobie nic niebezpiecznego, tym niebezpieczenstwem jest czlowiek uzywajacy dana maszyne czy samochod.

_________________
someone1@opoczta.pl


N paź 13, 2019 9:29 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 6396
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Alkohol w życiu chrześcijanina.
Moja jedna koleżanka miała dziwną reakcję na czerwone wino. Wystarczyło parę łyków i jej ramiona i nogi robiły się bardzo ociężałe. Musiała położyć się i dojść do siebie, także trochę to dziwnie wyglądało. Nie spotkałam się u nikogo więcej z taką reakcją organizmu, ale rozumiem, że co człowiek, to może być inna wrażliwość.


Pn paź 14, 2019 6:57 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1995
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Alkohol w życiu chrześcijanina.
Brandeisbluesky napisał(a):
Moja jedna koleżanka miała dziwną reakcję na czerwone wino. Wystarczyło parę łyków i jej ramiona i nogi robiły się bardzo ociężałe. Musiała położyć się i dojść do siebie, także trochę to dziwnie wyglądało. Nie spotkałam się u nikogo więcej z taką reakcją organizmu, ale rozumiem, że co człowiek, to może być inna wrażliwość.


W ktoryms regionie Chin ludzie od wiekow nie uzywali alkocholu i nawet kieliszek wodki moze dla nich byc smiertelny. Ich organizm nie ma zadnych mechanizmow obronnych i po prostu nie toleruje alkocholu.
Zdarzaly sie przypadki osob ktore po spozyciu alkocholizowanego drinka ladowaly na reanimacji.

_________________
someone1@opoczta.pl


Pn paź 14, 2019 7:04 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 6396
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Alkohol w życiu chrześcijanina.
sam2 napisał(a):
Brandeisbluesky napisał(a):
Moja jedna koleżanka miała dziwną reakcję na czerwone wino. Wystarczyło parę łyków i jej ramiona i nogi robiły się bardzo ociężałe. Musiała położyć się i dojść do siebie, także trochę to dziwnie wyglądało. Nie spotkałam się u nikogo więcej z taką reakcją organizmu, ale rozumiem, że co człowiek, to może być inna wrażliwość.


W ktoryms regionie Chin ludzie od wiekow nie uzywali alkocholu i nawet kieliszek wodki moze dla nich byc smiertelny. Ich organizm nie ma zadnych mechanizmow obronnych i po prostu nie toleruje alkocholu.
Zdarzaly sie przypadki osob ktore po spozyciu alkocholizowanego drinka ladowaly na reanimacji.


Ojciec mojej chińskiej koleżanki zmarł na marskość wątroby. Koleżanka twierdziła, że jako businessman spotykał się z różnymi ważnymi ludźmi w interesach i zawsze częstowano go alkoholem. On musiał pić, by doprowadzać różne umowy do końca. W efekcie było tego zbyt dużo i się wykończył. Koleżanka traktowała to jako coś normalnego, czego nie dało się uniknąć. Pewnie to wpływ środowiska na takie podejście do sprawy. Ciekawe gdzie w Chinach nie pije się alkoholu.


Pn paź 14, 2019 7:32 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr mar 02, 2016 5:53 pm
Posty: 1907
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Alkohol w życiu chrześcijanina.
Wydaje mi sie ze to dosc normalne zachowanie w gwaltownie sie rozwijajacych panstwach azjatyckich.
Ogladalem pld koreanski serial o mlodych pracownikach korporacji handlowej - mobbing, sluzalstwo i pijanstwo calych zespolow po pracy bylo nieprawdopodobne.
Taka sama kultura "pracownicza" dziala w Japonii.


Wt paź 15, 2019 4:54 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz mar 13, 2008 3:33 pm
Posty: 767
Lokalizacja: Zielona Góra
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Alkohol w życiu chrześcijanina.
sam2 napisał(a):
W ktoryms regionie Chin ludzie od wiekow nie uzywali alkocholu i nawet kieliszek wodki moze dla nich byc smiertelny. Ich organizm nie ma zadnych mechanizmow obronnych i po prostu nie toleruje alkocholu.
Zdarzaly sie przypadki osob ktore po spozyciu alkocholizowanego drinka ladowaly na reanimacji.


Azjaci mają o wiele mniej dehydrogenazy alkoholowej. Nie tylko Chińczycy.
Tu macie weselną zabawę bardzo podobną w klimacie do polskich, która kończy się śmiercią przed kamerą. Na zdrowie!!!

https://www.youtube.com/watch?v=8O3unTDpoXE

Brandeisbluesky napisał(a):
Moja jedna koleżanka miała dziwną reakcję na czerwone wino. Wystarczyło parę łyków i jej ramiona i nogi robiły się bardzo ociężałe. Musiała położyć się i dojść do siebie, także trochę to dziwnie wyglądało. Nie spotkałam się u nikogo więcej z taką reakcją organizmu, ale rozumiem, że co człowiek, to może być inna wrażliwość.


Kolorowe alkohole zawierają tysiące substancji chemicznych, często bardzo alergizujących. Etanol nie jest tam jedynym problemem. Stąd popularność wódki jako idealnego środka na większe picie - bo zawiera czysty narkotyk bez domieszek co minimalizuje tzw. objawy dnia następnego.

Adam M. napisał(a):
Mam wrazenie ze sa ludzie ktorzy maja sklonnosc do uzaleznien i potrafia sie uzaleznic od wszystkiego i sa tacy ktorzy tej sklonnosci nie maja.


Jest uzależnienie fizyczne, psychiczne i społeczne. Psychicznie istotnie można uzależnić się od dowolnego zachowania. Fizyczne uzależnienie jest związane z przebudową układu nerwowego przez zażywany narkotyk. Takiej przebudowy potrafi dokonać alkohol i heroina ale nie potrafi np. marihuana. Stąd zresztą podział na narkotyki twarde - które powodują taka przebudowę i miękkie, które tego nie czynią. Z ta przebudową wiążą się silne objawy abstynenckie przy próbie odstawienia narkotyku. Objawy mogące w skrajnym przypadku doprowadzić do śmierci. Tu absolutnym rekordzistą jest alkohol. Uzależnienie fizyczne nie zależny od charakteru tylko od genów, indywidualnej biologii itp.
Uzależnienie społeczne to niezdolność wyjścia poza obyczaje panujące w danym środowisku. Olbrzymia większość polskiego społeczeństwa jest społecznie uzależniona od alkoholu.

mniszek_pospolity napisał(a):
Zadajmy sobie fundamentalne pytanie: czy alkohol jest do zbawienia potrzebny? Nie. A czy całkowita abstynencja jest potrzebna? Też nie.


Dla mnie jako ateisty zdecydowanie nie jest to fundamentalne pytanie. Ponadto inne chrześcijańskie wyznania zajmują odmienne stanowisko np. adwentyści i mormoni wymagają abstynencji.

mniszek_pospolity napisał(a):
Można nie pić i być złym człowiekiem i odwrotnie. Można mieć poważne problemy z alkoholem a dla ludzi mieć zawsze otwarte serce i pomocną dłoń. Samo niepicie dla niepicia świętych z nas nie zrobi.


Dokładnie! Abstynencja to de facto dieta+sposób odbioru rzeczywistości bez znieczulenia, na pewno nie moralność.

mniszek_pospolity napisał(a):
Co do jakichś "wódek bez alkoholu", to ja nie widzę jakiegoś większego sensu w tej inicjatywie. To już lepiej pić sobie sok pomarańczowy, Coca-Colę, czy fantę zamiast coś udawać... no właśnie co? "Piwo" 00.00% to nie jest żadne piwo, tylko jakaś podróbka, imitacja.


Jak to nie ma sensu!!! A słynne smaki napojów alkoholowych??? Takie inicjatywy pozwalają cieszyć się nimi bez jakichkolwiek konsekwencji. Skąd w ogóle pomysł, że to jakieś udawanie??? W ogóle nie rozumiem tej tezy...
Oczywiście, ze piwo 0% nie jest piwem ale przecież nie o słowo tu chodzi tylko o zawartość szklanki/butelki. a ta bywa smaczna i jest bardzo zdrowa. W życiu nie miałem w ustach i nigdy mieć nie będę Coli, Fanty itp. Natomiast dealkoholizowane piwa i wina miewam praktycznie codziennie. Bo są smaczne i zdrowe. A czy można te płyny nazywać winem lub piwem to mnie obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg.

mniszek_pospolity napisał(a):
Alkohol jest dla ludzi,


A to jest dopiero teza do udowodnienia. Biologia pokazuje coś odwrotnego.

ŚmiałyHarpunnik napisał(a):
Byłoby to coś bardzo dziwnego i oczywiście, że bawiłbym się gorzej. Podanego napoju pewnie nawet bym nie ruszył, chyba że z ciekawości jak smakuje bezalkoholowa wódka. Jaki byłby niby cel czegoś takiego?
Chętnie natomiast uczestniczyłbym w normalnej bezalkoholowej imprezie na której niczego się nie udaje. Jednak aby taka impreza była udana, to zazwyczaj potrzebny jest jakiś dodatkowy motyw przewodni, jak np. gry albo zabawy.


Znów napoje bezalkoholowe wzbudzają zdziwienie. Nie pojmuję tego... No ale mnie dziwi zbiorowe rytualne narkotyzowanie się co z kolei dla większości z was jest zupełnie naturalne...
Cel picia napojów bezalkoholowych - smak, zdrowie, zaspokojenie pragnienia...
Natomiast całkowicie zgadzam się z ostatnimi słowami. Na imprezach z narkotykami najważniejszym bohaterem jest narkotyk. Jeśli pozbawia się ludzi narkotyku trzeba dać im sporo w zamian. Jak ktoś sobie wyobraża, że można zrobić np. wesele bezalkoholowe tylko poprzez eliminację wódy a cała reszta zostaje bez zmian to się bardzo myli...

Brandeisbluesky napisał(a):
Mam takie doświadczenie, że alkohol pomaga przyjąć trudne informacje. Ja przynajmniej porządnie poczęstowałam mojego brata alkoholem, zanim powiedziałam mu o odejściu z tego świata naszego Taty. Jakoś bałam się, że psychicznie będzie mu to bardzo trudno znieść, a tak poszło wyjątkowo na spokojnie.


To jest właśnie ucieczka od prawdziwego życia, prawdziwych emocji, uczuć. Dlatego własnie jestem abstynentem - bo nie boję się PRAWDY. Swoją droga zabawna jest sytuacja, w której ateista na katolickim forum broni przed katolikami czystości i jasności ducha, myśli i uczuć.

merss napisał(a):
Dlaczego pisać o innych i lokować ich niżej; wówczas wychodzi, że ja jestem od nich lepszy...na pewno?? Emocje są zaraźliwe, więc ich radość udziela się niepijącym. Niepijący nie zdaje sobie sprawy, że został wciągnięty w krąg tych ludzi skoro razem się bawią. Męczę się z nimi czy razem się bawimy i gadamy też głupoty co osobiście uwielbiam. Pytano mnie: jak gadamy głupoty to jak nas widzisz? Korzystałam z okazji, by dołączyć do wygłupów. To czynnik kulturowy, więc mam wybór: mogę jak wszyscy pić, mogę nie pić, ale z owego niepicia nie wyprowadzam ocen ludzi. Ja nie widzę potrzeby picia w celach towarzyskich, ale dotyczy to tylko mnie. Tak mam.


To Twój wniosek, że ja lokuję się wyżej. Ja tak nie uważam, pisze tylko o nierozumieniu i zdziwieniu.
Emocje chyba nie do końca są zaraźliwe a do tego poalkoholowe bo jakoś radość pijących nigdy mi się nie udzieliła.
Dokonujesz strasznego uogólnienia wiążąc nietrzeźwość z radością, robieniem głupot itp. Jestem jednym z największych jajcarzy na mojej uczelni, regularnie wygrywam wszystkie studenckie plebiscyty a rok temu nawet wojewódzki i jakoś narkotyki nie są mi do tego potrzebne. I faktem jest, że jak ktoś ich do tego potrzebuje to uważam to za ułomność. I mam w tym poparcie literatury przedmiotu - zacytowana przeze mnie wcześniej viagra umysłu.
Problemem nie jest robieniem głupot, problemem jest brak pracy nad sobą by robić tego głupoty bez narkotycznej protezy. Tak mam.

merss napisał(a):
To nie ja. 2-3 piwa to ja wypiłam w życiu. Jedno w Lourdes, gdzie siostry dały nam tak słony obiad, że wypilam całą kranówę świętej wody i nadal nie moglam ugasić pragnienia. Doradzono mi piwo. Pomogło błyskawicznie. Na tej samej zasadzie gasiłam pragnienie w górach po męczącej wspinaczce. Wystarczyło kilka łyków.
Ja też słucham organizmu, czasem ma dziwne zachcianki i wie czego chce.


Tu słałaś się ofiarą oszusta wszechczasów, jakim jest alkohol. Żaden napój alkoholowy nie jest w stanie ugasić pragnienia. Alkoholu można się napić ale nie sposób się alkoholem napić. Co najwyżej dzięki narkotycznym własnościom alkohol stłumi uczucie pragnienia co nastąpiło w Twoim przypadku.

https://www.sfd.pl/art/Badania_naukowe/Nawadnianie%3A_piwo_kontra_inne_napoje-a2245.html#

Cytuj:
Niezwykle często powielanym mitem jest rzekomy pozytywny wpływ piwa na nawodnienie. Tymczasem wszelkie napoje zawierające > 2% etanolu przyczyniają się do pogorszenia bilansu wodnego. Odwadniający wpływ etanolu jest dobrze znany przynajmniej od kilkuset lat. Eggleton oszacowała, że na każdy gram spożytego etanolu przypada 10 mL wyprodukowanego moczu. Alkohol działa supresyjnie na wydzielanie hormonu antydiuretycznego– wazopresyny – w przysadce mózgowej. Z badań wynika, że o ile nawadnianie zawodnika napojem bezalkoholowym lub zawierającym do 2% alkoholu jest porównywalne, o tyle 4% alkoholu w napoju (np. słabe piwo) spowalnia proces regeneracji, gdyż nasilone jest wydalanie moczu (dalsza utrata wody z organizmu). Co ciekawe, im wyższe stężenie alkoholu, tym gorzej. Wódka zawierająca 40% etanolu ma 10 mL alkoholu i 15 mL wody w porcji 25 ml. Wypicie 25 ml wódki powoduje wydalenie ponad 100 mL wody, czyli bilans wodny pogarsza się o 85 mL.


merss napisał(a):
Rozumiesz problem picia, czy nadajesz mu inny, sobie znany charakter? Ten alkohol spożywany w lecytynie to bylo normalne picie, systematyczne. Tak podąża się w kierunku alkoholizmu. Nie chodzi o dawkę, ale odczuwany brak jej dostarczenia. Alkoholikiem jest ktoś kto musi wypić codziennie nawet pół kieliszka wódki. Jeśli tego nie uczyni zareaguje niepokojem. Nie było tego pytania w ankiecie, więc potraktowałam ją też niepoważnie. Czy alkohol podany w lekach trawimy jak alkohol czy też inaczej?


To absurd merss. Alkoholizm to choroba układu nerwowego. By na nią zapaść należy przyjmować dawki alkoholu wywierające jakiś wpływ na tenże układ. Nie wiem ile piłaś tego Buerlecitinu - ja jeszcze wczasach liceum piłem łyżkę dziennie. Ale jeśli piłaś zgodnie z ulotką czyli 20ml 3 razy dziennie to zawarty tam alkohol nie wpływał ABSOLUTNIE na stan Twojego układu nerwowego. Nie ma żadnej możliwości by od tego uzależnić się fizycznie nawet pijąc regularnie przez całe życie. Żeby zostać alkoholikiem musisz poczuć odprężające działanie alkoholu, a ono zaczyna się, gdy stężenie we krwi przekroczy 0,3 promila. U przeciętnej kobiety to będzie ok. 12g czystego etanolu wchłonięte na raz, u mężczyzny nieco więcej.
Buerlecitin mocą odpowiada winu. Gdybyś więc zamiast zalecanych 20ml piła 150ml w ramach jednej porcji (ekwiwalent kieliszka wina) to wtedy istotnie odczułabyś działanie alkoholu i pijąc regularnie takie ilości mogłabyś się uzależnić.

Czy alkohol trawimy??? Alkoholu w ogóle nie trawimy. Alkohol swobodnie przenika błony żołądka i jelit i dostaje się do krwi. W tych narządach przeznaczonych do trawienia pokarmu etanol w ogóle nie jest trawiony! W sensie biologicznym nie jest pokarmem ani napojem. Po przeniknięciu do krwi robi swoją krecią robotę a potem jak każdy śmieć i trucizna jest neutralizowany (a nie trawiony) przez wątrobę.

No i nie rozumiem co metabolizm alkoholu w wątrobie ma wspólnego z możliwością uzależnienia się od tego twardego narkotyku, które to uzależnienie związane jest z układem nerwowym a nie wątrobą. To, że alkoholicy na ogół mają zniszczone wątroby związane jest z ilością spożywanego alkoholu a nie z uzależnieniem.

merss napisał(a):
Zaczałeś od ideologizowania sprawy abstynecji. Tylko każdy inaczej to rozumie. Nasz organizm nie różnicuje etanolu podanego w lekach od czystego.
Potem doprezyzowaleś o co chodzi z tym niepiciem i tak to odczytałam. Z czystą abstynencją nie mamy styczności. Przerywamy tę abstynencję, gdy wypijemy małe piwo dla ugaszenia pragnienia tak jak to opisałam w swoim doświadczeniu? Woda nie zadziałała. W imię niepicia poświęcić swoje samopoczucie mając wiedzę, że to nie zaszkodzi? Gdybym tak postąpiła zaniepokoilabym się brakiem wolności.


Ależ różnicuje! W dawkach w lekach alkoholu jest za mało by wywrzeć jakiekolwiek działanie na układ nerwowy. Natomiast w napojach pije się go tyle by to działanie odczuć. I w wypowiedziach Twoich współbraci w wierze w tym wątku mocno dało się to nomen omen odczuć.

Abstynencji nie da się przerwać. Jeśli zakładasz, że gdzieś kiedyś w jakiejś sytuacji wypijesz napój alkoholowy to nie jesteś abstynentką choćbyś dziesiątki lat tego nie robiła. Po prostu jesteś osoba bardzo umiarkowanie pijącą napoje alkoholowe. Ja zaś jestem abstynentem od napojów alkoholowych bo nigdy ich nie piłem i nigdy pił nie będę. Podkreślam - napojów alkoholowych a nie alkoholu jako substancji. Alkoholu używam w celach technicznych i medycznych w ilościach, które nie są w stanie w jakikolwiek sposób wpłynąć na mój układ nerwowy (daleko poniżej 0,2 promila co jest granicą trzeźwości). Poczytaj merss definicję abstynencji zawartą w dokumentach KWC to zrozumiesz jaki błąd popełniasz w przykładzie z Buerlecitinem (pod warunkiem że piłaś ten specyfik zgodnie z ulotką).

_________________
Sapere aude!


Wt paź 22, 2019 11:48 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 6396
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Alkohol w życiu chrześcijanina.
Tomcio Paluszek napisał(a):

Brandeisbluesky napisał(a):
Mam takie doświadczenie, że alkohol pomaga przyjąć trudne informacje. Ja przynajmniej porządnie poczęstowałam mojego brata alkoholem, zanim powiedziałam mu o odejściu z tego świata naszego Taty. Jakoś bałam się, że psychicznie będzie mu to bardzo trudno znieść, a tak poszło wyjątkowo na spokojnie.


To jest właśnie ucieczka od prawdziwego życia, prawdziwych emocji, uczuć. Dlatego własnie jestem abstynentem - bo nie boję się PRAWDY. Swoją droga zabawna jest sytuacja, w której ateista na katolickim forum broni przed katolikami czystości i jasności ducha, myśli i uczuć.


Pewnie masz bardzo mocną konstrukcję psychiczną :) , ale nie z każdym tak jest. Gdy się na człowieka zwali dużo różnych trudności (więcej niż na innych i to w młodym wieku), mnie nie przekszkadza, że od czasu do czasu próbuje zneutralizować natłok negatywnych emocji, zwłaszcza jeśli neutralizator jest wspominany w Biblii.

Cytuj:
14 Każesz rosnąć trawie dla bydła
i roślinom, by człowiekowi służyły,
aby z roli dobywał chleb
15 i wino, co rozwesela serce ludzkie,
by rozpogadzać twarze oliwą8,
by serce ludzkie chleb krzepił.

https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=937#W14


Śr paź 23, 2019 12:49 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5007
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Alkohol w życiu chrześcijanina.
Tomcio Paluszek napisał(a):
mniszek_pospolity napisał(a):
Co do jakichś "wódek bez alkoholu", to ja nie widzę jakiegoś większego sensu w tej inicjatywie. To już lepiej pić sobie sok pomarańczowy, Coca-Colę, czy fantę zamiast coś udawać... no właśnie co? "Piwo" 00.00% to nie jest żadne piwo, tylko jakaś podróbka, imitacja.


Jak to nie ma sensu!!! A słynne smaki napojów alkoholowych??? Takie inicjatywy pozwalają cieszyć się nimi bez jakichkolwiek konsekwencji. Skąd w ogóle pomysł, że to jakieś udawanie??? W ogóle nie rozumiem tej tezy...
Oczywiście, ze piwo 0% nie jest piwem ale przecież nie o słowo tu chodzi tylko o zawartość szklanki/butelki. a ta bywa smaczna i jest bardzo zdrowa. W życiu nie miałem w ustach i nigdy mieć nie będę Coli, Fanty itp. Natomiast dealkoholizowane piwa i wina miewam praktycznie codziennie. Bo są smaczne i zdrowe. A czy można te płyny nazywać winem lub piwem to mnie obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg.

Hm.. Kiedyś nieświadomie zrobiłem na sobie taką ślepą próbę - przeoczyłem napis na etykiecie. Piwo bezalkoholowe (nie próbowałem nigdy bezalkoholowego wina) nie ma tego smaku co zwykłe piwo (powiedzmy najpopularniejszy lager). I nie chodzi tu o efekty podbijania nastroju po wypiciu całego kufla - to można już wyczuć po paru łykach, które jeszcze na nic nie wpływają. Alkohol oprócz efektów wpływających na percepcję ma też walory "przyprawy". Oczywiście nie umniejszam, nie krytykuję lubienia napojów alkoholopodobnych jako takich, to tylko taki wtręt na temat samego smaku.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Śr paź 23, 2019 8:53 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 20, 2019 1:59 pm
Posty: 1033
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Alkohol w życiu chrześcijanina.
Tomcio Paluszek napisał(a):
Azjaci mają o wiele mniej dehydrogenazy alkoholowej. Nie tylko Chińczycy.
Tu macie weselną zabawę bardzo podobną w klimacie do polskich, która kończy się śmiercią przed kamerą. Na zdrowie!!!

Byłem w zeszły weekend na weselu, na którym było kilku Japończyków - koledzy pana młodego. Na początku trochę nie potrafili się odnaleźć, ale coraz częściej zaczęto proponować im wódkę. Myślałem, że zgodzą się z grzeczności i wypiją z wielkim trudem, a po 2 - 3 kieliszkach będą już wstawieni. Jak bardzo ich nie doceniłem :D Pili praktycznie na równo z polakami, na każdą propozycję wypicia kolejki reagowali z entuzjazmem, a po kilku kieliszkach praktycznie wmieszali się już w tłum :wink:
Tomcio Paluszek napisał(a):
Jest uzależnienie fizyczne, psychiczne i społeczne. Psychicznie istotnie można uzależnić się od dowolnego zachowania. Fizyczne uzależnienie jest związane z przebudową układu nerwowego przez zażywany narkotyk. Takiej przebudowy potrafi dokonać alkohol i heroina ale nie potrafi np. marihuana. Stąd zresztą podział na narkotyki twarde - które powodują taka przebudowę i miękkie, które tego nie czynią.

To prawda, ale to nie do końca odpowiada podziałowi na twarde i miękkie. Uzależnienie fizyczne powoduje tak naprawdę bardzo mało substancji. Tutaj raczej chodzi o szkodliwość. Np. amfetamina nie uzależnia fizycznie, ale mocno uzależnia psychicznie wyniszczając przy tym organizm.
Tomcio Paluszek napisał(a):
Znów napoje bezalkoholowe wzbudzają zdziwienie. Nie pojmuję tego...

Chyba źle mnie zrozumiałeś. Dziwią mnie jedynie napoje bezalkoholowe, które miałyby imitować alkohol. Po prostu nie widzę sensu.


Śr paź 23, 2019 9:07 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 85 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL