Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt cze 05, 2020 2:35 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 453 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27 ... 31  Następna strona
 Kącik samotnych serc 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 1966
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Tak sobie myślę czytając Wasze posty, że jeśli istnieje powołanie do samotności (załóżmy na moment, że istnieje ;) ), to jest je chyba z jednej strony najłatwiej zrealizować, a z drugiej najtrudniej rozeznać...

No bo samotni ludzie przecież nie do końca chcą być sami... tak im się życie potoczyło, więc albo w tym trwają i się męczą albo naprawdę w tym się odnaleźli.

Kiedyś pewien zakonnik mówił, że przy rozeznawaniu dobry jest "syndrom zakochania" - na początek rzecz jasna. Podoba mi się ten zakon, ten charyzmat, chcę w nim być i iść za Jezusem. Podoba mi się ta kobieta, czuję, że ją kocham i chciałbym z nią spędzić resztę życia. Radość powinna towarzyszyć powołaniu - wiem, że tego chcę, że tego pragnę, że to naprawdę moja droga...

W samotności nie ma jakiegoś formalnego potwierdzenia poza własnymi przekonaniami - w zakonie składasz śluby wobec Boga, Kościoła i Zakonu, na ślubnym kobiercu wypowiadasz sakramentalne TAK. A tutaj... no właśnie - pozostaje wewnętrzne przeczucie (może nawet nie do końca pewność), że tak chcę żyć.

Cytuj:
Co do trwania związku to np pan Jacek Pulikowki mówił że narzeczenstwo powinno przejść wszystkie pory roku czyli rok. W sumie się z tym zgadzam że rok wystarczy do rozeznania i wzięcia ślubu.


Też się z tym zgadzam :cfaniak: Rok czasu to chyba "wystarczający", ale oczywiście nikt nie oświadcza się na "dzień dobry" - tutaj trzeba jeszcze poznać tę drugą osobę - wspólnie przebywać, rozmawiać, spędzać czas i dopiero potem się oświadczyć.

No w moim przypadku jako osoby w podeszłym wieku nie wchodzi w grę żadne narzeczeństwo trwające 8 czy nawet 6 lat. Takie jest moje "patrzenie", że 3 lata od momentu poznania się do ślubu to dobry "wynik" + może jeden rok, ale dłużej to już chyba nie.

W zakonach monastycznych to jest pięć lat od momentu wstąpienia do postulatu (czyli w postulacie jeszcze bez habitu, ślubów). W innych zgromadzeniach przeważnie 6 lat i śluby wieczyste składa się na kilka miesięcy przed przyjęciem święceń diakonatu...

Zresztą to i tak raczej indywidualna kwestia - dla jednego wystarczy rok, a drugi będzie po pięciu wciąż się zastanawiał czy to na pewno ona/on...

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Śr maja 06, 2020 1:51 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1614
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):
No bo samotni ludzie przecież nie do końca chcą być sami... tak im się życie potoczyło, więc albo w tym trwają i się męczą albo naprawdę w tym się odnaleźli.


Tylko że to przypomina wtedy sytuację gdzie załóżmy ktoś zostaje umieszczony w zakonie lub w małżeństwie, i teraz musi się w tym odnaleźć.

Czy można zatem mówić wtedy o powołaniu? Powołanie nie zakłada tego że ktoś zostaje gdzieś umieszczony, ale powołanie zakłada dobrowolny wybór osoby powoływanej, jej decyzję, przyjęcie dobrowolne takiej drogi życia.

Cytuj:
W samotności nie ma jakiegoś formalnego potwierdzenia poza własnymi przekonaniami - w zakonie składasz śluby wobec Boga, Kościoła i Zakonu, na ślubnym kobiercu wypowiadasz sakramentalne TAK. A tutaj... no właśnie - pozostaje wewnętrzne przeczucie (może nawet nie do końca pewność), że tak chcę żyć.


Może być takie potwierdzenie w formach życia konsekrowanego świeckiego. Także w indywidualnych formach życia konsekrowanego. Składa się śluby na ręce spowiednika lub biskupa, ogólnie kapłana. I żyje się samotnie w świecie, ale jako świecka osoba konsekrowana.

I tutaj można powiedzieć że jest to powołaniem, ta osoba przyjmuje drogę samotnego życia w świecie jako swoje powołanie, podejmuje decyzję, przypieczętowaną konsekracją i pozostaje wierna temu wyborowi.

Jednak w innych, pewnych przypadkach to - tak chcę żyć - za tym mogą kryć się różne rzeczy, dlaczego taka osoba chce żyć jako singiel, może nie chce wstępować w związek małżeński bo po prostu nie chce - wydaje się iż to zbyt wiele i za trudno, nie chce iść do zakonu bo to może jeszcze trudniejsze się wydaje, i pozostaje jako singiel, bo tak jest po prostu bardziej komfortowo, wygodniej, lepiej, tak jest ok.


Śr maja 06, 2020 5:02 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 1092
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
equuleuss napisał(a):
mniszek_pospolity napisał(a):
Cytuj:
W samotności nie ma jakiegoś formalnego potwierdzenia poza własnymi przekonaniami - w zakonie składasz śluby wobec Boga, Kościoła i Zakonu, na ślubnym kobiercu wypowiadasz sakramentalne TAK. A tutaj... no właśnie - pozostaje wewnętrzne przeczucie (może nawet nie do końca pewność), że tak chcę żyć.

Może być takie potwierdzenie w formach życia konsekrowanego świeckiego. Także w indywidualnych formach życia konsekrowanego. Składa się śluby na ręce spowiednika lub biskupa, ogólnie kapłana. I żyje się samotnie w świecie, ale jako świecka osoba konsekrowana.
I tutaj można powiedzieć że jest to powołaniem, ta osoba przyjmuje drogę samotnego życia w świecie jako swoje powołanie, podejmuje decyzję, przypieczętowaną konsekracją i pozostaje wierna temu wyborowi.

Jeśli na ręce spowiednika, to są to raczej śluby prywatne. I sądzę, że nie muszą być konsekracją. Zwykle to prywatny ślub czystości. Zresztą trudno składać ślub posłuszeństwa bez ustanowionego przełożonego. Spowiednik nim nie jest.

Świeccy konsekrowani w formach indywidualnych składają śluby na ręce biskupa (innych sytuacji nie znam, chętnie się zapoznam; generalnie dotyczy to ślubu czystości - dziewic, wdów, wdowców).
W życiu wspólnotowym świeckich konsekrowanych, choć przy zamieszkaniu w rozproszeniu (instytuty świeckie; zazwyczaj osobno męskie, osobno żeńskie; śluby trzech rad ewangelicznych) - składa się śluby na ręce prawowitego przełożonego instytutu.
Tak, takie śluby, na ręce biskupa czy przełożonego wspólnoty są potwierdzeniem powołania przez Kościół. Sa równoważne ślubom zakonnym. Taka sama konsekracja, inne warunki realizacji.

mniszek_pospolity napisał(a):
Kiedyś pewien zakonnik mówił, że przy rozeznawaniu dobry jest "syndrom zakochania" - na początek rzecz jasna. Podoba mi się ten zakon, ten charyzmat, chcę w nim być i iść za Jezusem. Podoba mi się ta kobieta, czuję, że ją kocham i chciałbym z nią spędzić resztę życia. Radość powinna towarzyszyć powołaniu - wiem, że tego chcę, że tego pragnę, że to naprawdę moja droga...

Myślę, że tak właśnie często jest. Bez superultraracjonalnego wyjaśnienia. Pragnienie, przyciąganie. Radość, poczucie: to jest moje miejsce. Spokój.


Śr maja 06, 2020 10:50 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 1966
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Z tego co się orientuję, a trochę się orientuję jednak ;) to spowiednikom nie składa się żadnych ślubów. Samo ich składanie ze swej natury musi mieć "charakter publiczny" - dziewice konsekrowane np. (czy pustelnicy diecezjalni, świeccy) składają na ręce biskupa miejsca.

W III zakonach świeckich jak już pisałem mogą być także małżonkowie, więc wtedy żadne śluby czystości nie wchodzą z wiadomych względów "w grę" ;

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Cz maja 07, 2020 6:30 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2706
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):
Z tego co się orientuję, a trochę się orientuję jednak ;) to spowiednikom nie składa się żadnych ślubów. Samo ich składanie ze swej natury musi mieć "charakter publiczny" - dziewice konsekrowane np. (czy pustelnicy diecezjalni, świeccy) składają na ręce biskupa miejsca.

W III zakonach świeckich jak już pisałem mogą być także małżonkowie, więc wtedy żadne śluby czystości nie wchodzą z wiadomych względów "w grę" ;

A co ze ślubami prywatnymi?
Któraś ze swietych skladała czasowy ślub czystości na rece spowiednika. Ale raczej już takie coś nie funkcjonuje


Ostatnio edytowano Cz maja 07, 2020 10:48 am przez PeterW, łącznie edytowano 1 raz

poprawka cytowania



Cz maja 07, 2020 10:05 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 1092
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Obczytałam się, ale i dla jasnosci pytałam doświadczonego księdza kilka lat temu, w sprawie dziewczyny, która moim zdaniem trochę szarżowała z gotowością do dożywotniego ślubu, o którym mi powiedziała. Ślub prywatny czystości istnieje, po odpowiednim rozeznaniu i zaleca się mocno, by tylko ZA ZGODĄ spowiednika, najlepiej stałego, nie zaś na ręce spowiednika. To są różne rzeczy.


Cz maja 07, 2020 12:47 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2706
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Terremoto napisał(a):
Obczytałam się, ale i dla jasnosci pytałam doświadczonego księdza kilka lat temu, w sprawie dziewczyny, która moim zdaniem trochę szarżowała z gotowością do dożywotniego ślubu, o którym mi powiedziała. Ślub prywatny czystości istnieje, po odpowiednim rozeznaniu i zaleca się mocno, by tylko ZA ZGODĄ spowiednika, najlepiej stałego, nie zaś na ręce spowiednika. To są różne rzeczy.

https://pl.aleteia.org/2018/07/19/czy-d ... -dziewica/

Aleteia pisze o prywatnym ślubie czystości złożonym na ręce spowiednika.


Cz maja 07, 2020 1:47 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 1092
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Przyjmować ślub może ten, kto jest przełożonym i ma władzę nad ślubującym (i tu jest sens formuły: na ręce, np. na ręce biskupa, na ręce przełożonej generalnej). Ślubuje się Bogu, ale ślub przyjmowany jest też przez Kościoł. W ten sposób przez uprawomocnione osoby Kościoł przyjmuje śluby, potwierdza je niejako. I rejestruje w dokumentach.
Spowiednik tej władzy nie ma, jest natomiast dysponentem Bożego miłosierdzia. Ślub prywatny rozgrywa się między człowiekiem a Bogiem, bez pośrednictwa. Spowiednik mógłby być może świadkiem, nie potwierdza natomiast ślubu autorytetem Kościoła.


Cz maja 07, 2020 3:33 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): So sty 20, 2018 6:38 pm
Posty: 86
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Samotne Serca, z krótkiego doświadczenia i własnego przykładu wynika mi, że żeby kogoś znaleźć, trzeba nie szukać. Kiedy się znajdzie, to będzie wiadomo :) Oprócz wskazówki, żeby nie szukać, mam jeszcze dwie. Okaże się, że jesteście wzajemnie podobni i zarazem jakoś podobni do rodziców/bliskich ukochanego (względnie ukochanej), ale jednak przy tym inni. Trochę jak barwy rozszczepionego światła się od siebie różnią (tęcza).

Z portalami randkowymi i ogólnie randkowaniem (myślę) jest tak, że to hobby. Sposób na spędzanie czasu w towarzystwie. Ekspertem w dziedzinie jednak nie jestem :)

_________________
Trzecia natura, jak pisze Boecjusz w czwartym rozdziale dzieła O dwóch naturach (...)
Nie ma grozy na świecie.


Pt maja 22, 2020 6:28 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 1966
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Cytuj:
Samotne Serca, z krótkiego doświadczenia i własnego przykładu wynika mi, że żeby kogoś znaleźć, trzeba nie szukać. Kiedy się znajdzie, to będzie wiadomo


Pozostaje mi się zgodzić ;) Jak miłość/mąż/żona ma się "pojawić"/"zjawić", to tak się stanie...a często takie niemal gorączkowe poszukiwania kandydatki na żonę/kandydata na męża kończą się fiaskiem albo i wielkim rozczarowaniem. Zaczyna się "dopasowywanie", no bo z braku laku...bęc ;d

Ktoś może szukać, nawiązywać znajomości, dalej szukać i...nic. A inny od tak sobie żyje "sam", i nagle ktoś w jego życiu się pojawi. Niby przypadkiem, niby nic, a potem przeradza to się w miłość i szczęśliwy związek.

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Pt maja 22, 2020 7:49 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2706
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):
Cytuj:
Samotne Serca, z krótkiego doświadczenia i własnego przykładu wynika mi, że żeby kogoś znaleźć, trzeba nie szukać. Kiedy się znajdzie, to będzie wiadomo


Pozostaje mi się zgodzić ;) Jak miłość/mąż/żona ma się "pojawić"/"zjawić", to tak się stanie...a często takie niemal gorączkowe poszukiwania kandydatki na żonę/kandydata na męża kończą się fiaskiem albo i wielkim rozczarowaniem. Zaczyna się "dopasowywanie", no bo z braku laku...bęc ;d

Ktoś może szukać, nawiązywać znajomości, dalej szukać i...nic. A inny od tak sobie żyje "sam", i nagle ktoś w jego życiu się pojawi. Niby przypadkiem, niby nic, a potem przeradza to się w miłość i szczęśliwy związek.

To zależy od stylu życia. Jak ktoś np pracuje w gronie tej samej płci, a po pracy nie prowadzi żadnego zycia towarzyskiego gdzie można kogoś poznać to marne szanse ze to "nie szukanie" sie na coś zda i faktycznie kogoś spotka. Jesli pracuje sie w kogoś gdzie przewija się sporo grono ludzi że kośa kogos spotkać to faktycznie jest szanse. Ale biorac pod uwagę laicyzację spoleczenstwa prawdopodobienstwo że spotkasz tam gorliwego katolika/gorliwą katoliczkę jest dość małe. A że w zwiazki z ateistami lub ludzmi ambiwalentnie traktujacymi wiaŕę nie ma się co pchać to zdecydowanie sie nie zgodze z tezą że nie nalerzy szukać zony/męża.


So maja 23, 2020 7:44 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 1966
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Ja dziś zasmakowałem życia towarzyskiego ;) Ładne barmanki, ale już jakoś nie było okazji spytać czy do kościoła chodzą i się modlą :cfaniak: W takich miejscach raczej nie poznaje się...wierzącej kobiety (praktykującej). I przede wszystkim pewnie nie od tego zaczyna się znajomość. Choć nie jest z góry powiedziane, że do pubów czy klubów sportowych nie przychodzą wartościowe kobiety/mężczyźni.

Dziś mamy zlaicyzowane społeczeństwo (w dużej mierze) ; związki to są chłopak-dziewczyna, wspólne mieszkanie, regularne pożycie, bez dzieci, bez ślubu, bez nawet myśli o "małżeństwie", bo po co? Dobrze jest jak jest - tak myśli bardzo, ale to bardzo wiele par. "Mają siebie", ale bez Boga, bez odniesienia do Niego, modlitwy, życia sakramentalnego. To jest dopiero sfera komfortu - żyjemy razem, a co będzie jutro czy za dwa dni, to nas nie dotyczy. Cieszmy się chwilą...

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


So maja 23, 2020 11:23 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2706
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):

Dziś mamy zlaicyzowane społeczeństwo (w dużej mierze) ; związki to są chłopak-dziewczyna, wspólne mieszkanie, regularne pożycie, bez dzieci, bez ślubu, bez nawet myśli o "małżeństwie", bo po co? Dobrze jest jak jest - tak myśli bardzo, ale to bardzo wiele par. "Mają siebie", ale bez Boga, bez odniesienia do Niego, modlitwy, życia sakramentalnego. To jest dopiero sfera komfortu - żyjemy razem, a co będzie jutro czy za dwa dni, to nas nie dotyczy. Cieszmy się chwilą...

No ale to bardzo smutne.
Dla przykładu podam, moja znajoma ma męża ktorego postanowila nawrócic, on chodził troche do koscioła zanim ja poznal ale tak od swieta. W trakcie malżeństwa wydawało się już jest na dobrej drodze bo i modlil się z nią, na Msze św chodził ale jednak coś nie pykło. Obecnie on jej powiedział że nie chce mieć z nia już nic wspólnego i odchodzi.. ona jest zdruzhotama. Zasadniczo osoba wiwrzaca szczerze musi wpierw utracic wiarę aby pożucić współmałżonka wiec to taki bufor


N maja 24, 2020 9:44 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 1966
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Cytuj:
No ale to bardzo smutne.
Dla przykładu podam, moja znajoma ma męża ktorego postanowila nawrócic, on chodził troche do koscioła zanim ja poznal ale tak od swieta. W trakcie malżeństwa wydawało się już jest na dobrej drodze bo i modlil się z nią, na Msze św chodził ale jednak coś nie pykło. Obecnie on jej powiedział że nie chce mieć z nia już nic wspólnego i odchodzi.. ona jest zdruzhotama. Zasadniczo osoba wiwrzaca szczerze musi wpierw utracic wiarę aby pożucić współmałżonka wiec to taki bufor


Takich przykładów życiowych, o których piszesz są tysiące, jeśli nawet nie dziesiątki tysięcy. Wielu moich znajomych zanim się ożeniło normalnie mieszkało pod wspólnym dachem ze swoimi przyszłymi żonami, spali w jednym łóżku itd. Teraz jest "dobrze" - związek zawarty w kościele, sakrament ich "scala" chciałoby się rzec, choć nie są może jakoś przesadnie religijni... a z kolei u nas tam rozleciało się takie małżeństwo stricte katolickie jak to się mówi - oboje z rodzin bardzo katolickich (rodziny zaangażowane w duszpasterstwa przy parafialnym kościele), wzięli ślub, dzieci, co niedziela całą rodzinę w pierwszych ławkach na Mszy Świętej, oczywiście z małymi dziećmi...i po latach x, mąż miał kochankę i co jest? Na razie separacja. Wydawało się, że to "idealne katolickie małżeństwo" - a tu proszę. W takich chwilach człowiek się zastanawia jak to jest, że osoby żyjące bez małżeństwa są niekiedy ze sobą całe życie, a tyle ślubów kościelnych kończy się fiaskiem...

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


N maja 24, 2020 10:20 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2706
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):
Cytuj:
No ale to bardzo smutne.
Dla przykładu podam, moja znajoma ma męża ktorego postanowila nawrócic, on chodził troche do koscioła zanim ja poznal ale tak od swieta. W trakcie malżeństwa wydawało się już jest na dobrej drodze bo i modlil się z nią, na Msze św chodził ale jednak coś nie pykło. Obecnie on jej powiedział że nie chce mieć z nia już nic wspólnego i odchodzi.. ona jest zdruzhotama. Zasadniczo osoba wiwrzaca szczerze musi wpierw utracic wiarę aby pożucić współmałżonka wiec to taki bufor


Takich przykładów życiowych, o których piszesz są tysiące, jeśli nawet nie dziesiątki tysięcy. Wielu moich znajomych zanim się ożeniło normalnie mieszkało pod wspólnym dachem ze swoimi przyszłymi żonami, spali w jednym łóżku itd. Teraz jest "dobrze" - związek zawarty w kościele, sakrament ich "scala" chciałoby się rzec, choć nie są może jakoś przesadnie religijni... a z kolei u nas tam rozleciało się takie małżeństwo stricte katolickie jak to się mówi - oboje z rodzin bardzo katolickich (rodziny zaangażowane w duszpasterstwa przy parafialnym kościele), wzięli ślub, dzieci, co niedziela całą rodzinę w pierwszych ławkach na Mszy Świętej, oczywiście z małymi dziećmi...i po latach x, mąż miał kochankę i co jest? Na razie separacja. Wydawało się, że to "idealne katolickie małżeństwo" - a tu proszę. W takich chwilach człowiek się zastanawia jak to jest, że osoby żyjące bez małżeństwa są niekiedy ze sobą całe życie, a tyle ślubów kościelnych kończy się fiaskiem...

Bo czasem układy "niewierzących są takie że cięzko sie do czegoś przyczepić, a rozstanie nie jest opłacalne. Moja niewierzaca znajoma np toleruje ogladanie pornografi przez partnera, kontrolowona zdradę, czyli byle by jej o tym powiedział. Oczywiście nie trzymają się w żaden sposób katolickiej nauki o seksualności. To są rzeczy nie do zaakcepyowania przez katolika, katolickie małżeństwo wymaga jednak wyrzeczenia się swoich zlych sklonności, a gdy ktoś tego nie robi i zdradza no to się rozpada.
Może tu jest przyczyna. Bo jak to pisał Tolkien mężczyzna z natury nie jest monogamiczny i musi włożyć wysiłek spory by być z jedna kobietą całe życie.


Pn maja 25, 2020 7:32 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 453 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27 ... 31  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL