Dyskusje na 'Katoliku'
https://www.dyskusje.katolik.pl/

Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt
https://www.dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?f=17&t=22597
Strona 1 z 2

Autor:  Edytka [ N kwi 14, 2013 12:49 am ]
Tytuł:  Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Witajcie, piszę na forum po raz pierwszy, ponieważ potrzebuję komentarza osób wyznających Boskie wartości na temat sytuacji, w której się znalazłam.
Mam 23 lata, jestem w związku ponad 6 lat. Oboje z Markiem jesteśmy osobami wierzącymi. Uczestniczyliśmy w Odnowie w Duchu Świętym, bardzo zbliżyłam się do Bogu w ostatnich latach, ale już na samym początku mieliśmy jasno określone wartości. Bardzo szybko w naszym związku pojawił się temat seksu przedmałżeńskiego, na szczęście mieliśmy te same poglądy i właściwie wszystko szło w dobrym kierunku. Jesteśmy zaręczeni, ślub jest zaplanowany na wrzesień tego roku. Niestety, niedawno pojawił się problem, który mnie przerasta. Pół żartem, pół serio, zupełnie bez powodu zapytałam Marka, czy się masturbował, nie chciał odpowiedzieć, co nie dało mi spokoju i po kilku minutach usłyszałam "tak". Szok i niedowierzanie. Rozmawialiśmy o tym już kilkakrotnie od tamtego wyznania, okazało się, że masturbacji towarzyszyła pornografia. Szybko okazało się, że Marek nie uważa ani jednego, ani drugiego za grzechu. Nie przystępował do Komunii, co swoją drogą już wcześniej mnie martwiło, ponieważ widziałam jak jest zaniedbany duchowo. Odnowa zmieniła trochę sprawę, ja kontynuowałam swój rozwój, próbowałam rozmawiać o Bogu, ale Marek stwierdzał, że to jego sprawa. Już wtedy nie dawało mi to spokoju, nie tak chciałam tworzyć związek, później małżeństwo. Nie sądziłam jednak, że sprawa wygląda tak poważnie. Poznaliśmy się w liceum, wtedy na początku otrzymałam od Marka zapewnienie, że masturbację uważa za grzech ciężki, że masturbował się w gimnazjum, ale skończył z tym i jest już wolny od 3 lat. Byłam spokojna, nie podejmowałam tematu. Oboje zmagaliśmy się z czystością przedmałżeńską, która nie okazała się łatwa, ale teraz, w czasie przygotowań do ślubu, czułam, że daliśmy radę, że to było możliwe, że mimo całego szumu wokół seksu - to MY daliśmy radę! A kilka miesięcy przed sakramentem dowiaduję się, że 6 lat związku upłynęło w gorzkim kłamstwie. Ten grzech dla Marka jest znacznie dłuższy... Nie potrafię sobie z tym poradzić. Czuję, że jest to ponad moje siły. Zbyt mocno podkreślałam, jak bardzo zależy mi na szczerości, czystości, za wszelką cenę. Pierwszy argument, który wypłynął z ust Marka "nie mówiłem, bo wiem, że tego nie akceptowałaś". Po kilku rozmowach usłyszałam, że traktuje to jako grzech ciężki, ale boję się, że upłynęło zbyt mało czasu, że mógł stwierdzić to z całym przekonaniem. Nie towarzyszyła temu spowiedź, oczyszczenie Boga. Nieustannie pojawiają się w głowie myśli o tym, że przez tyle lat pielęgnował w sobie grzech, co nie pozostanie obojętne dla jego psychiki. Jest to skaza, nad którą chyba nie potrafię przejść. Seks to obecnie nagie panie w internecie i z tym ma wyłączne skojarzenia. Nie wiem co robić, poważnie myślę o odwołaniu ślubu. Rozmawiamy, nie chcę przekreślić tyle lat wspólnej drogi, pracy, uczuć, ale boję się, że kłamstwo, ten grzech... są ponad moje siły. Na razie mam deklarację, że zrywa z tym, chce mówić mi o wszystkim. Ale jak mam ufać, skoro nie ma podwaliny - zaufania. Nie chcę być naiwna, dlatego proszę o komentarz kogoś postronnego.

Autor:  Katechumen77 [ N kwi 14, 2013 1:02 pm ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Edytka napisał(a):
Witajcie, piszę na forum po raz pierwszy, ponieważ potrzebuję komentarza osób wyznających Boskie wartości na temat sytuacji, w której się znalazłam.
Mam 23 lata, jestem w związku ponad 6 lat. Oboje z Markiem jesteśmy osobami wierzącymi. Uczestniczyliśmy w Odnowie w Duchu Świętym, bardzo zbliżyłam się do Bogu w ostatnich latach, ale już na samym początku mieliśmy jasno określone wartości. Bardzo szybko w naszym związku pojawił się temat seksu przedmałżeńskiego, na szczęście mieliśmy te same poglądy i właściwie wszystko szło w dobrym kierunku. Jesteśmy zaręczeni, ślub jest zaplanowany na wrzesień tego roku. Niestety, niedawno pojawił się problem, który mnie przerasta. Pół żartem, pół serio, zupełnie bez powodu zapytałam Marka, czy się masturbował, nie chciał odpowiedzieć, co nie dało mi spokoju i po kilku minutach usłyszałam "tak". Szok i niedowierzanie. Rozmawialiśmy o tym już kilkakrotnie od tamtego wyznania, okazało się, że masturbacji towarzyszyła pornografia. Szybko okazało się, że Marek nie uważa ani jednego, ani drugiego za grzechu. Nie przystępował do Komunii, co swoją drogą już wcześniej mnie martwiło, ponieważ widziałam jak jest zaniedbany duchowo. Odnowa zmieniła trochę sprawę, ja kontynuowałam swój rozwój, próbowałam rozmawiać o Bogu, ale Marek stwierdzał, że to jego sprawa. Już wtedy nie dawało mi to spokoju, nie tak chciałam tworzyć związek, później małżeństwo. Nie sądziłam jednak, że sprawa wygląda tak poważnie. Poznaliśmy się w liceum, wtedy na początku otrzymałam od Marka zapewnienie, że masturbację uważa za grzech ciężki, że masturbował się w gimnazjum, ale skończył z tym i jest już wolny od 3 lat. Byłam spokojna, nie podejmowałam tematu. Oboje zmagaliśmy się z czystością przedmałżeńską, która nie okazała się łatwa, ale teraz, w czasie przygotowań do ślubu, czułam, że daliśmy radę, że to było możliwe, że mimo całego szumu wokół seksu - to MY daliśmy radę! A kilka miesięcy przed sakramentem dowiaduję się, że 6 lat związku upłynęło w gorzkim kłamstwie. Ten grzech dla Marka jest znacznie dłuższy... Nie potrafię sobie z tym poradzić. Czuję, że jest to ponad moje siły. Zbyt mocno podkreślałam, jak bardzo zależy mi na szczerości, czystości, za wszelką cenę. Pierwszy argument, który wypłynął z ust Marka "nie mówiłem, bo wiem, że tego nie akceptowałaś". Po kilku rozmowach usłyszałam, że traktuje to jako grzech ciężki, ale boję się, że upłynęło zbyt mało czasu, że mógł stwierdzić to z całym przekonaniem. Nie towarzyszyła temu spowiedź, oczyszczenie Boga. Nieustannie pojawiają się w głowie myśli o tym, że przez tyle lat pielęgnował w sobie grzech, co nie pozostanie obojętne dla jego psychiki. Jest to skaza, nad którą chyba nie potrafię przejść. Seks to obecnie nagie panie w internecie i z tym ma wyłączne skojarzenia. Nie wiem co robić, poważnie myślę o odwołaniu ślubu. Rozmawiamy, nie chcę przekreślić tyle lat wspólnej drogi, pracy, uczuć, ale boję się, że kłamstwo, ten grzech... są ponad moje siły. Na razie mam deklarację, że zrywa z tym, chce mówić mi o wszystkim. Ale jak mam ufać, skoro nie ma podwaliny - zaufania. Nie chcę być naiwna, dlatego proszę o komentarz kogoś postronnego.



Jesteśmy tylko ludźmi i ulegamy słabościom,mniejszym lub większym,wszyscy bez wyjątku.Wiara nasza polega jednak nie na zatwardziałości naszych serc ale na przebaczeniu.Twój partner wykazał odwagę jak mało kto,chociaż z pewnym opóźnieniem,potrafił się przyznać do grzechu.To wiele znaczy.
Święty Piotr pytając się Chrystusa ile razy ma przebaczyć czy aż siedem razy,usłyszał od Jezusa,"nie mówię ci że siedem razy, ale siedemdziesiąt siedem razy" to znaczy zawsze.Wielkość chrześcijanina polega właśnie na tym że potrafi przebaczyć i to dosłownie wszystko,w Imię Chrystusa.
Jesteś Katoliczka to pewnie dobrze o tym wiesz.
Jeżeli to jest tylko ten jeden grzech,to nie warto przekreślać tej miłości,ale walczyć o nią do końca.Nie ma ludzi doskonałych na tym świecie,a kto by mówił że jest bez grzechu to sam siebie by oszukiwał.
Choć nie da się pewnych rzeczy zapomnieć i to jest naturalne,i obojętne czy to grzech nieczystości,kłamstwa,pożądliwości,kradzieży itp, ale zawsze trzeba przebaczyć i pamiętając umieć z tym żyć i kochać grzeszników.To jest prawdziwa Wiara.Nie ma takiego grzechu którego by nie można było przebaczyć.A Twój problem nie jest niczym odosobnionym,to się staje powszechnym zjawiskiem.
Pozdrawiam.

Autor:  joannabw [ N kwi 14, 2013 2:40 pm ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Mam wrażenie, że za głęboko wzięłaś sobie problem do serca. Nie wiem, czy taka drobiazgowość, roztrząsanie problemu nie szkodzi relacjom w małżeństwie. Szczerze mówiąc nie naciskałabym narzeczonego w tym temacie. Według mnie to już jest kwestia jego sumienia. Jeśli jest osobą wierzącą, nie wiadomo jak on odbiera ten problem. Może bardziej go to męczy jak ciebie.

Autor:  kropeczka_ns [ N kwi 14, 2013 6:06 pm ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Edytko takie problemy za sobą jak Twój narzeczony mają setki mężczyzn. Kwestia jest tylko w jego zrozumieniu że jest to grzech. A z każdego grzechu można powstać i się nawrócić. I na tym powinnaś się skupić. Pomóc mu uświadomić sobie grzech i dążyć do oczyszczenia w sakramencie Pokuty.

Autor:  patryk84 [ N kwi 14, 2013 7:38 pm ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Człowiek jest słaby, grzeszny, tak często upada. Ale ile razy mamy przebaczać, czy aż siedem razy? Nie aż siedem ale aż siedemdziesiąt siedem. Najważniejsze aby Twój narzeczony naprawdę żałował tego co robił. Pamiętasz św. Marię Magdalenę? Idź i nie grzesz więcej. Mamy naśladować Jezusa a to oznacza, że mamy przebaczać sobie nawzajem.
Myślę, że w tej sytuacji powinno być dużo wspólnej rozmowy oraz modlitwy i będzie dobrze.

Autor:  Alicja [ Pn kwi 15, 2013 1:31 am ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

widzę, że wszyscy wolą wersję "i żyli długo i szczęsliwie" :|
To ja napiszę trochę inaczej, bo inaczej to widzę.
Jeśli dobrze przeczytałam, to kiedy zaczęliście się spotykać, chłopak przyznał się do masturbacji we wcześniejszym okresie życia (gimanzjum), ale że z tym skończył i teraz będzie razem z tobą żył w czystości.
Wydawało się, że się udało, a tu taka informacja - że to udało się raczej Edytce, bo narzeczony napięcie seksualne jednak wyładowywał poprzez masturbację i przy pomocy pornografii.
Na pewno masturbacja, dodatkowo przy oglądaniu pornografii może prowadzic do złego nałogu, z którego potem trudno się wycofać.
Ja osobiście jeszcze bym zrozumiała, że chłopak miał "wpadki", ale że walczył z tym tj. żałował, korzystał z sakramentu spowiedzi, szukał pomocy w Eucharystii itd. Może niekoniecznie było o czym mówić narzeczonej, bo nie było się czym chwalić, ale jak już wyszło szydło z worka (i tak gratulacje za odwagę), to niepokoi mnie, że:
- nie dociera do niego powaga grzechu (choć w sumie dociera, że to grzech, skoro nie przystępował do Komunii),
- i jednak nie walczył z tym nałogiem (poprzez spowiedź, która umożliwiłaby mu przystepowanie do Komunii).

Być może, nie mogąc zwalczyć nałogu, racjonalizował sobie nałóg (że to naturalne, że inni też tak mają itp.), więc że to żadne wielkie wykroczenie, że to norma, ale skoro nie można przystępować do Komunii, to respektuje ten zakaz.
Nie wiem jak naprawdę było, ale trochę by mnie osobiście ostudziło to w planowaniu ślubu. Z jednej strony - widzę problemy z czystością, o którą facet nie walczył jak należy (spowiedź itd.), więc problemy z czystością mogą być nadal, lub problemy z właściwym i udanym pożyciem małżeńskim, bo niestety masturbacja i pornografia deformują podejście do współżycia i spłaszczają sprawę do doznań czysto fizycznych.
Z drugiej strony - jego postawa doprowadziła do podważenia zaufania, bo ani pisnął, że z tą czystością to nie jest tak różowo i nie powiedział co tak naprawdę sądzi o tym, bo bał się zerwania.
I z trzeciej strony, bo choc faceci nie są zbyt wylewni w temacie wiary, to być może chodzi na te spotkania Odnowy dla narzeczonej, a to go osobiście ani ziębi, ani grzeje. Może nie jest nastawiony negatywnie do wiary ale "swoje wie" i cięzko potem o wspólne stanowisko w wielu sprawach, jakie dotyczą małżeństwa. Dlaczego tak sądzę? Bo otrzymywana formacja w żaden sposób nie przyczyniła się do tego, aby korzystał z sakramentów, więc coś tu nie gra.
Byłam w Odnowie w czasach studenckiej młodości i wiem, że na spotkania przychodzili również ludzie, których formacja nie interesowała, ale po prostu lubili te towarzystwo.
Być moze nie jest to formacja dla twojego narzeczonego?
Nie ukrywam, ze Odnowa jest raczej dobra dla kobiet ;) bo dużo tam emocji, a jest wielu facetów, którzy zupełnie nie odnajdują się w takiej atmosferze.
Może to jest jakaś myśl, aby trochę zatrzymać się w organizacji ślubu, a zachęcić narzeczonego do jakiejś formacji (lub kontaktu z dobrym kapłanem), która bardziej odpowie jego charakterowi i nieco nim wstrząśnie, aby zrozumiał, że naprawdę ma z czym walczyć, bo pornografia i masturbacja to naprawdę nie jest takie nic, co spływa bez śladu..
Tym bardziej, że Edytka patrzy na sprawy wiary i czystości znacznie głębiej, niż zwykły standard narzeczeński (czyli: jak nie sypiamy ze sobą to ok, ale już dbałość o właściwe gesty, strój, słowa to dyrdymały).

Wybaczyć można, a nawet trzeba - dobrze, że temat wyszedł przed ślubem, ale nie zawsze wybaczenie oznacza zgodę na stan rzeczy jaki jest - niech się chłopak ogarnie, bo ma problem, którego nie widzi.
Same zapewnienia, że teraz to już na pewno zrywa z tym, są tyle warte, co wcześniejsze zapewnienia - czas zrobic coś konstruktywnego.
Niestety, nie może być to pod dyktando narzeczonej, zrobione "dla niej", ze strachu przed zerwaniem - to musi wypłynąć z jego własnego przekonania, wtedy przyniesie dobre owoce, nawet jeśli okupione kolejnymi upadkami.
Myślę, że:
po pierwsze modlitwa za narzeczonego :)
po drugie - troche poczekac ze ślubem (23 lata to nie ostatni dzwonek ;) )
po trzecie - dobry i wymagający kapłan, jakiś konkretny facet, który narzeczonemu powie, że przyszły mąz i ojciec rodziny ma mieć charakter, silną wolę, bo nie jedno jeszcze przed nim będzie w życiu trudne do pokonania jako dla katolika żyjącego zgodnie z wiarą, a jak rozkłada się na sprawie czystości, to jak wytrwa wobec innych spraw? Może taka rozmowa po męsku bardziej przemówi do narzeczonego? Oby :)
Na pewno nie należy tracić nadziei - bo katolik to nie pesymista :)
Ale też nie dać zamydlić sobie oczu czczą gadką, tylko poprosić o konkret :)

Autor:  joannaa [ Pn kwi 15, 2013 1:49 am ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Uwazam że najwazniejsze, dużo wąniejsze niż to czy on to kiedykolwiek robił, jest sprawa jego podejścia do zagadnienia teraz. Czy serio uważa to za grzech itp czy znowu może tylko dlatego tak powiedział bo Ty chiałaś to usłyszeć.
Osobna sprawa to pornografia i uzależnienie. Ale tu znowu jego podjście najwazniejsze.
Jesli podjeście ok to... każdy popełnia grzechy.
Byle na serio widział w tym problem. Bo jeśli dobrze zrozumiałam i dobrze czytam między wierszami to możę tu chodzić o poważne uzależnienie już. A nie tylko takie "każdy mężczyzna to robi". Na tym bym się skupiła a przestała juz mu suszyć głowę o to, ze w ogóle coś takiego miałow jego zyciu miejsce.

I na koniec troche z życia, trochę na pocieszenie, trochę ku przestrodze. Znam co najmniej jedno małżeństwo, w którym ten problem występował i trochę wciąż wystepuje i jest to dobre małżeństwo. Ale oczywiście, ze happy endu zawsze nie musi być. Co, moim zdaniem stanowi o tym, że tamtym jednak sie udało, to jest właśnie właściwe postzrganie tego jako problemu. Również przez męża.

Chyba dobrze, że nie odstawiasz tej sparwy calkiem na bok ale właśnie jak wyżej, skupiłabym się na jego podejściu. Żeby nie było czasem tak, że on obiecal, że zaprzestanie znowu tylko dlatego że Ty tak chciałaś.

Autor:  Edytka [ Pn kwi 15, 2013 9:13 am ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Potrzebowałam, żeby ktoś z zewnątrz spojrzał na sytuację. Targają mną różne emocje, które są zupełnie zrozumiałe, ale nie chcę pod ich wpływem decydować o kluczowych sprawach. Jestem dobrej myśli, przynajmniej wiem to w poniedziałek o 9. Co będzie potem w dużej mierze zależy od Marka. Chcę dać mu szansę, bardzo go kocham, a przede wszystkim to fajny chłopak, którego naprawdę lubię i wiem, że mógł gdzieś się zagubić. Tak jak wiele osób wspomniało, najważniejsza będzie spowiedź i jego podejście do sprawy. Jak na razie deklaracja o zaprzestaniu odnosi się wyłącznie do mnie, jest po prostu "dla mnie". Jest to o tyle dobry krok, że kończy grzech, ale najważniejsze będzie uświadomienie sobie, że "nie chcę tego robić, bo to jest złe". Nie chcę naciskać, postaram się wskazać kierunek. Jeżeli będę widziała progres, na pewno nie zrezygnuję, chociaż wiem, że będą wracały negatywne myśli i emocje, z którymi nie będę wiedziała co zrobić, ale wiem też, że nie chcę go tym obarczać, bo to mu nie pomoże.

Autor:  Arinette [ Wt kwi 26, 2016 9:32 pm ]
Tytuł:  Jak wrócić do czystości? [masturbacja]

Witam,

Mam 18 lat i już dość długo "ciągnie się" za mną grzech, którym jest masturbacja, a także korzystanie z pornografii. Od jakiegoś czasu jednak jestem zakochana i ta miłość otworzyła mi oczy na to, jak wielki popełniam błąd. Chce wyzbyć się tego grzechu, dla Chrystusa i by móc, po ślubie, ofiarować się czystą i piękną duchowo mężczyźnie, którego pokochałam. Staram się, modlę, no i oczywiście spowiadałam się, jednak jak dotąd udało mi się utrzymać jedynie "okresy" czystości - prędzej czy później wciąż wracam do grzechu. Ogromnie tego żałuje, właściwie od razu po popełnieniu i wyrzucam sobie, że nie potrafię nad sobą panować.

Chciałabym prosić o radę. Czy ktoś miał podobny problem lub wie, co mogłabym zrobić, żeby lepiej radzić sobie z pokusą? Nie pogardziłabym także wsparciem w modlitwie :)

Autor:  Hades [ Wt kwi 26, 2016 10:39 pm ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Edyta daj mu szansę!

To młody chłopak - ma pewnie zawyżone hormony.
Znam ten problem bardzo dobrze niestety ...
Sam byłem taki - długo!
Nawet gorzej bo trwało i po ślubie (wiem - obciach)...
Ale da się wyleczyć! Jeśli to chłopak wierzący to na pewno da sobie rady.
Poza tym po ślubie jak będzie regularny seks - sprawa się nieco polepszy.
Regularna spowiedź jest tu bardzo pomocna bez dwóch zdań.
Natomiast inicjatywa zerwania z grzechem musi wyjść od niego. Mi trochę pomogła moja żona. Dała mi dosyć mocno do zrozumienia - że tak nie będzie i nie żartowała.

:)

Pomogło!

Autor:  west [ Śr kwi 27, 2016 5:38 am ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Edytka napisał(a):
Witajcie, piszę na forum po raz pierwszy, ponieważ potrzebuję komentarza osób wyznających Boskie wartości na temat sytuacji, w której się znalazłam.
Mam 23 lata, jestem w związku ponad 6 lat. Oboje z Markiem jesteśmy osobami wierzącymi. Uczestniczyliśmy w Odnowie w Duchu Świętym, bardzo zbliżyłam się do Bogu w ostatnich latach, ale już na samym początku mieliśmy jasno określone wartości. Bardzo szybko w naszym związku pojawił się temat seksu przedmałżeńskiego, na szczęście mieliśmy te same poglądy i właściwie wszystko szło w dobrym kierunku. Jesteśmy zaręczeni, ślub jest zaplanowany na wrzesień tego roku. Niestety, niedawno pojawił się problem, który mnie przerasta. Pół żartem, pół serio, zupełnie bez powodu zapytałam Marka, czy się masturbował, nie chciał odpowiedzieć, co nie dało mi spokoju i po kilku minutach usłyszałam "tak". Szok i niedowierzanie. Rozmawialiśmy o tym już kilkakrotnie od tamtego wyznania, okazało się, że masturbacji towarzyszyła pornografia. Szybko okazało się, że Marek nie uważa ani jednego, ani drugiego za grzechu. Nie przystępował do Komunii, co swoją drogą już wcześniej mnie martwiło, ponieważ widziałam jak jest zaniedbany duchowo. Odnowa zmieniła trochę sprawę, ja kontynuowałam swój rozwój, próbowałam rozmawiać o Bogu, ale Marek stwierdzał, że to jego sprawa. Już wtedy nie dawało mi to spokoju, nie tak chciałam tworzyć związek, później małżeństwo. Nie sądziłam jednak, że sprawa wygląda tak poważnie. Poznaliśmy się w liceum, wtedy na początku otrzymałam od Marka zapewnienie, że masturbację uważa za grzech ciężki, że masturbował się w gimnazjum, ale skończył z tym i jest już wolny od 3 lat. Byłam spokojna, nie podejmowałam tematu. Oboje zmagaliśmy się z czystością przedmałżeńską, która nie okazała się łatwa, ale teraz, w czasie przygotowań do ślubu, czułam, że daliśmy radę, że to było możliwe, że mimo całego szumu wokół seksu - to MY daliśmy radę! A kilka miesięcy przed sakramentem dowiaduję się, że 6 lat związku upłynęło w gorzkim kłamstwie. Ten grzech dla Marka jest znacznie dłuższy... Nie potrafię sobie z tym poradzić. Czuję, że jest to ponad moje siły. Zbyt mocno podkreślałam, jak bardzo zależy mi na szczerości, czystości, za wszelką cenę. Pierwszy argument, który wypłynął z ust Marka "nie mówiłem, bo wiem, że tego nie akceptowałaś". Po kilku rozmowach usłyszałam, że traktuje to jako grzech ciężki, ale boję się, że upłynęło zbyt mało czasu, że mógł stwierdzić to z całym przekonaniem. Nie towarzyszyła temu spowiedź, oczyszczenie Boga. Nieustannie pojawiają się w głowie myśli o tym, że przez tyle lat pielęgnował w sobie grzech, co nie pozostanie obojętne dla jego psychiki. Jest to skaza, nad którą chyba nie potrafię przejść. Seks to obecnie nagie panie w internecie i z tym ma wyłączne skojarzenia. Nie wiem co robić, poważnie myślę o odwołaniu ślubu. Rozmawiamy, nie chcę przekreślić tyle lat wspólnej drogi, pracy, uczuć, ale boję się, że kłamstwo, ten grzech... są ponad moje siły. Na razie mam deklarację, że zrywa z tym, chce mówić mi o wszystkim. Ale jak mam ufać, skoro nie ma podwaliny - zaufania. Nie chcę być naiwna, dlatego proszę o komentarz kogoś postronnego.


85% młodych mężczyzn w anonimowych ankietach przyznaje, że to robiło. Reszta, nawet anonimowo kłamie. Weź kobieto do ręki pierwszą lepszą książkę o biologii człowieka.

Autor:  west [ Śr kwi 27, 2016 5:44 am ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Ale stary wątek ktoś wygrzebał. Chyba jakieś nocne wyrzuty sumienia go naszły, albo z żoną seksu nie było miesiąc.

Autor:  merss [ Śr kwi 27, 2016 7:46 am ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Nowy podczepiony do starego, bo problem stary jak świat. Tyle, że widać nowy umknął uwadze. :)

Autor:  marcin9098 [ Śr kwi 27, 2016 10:48 am ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Arinette
Kiedy przychodzi pokusa odmawiaj "Pod Twoją obronę. ...", gwarantuje że przejdzie. Jak przyjdzie znowu to odmów różaniec. Pokusa pochodzi od szatana a on nienawidzi Maryi. Im więcej ciebie kusi, tym więcej modl sie do Maryi. Stopniowo pokus będzie coraz mniej.
Żyj w stanie łaski uswiecajacej, jak upadniesz biegnij szybko do spowiedzi. Unikaj myślenia: idę jutro do spowiedzi, więc dzisiaj mogę zgrzeszyć i tak wyznam to na spowiedzi.
Postaraj sie iść codziennie na Eucharystię, pros Boga o łaskę uwolnienia z tego grzechu. Jeśli masz w parafii adoracje Najświetszego Sakramentu to korzystaj z tego. To czas kiedy Jezus będzie ciebie uzdrawial.

P.s. w sumie moglaby sie tutaj odezwać tez Edyta, chyba już są po ślubie :)

Autor:  mareta [ Śr kwi 27, 2016 2:50 pm ]
Tytuł:  Re: Wieloletnie kłamstwo z związku - pornografia i samogwałt

Mój mąż, dopiero wiele lat poślubię przyznał, że "bez tego się nie dało", wcześniej tylko się uśmiechał, nie mówiąc nic. Przyznam, że nie indagowałam go zbyt mocno.
Bardziej od "tego" niepokoiłoby mnie ukrywanie prawdy, nieszczerość. To takie niedojrzałe i dziecinne zachowanie typu- nie powiem, bo mnie skrzyczy. Odpowiedzialny facet nie boi się powiedzieć prawdy i wziąć na klatę konsekwencji. Pozdrawiam

Strona 1 z 2 Strefa czasowa: UTC + 2
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/