Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt wrz 29, 2020 10:02 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 845 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 57  Następna strona
 Miłość, sex, grzech 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 11, 2009 12:32 pm
Posty: 314
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
ZubenNinja nie należy popadać zbytnio w paranoje, najważniejsze jest aby każdy stosunek kończony był w pochwie, a jeśli wcześniej się bawisz pieszczotliwie i nawet jak niecała sperma została w ciele kobiety, to nie jest to już grzechem ciężkim.

ZubenNinja napisał(a):
Dobrze ale czy to od razu oznacza, że mając żonę musiałbym zrezygnować z ulubionych pieszczot w dni płodne, które wspólnie sprawiają nam przyjemność tylko dlatego że jest to grzech i Kościół na to nie przyzwala (mowa tutaj o hiszpance)?

Nie jesteś zwierzęciem jak królik, że musisz codziennie uprawiać seks, zdrowy człowiek potrafi być wstrzemięźliwy, a wstrzemięźliwość jest ważną cnotą w rozwoju duchowym.

"Niech sobie niczego nie przywłaszczają, ale niech im dochowują całkowitej, niezawodnej wierności, aby we wszystkim byli ozdobą nauki Zbawiciela naszego, Boga. Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, Nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli" (List św. Pawła do Tytusa 2,10)

ZubenNinja napisał(a):
Katolicy i tak robią to co lubią w łóżku - ilu tak naprawdę przestrzega tych wszystkich ograniczeń? Bo z tego co widzę to tylko najbardziej ortodoksyjni. To jeszcze nic - sporo jest małżeństw katolickich gdzie małżonkowie ciągle grzeszą seksualnie i decydują się nie chodzić do komunii bo wiedzą, że i tak będą dalej grzeszyć (choćby stosując prezerwatywę z obawy przed wpadką). I nie ma im się co dziwić.

A no nie ma co się dziwić, że wielu zostanie potępionych, bo "ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują." (Ewangelia św. Mateusza 7,14)

_________________
"Racz, Panie, wynagrodzić życiem wiecznym wszystkim, którzy dobrze czynią ze względu na imię Twoje".


Wt maja 26, 2015 4:46 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
Lepton napisał(a):
A no nie ma co się dziwić, że wielu zostanie potępionych, bo "ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują." (Ewangelia św. Mateusza 7,14)

Właściwie dlaczego jeden grzech ma decydować o potępieniu? Bóg przecież osądza człowieka z całego jego życia. Co jeśli w życiu człowiek był uczciwy, pomagał biednym, spełniał uczynki miłosierdzia względem bliźniego, modlił się ale jednak grzeszył seksualnie wraz z żoną? Czy naprawdę ten jeden grzech sprawia że zostanie potępiony? Ilu to jest morderców i gwałcicieli którzy notorycznie grzeszą a w ostatniej chwili się nawracają i trafiają do czyśćca a takie małżeństwo miałoby zostać potępione?


Wt maja 26, 2015 5:09 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn lut 04, 2013 6:06 pm
Posty: 1243
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
Widzisz Barney, sam stwierdziles ze nigdzie W Bibli nie ma slowa o tym gdzie nasienei meza ma byc zlozone, bo o tym mowa w temacie.
Duch Sw.przypomni apostolom, teraz ksiezom co Jezus powiedzial,a tego nie powiedzial.
Co zwiazecie bedzie zwiazane....... ,chodzi chyba o sluby malzonkow, wspolzycia nie dotyczy.
Kto was slucha mnie slucha,tak ksieza powinni glosic tylko to, co jest zapisane w Biblii i tego co Jezus im powiedzial i nauczal,a tego nie powiedzial.
Wymysl KK, gdyby seks nie sprawial przyjemnosci Bog by nie stworzyl tak mezczyzny i kobiety,stworzyl by ich bez odczuwania przyjemmnosci,wtedy by wspolzyli tylko dla prokreacji.a kiedy czerpia z tego przyjemnosc,chca wspolzyc czesciej,a dzieci planuja.


Wt maja 26, 2015 5:47 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 11, 2009 12:32 pm
Posty: 314
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
ZubenNinja napisał(a):
Właściwie dlaczego jeden grzech ma decydować o potępieniu? Bóg przecież osądza człowieka z całego jego życia. Co jeśli w życiu człowiek był uczciwy, pomagał biednym, spełniał uczynki miłosierdzia względem bliźniego, modlił się ale jednak grzeszył seksualnie wraz z żoną? Czy naprawdę ten jeden grzech sprawia że zostanie potępiony? Ilu to jest morderców i gwałcicieli którzy notorycznie grzeszą a w ostatniej chwili się nawracają i trafiają do czyśćca a takie małżeństwo miałoby zostać potępione?

To zależy czy żałujesz za ten grzech, czy spowiadasz się z niego i starasz się poprawić, cały czas pracując nad sobą, aby wyprostować swoje skrzywione sumienie... Bo jeśli nie, to nie możesz przyjmować Eucharystii, a Jezus nauczał:

„Kto będzie karmił się Moim ciałem i Moją krwią i przyoblekał się we Mnie, ten jest Mój, teraz i na wieki. Ale jeśli nie będzie karmić się moim ciałem i pić Mojej krwi, to nie ma w nim (w niej) życia wiecznego.”

Tajemnica grzechu jest naprawdę groźna. Grzech jest to -- powiada katechizm -- świadome i dobrowolne złamanie prawa Bożego. Ale każdy popełniony grzech zwiększa naszą niewolę: coraz trudniej człowiekowi postępować zgodnie z prawem Bożym; ta moja druga, niedobra natura naciska coraz więcej, abym popełniał grzechy następne. Grzech rodzi grzech; jak często powtarzał św. Augustyn: szczególnie ciężką karą za grzech jest to, że człowiek prawie nie może już powstrzymać się od grzechów następnych. Tę groźną tajemnicę grzechu opisuje dramatycznie św. Paweł: tych, którzy postępują bezbożnie, "Bóg wyda na łup ich własnych namiętności, aby dopuszczali się nieczystości i bezczeszczenia własnych ciał" (Rz 1,24). Na tajemnicę zniewolenia do grzechu wskazują również biblijne pojęcia zatwardziałości serca i zaślepienia. Apostoł Paweł poucza, że człowiek może "doprowadzić siebie do zatwardziałości i oddać się rozpuście, popełniając zachłannie wszelkiego rodzaju grzechy nieczyste" (Ef 4,19). Są tacy, których umysły zaślepił bóg tego świata, aby nie olśnił ich blask Ewangelii chwały Chrystusa, który jest obrazem Boga" (2 Kor 4,4).

Człowiek, który popadł w nałóg, tej groźnej tajemnicy grzechu doświadcza szczególnie namacalnie. Nie znaczy to oczywiście, żeby był człowiekiem gorszym od innych, którzy są wolni od takiego nałogu; z nałogu wynika tyle tylko, że trzeba się z niego wyzwolić. Bo z grzechem jest jak z chorobą; są choroby jawne i są choroby ukryte, i te ostatnie mogą być groźniejsze od tych pierwszych. Każdy grzech pustoszy człowieka duchowo, raz jednak spustoszenie to widać (jak w przypadku nałogu) gołymi oczami, kiedy indziej jest ono ukrytym rakiem, który drąży nasz duchowy organizm i -- jeśli nie uleczy nas łaska Chrystusa -- ujawni się w najbardziej nieoczekiwanym momencie.

Jak walczyć z nałogiem samogwałtu? Przede wszystkim nie egocentrycznie. To, że "dorobiłem się" jakiegoś nałogu, ogromnie upokarza moją miłość własną. Człowiek postanawia więc -- kierując się bardziej miłością własną niż pragnieniem duchowej czystości -- wykorzenić z siebie swój nałóg. Ponieważ zaś takie egocentryczne postanowienie bywa zwykle nieskuteczne, więc ogarnia mnie przygnębienie, rozpacz, zniechęcenie albo też przeciwnie: zaczynam sobie bagatelizować nałóg, tłumaczyć sobie, że wszyscy ludzie mają jakieś nałogi, wmawiać sobie, że jest to sprawa czysto fizjologiczna, nie zaś moralna.

Otóż walka z nałogiem winna być jednocześnie przezwyciężaniem swojego egocentryzmu. Trzeba uczyć się pokornej radości z każdego drobnego sukcesu w tej walce: bo drobne sukcesy pracują na postawę ostateczną, choćby tego nie było widać, choćby nawet chwilami wydawało się, że drobne sukcesy niczego nie posuwają naprzód. Muszę też porzucić wszelkie lęki, czy sobie poradzę w chwili pokusy albo czy w ogóle zdołam się z tego nałogu wyzwolić. Są to lęki egocentryczne: niepokoi mnie to, czy ja sobie poradzę, czy ja odniosę zwycięstwo.

Tymczasem zawsze, kiedy przychodzi nam zmagać się ze złem, powinniśmy pamiętać o tym, że tylko Chrystus może nas skutecznie i raz na zawsze od zła uwolnić. Nałóg czy nawet sama tylko świadomość, że mogę nie oprzeć się pokusie (a któż z nas może za siebie ręczyć?), jest świadectwem, że trzeba nam szukać coraz głębszej, prawdziwszej więzi z Chrystusem. Niestety, nawet tutaj człowiek może zachowywać się egocentryczne: bo przecież nie chodzi o to, że to ja mam pogłębić więź z Chrystusem, nadać jej większą prawdziwość. To, co ja mogę tu zrobić, to pokornie szukać Chrystusa, prosić Chrystusa o łaskę Jego nawiedzenia i Jego mocy, przepraszać Go za to, że się przed Nim zamykam, choć najczęściej -- na skutek swojego zaślepienia -- nawet o tym nie wiem.

Chrystusa szuka się przez modlitwę i pragnienie zachowywania Bożych przykazań, przez przystępowanie do sakramentów, świadczenie dobra innym. Dlaczego jednak skuteczność tych środków, jeśli je stosujemy w walce z naszymi nałogami, jest tak różna? Dlaczego jedni doświadczają ich skuteczności w sposób wręcz cudowny, a innym nawet te środki -- a lepszych środków do walki ze złem Kościół już nie ma -- nie pomagają? Odpowiedź wydaje się prosta. Jedni, stosując te środki, dostąpili łaski zjednoczenia z Chrystusem, łaski cudownie przemieniającej człowieka. Drudzy wciąż jeszcze o tę łaskę muszą się ubiegać: oby tylko nie zwątpili w moc Chrystusa, oby tylko zawsze pamiętali, że łaska Chrystusa jest jednocześnie darem, a zarazem trzeba jej szukać w pocie czoła; oby tylko nie zrazili się niepowodzeniami, ale ciągle na nowo podejmowali walkę ze swoim złem, choćby chwilami wydawała im się ona beznadziejna. Chwila wyzwolenia przyjdzie na pewno, może już wkrótce, a przeważnie wcześniej, niż się tego spodziewamy.

Jest to bardzo charakterystyczne dla doświadczeń ludzi, którzy przezwyciężyli nałóg mocą wiary, że opuścił on ich właściwie nie wiadomo kiedy. Walczyli z nim i nie bardzo im się to udawało, popadali w zwątpienie i nabierali nowej nadziei, mnożyli modlitwy, a Chrystus jakby ich nie wysłuchiwał: aż pewnego dnia ze zdumieniem stwierdzili, że są wolni. Teraz sami sobie się dziwią, że mogli kiedyś trwać w nałogu; wierność Bożemu prawu wydaje im się taka prosta!

I jeszcze trzy wskazówki szczegółowe. Po pierwsze, nie trzeba na trudnościach z przezwyciężeniem nałogu koncentrować swojej głównej moralnej uwagi. Dobrze jest czasem modlić się jakoś tak: "Panie Boże, wiem, że moje grzechy są wielkie. Może większe, niż zdaję sobie z tego sprawę. Ale przecież Ty widzisz, że jestem nie tylko grzesznikiem, że sporo jest we mnie dobrego. Wiem, moje dobro jest Twoim darem, ale jest ono zarazem świadectwem, że nie jestem Tobie tak zupełnie niewierny. Zapewne czynione przeze mnie dobro jest skażone grzechem, ale jednak trochę tego dobra we mnie jest. Pomóż mi wyrwać się z moich grzechów, a zarazem dziękuję Ci za to wszystko dobro, które już teraz czynię!"

Każdego, kto nie może sobie poradzić ze swoim nałogiem, bardzo zachęcam do takiej modlitwy. Chodzi o to, żeby nie pozwolić szatanowi, aby narzucił nam nieprawdziwą perspektywę w spojrzeniu na mój grzech. Nie wolno mi bagatelizować grzechu, ale nie wolno mi również patrzeć na siebie wyłącznie przez pryzmat mojego grzechu. Źle jest, jeśli nie tęsknię za wyzwoleniem z mojego grzechu, ale również jest źle, jeśli straciłem nadzieję na wyzwolenie.

Po wtóre, zdarza się, że ktoś, udręczony nałogiem, zaczyna mieć żal do Pana Boga, że dał nam takie trudne przykazania. Tego rodzaju pretensje do Pana Boga zdradzają, że nie rozumiemy sensu Jego prawa, że przykazania traktujemy jako arbitralne nakazy lub zakazy. Toteż różne takie żale do Boga należy przezwyciężać modlitwą o dar rozumienia Bożych przykazań i o dar tęsknoty za tym dobrem, którego Boże przykazania bronią. Bo wydaje się, że większość naszych kłopotów z opanowaniem płciowości bierze się zarówno z niedostatku naszego przeświadczenia o sensie czystości, jak z wątłości naszych tęsknot, aby te sprawy ułożyć sobie naprawdę po Bożemu. Tu wydaje się leżeć główna przyczyna tego, że normy moralne, wchodzące w zakres szóstego przykazania dekalogu, uważamy za trudne. A przecież "przykazania Boże nie są trudne" (1 J 5,3). To my je czynimy trudnymi, jeśli na przykład zaczniemy kierować się niezdrową ciekawością albo będziemy zbyt leniwi, żeby od pokusy odwrócić się w samym jej początku.

Po trzecie, w walce z nałogiem nie trzeba chyba przeceniać potrzeby tzw. silnej woli. Czymś ważniejszym wydaje się mieć dostatecznie wielki cel. Ktoś może na przykład całymi latami walczyć z nałogiem palenia: raz po raz podejmował wielkie postanowienia, z najwyższym trudem osiągał jakieś nieznaczne sukcesy, wielokrotnie rezygnował z walki i znowu podejmował postanowienia. I oto pewnego dnia przyszedł zawał, choremu powiedziano, że palenie byłoby samobójstwem. Wówczas jakby nożem uciął: nałóg po prostu zniknął, bez wielkich postanowień, bez szczególnego przezwyciężania się. Chory bardzo egzystencjalnie zrozumiał, że nałóg jest czymś szkodliwym. Pojawił się wielki cel: ratowanie zagrożonego życia.

Podobnie bywa z wszystkimi nałogami. Jeśli ktoś popadł w jakiś nałóg i trudno mu się z niego wydobyć, niekoniecznie świadczy to o słabej woli. Sytuacja ta jest raczej świadectwem słabej wiary. Toteż nam wszystkim, ale zwłaszcza tym, którzy mają jakieś szczególne trudności z zachowaniem Bożych przykazań, trzeba często się modlić: "Wierzę, Panie, ale zaradź memu niedowiarstwu!" (Mk 9,24)

_________________
"Racz, Panie, wynagrodzić życiem wiecznym wszystkim, którzy dobrze czynią ze względu na imię Twoje".


Wt maja 26, 2015 5:49 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn lut 04, 2013 6:06 pm
Posty: 1243
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
ZubenNinja napisał(a):
Lepton napisał(a):
A no nie ma co się dziwić, że wielu zostanie potępionych, bo "ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują." (Ewangelia św. Mateusza 7,14)

Właściwie dlaczego jeden grzech ma decydować o potępieniu? Bóg przecież osądza człowieka z całego jego życia. Co jeśli w życiu człowiek był uczciwy, pomagał biednym, spełniał uczynki miłosierdzia względem bliźniego, modlił się ale jednak grzeszył seksualnie wraz z żoną? Czy naprawdę ten jeden grzech sprawia że zostanie potępiony? Ilu to jest morderców i gwałcicieli którzy notorycznie grzeszą a w ostatniej chwili się nawracają i trafiają do czyśćca a takie małżeństwo miałoby zostać potępione?


Nie wiemy czy dusze trafiaja do czysca.poczytaj sobie "pytania do Jezuitow"Jezuita odpowiada na pytanie co dzieje sie z dusza po smierci?.Dusza jest w przestrzeni bezczasowej, gdzie czeka na zmartwychwstanie ,nic nie mowi o czysccu.Ksieza mowia co innego gdzie ejst prawda,dlaczego sa takie rozbierznosci,bo nikt tak na prawde nie wie gdzie jest dusza?


Wt maja 26, 2015 5:59 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn lut 04, 2013 6:06 pm
Posty: 1243
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
(Rz1,24) mowa o gejach i lezbijkach,a nie o malzonkach ,ktorzy są po ślubie sakramentalnym.


Wt maja 26, 2015 6:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sty 06, 2009 12:25 pm
Posty: 1704
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
Królewska cnota umiaru... Czyżby dotyczyła tylko jadła (bo będziesz otyły), picia (bo staniesz się alkoholikiem), mamony (bo staniesz się chciwy, nieuczciwy), etc. Natomiast nadmiar w alkowie, czyż nie czyni szkody na duszy? A może to miejsce, w którym o nadmiarze w ogóle nie należy mówić, bo i takowy nie istnieje?

Właśnie o umiarkowaniu, ciekawy artykuł:

W rozwoju cnoty umiarkowania można wyróżnić dwa etapy, a zarazem stopnie. Etap pierwszy, mniej zaawansowany, tradycja tomistyczna określa nazwą powściągliwość, zastrzegając jakby nazwę umiarkowanie dla zaawansowanego stanu w rozwoju tej cnoty. Powściągliwość inicjuje proces wypracowania rozumnego umiaru w zakresie pragnień i korzystania z dóbr tego świata. Jest to bowiem tylko chęć, pragnienie opanowania swych dążeń w zakresie przyjemności. Stanowi to początek, pierwszy stopień do umiarkowania w pełnym tego słowa znaczeniu. J. Pieper nazywa go "projektem" w odróżnieniu od "doskonałego urzeczywistnienia". "Pierwsze jest mniej doskonałe niż drugie, bo tam siła rozumowego porządku mogła przetworzyć zaledwie wolę, ale jeszcze nie władzę pożądania zmysłowego, podczas gdy tu zarówno wola, jak i pożądanie nosi piętno ordo rationis".

Kształtowanie osobowości na etapie "powściągania pragnień" polega na utrwaleniu chęci i umacnianiu woli w jej pragnieniu przezwyciężenia ciążenia ku temu, co przyjemne. Jest to konieczny początek dalszego procesu, w którym wola sięga do dziedziny popędów, by porządkować rodzące się tam chęci i pragnienia zgodnie z "umiarem". Takiego pełnego "uporządkowania siebie" domaga się właściwie pojęta miłość siebie. Dopiero umiarkowanie zapewnia człowiekowi obciążonemu skutkami grzechu pierworodnego uwolnienie od dominacji niższej, popędowej sfery pragnień i doznań.

W tej sytuacji grzechy nieumiarkowania są również grzechami godzącymi w szlachetną miłość siebie. Grzechy te, podobnie jak sama cnota podlegają pewnemu ustopniowaniu. Na stopniu niższym wykroczenie moralne ma znamię nieopanowania, płynącego raczej z ludzkiej słabości niż ze złej woli. Na stopniu wyższym mamy już do czynienia z grzechami nieumiarkowania, płynącymi wyraźnie ze złej woli. Wyznacza go nie słabość woli, lecz świadome podporządkowanie się żądzy przyjemności prowadzące w konsekwencji do takiego stanu ducha gdzie nie odczuwa się z tego powodu żadnego żalu czy niepokoju sumienia.

http://www.katolik.pl/rola-cnoty-umiark ... 16,cz.html

_________________
" Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią." Mt 5, 7


Wt maja 26, 2015 6:15 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pn gru 22, 2014 11:04 pm
Posty: 513
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
Lepton napisał(a):
najważniejsze jest aby każdy stosunek kończony był w pochwie


A jak żona jest w ciąży to ten świetny nakaz też obowiązuje?


Wt maja 26, 2015 7:09 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn lut 04, 2013 6:06 pm
Posty: 1243
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu prowadzi do chorób i nałogów,a to jest grzech.Temat natomiast nie totyczy,nieumiarkowania w poczynaniach,tylko dotyczy pytania w którym autor tego wątku pyta,czy nasienie nie złożone w drogach rodnych kobiety,jest grzechem? Ja mówię ze nie jest,bo Jezus nigdzie o tym nie mówił i ten zakaz nazwany grzechem, jest wymyslem KK.


Wt maja 26, 2015 8:53 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15340
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
ZubenNinja napisał(a):
Życie to jednak życie - Możecie się kłócić i obstawać przy swoim ale sami się kiedyś przekonacie na własnej skórze, że nie wszystko jest takie kolorowe i oczywiste jak naucza Kościół. Ile to jest na świecie kobiet i mężczyzn, którzy zawierzyli naukom Kościoła iż stracą dziewictwo dopiero po ślubie z tym jedynym a kończą jako nieszczęśliwi 40-letni kawalerowie bądź panny, które ciągle maja nadzieję że spotkają swego księcia z bajki.
I jaki z tego wniosek? Że należy sobie pogrzeszyć póki się jest młodym?
Rozumienie przykazania jako czegoś dobrego, na co nie nie pozwala nam Bóg to skrajny brak zrozumienia - Boga, Kościoła, chrześcijaństwa w ogóle.
Cytuj:
Co do drugiej części chcę Cię poinformować, że patrzę na życie obiektywnie - mam swoje zdanie i argumenty, nie zgadzam się do końca ze wszystkim co twierdzi Kościół w sprawach "łóżkowych" - nie podoba mi się to, że Kościół nie pozwala na zwykły seks oralny między małżonkami bez penetracji ale gdy już mają zamiar uprawiać seks klasyczny to nic nie stoi na przeszkodzie by "walili" się oralnie i analnie. To jest dla mnie OBŁUDA!
No cóż, widocznie nie znasz lub nie rozumiesz z czego to wynika.
Jednak to nie Ty będziesz sądził Kościół, lecz odwrotnie.
Cytuj:
Dobrze ale czy to od razu oznacza, że mając żonę musiałbym zrezygnować z ulubionych pieszczot w dni płodne, które wspólnie sprawiają nam przyjemność tylko dlatego że jest to grzech (...)
Owo "tylko" w tym zdaniu dyskwalifikuje Cię jako chrześcijanina.
Cytuj:
Katolicy i tak robią to co lubią w łóżku - ilu tak naprawdę przestrzega tych wszystkich ograniczeń? Bo z tego co widzę to tylko najbardziej ortodoksyjni. To jeszcze nic - sporo jest małżeństw katolickich gdzie małżonkowie ciągle grzeszą seksualnie i decydują się nie chodzić do komunii bo wiedzą, że i tak będą dalej grzeszyć (choćby stosując prezerwatywę z obawy przed wpadką). I nie ma im się co dziwić.
Po pierwsze - ludzie zwykle sądzą po sobie (Neron uważał wszystkich za równie zepsutych jak on sam). Ty też sądzisz po sobie.
Po drugie - jakie ma znaczenie ile osób grzeszy? Grzech jest przes to mniej obrzydliwy?
Cytuj:
Właściwie dlaczego jeden grzech ma decydować o potępieniu?
A dlaczego jak człowiek ukradnie czy zamorduje idzie do więzienia, mimo że nie zdradzał żony, kochał dzieci i płacił podatki?
Myślisz że "tak w ogóle" jesteś godzien Nieba i zbawienie Ci się należy?.
Cytuj:
Bóg przecież osądza człowieka z całego jego życia. Co jeśli w życiu człowiek był uczciwy, pomagał biednym, spełniał uczynki miłosierdzia względem bliźniego, modlił się ale jednak grzeszył seksualnie wraz z żoną? Czy naprawdę ten jeden grzech sprawia że zostanie potępiony?
Myślisz, ze jesteś w stanie się sam - za pomocą swoich czynów - zbawić?
Cytuj:
Ilu to jest morderców i gwałcicieli którzy notorycznie grzeszą a w ostatniej chwili się nawracają i trafiają do czyśćca a takie małżeństwo miałoby zostać potępione?
Kolejne niezrozumienie. Możliwość zbawienia (uratowania przez Boga) nie zależy od ciężkości grzechu, lecz od tego czy się od niego odwrócimy.
tesia napisał(a):
Widzisz Barney, sam stwierdziles ze nigdzie W Bibli nie ma slowa o tym gdzie nasienei meza ma byc zlozone, bo o tym mowa w temacie.
Duch Sw.przypomni apostolom, teraz ksiezom co Jezus powiedzial,a tego nie powiedzial.
Co zwiazecie bedzie zwiazane....... ,chodzi chyba o sluby malzonkow, wspolzycia nie dotyczy.
A niby czemu? Bo CI się nie podoba?
Cytuj:
Kto was slucha mnie slucha,tak ksieza powinni glosic tylko to, co jest zapisane w Biblii i tego co Jezus im powiedzial i nauczal,a tego nie powiedzial.
Kolejny absurd. To znaczy że można kopiować nielegalnie np. gry komputerowe, "bo Jezus tego nie powiedział"?
Jezus nie wygłaszał Kodeksu Karnego, tylko powiedział na czym polega związek mężczyzny i kobiety. Z tego wynika wszystko inne/
Cytuj:
Wymysl KK, gdyby seks nie sprawial przyjemnosci Bog by nie stworzyl tak mezczyzny i kobiety,stworzyl by ich bez odczuwania przyjemmnosci,wtedy by wspolzyli tylko dla prokreacji.a kiedy czerpia z tego przyjemnosc,chca wspolzyc czesciej,a dzieci planuja.
Nawet nie znasz nauki Kościoła na temat seksu, skoro wypisujesz takie androny. A może znasz, tylko świadomie przekręcasz dla ułatwienia sobie polemiki?
Cytuj:
Nie wiemy czy dusze trafiaja do czysca.poczytaj sobie "pytania do Jezuitow"Jezuita odpowiada na pytanie co dzieje sie z dusza po smierci?.Dusza jest w przestrzeni bezczasowej, gdzie czeka na zmartwychwstanie ,nic nie mowi o czysccu.Ksieza mowia co innego gdzie ejst prawda,dlaczego sa takie rozbierznosci,bo nikt tak na prawde nie wie gdzie jest dusza?
Tesiu, doprawdy, trochę poczytaj zanim się zaczniesz wypowiadać (choćby na temat Czyśćca). Bo aż niesmacznie czytac bzdury, które wypisujesz.
pachura napisał(a):
A jak żona jest w ciąży to ten świetny nakaz też obowiązuje?
A co to ma do rzeczy?

tesia napisał(a):
Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu prowadzi do chorób i nałogów,a to jest grzech.Temat natomiast nie totyczy,nieumiarkowania w poczynaniach,tylko dotyczy pytania w którym autor tego wątku pyta,czy nasienie nie złożone w drogach rodnych kobiety,jest grzechem? Ja mówię ze nie jest,bo Jezus nigdzie o tym nie mówił i ten zakaz nazwany grzechem, jest wymyslem KK.
Jezus mówił, że w sprawach w których nie masz pewności, masz słuchać Kościoła. Nie słuchając Kościoła, nie słuchasz Jezusa, więc nie powtarzaj tu tej niemądrej mantry.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Wt maja 26, 2015 10:15 pm
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pn gru 22, 2014 11:04 pm
Posty: 513
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
Barney napisał(a):
Jezus mówił, że w sprawach w których nie masz pewności, masz słuchać Kościoła. Nie słuchając Kościoła, nie słuchasz Jezusa, więc nie powtarzaj tu tej niemądrej mantry.


Jezus nazywał uczonych w piśmie "plemieniem żmijowym".


Wt maja 26, 2015 11:13 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
Czekaj - twierdzisz, ze każdy katolik powinien we wszystkim popierać i zgadzać się ze stanowiskiem Kościoła? Dostosowywać się do wszystkich zasad nawet jeśli z logicznego punktu widzenia są absurdalne? Nie mam prawa mieć własnego zdania bo Kościół we wszystkim ma racje - nawet samodzielne myślenie jest niewłaściwe, lepiej nic nie myśleć, zamknąć się i jak bezmózgi niewolnik robić to co mi karzą. To wszystko oparte jest na strachu przed potępieniem.


Wt maja 26, 2015 11:13 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 11, 2014 2:01 am
Posty: 1870
Płeć: mężczyzna
wyznanie: wierzę w Jezusa ale nie uznaję Trójcy i/lub Biblii
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
Nasi panowie tak się zacietrzewili w tym temacie, że chyba zapomnieli po co on został założony. O ile w ogóle to zauważyli. W sumie to nieważne.


Wt maja 26, 2015 11:22 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15340
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
pachura napisał(a):
Barney napisał(a):
Jezus mówił, że w sprawach w których nie masz pewności, masz słuchać Kościoła. Nie słuchając Kościoła, nie słuchasz Jezusa, więc nie powtarzaj tu tej niemądrej mantry.


Jezus nazywał uczonych w piśmie "plemieniem żmijowym".
Aha. Dał też konkretne wskazówki:
Mt 23:3 bt5 "Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią."

Cytuj:
Czekaj - twierdzisz, ze każdy katolik powinien we wszystkim popierać i zgadzać się ze stanowiskiem Kościoła?
Nie we wszystkim, ale w tym co do czego Kościół ma kompetencje - a więc np. w sprawach grzechu.
Cytuj:
Dostosowywać się do wszystkich zasad nawet jeśli z logicznego punktu widzenia są absurdalne? Nie mam prawa mieć własnego zdania bo Kościół we wszystkim ma racje - nawet samodzielne myślenie jest niewłaściwe, lepiej nic nie myśleć, zamknąć się i jak bezmózgi niewolnik robić to co mi karzą. To wszystko oparte jest na strachu przed potępieniem.
Bzdury opowiadasz. To tak jakbyś mówił że "Mam wierzyć matematykom? Nie mam prawa mieć własnego zdania w kwestii dodawania?".
Jesli idzie o Twoje zdrowie, zabiegasz o najlepszego lekarza - najlepiej profesora. Jeśli idzie o cząstkowe równania różniczkowe przeciętny człowiek nie kwestionuje zdania profesora matematyki. Za to każdemu się wydaje że jest specem od teologii - "ma własne zdanie o co mu tam Kościół będzie mówił".

I to w sytuacji gdy kompetencja Kościoła w sprawach wiary jest gwarantowana przez Boga - a profesorowie mają tylko swoją wiedzę...

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Wt maja 26, 2015 11:37 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 22, 2014 11:43 am
Posty: 331
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość, sex, grzech
Ja już nie chcę polemizować ani wdawać się w jakąkolwiek manipulację, chciałbym tylko napisać, że owszem, nigdzie nie jest napisane w Biblii na tyle na ile ją znam, że nie może dojść do wytrysku poza pochwą żony, ale jest napisane i to na początku tak:
Rdz 1, 27n
Cytuj:
Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę.
Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi».

Myślę, że Katolika jest to zrozumiałe.

Trwajmy w modlitwie.

_________________
Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?

NPP = Nakarmić, Przytulić, Pochwalić


Śr maja 27, 2015 8:39 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 845 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 57  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL