Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn gru 09, 2019 8:06 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
 Nie potrafię przełamać lęku 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn wrz 07, 2015 1:07 pm
Posty: 1
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Nie potrafię przełamać lęku
Tkwię w swoim marazmie i "schematowym" planie dnia,który dziennie powtarza się jak deja vu .
Nie radzę sobie z moim lękiem i nie radzę w życiu.
Po napisaniu kilku postów na tym i innym forum okłamałem sam siebie,że wszystko będzie ok,że zmieniam swoje myślenie itd.
Przez kilka tygodni starałem się jakoś trzymać jednak to wszystko wróciło.
Jak przestać się nad sobą użalać,bo przecież inny mają zdecydowanie gorzej ode mnie,a ja pomimo tego,że jestem "zdrowy" nie potrafię wziąć się za siebie i zacząć działać.
Nie potrafię się cieszyć z drobnych sukcesów.
Nie wiem jak ruszyć z miejsca,od czego zacząć,gdzie wysyłać CV do tego dochodzi strach przed nowymi miejscami...
Na innym forach utworzyłem już kilka tematów w których dużo osób z różnymi fobami opisywało swoją sytuację,lęki gdzie i jak szuka pracy.
Jednak pomimo odpowiedzi i poniekąd wsparcia(za co dziękuję) dalej nic nie zrobiłem z faktem,że w wieku 24 lat tak naprawdę mogę określić się mianem nieudacznika i "życiowego zera".
Kiedyś nie myślałem,że będę szukać pomocy na forach psychologicznych bo parę lat temu byłem zupełnie inną osobą jednak pewne sytuacje jak problem z ukończeniem studiów|robię licencjat już 4 rok i chyba za parę miesięcy będę mógł wpisać kolejną życiową porażkę do swojego życiorysu| i rozstanie z dziewczyną,która kochałem całym sercem i gdzie związek skończył się z dnia na dzień|po tym wszystkim została mi jakaś "zadra"(może dlatego,że nie dowiedziałem się dlaczego odchodzi) bo od rozstania minęło już ponad półtorej roku,a czasami mam dni gdzie wspominam chwile spędzone z ex i zastanawiam się dlaczego mnie tak potraktowała i czym sobie na to zasłużyłem|.
Pewnie boję się też tego,że tak naprawdę kiedyś zostanę sam jak palec.
I wiem,że te sytuacje wpędziły mnie w to bagno,w którym teraz jestem ale nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Wiem,że są osoby,które są w znacznej gorszej sytuacji ode mnie i pomimo problemów radzą sobie i starają się normalnie żyć.
Nie wiem czy mam kolejny gorszy dzień i potrzebę wyrzucenia z siebie tych wszystkich negatywnych emocji,które są we mnie czy po prostu już nie dostrzegam światełka w tunelu na jakakolwiek zmianę w życiu|zresztą co zrobiłem żeby tą sytuację poprawić?|.
Czuję się jak odludek,który nie potrafi odnaleźć celu i pasji w życiu,którą będzie podążać.
Obce osoby mogą pomyśleć,że jestem leniem ale tak nie jest,bo z jednej strony chcę zacząć pracować gdziekolwiek żeby zmienić coś w swoim życiu ale z drugiej strony blokują mnie moje lęki,a w szczególności przed oceną obcych mi osób w miejscu pracy i samym nowym miejscem,który byłby poza moją "Strefą komfortu"|np praca w innym mieście|. Do tego dochodzi strach przed tym,że sobie nie poradzę,nie wywiąże się ze swoich obowiązków,które da mi pracodawca albo,że się nie odnajdę poza "moją strefą komfortu".
Już nie potrafię myśleć pozytywnie Neutral .
Co do psychoterapii,psychologów nie jestem do nich przekonany,a dlaczego? Z prostego powodu,bo doskonale wiem,że jeżeli sam nie poukładam sobie czegoś w głowie i nie wyrzucę sam swoich lęków to obca osoba mi nie pomoże(no może po wizycie mój humor i ocena samego siebie poprawiłaby się na parę dni po czym wróciłbym do stanu wyjściowego,zresztą nie stać mnie na wydawanie ok.130 zł za sesję trwającą 50 min,a na NFZ pomimo długiego czekania dobrze wszyscy wiemy na jakim poziomie jest większość psychoterapeutów).
Ostatnio robiłem test Liebowitza i wyszło,że nie mam fobii społecznej. Z innych sprawdzonych i poleconych mi testów wyszło,że na wysokim poziomie jestem osobowością unikającą i zależną.
Wydaje mi się,że ten marazm w którym tkwię wywołany jest przez poczucie własnej wartości poniżej zera(spowodowane problemem na studiach i rozstaniem bez wyjaśnienia) i przeświadczeniu,że czego się nie dotknę to po prostu to spieprzę,zawiodę zaufanie pracodawcy i wystawię się na pośmiewisko innych współpracowników.
Najgorsze jest to,że jest mi cholernie wstyd przed samym sobą i rodziną,że nie potrafię się pozbierać do przysłowiowej "kupy".
Co do środków farmakologicznych zażywałem Hydroxyzinum(parę tabletek,bo po zażyciu max. 1h byłem zmęczony i chciało mi się spać,a poza tym miałem wrażenie "otępienia".


Pn wrz 07, 2015 4:26 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13105
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
Czy nikt na forum psychologicznym Ci nie wskazał, że powinieneś trafić do psychologa, obligatoryjnie? Czasem to nie lenistwo, ale głębszy problem, że ktoś nie potrafi zmotywować się do pracy i ukończyć tego co rozpoczął.
Symptomatyczne jest również to, że pisujesz o swoich problemach, ale ich nie rozwiązujesz. Ludzie czasem musza się wygadać, ulżyć sobie, ale wyrzuciwszy z siebie balast zabierają się 'za życie'. Łapią też rady, bo moga pojawić się przydatne. Dziwisz się, że odeszła dziewczyna? Co ona widziala? Jaki obraz przyszłego męża dbającego o rodzinę i zapewniającego jej potrzeby, również materialne widziała patrząc na borykanie się z nauką i pewnie skargi, że Ci ciężko? Biologia jej podpowie, by szukać człowieka, który potrafi dać poczucie bezpieczeństwa oraz stabilizację jej i dzieciom. To naturalne i trudno ją o to winić.
Już dziś pasujesz, że znów pracy nie ukończysz. Dobrze by było, by spróbował to zdiagnozować specjalista, bo wyczuwam, że to nie lenistwo. Lęki podlegają terapiom, trudno uporać się z nimi samemu, bo hamują one działania. Może ktoś poda Ci tu cudowną receptę, ja takiej nie widzę, bo problem wydaje mi się złożony i należy go zdiagnozować. O co tak naprawdę tu chodzi, co hamuje wszelkie działania. Marzenia też należą do tych co hamują, one bowiem wypełniają jedynie lukę niedziałania.


Pn wrz 07, 2015 5:14 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz sie 20, 2015 2:02 pm
Posty: 181
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
Depresja. Jedź do psychologa, bo samo szybko nie przejdzie. Możesz się bujać tak nawet kilkanaście lat.


Wt wrz 08, 2015 12:25 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sie 16, 2015 4:02 pm
Posty: 2629
Lokalizacja: Północ
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
Jeżeli to depresja czy nerwica, to psycholog niewiele pomoże. Lepszy w tej sytuacji byłby psychiatra.
Podejrzewam, że problem tkwi w Tobie od dawna. Nie leczona depresja może doprowadzić do poważniejszych schorzeń, a nawet do myśli samobójczych.
Nie lituj się nad sobą, weź się w garść i idź do lekarza.


Wt wrz 08, 2015 4:13 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): N lip 05, 2015 7:48 pm
Posty: 23
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
NeverSurrender,

ja Cię bardzo dobrze rozumiem. Przeszedłem w swoim życiu wiele ciężkich chwil, które związane były z problemami w szkole (nie było to spowodowane moim lenistwem) oraz w związku ze śmiercią ukochanej osoby.

Przeżywałem dokładnie to samo, co Ty. Też czułem ból, pustkę i myślałem, że jestem "do kitu". Próbowałem sam sobie poradzić, ale to nie wystarczało. Nie chciałem pogodzić się z myślą, że mam depresję, co było wielkim błędem.

Musisz, jak najszybciej, iść do psychiatry i opisać mu swój problem. Psychiatra przepisze Ci leki, które pozwolą Ci inaczej spojrzeć na świat. Po kilku tygodniach zaczniesz dostrzegać światełko w tunelu. Podczas leczenia ważne jest, żebyś chodził regularnie do psychologa. Ja sam, długo nie chciałem tego zrobić, bo wstydziłem się mieć "przyjaciela za pieniądze", co było również dużym błędem. Wizyta u psychologa pozwoli Ci wyładować swoje emocje i się po prostu wyżalić, dzięki czemu poczujesz dużą ulgę.

Co do psychologa "na NFZ" nie jest tak źle. Sam właśnie do takiego chodziłem, a na pierwszą wizytę musiałem czekać ok. 2 tygodni.


Wt wrz 08, 2015 7:10 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt paź 16, 2009 6:12 pm
Posty: 2377
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
Spróbuj też jechać na otwarte spotkanie ewangelizacyjne do Częstochowy - Wspólnota Mamre - http://www.mamre.pl - modlitwy wstawiennicze o uzdrowienie tam są. Polecam tę wspólnotę, którą znam, są oczywiście też inne, ale ta jest sprawdzona i ma zgodę biskupa i jest ok, bo to bardzo ważne, rzekłbym najważniejsze.

_________________
"Bóg jest miłością" :) | Polecam dla katolickich małżeństw -> www.mamre.pl | Bądźmy Miłosierni


Wt wrz 08, 2015 8:30 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 13, 2013 12:39 am
Posty: 527
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
NeverSurrender napisał(a):
Tkwię w swoim marazmie i "schematowym" planie dnia,który dziennie powtarza się jak deja vu .
Nie radzę sobie z moim lękiem i nie radzę w życiu.
Po napisaniu kilku postów na tym i innym forum okłamałem sam siebie,że wszystko będzie ok,że zmieniam swoje myślenie itd.
Przez kilka tygodni starałem się jakoś trzymać jednak to wszystko wróciło.
Jak przestać się nad sobą użalać,bo przecież inny mają zdecydowanie gorzej ode mnie,a ja pomimo tego,że jestem "zdrowy" nie potrafię wziąć się za siebie i zacząć działać.
Nie potrafię się cieszyć z drobnych sukcesów.
Nie wiem jak ruszyć z miejsca,od czego zacząć,gdzie wysyłać CV do tego dochodzi strach przed nowymi miejscami...
Na innym forach utworzyłem już kilka tematów w których dużo osób z różnymi fobami opisywało swoją sytuację,lęki gdzie i jak szuka pracy.
Jednak pomimo odpowiedzi i poniekąd wsparcia(za co dziękuję) dalej nic nie zrobiłem z faktem,że w wieku 24 lat tak naprawdę mogę określić się mianem nieudacznika i "życiowego zera".
Kiedyś nie myślałem,że będę szukać pomocy na forach psychologicznych bo parę lat temu byłem zupełnie inną osobą jednak pewne sytuacje jak problem z ukończeniem studiów|robię licencjat już 4 rok i chyba za parę miesięcy będę mógł wpisać kolejną życiową porażkę do swojego życiorysu| i rozstanie z dziewczyną,która kochałem całym sercem i gdzie związek skończył się z dnia na dzień|po tym wszystkim została mi jakaś "zadra"(może dlatego,że nie dowiedziałem się dlaczego odchodzi) bo od rozstania minęło już ponad półtorej roku,a czasami mam dni gdzie wspominam chwile spędzone z ex i zastanawiam się dlaczego mnie tak potraktowała i czym sobie na to zasłużyłem|.
Pewnie boję się też tego,że tak naprawdę kiedyś zostanę sam jak palec.
I wiem,że te sytuacje wpędziły mnie w to bagno,w którym teraz jestem ale nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Wiem,że są osoby,które są w znacznej gorszej sytuacji ode mnie i pomimo problemów radzą sobie i starają się normalnie żyć.
Nie wiem czy mam kolejny gorszy dzień i potrzebę wyrzucenia z siebie tych wszystkich negatywnych emocji,które są we mnie czy po prostu już nie dostrzegam światełka w tunelu na jakakolwiek zmianę w życiu|zresztą co zrobiłem żeby tą sytuację poprawić?|.
Czuję się jak odludek,który nie potrafi odnaleźć celu i pasji w życiu,którą będzie podążać.
Obce osoby mogą pomyśleć,że jestem leniem ale tak nie jest,bo z jednej strony chcę zacząć pracować gdziekolwiek żeby zmienić coś w swoim życiu ale z drugiej strony blokują mnie moje lęki,a w szczególności przed oceną obcych mi osób w miejscu pracy i samym nowym miejscem,który byłby poza moją "Strefą komfortu"|np praca w innym mieście|. Do tego dochodzi strach przed tym,że sobie nie poradzę,nie wywiąże się ze swoich obowiązków,które da mi pracodawca albo,że się nie odnajdę poza "moją strefą komfortu".
Już nie potrafię myśleć pozytywnie Neutral .
Co do psychoterapii,psychologów nie jestem do nich przekonany,a dlaczego? Z prostego powodu,bo doskonale wiem,że jeżeli sam nie poukładam sobie czegoś w głowie i nie wyrzucę sam swoich lęków to obca osoba mi nie pomoże(no może po wizycie mój humor i ocena samego siebie poprawiłaby się na parę dni po czym wróciłbym do stanu wyjściowego,zresztą nie stać mnie na wydawanie ok.130 zł za sesję trwającą 50 min,a na NFZ pomimo długiego czekania dobrze wszyscy wiemy na jakim poziomie jest większość psychoterapeutów).
Ostatnio robiłem test Liebowitza i wyszło,że nie mam fobii społecznej. Z innych sprawdzonych i poleconych mi testów wyszło,że na wysokim poziomie jestem osobowością unikającą i zależną.
Wydaje mi się,że ten marazm w którym tkwię wywołany jest przez poczucie własnej wartości poniżej zera(spowodowane problemem na studiach i rozstaniem bez wyjaśnienia) i przeświadczeniu,że czego się nie dotknę to po prostu to spieprzę,zawiodę zaufanie pracodawcy i wystawię się na pośmiewisko innych współpracowników.
Najgorsze jest to,że jest mi cholernie wstyd przed samym sobą i rodziną,że nie potrafię się pozbierać do przysłowiowej "kupy".
Co do środków farmakologicznych zażywałem Hydroxyzinum(parę tabletek,bo po zażyciu max. 1h byłem zmęczony i chciało mi się spać,a poza tym miałem wrażenie "otępienia".


Czy mógłbyś opisać swoje życie duchowe? Chodzisz regularnie do spowiedzi, komunii czy może żyjesz w grzechu ciężkim? Kontakt z kosciolem ograniczasz do mszy niedzielnej czy coś więcej?


Śr wrz 09, 2015 12:02 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13105
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
Księża nie lecza swych zaburzeń mszą, spowiedzią, ale leczeniem psychiatrycznym/psychologicznym. Psychika i duchowość są trudne do rozdzielenia, ale inaczej się to leczy. Pewne bowiem zachowania wynikaja z zaburzeń fizjologicznych i żadne praktyki pobożnościowe tego nie wyleczą.

Nasz autor pisze o sferze psychicznej i widać, że problem akurat jej dotyczy. Nie chce się mądrować i stawiać diagnoz. Na własny użytek może sobie znaleźć w necie orientacyjny test na depresję i łatwiej będzie wówczas o dalsze kroki. Pisał jednak, że wchodził na fora psychologiczne, więc taką informację mu tam podano, tak sądzę, więc nie wspominałam o testach: ani lękowych, ani wskazujących na depresję.
Diagnoza powinna odbyć się jednak w gabinecie.


Śr wrz 09, 2015 12:44 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2479
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
Cytuj:
Lęki podlegają terapiom, trudno uporać się z nimi samemu, bo hamują one działania. Może ktoś poda Ci tu cudowną receptę, ja takiej nie widzę,
Wąsko rzecz ujmując, odnosząc się do samego lęku, recepta nie jest cudowna lecz prosta. Należy dążyć do tego aby lęk czy inne destrukcyjne uczucia zamiast hamować działania czy inicjować destrukcyjne działania pobudzały do konstruktywnego działania. Jak? Np. tak.

Oczywiście niemoc w przełamywaniu lęku może być wdrukowana i utrwalona w dużej mierze przez oddziaływanie zewnętrzne. Więc możność przełamywania lęku, ściśle rzecz biorąc nie kierowania się lękiem w myśleniu i działaniu może być również wyuczona lub w jakimś stopniu nawet wdrukowana. Jeżeli kogoś to zadowala lub komuś wystarcza lub musi wystarczyć to... należy to zrozumieć.

Umiejętność rozponawania destrukcyjnych uczuć, rozumienia ich szkodliwego wpływu, podejmowania działań wolnych od uwarunkowań emocjonalnych mogą być dosyć żmudne. Tutaj jest miejsce na duchowość z jej ideałami, wartościami. Taka pociągająca, ekscytująca, pełna mocy, światła, radości duchowość byłaby odpowiednim punktem odniesienia tak aby nie kierować się lękiem (bo mówią, że tak trzeba) lecz kierować się np. współczuciem, wytrwałością, zaangażowaniem, dążeniem do osiągania celów, wartościami, itp. bo te są po prostu bardziej pociągające, a przy okazji "słuszne". Wyszłoby, że pielęgnując duchowość w sensie wewnętrznej przemiany można eliminować postawy lękowe :)


Śr wrz 09, 2015 2:52 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 13, 2013 12:39 am
Posty: 527
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
merss napisał(a):
Pewne bowiem zachowania wynikaja z zaburzeń fizjologicznych i żadne praktyki pobożnościowe tego nie wylecza.


To co uzdrawia katolika to jego wiara. Depresja to choroba - zgadzam się. Ale podobnie jak nowotwór może być przejawem choroby duszy, stesknionej za bliskoscia Boga, łaską od Boga mającą prowadzić do zbawienia duszy.
Ludzie wierzący w czasie choroby powinni jesscze bardziej przylgnac do Boga i prosić o uzdrowienie. Zanim pójdzie do psychiatry powinien iść do spowiedzi, komunii i poprosić Boga o prowadzenie, o wskazanie drogi wyjścia z choroby.


Śr wrz 09, 2015 3:21 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Wt mar 12, 2013 6:55 pm
Posty: 367
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
marcin9098 napisał(a):
Ludzie wierzący w czasie choroby powinni jesscze bardziej przylgnac do Boga i prosić o uzdrowienie. Zanim pójdzie do psychiatry powinien iść do spowiedzi, komunii i poprosić Boga o prowadzenie, o wskazanie drogi wyjścia z choroby.

Są depresje, które przybliżają do Boga i takie, które od niego oddalają, a przynajmniej zniechęcają. Psychiatra może pomóc w usunięciu blokad, które dotąd uniemożliwiały pogłębienie relacji z Bogiem.

Być może miałeś kontakt z osobami chorymi na depresję, którym pomogła Twoja zachęta do modlitwy. Jeśli tak, gratuluję. Rzadko kiedy się to udaje, taka już jest natura tej choroby. Bardzo trudno jest się modlić w depresji komuś, kto nie miał wcześniej "ustawionej" relacji z Bogiem.


Śr wrz 09, 2015 3:32 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt paź 16, 2009 6:12 pm
Posty: 2377
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
Bartek12 napisał(a):
marcin9098 napisał(a):
Ludzie wierzący w czasie choroby powinni jesscze bardziej przylgnac do Boga i prosić o uzdrowienie. Zanim pójdzie do psychiatry powinien iść do spowiedzi, komunii i poprosić Boga o prowadzenie, o wskazanie drogi wyjścia z choroby.

Są depresje, które przybliżają do Boga i takie, które od niego oddalają, a przynajmniej zniechęcają. Psychiatra może pomóc w usunięciu blokad, które dotąd uniemożliwiały pogłębienie relacji z Bogiem.

Być może miałeś kontakt z osobami chorymi na depresję, którym pomogła Twoja zachęta do modlitwy. Jeśli tak, gratuluję. Rzadko kiedy się to udaje, taka już jest natura tej choroby. Bardzo trudno jest się modlić w depresji komuś, kto nie miał wcześniej "ustawionej" relacji z Bogiem.


Dobrze Marcin napisał, trzeba dać Bogu szansę po pierwsze. Często bywa tak, że do psychologów trafiają ludzie z problemami natury - masturbuję się i mi z tym jest źle. Na to lekarstwo jest jedno najlepsze - spowiedź i narodzenie z Wody i Ducha :) Tak, czy siak pomoc specjalistów z dziedziny psychologii i psychiatrii czasami też jest bardzo potrzebna.

_________________
"Bóg jest miłością" :) | Polecam dla katolickich małżeństw -> www.mamre.pl | Bądźmy Miłosierni


Śr wrz 09, 2015 3:42 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13105
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
Jak masturbacja ma podłoże emocjonalne, spowiedź jej nie wyleczy. Człowiek popada w jeszcze większe nałogi i poczucie winy. I dlatego księża widząc problemy natury emocjonalnej i ogólnie psychicznej wysyłają człowieka, by uzdrowił ciało. Wysyłają również kolegów księży, bo zaburzenia widzi się lepiej z zewnątrz. A zachorować może każdy kto ma predyspozycje.

Jeśli komuś przypadł w wyniku loterii genetycznej słaby układ nerwowy/labilny, wyższa aktywność prawego płata czołowego, nieprawidłowości natury fizjologicznej prędzej popadnie w nerwicę eklezjogenną niż wyleczy praktykami pobożnościowymi zaburzenie psychiczne, czy grzech, który jest jedynie formą rozładowania napięcia psychicznego. I bardzo dobrze, że księża uczą się psychologii w seminariach. Mają rozeznanie, że problem należy inaczej rozwiązywać niż wskazywać msze i spowiedź jako terapie.
Ku dojrzałości duchowej idzie człowiek zdrowy. Depresja może być pożyteczna z duchowego punktu widzenia jako czas zatrzymania się w biegu życia, ale też nie zawsze. Zależy jaka depresja.


Śr wrz 09, 2015 3:55 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt paź 16, 2009 6:12 pm
Posty: 2377
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
merss napisał(a):
Jak masturbacja ma podłoże emocjonalne, spowiedź jej nie wyleczy. Człowiek popada w jeszcze większe nałogi i poczucie winy. I dlatego księża widząc problemy natury emocjonalnej i ogólnie psychicznej wysyłają człowieka, by uzdrowił ciało. Wysyłają również kolegów księży, bo zaburzenia widzi się lepiej z zewnątrz. A zachorować może każdy kto ma predyspozycje.

Jeśli komuś przypadł w wyniku loterii genetycznej słaby układ nerwowy/labilny, wyższa aktywność prawego płata czołowego, nieprawidłowości natury fizjologicznej prędzej popadnie w nerwicę eklezjogenną niż wyleczy praktykami pobożnościowymi zaburzenie psychiczne, czy grzech, który jest jedynie formą rozładowania napięcia psychicznego. I bardzo dobrze, że księża uczą się psychologii w seminariach. Mają rozeznanie, że problem należy inaczej rozwiązywać niż wskazywać msze i spowiedź jako terapie.
Ku dojrzałości duchowej idzie człowiek zdrowy. Depresja może być pożyteczna z duchowego punktu widzenia jako czas zatrzymania się w biegu życia, ale też nie zawsze. Zależy jaka depresja.


Niewiasto, to co piszesz to jest nauka. Owszem, nie można temu przeczyć i nawet zatwierdzić, ale jest jeszcze taki mądry fragment Słowa Bożego, że
Kod:
"Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych."


Można by też dorzucić z Dzienniczka Św. Siostry Faustyny:

Kod:
"Nie tylko bierz te łaski dla siebie, ale i dla bliźnich, to jest zachęcaj dusze, z którymi się stykasz, do ufności w ... Od nas zależy tylko nie stawiać oporu działaniu Bożemu" (Dz 283). ... łask. ... Miłość i miłosierdzie Moje nie zna granic" (Dz 718)"


I z całym szacunkiem, nie napisałem, że lekarstwem jest Msza Święta i spowiedź, tylko spowiedź i narodzenie z Wody i Ducha, a właściwie powinienem napisać - dobra modlitwa wstawiennicza nad tym kimś, kto ma problem.
Tu potrzebna jest mądrość, trzeba po kolei i powoli.Bóg raz tak pomoże, raz tak, wiadomo.
A depresja to poważniejsza sprawa, niż zwykła masturbacja i problemy emocjonalne i nigdy nie jest dobra, bo to jest choroba. Żadna choroba nie jest dobra, tyle co to może faktycznie dać głębsze spojrzenie na niektóre sprawy i w przyszłości czymś zaowocować. Z każdego zła Bóg może dobro wyciągnąć, ale pytanie jest jedno - PO CO? Nie lepiej na dobru budować większe dobro? właśnie dlatego warto budzić w ludziach świadomość tego, żeby wierzyli w pomoc Opatrzności Bożej, każdy ma swoje anioła stróża, mamy świętych w Niebie, trzeba z tego korzystać. Każdy w Niebie się cieszy z tego, że się Boga prosi o pomoc. Amen

_________________
"Bóg jest miłością" :) | Polecam dla katolickich małżeństw -> www.mamre.pl | Bądźmy Miłosierni


Śr wrz 09, 2015 4:13 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13105
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nie potrafię przełamać lęku
Jeśli posiłkujemy się słowami 'Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych' i wskazujemy pytającemu, który opisuje problemy natury psychicznej praktyki pobożnościowe jako rozwiązanie jego problemów, sami wskazujemy na swoje myślenie magiczne i liczenie na cud zamiast zmagania się samemu z problemami życiowymi. Tak myślą ci, którzy uważają, że Bóg za nich będzie żył i prowadził za rączkę.

On nie opisuje problemów natury duchowej, ale trudności dnia codziennego i relacyjne z ludźmi. Dodajmy jeszcze' Bóg tak chciał' i możemy czytać za jakiś czas post z aluzjami do tego, że w zasadzie nie chce mu się żyć i u Boga będzie mu lepiej niż na tym smutnym łez padole. I popełni samobójstwo, bo będzie chcial być z Bogiem.
Czytajmy o czym ktoś pisze i wskazujmy kolejne kroki. Pójście do psychiatry osoby z problemami nie jest takie proste, sama zasugerowałam najpierw psychologa wiedząc, że psycholog go pokieruje dalej, będzie też szybciej.

Wybierze w zamian sto spowiedzi i ileś tam pielgrzymek oraz ofiar. Do lekarza jednak nie pójdzie. I dlatego należy mu wskazać pierwszy krok. Na pielgrzymkę dziękczynną przyjdzie stosowny moment.
Nie uleczy się duchowości jak sfera psychiczna jest chora i postrzegana jako duchowa. To potrafiła jedynie unieść św. Tereska. Do tego jednak potrzeba tak ogromnej wiary jaką ona miała.

Ludzie natomiast często mylą swe uzleżnienie religijne ze zdrowiem. Tylko rodzina dziwi się, że taki święty człowiek a tak trudno z nim żyć. Na ustach porady religijne, życie to praktyki religijne i działalność w różnych grupach kościelnych, za soba pozostawione szybkie uzdrowienie z uzależnienia przypisane Bogu. Tacy właśnie ludzie mają na ustach, że oddaj Bogu wszystko/idź do spowiedzi/jedź do miejsca świętego a będzie ok. Nie będzie. Cud nazywamy cudem właśnie dlatego, że tak rzadki. Liczenie na cud dowodzi ludzkiej słabości, tego, że nie chce walczyć z przeciwnościami życiowymi.

I zawsze ostro wkraczam jak komuś doradza się modlitwę zamiast leczenia a choroba widoczna. Jeśli lekarz orzeknie, że nie ma problemów natury psychicznej a są duchowe (zwykle egzystencjalne) zaczyna swe powinności ksiądz. A nie zamiast lekarza.

Wiara pozwala na łatwiejszy powrót do zdrowia, bo nadzieja jest dodatnio skorelowana z układem psychoneuroimmunologicznym. To sugerowal nawet ateista w wątku dotyczącym ostatniego życzenia. To nauka też odkryła. Ale nie wiara zamiast leczenia. Do wiary idzie się mając nadzieję. Jak ją wykrzesać z siebie jak jej nie ma na życie?

Cud zostawmy Bogu. Będzie chciał nadzwyczajnie uzdrowić, nie bedzie nas pytał o pozwolenie. Jako ludzie wskazujmy realne rozwiązania a nie bujanie w obłokach myślenia życzeniowego.

"Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych', czyli jeśli Bóg mi nie pomaga, nie zasłużyłem na to, nie kocha mnie i dlatego jest mi tak źle. Może za mało się modlę i trzeba więcej? A może Bóg chce, bym zechciał sam przyjść i podsuwa mi myśli o skończeniu ze sobą? Przecież to nie jest moje. Tak będzie myślał depresant. I coraz więcej czasu może poświęcać na myślenie o realizacji zamiaru modląc się godzinami o jasność rozeznania.


Śr wrz 09, 2015 5:34 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL