Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt cze 18, 2021 1:07 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 146 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona
 Kryzys w małżeństwie 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Wt sie 04, 2015 3:10 pm
Posty: 1
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Kryzys w małżeństwie
Witajcie.
Tak jak w tytule - ślub cywilny wzięliśmy ponad rok temu, mamy kilkumiesięcznego niemowlaka. Problemy w naszym małżeństwie zaczęły się świeżo po porodzie. I to nie przez nowego członka rodziny, bo jesteśmy absolutnie zakochani w naszym synku, który prawie nigdy nie zgotował nam nieprzespanej nocy. Chodzi o nastawienie członków rodziny męża do mnie. Przed ślubem wszystko było idealnie, każdy był miły i sympatyczny. Po porodzie wszystko się zmieniło, rodzina męża jest dla mnie wręcz chamska, nie szanuje mnie, mówią i robią złośliwości. Mąż nie staje w mojej obronie, tylko każe mi to zaakceptować i twierdzi, że tacy już są a że z nimi nie mieszkamy, to nie ma sensu im zwracać uwagi. Podczas chrzcin wzięliśmy ślub kościelny - rodzina męża wręczyła nam kartki z życzeniami tylko dla męża, nie zamieścili tam nawet mojego imienia. Cały czas słyszę od nich tylko, że jestem gruba, że oni są tacy bogaci a moja rodzina to biedaki, itp. Jest mi strasznie przykro, że nie okazują mi szacunku a mąż nie zabiega, aby było inaczej. Nawet, jeśli mnie nie lubią z jakiegoś powodu, to powinni szanować, bo jestem żoną ich syna/wnuka i matką jego dziecka. Z tego powodu w naszym małżeństwie są kłótnie, bo ja nie potrafię zaakceptować faktu, że stanowię dla męża tylko pomoc domową i inkubator, skoro nie jest w stanie walczyć o godne traktowanie żony. Zapowiedziałam mu, że nie chcę już więcej odwiedzać jego rodziny i jak synek podrośnie, oni sami będą tam jeździć, skoro rodzina nie potrafi się zachować. Ale to nie rozwiązuje sprawy, bo ja tracę do męża zaufanie. Jest mi przykro, może to jeszcze hormony a może smutna świadomość, że dla bliskich jest się nikim.


Wt sie 04, 2015 3:31 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
Jeśli nie czują do Ciebie sympatii to po prostu ogranicz z nimi kontakt do minimum - na siłę nie zmusisz ich żeby Cię polubili. Po prostu jak najmniej się z nimi spotykaj - nie będziesz musiała narażać się na niepotrzebny stres i będzie to z korzyścią dla obu stron. Jeżeli sami będą chcieli nawiązać z Tobą kontakt to w tedy zrób to - sama nie narzucaj się im w żaden sposób.


Cz sie 06, 2015 3:29 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt lip 26, 2013 4:24 pm
Posty: 4214
Lokalizacja: Szwecja
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
Witaj!

To bardzo przykre co piszesz.

Rodzince męża zapewne nie pasowałaś od początku i pewnie mu to mówili. Teraz z nich wychodzi jacy naprawdę są...

Mąż usiłuje ustawić się jakoś między młotem a kowadłem i sądzę że mimo wszystko lepiej nie zaogniać sytuacji a Ty nie pchaj się sama do nich ale też i nie rób sęków mężowi jeśli on zechce pójść, to w końcu jego rodzina.

Najważniejsze że mieszkacie osobno.

_________________
'Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać
Ale miłość moja nigdy nie odstąpi od Ciebie
Mówi Pan'


Cz sie 06, 2015 3:56 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
klara987 napisał(a):
Witajcie.
Tak jak w tytule - ślub cywilny wzięliśmy ponad rok temu, mamy kilkumiesięcznego niemowlaka. Problemy w naszym małżeństwie zaczęły się świeżo po porodzie. I to nie przez nowego członka rodziny, bo jesteśmy absolutnie zakochani w naszym synku, który prawie nigdy nie zgotował nam nieprzespanej nocy. Chodzi o nastawienie członków rodziny męża do mnie. Przed ślubem wszystko było idealnie, każdy był miły i sympatyczny. Po porodzie wszystko się zmieniło, rodzina męża jest dla mnie wręcz chamska, nie szanuje mnie, mówią i robią złośliwości. Mąż nie staje w mojej obronie, tylko każe mi to zaakceptować i twierdzi, że tacy już są a że z nimi nie mieszkamy, to nie ma sensu im zwracać uwagi.

Ja wiem, że to szalenie trudne, ale posłuchaj męża...i tylko jemu, w stosownej chwili powiedz jak się z tym czujesz. Jak cierpisz z powodu ich przykrych dla Ciebie słów. Jak bardzo pragniesz, abyście wszyscy tworzyli zgraną kochająca się rodzinę.
Ale pamiętaj, w stosownej chwili...i zostaw. Nie wracaj przez jakś czas do tego.


Podczas chrzcin wzięliśmy ślub kościelny - rodzina męża wręczyła nam kartki z życzeniami tylko dla męża, nie zamieścili tam nawet mojego imienia. Cały czas słyszę od nich tylko, że jestem gruba, że oni są tacy bogaci a moja rodzina to biedaki, itp. Jest mi strasznie przykro, że nie okazują mi szacunku a mąż nie zabiega, aby było inaczej. Nawet, jeśli mnie nie lubią z jakiegoś powodu, to powinni szanować, bo jestem żoną ich syna/wnuka i matką jego dziecka. Z tego powodu w naszym małżeństwie są kłótnie, bo ja nie potrafię zaakceptować faktu, że stanowię dla męża tylko pomoc domową i inkubator, skoro nie jest w stanie walczyć o godne traktowanie żony.


Dobrze to ujęłaś - nie jest w stanie walczyć o godne traktowanie żony.
Pomyśl o tym...i nie dokładaj mężowi.
Tak myślę.
Zwyczajnie olej tą niegrzeczność ze strony teściów...w końcu to tylko o nich śiadczy, jacy są.


Zapowiedziałam mu, że nie chcę już więcej odwiedzać jego rodziny i jak synek podrośnie, oni sami będą tam jeździć, skoro rodzina nie potrafi się zachować. Ale to nie rozwiązuje sprawy, bo ja tracę do męża zaufanie. Jest mi przykro, może to jeszcze hormony a może smutna świadomość, że dla bliskich jest się nikim.

Hmmm, to bardzo trudna sytuacja dla Ciebie.
Ale nie rezygnuj z odwiedzin u teściów.
Raczej postaraj sie ograniczyć je do minimum, ale zawsze jedź z mężem i synkiem.
W końcu to oni są Twoją najbliższą rodziną. Utwierdzaj ich w swojej miłości do nich, bądź czuła, uśmiechnięta....i koniecznie znajdx czas dla siebie...jakąś małą przyjemność. fitnes, kino z przyjaciółkami....wtedy niech mąż z synkiem mają swój męski wieczór.

Oczywiśie to tylko wolne sugestie. Pomyśł, przemyśł i zrób to, co będzie najlepsze.

Trzymaj się.






Cz sie 06, 2015 9:11 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 04, 2009 3:20 am
Posty: 2982
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
Nie, dosc mocno nie zgadzam sie z Maria Magdalena, przepraszam ;-).

Powinnas od meza wymagac. Z jego rodzina rzeczywisie ograniczyc kontakt ale nie oszukujmy sie, jakies te kontakty beda. Mąż jest ta osoba, ktora powinna zadbac o to zeby jego rodzina dobrze Cie wtedy traktwala. A Ty jestes ta osoba, ktora powinna mu pomoc sie nauczyc jak to zrobic. A jak pomoc. A stawiajac wymagania (i u jest ten moment, w ktorym zgadzam si z MM, bez klotni wymagac, spokojnie ale stanowczo) i pozostajac konsekwentna.
Poza tym.. chyba to nie wplywa zbyt dobrze na więz jesli taki duzy żal pomiedzy Wami nawet w okresie kiedy tej rodziny nie widzisz. Tak ze chyba samo ograniczenie kontaktow nie wystarcxy.
Tzn zapewne podziala dobrze na skołatane nerwy ale moze nie podzialac dobrze na te więz pomiedzy Wami. Bo sprwa jest. I trzeba rozwiazac. A nie tylko unikac konfrontacji.

_________________
Omnis sapientia a Deo venit


Pt sie 07, 2015 3:28 am
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
joannaa napisał(a):
Mąż jest ta osoba, ktora powinna zadbac o to zeby jego rodzina dobrze Cie wtedy traktwala. A Ty jestes ta osoba, ktora powinna mu pomoc sie nauczyc jak to zrobic


klara987 napisał(a):
Z tego powodu w naszym małżeństwie są kłótnie, bo ja nie potrafię zaakceptować faktu, że stanowię dla męża tylko pomoc domową i inkubator, skoro nie jest w stanie walczyć o godne traktowanie żony.


Ciekawe dlaczego małżonek nie jest w stanie powiedzieć rodzicom że ich zachowanie w stosunku do żony jest ohydne, w związku z czym on nie zamierza tego tolerować?

joannaa napisał(a):
Powinnas od meza wymagac.

Jasne, jak najbardziej.
Tylko że to chory niezdolny do walki facet, zatem może wpierw trzeba go odrobinę podbudować....nie wiem, może się mylę.
Chyba że myśli podobnie jak mamusia i tatuś....
To szczerze współczuję.

joannaa napisał(a):
Poza tym.. chyba to nie wplywa zbyt dobrze na więz jesli taki duzy żal pomiedzy Wami nawet w okresie kiedy tej rodziny nie widzisz. Tak ze chyba samo ograniczenie kontaktow nie wystarcxy.


Dokładnie.
Dlatego warto się skupić na budowaniu więzi w małżeństwie.

Chyba najgorszą rzeczą jaką popełaniają młode mamy jest syndrom kwoki - tzn. nikt inny nie zadaba o moje dziecko tak jak ja.

A każdy z nas potrzebuje odskoczni od codzienności.
Wspólne wyjście do kina czy teatru, czy potańczyć....coś co będzie tylko dla małżonków. Może szalony weekend w górach - tylko sami?

A wnuczkiem mogą się zając dziadkowie. Też się ucieszą.

Ogólnie, zobaczyć siebie wzajemnie z innej perspektywy, w której nie ma żalu.

Chociaż, nie wiem....moge się mylić.

joannaa napisał(a):
Nie, dosc mocno nie zgadzam sie z Maria Magdalena, przepraszam .


No co Ty, Joasiu ;)
Coś mi się wydaje że myślimy podobnie....tylko inaczej byśmy to zrobiły.


Pt sie 07, 2015 7:15 am
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt lip 26, 2013 4:24 pm
Posty: 4214
Lokalizacja: Szwecja
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
joannaa napisał(a):

Powinnas od meza wymagac. Z jego rodzina rzeczywisie ograniczyc kontakt ale nie oszukujmy sie, jakies te kontakty beda. Mąż jest ta osoba, ktora powinna zadbac o to zeby jego rodzina dobrze Cie wtedy traktwala. A Ty jestes ta osoba, ktora powinna mu pomoc sie nauczyc jak to zrobic. A jak pomoc. A stawiajac wymagania (i u jest ten moment, w ktorym zgadzam si z MM, bez klotni wymagac, spokojnie ale stanowczo) i pozostajac konsekwentna.
Poza tym.. chyba to nie wplywa zbyt dobrze na więz jesli taki duzy żal pomiedzy Wami nawet w okresie kiedy tej rodziny nie widzisz. Tak ze chyba samo ograniczenie kontaktow nie wystarcxy.
Tzn zapewne podziala dobrze na skołatane nerwy ale moze nie podzialac dobrze na te więz pomiedzy Wami. Bo sprwa jest. I trzeba rozwiazac. A nie tylko unikac konfrontacji.


Tak, jasne że powinna wymagać tyle że jeśli mąż jest nadal dzidziusiem- jedynaczkiem siedzącym od spódnicą mamusi i/albo trzymającym się nogawki tatusia, któremu to synusiowi w dodatku niezmiernie wygodnie w tej roli to będzie kiepsko bo będzie on się starał urobić sobie klare987 aby akceptowała chamstwo jego rodziny.
To się oczywiście nie uda i konflikty będą między nim a żoną.

klara987: w miarę możliwości bez awantur ale konsekwentnie wymagaj szacunku dla Ciebie i tego aby mąż stał także po Twojej stronie oraz stronie Waszego związku. Unikaj częstych spotkań z rodzinką męża bo szkoda Twoich nerwów. Niezbędne minimum.

_________________
'Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać
Ale miłość moja nigdy nie odstąpi od Ciebie
Mówi Pan'


Pt sie 07, 2015 10:24 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 04, 2009 3:20 am
Posty: 2982
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
MM, Derayes
Ja sie obawiam, ze gdy zaszlo juz tak.daleko to zadne titititi mezusiu nie pomoze. Trzeba jasno konkretnie i konekwentnie. A pomiedzy tym to prisze, mozna tititi jak nsjbardziej.. Obawiam sie, ze trzeba facetem.potrzasnac. No ake to.i tak tylko pomysly. Swohego meza zna tylko autorka i tylko ona musi zdecydowac.

_________________
Omnis sapientia a Deo venit


Pt sie 07, 2015 10:59 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt lip 26, 2013 4:24 pm
Posty: 4214
Lokalizacja: Szwecja
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
joannaa napisał(a):
MM, Derayes
Ja sie obawiam, ze gdy zaszlo juz tak.daleko to zadne titititi mezusiu nie pomoze. Trzeba jasno konkretnie i konekwentnie. A pomiedzy tym to prisze, mozna tititi jak nsjbardziej.. Obawiam sie, ze trzeba facetem.potrzasnac. No ake to.i tak tylko pomysly. Swohego meza zna tylko autorka i tylko ona musi zdecydowac.


Nie 'tititi' tylko stanowczo, jasno i konsekwentnie (a weź i tak postępuj jak Ci się krew burzy po kolejnym wyskoku familii i reakcji męża)....

Potrząśnięcie oczywiście zapewne nastąpi ale to też nie gwarantuje zmiany bo takowa moze nastąpić wyłącznie jeśli mąż zacznie postępować inaczej, a żeby tak było musi sam tego zechcieć.
I można nim tak potrząsać wielokrotnie bez efektu.

Cóż, z mamincórciami jest nie lepiej, mogę zaświadczyć....

I bywa że takie sytuacje kończą się rozwodami a rodzinka pewnie na stronie zaciera rączki z radości a mężowi sadzi androny że ona to nie dla Ciebie kochanie była, sam widzisz..... okropne to jest, naprawdę.

Jest tyle problemów na świecie a tu ludzie sami sobie nawzajem robią trudności.....

_________________
'Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać
Ale miłość moja nigdy nie odstąpi od Ciebie
Mówi Pan'


Pt sie 07, 2015 11:08 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sty 08, 2014 3:30 pm
Posty: 441
Lokalizacja: Kraków
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
klara987 napisał(a):
Witajcie.
Tak jak w tytule - ślub cywilny wzięliśmy ponad rok temu, mamy kilkumiesięcznego niemowlaka. Problemy w naszym małżeństwie zaczęły się świeżo po porodzie. I to nie przez nowego członka rodziny, bo jesteśmy absolutnie zakochani w naszym synku, który prawie nigdy nie zgotował nam nieprzespanej nocy. Chodzi o nastawienie członków rodziny męża do mnie. ........

Twój maż musi zrozumieć i wcielić w życie zasadę że najważniejsze w jego życiu (tym ziemskim) jest w kolejności:
1. małżonka
2. dziecko
3. reszta rodziny

Poza tym, maż musi opuścić ojca i matkę swoją (czytaj dotychczasową rodzinę) aby założyć nową rodzinę.
Mt 19.5
Cytuj:
I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem.

Słowo - klucz "opuścić" często źle rozumiane bo dosłownie.
Opuścić to nie znaczy wyprowadzić się. To pewne zerwanie dotychczasowych więzi tak, aby mogły powstać nowe z małżonką/ małżonkiem.
Zerwanie to niewłaściwe słowo, muszą się zmienić więzy tak aby małżonek był na pierwszym miejscu.

_________________
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.


Pt sie 07, 2015 12:04 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 04, 2009 3:20 am
Posty: 2982
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
Dersyes,

Tak potrzasniecie niczego tez nie gwarantuje ale to jedyna mozliwosc jaka daje szanse. Tez moze sie nie udac ale bez tego.nie uda soe na pewno.

kolejnosc dobra podaje seikoholik. Nie ma chyba nic gorszego w malzrnstwie niz osoby trzecie. Czy to kochankowie, czy rodzinka dalsza;-). Tskie samo zlo.
Dobrze tez seikoholik pisze o tym zlym rozumieniu "opusci ojca i mstke". Nic tylko sie podpisac pod ;-).

_________________
Omnis sapientia a Deo venit


Pt sie 07, 2015 12:13 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt lip 26, 2013 4:24 pm
Posty: 4214
Lokalizacja: Szwecja
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
joannaa napisał(a):
Derayes,

Tak potrzasniecie niczego tez nie gwarantuje ale to jedyna mozliwosc jaka daje szanse. Tez moze sie nie udac ale bez tego.nie uda sie na pewno.

kolejnosc dobra podaje seikoholik. Nie ma chyba nic gorszego w malzrnstwie niz osoby trzecie. Czy to kochankowie, czy rodzinka dalsza;-). Tskie samo zlo.
Dobrze tez seikoholik pisze o tym zlym rozumieniu "opusci ojca i mstke". Nic tylko sie podpisac pod ;-).


joannaa a czy ja jestem przeciw potrząsaniu?
Nie, tylko zarówno to jak również rzeczowa oraz konsekwentna perswazja moze dać efekty.

Opuści ojca/matkę czyli odetnie pępowinkę. A na odcinanie takowej mamunia oraz tatunio mogą zareagować histerią tudzież sprytnym sabotażem. Oczywiście dla dobra swej pociechy....
Jeśli pociecha będzie konsekwetna w odcinaniu w końcu pogodzą się z faktem że mają dorosłe dziecko. Ale pociecha musi sama tego chcieć.

_________________
'Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać
Ale miłość moja nigdy nie odstąpi od Ciebie
Mówi Pan'


Pt sie 07, 2015 12:23 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 13, 2013 12:39 am
Posty: 527
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
W zasadzie najbliżej mi do tego co napisał seikoholik z małą poprawką..... że na pierwszym miejscu musi być BÓG. Mała poprawka, ale ona znaczy WSZYSTKO. Jeżeli Bóg nie jest na pierwszym miejscy zapomnijmy że ułoży się reszta.
Z tego co napisała Klara987, małżeństwo zostało zbudowane na piasku, bo ślub od razu z chrztem..... Zabrakło prawdziwego, umacniającego narzeczeństwa, był związek partnerski który przerodził się w małżeństwo, mam tylko nadzieję że nie na siłę z powodu dziecka.
Teraz jest czas próby, przyszedł wiatr i burza.... czy fundamenty wytrzymają?
Jedyny ratunek dla waszego małżeństwa widzę Klaro w powrocie do Boga, w głębokim nawróceniu. Ale zacznij od siebie, nie zmieniaj i nie nawracaj męża i teściów - zacznij od siebie, bo pierwsza dostrzegłaś że coś jest nie tak. Poznaj Boga, ale tak trochę więcej niż się da na niedzielnej mszy (chociaż niedziela msza też jest ważna). Zacznij od rekolekcji "Nowe życie" i faktycznie zacznij wszystko od początku, ale tym razem z Bogiem. Często chodź do spowiedzi, żyj w stanie łaski uświęcającej. Gwarantuję, że Bóg poukłada wszystko w Twoim życiu jeśli tylko przylgniesz do Niego całym sercem, jeśli Twój każdy dzień będzie uwielbieniem Boga, a wszystko co będziesz robić - będziesz robić dla Niego.
Poproś też o pomoc Maryję, wspaniale pomaga kobietom w problemach małżeńskich, bo nawet nie wiesz jak bardzo zależy Jej na szczęściu małżeństw. Módl się do Niej o zmianę nastawienia swojego męża. Najlepsze efekty osiągniesz odmawiając nowennę pompejańską - to taka bomba atomowa w świecie modlitwy.

Tylko miłość jest w stanie przemieniać serca ludzi. Ta miłość musi wypływać z Ciebie, nie egoizm i duma ale pokora i miłość ! Nie odwdzięczaj się im przykrościami, ale raczej umyj im nogi, ugość ich tak, jakby sam Jezus przyszedł do Ciebie. Z tym że to też nie oznacza, że podkulisz ogon i niech robią co chcą. Nie możesz im pozwalać aby grzeszyli wobec Ciebie. Kiedy Cię obrażą albo powiedzą coś przykrego, śmiało i spokojnie im powiedz że tak nie powinni mówić, bo sprawiają Ci tym wielką przykrość. Tylko tyle - nic więcej. Jezus uderzony w policzek też się spytał dlaczego został uderzony, ale nie próbował oddać, nie odgrażał się, nie obraził uderzającego. W tym była miłość i pokora, ale też i brak zgody na wyrządzanie krzywdy.

Módl się też do Boga aby im wybaczył, bo nie wiedzą jak duże zło czynią. Nie miej w sercu nienawiści do nich i żalu do męża. Gra toczy się o Twoją i ich świętość. Odpowiadając nienawiścią, nie uświęcasz siebie i ich, nakręcasz spiralę zła.

I na koniec przeczytaj ten fragment Nowego Testamentu, najlepiej kilka razy. A jeszcze lepiej...codziennie na początku dnia.

(Rz. 12, 14-21)
14 Błogosławcie tych, którzy was prześladują! Błogosławcie, a nie złorzeczcie! 15 Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą. 16 Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach! Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to, co pokorne! Nie uważajcie sami siebie za mądrych!
17 Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi!4 18 Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi! 19 Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]! Napisano bowiem5: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę - mówi Pan - ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód - nakarm go. 20 Jeżeli pragnie - napój go! Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę.
21 Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!


Pt sie 07, 2015 2:54 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 04, 2009 3:20 am
Posty: 2982
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
Derayes, nie zrozumiales albo ja niejasno powiedzialam . Potrzasnac trzeba. Koniecznie. Cos analogicznego do tzw przyblizania dna w uzaleznieniach etc.
Ale to nie oznacza, ze to potzrzasniecie nie moze byc w formie spokojnej rzeczowej rozmowy. Moze i nawet calkiem dobry pomysl ale musi byc trzachniecie ;-).

_________________
Omnis sapientia a Deo venit


Pt sie 07, 2015 3:12 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt lip 26, 2013 4:24 pm
Posty: 4214
Lokalizacja: Szwecja
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kryzys w małżeństwie
joannaa napisał(a):
Derayes, nie zrozumiales albo ja niejasno powiedzialam . Potrzasnac trzeba. Koniecznie. Cos analogicznego do tzw przyblizania dna w uzaleznieniach etc.
Ale to nie oznacza, ze to potzrzasniecie nie moze byc w formie spokojnej rzeczowej rozmowy. Moze i nawet calkiem dobry pomysl ale musi byc trzachniecie ;-).


Nie chcę się licytować na siłę owego potrząśnięcia ;)
Z praktyki widzę że takowe miewa formę emocjonalnego wygaworu.
A konieczny jest spokój i konsekwencja, co jak sam wiem łatwo komuś polecać.... pisałaś o jakimś tititi dlatego wyjaśniałem :)

_________________
'Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać
Ale miłość moja nigdy nie odstąpi od Ciebie
Mówi Pan'


Pt sie 07, 2015 3:25 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 146 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL