Dyskusje na 'Katoliku'
https://www.dyskusje.katolik.pl/

Wartość samodzielności.
https://www.dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?f=17&t=30203
Strona 1 z 1

Autor:  krzysoo [ Pn wrz 09, 2019 11:43 pm ]
Tytuł:  Wartość samodzielności.

Mam 33 lata, mieszkam z rodzicami w dużym domu. Relacje z rodzicami mam dobre. Nie mam żony ani dziewczyny. Mieszkam w dużym mieście i ostatnio mam całkiem w porządku pracę. Właściwie nie mam powodu by wyprowadzić się od rodziców a jednak jakoś źle czuję się w obecnej sytuacji. Wziąć kredytu na ten moment nie mogę ale mógłbym sobie wynająć jakieś mieszkanie i choć to duże obciążenie finansowe to poradził bym sobie. Nie wiem dlaczego nie potrafię podjąć tej decyzji. Siedzi we mnie chyba to że będzie to uznane przez rodzinę za głupi wydatek. Czy to ma jakieś znaczenie czy mieszka się z rodzicami? A może facet w moim wieku już dawno stanowczo powinien się wyprowadzić a to, że nie potrafię zdecydować świadczy, że tym bardziej powinienem. Jestem ciekaw waszej opinii na ten temat.

Autor:  Andy72 [ Pn wrz 09, 2019 11:55 pm ]
Tytuł:  Re: Wartość samodzielności.

Natychmiast.
Polecam Szustaka - projekt Jonasz , choćby na Youtube.

Autor:  merss [ Wt wrz 10, 2019 8:46 am ]
Tytuł:  Re: Wartość samodzielności.

Można mieszkać z rodzicami, ale i osobno. Wziąć na siebie utrzymanie części domu (prororcjonalnie) i dom tak podzilić, by mieć oddzielną część, całkowicie oddzielną. Nie powinno się bowiem odcinać od rodziców na niby dorosło. Prowadzisz odrębne gospodarstwo Wóczas rodzice nie mają wglądu w twe życie i masz prawo do stawiania granic - nie mamo, gotuję sobie sam lub łożę na te obiady. Jeśli jednak odcinasz się na niby, oni nadal będę traktować jak kogoś kim się opiekują, czyli wtrącają się we wszystko: zrobisz jak uważasz, ale...
Jeśli relacje z rodzicami są gorsze wskazówkę podaje sama Biblia. Co Bóg powiedział Abramowi i Gedeonowi (zaburzone relacje z ojcami występowały o czym obaj nie mieli pojęcia): wyjdź z domu. Abram posłuchał Boga i został ojcem narodów. Gedeon ponósł porażkę, bo się bał i umarł w miejscu ojca.
Oznaką dorosłości jest to, że zaczynasz żyć swoim życiem, nie iluzją dorosłości korzystając z pomocy rodziców we wszystkim i wymagając od nich niezależnośc dla siebie.

Należy rozważyć swoją sytuację. Wynajęcie mieszkania to nie zawsze rozwiązanie, jeśli bywasz u mamusi na obiadkach i podrzucasz jej pranie i prasowanie. Chcesz wówczas jedynie oddzielnej sypalni.

Autor:  PeterW [ Wt wrz 10, 2019 2:37 pm ]
Tytuł:  Re: Wartość samodzielności.

krzysoo napisał(a):
Nie wiem dlaczego nie potrafię podjąć tej decyzji. Siedzi we mnie chyba to że będzie to uznane przez rodzinę za głupi wydatek. Czy to ma jakieś znaczenie czy mieszka się z rodzicami? A może facet w moim wieku już dawno stanowczo powinien się wyprowadzić a to, że nie potrafię zdecydować świadczy, że tym bardziej powinienem. Jestem ciekaw waszej opinii na ten temat.


Przede wszystkim każdym znacznym zmianom w życiu, jeśli one zależą od nas (co innego gdy jesteśmy w jakiś sposób zmuszeni) powinna przyświecać celowość - czyli po co?
Jeśli zamierzasz w jakimś tam bliższym czy dalszym czasie założyć rodzinę - jak najbardziej - szukaj jakiegoś samodzielnego mieszkania, lub (jak proponuje merss) podziel dom w którym mieszkasz tak, by mieć samodzielny kawałek tego domu (z osobnym wejściem). Kiepski to kandydat na męża, co to (mając już było- nie było 33 lata) nadal mieszka z rodzicami. Jeśli nie masz takiego zamiaru, lub po prostu nie ma takiego przymusu - rodzice Ci nie komplikują życia.. Hm.. w zasadzie to po co? Oczywiście, jak najbardziej powinieneś solidarnie i uczciwie dokładać się do wspólnego życia (opłaty, wydatki na jedzenie itp). Jest tylko jeden "drobny" szkopuł takiego rozwiązania. Rodzice kiedyś odejdą - takie już jest prawo natury. Jak wtedy zostaniesz sam, mając o wiele więcej lat na karku, możesz mieć ciężko, bardzo ciężko z usamodzielnieniem się. Fundamentalne zmiany życiowe na starość, to ciężki krzyż.

Autor:  krzysoo [ Pn wrz 16, 2019 12:25 am ]
Tytuł:  Re: Wartość samodzielności.

Cytuj:
Nie powinno się bowiem odcinać od rodziców na niby dorosło. Prowadzisz odrębne gospodarstwo Wóczas rodzice nie mają wglądu w twe życie i masz prawo do stawiania granic - nie mamo, gotuję sobie sam lub łożę na te obiady. Jeśli jednak odcinasz się na niby, oni nadal będę traktować jak kogoś kim się opiekują, czyli wtrącają się we wszystko: zrobisz jak uważasz, ale...

Dzięki za odpowiedzi. Generalnie nie chcę korzystać z pomocy rodziców, przynajmniej wymiarze świadomym. Jednak jakoś to dla mnie trudna decyzja. Chyba przyzwyczaiłem się do tego, że przecież nic złego się nie dzieje. Poza tym pamiętam że jak kiedyś przymierzałem się do wyprowadzki zostało to uznane za nierozsądne przez rodziców i zrezygnowałem...

Autor:  sachol [ Pn wrz 16, 2019 9:49 am ]
Tytuł:  Re: Wartość samodzielności.

krzysoo napisał(a):
Cytuj:
Nie powinno się bowiem odcinać od rodziców na niby dorosło. Prowadzisz odrębne gospodarstwo Wóczas rodzice nie mają wglądu w twe życie i masz prawo do stawiania granic - nie mamo, gotuję sobie sam lub łożę na te obiady. Jeśli jednak odcinasz się na niby, oni nadal będę traktować jak kogoś kim się opiekują, czyli wtrącają się we wszystko: zrobisz jak uważasz, ale...

Dzięki za odpowiedzi. Generalnie nie chcę korzystać z pomocy rodziców, przynajmniej wymiarze świadomym. Jednak jakoś to dla mnie trudna decyzja. Chyba przyzwyczaiłem się do tego, że przecież nic złego się nie dzieje. Poza tym pamiętam że jak kiedyś przymierzałem się do wyprowadzki zostało to uznane za nierozsądne przez rodziców i zrezygnowałem...

Widac ze wyprowadzka by Ci sie bardzo przydała bo rezygnukesz z pomyslu tylko dlatego ze sie rodzica nie podoba. Slabo 33 letni chlop!

Autor:  biznesinfo [ Pt wrz 20, 2019 12:18 pm ]
Tytuł:  Re: Wartość samodzielności.

Lepiej wcześniej, bo jak dotrwasz do 40-tki, to dopadnie Cię demon południa (życia) i wtedy albo wyprowadzisz się z hukiem, albo będziesz dręczył rodziców do końca życia. Ja nie wierzyłem w magiczną 40-tkę, przekroczyłem ją i zobacz co wypisuję na forach :cfaniak:

Autor:  mniszek_pospolity [ Pt wrz 20, 2019 1:08 pm ]
Tytuł:  Re: Wartość samodzielności.

To wszystko zależy - jak się mawia: "punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia" - można mieć samemu mieszkanie i w ogóle nie być życiowo samodzielnym. Osobiście nie uważam, żeby wyprowadzka z domu od rodziców była jakimś koronnym dowodem na samodzielność.

Mam podobnie, tzn. mam 32 lata i też mieszkam w dużym jednorodzinnym domu z rodzicami, choć oni w innym miejscu domu, co jest oczywiste. Ja np. nie widzę jakiegoś wielkiego powodu, żeby się w tym momencie wyprowadzać, "iść na swoje" jak to się pięknie mówi. Starsza i młodsza siostra mieszkają razem z życiowymi partnerami - tzn. starsza z mężem i synem 19-letnim a młodsza z chłopakiem na tak zwaną "kocią łapę".

Tak przypadło mi być starym kawalerem i niedoszłym zakonnikiem :wink: nie mam żony, dzieci, w ogóle póki co żadnej sympatii "na oku", autobusem z miejsca zamieszkania mam wszędzie "po drodze" - w tym do centrum miasta. A w domu też czasem się "przydam" pomagając w wielu pracach domowych kiedy mam czas. Znajomi, koledzy mieszkają w pobliżu, często też z rodzicami, np. mój serdeczny przyjaciel, którego znam od ćwierć wieku z kawałkiem mieszka z żoną, 3-letnim synkiem w domu u swoich rodziców i jeszcze tam babcia mieszka na parterze, więc chyba można... A nikt nie powie, że nie jest samodzielny.

Wyprowadzka w myśl samej zasady dla zasady to dla mnie dziwna praktyka. Och, wyprowadzę się i nie będę uzależniony od rodziców. Ja też nie jestem, to takie błędne kółko. Mam swoje pokoje, nie muszą z nimi przebywać 24/h, zresztą to nawet niemożliwe. Od biedy mógłbym iść sobie na jakąś stancję, gdzieś się przenieść. Być może i tak zrobię, ale na obecną chwilę doprawdy nie wiem w czym miałoby mi to niby "pomóc"...

Autor:  biznesinfo [ Pt wrz 20, 2019 2:38 pm ]
Tytuł:  Re: Wartość samodzielności.

Każdy mierzy swoją miarką. Podziwiam małżeństwa które potrafią utrzymać zdrowe relacje mieszkając z rodzicami/teściami. I znam takie. Ja ożeniłem się w wieku 24lat i wydaje mi się że jakbym nie znalazł wtedy bratniej duszy, to zostałbym starym kawalerem. W zasadzie to szykowałem się, aby tak było.

U mnie rodzice wywierali na mnie subtelny wpływ. Tak subtelny, że niebardzo byłem tego świadom, dopóki nie pomieszkałem trochę z nimi już w stanie małżeńskim. Przyszły dodatkowe obowiązki, gdzieś tak po 2latach w wielkim szoku, wyprowadziłem się z miasta rodzinnego. Dlatego tak trochę niedowierzam takim wpisom jak twój. :?

Autor:  mniszek_pospolity [ Pt wrz 20, 2019 3:14 pm ]
Tytuł:  Re: Wartość samodzielności.

Cytuj:
utrzymać zdrowe relacje


zdrowe? No ja mogę zapewnić, że znam pary po ślubie, które mieszkają właśnie z rodzicami i są... zdrowi. tzn. wszystko się układa "normalnie". Jak małżeństwa przeżywają kryzysy i potem dochodzi do separacji, rozwodów itd., to akurat najmniejsza chyba w tym winą jest kwestia mieszkania z kim i gdzie. Można sobie mieszkać z żoną i dziećmi, uważać się za super samodzielnego, a i tak coś się "zawali", więc to jest kwestia indywidualna.

Cytuj:
Dlatego tak trochę niedowierzam takim wpisom jak twój.


Ależ nikt Ci nie karze wierzyć, nie wierzyć czy też dowierzać lub nie dowierzać. Ja mogę jedynie napisać, że nie mam żadnego interesu w tym, żeby pisać jakieś nieprawdziwe rzeczy na forum. Jak sam napisałeś: "każdy mierzy swoją miarką".

Osobiście nie mam nawet błahego powodu, żeby się wyprowadzać z domu, więc nie odczuwam takiej potrzeby. A sam sobie piorę, zmywam czy też czasem gotuję ;d z rodzicami często się mijam w przedpokoju i cały dzień możemy się nie widzieć. Oni mi nie przeszkadzają, ja im chyba też nie, więc nie widzę problemu :wink:

Owszem, może to po prostu takie moje staro-kawalerskie przyzwyczajenie, być może jakiegoś rodzaju wygodnictwo, choć nie wiem w czym miałbym lepiej gdybym mieszkał sam w czterech ścianach - ewentualnie z moim kotem ;d

Musiałbym się jakoś wczuć w rolę męża/partnera i wtedy rozmyślać, czy nie dałbym razem z żoną rady żyć pod jednym dachem z moimi lub jej rodzicami. Wtedy jest zgoła zupełnie inaczej, bo zakłada się niejako swoją rodzinę i myślę, że jest to jakoś zrozumiałe, że "idzie się na swoje"...

Teraz mam swój pokój, telewizor i łazienkę, to nie widzę przeszkód. :cfaniak: Znajomi mogą wpaść, sam mogę też sobie wyjść, jakoś nikt mnie nie kontroluje, a jakichś większych imprez do rana i głośnej muzyki nie planuję, choć i takowe rzadko bywały, ale rodzice nigdy się nie skarżyli, bo jak wszystko jest z umiarem i zdrowym rozsądkiem to nie widzę przeszkód.

Oczywiście bywają i jakieś drobne spory z rodzicami jak wszędzie, ale to naprawdę nie jest powód, żeby się wyprowadzać...

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 2
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/