Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N maja 31, 2020 7:36 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 411 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 28  Następna strona
 Kącik samotnych serc 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pt mar 06, 2020 7:04 pm
Posty: 1
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Kącik samotnych serc
Mam na imię Marta i mam 25 lat. Kilka miesięcy temu, będąc w dołku emocjonalnym, zaczęłam prosić Boga o wypełnienie się jego woli co do mojego życia. Dostałam ofertę pracy w wymarzonym miejscu, ale idąc na rozmowę rekrutacyjną modliłam się abym dostała tą pracę, jeśli taka jest wola Boża. Pracę dostałam. Na dodatek poznałam w niej mężczyznę, w którym się zakochałam. Obudził we mnie wszystkie uczucia, jakich nigdy nie doznałam, a byłam wcześniej w wieloletnim związku i wydawało mi się, że kochałam. Owy mężczyzna posiada wszystkie cechy, o których marzyłam, aby posiadał je mój wymarzony mężczyzna. Został mi zesłany od Boga - myślałam. Kiedy go poznałam, okazało się, że mamy podobne przeżycia, oraz spojrzenie na świat, co sprawiło, że jeszcze bardziej przepadłam. Niestety, nie jest mną zainteresowany/nie podobam mu się. Cierpię cholernie, nie mam ochoty jeść, wstawać z łóżka, chodzić do pracy. Czuję się fatalnie, mam myśli samobójcze. Przed poznaniem go modliłam się, aby wykonała się wola Boża w każdym aspekcie mojego życia, nawet miłosnym. I pojawił się ON, a ja cierpię. Dlaczego? Czy jest jakaś szansa, że kiedyś we mnie się zakocha?


So mar 07, 2020 10:02 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1849
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieszczęśliwe zakochanie a wola Boża
Myślę że to dość naturalna pokusa by zrzucić odpowiedzialność za swoje życie na Pana Boga. Modliłam się o wypełnienie woli Bożej, stało się to co się stało, ergo - taki był zamysł Boży. Tymczasem modlitwa w takiej intencji to nie żaden glejt że wypełnia się wolę Boża. Potrzeba też po stronie człowieka odpowiedniej dyspozycji i wolności. Z tego co piszesz wynika natomiast że miałaś scenariusz na swoje życie w który Pan Bóg - jak się okazuje - niespecjalnie się wpisał.
Paradisio napisał(a):
Przed poznaniem go modliłam się, aby wykonała się wola Boża w każdym aspekcie mojego życia, nawet miłosnym. I pojawił się ON, a ja cierpię. Dlaczego? Czy jest jakaś szansa, że kiedyś we mnie się zakocha?

Może Pan Bóg spełnia twoja modlitwę. Może to nieszczęśliwe zakochanie ma pokazać ci jakąś prawdę o tobie, pomóc ci uporządkować siebie i swoje wnętrze. Cierpisz - to naturalne. Ale skąd ta desperacja, tak jakby nieszczęśliwe zakochanie było jakimś końcem świata. Nie znam cię, ale stawiam że masz do przepracowania jakieś sprawy, problemy. Piszesz "Cierpię cholernie, nie mam ochoty jeść, wstawać z łóżka, chodzić do pracy. Czuję się fatalnie, mam myśli samobójcze." - to nie jest normalna reakcja. Mówi się że "Życie to 10% tego, co nam się przydarza i 90% tego, jak na to reagujemy". Póki co skupiasz się na tym co się ci przydarzyło i łudzisz się spełnieniem swoich uczuć to normalne. Ale chyba pora by zająć się swoją reakcją. Jeśli lepiej poznasz siebie lepiej ogarniesz to cierpienie. Będziesz bardziej wolna i paradoksalnie w większej dyspozycji by wejść w kolejny związek.


So mar 07, 2020 6:17 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 6914
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nieszczęśliwe zakochanie a wola Boża
Paradisio napisał(a):
Owy mężczyzna posiada wszystkie cechy, o których marzyłam, aby posiadał je mój wymarzony mężczyzna.


Myślę, że raczej Ci się tylko wydaje, że tak jest. Czy Twoim marzeniem jest, by nie podobać się wymarzonemu mężczyźnie?


N mar 08, 2020 6:45 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post jak sobie poradzić z samotnością?
Zna może ktoś jakieś sprawdzone sposoby na samotność? Wiem, że czasami dobrze jest być samym i ja też tego czasem potrzebuję, ale nie mogę sobie poradzić po rozstaniu z chłopakiem. Nawet nie chodzi o to, że tęsknie tylko o to, że teraz ogarniają mnie takie myśli, że już nikogo nie poznam. Chciałabym się jakąś ogarnąć i regularnie ćwiczyć. W końcu jako singielka mam więcej czasu itp. Mogłabym więc nawet więcej zadbać o siebie, ale w ogóle nie mam motywacji. U mnie motywacja działa, gdy jestem w związku z facetem, bo staram się dla konkretnej osoby a jakoś sama dla siebie w ogóle nie mam ochoty się starać. Dobija mnie to, bo nie chcę się zaniedbać albo co gorsza przytyć bo wiem, że wtedy będę czuła się jeszcze gorzej a i tak już w duchu jestem załamana. Nie wiem co mam robić i czym się zająć. Po prostu cały czas tylko myślę o tym, że mi kogoś brakuje i mimo, że podobno nie wyglądam na swój wiek i się nie czuję, to jednak jest presja założenia rodziny itd. 27 lat i wszystkie moje rówieśniczki mają już mężów, dzieci itp. mimo, że jak były młodsze to nie prowadziły się dobrze itd. a jA? Już nie wiem co mam robić i skąd zdobyć motywację do tego, żeby wreszcie zadbać o siebie samą i nie wiem..może pokochać? Chciałabym to zrobić zanim ewentualnie bym poznała jakiegoś faceta....Z resztą..gdzie ja niby mam znaleźć tego faceta?? Wszyscy najlepsi już zajęci..Modlę się o wiarę, nadzieję, miłość i o to, żebym poznała dobrego faceta, ale jakoś co chwila tracę nadzieję i poczucie sensu swojego życia...wiem, że najpierw powinnam znaleźć szczęście poza facetem, ale zanim poznałam swojego faceta też miałam ten problem, a nawet było dużo gorzej. Nie wiem co ze mną nie tak.Nie wiem jak sobie poradzić z samotnością i jak odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Nie za bardzo mam komu się zwierzać, bo nie chcę sprawiać bólu moim najbliższym i pokazać im, że sobie nie radzę, bo i tak mam wrażenie, że już dość zmartwień im przyniosłam. To wszystko jeszcze potęguję moje poczucie osamotnienia. Mam problem w nawiązywaniu relacji zarówno żeńskich jak i męskich. Mam na myśli tutaj oczywiście bliższe relacje. Przychodzi mi to z wielkim trudem, bo bez przerwy sabotuję siebie samą. Dajmy przykład na to, faceta z mojej pracy, który mi się podoba prawie od samego początku z wyglądu( nie żeby był jakiś bardzo przystojny ale ma jakąś taką iskrę w sobie, która przyciąga kobiety) , ale bardziej nawet jego charakter, poczucie humoru i po prostu jego zachowanie. Wiem, że ja mu też się podobam od samego początku, bo wiele razy przyłapywałam go jak mi się przypatrywał i wtedy odruchowo odwracał wzrok. Często też mnie zagadywał, ale ja jako, że miałam wcześniej chłopaka to nie poświęcałam mu zbyt dużej uwagi. Z czasem w ogóle przestaliśmy ze sobą rozmawiać, ale zawsze można było odczuć jakąś chemię, wymianę spojrzeń, uśmiechów szczerych do bólu i takie tam inne pierdoły. On praktycznie zaprzyjaźnił się z moją najlepszą kumpelą i bardzo często ze sobą gadają w pracy tuż obok mnie. Wiem, że on miał długoletni związek, który się rozpadł podobnie jak i mój, tylko że wcześniej. Teraz mimo, że jestem wolna i że widzę, że znowu do mnie zagaduje itp. to ja nadal trzymam to na dystans, bo sobie w głowie założyłam, że po co mi się pakować w takie coś, skoro on jest innej narodowości i jaką przyszłość miałby taki związek, czy on by w ogóle mnie chciał jakby mnie poznał tak naprawdę. Prawda jest jednak taka, że jak on do mnie mówi to czuję jak moje serce szybciej kołata i jest to straszne, ale nie mam na to wpływu niestety. Tylko różnica jest taka, że owszem jakaś tam część mężczyzn wzbudzała we mnie podobne odczucia w aspekcie fizycznym, ale wcale się w tych mężczyznach nie zakochiwałam, bo nie pozwalałam sobie na to. Reakcja mojego ciała to coś na co nie mam wpływu, ale charakter itp. mogę ocenić i zawsze staram się to robić. W międzyczasie, gdy zastanawiałam się nad "relacją" z tym chłopakiem z pracy, pojawił się inny chłopak, również z innego kraju, który był bardzo przystojny i z którym nawiązałam bliższą relację z jego inicjatywy. Jeden z niewielu facetów, przy których się rumieniłam. Próbowałam to powstrzymać, ale nie mogłam, więc niestety ów mężczyzna to zauważył. No więc pierwszy mięsiąc byłam nim bardzo zauroczona. Tak, że aż mnie to przerażało. On także był mną tak zainteresowany, że prawie wszyscy to zauważyli. Zakumplował się z moim bratem, zaczął chodzić z nami na przerwy i jak tylko w trakcie rozmów dowiedział się, że jestem wierząca itd. to zaczął ciągle rozmawiać ze mną o Biblii i próbował mi zaimponować jej znajomością do tego stopnia, że aż wydało mi się to mega fałszywe z jego strony. Później jak rozmawialiśmy o Bogu to powiedział, że on wierzy w Boga, ale Kościół dla niego to wymysł ludzi itp. a poza tym to stwierdził, że "skoro Bóg istnieje to czemu mu nie da Porsche?" no i czar prysł. Od tego czasu po prostu zaczęłam go unikać. Mój problem jest chyba też taki, że nie wiem czego chcę i nie umiem podjąć sama decyzji. Niczego nie jestem pewna, nawet siebie samej. Nie mam żadnego celu na chwilę obecną i nawet nie wiem, gdzie mam zacząć go szukać. Mam wrażenie,że moje życie to jedno wielkie nieporozumienie. Nie tak to wszystko miało wyglądać. Nie chcę od razu z tej samotności przerzucać się na faceta, bo chyba najpierw powinnam coś zrobić sama ze sobą. Poza tym, niech Bóg mi wybaczy, bo może grzeszę, ale ja po prostu nie wierzę, że poznam naprawdę dobrego faceta. Nie wiem czy mam za duże wymagania, ale patrząc na mojego byłego narzeczonego- to raczej nie. Aktualnie też się kręci wokół mnie taki jeden, też nie polak - który też poznał mnie jak jeszcze byłam w związku z moim byłym narzeczonym i on mi bardzo często wtedy dawał do zrozumienia, że widać po mnie, że nie jestem szczęśliwa w swoim związku. Powtarzał, że mój facet musi być głupi, skoro nie docenia takiej kobiety itp. Tylko, że te słowa owszem były miłe, ale czułam się głupio slysząc je, bo myślałam sobie tylko- "Co on może wiedzieć o mnie, o nim i o naszym związku?". Zawsze się zastanawiał, jak ja mogę być taka nieśmiała, niedostępna itp., że to do mnie nie pasuje i że on wcześniej odebrał mnie zupełnie inaczej, że według niego jestem wyjątkowa i tym podobne pierdoły. Niestety miał dużo racji.Ale ja już sama nie wiem jaka ja jestem. Czasami bym się chciał ukryć na jakiejś pustyni, gdzie bym miała spokój od życia i tego wszystkiego. Tak czy siak jestem samotna, więc bez różnicy....


Pn mar 09, 2020 11:26 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 19, 2010 11:26 pm
Posty: 3667
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Najtrudniej to się mówi do serca które cierpi. A kiedy serce jest złamane to jest duże ryzyko, że mało co do niego dotrze. Ale jest nadzieja, że to serce już ma w sobie mocny fundament jakim jest Chrystus i jest on mocniejszy od wszystkich emocji, cierpienia, a nawet niespełnionej miłości.

Zaczęłaś swoją historię opowiadać od momentu, kiedy w twoim życiu nie było nikogo, tylko pustka i to co określiłaś jako dołek emocjonalny. I to co w modlitwie Bogu powiedziałaś o wypełnieniu się Jego woli... Z czego się to wzięło ? Takie deklaracje musza się jakoś na modlitwie zrodzić. Rosną i rosną. Powierzyć komuś z takim zaufaniem własne życie, wymaga odwagi i przede wszystkim znajomości osoby, której je powierzamy. Nie tak jest? Przecież nie mówimy do obcego - co mam robić, albo niech się staine jak mówisz! Tak mówimy tylko do kogoś szczególnego w naszym życiu. Więc na czym polega kłopot tej sytuacji ?

Znamy Boga, ale może jest tak, że nie znamy siebie? Teraz mamy okres postu i są związane z tym czytania bardzo na czasie. Pozwól tylko jedno słowo napisać, bo być może akurat odnajdziesz siebie w tym Słowie i ono przeprowadzi cię przez to co teraz przeżywasz.

a z niebios dobiegł głos: Tyś jest mój syn umiłowany; ciebie darzę uznaniem". (12) I natychmiast duch go przymusił, aby poszedł na pustkowie. (13) Pozostał więc na pustkowiu czterdzieści dni, kuszony przez Szatana, i był z dzikimi zwierzętami, aniołowie zaś usługiwali mu. Mk1

Nie znam takiej osoby, która by Bogu zawierzyła swoje życie bez konkretnej przesłanki. W każdym z nas wybrzmiewa deklaracja Boga, który jest Ojcem - tyś jest moje dziecko umiłowane. To Bóg zazwyczaj pierwszy wychodzi z inicjatywą, która buduje naszą relację z Nim. W tamtym okresie swojego życia, Ty również musiałaś zbudować taką własnie intymna relacji z Ojcem. Twoja wola niech się stanie Ojcze - mówiłaś. Co do Ojca mamy pewność że jest dobry, że kocha, że jest wierny i miłosierny. Ale co bym mógł powiedzieć sam o sobie? Jaki ja jestem ? Czy moje uczucia i deklaracje w stosunku do Niego, są równie uczciwe i dobre ?

Tyś jest mój syn umiłowany; ciebie darzę uznaniem. Jezus usłyszał to i natychmiast duch go wyrzucił na pustynię. Tutaj można się zastanawiać dlaczego duch, NATYCHMIAST wyrzuca Jezusa na pustynie. NATYCHMIAST.
Logiczniej było by, gdyby po tych słowach Ojca o umiłowaniu Syna, pojawili się aniołowie którzy by Mu usługiwali, ale nie. Duch wyrzuca Jezusa na pustynie. W Biblii jest odsyłasz w tym miejscu do Księgi Hioba. Dośc szokujące, ale Ks. Hioba zaczyna się od tego że Bóg mówi że ma w człowieku upodobanie. Jest taki Hiob. Widziałeś mojego sługę Hioba ? Na całej ziemi nie ma nikogo takiego sprawiedliwego. I natychmiast szatan mówi - za darmo ? I ten odsyłacz jest taki niezwykły w tym miejscu. Jezus idzie na pustynie i od razu jest kuszony. To znaczy, kiedy Ojciec wypowiedział - mam w tobie upodobanie, to szatan mówi - to ja sprawdzam. Czy to jest rzeczywiście taki człowiek, w którym Bóg może mieć upodobanie? Czy to upodobanie jest z pokryciem, za darmo ? Więc taki pobyt Jezusa ma i taki sens i on jest konieczny.

W ten sposób przeczytana ta ewangelia mówi do każdego z nas - zobacz, poddaj się takiemu sprawdzianowi. Bo to każdy z nas musi przejść, zmienia się tylko forma sprawdzianu.


Wt mar 10, 2020 12:53 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 1914
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Ja ostatnio też miałem "zaproszenie" na jakieś spotkanie w celu poznania ewentualnej kandydatki na dziewczynę/narzeczoną/potem żonę (?). Napiszę Wam szczerze, że takie swatanie kompletnie do mnie nie "trafia". To musi być to "coś", ale jak temu "czemuś" pomóc, to ja sam kompletnie nie wiem. :wink: Znajomy z pracy pyta: "Michał, kiedy Ty się w końcu ożenisz?". A ja odpowiadam: A skąd mi to wiedzieć? Przecież (teraz) koronawirus, wszystko inne staje się "ważniejsze" i... co? Pustka. A może moje lenistwo, egoizm (i serio, wcale tego nie wykluczam). Niedoszły zakonnik w wieku Chrystusowym, który bądź co bądź bardzo przywykł do swojego "rytmu dnia" (praca, znajomi, książka, film, kebab, Msza Święta, modlitwa, praca...). I chciałoby się coś zmienić, nie iść w "pojedynkę", no ale... Gdzie właśnie szukać owej drugiej połówki serca? Na portalach randkowych? (tam jakieś chyba są, takie katolickie), bo możecie wierzyć lub nie, ale tu, gdzie mieszkam, żyję, pracuję, nie ma na to najmniejszych szans, serio.

Tak naprawdę to mało (tak sobie myślę i chyba z jedną, dwie) znam dziewczyny pobożne, ułożone, (ale to żadna znajomość, tylko "z widzenia"). Być może za mało się modlę w tej intencji (chyba w ogóle), to już chyba takie staro-kawalerskie fobie - jest jak jest, i po co to zmieniać? ;)

Poza tym (chyba już o tym wspominałem w jakimś innym, podobnym wątku), że ja kompletnie, ale to kompletnie nie potrafię "odczytywać kobiecych znaków" ; nie wiem czy się kobiecie podobam, czy nie, a potem słyszę od kolegi: "Na co ty czekasz?". Wrodzona nieśmiałość? Chyba nie... Może brak pewności siebie? Ech, nie wiem.

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


So mar 14, 2020 6:08 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 08, 2017 10:59 am
Posty: 478
Lokalizacja: W myśli Boga, w mamie i tacie, później przez chwilę w brzuchu, a teraz w Warszawie i oby do Nieba ;)
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Mniszku_pospolity, na tym forum niejedna dziewczyna, kobieta z klasą jeszcze niezamężna.


So mar 14, 2020 7:00 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Moim zdaniem Mniszku, faceci i tak mają lepiej. 33 lata to na faceta jeszcze młody wiek, uważam. Kobiety niestety mają w tym względzie dużo gorzej :|


So mar 14, 2020 10:43 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5448
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Mniszku. Jeśli myślisz że w serwisie randkowym tak od razu znajdziesz "tą jedną", to popełniasz błąd. Po prostu taki serwis traktuj jako taką platformę do nawiązywanie "pierwszego kroku". Na ulicy przecież nie podejdziesz (raczej) do panny z propozycją choćby randkowania, w pracy może już bardziej, ale raczej też nie. W knajpie? No może... na jedną noc, ale przecież nie o to Ci chodzi. Na takim serwisie po prostu masz co do jednego pełną jasność - anonsujące się panny szukają kawalera, a nie przyszły się spytać jak trafić do urzędu, warsztatu czy fryzjera :-)
Tak więc próbuj to z jedną, to z drugą, trzecią,.. dziesiątą aż (może) trafisz. Teoria że samotna panna zemdleje przypadkiem przechodząc korytarzem, na Twojej wycieraczce, po czym zakocha się w Tobie, w chwili jak ją ocucisz, to e.. fałszywa teoria ;-)

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


So mar 14, 2020 10:56 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 1914
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Cytuj:
Mniszku_pospolity, na tym forum niejedna dziewczyna, kobieta z klasą jeszcze niezamężna.



Dzięki za wskazówkę :wink:

Cytuj:
Moim zdaniem Mniszku, faceci i tak mają lepiej. 33 lata to na faceta jeszcze młody wiek, uważam. Kobiety niestety mają w tym względzie dużo gorzej


Teoretycznie z Tobą się zgadzam. Z jednej strony słyszę: to już ostatni dzwonek, a z drugiej znam facetów co zaczynali związki (i nie od razu małżeństwo) od 35-36 lat, ale każdy "przypadek" jest inny ;d Tu tak na dwoje "babka wróżyła" - to "lepiej" jest być może trochę subiketywnym odczuciem.

Tego nie da się "zmierzyć", bo przecież możesz znaleźć przyszłego męża mając teraz lat 27 w przeciągu dwóch lat, a ja mając lat 33 nie znajdę tej przyszłej żony nigdy, więc czas tu nie gra żadnej roli ;) Pierwszego siwego włosa wciąż brakuje, ale przecież godziny "lecą" - a z drugiej też strony chyba ważne, żeby nie brać udziału w jakichś "wyścigach", choć teraz nadchodzi chyba ten moment - że albo w tą albo w tamtą stronę.

Cytuj:
Mniszku. Jeśli myślisz że w serwisie randkowym tak od razu znajdziesz "tą jedną", to popełniasz błąd. Po prostu taki serwis traktuj jako taką platformę do nawiązywanie "pierwszego kroku".


PeterW, spokojnie :wink: Wiem tylko, że takowe portale istnieją i kiedyś nawet była audycja w radiu Maryja - brały w niej udział małżeństwa, które właśnie tak "zaczęły" - od znajomości na portalu (nazwy nie będę wymieniał, bo to chyba podchodzi pod reklamę) i wypowiadali się jak to się zaczęło itd. Jasne, nie ma co tym się aż tak sugerować czy bawić w naśladowanie, bo przecież każdy inaczej poznaje drugie osoby, itd.

Próbować oczywiście można, bo jak nie teraz, to kiedy? A z tymi knajpami, pracą, na ulicy, to masz całkowtią rację. Do tego dodałbym jeszcze autobus - zwłaszcza teraz :wink:

Nawet mi przez myśl nie przyszło, że jakaś panna gdzieś mdleć będzie, a ja niczym rycerz na białym koniu będę ją cucił. Chociaż teraz, w czasach tego koronawirusa już chyba wszystko jest możliwe - nawet temat do rozmowy jest "gotowy" na początek. Nie no, żartuję ;)

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


N mar 15, 2020 3:32 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2693
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
https://youtu.be/Hkpz9laGCUU

Samołyk udziela dobrej rady jak znaleźć żonę


N mar 15, 2020 8:19 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
PeterW napisał(a):
Mniszku. Jeśli myślisz że w serwisie randkowym tak od razu znajdziesz "tą jedną", to popełniasz błąd. Po prostu taki serwis traktuj jako taką platformę do nawiązywanie "pierwszego kroku".


W jakich czasach nam przyszło żyć, że trzeba szukać drugiej wierzącej połówki na portalach randkowych? :roll:

mniszek_pospolity napisał(a):
Tego nie da się "zmierzyć", bo przecież możesz znaleźć przyszłego męża mając teraz lat 27 w przeciągu dwóch lat, a ja mając lat 33 nie znajdę tej przyszłej żony nigdy, więc czas tu nie gra żadnej roli ;)


Tak, zgadzam się, ale jakby odwrócić sytuację i założyć, że choćbyś np. znalazł żonę w wieku 40 lat to zawsze możesz znaleźć młodszą i nadal mieć z nią dzieci, a jeśli ja np. zaczekam do 33 roku życia to nie jest to już takie pewne, że będę mogła nadal mieć dzieci. Płodność współczesnych kobiet nie jest już tak obiecująca jaka była dawniej. Jest to przykre, ale dla kobiet niestety czas upływa trochę inaczej.

Swoją drogą - koronawirus jeszcze opóźni teraz nasze możliwośći :-D Raczej znikome szanse, że poznam kogoś siedząc w domu, :? a kraj w którym jestem w ogóle nie podejmuje żadnych działań związanych z pandemią, więc w związku z tym, że obywatele muszą sami o siebie zadbać (oczywiście Ci, którzy jeszcze mają grama rozsądku bo reszta to -hulaj dusza, Boga nie ma) nie wróżę w najbliższych miesiącach jakichkolwiek możliwości spotkań z innymi ludźmi :dokitu: :no:


N mar 15, 2020 1:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2693
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
nat.ka napisał(a):
PeterW napisał(a):
Mniszku. Jeśli myślisz że w serwisie randkowym tak od razu znajdziesz "tą jedną", to popełniasz błąd. Po prostu taki serwis traktuj jako taką platformę do nawiązywanie "pierwszego kroku".


W jakich czasach nam przyszło żyć, że trzeba szukać drugiej wierzącej połówki na portalach randkowych? :roll:

A co w tych czasach takiego złego?
Portale randkowe/grupy tematyczne/fora sa narzedziami które można wykorzystać do szukania drugiej polowy bo czemu i nie?
Niektórzy tak psiczą na ten internet zapewne jak 100 lat temu ludzi psioczyli na elektrycznosc:)


N mar 15, 2020 5:55 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
sachol napisał(a):
A co w tych czasach takiego złego?
Portale randkowe/grupy tematyczne/fora sa narzedziami które można wykorzystać do szukania drugiej polowy bo czemu i nie?
Niektórzy tak psiczą na ten internet zapewne jak 100 lat temu ludzi psioczyli na elektrycznosc:)


Ja nie twierdzę, że internet jest zły. Może stać się zarówno źródłem zła jak i dobra. Chodzi mi o to jak przykre to jest, że dzisiaj tak mało już jest ludzi, którzy chcą iść przez życie z Panem Bogiem i że tak trudno znaleźć nam nasze "WIERZĄCE połówki", że musimy korzystać ze specjalnych portali randkowych, grup modlitewnych itp.


N mar 15, 2020 8:53 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 1914
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Wszystko też zależy od środowiska, miasta, kraju, parafii itd. w których się "obracamy". W mojej parafii osób praktykujących "w moim wieku" jest jak na lekarstwo, i wcale nie przesadzam. Kiedyś znajomy namawiał mnie na takie spotkania grup modlitewnych - "Tutaj ludzie łączą się w pray, znajdują męża/żonę..." Taaak. Problem w tym, że spotkanie modlitewne to spotkanie modlitewne - Msza Święta, modlimy się, słuchamy wykładu zakonnika, znowu modlimy - i potem jest naprawdę późno, trzeba wracać. I niby gdzie tam znaleźć nawet chwilę na jakąś rozmowę poza sferą religijną?

Byłem wiele razy i owoce duchowe są, ale te "towarzyskie" żadne. Owszem, poznałem tam wspaniałych ludzi... trzech mężczyzn :-P Tyle było z tych zapewnień znajomego ile tam ludzi się spotyka, dogaduje itd. Oczywiście nie mam żadnych pretensji. Sam też muszę działać, bo jest tak jak piszecie i jak w tym filmiku, który sachol zalinkowała (dzięki). Książki w bibliotece jakiejś pannie nie spadną, na wycieraczce też żadna pani się nie przewróci itp. ;d

A portale randkowe, takie specyficzne dla katolików, ludzi z wartościami są jak dla mnie dobrym pomysłem. Od tego można (ale wcale nie trzeba) zacząć. To też nie jest stracony czas. Osobiście myślę, że prędzej można znaleźć chłopaka/dziewczynę na takim portalu, niż "w realu" w niektórych miastach, miejscach pracy itd.

Albo najzwyczajniej w świecie przespałem i przegapiłem już swoją "szansę" i "okazję", :wink:

A poważnie, to na razie atmosfera wokół nawet niespecjalnie sprzyja do rozważania o jakimś związku i poszukiwaniu drugiej połówki serca (zakładając, że taka w ogóle istnieje). Można mieć też powołanie do samotności (nie zakon, nie małżeństwo i rodzina), ale to nie o tym tutaj.

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


N mar 15, 2020 10:46 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 411 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 28  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL