Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr lip 08, 2020 12:22 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 497 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 34  Następna strona
 Kącik samotnych serc 
Autor Wiadomość
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
To prawda, że na portalach randkowych mamy większe szanse spotkać "tę" jedyną osobę. Jednakże, bardzo to smutne i myślę, że mimo to i tak się raczej na to nie zdecyduję. Nie wiem czemu, ale jakoś na samą myśl, mnie trochę skręca, ale być może to właśnie mój błąd.
Jeśli chodzi o grupy modlitewne to akurat nie mam tutaj żadnego doświadczenia. Nie jestem raczej osobą, która wyrywa się z tłumu i biegnie tam, gdzie ją duch poniesie. Wiem tylko, że dużo katolików korzysta z takiej...."metody"?

Samotność może też nie byłaby taka zła, jakby ją zaakceptować? Nie wiem czy się ze mną zgodzisz Mniszku - bo głównie do Ciebie piszę - i nie wiem też czy byłeś już w jakimś związku wcześniej czy nie, ale jeśli tak, to wydaję mi się, że wraz z wiekiem i z doświadczeniem człowiek ma coraz większe wymagania co do potencjalnego partnera/rki, bo wie np.co go/ją rozczarowało w poprzednim związku, partnerze. Jak sobie pomyślę więc , że moją pustkę w sercu ma wypełnić tylko i wyłącznie Pan Bóg to jak najbardziej się zgadzam. Lepsze to na pewno od niepotrzebnego nikomu cierpienia związanego z zawodzeniem drugiego człowieka.TYlko, że na pozór łatwa sprawa, a jednak potrzeba dużo modlitw, cierpliwości, wytrwałości, wiary itd.

Co do kwarantanny - to teraz będzie dużo czasu na modlitwy, rozważania, przemyślenia i wiele, wiele innych... :D


Pn mar 16, 2020 9:16 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 2114
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Cytuj:
To prawda, że na portalach randkowych mamy większe szanse spotkać "tę" jedyną osobę. Jednakże, bardzo to smutne i myślę, że mimo to i tak się raczej na to nie zdecyduję. Nie wiem czemu, ale jakoś na samą myśl, mnie trochę skręca, ale być może to właśnie mój błąd.
Jeśli chodzi o grupy modlitewne to akurat nie mam tutaj żadnego doświadczenia. Nie jestem raczej osobą, która wyrywa się z tłumu i biegnie tam, gdzie ją duch poniesie. Wiem tylko, że dużo katolików korzysta z takiej...."metody"?


Ja się też zgadzam, że to smutne - nie móc spotkać wśród znajomych, w pracy czy gdziekolwiek indziej dziewczyn/kobiety z wartościami, katoliczki, która nie wstydzi się swojej wiary. Nie wiem jak jest u Was - opisuję "po sobie".

Ja też się raczej nie zdecyduję - choć teraz nawet o tym nie myślę. Jak wspominałem wcześniej, to wysłuchałem kiedyś audycji o tego typu portalach i były bardzo pozytywne, przychylne, zachęcano tam do tego itd. (radio Maryja, kiedyś tam w nocy). Do tej pory jednak tego nie zrobiłem, a czemu (?) to sam do końca nie wiem. Może to już jakaś taka podświadoma zgoda na "stan samotnika" :wink:

Cytuj:
Samotność może też nie byłaby taka zła, jakby ją zaakceptować? Nie wiem czy się ze mną zgodzisz Mniszku - bo głównie do Ciebie piszę - i nie wiem też czy byłeś już w jakimś związku wcześniej czy nie, ale jeśli tak, to wydaję mi się, że wraz z wiekiem i z doświadczeniem człowiek ma coraz większe wymagania co do potencjalnego partnera/rki, bo wie np.co go/ją rozczarowało w poprzednim związku, partnerze.


Zgadzam się jak najbardziej :wink: Bez akceptacji trudno gdziekolwiek wytrwać (czy to życie zakonne, czy małżeńskie czy samotne właśnie). Och, moje "związki" to młodzeińcze zauroczenia (gimnazjum, liceum) i tyle... trwały chwilę, to w ogóle chyba było coś tak abstrakcyjnego, że trochę mnie to śmieszy z perspektywy tylu już lat. Nawet nie wiem czy można w ogóle te młodzieńcze "zakochania" podciągnąć pod "rangę związku". Moje doświadczenia są znikome, żeby nie powiedzieć dosadniej: żadne, kompletnie w tej materii jestem "zielony", więc moje posty tutaj to może być tylko taka mowa - trawa i sama teoria.

Ja to właśnie na obecną chwilę jakichś sprecyzowanych wymagań nie mam, zabrzmi pewnie jak jakieś wynurzenie desperata - poza jednym: wierząca, praktykująca katoliczka (w sumie to mam tam jakieś swoje upodobania co do wyglądu takiej osoby, hobby, itd.) No, ale właśnie... Jak ja to powtarzam już "kawałek" czasu ; można całe życie być zakochanym platonicznie w Ani z Zielonego Wzgórza i... na tym to się kończy.

Teraz to w ogóle jest taka sytuacja, że wszyscy myślą i rozmawiają o koronawirusie (praca, dom, sklepy) i w tej atmosferze doprawdy ciężko o jakieś "konstruktywne zabiegi".

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Pn mar 16, 2020 11:09 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2852
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Cytuj:
Ja też się raczej nie zdecyduję - choć teraz nawet o tym nie myślę. Jak wspominałem wcześniej, to wysłuchałem kiedyś audycji o tego typu portalach i były bardzo pozytywne, przychylne, zachęcano tam do tego itd. (radio Maryja, kiedyś tam w nocy). Do tej pory jednak tego nie zrobiłem, a czemu (?) to sam do końca nie wiem. Może to już jakaś taka podświadoma zgoda na "stan samotnika" :wink:

Niedawno moj znajomy wział ślub w wieku 33 lat. Szukal swego powolania rowniez w zakonie. Ale tam rozeznal ze to nienejgo powolanie. Szukał dlugo wybranki ktora była by tak.samo rozmiłowana w Panu Bogu jak on. Wiele nierokujacych relacji zakończył. Nie bał się szukać w internecie/na grupach facebookowych itd. Ale i nibal sie tez i zaprosić na kawe kasjerki ktora mu wpadła w oko. Wbrew pozora to zadnej lovelas, a i tez moglby miec kompleksy ze wzgledu swojego niskiego wzrostu. Najwazniejsze to pytać Pana Boga czego od nas chce, w wiekszosci chce małzenstwa bo czy powolniem czlowieka moze byc mieszkanie z rodzicamii chodzenie do pracy i tak wkolo?
A jesli chce małzenstwa to tez nie ma co oczekiwac ze zesle nam kandydatke z nieba raczej bedzie potrzebne wyjscie ze swojej strefy komfortu.
Bo wiara w Boga zaklada tez zaufanie Jemu ze chce dla nas tego co najlepsze ale warto tez zrobic wszystko by to powolanie wypelnic i mie miec sobie nic do zarzucenia ze sie nie probowalo zamoast osiasc w marazmie.


Pn mar 16, 2020 1:38 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1653
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
sachol napisał(a):
Najwazniejsze to pytać Pana Boga czego od nas chce, w wiekszosci chce małzenstwa bo czy powolniem czlowieka moze byc mieszkanie z rodzicamii chodzenie do pracy i tak wkolo?


Tylko że teraz dość często wymienia się również powołanie do życia w samotności.

mniszek_pospolity napisał(a):
Ja się też zgadzam, że to smutne - nie móc spotkać wśród znajomych, w pracy czy gdziekolwiek indziej dziewczyn/kobiety z wartościami, katoliczki, która nie wstydzi się swojej wiary.


Załóżmy że taką spotkasz tylko powiedźmy iż jej wygląd nie będzie Ci odpowiadał. Także tutaj w kwestii wyborów człowieka sprawa jest nieco skomplikowana. Ba, gdyby to człek wybierał tylko i wyłącznie na podstawie piękna wewnętrznego, duszy, serca, osobowości... ale dość często bardziej jakby wybiera zmysłami.

Nie w sensie zmysłowości, ale poprzez zmysły - podoba mi się to co widzę lub nie. I wtedy kiedy stwierdzi że to co ogarnia poprzez zmysły niespecjalnie jest w jego typie, nie daje nawet szans na poznanie i zachwycenie się wnętrzem człowieka.

Tym bardziej że nawet podświadomie piękno zewnętrzne kojarzy się z byciem dobrym, z czymś pozytywnym.


Pn mar 16, 2020 2:35 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2852
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
equuleuss napisał(a):
sachol napisał(a):
Najwazniejsze to pytać Pana Boga czego od nas chce, w wiekszosci chce małzenstwa bo czy powolniem czlowieka moze byc mieszkanie z rodzicamii chodzenie do pracy i tak wkolo?


Tylko że teraz dość często wymienia się również powołanie do życia w samotności

Nie ma takowego w rozumieniu bycia lekkoduchem i wygodnictwa lub boje sie kobiet wiec bede sam.


Pn mar 16, 2020 2:41 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1653
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
sachol napisał(a):
Nie ma takowego w rozumieniu bycia lekkoduchem i wygodnictwa lub boje sie kobiet wiec bede sam.


Tak, tylko że nie o taki sens tegoż powołania chodziło. Wiele jest osób które z powodu okoliczności życiowych pozostają samotne. Tutaj Kościół naucza iż można tę samotność ofiarować w realizacji tej drogi jako swoistej drogi powołania, służąc Bogu i innym.


Pn mar 16, 2020 6:03 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 2114
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Cytuj:
Najwazniejsze to pytać Pana Boga czego od nas chce, w wiekszosci chce małzenstwa bo czy powolniem czlowieka moze byc mieszkanie z rodzicamii chodzenie do pracy i tak wkolo?
A jesli chce małzenstwa to tez nie ma co oczekiwac ze zesle nam kandydatke z nieba raczej bedzie potrzebne wyjscie ze swojej strefy komfortu.


Cytuj:
Nie ma takowego w rozumieniu bycia lekkoduchem i wygodnictwa lub boje sie kobiet wiec bede sam.


Z pierwszym i tylko z pierwszym fragmentem Twojej wypowiedzi mogę się zgodzić. Tak, trzeba pytać Pana Boga, co też czynię. Można rzec: rozeznaję. U każdego człowieka inaczej to nieco wygląda. Jako 33-letni kawaler chyba jak najbardziej mogę tu pisać ;)

"Strefa komfortu"? Doprawdy? A co nią jest? Już o mieszkaniu z rodzicami kiedyś tam pisałem (w innym temacie na forum). Mam starszych rodziców, ojciec ciężko choruje, w domu mam obowiązki i jestem "przydatny" - pozmywać, odkurzyć, posprzątać, prać itp., przynieść mamie ciężkie zakupy, pójść choremu ojcu do apteki po lekarstwa... To jest komfort? Komfort to byłby jakbym sobie wynajął kawalerkę i imprezował tam od nocy do świtu, zapraszał "panienki na telefon", bawił się ile tylko można i miał w nosie co dzieje się u rodziców, czy są zdrowi, czy czegoś im nie potrzeba itd. Wtedy to doprawdy byłaby "odpowiedzialność" i jakaż tym samym samodzielność.

2) względy ekonomiczne - jaki jest sens wynajmować mieszkanie, pokój, kawalerkę itp., i płacić za to jakieś 500-600zł. tylko po to, żeby w tym "mieszkanku" samemu sobie oglądać tv nocą i spać? (a całe dnie w pracy)./ W domu w dużej mierze spadają na mnie opłaty, rachunki, zakupy - więc nie żyję na koszt mamusi i na jej garnuszku. Mam swoje dwa pokoje, łazienkę, (kuchnia jest wspólna), więc w czym problem? problemem mają bytć rodzice - a raczej ich obecność w domu?

3) Pisałem i podawałem przykłady o małżeństwach - bardzo szczęśliwych, ktore posiadają dzieci i mieszkają u rodziców/teściów a czasem nawet i są z nimi dziadkowie. I normalnie funkcjonują, kochają się, są radośni. ten argument ze swoim mieszkaniem czy domem kompletnie do mnie nie trafia na obecną chwilę.

"I tak wkoło" - a czy życie małżeńskie nie toczy się czasem też "wkoło"? Nie ma jakichś utartych schematów? Żona, mąż, wstają, jedzą śniadanie, dzieci odprowadzają do przedszkola, szkoły, jadą do pracy, wracają, w niedzielę idą do kościoła, potem może na spacer czy do kina, odwiedzą przyjaciół, rodzinę, zrobią wspólnie zakupy... i tak...wkoło?

Tak jak w zakonie - każdy to przechodzi - rano (bardzo rano) wstajesz, poranne modlitwy, medytacja, lektura Słowa Bożego, śniadanie, obowiązki, wykłady do południa, znowu modlitwa, obiad, krótka rekreacja, praca, Msza Święta, kolacja, modlitwy wieczorne, nauka, rachunek sumienia, modlitwa na zakończenie dnia, i tak...wkoło.

Poza tym bardzo spłycasz życie w samotności - wcale nie musi być aż tak monotonne jak tutaj to przedstawiasz (pisałem o znajomych, kinie, wyjściach, meczach, rozmowach, rekolekcjach) itd.

Powołanie do samotności też istnieje - choć pokutuje w ludziach takie błędne myślenie albo ksiądz albo żona z gromadką dzieci. I tyle. A jest i ta trzecia droga. Niełatwa, ale w oparciu o Boga może być i piękna, choć stare panny i starzy kawalerowie kojarzą się z kimś... no właśnie "dziwnym", "cudakiem".

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Pn mar 16, 2020 9:39 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5511
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):
I tyle. A jest i ta trzecia droga. Niełatwa, ale w oparciu o Boga może być i piękna, choć stare panny i starzy kawalerowie kojarzą się z kimś... no właśnie "dziwnym", "cudakiem".


Powiem Ci na ucho, że niestety, ale owi starzy kawalerowie i panny właśnie bywają nieco.. dziwni... Ty z pewnością jeszcze nie, bo jesteś młody, ale jak będzie dalej, jak nie staniesz się żonkosiem? Hm.. ;-)

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pn mar 16, 2020 9:54 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2852
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):
Cytuj:
Najwazniejsze to pytać Pana Boga czego od nas chce, w wiekszosci chce małzenstwa bo czy powolniem czlowieka moze byc mieszkanie z rodzicamii chodzenie do pracy i tak wkolo?
A jesli chce małzenstwa to tez nie ma co oczekiwac ze zesle nam kandydatke z nieba raczej bedzie potrzebne wyjscie ze swojej strefy komfortu.


Cytuj:
Nie ma takowego w rozumieniu bycia lekkoduchem i wygodnictwa lub boje sie kobiet wiec bede sam.


Cytuj:

"Strefa komfortu"? Doprawdy? A co nią jest? Już o mieszkaniu z rodzicami kiedyś tam pisałem (w innym temacie na forum). Mam starszych rodziców, ojciec ciężko choruje, w domu mam obowiązki i jestem "przydatny" - pozmywać, odkurzyć, posprzątać, prać itp., przynieść mamie ciężkie zakupy, pójść choremu ojcu do apteki po lekarstwa...
To jest komfort?


Nie wiem mniszku. Sam sobie odpowiedz z jakiego powodu nie szukasz żony, czy faktycznie jest to cheć poświęcenia się opiece nad rodzicami. Bo wiesz jak sie ma dom zawsze mozna jakos go podzielić i mieszkać razem a osobno i rodzicami się opiekować.
A wypelnianie tych obowiazków własnie pokazuje ze dobry chlopak z Ciebie i dobry material na meza dla jakiejs dobrej kobiety.
2) względy ekonomiczne - jaki jest sens wynajmować mieszkanie, pokój, kawalerkę itp., i płacić za to jakieś 500-600zł. tylko po to, żeby w tym "mieszkanku" samemu sobie oglądać tv nocą i spać? (a całe dnie w pracy)./ W domu w dużej mierze spadają na mnie opłaty, rachunki, zakupy - więc nie żyję na koszt mamusi i na jej garnuszku. Mam swoje dwa pokoje, łazienkę, (kuchnia jest wspólna), więc w czym problem? problemem mają bytć rodzice - a raczej ich obecność w domu?

"
Cytuj:
Tak jak w zakonie - każdy to przechodzi - rano (bardzo rano) wstajesz, poranne modlitwy, medytacja, lektura Słowa Bożego, śniadanie, obowiązki, wykłady do południa, znowu modlitwa, obiad, krótka rekreacja, praca, Msza Święta, kolacja, modlitwy wieczorne, nauka, rachunek sumienia, modlitwa na zakończenie dnia, i tak...wkoło.

Poza tym bardzo spłycasz życie w samotności - wcale nie musi być aż tak monotonne jak tutaj to przedstawiasz (pisałem o znajomych, kinie, wyjściach, meczach, rozmowach, rekolekcjach) itd.

Powołanie do samotności też istnieje - choć pokutuje w ludziach takie błędne myślenie albo ksiądz albo żona z gromadką dzieci. I tyle. A jest i ta trzecia droga. Niełatwa, ale w oparciu o Boga może być i piękna, choć stare panny i starzy kawalerowie kojarzą się z kimś... no właśnie "dziwnym", "cudakiem".

Nie nie splycam. To Ty splycasz raczej małzenstwo i bronisz sie przed zarzutami ktorych nikt Ci nie postawil. Po co mniszku te usprawiedliwienia?


Pn mar 16, 2020 10:00 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 2114
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Cytuj:
Nie nie splycam. To Ty splycasz raczej małzenstwo i bronisz sie przed zarzutami ktorych nikt Ci nie postawil. Po co mniszku te usprawiedliwienia?


Znowu mnie nie zrozumiałaś. Co zrobić? Mówi się trudno i żyje się dalej. :wink: Nie sachol, nie spłycam ani małżeństwa, ani życia zakonnego ani też życia w samotności. Jedynie wskazuję, że w tych trzech stanach są jakieś schematy, coś się powatrza, jest swego rodzaju monotonność, która wynika po prostu z pewnej stabilności, przyzwyczajenia itd. W pracy też,; ci sami ludzie, ta sama praca, te same biurka, telefony, laptopy lub inne narzędzia, grabie, łopaty, pojemniki, szufelki... i nawet te same godziny ;d

Ja się nie usprawiedliwiam - piszę jak jest i tyle. Daję do zrozumienia, że samotność nie równa się byciem "lekkoduchem" jak to cudnie ujęłaś. Tyel ;

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Pn mar 16, 2020 10:07 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):
można całe życie być zakochanym platonicznie w Ani z Zielonego Wzgórza i... na tym to się kończy


Anię? :-o Uwielbiam Anię :-D Właśnie jestem w trakcie umilania sobie czasu m.in. oglądając nową wersję Anii na netflixie.

sachol napisał(a):
Niedawno moj znajomy wział ślub w wieku 33 lat. Szukal swego powolania rowniez w zakonie. Ale tam rozeznal ze to nienejgo powolanie. Szukał dlugo wybranki ktora była by tak.samo rozmiłowana w Panu Bogu jak on. Wiele nierokujacych relacji zakończył. Nie bał się szukać w internecie/na grupach facebookowych itd. Ale i nibal sie tez i zaprosić na kawe kasjerki ktora mu wpadła w oko.


Otóż to! Można się głowić nad powołaniem do życia w samotności, czego nie można wykluczać, ale mimo wszystko trzeba najpierw dać sobie szansę (i Panu Bogu) na poznanie kogoś. Dlatego ja chciałabym najpierw zmienić swoje życie, swoje codzienne myślenie i otworzyć się na coś nowego, bo widocznie moje dotychczasowe wybory nie przyniosły rezultatów. Jeśli więc ktoś z Was zna jakieś fajne ugrupowania religijne, gdzie się wyjeżdża i poznaje nowych ludzi - to zgłaszam chęć! Oczywiście jak tylko epidemia ustąpi :-P

equuleuss napisał(a):
I wtedy kiedy stwierdzi że to co ogarnia poprzez zmysły niespecjalnie jest w jego typie, nie daje nawet szans na poznanie i zachwycenie się wnętrzem człowieka.



Niestety, muszę się z tym zgodzić. Zbyt szybko oraz zbyt powierzchownie oceniamy innych ludzi. I Mnie samej się to zdarza. Jednak musisz przyznać, że w dzisiejszych czasach nie jest łatwo poznać w codziennych okolicznościach drugą osobę wierzącą już pomijając fakt czy ktoś sugeruje się wyglądem czy też nie. Chyba, że mowa o kościele, ale nawet tutaj uważam, że kobiety mają gorzej. Wystarczy się rozejrzeć po kościele jak wiele jest tam mężczyzn, a jak wiele kobiet. Różnica jest zauważalna , w związku z czym prędzej znajdziesz tam jakąś cnotkę niż cnotliwego mężczyznę.


Pn mar 16, 2020 11:28 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1653
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
nat.ka napisał(a):
Jednak musisz przyznać, że w dzisiejszych czasach nie jest łatwo poznać w codziennych okolicznościach drugą osobę wierzącą już pomijając fakt czy ktoś sugeruje się wyglądem czy też nie.


Tak, jest to prawdą. Niestety. Ale co do sugerowania się wyglądem, może to przybliżę, bowiem to niekoniecznie znaczy że ktoś stawia ten wygląd na miejscu pierwszym lub że dana osoba musi mieć to czy tamto, czy też spełniać jakieś określone / wyśrubowane wymogi co do prezencji.

Ale raczej to że kiedy spotykamy drugiego człowieka, jakoś określamy i oceniamy tę osobę poprzez zmysły, jakby ten proces przebiegał odruchowo, podświadomie, gdzieś tam pojawia się ocena - nie mój typ. Nie podoba mi się. To się może tak ''wyświetlić'' ponieważ pomimo tego że jesteśmy istotami duchowymi, to także materialnymi-cielesnymi i oceniamy poprzez tę zmysłowo-cielesną powłokę, oceniamy na podstawie tego co postrzegamy i tego co uznajemy za atrakcyjne.

Dodatkowo, w małżeństwie jest także obecny- eros - czyli to podobanie się sobie wzajemnie pod względem fizycznym ma swój wymiar. Czasem można odnieść wrażenie iż kobiety powodowane tym że zazwyczaj kieruje ich się na tryb - wygląd nie ma znaczenia - kierując się tylko tym że dostrzegają jakieś pozytywne cechy w mężczyźnie, wybierają go pomimo że ten mężczyzna nie podoba im się fizycznie. Stąd także mogą czasem brać się te problemy w pożyciu intymnym, gdzie taki mężczyzna stwierdza że coś nie gra na tej płaszczyźnie i że żona chyba jest oziębła.

Cytuj:
Różnica jest zauważalna , w związku z czym prędzej znajdziesz tam jakąś cnotkę niż cnotliwego mężczyznę.


To fakt że trudno jest takowego spotkać. Spotkać takiego mężczyznę który będzie stawiał na pierwszym miejscu Boga i Bożą wolę i będzie się tym w życiu kierował. Mężczyznę który wie także co oznacza odpowiedzialność i prawdziwa siła / odwaga wypływająca z jego postawy serca i ducha. Męskość, ta prawdziwa to nie tylko sylwetka wyrzeźbiona na siłce.

mniszek_pospolity napisał(a):
jaki jest sens wynajmować mieszkanie, pokój, kawalerkę itp., i płacić za to jakieś 500-600zł


Pokój być może udało by się za taką sumę wynająć, jeden pokój, ale jeśli chodzi o mieszkanie - kawalerkę, to już oscyluje w sumach ponad 1000 pln, - 1500 lub więcej.

Cytuj:
Mam swoje dwa pokoje, łazienkę, (kuchnia jest wspólna), więc w czym problem? problemem mają bytć rodzice - a raczej ich obecność w domu?


W sumie miałbyś już pewne podstawy aby zamieszkać tam z żoną. Obecność rodziców nie powinna być problemem.

PeterW napisał(a):
Powiem Ci na ucho, że niestety, ale owi starzy kawalerowie i panny właśnie bywają nieco.. dziwni...


Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą.

Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi. Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu.


Wt mar 17, 2020 10:04 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5511
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
equuleuss napisał(a):
Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą.

Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi. Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu.


Tak, tylko św Paweł raczej odpowiadał na pytanie, czy wszyscy muszą się żenić, zwłaszcza gdy część ich ciągnie do "spraw Pana". Po prostu nic na siłę.
Dalej przecież masz tekst o tych którzy "płoną". Dla nich niezdrowe jest bezżeństwo.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Wt mar 17, 2020 10:21 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2852
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Dlaczego małżeństwo jest najlepszym

https://pl.aleteia.org/2017/07/04/dlacz ... -na-zycie/


Wt mar 17, 2020 10:21 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1653
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
PeterW napisał(a):
Tak, tylko św Paweł raczej odpowiadał na pytanie, czy wszyscy muszą się żenić, zwłaszcza gdy część ich ciągnie do "spraw Pana". Po prostu nic na siłę.
Dalej przecież masz tekst o tych którzy "płoną". Dla nich niezdrowe jest bezżeństwo.


Tak, rozumiem że św Paweł pisze o wypełnianiu swojego powołania, wedle tego do czego Bóg nas zaprasza jako drogi powołania stanu, ale ten cytat to pewnego rodzaju odpowiedź na Twoje żartobliwe ujęcie obrazka ''starego kawalera'' i ''starej panny'', chociaż dzisiaj określa się ich mianem - singli. A odpowiedź wskazuje na to że taki singiel vel stara panna / stary kawaler niekoniecznie musi stać się dziwakiem lub nawet dziwadłem. On niekoniecznie musi hodować kaktusy a ona niekoniecznie musi otaczać się stadem kotów.


sachol napisał(a):
Dlaczego małżeństwo jest najlepszym


Czy rzeczywiście? Zatem osoby które wybierają życie w stanie bezżennym dla Boga i ze względu na Boga, aby służyć Bogu i ludziom, te osoby wybierają gorszą cząstkę i gorszą drogę życia?

Zastanawiające jest to jak bardzo jakoś teraz stawia się małżeństwo i rodzinę na piedestale, a jakoś mało mówi się o drodze życia w stanie bezżennym dla Pana, a potem mówimy o kryzysie powołań... skoro małżeństwo jest tą drogą naj, naj, naj...


Wt mar 17, 2020 11:25 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 497 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 34  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL