Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt sie 14, 2020 10:17 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 577 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25 ... 39  Następna strona
 Kącik samotnych serc 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1953
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):
Widać, że nie śledzisz tego wątku całkiem "uważnie" bergamotko ;)

Sam już pisałem, że ten wątek nie nazywa się "wywiad rzeka z mniszkiem" tylko kącik samotnych serc - to odpisywałem sachol ;d no wiele jednak pytań w tym temacie było skierowanych bezpośrednio do mojej osoby... (trzeba skoczyć kilka stronek do tyłu ;d )

Owszem nie śledzę tego wątku specjalnie uważnie ale tyle zauważyłam. Podobnie jak to że sam sprowadzasz dyskusje na swoja osobę. Choćby bodajże w przedostatnim poście pojawiają się słowa które przypisujesz forumowiczom, a myślę że prawdopodobnie słyszysz w swoim otoczeniu .
mniszek_pospolity napisał(a):
Wracamy znowu do wolnej woli, do wolności, którą obdarzył nas Bóg. Już to wyjaśniałem, ale Ty nadal "przyciskasz do ściany" i oczekujesz jakichś konkretnych cytatów. Jakiegoś potwierdzenia, że masz rację, a ja się mylę i muszę przyznać Ci rację.,

nie bawi mnie takie "wymuszanie" na kimś odpowiedzi...

Ok, przyznaję iż styl mojego pisania jest może nieco zbyt konfrontacyjny, jednak w dużej mierze to zawodowe nawyki bo jak przez lata zawodowo wiedziesz spory to wejdzie ci to i owo w krew. I nauczysz się oddzielać je od prywatnego stosunku do osoby z która wiedziesz takowy spór bo inaczej nie miałbyś znajomych wśród osób z twojego zawodowego kręgu, których ty kiedyś gdzieś tam zapewne przycisnąłeś mniej lub bardziej nieprzyjemnie, i oni cię przycisnęli takoż itd.
Ale przyganiał kocioł garnkowi a sam smoli
mniszek_pospolity napisał(a):
Jak Waszym zdaniem osoba, która się nie ożeni, pójdzie do piekła, zostanie potępiona, sprzeciwia się woli Boga, nie rezygnuje ze sfery komfortu i bla bla bla , to powodzenia też życzę
[/quote]
Ale mnie równiej nie bawi wkładanie mi w usta, czy klawiaturę twierdzeń które nie padły, albo określanie ich mianem bełkotu (bla bla bla). Jeśli to jest ten wyższy poziom dyskusji, od której odstaję, to póki co przynajmniej tez podziękuje.


Pn maja 04, 2020 10:52 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
sachol napisał(a):
Czy Kościół nazywa małżeństwo powołaniem? Tak, nazywa je pierwszym powołaniem człowieka


Tak, masz rację Sachol. Małżeństwo jest pierwszym powołaniem/wyborem, ale nie jedynym -wbrew temu, co już od kilkunastu postów próbuje się tu zarzucić przez wielu forumowiczów i zgodnie z tym, co mniej liczni forumowicze (w tym i ja ) chcą tu przekazać.

bergamotka napisał(a):
I wracając do tematu, skoro Kościół naucza inaczej niż twierdzi sachol zacytuj proszę w końcu jakieś jego nauczanie o powołaniu do samotności.


Wiesz, Bergamotko wydaję mi się, że ja też już przytaczałam tutaj wcześniej różne fragmenty wypowiedzi osób duchownych (a więc raczej nie mogą być sprzeczne z nauczaniem Kościoła - w przeciwnym razie grozi kara, suspensa itd.) na temat powołania do życia w samotności, ale ok -pobawię się dalej.

Podaję link : https://deon.pl/wiara/powolanie-do-samotnosci,237555

Streszczając - jest tu mowa m.in. właśnie o dyskryminacji ludzi samotnych w Kościele (hmm...ciekawe xD).

Cytuj:
Powołanie do życia w samotności wymaga więc - jak każde inne powołanie - najpierw rozeznania, czy rzeczywiście Bóg powołuje do takiego stanu i czy On jest sprawcą takiego wezwania. Jak pisze ks. Rogowski, "znaki wskazujące na takie wybranie i powołanie mogą być różne, mogą przyjmować różne postacie, mogą nawet przybrać formę losu o charakterze społecznym, środowiskowym, który dosadnie wyraża formuła zaczerpnięta z Wielkiej Przypowieści: «Nikt mnie nie chce, ja nie chcę nikogo, bo nie znajduję odpowiedniego partnera, więc decyduję się na życie w samotności». Duch święty jako «wiatr, który wieje tam, gdzie chce» (J 3, 8), nie jest bowiem związany ludzkimi schematami i może wyrażać swoje powołanie w przeróżnych formach".


Cytuj:
Szczególnie istotna jest tu zmiana świadomości samych chrześcijan, by brali pod uwagę możliwość takiego powołania i jego rolę w życiu Kościoła, by pomagali powołanym w jego realizacji i by sami korzystali z posługi tak powołanych.


Kolejny link: https://adonai.pl/powolanie/?id=90

Cytuj:
Niektórzy nie zawierają małżeństwa, aby móc zaopiekować się swoimi rodzicami lub rodzeństwem, by poświęcić się bardziej wykonywaniu jakiegoś zawodu lub też z innych szlachetnych pobudek. Mogą oni bardzo przyczynić się do wzrostu dobra rodziny ludzkiej (KKK 2231).


Cytuj:
Samotność bez Boga to przedsmak piekła, samotność przeżywana z Bogiem jest owocująca, jest przygotowaniem pogłębienia relacji z ludźmi; może być czasem autokrytyki ku nawróceniu i przemianie. Może być czasem nabierania dystansu do ludzi i rzeczy, by więcej miejsca uczynić w swoim życiu Panu i Zbawicielowi.


Następne źródło: https://pl.aleteia.org/2019/05/08/samot ... pana-boga/

Cytuj:
Powołanie do życia samotnego w świecie jest w gruncie rzeczy powołaniem kontemplacyjnym, nawet jeśli jest związane z bardzo aktywnym życiem zawodowym czy społecznym. Podobnie jak mnisi, człowiek staje wówczas „sam wobec Samego”. Bóg staje się podstawowym odniesieniem w jego codzienności.


bergamotka napisał(a):
Ale mnie równiej nie bawi wkładanie mi w usta, czy klawiaturę twierdzeń które nie padły, albo określanie ich mianem bełkotu (bla bla bla). Jeśli to jest ten wyższy poziom dyskusji, od której odstaję, to póki co przynajmniej tez podziękuje.


Trudno się dziwić Mniszkowi z tym "bla bla bla", skoro dyskusja w tym temacie sprowadziła się do nieustannie powtarzających się tez,twierdzeń, założeń przez obydwie strony "dyskusji". Jakże zachować powagę od początku, aż do samego końca w takiej dyskusji? xD Żeby nie było -doceniam i cieszę się, że mogę tu z Wami podyskutować, ale nie zawsze ta "powaga" jest możliwa... ^^


Wt maja 05, 2020 8:12 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1681
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
https://www.youtube.com/watch?v=o-yDSdolM5E

Zgadzam się z księdzem Dziewieckim który mówi w tym filmiku że powołanie do samotności jako powołanie nie istnieje. Należy szukać rozeznania swojego powołania pośród tych trzech dróg - małżeństwo, życie konsekrowane, kapłaństwo.

Tak jak ksiądz wyjaśnia, Bóg nie mógłby powoływać człowieka do czegoś co sam określił w Księdze Rodzaju jako coś co nie jest dobre dla człowieka - nie jest dobrze aby człowiek (mężczyzna) był sam.

Bóg stwarza człowieka jako parę i ustanawia ich małżeństwem. To jest to pierwsze i pierwotne powołanie które posiadają wszyscy, z natury danej od Boga. Także Ci którzy wybierają życie w stanie bezżennym ze względu na służbę Bogu i innym, oni także posiadają w sobie ''zapisane'' powołanie do małżeństwa, bowiem jest to z natury dane od Boga.

Bezżenny jednak z tego rezygnuje, z życia w małżeństwie. I nie rezygnuje z tego powodu że życie małżeńskie czy rodzinne wydaje się być chaosem i może go rozpraszać. Tylko rezygnuje dla całkowitego oddania się Bogu i innym na służbę, poświęcając siebie i swoje życie Bogu. Tym samym, taka osoba może wybrać życie konsekrowane jeśli pragnie oddać się całkowicie Bogu, służąc Bogu i innym w zakonach kontemplacyjnych lub czynnych, albo jako osoba świecka konsekrowana w Instytutach lub indywidualnych formach życia konsekrowanego.

I myślę że św Paweł Apostoł takie oto osoby ma na myśli - osoby które wybierają stan bezżenny ze względu na Pana, co teraz określamy jako życie konsekrowane. A nie że ja sobie będę singlować bo małżeństwo wydaje się być nieuporządkowaną sferą która może mnie rozpraszać, a w zakonie to oj, nie, dziwne życie i zbyt trudno. I to jest ta strefa komfortu, ale czasem wypieramy się z całych sił że to nie tak, nie tak, bo my sobie wybieramy i wiemy co wybieramy, bo sobie nazywamy to powołaniem i szukamy rzeczy które by to potwierdziły.

Obecnie obserwuje się pewne problemy w pojmowaniu, rozeznawaniu i podejmowaniu decyzji związanych z powołaniem. Wiele osób, zdecydowana większość osób która pozostaje samotna nie jest na tej drodze z własnego wyboru, nie znajduje się na drodze samotnej dobrowolnie, z własnego wyboru. I kiedy jest już na tej drodze to próbuje nadać jej jakiś sens. Ale to nie oznacza że jest to drogą powołania stanu bo nie ma takiego powołania jak życie samotne.

Jest powołanie do życia w stanie bezżennym, w celibacie, a to jest powołanie do życia konsekrowanego lub do kapłaństwa. Przecież jest możliwość życia jako osoba konsekrowana świecka. Nie ma potrzeby aby wstępować do zakonu.

Ale czasem i może nawet dość często brak tego zdecydowania, podjęcia decyzji, rozeznania, gotowości do służby w taki sposób, rezygnacji z czegoś, podjęcia ostatecznej i wiążącej decyzji takiej wyłącznej służby Bogu, bo tutaj już jest zobowiązanie, jest trudniej bo jest ślub, są śluby - rady ewangeliczne, także w sytuacji osoby świeckiej, pozostającej w świecie. Czystość, ubóstwo i posłuszeństwo. A my musimy być panami swojego życia i sytuacji.

I wygodnym jest twierdzić wtedy i myśleć ze istnieje jakieś powołanie do samotności, gdzie żyje się życiem singla nadając temu jakiś wymiar podnoszący to wszystko do rangi powołania.

Ale takie powołanie, w takiej formie, raczej nie istnieje. I czy naprawdę taki singiel spędza godziny na modlitwach, oddaje się i poświęca jako żertwa ofiarna Bogu i innych za zbawienie dusz i świata, co robi taki singiel, oprócz tego ze żyje jak inni, pracuje, poświęca czas na swoje sprawy, a czy naprawdę żyje tylko sprawami Pana?

Jeśli żyje sprawami Pana, jeśli chce być taką żertwą, służyć Bogu i innym, to dlaczego nie chce tego czynić jako osoba konsekrowana jeśli czuje w sobie takie oto powołanie - aby oddać się na służbę Bogu i tylko Bogu i innym w Bogu, wyłącznie Bogu i żyć dla Boga. A to czym jest wtedy? Jest to powołaniem do życia konsekrowanego, czy to w zakonie czy to w świecie.

A czym miałoby być powołanie do życia w samotności, samotnego? Tym że ktoś po prostu żyje sobie w pojedynkę? Nie istnieje takie powołanie stanu. Ponoć jedną z mąk w piekle jest samotność.

Bóg powiedział - nie jest dobrze aby człowiek był sam. Bóg jako pierwsze zło, pierwszą rzecz która nie była dobra, sam Bóg określił w taki sposób - samotność, stan w którym człowiek żyje samotnie i jest sam. A przecież wszystko co stworzył Bóg było dobre. Bóg zaradza samotności człowieka, dając mu małżonkę, dając mu drugiego człowieka, ale nie po to aby oboje sobie singlowali, żyjąc w pojedynkę, Bóg ustanawia ich jako małżeństwo, naturalnie, z natury.

Bóg nie stworzył Adama do bycia singlem, Bóg nie pozwolił Adamowi aby był sam, aby pozostał jako singiel. Człowiek nie jest przeznaczony do samotności ani do życia samotnego.


Wt maja 05, 2020 8:32 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1953
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
nat.ka napisał(a):
Trudno się dziwić Mniszkowi z tym "bla bla bla", skoro dyskusja w tym temacie sprowadziła się do nieustannie powtarzających się tez,twierdzeń, założeń przez obydwie strony "dyskusji". Jakże zachować powagę od początku, aż do samego końca w takiej dyskusji? xD Żeby nie było -doceniam i cieszę się, że mogę tu z Wami podyskutować, ale nie zawsze ta "powaga" jest możliwa... ^^

Dlatego mat.ko trzeba sobie czasem powiedzieć pas zanim zacznie się ulewach że i nie nie podzielają naszych poglądów mimo że się je powiela. Ja też pasuje - w zasadzie już spasowałem uznając że już się powtarzam a moje ostatnie wpisy to jedynie pewne przepychanki z mniszkiem. Dlatego jeśli twoje cytowanie mnie to jakaś zachętą do dyskusji z toba, to dziękuję, ale nie skorzystam. Przyznam się że nie wiem o czego miałoby dotyczyć a niespecjalnie mi się chce czytać jakichś wypowiedzi, jakichś jakoby duchownych, publikowanych dodatkowo na stronach które znam jedynie że słyszenia, bo tam nie zaglądam. Tym bardziej że jako pierwszy weszlam w jeden link zatytułowany "samotność jako powołanie" i tam jako autor stoi Adam Poleski - "filozof i redaktor książek; lubi jazz i górskie wyprawy." Te dwa pozostałe za r,oczywiście podpisane przez księży. To stawia jednak pod znakiem zapytania czy też wiesz sama co linkujesz, czy też linkujesz cokolwiek co przystaje do twoich twierdzeń. Można a wszystko tyllko po co? Dla beki? Bo sama piszesz że trudno zachować powagę. Mojego poczucia humoru jednak nie wszyscy podzielają.
Alby nie było nie czytam/słucham też wypowiedzi linkowanych przez sachol ktore wszak zawierają treści krańcowo odmienie niz które linkujesz w przekonania że jak osoba duchowna (jakoby) psze to tak musi być.


Wt maja 05, 2020 9:42 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1953
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Przepraszam że mój poprzedni post jest tak niechlujnie napisany, przekręcony jest też nick nat.ki ale pisze z telefonu - to już pewna trudność - a mam na nim dodatkowo dwie klawiatury ustawione i chyba przez to mój słownik nie do końca funkcjonuje bo poprawia mi to co pisze tak że sama nie wiem o co chodzi. Nie ogarniam moich sprzętów elektronicznych do końca a one mnie też nie ogarniają:) .


Wt maja 05, 2020 10:03 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
bergamotka napisał(a):
Dlatego jeśli twoje cytowanie mnie to jakaś zachętą do dyskusji z toba, to dziękuję, ale nie skorzystam.


To nie jest żadna zachęta do dyskusji ( w końcu to Ty decydujesz czy bierzesz w niej udział czy nie), a jedynie udzielenie odpowiedzi. Zacytowałam Cię, tak samo jak i Ty zacytowałaś wcześniej mnie :)


bergamotka napisał(a):
To stawia jednak pod znakiem zapytania czy też wiesz sama co linkujesz, czy też linkujesz cokolwiek co przystaje do twoich twierdzeń.


Nie zaprzeczam, że linkuję to, co może być potwierdzeniem dla moich tez, ale o to przecież chodzi. Ja linkuję to, co mi pasuje, a ktoś inny linkuje to, jemu pasuje. Może ktoś, kogoś skłoni do zmiany zdania, bo o to przecież m.in. chodzi w dyskusjach.

To,że każdy może znaleźć w tym temacie przychylne swojej opinii wypowiedzi, może być tylko dowodem na to, że sprawa powołania do życia w samotności nie jest taka prosta. Jest to problem bardziej złożony i uważam, że twierdzenie jakoby nie ma powołania do życia w samotności jest bardzo krzywdzące.

Załóżmy, że mamy do czynienia z osobą bardzo aktywną zawodową - chirurgiem, który ratuje życie ludzkie każdego dnia, ale jest osobą bezżenną i tkwi już od jakiegoś czasu w samotności, bo nie znalazł właściwej osoby na żonę. Czy trwoni swoją samotność? Pomaga on ludziom, a więc jego czynna aktywność zawodowa jest powiązana ze służbą bliźniemu. Możliwe, że pierwszym powołaniem takiej osoby jest małżeństwo, które jednak się nie realizuje m.in przez natłok pracy, ale też przez inne niesprzyjające temu czynniki. Czy to źle, że taka osoba próbuje odnaleźć sens w samotności czy Boże powołanie do takiej formy życia? Taka osoba nie myśli o konsekrowaniu swojego świeckiego życia, bo gdzieś tam w głębi duszy wciąż żywi nadzieję, że może jeszcze pozna swoją przyszłą żonę. Do tego jednak czasu, stara się odnaleźć w obecnej rzeczywistości. A więc z czym mamy tu do czynienia, jeśli nie właśnie z powołaniem do życia w samotności? (możliwe jest to na czas określony, nieokreślony czy na zawsze). Osoba ta nie jest ani niczyim małżonkiem, nie wybrała też życia konsekrowanego ani kapłaństwa.

bergamotka napisał(a):
Alby nie było nie czytam/słucham też wypowiedzi linkowanych przez sachol ktore wszak zawierają treści krańcowo odmienie niz które linkujesz w przekonania że jak osoba duchowna (jakoby) psze to tak musi być.


I ponownie - Nie twierdzę, że skoro osoba duchowna tak powiedziała, to musi tak być, ale przytoczone wypowiedzi nie są też sprzeczne z nauczaniem Kościoła. W pierwszej kolejności jest - miłość - i to w niej mamy realizować swoje powołanie.

equuleuss, w dużej mierze się z Tobą zgadzam. Bardzo mądry i rzeczowy post ;)

Chcę jedynie zaznaczyć, że bycie singlem, niekoniecznie jest wyborem człowieka. Może się na to złożyć wiele czynników i nie oznacza to od razu, że człowiek nie realizuje swojego powołania. Życie i droga do zbawienia każdego człowieka jest sprawą indywidualną i niepowtarzalną. Myślę, że żyjąc z Bogiem i oddając się miłości do Niego i do bliźniego, człowiek już realizuje swoje powołanie, jakiekolwiek by ono nie było.



bergamotka napisał(a):
Przepraszam że mój poprzedni post jest tak niechlujnie napisany, przekręcony jest też nick nat.ki ale pisze z telefonu


Nic się nie stało ;) Treść jest mimo wszystko zrozumiała.


Wt maja 05, 2020 11:18 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 3047
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Jęśli ktoś Twierdzi że Bóg kogoś stworzył po to aby był sam bo tak i już, bez zadnego szczególnego innego celu, samotność dla samotnośći niech zacytuje stosowną naukę Koscioła w postaci konkretnych dokumentów. A jeśli nie umie się tego dowieść to raczej trzeba przyjać że nie jest to prawdziwa teza a racje ma Kosciół ze powszechnym powołaniem jest małżenstwo od.ktorego istnieją wyjatki gdy ktoś tego ślubu nie zawiera.
„Powołanie do małżeństwa jest wpisane w samą naturę mężczyzny i kobiety, którzy wyszli z ręki Stwórcy” (KKK, nr 1603)


Wt maja 05, 2020 11:43 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1953
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
nat.ka napisał(a):
Czy to źle, że taka osoba próbuje odnaleźć sens w samotności czy Boże powołanie do takiej formy życia? Taka osoba nie myśli o konsekrowaniu swojego świeckiego życia, bo gdzieś tam w głębi duszy wciąż żywi nadzieję, że może jeszcze pozna swoją przyszłą żonę. Do tego jednak czasu, stara się odnaleźć w obecnej rzeczywistości. A więc z czym mamy tu do czynienia, jeśli nie właśnie z powołaniem do życia w samotności? (możliwe jest to na czas określony, nieokreślony czy na zawsze). Osoba ta nie jest ani niczyim małżonkiem, nie wybrała też życia konsekrowanego ani kapłaństwa.

Nie jest źle, kto tak w ogóle twierdzi? Ale czy to dobrze? Poznacie prawdę a prawda was wyzwoli obiecał Pan Jezus. Zatem istotne jest czy twierdzenia o powołaniu do samotności są prawdą, a kwestie czy ktoś znajduje w nich jakąś formę ukojenia pozostawiają bez znaczenia. Bo i tak bez prawdy ukojenie czy spokój są jest pozorne. Ja osobiście nie uważam że jestem jakoś specjalnie zamknięta na przekonanie mnie co do powołania do samotności. Ja w nie nie wierze bo po prostu to się nie klei. Nie specjalnie mnie to interesuje w ogóle, ale moje pytania jakie zadaję przy sposobności nie doczekałam się odpowiedzi. Choćby jaka jest specyfika, treść tego powołania, jak się człowiek uświęca przez fakt nieposiadania małżonka? Do czego jest tak naprawdę powołany człowiek powołany do samotności? Z tego co piszesz to w ogóle forma radzenia sobie ze swoją samotnością - teoria dorabiana post factum. Powołanie do samotności rozeznaje się wtedy gdy się nie zrealizowało innego powołania, niekiedy tymczasowo w nadziei że się jednak pójdzie jeszcze za innym powołaniem. Czy dorabianie teorii do faktów jest stanięciem w prawdzie? Może się tak zdarzyć, ale to nieczęste przypadki. I choćby to że "argumentacja" o tym powołaniu sprowadza się do mniej czy bardziej łzawych historii jak to oni się starają a im ciężko w życiu, w Kościele takim osobom, jak są niezrozumiani i dyskryminowani itp. mnie nie skłania do wiary w to powołanie. Ale już brak bardzie rzeczowych argumentów odnoszących się do konkretnego nauczania, czy nawet brak rzetelnego teoretycznego wyjaśnienia czym powołanie to jest i na czym polega - pominę żeby nie było że cisnę. Z tego co piszesz wynika też choć to niby ma być jakieś odrębne powołanie, to w praktyce nie ma tam specjalnych odmienności w porównaniu do jakiegokolwiek ochrzczonego - który z uwagi na wiek, stan zdrowia czy inne okoliczności nie rozeznał swojego powołania czy nie poszedł jeszcze za nim - i stara się żyć jak każdy inny łaska swojego chrztu. To robi jednak każdy, także ci co rozeznali powołania inne niż to tzw. powołanie do samotności i poszli za nim robią, plus oni robią jeszcze dodatkowe rzeczy specyficzne dla swojego powołania.
Reasumując generalnie w kręgu moich zainteresowań teoretyczny jeśli chodzi o katolicyzm są w pierwszej kolejności zupełnie inne rzeczy. Stąd moje pytania o teorię tego powołania do samotności i podstawy w nauczaniu Kościoła są zadawane w dobrej wierze. Bo ja ich nie znam. Jeśli chodzi natomiast o ogarnięcie mojego życia to takie dylematy jak z twojego przykładu są - przynajmniej aktualnie - dla mnie sztucznie tworzone, albo może są dla kogoś rzeczywiste ale sztucznie przenoszone z jednostek, które mają jakiś problem z samotnością i próbują ja oswoić, nadać sens, wytłumaczyć czy usprawiedliwić przed otoczeniem - cokolwiek jeszcze - przez właśnie teorię o powołaniu do samotności na ogół żyjących w samotności. Nie zamierzam -teraz już zupełnie stanowczo - ujawniać jakichś elementów z mojego prywatnego życia, bo jest mi wysoce obojętne czy uznanie to z przejaw mojego oderwania od tematyki tu poruszanej czy tez ograniczeń w zrozumiani głębi poruszanych tu spraw, czy znieczulicy dla problemów innych. Czy co tam jeszcze.


Wt maja 05, 2020 12:20 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1681
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
nat.ka napisał(a):
Załóżmy, że mamy do czynienia z osobą bardzo aktywną zawodową - chirurgiem, który ratuje życie ludzkie każdego dnia, ale jest osobą bezżenną i tkwi już od jakiegoś czasu w samotności, bo nie znalazł właściwej osoby na żonę. Czy trwoni swoją samotność? Pomaga on ludziom, a więc jego czynna aktywność zawodowa jest powiązana ze służbą bliźniemu.


I o tym piszę że jeśli można by mówić o powołaniu do samotności, to tylko w takim przypadku kiedy dana osoba dobrowolnie wybiera taką drogę ponieważ ma do spełnienia pewną misję / cel w życiu. Ale wtedy nie jest to nadal powołaniem do samotności jako powołaniem stanu, lecz rezygnacją z małżeństwa dla tego celu, a sama ta osoba jest czy czuje się powołana do szczególnej służby.

Ale my przecież piszemy tutaj bardziej mając na myśli sytuację osób pozostających jako osoby samotne, określanych mianem singli. Osób które w zdecydowanej większości nie wybrały sobie stanu osoby samotnej, nie było to ich dobrowolnym wyborem, decyzją, podjętą w takim celu aby poświęcić siebie w życiu pewnej określonej i konkretnej misji.

Tym właśnie osobom przypisuje się iż mają powołanie do samotności, tymczasem właściwie takie powołanie nie istnieje. Powołanie to droga na którą wzywa / zaprasza Bóg. Jak zatem Bóg mógłby zapraszać kogoś na drogę którą sam określił jako iż nie jest dobrą, nie jest dobrym stanem dla człowieka?

To fakt że istnieją osoby samotne / single, ja także jestem osobą samotną. Ale nie przypisuję temu statusu powołania, samotność jest raczej zdecydowanie w większości sytuacji efektem okoliczności życiowych.

Cytuj:
Jest to problem bardziej złożony i uważam, że twierdzenie jakoby nie ma powołania do życia w samotności jest bardzo krzywdzące.


Kogo miałoby krzywdzić? Osobę samotną? Ja jestem osobą samotną i mogę zgodzić się z tym a także sama twierdzę że nie istnieje powołanie do życia w samotności jako takie.

Te wypowiedzi, w tym stylu, podobnie i to co pisał mniszek czasami, przypominają upominanie się o swoje ''prawa'' mniejszości seksualnych. Dajcie mi prawo do tego a tego, ja mam do tego prawo, też mam do tego prawo, a nas też jest wiele, my mamy do tego prawo, uznajcie nas.

Podobnie jak aseksualiści domagający się aby uznać ich za mniejszość seksualną. I już się za takową uznali.

Bo jakoś nikt nie chce przyznać przed samym sobą, a co dopiero także przed innymi, że coś jest nie tak, że może to nie tak dokładnie jest. Ale chce ze swojego stanu uczynić normę.
Jakoś tak nasuwa się ten mechanizm.

Cytuj:
Możliwe, że pierwszym powołaniem takiej osoby jest małżeństwo, które jednak się nie realizuje m.in przez natłok pracy, ale też przez inne niesprzyjające temu czynniki. Czy to źle, że taka osoba próbuje odnaleźć sens w samotności czy Boże powołanie do takiej formy życia?


Taka osoba już raczej wie. Nie poszukuje że może to czy tamto i co z tą samotnością zrobić (niechcianą) ale wie dokładnie co chce w życiu robić. Chce poświęcić się załóżmy wyjazdom na misje jako lekarz i to czyni, samotność jest dla takiej osoby konsekwencją jej wyboru.

A tutaj mamy na myśli i raczej rozmawiamy o osobach które są samotne, żyją samotnie, gdzie ta samotność nie jest ich dobrowolnym wyborem, decyzją, postanowieniem.

Czy każda osoba samotna jest kimś kto poświęca się misji / konkretnemu celowi i dlatego dobrowolnie i świadomie wybiera życie bez małżeństwa, bez zakładania rodziny? Ile może być takich osób wśród osób samotnych?

Zdecydowanie więcej jest osób które są samotne na skutek okoliczności życiowych. A nawet taka osoba, która poświęca się profesji / misji, taki lekarz może poznać inną osobę której przyświeca także jakiś cel / misja, podobny cel i mogą pokochać siebie i stworzyć razem małżeństwo poświęcające siebie, swój czas i życie misji.

Cytuj:
Chcę jedynie zaznaczyć, że bycie singlem, niekoniecznie jest wyborem człowieka. Może się na to złożyć wiele czynników i nie oznacza to od razu, że człowiek nie realizuje swojego powołania.


A jeśli w rzeczywistości nie realizuje swojego powołania? Może tak być i jest to jak najbardziej możliwe że dana osoba nie realizuje swojego powołania, z różnych przyczyn, nie zawsze od tej osoby zależnych.

Może zaistnieć taka sytuacja a takich sytuacji może być nawet wiele. Czasem to są różne aspekty, różne czynniki. Czasem może to być brak podjęcia decyzji, konkretnej decyzji, nie rozeznane powołanie, albo rozeznane ale zabrakło zdecydowania, tej decyzji aby podjąć taką drogę życia.

Czasem ktoś po prostu nie rozeznaje swojego powołania. Czasem przeszkodą może być stan zdrowia, fizycznego, psychicznego lub zarówno jedno jak i drugie. Albo przeszkody w sferze psychologicznej, pewne cechy, blokady, etc. Lub w przypadku powołania do małżeństwa także brak właściwej osoby z którą można by to powołanie realizować.

I taka osoba zazwyczaj czuje że jej powołanie jest inne, że gdzieś tam w sercu chciałaby jednak być na innym miejscu, ale szuka sensu w tym stanie w jakim się znajduje.

Jednak trudno jest mówić o powołaniu do samotności. Nikt nie jest powołany do samotności. Nawet ten lekarz który poświęca się swojej profesji nie jest powołany do samotności. Ale jego powołanie jest powołaniem do konkretnej profesji gdzie on realizuje siebie całkowicie, ale i on może spotkać kogoś z kim stworzy dobry związek.

Ksiądz / osoby konsekrowane, także nie są powołani do samotności. Wybierają życie w stanie bezżennym ze względu na podjęcie konkretnej decyzji przyjęcia święceń lub wstąpienia do zakonu, przyjęcia konsekracji czy to z zakonie czy w świecie. Rezygnują z tego pierwotnego naturalnego powołania do małżeństwa dla służby Bogu i ludziom.

A singiel? Singiel to zazwyczaj ktoś z nie zrealizowanym powołaniem.

Nikt nie jest powołany do samotności, takie powołanie nie istnieje.


Wt maja 05, 2020 12:45 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz wrz 12, 2019 2:47 pm
Posty: 166
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Ale Pan Jezus również mówi że są osoby niezdolne do małżeństwa od urodzenia lub uczynieni tacy przez ludzi(Mt 19) Sam jestem kawalerem/singlem i myślę że mogę zaliczać się do takich osób chociaż pewności nie mam,są to jakieś przypuszczenia....trochę ze mną tak jest coś czuje ze chciałbym być w innym położeniu ale sam nie wiem co to jest...tak się trochę miotam.


Wt maja 05, 2020 12:52 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1681
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
artur96 napisał(a):
Ale Pan Jezus również mówi że są osoby niezdolne do małżeństwa od urodzenia lub uczynieni tacy przez ludzi(Mt 19) Sam jestem kawalerem/singlem i myślę że mogę zaliczać się do takich osób chociaż pewności nie mam,są to jakieś przypuszczenia....trochę ze mną tak jest coś czuje ze chciałbym być w innym położeniu ale sam nie wiem co to jest...tak się trochę miotam.


Nawet osoby z niepełnosprawnością, czy też osoby chore psychicznie, lub osoby chore fizycznie, nawet takie osoby wstępują w związki małżeńskie. Jeśli chodzi o pewne warunki, to w przypadku małżeństwa sakramentalnego, mężczyzna nie powinien być impotentem. I chyba to wszystko. Oczywiście jeszcze to iż mężczyzna i kobieta mają być otwarci na nowe życie które może pojawić się w małżeństwie, czyli na dziecko.

A to że ktoś jest niezbyt zaradny, czy posiada introwertyczną naturę, to jest takie trochę jak dorabianie sobie usprawiedliwienia. Bo przecież są to pewne cechy osobowości czy charakteru nad którymi dana osoba może popracować.


Wt maja 05, 2020 1:04 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 2220
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Tak prawie każdy chce spasować w tym temacie, i nie jest to takie proste jak się okazuje na dłuższą metę :wink:

bergamotko
, nie miej mi proszę za złe, jeżeli w czymś Cię uraziłem, to serdecznie przepraszam :) Nie to było moją intencją. Nie zarzucam nikomu z Was złej woli (choć można tak niekiedy interpretować moje niektóre posty), raczej taką pozytywną motywację czy może mobilizację do działania. Dziękuję też za wszystkie posty tutaj, warto je czytać i analizować.

Uważam, że bardzo dużo wnosisz do dyskusji i mimo, że mieliśmy kilka "słownych przepychanek", to Twoje posty są mądre, dojrzałe i szanuję Twoje poglądy i zdanie w tym temacie, choć nie do końca się z nimi zgadzam ;)

Pozwól, że jeszcze ostatni raz odniosę się "do siebie", bo napisałaś:

Cytuj:
Choćby bodajże w przedostatnim poście pojawiają się słowa które przypisujesz forumowiczom, a myślę że prawdopodobnie słyszysz w swoim otoczeniu .


Otóż jeżeli chodzi o moje otoczenie, to nikt, kompletnie nikt nie daje mi do zrozumienia, że powinienem się ożenić, nawet tego nie sugeruje. Może i to dziwne, ale rodzina, znajomi, przyjaciel tak jakby się już "przyzwyczaili", że mniszek jest "sam" - przez lata blisko ołtarza ; ministrantura, rekolekcje, wyjazdy po klasztorach, w końcu studia, zakon, a potem bardzo skomplikowana operacja, rekonwalescencja, i praca. Tak to życie się ułożyło i 33 lata wyskoczyły ;) Ostatni chyba raz sąsiad, z którym wracałem autobusem (ponad rok temu) pytał czy nie myślę o małżeństwie. Koniec.

A "bla bla" bla" to może takie specyficzne poczucie humoru i trochę za mało powagi jak z tym latynoskim serialem - jak nat.ka napisała :wink:

Oczywiście zgadzam się z nat.ką co linków. Każdy będzie dawał takie "pod siebie" - o to w tym chyba trochę chodzi, bo jakbyśmy na starcie wszyscy tu piszący zgodzili się ze sobą, to gdzie byłaby...dyskusja?

Cytuj:
Tym samym, taka osoba może wybrać życie konsekrowane jeśli pragnie oddać się całkowicie Bogu, służąc Bogu i innym w zakonach kontemplacyjnych lub czynnych, albo jako osoba świecka konsekrowana w Instytutach lub indywidualnych formach życia konsekrowanego.


Klasztory uchodzą za domy modlitwy co nie oznacza, że zakonnicy czy siostry modlą się tam 24/dobę. Tak nie ma. A mało tego - z samych świadectw zakonników wynika, że osoby żyjące "w świecie" prowadzą bardziej pogłębione życie duchowe niż sami...duchowni. I nawet bardziej ascetyczne. I nie tylko zresztą osoby "samotne". Np. w takim zakonie możesz sobie latem zjeść lody, zamówić wraz ze wspólnotą pizzę na salkę rekreacyjną, pójść na spacer, rower, zakupy, odwiedzać rodzinę czy znajomych. Utarło się, że zakonnicy mają "niepodzielne serce" - a to nie do końca tak jest. Można być złem mężem, żoną, księdzem czy siostrą i wspaniałą osobą żyjącą "samotnie".

Tak samo z modlitwą. W klasztorze jest ona "na dzwonek" - często ludzie (przeważnie w formacji początkowej) stresują się niemiłosiernie jak mają poprowadzić "na swoim" dyżurze brewiarz ; jakie melodie wybrać na psalmy (czy może I ton gregoriański), czy recytować, jak coś zaintonować, jak zaśpiewać itd. Sama modlitwa schodzi na dalszy plan, a na osobistą modlitwę trzeba sobie wygospodarować czas. A np. "w świecie" idę po pracy do kaplicy adoracji i modlę się tam dwie godziny, adoruję, rozmyślam, nikt mnie "nie goni" - to jest w tym piękne.

Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne na właściwym jak naucza św. Augustyn. Tak samo bez miłości rozeznawanie powołania nie ma kompletnie żadnego sensu - Miłość została wyżej postawiona przez św. Pawła Apostoła (wyżej nawet od wiary i nadziei), więc warto się nad nią pochylić : )

Ja nie neguję małżeństwa broń Boże, właściwie zgadzam się, że jest to "naturalne kolej rzeczy" - nikt nie powinien być sam.

Tak samo są różne "samotności" - singiel to w ogóle kojarzy mi się z kimś kto poza tym, że nie ma żony i dzieci, to po pracy nie żałuje czasu na imprezy, spotkania ze znajomymi, zmienia dziewczyny/mężczyzn jak rękawiczki, żyje jakby "Boga nie było" - tak, taka "samotność" to piekło bez Boga. A można być pozornie samemu, ale mieć głęboką relację z Panem Jezusem - i to jest fundament, bo jak nat.ka mądrze napisała w ten sposób też się spełnia nasze powołanie - i to zdecydowanie najważniejsze - powołanie do świętości...

III zakony to bardzo dobra myśl. W Lublinie aż się od nich "roi" ; ) Mamy świecki karmel (karmelitańska duchowość jest bliska memu sercu, nawet rozważam przyjęcie szkaplerza), III zakon dominikański - forma pokutna, albo III Zakon św. Franciszka - z tymże do takich zakonów mogą wstępować ludzie tak stanu wolnego jak i małżonkowie :)

Poza tym też to chyba pisałem, że taka ograniczona liczba dróg, które oferuje Bóg stawia równocześnie tezę, że tak jakby Bóg nas krępował - tu, albo tu i...koniec. Nic poza tym. Tak jak wspominałem dla mnie to bardzo pesymistyczna, dołująca wręcz perspektywa granicząca z jakąś formą zniewolenie - ożeń się, miej dzieci albo zostać księdzem. Ewentualnie wyjedź do Afryki na misje ;) Do zaoferowania nie mam ci nie więcej...

Cytuj:
Streszczając - jest tu mowa m.in. właśnie o dyskryminacji ludzi samotnych w Kościele (hmm...ciekawe xD).


kiedyś na rozważaniach w moim parafialnym kościele padło coś mniej więcej takiego - polecamy Bogu osoby, które są egoistyczne i nie idą ani drogą kapłańską/konsekrowaną ani małżeńską/rodzinną.

Przyznam, że poczułem się "nieswojo" - tak pomyślałem, jak ta pani takie piękne rozważania ma, to niech "znajdzie" mi odpowiednią "kandydatkę", sprawi, żeby mnie pokochała i żebym ja ją pokochał, i jeszcze ślub zorganizuje. To dziecinada, ale to było wieki temu ;) Gdyby powołanie do małżeństwa było taką oczywistością, to czemu tak wielu ludzi mamy jednak samotnych? I czemu rozwalają się związki małżeńskie - katolickie? Ale to już takie moje pytanka... ;d

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Wt maja 05, 2020 1:57 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Ok, ja już kończę tą dyskusję, bo nie chce mi się powtarzać po raz setny. Uważam, że osoby, które twierdzą,że nie ma powołania do życia w samotności krzywdzą osoby owdowiałe, osoby opuszczone przez swoich małżonków z powodu odejścia do drugiej rodziny czy też osoby, które w wyniku różnych innych czynników nie mogły zawrzeć małżeństwa.

Nadal jestem zdania ( i zdania tego nie zmienię ;) ), że istnieje powołanie do życia w samotności i wiele razy zaznaczałam, że nie chodzi tu o osoby, które żyją w taki sposób z pobudek egoistycznych, ze strachu czy lęku.

Nie opieram tej tezy na moim życiu, więc proszę się nim nie sugerować i mojego prywatnego życia nie włączać do tej dyskusji, bo staram się być obiektywna i stawiać się na miejscu innych ludzi.

To, że część forumowiczek uważa się za osoby samotne, które jednak nie widzą dla siebie powołania do życia w samotności, nie znaczy, że to powołanie nie istnieje dla innych samotnych osób. Trzeba trochę pochylić się nad historiami innych ludzi, a nie tylko nad centrum swojego życia ("bo skoro to dla mnie dobre, to dla innych też").
W byciu niezdolnym do małżeństwa nie chodzi tylko o niepołnosprawność fizyczną czy umysłową, ale zgodnie z tym ,co powiedział Jezus - o problemy natury emocjonalnej czy psychicznej ( "ludzie ich takimi uczynili"), które są bardziej lub mniej złożone. Wy nie jesteście specjalistami i doktorami, więc jak możecie z góry oceniać każdego singla/singielkę? Może warto by tak przestać mierzyć swoją miarą i zacząć wcielać w swoje życie więcej empatii dla życia innych ludzi (bo każdy człowiek to inna historia)?

Mnie już znudziło powtarzanie ciągle tego samego. Nigdy nie broniłam życia "singla z wygody" i nie o takim tu życiu w samotności pisasałam. Absurdalnie życie w samotności wcale nie oznacza "samotnego" życia, jak wielu tutaj zapewne mniema, a wręcz przeciwnie -oddania się służbie Bogu i bliźniemu, o czym już też z resztą pisałam.

Życzę owocnej dyskusji. Ja już się wyłączam :)

mniszek_pospolity napisał(a):
Gdyby powołanie do małżeństwa było taką oczywistością, to czemu tak wielu ludzi mamy jednak samotnych? I czemu rozwalają się związki małżeńskie - katolickie? Ale to już takie moje pytanka... ;d


Dokładnie. Chcecie czy nie - w Kościele jest coraz więcej osób samotnych ( i nie żyją oni życiem "hulaszczym" -bo ciężko o takich singli w Kościele 8) )...


Wt maja 05, 2020 2:14 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 3047
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Mniszku mimo kolejnego bardzo obszernego posta nie podparłeś swoich rozważań żadnym nauczaniem Koscioła, czy nie to co Kosciół naucza powinno być dla katolika najważniejsze, a jesli tej nauki nie rozumie to czy nie powinnien starać sie ją zrozumieć dlaczego tak naucza?


Wt maja 05, 2020 2:19 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 3047
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
nat.ka napisał(a):
Ok, ja już kończę tą dyskusję, bo nie chce mi się powtarzać po raz setny. Uważam, że osoby, które twierdzą,że nie ma powołania do życia w samotności krzywdzą osoby owdowiałe, osoby opuszczone przez swoich małżonków z powodu odejścia do drugiej rodziny czy też osoby, które w wyniku różnych innych czynników nie mogły zawrzeć małżeństwa.

Nadal jestem zdania ( i zdania tego nie zmienię ;) ), że istnieje powołanie do życia w samotności i wiele razy zaznaczałam, że nie chodzi tu o osoby, które żyją w taki sposób z pobudek egoistycznych, ze strachu czy lęku.

.

Wybacz ale to jest pomieszanie pojec. Te przypadki to jest samotnosc nie z wyboru a nie powolanie do tego, pozatym małżonek owdowialy czy porzucony nadal jest małzonkiem tylko inaczej zadnia malzonka realizuje i nie jest to zgodne z zamyslem Pana Boga bo śmierć jest skutkiem grzechu pierworodnwgo a porzucenie współmałzonka jest zlamaniem przysiegi małzenakiej. Wiec nijak sie nie da tego podciagnac pod powołanie.
My caly czas rozmawiamy o powolaniu do samotnosci dla samej samotnosci bo ktos tak wybiera i juz bez konkretnej przyczyny. I takiego powolania nie ma, co jasno okresla Katechizm ze powołanie do małżeństwa wynika z samej natury stworzenia mężczyzny i kobiety. Czyli kazdy kto zyje jest do tego powolany ale nie wszyscy beda to powolanie realizować z przyczyn które Pan Jezus w Ewangeli wymienia. To jest naprawde az tak proste.
Ale faktycznie nie da sie dojsc do porozumienia gdy kazdy pisze to co mu sie wydaje a nie to co ktos innny napisał. To troche taka dyskusja z samym soba a nie innymi użytkownikami.


Wt maja 05, 2020 2:32 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 577 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25 ... 39  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Adsense [Bot] i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL