Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt paź 20, 2020 1:13 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 598 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 36, 37, 38, 39, 40
 Kącik samotnych serc 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 3457
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):
Cytuj:
A co jak by potencjalnej kandydatce by to nie przeszkadzało?:)


Raczej żadna rozsądna i normalna kobieta nie chce się wiązać z kimś, kogo przyszłość jest tak nieprzewidywalna jeżeli chodzi o stan zdrowia. To jednak bardzo ważna sprawa. Dzisiaj zaręczyny, jutro pobyt na oddziale chirurgii w szpitalu ;) Na takim czymś nie można i nie powinno się budować żadnych związków.

:

Oj raczej nie odpowiadała bym za wszystkie kobiery na świecie, jednocześnie określając te które chcą kogoś kochać pomimo choroby za nierosądne i nienormalne.

A jak już wspominałam nikt nie wie co go czeka. Coś na czym nie powinno się budować zwiazków nie jest choroba kochanej osoby lub własna a raczej oczekiwanie bezproblemowego i bezchorobowego życia.

Zapewne z niego beznadziejny kandydat na męza a jego zona nierozsądna ze takiego wzieła
https://viva.pl/ludzie/newsy/nie-ma-rak ... -32602-r3/


Śr wrz 16, 2020 9:57 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 2360
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Stąd to moje "magiczne słówko" - raczej ;) Zostawiam sobie niejako boczną furtkę w tego typu rozważaniach, bo oczywiście na pewno nie wiem i nie mogę wiedzieć czy każda kobieta nie chciałaby wiązać się z kimś niezbyt dobrego zdrowia...

Może chodzi o to, że ktoś chory i znający swoje przypadłości nie chce zrzucać krzyża na drugą osobę i doświadczać i niejako wystawiać na próbę związku, małżeństwa w tak radykalny sposób.

Każdy jakoś tam cierpi, jedni mniej, drudzy bardziej, dla jednego cierpienie to codzienne wstawanie do pracy, dla drugiego opieka nad chorą matką. Różni jesteśmy. Jedni mając wiele wad wrodzonych (chodzi o zdrowie) uważają, że miłość najważniejsza, i jakoś to będzie, drudzy zaś nie chcą wplątać w swoje schorzenia innych. Nawet jak cię boli to mówisz przez telefon mamie, że jest OK, bo nie chcesz, żeby się martwiła.

Ja raczej zaliczam się do tych drugich, uśmiech na twarzy i "jedziemy dalej". Tak nieskromnie napiszę, że starszy pan w szpitalu rozmawiając ze mną stwierdził, że gdyby wszyscy byli tacy weseli jak ja, to w Polsce byłoby lepiej :-P trochę mnie rozbawił, bo ja mam "napady ponuraka", choć w szpitalu to mija, po prostu przechodzi, tak ma być, tak jest i tyle.

Nie analizuję tego w nieskończoność, ale nie chciałbym też czyjejś litości - "och, jaki biedny, tyle się nacierpi". Po co to komu? ; ) Ja znam siebie, ale inna osoba niekoniecznie zna mnie i pewnie inaczej by się zachowywała.

Też znam osobę cierpiącą na karłowatość ( w sumie to dwie - brat i siostra, mają żonę/męża, dzieci), są niewidomi, którzy się żenią, wychodzą za mąż, głusi itd., ale zazwyczaj jak na zewnątrz coś nie tak, to w środku niemal idealnie - u mnie jest na odwrót ;)

To też kwestia odpowiedzialności - żeby nie skazywać ukochanej osoby na jakieś cierpienia, nie kierować się egoizmem, och, chcę mieć żonę, zakocham się, ślub itd., a potem różnie może być, pójdę do szpitala i zostawię żonę z tym wszystkim samą, a jeszcze może dziecko się urodzi, ale co tam, rodzina założona, niech się martwią - widziały gały co brały. No, tak to nie "działa" ^^

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Śr wrz 16, 2020 10:16 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 3457
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):
Stąd to moje "magiczne słówko" - raczej ;) Zostawiam sobie niejako boczną furtkę w tego typu rozważaniach, bo oczywiście na pewno nie wiem i nie mogę wiedzieć czy każda kobieta nie chciałaby wiązać się z kimś niezbyt dobrego zdrowia...

Może chodzi o to, że ktoś chory i znający swoje przypadłości nie chce zrzucać krzyża na drugą osobę i doświadczać i niejako wystawiać na próbę związku, małżeństwa w tak radykalny sposób.

Każdy jakoś tam cierpi, jedni mniej, drudzy bardziej, dla jednego cierpienie to codzienne wstawanie do pracy, dla drugiego opieka nad chorą matką. Różni jesteśmy. Jedni mając wiele wad wrodzonych (chodzi o zdrowie) uważają, że miłość najważniejsza, i jakoś to będzie, drudzy zaś nie chcą wplątać w swoje schorzenia innych. Nawet jak cię boli to mówisz przez telefon mamie, że jest OK, bo nie chcesz, żeby się martwiła.

Ja raczej zaliczam się do tych drugich, uśmiech na twarzy i "jedziemy dalej". Tak nieskromnie napiszę, że starszy pan w szpitalu rozmawiając ze mną stwierdził, że gdyby wszyscy byli tacy weseli jak ja, to w Polsce byłoby lepiej :-P trochę mnie rozbawił, bo ja mam "napady ponuraka", choć w szpitalu to mija, po prostu przechodzi, tak ma być, tak jest i tyle.

Nie analizuję tego w nieskończoność, ale nie chciałbym też czyjejś litości - "och, jaki biedny, tyle się nacierpi". Po co to komu? ; ) Ja znam siebie, ale inna osoba niekoniecznie zna mnie i pewnie inaczej by się zachowywała.

Też znam osobę cierpiącą na karłowatość ( w sumie to dwie - brat i siostra, mają żonę/męża, dzieci), są niewidomi, którzy się żenią, wychodzą za mąż, głusi itd., ale zazwyczaj jak na zewnątrz coś nie tak, to w środku niemal idealnie - u mnie jest na odwrót ;)

To też kwestia odpowiedzialności - żeby nie skazywać ukochanej osoby na jakieś cierpienia, nie kierować się egoizmem, och, chcę mieć żonę, zakocham się, ślub itd., a potem różnie może być, pójdę do szpitala i zostawię żonę z tym wszystkim samą, a jeszcze może dziecko się urodzi, ale co tam, rodzina założona, niech się martwią - widziały gały co brały. No, tak to nie "działa" ^^

Tyle że choroba nie jest przeszkodą zrywającom małżeństwo. Więc gdyby Kościół twierdził ze osoba chora biorąca slub jest egoistą to raczej by takich slubów zabronił:).
Kościół błogosławi przecież związki ludzi chorych na nieuleczalne choroby, a nawet wyniósł na ołtarze kobietę, która z powodu nowotworu osierociła męża i dzieci, w tym nowonarodzone.
Moze sie przeciez zdarzyć ze Twoja choroba wejdzie w uśpienie i już nie trafisz do szpitala a ktoś dzień po slubie cięzko zachoruje. Zycie jest nieprzewidywalne


Cz wrz 17, 2020 5:18 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14229
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Jeśli pogodzi się wewnetrznie z tym, żeby żyć w zgodzie z tym co niesie dzień i nie skupiać się na sobie, swoim zdrowiu jako przeszkodzie to paradoksalnie może to wszystko iść ku jego rzeczywistemu szczęściu. Szedł za głosem serca i próbował swych ról życiowych, więc to potrafi.
To jest taki stan wewnętrznej dyspozycji, że przyjmuje się scenariusz na swoje życie, ale jednocześnie żyje tak jak to możliwe. Tak jest i widocznie tak mam się realizować. Bez zakłamamnia iluzją o sobie i postawy cierpiętnika. Ludzie chcą pocieszyć i często sami nie wierzą w to co mówią.
Wiem, że te słowa można odwrócić w skupianie się na sobie. W takim jednak rozumieniu doprowadzi się jedynie do frustracji.
Co to za pocieszanie, że pewnie ktoś się znajdzie i będzie się świetnie odnajdował w roli pielęgniarki? A jak dojdzie chore dziecko, chore dzieci? Też to zwali na żonę? Takie tanie pocieszanie, nic nie kosztuje, bo nie trzeba zainwestować siebie, ale innych.
Czytać się powinno boski scenariusz tak, by prowadzić siebie ku wewnętrznej równowadze. Jeśli dana jest mu choroba to czemuś dobremu to służy jakkolwiek drastycznie to brzmi. Może być czasową, może nie.
Mojej koleżance dane było przeżyć kilka lat wspaniałego małżeństwa, bajkowego, z idealnym mężem i człowiekiem będącym autorytetem dla grupy nastolatków. Nagle zginął zostawiając ją z adoptowanym noworodkiem i obawą, że odbiorą jej dziecko, bo formalnoścvi nie były załatwione. Wychowała syna i wyszła za mąż po latach. Kiedy ją nagabywano o powtórne zamążpójście to odpowiadala, że nie jest zainteresowana, bo dar od losu w takiej postaci dostaje się tylko raz i teraz realizuje się inaczej (była tylko trochę starsza od mniszka jak owdowiała). Była też dla innych, bo taką i pracę miala. Dostała po raz drugi taki sam dar.
Każdy z nas idzie swoją drogą. Trzeba jednak krzyż przyjąć, jeśli nie da się od pewnych spraw uciec. Tanie pocieszanie nic nie daje, wpędza człowieka w iluzję o sobie.
Mniszku: to co zamierzyłeś przekuwaj w realizację prawdy i wewnętrzne szczęście, szczęście w takim stanie zewnętrznym jaki masz do dyspozycji. Kiedy to przestanie zajmować twoje myślenie znaczyć będzie, że wszystko ok.

To wążne, by zobaczyć swoją drogę. Inaczej dołoży sobie depresję i wówczas już nie będzie w stanie się samodzielnie podnieść.
Kiedy czytam takie wpisy jak mniszka to serce się raduje. To internet, ale mimo wszystko. Zadziorny w bronieniu swojego zdania i szukający swego miejsca na ziemi, by czuć się na niej jak u siebie w domu. Tak trzymaj! :)


Cz wrz 17, 2020 8:41 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr lut 07, 2018 12:40 pm
Posty: 165
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Hej,dlaczego wyjście z koleżanką np na spacer od razu wydaje się podejrzane przez dziewczyny ?

Czy one od razu widzą przyszłego męża :D ?


Cz wrz 17, 2020 11:00 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14229
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Niestety, takie też są. Należy więc wyraźnie stawiać granice. Nie masz wpływu na to co ktoś pomyśli, ale masz sam czyste sumienie i nie dasz się w nic wmanewrować.
To komfortowa sytuacja, gdy koleżeństwo naturalnie przechodzi w coś więcej. Poznajesz bowiem czlowieka najlepiej oczami nie związanymi emocjami.


Cz wrz 17, 2020 12:42 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr lut 07, 2018 12:40 pm
Posty: 165
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Ja należę do grupy, której potrzeba czasu na poznanie kogoś bliżej, niekoniecznie od razu do związku ,a tu urywa się kontakt juz po pierwszym spotkaniu...I to jest ciekawa rzecz, bo nawet na rower jak się umawia, to zwykle dziewczyny potem ze mną się nie chca kontaktować :(. Nawet jak sie napisze do koleżanki to od razu ona ma głowie ,ze to juz następne spotkanie z innymi..ale dobrze ,ze są inne ogłoszenie bez celu matrymonialnego w sensie ukrytego .


Cz wrz 17, 2020 1:01 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 3457
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Piotr9000 napisał(a):
Ja należę do grupy, której potrzeba czasu na poznanie kogoś bliżej, niekoniecznie od razu do związku ,a tu urywa się kontakt juz po pierwszym spotkaniu...I to jest ciekawa rzecz, bo nawet na rower jak się umawia, to zwykle dziewczyny potem ze mną się nie chca kontaktować :(. Nawet jak sie napisze do koleżanki to od razu ona ma głowie ,ze to juz następne spotkanie z innymi..ale dobrze ,ze są inne ogłoszenie bez celu matrymonialnego w sensie ukrytego .

Próbuj dalej poprostu:)


Cz wrz 17, 2020 2:31 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 2360
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
Cytuj:
Kiedy czytam takie wpisy jak mniszka to serce się raduje. To internet, ale mimo wszystko. Zadziorny w bronieniu swojego zdania i szukający swego miejsca na ziemi, by czuć się na niej jak u siebie w domu. Tak trzymaj! :)


Dziękuję za ciepłe słowa :oops:

Jak na ironię dzisiaj pojechałem do pani kierowniczki załatwiać formalności, papierologię (kocham biurokrację) ; i ona też ni w 5 ni w 10 - "
młody pan, atrakcyjny..." (wczoraj sąsiadka) - >; jak widać i... słychać dla kobiet pobyt w szpitalu to też takie "nic" - ale rozumiem to. A raczej rozumiem, że nie znają do końca sytuacji, stanu mojego zdrowia. Dziś do 10.00 było super, ale coś tam się znowu mi w lewym boku odzywa, więc tylko czekać aż powrócę na wymarzone szpitalne łóżeczko i przed tv ("Ojciec Mateusz", wow) i panie pielęgniarki. Może w końcu zmienią mi zameldowanie, na szpital?

Cytuj:
Ja należę do grupy, której potrzeba czasu na poznanie kogoś bliżej, niekoniecznie od razu do związku ,a tu urywa się kontakt juz po pierwszym spotkaniu...I to jest ciekawa rzecz, bo nawet na rower jak się umawia, to zwykle dziewczyny potem ze mną się nie chca kontaktować :(. Nawet jak sie napisze do koleżanki to od razu ona ma głowie ,ze to juz następne spotkanie z innymi..ale dobrze ,ze są inne ogłoszenie bez celu matrymonialnego w sensie ukrytego .


Pewnie i tak jesteś niejako w "lepszej" sytuacji, bo przynajmniej z kimś tam się umawiasz na rower itd. Potrafisz robić ten pierwszy krok, rozeznać, że chciałbyś mieć żonę, przejąć inicjatywę. Dziś wielu tego brakuje. Powodzenia życzę i tak jak radzi sachol: próbuj nadal ; )

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Cz wrz 17, 2020 5:42 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 3457
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):
Cytuj:
Kiedy czytam takie wpisy jak mniszka to serce się raduje. To internet, ale mimo wszystko. Zadziorny w bronieniu swojego zdania i szukający swego miejsca na ziemi, by czuć się na niej jak u siebie w domu. Tak trzymaj! :)


Dziękuję za ciepłe słowa :oops:

Jak na ironię dzisiaj pojechałem do pani kierowniczki załatwiać formalności, papierologię (kocham biurokrację) ; i ona też ni w 5 ni w 10 - "
młody pan, atrakcyjny..." (wczoraj sąsiadka) - >; jak widać i... słychać dla kobiet pobyt w szpitalu to też takie "nic" - ale rozumiem to. A raczej rozumiem, że nie znają do końca sytuacji, stanu mojego zdrowia. Dziś do 10.00 było super, ale coś tam się znowu mi w lewym boku odzywa, więc tylko czekać aż powrócę na wymarzone szpitalne łóżeczko i przed tv ("Ojciec Mateusz", wow) i panie pielęgniarki. Może w końcu zmienią mi zameldowanie, na szpital?


Po co takie czarne scenariusze pisać?;)
Może trzeba ogarnąć jakiegoś dobrego lekarza, niekoniecznie na nfz aby podratować zdrowie?;)


Cz wrz 17, 2020 5:55 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 3457
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
mniszek_pospolity napisał(a):
Pewnie i tak jesteś niejako w "lepszej" sytuacji, bo przynajmniej z kimś tam się umawiasz na rower itd. Potrafisz robić ten pierwszy krok, rozeznać, że chciałbyś mieć żonę, przejąć inicjatywę. Dziś wielu tego brakuje. Powodzenia życzę i tak jak radzi sachol: próbuj nadal ; )

To raczej nic trudnego, dołączyć do grup religijnych(dla poszukujących znajomości, polecłam juz na forum) na fb i poprostu nawiazywanie znajomosci z piszącymi tam kobietami. A potem przeniesienie relacji na świat realny zaczynając od koleżeństwa:)


Cz wrz 17, 2020 6:08 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr lut 07, 2018 12:40 pm
Posty: 165
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
otrzeba czasu na poznanie kogoś bliżej, niekoniecznie od razu do związku ,a tu urywa się kontakt juz po pierwszym spotkaniu...I to jest ciekawa rzecz, bo nawet na rower jak się umawia, to zwykle dziewczyny potem ze mną się nie chca kontaktować :(. Nawet jak sie napisze do koleżanki to od razu ona ma głowie ,ze to juz następne spotkanie z innymi..ale dobrze ,ze są inne ogłoszenie bez celu matrymonialnego w sensie ukrytego .[/quote]

Pewnie i tak jesteś niejako w "lepszej" sytuacji, bo przynajmniej z kimś tam się umawiasz na rower itd. Potrafisz robić ten pierwszy krok, rozeznać, że chciałbyś mieć żonę, przejąć inicjatywę. Dziś wielu tego brakuje. Powodzenia życzę i tak jak radzi sachol: próbuj nadal ; )[/quote]

No starałem się z kims umawiać, poznawać poprzez hobby, ale nie traktuje tego od razu jako kogoś do poznania od razu żony. Ja to jednak potrzebuje czasu, a nie od razu pierwsze spotkanie i cicach. Dziewczyny raczej mi nie dają żadnego sygnału, ze jest we mnie zakochana...właściwie to nigdy nie dostałem. A tu u Ciebie ewidentnie dają :)

o źle mi się zedytowało


Śr wrz 23, 2020 9:15 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr lut 07, 2018 12:40 pm
Posty: 165
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kącik samotnych serc
twu źle mi się zacytowało.


Śr wrz 23, 2020 9:20 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 598 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 36, 37, 38, 39, 40


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL