Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr kwi 21, 2021 10:56 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 58 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
 Seks w małżeństwie nie planującym dzieci 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So lis 21, 2020 9:19 am
Posty: 5
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
Cześć, tydzień temu ogarnęłam, że chyba w życiu nie zaznam czegoś takiego jak seks. Nakreślę moją sytuację:

Chciałabym w przyszłości adoptować dzieci bo po 1. boje się ciąży i mnóstwa rzeczy z nią związanych, nie chce zmian organizmu, powikłań, depresji, dochodzenia do siebie itp. 2. po co rodzić własne dzieci skoro w domach dziecka jest tyle niechcianych istot, które tak samo potrzebują rodziców.

A jeśli adoptowałabym dzieci to co z seksem w małżeństwie ? Antykoncepcja jest grzechem, NPR jeśli jest nastawione na nie posiadanie dzieci jest grzechem a w dodatku jest to uprawianie seksu tylko kilka dni w mies. w których teoretycznie ma się na to najmniejszą ochotę, brzmi słabo, wzajemna masturbacja jest grzechem; seks bez zapłodnienia jest grzechem; erotyczne fantazje o małżonku są grzechem.
Wychodzi na to, że nie mogłabym mieć kontaktów seksualnych z mężem.

W dodatku czy adoptowanie dzieci będąc płodnym nie jest zamknięciem się na życie, marnowaniem płodności ? A czy nie adoptowanie dzieci tylko dlatego, że można mieć własne nie jest marnowaniem szansy na rodzinę dla tych dzieciaków, w końcu mało kto się garnie do adopcji sierot ? Czy w małżeństwie nie ma poniekąd obowiązku współżycia, oczywiście nie jako przymus tylko idea małżeństwa, czyli małżonkowie współżyją i mają tyle dzieci ile Bóg da. Czy jeśli kobieta nie chce mieć dzieci bo się boi ciąży i to czy jest to grzeszna postawa ? Czy jeśli kobieta mimo lęku zmusi się do ciąży to czy jest to grzeszna postawa ?

Nie chce żyć w grzechu dlatego tak się dopytuje a to pytanie, tu na forum, jest poboczną formą wsparcia bo główną jest modlitwa do Boga, do Ducha Świętego, korzystanie z Mszy św. i odmawianie różańca a także słuchanie jakichś wypowiedzi na YT o tym jak zaufać Bogu. Mam 21 lat i nie jestem w związku ale zastawiam się nad przyszłością. Wiem, że Bóg ma dla mnie powołanie i powinnam się na nie otworzyć ale dlatego właśnie poszukuję ciągle odpowiedzi na mnóstwo pytań, które mnie nurtują. Miałam pisać ten post już 4 dni temu ale codziennie stwierdzałam, że nie mogę skleić całości i jak widać i tak wyszło byle jak ale już lepiej nie będzie. Pozdrawiam.


So lis 28, 2020 12:56 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 1220
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
alicja.or napisał(a):
boje się ciąży i mnóstwa rzeczy z nią związanych, nie chce zmian organizmu, powikłań, depresji, dochodzenia do siebie itp.

Z tego lęku warto się z czasem wyleczyć. Dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę.

Zmiany organizmu? Czy nie patrzysz przez powierzchowny aspekt urody?

Dodam też, że jesteś jeszcze bardzo młoda. Do pewnych rzeczy się dorasta z czasem (co nie znaczy, że bez pracy).

W spr. grzechu:
alicja.or napisał(a):
Antykoncepcja jest grzechem
- tak,
alicja.or napisał(a):
NPR jeśli jest nastawione na nie posiadanie dzieci jest grzechem
- jeśli to stałe założenie - owszem, ale czasowo - stosowanie NPR, żeby w danym czasie nie mieć dzieci, odsunąć ich przyjście - nie jest grzechem.
alicja.or napisał(a):
a w dodatku jest to uprawianie seksu tylko kilka dni w mies.
- wcale nie tylko kilka dni, spróbuj się gruntowniej zapoznać z zasadami i cyklem kobiecym
alicja.or napisał(a):
seks bez zapłodnienia jest grzechem
totalny nonsens. Nieprawda. Kosmiczny nonsens. Nie ma nigdy gwarancji, że współżycie zakończy się zapłodnieniem. Tysiące kobiet modlą się o poczęcie i do niego nie dochodzi. I co, to ma być grzech? Bzdura na kółkach.
alicja.or napisał(a):
Wychodzi na to, że nie mogłabym mieć kontaktów seksualnych z mężem.
Przesada, przesada.

alicja.or napisał(a):
W dodatku czy adoptowanie dzieci będąc płodnym nie jest zamknięciem się na życie, marnowaniem płodności?
Sama adopcja marnowaniem płodnosci nie jest, no ale zauważ, co jest w formularzu sakramentu małzeństwa - jest pytanie o gotowość przyjęcia potomstwa. Czyli co, zamierzasz przed ołtarzem powiedzieć NIE, wykluczyć własne dzieci, wykluczyc płodność? Niedobrze. Skłamać? Niedobrze.

alicja.or napisał(a):
Czy w małżeństwie nie ma poniekąd obowiązku współżycia, oczywiście nie jako przymus tylko idea małżeństwa, czyli małżonkowie współżyją i mają tyle dzieci ile Bóg da
Zauważ, że wykluczenie z góry współżycia czyni małżeństwo z góry nieważnym. Współżycie jest to przywilej, wyraz miłości, dar z siebie, sposób budowania więzi, ale i powinność (rozumnie pojmowana); no ale z tymi dziećmi ile Bóg da - to też podlega rozumnym wyborom, niemniej jeśli dziecko się pocznie wbrew planom - to rzeczywiście, ile Bóg da.


So lis 28, 2020 3:58 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 6:44 pm
Posty: 75
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
Zgadzam się z Przedmówcą, nadto wykluczenie potomstwa to jeden z tytułów na podstawie którego można orzec nieważność małżeństwa
Pozdrawiam


So lis 28, 2020 7:30 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So lut 16, 2019 12:13 am
Posty: 6
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
alicja.or napisał(a):
A czy nie adoptowanie dzieci tylko dlatego, że można mieć własne nie jest marnowaniem szansy na rodzinę dla tych dzieciaków, w końcu mało kto się garnie do adopcji sierot ?

Mylisz się. Chętnych do adopcji nie brakuje, brakuje za to sprawnych procedur.


So lis 28, 2020 11:31 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 4253
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
Joanna375 napisał(a):
alicja.or napisał(a):
A czy nie adoptowanie dzieci tylko dlatego, że można mieć własne nie jest marnowaniem szansy na rodzinę dla tych dzieciaków, w końcu mało kto się garnie do adopcji sierot ?

Mylisz się. Chętnych do adopcji nie brakuje, brakuje za to sprawnych procedur.

Małych dzieci owszem. Z wiekszymi już nie jest tak różowo. A zeby adoptować kilkuletnie dziecko "po przejściach" to rodsice jednak powinni byc specjalnie przygotowani.


So lis 28, 2020 2:38 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 3439
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
alicja.or napisał(a):

Wychodzi na to, że nie mogłabym mieć kontaktów seksualnych z mężem.

Czy jeśli kobieta nie chce mieć dzieci bo się boi ciąży i to czy jest to grzeszna postawa ? Czy jeśli kobieta mimo lęku zmusi się do ciąży to czy jest to grzeszna postawa ?

Pozdrawiam.


alicja.or; kochana za dużo kombinujesz. Katolicy nie planujący dzieci, nie mogą zawrzeć sakramentalnego małżeństwa. Chciaż nie piszesz tego wprost, wychodzi z Twego postu,że jesteś katolickiego wyznania.
Najpierw musisz poradzic sobie ze swoimi lękami; bez profesjonalnej pomocy raczej się nie obejdzie.

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


N lis 29, 2020 9:41 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So lis 21, 2020 9:19 am
Posty: 5
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
Czyli wychodzi na to, że małżeństwo powinno stworzyć własne dzieci jeśli mają taką możliwość. A adopcja dopuszczalna jest tylko gdy nie mogą mieć swoich ? I płodni małżonkowie nie powinni adoptować sierot bo jest to równoznaczne z wykluczaniem potomstwa ? Nie wiem czy rodzenie dzieci ma sens skoro niechciane są w domu dziecka, aborcja nie jest legalna więc trafiają do okna życia. to tak jakby szkoda nie wziąć tych co są. no ale to nie jest moja główna motywacja do adopcji i nie chce udawać, że jestem taka szlachetna.

Nie wiem czy mój lęk przed ciążą nadaje się do jakiegoś leczenia bo jest zwykły taki jak mają kobiety myśląc o największym w życiu przeciętnego człowieka bólu fizycznym poprzedzonym różnymi dolegliwościami przez 9 miesięcy, ograniczeniami, bólach kręgosłupa, piersi, wymiotach, biegunkach, zaparciach, przerwami w życiu zawodowym czy hobby, niedostępności większości leków bo mogą zagrażać płodowi, rozdrażnieniu, które osoby wokół mogą bagatelizować i mieć pretensje, że muszą ustępować pierwszeństwa, niewygodnych pozycjach spania, możliwe komplikacje podczas porodu a po porodzie połóg, luźność pochwy, może depresja poporodowa. Większość tych rzeczy zazwyczaj towarzyszy ciąży, z cesarskim cięciem trochę inaczej ale też zostaje blizna na ciele. Czy kobieta musi mieć dobry powód aby nie być w ciąży ? Nie ma prawa po prostu nie chcieć bo tak woli ? W sensie ,,prawa" w rozumieniu nauczania Kościoła itd.
A z tym grzechem seksu bez zapłodnienia chodziło mi o to, że stosunek ma kończyć się wytryskiem do pochwy aby możliwe było zapłodnienie.

Nie odkryłam jeszcze mojego życiowego powołania, chce być otwarta na plan Boży i nie ustawiać życia po swojemu. Zawsze wydawało mi się, że seks to dla mnie ważna sprawa i nie wiedziałam, że po ślubie także trzeba zachowywać czystość małżeńską. Stąd te moje dopytywanie i nie zaprzeczam, że także kombinowanie, bo wcześniej wyobrażałam sobie posiadanie wszystkich dzieci adoptowanych i uprawianie seksu z mężem z zabezpieczeniem. Tu się okazuje, że ani adopcja ani seks. Pracuje nad tym aby nie przywiązywać się zbytnio do ziemskiego życia i nie przejmować ziemskim cierpieniem ale ja jestem bardzo słaba więc chyba małymi kroczkami zrobię jakiś marny postęp. Wiem, że brzmię trochę depresyjnie ale jestem dość załamana tym jakie życie okazuje się trudne.


Wt gru 01, 2020 3:32 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 20, 2018 6:38 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
Cześć Alicjo,

Temat intrygujący i chcę się do niego odnieść. Podkreślam (grubą linią), że nie mam za bardzo kompetencji, żeby rozstrzygać, przybliżać, uzasadniać kwestie o które pytasz (nie znam się na tym po prostu). Mogę opowiadać, co myślę i co mi się wydaje; ale nie jestem ekspertką w małżeństwach.

W zasadzie dobrą myślą może być zapytać jakieś znajome małżeństwa. Z kolei jeśli chodzi o wykładnię i naukę Kościoła, znajomych/nieznajomych księży.

Pamiętam, jak byłam nastolatką i koleżanka opowiadała mi o nacinaniu krocza przy porodzie i że z tego powodu nie zamierza mieć dzieci. Nieźle mnie tym nastraszyła. Tak samo właśnie wymieniasz mnóstwo niedogodności; nigdy nie zgłębiałam tematyki ciążowej i przyznam, że to dla mnie nowość.

Z drugiej strony (to mi się wydaje) muszą być jakieś jasne strony; prawdopodobnie coś, co brzmi koszmarnie, nie jest AŻ TAK dotkliwe, gdy się to już przeżywa. (Tak jak można podejrzewać, że rozszarpywana przez wilki sarna nie cierpi tak strasznie, tylko jest solidnie oszołomiona adrenaliną i może to działa jak znieczulenie). A może nie; nie pytałam nikogo, kto miał takie doświadczenie. :)

Czyli polecam koniec języka za przewodnika.

Na logikę, gdyby ciąża była nie do wytrzymania, nie zostałaby donoszona. Ale nie jest powiedziane, że będzie łatwa lub przyjemna. Ani też, że będzie straszna i pełna cierpienia. W sumie chyba jak w życiu; są dobre i złe chwile, jasne i złe momenty.

A to dopiero początek, bo potem jeszcze utrzymać, wychować, ochronić, odchować dziecko. Plan wieloletni.

Wszystko ma swój czas. Podejrzewam, że Twoje uczucia względem perspektywy ciąży są wyrazem, że nie jesteś na nią gotowa. Co prawda nie wiem, po czym poznać gotowość, ale wstręt jest solidną wskazówką, że jeszcze nie pora :) Podchodzisz do rzeczy bardzo teoretycznie i abstrakcyjnie, sądzę, że z czasem albo strach zblednie, albo Twoje poglądy się zmienią, pod działaniem różnych czynników. Głównie miłości.

Całkiem od siebie, gdyby chodziło o mnie, pewnie bym to interpretowała tak: skoro boję się być w ciąży, a ciąża jest początkiem dziecka, to najwidoczniej nie chcę dziecka, a nie samej ciąży. Atawistycznie nie chcę i tyle. Ale niekoniecznie myślisz (lub reagujesz) w ten sposób. Choć, na marginesie, przestrzegam: może okazałabyś się dla adopcyjnych dzieci chcąc nie chcąc macochą.

Tyle moich refleksji. Mam też kilka pytań. Wybacz jeśli odpowiedzi mogłabym wyczytać z Twoich wcześniejszych postów i właśnie błyszczę ignorancją; nie musisz też odpowiadać.

1. Czy masz kogoś, czy ten mąż (z którym w perspektywie zamierzasz założyc rodzinę z adoptowanymi dziećmi) to ktoś z krwi i kości, czy na razie nieokreślone marzenie o przyszłości?

2. Czy Twoja motywacja adoptowania dzieci jest taka: Szkoda, żeby się marnowały, szkoda, żeby nikt się nimi czule/rodzicielsko nie opiekował? Czy źle rozumiem? Jak dużym elementem tej motywacji jest: Adoptując już urodzone, uniknę ciąży. (Nie mam pojęcia, czy to coś szczególnego znaczy i nie chcę bawić się w psychotest; ale przy odrobinie szczęścia może dowiesz się czegoś o sobie).

3. Czy rozmawiałaś o swoich zamiarach na rodzinę ze swoją rodzoną (lub adopcyjną, kto wie) mamą?

4. Lub babcią? Są kobietami, znają się i znają Ciebie. Więc (pytanie tendencyjne ;) myślę, że potrafią coś wnieść do tematu.

5. Czy mocno, jak mocno i dlaczego ważne jest dla Ciebie, by postępować zgodnie z nauką Kościoła Katolickiego?

6. Czy konsultowałaś rzecz od strony nauki Koscioła z księdzem, księżmi, siostrami zakonnymi, ogólnie jakimś/jakimiś kapłanami i co oni na to?

7. Kiedy (szacunkowo, mniej więcej) zamierzasz założyć taką adopcyjną rodzinę?

8. Na jakim etapie życia jesteś - uczysz się, studiujesz, pracujesz, w/poza domem rodzinnym? Czyli czy jesteś w stanie JUŻ TERAZ zapewnić swojemu/adoptowanemu dziecku utrzymanie i opiekę?

Sorry za psychologizowanie. Ale skoro to forum dyskusyjne, powiedziałam co wiedziałam :)

_________________
Trzecia natura, jak pisze Boecjusz w czwartym rozdziale dzieła O dwóch naturach (...)


Wt gru 01, 2020 8:31 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 3439
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
Carmallow napisał(a):
Pamiętam, jak byłam nastolatką i koleżanka opowiadała mi o nacinaniu kochwy przy porodzie i że z tego powodu nie zamierza mieć dzieci

Wystarczy ćwiczyć mieśnie krocza i nie trzeba nacinać. Nacinało się krocze, zagrożone pęknięciem- kiedyś. Dziś nie wiem jakie są procedury.

alicja.or napisał(a):
Nie odkryłam jeszcze mojego życiowego powołania, chce być otwarta na plan Boży i nie ustawiać życia po swojemu. Zawsze wydawało mi się, że seks to dla mnie ważna sprawa i nie wiedziałam, że po ślubie także trzeba zachowywać czystość małżeńską.

Zaufaj Panu Bogu.Poproś by to On ułożył Twoje życie.

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


Wt gru 01, 2020 8:40 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 1220
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
alicja.or napisał(a):
A adopcja dopuszczalna jest tylko gdy nie mogą mieć swoich ? I płodni małżonkowie nie powinni adoptować sierot bo jest to równoznaczne z wykluczaniem potomstwa ?

Nie tak.
Jak najbardziej można w katolickim małżeństwie adoptować dzieci, to piękna rzecz; mogą je adoptować także płodni małżonkowie.
Ale w katolickim małżeństwie, traktowanym na poważnie, nie można z góry wyłączać współżycia oraz planować wykluczenia własnych, rodzonych dzieci.
Czyli adopcja nie jest zamiast współżycia, zamiast ludzkiej - wybacz - fizjologii, której się boisz, pisząc o jej ryzykach i powikłaniach, ani nie ejst zamiast własnych dzieci, jeśli je można mieć.

alicja.or napisał(a):
nie wiedziałam, że po ślubie także trzeba zachowywać czystość małżeńską.
Trzeba, tylko nie jestem pewna, jak ją rozumiesz, czy poprawnie.


Wt gru 01, 2020 10:37 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 18, 2020 7:22 pm
Posty: 155
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
Alicjo, dużo możnaby się rozgadać na temat ale jak tak czytam co piszesz, to mam wrażenie, że szukasz tej woli bożej w wypowiedziach różnych ludzi, którzy przecież jej nie znają. Bo wolą Boga jesteś Ty i twoje dobre - na ile to możliwe - szczęśliwe życie.

Zgadzam się z Maretą. Mniej pytaj ludzi - a więcej Jezusa, tak bez wymyślnych modlitw, po prostu: "Jezu - Ty mi powiedz". Bóg dysponuje nieograniczoną mądrością i masz ją na wyciągnięcie ręki - zaufaj i bądź cierpliwa. Bóg mówi w różny sposób, ale zawsze jest taktowny i nie zabiera niczego przemocą, pozwala człowiekowi dojrzeć własnym tempem do wszystkiego. Nic chyba nie wyraża chwały Boga prawdziwiej niż Jego stworzeń szczera radość w pełni miłości - tylko do tego zwykle trzeba dojść. On nie chce Ciebie zmieniać ale "wydobyć", wyzwolić - tylko będąc naprawdę sobą będziesz szczęśliwa, a jedynie Bóg wie jaka jesteś. Z doświadczeń wiem, że Bóg zna nas lepiej niż my sami siebie. Zaufaj - On Cię KOCHA przedwieczną miłością, a twoje uczucia są Mu bardzo drogie.

_________________
A Jezusa pytałeś?
________________ _
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele."


Wt gru 01, 2020 11:32 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So lis 21, 2020 9:19 am
Posty: 5
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
Carmallow napisał(a):
1. Czy masz kogoś, czy ten mąż (z którym w perspektywie zamierzasz założyc rodzinę z adoptowanymi dziećmi) to ktoś z krwi i kości, czy na razie nieokreślone marzenie o przyszłości?

2. Czy Twoja motywacja adoptowania dzieci jest taka: Szkoda, żeby się marnowały, szkoda, żeby nikt się nimi czule/rodzicielsko nie opiekował? Czy źle rozumiem? Jak dużym elementem tej motywacji jest: Adoptując już urodzone, uniknę ciąży. (Nie mam pojęcia, czy to coś szczególnego znaczy i nie chcę bawić się w psychotest; ale przy odrobinie szczęścia może dowiesz się czegoś o sobie).

3. Czy rozmawiałaś o swoich zamiarach na rodzinę ze swoją rodzoną (lub adopcyjną, kto wie) mamą?

4. Lub babcią? Są kobietami, znają się i znają Ciebie. Więc (pytanie tendencyjne ;) myślę, że potrafią coś wnieść do tematu.

5. Czy mocno, jak mocno i dlaczego ważne jest dla Ciebie, by postępować zgodnie z nauką Kościoła Katolickiego?

6. Czy konsultowałaś rzecz od strony nauki Koscioła z księdzem, księżmi, siostrami zakonnymi, ogólnie jakimś/jakimiś kapłanami i co oni na to?

7. Kiedy (szacunkowo, mniej więcej) zamierzasz założyć taką adopcyjną rodzinę?

8. Na jakim etapie życia jesteś - uczysz się, studiujesz, pracujesz, w/poza domem rodzinnym? Czyli czy jesteś w stanie JUŻ TERAZ zapewnić swojemu/adoptowanemu dziecku utrzymanie i opiekę?


1.Nie jestem w związku i nigdy nie byłam
2.Głowną motywacją jest uniknięcie ciąży a dopiero kolejną chęć pomocy
3.Mam dobrych, najlepszych rodziców ale u nas to się jakoś za bardzo nie rozmawia na takie tematy a na temat seksu to nigdy (dlatego jestem za edukacją seksualną bo sama w podstawówce większości dowiedziałam się od koleżanek i z internetu, od rodziców nic i wręcz mam wrażenie, że by wyparowali na samo słowo ,,seks"), rodzice mają 5 dzieci i część z nas odziedziczyła taką niechęć do omawiania problemów a część nie, ja czuje, że jestem pół na pół i czasem chciałabym coś z nimi omówić a potem przypominam sobie jacy wtedy są niezręczni. ale niedługo zjadę do domu na Święta to może jakaś rozmowa wyjdzie ale może prędzej z siostrą.
4. Dziadkowie mieszkają na Śląsku i widzimy się raz w roku, więc nie wiedzą o mnie zbyt dużo.
5. Chcę postępować zgodnie z nauką Kościoła bo po prostu tak trzeba, to jest miłe Bogu przynajmniej na ten moment nie wnikam w to ale jak już ogarnę jakoś mój dylemat w związku z ciążą to zacznę szukać inf o Kościele bo ostatnio czuje, że nic nie wiem
6.Podczas spowiedzi o tym opowiedziałam dominikaninowi i odpowiedział mi, że przede wszystkim nie powinnam swoich planów na przyszłość budować na lęku i do lęku dostosowywać decyzji, gdy znajdę kandydata na męża to dobrze by było abyśmy się wspólnie modlili i co najważniejsze abym zaufała Bogu bo on ma dla mnie najlepszy plan. O adopcji wypowiedział się pół na pół, że takie dzieci bardzo potrzebują domu ale też jest to pewnego rodzaju zamknięcie na życie. Powiedział też, że nie ma co martwić się na zapas.
7. No to raczej odległe plany, po studiach a studia mam 5-letnie teraz jestem na IIroku i może też w trakcie zacznę inny kierunek... teraz to brzmi dla mnie abstrakcyjnie bo nic mi się nie chce i straciłam zainteresowanie życiem ale to raczej wkrótce minie bo wydaje mi się, że nie mam tendencji do depresji ani tego typu rzeczy. Chyba też większość studentów się teraz tak czuje bo pandemia, kłótnie w kraju, jesień i nauczanie zdalne a w ogóle to sesja za 2mies.
8.Studiuje poza domem, siedzę w akademiku i jeszcze ciągnę na pieniądzach zarobionych na wakacjach ale rodzice głównie mnie utrzymują, może w nowym roku poszukam pracy ale odpowiadając na pytanie to nie jestem teraz w stanie nikogo utrzymać ani opiekać.


Wt gru 01, 2020 11:58 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15814
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
alicja.or napisał(a):
Chciałabym w przyszłości adoptować dzieci bo po 1. boje się ciąży i mnóstwa rzeczy z nią związanych, nie chce zmian organizmu, powikłań, depresji, dochodzenia do siebie itp.
Przyznasz chyba, że tego rodzaju lęki nie są zbyt dobrym doradcą.
Cytuj:
2. po co rodzić własne dzieci skoro w domach dziecka jest tyle niechcianych istot, które tak samo potrzebują rodziców.
Z tego samego powodu, dla którego Bóg stworzył świat.
Myślę, że niezwykle istotne jest to, że człowiek płodząc dzieci włącza się w Dzieło Stworzenia. Bóg stworzył nas z Miłości - ponieważ kochał nas zanim jeszcze zaistnieliśmy i ponieważ życie jest darem bezwzględnie dobrym. Owszem, Bóg szanuje nasze wybory i dlatego jesteśmy w stanie sami się unieszczęśliwić, podobnie jak faryzeusze, którzy "udaremnili zamiar Boży względem siebie" /Łk 7,30/. Jednak gdyby nie wolna wola, bylibyśmy marionetkami, lalkami - stwarzając nas nie-wolnymi Bóg okazałby brak szacunku względem nas.
Kobieta i mężczyzna płodząc dziecko współpracują w Akcie Stworzenia z samym Bogiem, jednocześnie stanowiąc obraz Jego płodnej Miłości względem nas. Powołując do życia dzieci, umożliwiamy im dostęp do bezwzględnie dobrego daru życia - również życia wiecznego, tego "ucztowania w domu Ojca"3, bycia "współobywatelem świętych i domownikiem Boga"4 oraz dostąpienia zaszczytu usynowienia i stania się współdziedzicem Jezusa5. Trudno ten dar przecenić.
Miłość i jedność pomiędzy małżonkami jest tak ważna, że ma zdolność kreacji nowego człowieka. Bog w to wchodzi, współdziałając z małżonkami.

Cytuj:
A jeśli adoptowałabym dzieci to co z seksem w małżeństwie ? Antykoncepcja jest grzechem, NPR jeśli jest nastawione na nie posiadanie dzieci jest grzechem
To nie seks w małżeństwie jest grzechem, lecz wykluczanie potomstwa. NPR pozwala na rozsądne dostosowanie liczby dzieci do mozliwości, ale jesli jest stosowane do powiedzenia "nie" dzieciom, to jest po prostu jeszcze jedną formą antykoncepcji.
Cytuj:
a w dodatku jest to uprawianie seksu tylko kilka dni w mies.
Bez przesady. Współczesne metody NPR pozwalają na dużo więcej.
Cytuj:
w których teoretycznie ma się na to najmniejszą ochotę
Wydaje się, że ta okoliczność jest prawdziwa, ale jej wpływ na "ochotę" jest przeceniana; znacznie większy wpływ mają inne okoliczności; kontekst czułości, otoczenia, wypoczęcia itd.
Cytuj:
wzajemna masturbacja jest grzechem;
tak
Cytuj:
seks bez zapłodnienia jest grzechem
No nie; nie przesadzajmy.
Cytuj:
erotyczne fantazje o małżonku są grzechem.
O ile nie przekraczają granic jakichś perwersji, to, o ile wiem, nie (oczywiście, nie powinna to być "myślowa" forma masturbacji patrz https://zapytaj.wiara.pl/pytanie/pokaz/83d80 punkt 3).
Cytuj:
Wychodzi na to, że nie mogłabym mieć kontaktów seksualnych z mężem.
Nie w tym rzecz. Nie ma znaczenia, czy miałabyś kontakty seksualne, czy nie; znaczenie ma, że grzechem jest nadmierne unikanie poczęcia w małżeństwie (np z intencją nie posiadania dzieci w ogóle).
Proszę, zerknij na to viewtopic.php?f=17&t=25055&p=1135954&hilit=antykoncepcja#p1135954
Zresztą, jak napisała (jak zawsze kompetentna) Arletta Bolesta, małżeństwo zawierane z takim założeniem w ogóle nie zachodzi.
Cytuj:
W dodatku czy adoptowanie dzieci będąc płodnym nie jest zamknięciem się na życie, marnowaniem płodności ? A czy nie adoptowanie dzieci tylko dlatego, że można mieć własne nie jest marnowaniem szansy na rodzinę dla tych dzieciaków, w końcu mało kto się garnie do adopcji sierot ?
Mam głęboki szacunek do osób adoptujących dzieci. Ale wszystko powinno być robione z dobrych pobudek. Strach przed trudnościami i dolegliwościami ciąży nie jest taką "dobrą pobudką" (zresztą, zapewniam; wychowanie dzieci, swoich czy adoptowanych, przez następne X lat, choć piękne, jest znacznie bardziej "dolegliwe" niż te rzeczy)

Cytuj:
Czy w małżeństwie nie ma poniekąd obowiązku współżycia, oczywiście nie jako przymus tylko idea małżeństwa, czyli małżonkowie współżyją i mają tyle dzieci ile Bóg da.
Jest, choć słowo "obowiązek" nie jest właściwe ;)
małżeństwo nie jest kontraktem (wymiana dóbr i usług), lecz przymierzem (polegającym na "wymianie" osób - małżonkowie ofiarowują się sobie nawzajem, co tworzy pomiędzy nimi najsilniejsze możliwe pokrewieństwo14 - Pismo mówi iż "już nie są dwoje, lecz jedno ciało"15 /Mt 19,6/).
John Kippley16 słusznie zauważa, iż każde przymierze ma jakiś akt, w którym wyraża się i odnawia. W prawie mojżeszowym były to 3 rodzaje ofiar : pokarmowa, całopalną i rozlanie krwi zwierzęcia ofiarnego. W Nowym Przymierzu jest to Ciało i Krew Pańska17 , nieustannie uobecniana (nie, jak błędnie sądzą niektórzy - powtarzana - Ofiara Jezusa nie wymaga powtórzenia!18 ) Ofiara Doskonała złożona raz na zawsze19. W przymierzu małżeńskim takim aktem odnawiającym i wyrażającym jest akt seksualny. Zjednoczenie płciowe w "pełnym" akcie małżeńskim (takim, które zawiera spotkanie międzyosobowe nie tylko ciał, ale i dusz) jest jednym z najbliższych danym nam obrazów zjednoczenia w Niebie. Jest więc to akt "odświeżający" (od strony człowieka, Boga postanowienie jest zawsze aktywne i pełne), ale także niejako "zadatkujący" rzeczywistość eschatologiczną.
Spodobało się Bogu uczynić z małżeństwa podobieństwo i obraz Trójcy Świętej i wizerunek miłości Jezusa do swojego Kościoła
Pismo Święte mówi, iż współżyjący ze sobą małżonkowie tworzą "jedno ciało". Tworzą je do tego stopnia, iż owo zjednoczenie, owa jedność może stać się żyjącą osobą ! Akt płciowy pokazuje moc miłości i możliwości twórcze Przymierza w sposób całkowicie niesłychany - poprzez udział w stwarzaniu nowej istoty ludzkiej ! W tym - między innymi - przejawia się podobieństwo rodziny ludzkiej do Trójcy Świętej - gdzie Duch Święty jest Uosobioną Miłością pomiędzy Ojcem i Synem20 , gdzie Boskie Osoby oddają się sobie nawzajem w całkowitej i bezinteresownej miłości. Znowu zacytuję Scotta Hahna: "Kiedy przymierze małżeńskie jest odnawiane, Bóg za jego pośrednictwem może wzbudzać nowe życie. Odnawianie przymierza małżeńskiego przy jednoczesnym stosowaniu kontroli urodzeń, jest porównywalne z przyjmowaniem Eucharystii i wypluwaniem jej na ziemię".Nasuwa się skojarzenie z biesiadami w starożytnym Rzymie, kiedy to uczestnicy objadali się do granic możliwości, a następnie za pomocą piórka wywoływali torsje. Podobnie małżonkowie - stosując antykoncepcję robią wszystko by "ucztować" jednocześnie nie przyjmując w pełni aktu płciowego, niszcząc jego życiodajną moc. Małżonkowie w ten sposób nie oddają się sobie nawzajem w pełni.

Cytuj:
Czy jeśli kobieta nie chce mieć dzieci bo się boi ciąży i to czy jest to grzeszna postawa ? Czy jeśli kobieta mimo lęku zmusi się do ciąży to czy jest to grzeszna postawa ?
W obu wypadkach kategoria grzechu nie jest właściwa. To są sprawy terapii (być moze psychologicznej).
Ale nie wiem, czy nie martwisz się na zapas. Trudno mieć ochotę na posiadanie dzieci (a dla niektórych nawet na seks) bez kontekstu małżeństwa, to z niego wypływa pewien sens.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Śr gru 02, 2020 1:39 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 19, 2010 11:26 pm
Posty: 3714
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
Mój syn ma dziewczynę/koleżankę. Podobnie jak jej rodzice, także ona nie chodzi do kościoła i z Panem Bogiem nie za bardzo chce miec jakiekolwiek relacje. Przez kilka ostatnich lat, cała rodzina zmagała sie z wielką tragedią. Walczyli o życie syna/brata. Nie chcę oceniać ich postawy i tego jak radzili sobie przez cały okres tego doświadczenia i ostatecznie niedawnej smierci tego chłopca, ale gdzieś się w nich wszystkich zakorzenił gniew na Pana Boga. Bo skoro taki dobry, to skąd to cierpienie i śmierć? Dlaczego nie pomógł? Ten ból pozostał w nich wszystkich i do dziś odciska na nich piętno. I w tym wszystkim miałem okazję porozmawiać z tą młodą dziewczyną, która do nas przychodzi. Wybacz że sie rozwodzę, ale tylko w taki sposob potrafię napisać czego uważam że ci brakuje i czego po omacku szukasz. Otóż opowiedziałem jej autentyczną historię z nawrócenia pewnej dziewczyny, która borykała się z podobną tragedią. "Dorwali" ją, ewangelizatorzy którzy chodzili miedzy ludźmi na przystanku woodstok. Dziewczyna była ubrana cała na czarno, nie było z nią kontaktu i wszystko co było związane z Panem Bogiem - było na "nie". W końcu udało się im dowiedzieć jaka jest tego przyczyna. Winą Boga był to, że umarła jej siostra. Sytuacja beznadziejna. W ostatnim przebłysku natchnienia, ewangelizatorzy poprosili dziewczynę żeby na koniec otworzyła sama Biblię losowo i przeczytała wylosowany fragment. Otworzyła na: "Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących." Mdr 1. I w tym momencie "zgasły wszystkie światła", ziemia ugieła się pod jej stopami i zalała się łzami.

Zapytałem koleżankę mojego syna, "czy wiesz może dlaczego"? Ty również się nad tym zastanów. Co sprawiło że dziewczyna doznała szoku, jej serce zaczęło bić inaczej i zaczęła "rodzić się na nowo" ?

Czy sprawiła to kluczowa odpowiedź na pytanie które trawiło ją od kilku ostatnich lat? Wiedza która wcześniej była przed nią zakryta, tak na nią wpłynęła ? To jest ważne pytanie, bo przecież i ty je zadajesz i liczysz że jakoś ci pomogą przezwycieżyć twój lęk, dylematy i blokadę.

W tym miejscu przerwij czytanie mojego postu i pogłówkuj sama. Przetraw to, a będziesz wiedziała co masz robić. A jak już znajdziesz odpowiedź, to skonfrontuj z poniższą odpowiedzią.

Nie dlatego dziewczyna z przystanku woodstok przeżyła w taki sposób tą chwilę, bo luki w jej umysle wypełniły się brakującą wiedzą, ale dlatego bo w tej właśnie chwili Bóg jej się dał poznać. Odkrył siebie samego w tym fragmencie Pisma. Zobacz - powiedział, ty rozmawiasz z ewangelizatorami o swoim doświadczeniu i śmierci siostry, a ja jestem teraz tutaj, byłem i będę zawsze przy tobie. Nie jestem bierny. Zależy mi na tobie w każdym momencie twojego życia, zwłaszcza kiedy jest on trudny i cieżki. To miłość Boga która nagle wypełniła jej serce tak na nią wpłynęły.

Cytuj:
Nie chce żyć w grzechu dlatego tak się dopytuje a to pytanie, tu na forum, jest poboczną formą wsparcia bo główną jest modlitwa do Boga, do Ducha Świętego, korzystanie z Mszy św. i odmawianie różańca a także słuchanie jakichś wypowiedzi na YT o tym jak zaufać Bogu.


Musisz przeżyć i odkryć w swoim życiu dokładnie to, co ta dziewczyna. Doświadczenia bycia kochaną całym Bożym sercem. Jak chcesz komuś zaufać, tak do końca i bez miary bez tego ? Zaufanie to nie jest kwestia intelektu i zrozumienia, ale kochania. Lęk przed zajściem w ciążę, małżeństwem, porodem, życiem, pracą, wyzwaniami w szkole - nie zniknie. On zawsze będzie. Ale ty, nigdy więcej nie będziesz już sama. Zawsze będzie ci towarzyszyć świadomość bliskości i troski samego Boga. I takiego odkrycia ci właśnie życzę.

_________________
Panie, nie wywyższa się serce moje, oczy moje nie chcą patrzeć z góry. Ps 131


Śr gru 02, 2020 11:46 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3070
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Seks w małżeństwie nie planującym dzieci
Cześć.
alicja.or napisał(a):
Mam 21 lat i nie jestem w związku ale zastawiam się nad przyszłością.

To roztropna postawa, ale jak spotkasz tego jedynego, który odda Ci serce, a Ty jemu, to sama zboczysz jak zmieni się Twój punkt widzenia na wiele rzeczy.
Tak więc wszystko przed Tobą. ;)
alicja.or napisał(a):
Nie chce żyć w grzechu dlatego tak się dopytuje a to pytanie, tu na forum, jest poboczną formą wsparcia bo główną jest modlitwa do Boga, do Ducha Świętego, korzystanie z Mszy św. i odmawianie różańca a także słuchanie jakichś wypowiedzi na YT o tym jak zaufać Bogu.

Rozumiem, że doświadczasz wewnętrznych zmagań między tym co wiesz na poziomie umysłu, a tym co czujesz w sercu.
Na dzień dzisiejszy to takie rozważania trochę teoretyczne (jesteś sama), ale to dobrze więc pozwól, że odniosę się do tego z innej perspektywy.
alicja.or napisał(a):
Chciałabym w przyszłości adoptować dzieci bo po 1. boje się ciąży i mnóstwa rzeczy z nią związanych, nie chce zmian organizmu, powikłań, depresji, dochodzenia do siebie itp

Wiesz, nie jesteśmy odporni na stres, który sobie sami generujemy. Po co więc się martwisz tym, co jeszcze się nie wydarzyło i nie ma gwarancji, że tak będzie?
Jeśli nie chcesz skrzywdzić dziecka z adopcji to nie strach, ale miłość powinna być motywacją do takiego kroku.
alicja.or napisał(a):
2. po co rodzić własne dzieci skoro w domach dziecka jest tyle niechcianych istot, które tak samo potrzebują rodziców.

Tu można zjeść ciastko i mieć ciastko. Jedno nie przeczy drugiemu. Każdy jednak ma swój dar łaski/predyspozycje.
alicja.or napisał(a):
W dodatku czy adoptowanie dzieci będąc płodnym nie jest zamknięciem się na życie, marnowaniem płodności ?

Płodność, macierzyństwo czy ojcostwo, to jedne z wielu błogosławieństw, które ludzie otrzymali od Pana Boga. Jednak warto zdawać sobie sprawę, że błogosławieństwo nie jest nakazem/przymusem ze strony Pana Boga. Ono jest daną nam możliwością, z której w ramach wolnej woli możemy skorzystać lub nie.
To kwestia do rozstrzygnięcia we własnym sercu przed Panem Bogiem.
alicja.or napisał(a):
Antykoncepcja jest grzechem, NPR jeśli jest nastawione na nie posiadanie dzieci jest grzechem

Z tym w zupełności się nie zgadzam.
Skoro Pan Bóg nie zmusza Cię do rodzenia dzieci, to w ramach wolnej woli decydowania o tym, antykoncepcja (nie mylić z aborcją) jest środkiem realizacji tej woli. To nas odróżnia od zwierząt, że możemy decydować o czasie posiadania potomstwa.
Są różne metody antykoncepcji dla kobiet/mężczyzn ( nie mylić ze sposobami aborcji). Warto mieć o nich wiedzę, o ich działaniu, skutkach ubocznych i dopiero wtedy podejmować świadomą decyzję w zgodzie z własnym sumieniem czy je stosować czy nie. Wg mnie łączenie antykoncepcji z grzechem to nieporozumienie - delikatnie mówiąc.
alicja.or napisał(a):
erotyczne fantazje o małżonku są grzechem.

Bez przesady. Problem będzie wtedy, gdy zaczniesz fantazjować o innym facecie.
alicja.or napisał(a):
Wychodzi na to, że nie mogłabym mieć kontaktów seksualnych z mężem.

Małżeństwo składa się z dwóch stron. Tak więc mąż ma prawo do takich kontaktów z Tobą i co?
Seks to ważny element wzajemnych relacji między małżonkami na różnych płaszczyznach: emocjonalnej, fizycznej. Buduje poczucie bliskości, akceptacji czy bezpieczeństwa. Seksualność została w nas wbudowana przez Pana Boga, a jej rozwijanie, utrwalanie, pielęgnowanie zostało pozostawione człowiekowi z jednym wszak warunkiem: ma to się odbywać w ramach małżeństwa za wspólną zgodą i wzajemnym poszanowaniem.
Seksualność więc ma służyć wzmacnianiu relacji małżeńskiej, a dopiero potem skierowana jest na potomstwo.
Tak też Biblia postrzega tą sferę, co wyraził Salomon w następujących słowach[Przyp.5.18-19]: 18. Niech będzie błogosławiony twój zdrój, a raduj się z żony twojej młodości! 19. Miłej jak łania, powabnej jak gazela! Niech jej piersi zawsze ci sprawiają rozkosz, upajaj się ustawicznie jej miłością!
Czy jednak to prawo dotyczy tylko mężczyzny? Prawda Ewangelii wskazuje, że dotyczy to obu stron [I Kor.11.11]:Zresztą, w Panu kobieta jest równie ważna dla mężczyzny, jak mężczyzna dla kobiety.

Tak więc nie jest tak źle, jakby Ci się wydawało. ;)

Podsumowując chciałem powiedzieć, że poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa zostaliśmy powołani do wolności: ducha, sumienia. Wolność ta zaś wyraża się w stwierdzeniu Ap. Pawła [I Kor.6.12.]:Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja nie dam się niczym zniewolić.

pozostawiam do rozważenia...


Cz gru 03, 2020 3:39 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 58 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL