Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest So maja 15, 2021 8:42 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 113 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona
 Grzechy a stan małżeński 
Autor Wiadomość
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): N kwi 10, 2011 11:49 pm
Posty: 94
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Grzechy a stan małżeński
Być może za słabo szukałem ale poza wątkami w innych tematach nie mogłem znależć precyzyjnych odpowiedzi dotyczących tylko i wyłącznie tego tematu, a wątpliwości jest raczej sporo.
Trudności dotyczą między innymi relacji mąż,żona - rodzice ,teście;
rodzice- dzieci ;
mąż ,żona - wiara.
Zmuszanie do grzechu przez współmałżonka..., Bycie pomiędzy ,,młotem a kowadłem" ,ile co można wytrzymać???
Stan odpowiedzialności za grzech współmałżonka.
Na początku taki mój osobisty dylemat. Czy jeśli ożeniłem się z rozsądku i nie czułem i nie czuję jakieś wielkiej miłości do żony to chcąc żyć w prawdzie powinienem to żonie powiedzieć (a małżeństwo grozi rozpadem) ryzykując rozpad związku , czy kłamać jej ( popełniając grzech) że ją kocham dla ratowania związku.Wszak nie można czynić zła ,dla czynienia dobra.


N kwi 11, 2021 10:53 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 08, 2010 2:54 pm
Posty: 11160
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
Pawelv...rozumiem potrzebę pogadania o takich sprawach na Forum ale jeśli naprawdę masz taki problem, to po pierwsze, pogadaj o tym ze spowiednikiem, a po drugie, poszukaj pomocy w poradni małżeńskiej...

_________________
Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich!
Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa...


N kwi 11, 2021 11:25 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): N kwi 10, 2011 11:49 pm
Posty: 94
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
Spowiednik w zasadzie dał odpowiedż w pewnym sensie wymijającą. Poradnia małżeńska natomiast mogłaby raczej udzielić porady z czysto ludzkiego punktu widzenia A to są sprawy sumienia i grzechu.


Pn kwi 12, 2021 1:33 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 4288
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
pawelv napisał(a):
Być może za słabo szukałem ale poza wątkami w innych tematach nie mogłem znależć precyzyjnych odpowiedzi dotyczących tylko i wyłącznie tego tematu, a wątpliwości jest raczej sporo.
Trudności dotyczą między innymi relacji mąż,żona - rodzice ,teście;
rodzice- dzieci ;
mąż ,żona - wiara.
Zmuszanie do grzechu przez współmałżonka..., Bycie pomiędzy ,,młotem a kowadłem" ,ile co można wytrzymać???
Stan odpowiedzialności za grzech współmałżonka.
Na początku taki mój osobisty dylemat. Czy jeśli ożeniłem się z rozsądku i nie czułem i nie czuję jakieś wielkiej miłości do żony to chcąc żyć w prawdzie powinienem to żonie powiedzieć (a małżeństwo grozi rozpadem) ryzykując rozpad związku , czy kłamać jej ( popełniając grzech) że ją kocham dla ratowania związku.Wszak nie można czynić zła ,dla czynienia dobra.


https://youtu.be/cYaXTprn9EY


Pn kwi 12, 2021 9:39 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 15154
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
Ożenek z rozsądku nie czyni małżeństwa nieważnym. Przysięgałeś, że pokochasz. To czas przyszły a nie przeszły. Jak połączysz to z deklaracją, że nie kochałeś emocjonalnie i wcale nie kochałeś? Co uczyniłeś w kierunku pokochania? Rozumiemy przez to postawę czynienia rzetelnego dobra a nie uniesienia uczuciowe (też ważne). Ożeniłeś się widząc w tym dobry interes. Z interesami jednak różnie bywa. Co chcesz uzyskać mówiąc żonie o tym, że nie kochałeś? Poza jej zranieniem nic nie uzyskasz. Pogrążysz małżeństwo, bo takie zachowania wywołują u ludzi niedojrzałych odwet. Obie strony będą jednak niedojrzałe. Z tego trudno budować dobre małżeństwo, bo myśli się o sobie.
A szczegółowo to nic nie wiadomo. Reperuje się, gdy widoczna jest dziura. Lata pozostaje i tego trzeba mieć świadomość.
Do przeszłości się nie wraca, jeśli ona nie pozwala rozwiązać pewnych obecnych problemów i jest to naprawdę konieczne.
Nie da się też oddzielić problemów duchowych od ludzkich, tworzą całość. Terapeuta, nawet niewierzący, może być Bożym narzędziem. Powinna się jedynie zgadzać hierarchia wyznawanych wartości. To nie jest tożsame z wiarą.


Pn kwi 12, 2021 9:46 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 14, 2012 12:39 pm
Posty: 222
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
Jeśli ożeniłeś się z rozsądku to teraz postępuj rozsądnie.


Pn kwi 12, 2021 10:20 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): N kwi 10, 2011 11:49 pm
Posty: 94
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
Jak powiedział ks.Dziewiecki to wygląda to na skrajny przypadek.Małżeństwo jeszcze istnieje bo utrzymuje je sakrament .Staram się czynić miłość względem żony , przynajmniej tą do bliżniego .Uczucia są między nami ale raczej te złe i destrukcyjne.
,,Zawarte z rozsądku" - no może nie do końca bo z rozsądku na ogół znaczy dla pieniędzy a i sam słyszałem o przypadkach że gdy kończyły się pieniądze to i wielka miłość też się kończyła.
Małżeństwo przez nas zawarte było niemal idealne z punktu widzenia Kościoła Ponieważ absolutnie nie odczuwałem najmniejszego pożądania względem żony a wręcz przeciwnie. A przecięż Pismo św. mówi wyrażnie ,,każdy kto pożądliwie spojrzy na kobietę już dopuścił się z nią códzołóstwa" .Dlatego człowiek powinien czuwać i zabić w swym sercu każde pożądanie. Tu jest też dylematem kolejny grzech , grzech cudzołóstwa i jak to pogodzić w małżeństwie .Jest to też jeden z nielicznych grzechów którego zmienia się ciężar wraz z zawarciem małżeństwa . I kolejne pytanie czy żona (lub mąż) absolutnie odmawiając współżycia współmałżonkowi po ślubie zachowuje chwalebną czystość małżeńską ( KKK mówi że każdy jest powołany do czystości) czy też w jakimś stopniu bierze na siebie grzech nieczystości , pornografii a nawet cudzołóstwa popełniony przez małżonka


Pn kwi 12, 2021 7:06 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 7644
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
Cytuj:
Małżeństwo przez nas zawarte było niemal idealne z punktu widzenia Kościoła Ponieważ absolutnie nie odczuwałem najmniejszego pożądania względem żony a wręcz przeciwnie.


Ale to nie jest tak, że w mężu ma nie być pożądania wobec żony, tylko mąż ma nad żądzą panować.


Pn kwi 12, 2021 7:19 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): N kwi 10, 2011 11:49 pm
Posty: 94
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
Brandeisbluesky napisał(a):
Cytuj:
Małżeństwo przez nas zawarte było niemal idealne z punktu widzenia Kościoła Ponieważ absolutnie nie odczuwałem najmniejszego pożądania względem żony a wręcz przeciwnie.


Ale to nie jest tak, że w mężu ma nie być pożądania wobec żony, tylko mąż ma nad żądzą panować.

W Piśmie Św. jeśli mowa o pożądaniu nie ma tam mowy o jakichś wyjątkach .Każde pożądanie jest grzechem a cudzołóstwo jest grzechem ciężkim klasyfikowanym nawet razem z zabójstwem i bałwochwalstwem .
,,każdy kto pożądliwie spojrzy na kobietę......."
Każdy czyli również mąż (po ślubie) nie mówiąc już o narzeczonym czy młodzieńcu,
.... na kobietę ....- czyli na każdą kobietę , na dziewczynę , narzeczoną i żonę też , nie mówiąc o innych (muzułmanie po prostu zasłaniają całe kobiety)


Pn kwi 12, 2021 7:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15869
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
To oczywiscie absurdalna interpretacja. Brak pożądliwości nie oznacza braku pociągu seksualnego (co w małżeństwie byłoby patologią). Słowo "pożądliwość" ma w chrześcijaństwie bardzo określony zakres znaczeniowy i oznacza albo pragnienie czegoś, co nam się nie należy, albo - jesli już mówimy o seksie - skupienie się wyłącznie na popędzie, bez traktowania współmałżonka personalnie.
Akt płciowy jest liturgią sakramentu małżeństwa.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Pn kwi 12, 2021 8:01 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 6856
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
Barney napisał(a):
To oczywiscie absurdalna interpretacja. Brak pożądliwości nie oznacza braku pociągu seksualnego (co w małżeństwie byłoby patologią). Słowo "pożądliwość" ma w chrześcijaństwie bardzo określony zakres znaczeniowy i oznacza albo pragnienie czegoś, co nam się nie należy, albo - jesli już mówimy o seksie - skupienie się wyłącznie na popędzie, bez traktowania współmałżonka personalnie.
Akt płciowy jest liturgią sakramentu małżeństwa.

Kiedy się mówi o konieczności braku pociągu seksualnego w małżeństwie , to przedstawia się celowo prawa Boże w ten sposób by były nie do zniesienia i by powodowały bunt.

_________________
Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z Krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa.Gal 6:14


Pn kwi 12, 2021 8:23 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15869
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
...albo przedstawić (chyba głównie sobie) problem jako cnotę.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Pn kwi 12, 2021 9:15 pm
Zobacz profil WWW
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): N kwi 10, 2011 11:49 pm
Posty: 94
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
Zapewne pociąg seksualny został nam dany przez Stwórcę aby przytłumić w ludziach lęk przed bólem rodzenia dzieci ale też ludzie nie mogą korzystać z niego w sposób bezrozumny . Dlatego też zostało dane człowiekowi VI i IX przykazanie aby podporządkować popęd płciowy prokreacji a nie ludzkiemu egoizmowi i poczuciu przyjemności . Niestety można zauważyć pewną dążność do liberalizacji w tej dziedzinie życia na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci również w nauczaniu kościoła.
Wygląda to trochę tak jakby Kościół na te sprawy przymykał trochę oko.
Generalnie to trudno się w tym wszystkim połapać . To co 100 lat temu było ciężkim grzechem (zresztą niekoniecznie 100 lat temu bo jeszcze nawet w latach 80tych i 90tych XX wieku czyli 40-30 lat temu Kościół nauczał że wszelkie relacje damsko-męskie mogą prowadzić do grzechu .To w zasadzie prawda bo olbrzymia ilość małżeństw zaczyna się od pożądliwości i grzesznych zachowań.


Pn kwi 12, 2021 11:09 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 15154
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
Pociąg seksualny należy rozpatrywać w kontekście osobowości a nie nauki Kościoła. Kościół nikomu w popędy się nie wtrynia i nie neguje tej sfery człowieka. To wychowanie zaburza tę sferę. Potem dorabia się ideologię. Należy więc dotrzeć do przyczyn braku popędu seksualnego. Mogą być nieuświadomione.


Pn kwi 12, 2021 11:24 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15869
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzechy a stan małżeński
pawelv napisał(a):
Zapewne pociąg seksualny został nam dany przez Stwórcę aby przytłumić w ludziach lęk przed bólem rodzenia dzieci
Nie widzę podstaw do takiego mniemania.
Cytuj:
ale też ludzie nie mogą korzystać z niego w sposób bezrozumny .
To prawda, ale pomiedzy "korzystanie w sposób bezrozumny" a "korzystanie tylko do prokreacji" jest dużo miejsca na właściwe postawy.
Człowiek jest istotą duchowo-cielesną. Ciało jest pięknym bożym darem i seksualność też.
Starajmy się o integralność.
Ważne jedynie, by oprócz aspektu pociągu fizycznego istniał w każdym akcie seksualnym pierwiastek SPOTKANIA. By była to relacja międzyosobowa, szał jedności kochanków, a nie jedynie wyładowanie.
Moment zjednoczenia dusz i ciał jest prawdopodobnie największą szansą przybliżenia się do tego, czym jest Niebo - integralną, pełną RELACJĄ.
Dlatego właśnie małżeństwo jest obrazem zjednoczenia Chrystusa z Kościołem (Ef 5,25-33), a także relacja ta jest podobieństwem człowieka do Trójcy Świętej (Rdza 1,26-27).

Cytuj:
Dlatego też zostało dane człowiekowi VI i IX przykazanie aby podporządkować popęd płciowy prokreacji a nie ludzkiemu egoizmowi i poczuciu przyjemności .

Radość z seksu, a zwłaszcza aspekt jednościowy jaki daje, jest zadaniem równorzędnym w stosunku do prokreacji.

Nie wolno oddzielać seksu i miłości małżeńskiej - ani seksu od miłości (jak czynią rozpustnicy), ani miłości od seksu
Seks nie jest "deserem" - lecz pełnoprawnym składnikiem tego "posiłku".
Nasze ciała są święte (są świątyniami Ducha Świętego) i nasz seks jest święty.

Małżeństwo nie jest "kartą zezwolenia na seks" - seks należy integralnie do małżeństwa.
Do tego stopnia, że Kościół uczy, że póki nie ma seksu pomiędzy małżonkami, małżeństwo nie jest wypełnione (choćby było ślubowanie przy ołtarzu, jesli nie wypełniono aktu małżeńskiego (który nie na darmo tak się własnie nazywa!) małżeństwo nie jest z pełni zawarte (nawet nie potrzeba procesu przed sądem biskupim, tylko zwykłe postępowanie administracyjne).

Pierwsze co powiedziano o małżeństwie to "(...) mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem"/Rdz 2,24/
A więc trzy rzeczy:
  • odłączenie od dotychczasowej wspólnoty rodzinnej,
  • relacja w nowej rodzinie
  • połączenie cielesne.

Ciało nie jest czymś przeklętym ani brudnym.
Akt małżeński jest jak najbardziej aktem duchowym - i nie ma nic złego w tym, że jego "stymulatorem" są bodźce cielesne.

Owszem, należy powiedzieć że istnieją sytuacje patologiczne - w których skupienie na pożądaniu powoduje, iż małżonkowie tracą z oczu ich więź małżeńską (a nawet posuwają się do zachowań niepożądanych) - jednak to nie powód by traktować podejrzliwie sam aspekt cielesny miłości i neurotycznie odrzucać radość i - daną nam przecież dla wzmocnienia związku - przyjemność seksualną.

Z tym że na pokusy cielesne Biblia daje małżonkom prostą receptę: współżyjcie!
1 Kor 7:3-5 bt5 "(3) Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. (4) Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. (5) Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan."

Samo godne, boże, małżeńskie współżycie jest takim aktem - wyrazem i częścią miłości małżeńskiej, celebrowaniem relacji i aktem odnowienia - i jednocześnie sprawowaniem - Sakramentu Małżeństwa.

Powtarzam - w małżeństwie seks jest święty, jest liturgią małżeństwa (i nie piszę tego w znaczeniu potocznym - dosłownie jest to składanie ofiary odnawiającej Sakrament Małżeństwa).

Nacisk, aby było "łoże nieskalane" (Hbr 13,4) wynika z tego, że łoże jest świętym ołtarzem świętego aktu, jakim jest miłość małżeńska - a nie z tego, że seks jest "fe" i podejrzany o to że mogą w nim wystąpić takie czy inne nieprawidłowości.

Za podejrzliwym podejściem do seksu stoi podejrzliwe podejście do naszego ciała, jako do czegoś brudnego (a co najmniej podejrzanego) - tymczasem nasze ciała są święte (1Kor 7:14 ; 1Kor 6:15 ; 1Kor 3:16; 2Kor 6:16 )
Nie ma nic złego w podnieceniu seksualnym - przeciwnie, jest to kolejny dar od Boga, służący połączeniu małżonków i trwałości ich związku. Deprecjonowanie potrzeb ciała na zasadzie "jesli jest potrzebą, nie może być miłością" jest jakimś totalnym nieporozumieniem.

Prawa moralne dotyczące ciała wywodzą się z tego, że jest ono świętością.

Nie jest przypadkiem, że przystępując do zjednoczenia płciowego, stajemy naprzeciw siebie nadzy. Nagość to bezbronność, to wystawienie się na łaskę i niełaske partnera/-ki, to jednak także otwartość i szczerość.
Jesteśmy jacy jesteśmy - i nic nie ukrywamy, niczym się nie bronimy.
A z drugiej strony brak tej obrony pozwala nam się zjednoczyć (i można to rozumieć zarówno w sensie dosłownym, cielesnym, jak i w sensie otwarcia swojego bezbronnego "ja").

Spodobało się Bogu uczynić z małżeństwa podobieństwo i obraz Trójcy Świętej i wizerunek miłości Jezusa do swojego Kościoła (patrz 5 rozdział Listu do Efezjan).

Pismo Święte mówi, iż współżyjący ze sobą małżonkowie tworzą "jedno ciało". Tworzą je do tego stopnia, iż owo zjednoczenie, owa jedność może stać się żyjącą osobą !
Akt płciowy pokazuje moc miłości i możliwości twórcze Przymierza w sposób całkowicie niesłychany - poprzez udział w stwarzaniu nowej istoty ludzkiej.
W tym - między innymi - przejawia się podobieństwo rodziny ludzkiej do Trójcy Świętej - gdzie Duch Święty jest Uosobioną Miłością pomiędzy Ojcem i Synem , gdzie Boskie Osoby oddają się sobie nawzajem w całkowitej i bezinteresownej miłości.
Zacytuję Scotta Hahna: "Kiedy przymierze małżeńskie jest odnawiane, Bóg za jego pośrednictwem może wzbudzać nowe życie." (jest to zresztą jeden z powodów, w których Scott widzi niestosowność antykoncepcji: "Odnawianie przymierza małżeńskiego przy jednoczesnym stosowaniu kontroli urodzeń, jest porównywalne z przyjmowaniem Eucharystii i wypluwaniem jej na ziemię"

Małżeńskie zjednoczenie jest święte, bo nasze ciała są święte: "Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za /wielką/ bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!" /1 Kor 6,19-20/

Paweł, nawet pisząc o rozpuście (konkretnie o seksie z nierządnicą) podkreśla jednoczący charakter współżycia (nawet takiego "kupionego").
I właśnie z tego jednoczącego charakteru współżycia wyprowadza wyjaśnienie, dlaczego seks poza małżeństwem jest zły:
"(15) Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa?
Czyż wziąwszy członki Chrystusa, będę je czynił członkami nierządnicy?
Przenigdy!
(16) Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało?
Będą bowiem - jak jest powiedziane - dwoje jednym ciałem.
(17) Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem.
(18) Strzeżcie się rozpusty! Bo czyż jakikolwiek grzech popełniony przez człowieka jest poza ciałem? Lecz [ja wam mówię,] kto grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy.
(19) Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?
(20) Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!"
/1Kor 6:15-20/

Cytuj:
Niestety można zauważyć pewną dążność do liberalizacji w tej dziedzinie życia na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci również w nauczaniu kościoła.
Wygląda to trochę tak jakby Kościół na te sprawy przymykał trochę oko.

Ileż ta "antycielesna", zupełnie obca chrześcijaństwu retoryka wyrządziła szkód małżeńskich!
Pod pozorem (słusznego) postulatu "nie skupiania się wyłącznie na seksie" wielu wprowadza nie mniej groźną obsesję w przeciwnym kierunku: seks w tym pojęciu ma być jakimś "dodatkiem" do miłości, która jest przedstawiona jako wyłącznie "duchowa" a seks... no cóż, z wyraźnym ubolewaniem jest dopuszczany, jako smutna, podejrzana konieczność hołdowania pożądliwościom spowodowanym grzechem i brakiem powściągliwości.

Zresztą skutki nie muszą być aż tak drastyczne, pozostając tragicznymi (jestem trochę wyczulony - 10 lat prowadziłem poradnictwo rodzinne). Mąż i żona, zamiast cieszyc się swoją relacją (także w sferze ciała), żyją w ciągłym napięciu ("czy na pewno chcę teraz z Tobą współżyć z miłości, czy może z potrzeby albo podniecenia"), zupełnie zatracając głębię celebrowania sakramentu małżeństwa poprzez zbliżenie.
Z czasem przychodzi zniechęcenie i kończy się to schematem: osoba "uduchowiona" "wydziela" seks tej drugiej. Kolejną konsekwencją jest, iż tak potraktowana "druga" osoba rzeczywiście przestaje myśleć o zbliżeniu jako o czymś, co nie zamyka się w aspekcie cielesnym i stanowi coś więcej, przestaje też myśleć o potrzebach "uduchowionej" osoby (zwłaszcza, że ta z trudem się przyznaje do tego, że takie potrzeby miewa - a nawet do tego, że "ma ochotę") - powoli staje się to dla tej osoby wyłącznie wybuchem cielesności (jak już ta pierwsza "dopuści"). To oczywiście wzmacnia przekonanie tej pierwszej, że jej współmałżonek/-ka "myśli tylko o seksie" i koło się napędza.

Czy refleksja nad tym, czy cielesność nie pochłania nadmiernie nie jest potrzebna?
Przeciwnie, jest konieczna (jak zresztą w każdym aspekcie naszego życia, dotyczy to nie tylko seksu; banalny przykład: czy nie skupiamy się nadmiernie na pracy, albo zarabianiu pieniędzy itd).
Niemniej nie może odbywać się w sposób neurotyczny, nacechowany ciągłą podejrzliwością wobec intencji własnych i współmałżona/ki, przygnieciony poczuciem winy, odzierający relacje i współżycie ze świeżości i otwartości, purytańsko skrupulatny.
Mamy cieszyć się małżeństwem i relacją (także jej aspektem płciowym) a nie robić z seksu żydowski szabat - kiedy to ze wspaniałego daru dnia wolnego faryzeusze uczynili najgorszy dzień tygodnia, pełen strachu o wykroczenia rytualne.


Jakaż to kastracja (dosłownie...) miłosci małżeńskiej, miłości pełnej, integralnej, obejmującej ciało i duszę, miłości która cieszy się ze zjednoczenia ciała i duszy i znajduje w nim zapowiedź zjednoczenia z Bogiem i bliźnimi w Niebie a także obraz Trójcy Świetej.
Co najbardziej tragiczne ludzie głoszący ten pogląd myślą, że w ten sposób zbliżają się do chrześcijańskiego ideału...

Cytuj:
Generalnie to trudno się w tym wszystkim połapać . To co 100 lat temu było ciężkim grzechem (zresztą niekoniecznie 100 lat temu bo jeszcze nawet w latach 80tych i 90tych XX wieku czyli 40-30 lat temu Kościół nauczał że wszelkie relacje damsko-męskie mogą prowadzić do grzechu .To w zasadzie prawda bo olbrzymia ilość małżeństw zaczyna się od pożądliwości i grzesznych zachowań.
Jesteś pewien, że to robił "Kościół" a nie różne "pobożne" przekonania?
KAŻDA interakcja międzyludzka "może prowadzić do grzechu" - ale to nie powód by rezygnować z wszelkich relacji!

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Wt kwi 13, 2021 10:46 am
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 113 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL