Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn paź 26, 2020 3:29 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
 Miłość a Krzyż 
Autor Wiadomość
Online
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr sie 20, 2014 9:45 am
Posty: 242
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość a Krzyż
Generalnie uważam że depresja jest zdrową reakcją człowieka na wszędobylski wyścig szczurów, który nas otacza. Wydaje mi się, że człowiek w zamyśle Boga miał zbudować świat oparty o miłosierdzie wzajemne. Wtedy depresja przestałaby istnieć. A on sam zacząłby przypominać w tym aspekcie Boga.

Mało się mówi o tym, że Bóg musi mocno wierzyć w człowieka, skoro oddał mu pod panowanie całą Ziemię oraz chce go mieć u siebie na wieczność. Natomiast dużo się ocenia i oskarża. A przecież to jest akurat domeną szatana.

_________________
Zawiłe problemy wymagają gruntownego omówienia, a zasoby mam ograniczone. Polecam moje dzieło: https://melancholia.xyz


Pn lis 18, 2019 11:58 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15353
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: To chyba jednak nie za bardzo tak jak mówią.
Chomik napisał(a):
Wiele razy słyszałem, jak ludzie mówili, że Bóg nie daje większego krzyża niż dana osoba jest w stanie udźwignąć. Ale jednak z jakiegoś powodu jest coraz więcej samobójstw spowodowanych najczęściej tym, że ludzie nie radzą sobie z problemami. To jak to w końcu jest?

To tak jak z myciem się. To, że niektórzy chodza brudni, nie oznacza że nie da się umyć.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Pn lis 18, 2019 4:25 pm
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt mar 01, 2011 11:14 pm
Posty: 848
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość a Krzyż
Stawiam taką tezę, że miłość im większa im bardziej idealna to tym większe ograniczenie wolności dla każdej osoby w tej relacji. Dobrowolna ale jednak niewola czyli częściowa radość i częściowa niewola czy inaczej krzyż. Niestey żeby miłość trwała obie strony tej relacji czy każdy w realcji np. każda osoba w społeczeństwie musi zrezygnować z części siebie i domagać się takiej rezygnacji od innych czyli częściowej niewoli. Inaczej nie ma miłości a jest manipulacja jeżdzenie po głowie wykorzystywanie i wszystko co miłością nie jest. Miłość ofiarna domaga się wręcz niewoli i wyłączności od drugiej strony. Każdy chce i poszukuje idealnej wielkiej miłości ale bez świadomości co to tak naprawdę oznacza. Wg mnie to nic innego jak koniec wolności i swojego zdania robienia co się chce itp. I z drugiej strony kto chce zasmakować prawdziwej wolności nigdy nie będzie w relacji miłości. Bo docelowo miłość zakłada takie myślenie o drugim aby nie był raniony tylko szczęśliwy a nie wieczne cierpienia. To tylko przejściowe cierpienia bo nikt nie będzie wiecznie cierpiał bo ucieknie od takiej relacji choćby to nazywali niebem rajem czy zbawieniem jeśli osoba jest raniona ciągle obcą sobie naturą innej osoby w końcu ucieknie z idealnej relacji. Druga osoba musi więc nagiąć swoją naturę a nawet zaprzeć się jej i nie chce być inaczej. Idealna wolność w takim razie to stan bez miłości a idealna miłość to dobrowolna niewola.


Pt gru 20, 2019 5:36 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 655
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość a Krzyż
lubczyk napisał(a):
Stawiam taką tezę, że miłość im większa im bardziej idealna to tym większe ograniczenie wolności dla każdej osoby w tej relacji. Dobrowolna ale jednak niewola czyli częściowa radość i częściowa niewola czy inaczej krzyż. Niestey żeby miłość trwała obie strony tej relacji czy każdy w realcji np. każda osoba w społeczeństwie musi zrezygnować z części siebie i domagać się takiej rezygnacji od innych czyli częściowej niewoli. Inaczej nie ma miłości a jest manipulacja jeżdzenie po głowie wykorzystywanie i wszystko co miłością nie jest. Miłość ofiarna domaga się wręcz niewoli i wyłączności od drugiej strony. Każdy chce i poszukuje idealnej wielkiej miłości ale bez świadomości co to tak naprawdę oznacza. Wg mnie to nic innego jak koniec wolności i swojego zdania robienia co się chce itp. I z drugiej strony kto chce zasmakować prawdziwej wolności nigdy nie będzie w relacji miłości. Bo docelowo miłość zakłada takie myślenie o drugim aby nie był raniony tylko szczęśliwy a nie wieczne cierpienia. To tylko przejściowe cierpienia bo nikt nie będzie wiecznie cierpiał bo ucieknie od takiej relacji choćby to nazywali niebem rajem czy zbawieniem jeśli osoba jest raniona ciągle obcą sobie naturą innej osoby w końcu ucieknie z idealnej relacji. Druga osoba musi więc nagiąć swoją naturę a nawet zaprzeć się jej i nie chce być inaczej. Idealna wolność w takim razie to stan bez miłości a idealna miłość to dobrowolna niewola.

Kierunek myślenia słuszny, moim zdaniem, tylko samoograniczania chrześcijańskiego nie nazwałbym niewolą. Podobnie jak nie nazwałbym wolnością pogańskiego rozpasania.

Z cyklu odgrzewane kotlety kilka myśli.

Uważa się powszechnie, że wolny jest ten, kto może robić co chce. Według tej definicji wolność polega na tym, że można mieć i robić (lub nie robić) wszystko, czego się pragnie. Stąd wyciąga się wniosek: skoro chrześcijanie nie mogą robić co chcą, to znaczy, że nie są wolni. Wolni jesteśmy my, niechrześcijanie, bo możemy robić co chcemy.

Zacznijmy od pytania, czy niewierzący może robić co chce. Jeśli nie może, to w świetle powyższej definicji znaczyłoby, że nie jest wolny.

Niewierzący nie może robić wszystkiego co chce, bo chce tego, czego robić nie może. Pragnie bowiem rzeczy i dobrych, i złych, a one wzajemnie się wykluczają. Na przykład zdradzanie żony wyklucza szczęście rodzinne; obżarstwo wyklucza zdrowie i dobry wygląd; hazard wynika z chęci bogacenia się, a prowadzi do utraty środków do życia – spełnienie jednego pragnienia wyklucza spełnienie drugiego, tak więc nie można mieć i robić wszystkiego, czego się pragnie. Powodem brania narkotyków jest dla niewierzącego przyjemność. Ale jeszcze bardziej niewierzący pragnie długiego życia, bo im dłuższe życie, tym dłużej trwa przyjemność. Pragnienie narkotyków stoi więc w konflikcie z lepszym pragnieniem długiego życia. Nie da się zrealizować obu tych pragnień. Wniosek: niewierzący nie może mieć i robić wszystkiego co chce, zatem nie jest wolny. Kto więc jest wolny?

Aby móc robić wszystko, czego się chce – być wolnym – trzeba wybrać pragnienia lepsze. Trzeba zrezygnować z pragnień, które uniemożliwiają realizację lepszych pragnień. Robię wszystko co chcę – to jest możliwe pod warunkiem, że wszystko czego chcę jest dobre, dzięki czemu jedne pragnienia nie wykluczają drugich. Czy zdradzenie współmałżonka jest lepsze od szczęścia rodzinnego? Jest gorsze. Gdy zrezygnujemy z pragnienia zdrady, zostanie nam chcenie szczęścia rodzinnego. Będzie to wszystkim czego chcemy, dlatego będzie możliwe zrealizowanie wszystkiego w tym zakresie. Gdybyśmy chcieli jednocześnie zdrady, nie moglibyśmy zrobić wszystkiego co chcemy. Na tej samej zasadzie należy zrezygnować z wszystkich innych chęci, które stoją w sprzeczności z lepszymi chęciami. Skoro wszystko czego chcemy jest dobre, a więc wolne od konfliktu z chęciami złymi, to nasze pragnienia nie wykluczają się wzajemnie. Dopiero wtedy jest możliwe, by robić wszystko co się chce, czyli być wolnym. Gdy wola obstanie tylko przy pragnieniach lepszych, da się zrealizować ich więcej niż może zrealizować niewierzący, który cierpi, gdy zdradza żonę (bo rozbija szczęście rodzinne) i cierpi, gdy jej nie zdradza (bo nie zaspokaja fantazji seksualnej, a przez nią swego ego). Niewierzący cierpi zawsze, bo zawsze biczują go niezrealizowane pragnienia. Chrześcijanin natomiast dzięki mocy Boga ujarzmia złe pragnienia i nie cierpi z ich powodu. Gromi je na bieżąco przez modlitwę, wzmacniany zrozumieniem nauki Pana Jezusa oraz Duchem Świętym. Chrześcijanin zastępuje myśli złe myślami dobrymi, skupia się na realizacji dobrych pragnień. Tylko takie przyjął do serca, dlatego są one wszystkim czego chce. Może robić wszystko co chce. Zatem to chrześcijanin bardziej zasługuje na określenie wolny.


Pt gru 20, 2019 10:50 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt mar 01, 2011 11:14 pm
Posty: 848
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość a Krzyż
Wszystko by było piękne ale do tanga trzeba conajmniej dwojga. Co z tego że ktoś nie zdradza i wierzy w szczęście rodzinne gdy drugi akurat ma inne myślenie. Ja akurat nie mam takiego problemu tyko inny, bardziej złożony. Ogólnie chodzi o taki konflikt że ludzie bardzo się różnią między sobą i wtedy ich natury są dla drugiego krzyżem. Żeby tak nie było potrzebna jest zmiana natury ludzkiej a w przypadku skrajnych natur to całkowita zmiana a to już kajdany i niewola i to właśnie miałam na myśli. Takie niebo to na dłuższą metę niewolnictwo. Jak trzeźwy ma mieć radość z przebywania z alkoholikiem i vice versa. Te przykłady można mnożyć. Czy jeden ma zacząć pić a drugi trochę przestać? To ta recepta na szczęście? Z drugiej strony od dawna wiadomo że nikt tak nie pomoże alkoholikowi w wyjściu z nałogu jak alkoholik co już wyszedł. A inny przykład to czym jest dla alkoholika który chce porzucić nałóg towarzystwo tych co namawiają go do picia że to nic takiego. Tu ja szczęścia nie widzę w tych przypadkach a jedynie niewolę od ludzi z którymi nic nas nie łączy ani ich z nami, Albo to że Ty dobrze piszesz a czy ktoś Cię rozumie? Może nieliczni. Może to właśnie nieliczni dobrani do siebie pod względem natury, której nie przeskoczą mogą się nawzajem obdarzać szczęściem, także przykładowo alkoholicy we własnym jednak gronie. Tzn małe grupki ludzi bardzo podobnych naturami mogą być tylko szczęśliwe i wolne tak po ludzku myśląc bo mogą się nawzajem sobą zachwycać.


Pt gru 20, 2019 11:26 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt mar 01, 2011 11:14 pm
Posty: 848
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość a Krzyż
Może po prostu trzeba przestać wierzyć w te ideały których nie ma i dać sobie spokój żyjąc normalnie tj. być sobą. Z jednych grzechów wyjść w drugich pozostać i tym sposobem być gdzieś pośrodku chociaż indywidualną niepowtarzalną osobą. Socjalizm już był że wszyscy mieli porówno i mieli być tacy sami ale się nie sprawdził.


Pt gru 20, 2019 11:39 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 7372
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość a Krzyż
[url="lubczyk"]Ogólnie chodzi o taki konflikt że ludzie bardzo się różnią między sobą i wtedy ich natury są dla drugiego krzyżem. Żeby tak nie było potrzebna jest zmiana natury ludzkiej a w przypadku skrajnych natur to całkowita zmiana a to już kajdany i niewola i to właśnie miałam na myśli. Takie niebo to na dłuższą metę niewolnictwo.[/url]

My


So gru 21, 2019 2:19 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 7372
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość a Krzyż
lubczyk napisał(a):
Ogólnie chodzi o taki konflikt że ludzie bardzo się różnią między sobą i wtedy ich natury są dla drugiego krzyżem. Żeby tak nie było potrzebna jest zmiana natury ludzkiej a w przypadku skrajnych natur to całkowita zmiana a to już kajdany i niewola i to właśnie miałam na myśli. Takie niebo to na dłuższą metę niewolnictwo.


Myślę, że rozwiązaniem mogłoby być obniżenie poprzeczki oczekiwań w odniesieniu do potrzeby osiągnięcia podobieństwa natur lub po prostu zmiana oczekiwań. W końcu są domy, gdzie jest i pies i kot, i żyją one ze sobą w zgodzie.
Obrazek


So gru 21, 2019 2:22 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt mar 01, 2011 11:14 pm
Posty: 848
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość a Krzyż
Tak właśnie myślałam kiedy pisałam że najlepiej być sobą i przestać wierzyć w ideały i mieć swój zestaw grzechów i nie wtrącać się do tego jaki mają zestaw inni. Trochę się tylko poświęcać czyli w normie i tyle też oczekiwać od innych. Bo nie ma tylko jednego zestawu grzechów uprzywilejowanych. Grzech to jednak grzech każdy jeden. Po drugiej stronie jest całkowity brak oczekiwań od innych i jednocześnie żeby nie dać się wmanewrować w oczekiwania innych od nas samych czyli całkowita wolność.


So gru 21, 2019 9:19 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 7372
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość a Krzyż
Czy masz jakieś doświadczenia, że sama podjęłaś pracę nad sobą w odpowiedzi na czyjeś oczekiwania i osiągnęłaś zauważalny sukces, jednocześnie druga strona nie podjęła starań, by zmienić siebie, a nawet jeśli podjęła, to upadła, czyli nie osiągnęła sukcesu? Nie wiem, czy słusznie, ale odczuwam lekką gorycz w Twoim wpisie (?)


So gru 21, 2019 10:34 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt mar 01, 2011 11:14 pm
Posty: 848
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość a Krzyż
Tak, jest rozczarowanie bo cała nauka o miłosierdziu zmierza do tego że nie warto się starać tylko być przeciętnym, ale nie chcę tego tematu rozwijać w wątku katolickim ani w ogóle raczej. Czas wszystko mi wyjaśni po prostu te sukcesy które już osiągnęłam w walce ze sobą to i tak jakiś kapitał którego nikt mi nie zakwestionuje, a dalej to już nie wiem czy zainwestuję w dalsze walki i uświęcenia bo właściwie liczę na to że odpowiedź sama przyjdzie jak nabiorę doświadczenia. Ogólnie to nie mam pretensji do nikogo konkretnego tylko takie moje rozważania które może mnie doprowadzą do jakiejś decyzji.


So gru 21, 2019 11:20 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt mar 01, 2011 11:14 pm
Posty: 848
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Miłość a Krzyż
Brandeisbluesky, właściwie to mój problem i sama muszę go rowiązać, ale bardzo Ci dziękuję za zainteresowanie. Początkowo wiara mi się zawaliła i legła w gruzy. Widocznie było to wszystko na piachu zbudowane. Zgorszenia przyszły nagle i zupełnie mnie zaskoczyły. Byłam bezradna i nie wiedziałam co robić. To chciałam walczyć z kościołem, papieżem Franciszkiem i protestantami ale to bezsensu no więc chciałam opuścić kościół ale nie wiedziała w zasadzie gdzie mam iść. I w końcu rowiązanie przyszło samo. Ta nauka okazała się dla mnie zbawienną tj. "Najpierw usuń belkę ze swojego oka a potem dopiero usuwaj drzazgę z oka brata". Tak zajęłam się tą swoją belką że nie mam czasu zajmować się zgorszeniami innych tj. drzazgami. Proszę abym w całości widziała swoją belkę i praca nad moimi grzechami pochłania mi czas że już właściwie nie mam go na śledzenie czyichś zgorszeń i one mnie już tak że tak powiem nie powalają na ziemię. Mam też pierwsze sukcesy. Z jednego grzechu wyszłam całkiem a z lenistwa jestem w trakcie wychodzenia. Oczywiście odzywają się dawne przyzwyczajenia i wtedy pozwalam sobie dosadnie określić czyjś grzech a nawet jego samego, ale jest gorzej bo robi się konflikt więc już przeanalizowałam że najlepiej wszystko idzie i owoce są najlepsze jak zajmuję się pracą i obowiązkami a mało czym innym także niestety dyskusją na tym forum. Jednak zawsze patrzę jakie są owoce i po tym poznaję czy dobrze idę a najlepsze owoce są jak pracuję nad swoją belką stąd wiem że dobrą drogą idę chociaż moja dawna wiara w całości jest w gruzach to jednak mam pewność drogi. Już się przekonałam że Pan Bóg jest jednak nieobliczalny.


N gru 22, 2019 7:25 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL