Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz lis 14, 2019 2:35 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 82 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
 Boję się nawrócenia 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 1808
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
Osioł kopytny napisał(a):
Zacytuję coś:

Cytuj:
Bogactwo i ubóstwo

W dzisiejszej Ewangelii Bóg mówi do bogacza: Głupcze! Czy Bóg nie lubi bogatych ludzi? Czy Jezus potępia bogactwo? Czy można być chrześcijaninem i być człowiekiem bogatym?

W świecie, w którym tak bardzo liczy się sukces zawodowy, status materialny i w którym tak wiele towarów jest nam oferowanych, to pytanie jest chyba bardzo istotne, szczególnie dla chrześcijanina, chcącego na poważnie realizować Ewangelię. Wszyscy chcemy żyć lepiej, wygodniej, przyjemniej, możemy mieć tyle wspaniałych rzeczy, ale to znaczy, że potrzebujemy więcej pieniędzy, żeby móc kupować i nabywać: a to telewizor, a to sprzęty gospodarstwa domowego, a to samochód itd. Czy w świetle dzisiejszej przypowieści Jezusa nasze pragnienia są dobre i właściwe? Jak to się ma do chrześcijańskiej nauki o ubóstwie?

Zacznijmy od kilku podstawowych kwestii: kto powinien być ubogi? Trudności z odpowiedzią nie będzie. Ubóstwo jest zalecane wszystkim, każdy chrześcijanin ma być ubogi, każdy -- ponieważ Chrystus był ubogi, a każdy z nas ma obowiązek naśladować Jezusa, jesteśmy w końcu Jego uczniami. Każdy chrześcijanin ma być ubogi albowiem, prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty wejdzie do Królestwa Niebieskiego. Czy zatem bogaty nie będzie zbawiony? Nie, nie będzie.

Ale zanim poślemy do piekła wszystkich naszych znajomych mieszkających w pięknych willach i wyjeżdżających na wczasy na Majorkę czy Hawaje, zatrzymajmy się przy następnym ważnym ustaleniu: co należy rozumieć pod słowami ubogi i bogaty? Najczęściej bowiem używa się ich w znaczeniu potocznym, ale niestety wcale nie ewangelicznym. Kiedy Jezus mówi o ubogim albo o bogatym, wcale nie chodzi Mu -- jakbyśmy to potocznie rozumieli -- o stan posiadania, ale o postawę duchową, o stan serca, czy mówiąc jeszcze prościej, o stosunek do rzeczy materialnych i do Boga. Myślę, że warto by mówić raczej o bogaczach i ubogich, niż o bogatych i ubogich, może to rozróżnienie: bogacz i bogaty -- pomoże nam poprawnie odróżniać stan ducha od stanu posiadania oraz rozumieć, ze nie trzeba wiele posiadać, aby być bogaczem.

Kim jest bogacz? To chciwiec, który gromadzi skarby dla siebie. To ktoś, kto pokłada całą ufność w majątku i któremu się wydaje, że obejdzie się bez Boga, bo ma pieniądze, bo ma wpływy i układy. Jeżeli Bóg mówi dziś do bogacza: "głupcze", to dlatego, że bogaczowi wydaje się, iż jest bezpieczny i że to on sam może decydować o swoim losie, a przecież wiemy dobrze, że tylko Bóg może decydować o naszym życiu. Na tym między innymi polega ułuda bogactwa, że ludziom wydaje się, iż przez bogactwo uwolnią się od lęku, będą bezpieczni, tymczasem tak nie jest. Są rzeczy, których nie można kupić. Dobra materialne nie dają wolności od bezradności, zagubienia, pustki czy cierpienia. Bogacz myśli, że jego życie jest zależne od tego, co posiada. Tymczasem Jezus mówi: nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia (Łk 12,15).

Podobnie ubóstwo jest stanem ducha. Ubogi to ten, kto pokłada ufność w Bogu, którego serce jest u - B o g a . Ubogi to człowiek, dla którego największymi wartościami są Bóg i życie wieczne. Ubóstwo zatem, podobnie jak bogactwo, nie polega na posiadaniu lub nie posiadaniu dóbr materialnych, ale na właściwym stosunku do nich. Ubóstwo jest rezygnacją z pragnienia nieustannego gromadzenia dóbr i uzależniania od nich swojego życia, to po prostu wyzbycie się chciwości, dlatego już św. Ambroży 1500 lat temu powiedział: Bóg nie potępia tych, którzy mają bogactwa, ale tych którzy ich nie umieją używać.

Każdy więc może być ubogi i co więcej także człowiek majętny może nim być, istnieją bowiem dwa rodzaje ubóstwa: ubóstwo w duchu i ubóstwo materialnym. Ubóstwo materialne polega na dobrowolnym wyrzeczeniu się posiadania dóbr materialnych, jest to szczególne powołanie realizowane w zakonach. Życie zakonne jest często mylone z kapłaństwem i trzeba to mocno podkreślić, że księża diecezjalni, czyli ci którzy nie są zakonnikami, nie są zobowiązani do ubóstwa materialnego, tak więc oburzanie się niektórych na "bogactwo księży" jest nieporozumieniem. Ksiądz może posiadać dobra materialne tak samo jak inni chrześcijanie. Ubóstwo w duchu jest obowiązkiem każdego chrześcijanina. Człowiek bogaty również może być ubogi w duchu, jeśli będzie umiał właściwie wykorzystać dobra materialne, które posiada.

Kiedy możemy o sobie powiedzieć, że jesteśmy ubodzy w duchu? Ubóstwo jest przede wszystkim stylem życia Jezusa. Jeśli zastanowimy się jak żył Jezus zrozumiemy też czym jest ubóstwo. Po pierwsze Jezus żył w całkowitym zawierzeniu miłości Ojca, ufał, ze Ojciec zatroszczy się o potrzeby materialne. Pierwsza więc rzeczą jest zaufanie dobroci Boga, położenie swej nadziei w bogu oraz wdzięczność za wszystko, co posiadam. Następnie Jezus nie był próżniakiem, lecz pracował na swoje utrzymanie, Jezus uczy nas, że człowiek ubogi, nie żyje na cudzy koszt. Jesteśmy wiec ubodzy jeśli utrzymujemy się z pracy własnych rąk. Po trzecie Jezus jest wolny, nie narzeka kiedy jest spragniony i głodny, nie unika ostentacyjnie wspaniałych przyjęć jak te w domu Zacheusz czy Marty, umie cieszyć się dobrami materialnymi i umie się bez nich obyć, daje jałmużnę z tego co otrzymuje od innych, choć sam, nie ma wiele, umie się dzielić. Ubóstwo jest więc wolnością, jeśli umiemy cieszyć się tym, co mamy i dzielić się tym, co posiadamy jesteśmy ludźmi ubogimi. Kolejną cechą ubóstwa jest unikanie zbytku, nie gromadzenie majątku i wystrzeganie się nieumiarkowanego zysku. Jezus uczy nas, że największym naszym zyskiem jest Królestwo Niebieskie, jaką bowiem korzyść odniesie człowiek choćby cały świat zyskał, a na swej dyszy szkodę poniósł albo co da człowiek w zamian za swoja duszę?

Nie są to więc warunki nie do spełnienia, choć pewnie nie są one tak łatwe do zaakceptowania. Jednak nasza reakcja na nie jest świadectwem na ile jesteśmy ubodzy, a na ile potrzebujemy jeszcze pracy nad sobą i walki z ukrytą w nas chciwością o to, aby być ludźmi ubogimi. Jednak walczyć trzeba dobra materialne są przecież przemijalne i nie zabierzemy ich do wieczności, a ich prawdziwa wartość polega właśnie na tym, korzystając z nich możemy zdobyć dobra wieczne.

ks. Tomasz Stroynowski



Myślę, że musimy po prostu zaakceptować to, że wszystko na tym świecie jest przemijalne, ale to jeszcze nie znaczy, że należy wyrzekać się dóbr materialnych i niczym wdowa z przypowieści oddawać ostatni grosz. Takie zachowanie jest nieodpowiedzialne i głupie, bo cóż z tego, że ten grosz oddała, skoro teraz będzie głodować i cierpieć niedostatek? Moim zdaniem człowiek bogaty, który umiejętnie wykorzystuje swoje bogactwo zasługuje na o wiele większe uznanie, dlatego, że jest w stanie pomóc większej ilości osób nie tracąc przy tym gruntu pod nogami. Co o tym sądzisz?

Tu sie klania wczorajsza Ewangelia o takim pojściu na calość z Panem Bogiem. "Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy."


Pn lut 27, 2017 7:34 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 19, 2014 9:38 pm
Posty: 936
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
Osioł kopytny napisał(a):
Co o tym sądzisz?

W oczekiwaniu na odpowiedz założyciela wątku :) pozwolę sobie dorzucić swoje 3 grosze ;)
Osioł kopytny napisał(a):
Myślę, że musimy po prostu zaakceptować to, że wszystko na tym świecie jest przemijalne, ale to jeszcze nie znaczy, że należy wyrzekać się dóbr materialnych (.)

I tu bym postawiła kropkę. Oraz
Osioł kopytny napisał(a):
człowiek bogaty, który umiejętnie wykorzystuje swoje bogactwo... jest w stanie pomóc większej ilości osób nie tracąc przy tym gruntu pod nogami

Ok. Natomiast inaczej postrzegam kwestię wdowy* i większego uznania**. Nie jestem znawcą Pisma, jego interpretacji, więc zacytuję na czym opieram moje odczucia.

*

Zwróć uwagę na motyw objadania (κατεσθίω – dosłownie pożerania) domów wdów. W sposób perfidny zostaje wykorzystania sytuacji, gdy kobieta pozostaje pozbawiona wsparcia mężczyzny. W sposób symboliczny zostaje naruszona jej prywatna przestrzeń kobiecego honoru, gdyż mężczyźni zdają się panować i decydować w jej domu.
Scenę, w której wdowa przychodzi do świątyni i składa ubogą ofiarę ze swego niedostatku, można odczytać w sposób symboliczny jako walkę/manifest kobiety o honor.
Kobieta wchodzi do świątyni, w przestrzeń publiczną, i dokonuje publicznego aktu złożenia ofiary. Jako zarządzająca domem, pozbawiona wsparcia mężczyzny sama jest odpowiedzialna za utrzymanie siebie. Sprawując męską czynność, męskie zadanie, traci jednocześnie honor charakterystyczny dla kobiety. Wdowa decyduje o sobie i swoim utrzymaniu ofiarowując wszystkie swoje pieniądze.
Tym samym wdowa pozbywa się środków do życia, a więc rezygnuje z „męskiej” roli, której z powodu śmierci męża musiała sprostać. Tym samym wraca do swojej roli, odzyskuje honor właściwy kobiecie, a więc prawo i potrzebę aby mężczyzna roztoczył nad nią swoją opiekę.
Rozpaczliwy gest kobiety przywraca jej honor, a tym samym jest niemym okrzykiem do Boga, obrońcy wdów i sierot, aby przyszedł jej z pomocą.

„Najwyraźniej czytelnik Ewangelii wg św. Marka powinien postrzegać ofiarę wdowy na tła proklamowanego przez Jezusa panowania Boga. Panowanie Boga – to znaczy, że Bóg zwraca się teraz do ludzi w sposób całościowy i bezwarunkowy, aby przynieść światu swą obfitość. To otwarcie Boga na człowieka jest wydarzeniem historycznym: wydarza się teraz, wydarza się w Izraelu, i wydarza się w nowej wspólnocie, którą ustanawia Jezus. Dlatego panowanie Boga skłania ludzi obdarowanych takim doświadczeniem otwarcia się Boga, aby i oni sami oddali wszystko, co posiadają: swoje całe serce, swoją całą egzystencję. Uboga wdowa, która dała dwie miedziane monety, staje się znakiem, symbolem tej „całości”. […] Wdowa dała wszystko, co miała. Kochała Boga całym swym „posiadaniem”. Oczywiście natychmiast pojawiają się zastrzeżenia: Co kobieta ma jeść następnego dnia jeśli wszystko oddała? Czy to nie jest straszliwy Bóg, który żąda takiej „całości”? […] Dokładnie w tym miejscu widać, że opowiadanie oo ofierze wdowy – jak wszystkie opowieści Biblii – niemalże wymusza pytanie o „miejsce” panowania Boga. Panowanie Boga nie jest właśnie jakąś mglistą sytuacją, która znajduje się jeszcze w przyszłości albo zamieszkuje gdzieś w głębi duszy człowieka. Wymaga ono konkretnej „przestrzeni”, a ona posiada wymiar społeczny. Panowanie Boga rozwija swą siłę tam, gdzie ludzie urzeczywistniają ustanowioną przez Boga wspólnotę, a dla tej wspólnoty zaryzykują wszystko, co posiadają. Wówczas uboga wdowa nie jest już sama”


http://www.orygenes.pl/wdowi-grosz-mk-1238-44/


**

Limuzyny zajechały, już błyskają, flesze.
Setki kamer - to wpatrzone oczy są milionów.
Wysiadają. Wokół świta ważne teczki niesie.
Czy się uda? - każdy pyta. Idą wśród pokłonów.

Szczelnie się zamknęły wielkie drzwi okute złotem.
Cały świat się na nie patrzy, wzrok wytęża pilnie.
Czy się uda wielkie armie wycofać z powrotem?
Jeśli nie, to świata koniec będzie nieomylnie.

Tymczasem w miasteczku Jarząbko
Po swym pokoiku się krząta
Wiekowa pani Aurelia,
Co czas jej się trochę poplątał.

W fotelu związanym sznurkami
Zasiada. Ma w ręku różaniec.
"O zlituj się, Boże, nad nami!
By wojny nie było, o Panie!".

Godzin już minęło dziesięć. Pierwszy komunikat.
Kryzys się pogłębił jeszcze. Palce już na spuście.
Zakładają chłopcy hełmy z obu stron barykad.
I rakiety już czekają, by je w niebo puścić.

Wielcy władcy tego świata jeszcze raz próbują.
Drzwi się znowu zamykają, śmieszne w swym przepychu.
Nad pałacem gdzieś w obłokach biały ptak szybuje.
"Czy ostatni to lot jego?" - pyta ktoś po cichu.

Tymczasem w miasteczku Jarząbko
Aurelia pobożną pieśń nuci:
By kwiaty zakwitły na grządkach,
By ludzie przestali się kłócić.

Bo szkoda tych ludzi, tych dzieci.
I szkoda też róż, pelargonii.
I po co te wojny na świecie?
I za czym ten człowiek tak goni?

Nagle zaczynają stukać wszystkie telegrafy.
Satelity przekazują sensacyjne wieści.
Oto podpisano pokojowe paragrafy.
Radość w głowach, radość w sercach trudno jest pomieścić.

Obaj wielcy na balkonie wznoszą w tryumfie dłonie.
Obwieszczają światu nowy pokojowy program.
Cały balkon w mocnych światłach jupiterów tonie.
Nagrodę dostaną obaj pokojową Nobla.

Tymczasem w miasteczku Jarząbko
Aurelia odkłada różaniec.
Do nóg jej się łasi kociątko
I prosi o drugie śniadanie.

Nie przyjdzie Aurelii do głowy
I świat nigdy w to nie uwierzy,
Co może uczynić grosz wdowi,
Od czego pokój zależy.


ks. Piotr Pawlukiewicz


http://www.matuszny.opoka.org.pl/2014/0 ... -od-wojny/

Nie przepadam za porównaniami, czasem wydają się krzywdzące. Raczej dostrzegam różnorodność i cenię ją.


Wt lut 28, 2017 2:03 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Pt gru 19, 2014 10:04 am
Posty: 148
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
@ Corolla

Nikogo nie oskarżyłem o okrucieństwo, nikogo nie porównywałem, zwróciłem tylko uwagę na to, że człowiek przedsiębiorczy, który opływa w dobra materialne nie jest z definicji skreślony przez Boga, ponieważ, jak już wcześniej zostało zaznaczone, prawdziwe ubóstwo to ubóstwo duchowe. Chciałem jedynie jakoś pomóc autorowi wątku. Zauważ, że ludzie, którzy próbują swoich sił w przedsiębiorczości, to niekoniecznie ludzie nieuczciwi, a dzięki ich inicjatywie powstają miejsca pracy (wiem, wiem, to takie przyziemne), co wcale nie skreśla Pani Aurelii, która działa swoim sposobem ;)


Wt lut 28, 2017 8:30 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 19, 2014 9:38 pm
Posty: 936
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
Osioł kopytny napisał(a):
zwróciłem tylko uwagę na to, że człowiek przedsiębiorczy, który opływa w dobra materialne nie jest z definicji skreślony przez Boga, ponieważ, jak już wcześniej zostało zaznaczone, prawdziwe ubóstwo to ubóstwo duchowe.

Zgoda.

Osioł kopytny napisał(a):
Nikogo nie oskarżyłem o okrucieństwo, nikogo nie porównywałem

Nie pisałam nic o okrucieństwie. W Twoim poście dostrzegam porównanie dwóch postaw, ich ocenę oraz wskazanie tej właściwej wg Ciebie, zasługującej na większe uznanie. Domyślam się o co Ci chodziło. Po prostu sprzężenie z biblijną postacią wdowy jak dla mnie trochę niefortunne.

Osioł kopytny napisał(a):
Zauważ, że ludzie, którzy próbują swoich sił w przedsiębiorczości, to niekoniecznie ludzie nieuczciwi, a dzięki ich inicjatywie powstają miejsca pracy (wiem, wiem, to takie przyziemne)

Wiem, wiem, mój tata jest jednym z nich ;)
Rozumiem, że sprawiam wrażenie oderwanej od ziemi :D Pewnie przez tę 'pełną łączność z papieżem' :P

Osioł kopytny napisał(a):
co wcale nie skreśla Pani Aurelii, która działa swoim sposobem ;)

O, to miło :) O tym właśnie wspominałam. Różnorodność. Bez kalkulacji, czy większy wkład w dobro tego świata ma przedsiębiorca czy gołodupiec, przysługujący się w inny, swój sposób... chociażby udzielając pomocy 'naszemu' przedsiębiorcy znalazłszy się we właściwym miejscu, w odpowiednim czasie, gdzie i kiedy znaleźć nie mogli się inni przedsiębiorcy... you know what i mean ;)

Osioł kopytny napisał(a):
Chciałem jedynie jakoś pomóc autorowi wątku.
To najistotniejsze :-D Moje 3 grosze to tak tylko bdw :)


Śr mar 01, 2017 1:49 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Pt gru 19, 2014 10:04 am
Posty: 148
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
Cytuj:
Rozumiem, że sprawiam wrażenie oderwanej od ziemi :D Pewnie przez tę 'pełną łączność z papieżem'


O nie, papież to przecież bardzo miły człowiek, kocha wszystkie zwierzęta; w tym osiołki, pozwolił im nawet żyć sobie gdzieś tam, w nieznanej krainie. Trochę to mało dogmatyczne, pewien pan z youtube'a powiedział, że "dzisiejsze chrześcijaństwo to ciepłe ekumeniczne kluseczki", ale ja się tym wcale a wcale nie przejmuję. Wiadomo, że jak osioł, to uparty i niepoprawny politycznie. Ale to daje nadzieję, bo skoro te wszystkie kotki, pieski, wiewiórki i jeżyki mogą sobie hasać po trawce, to może; w razie konieczności ktoś szepnie słówko dobremu Bogu, a wtedy Bóg się zlituje i osiołka za uszy z piekła wytarga :roll:

Teraz modli się tylko o to, żeby moderacja nie ciachnęła mu posta i więcej się nie odzywa :oops:


Śr mar 01, 2017 7:16 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 19, 2014 9:38 pm
Posty: 936
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
Osioł kopytny napisał(a):
Wiadomo, że jak osioł, to uparty

Podobno, w każdym razie tak twierdzą przyziemni :) Biblijne osiołki były posłuszne... no za wyjątkiem oślicy proroka Balaama, która buntowała się, bo nade wszystko Bogu służyła ;)

Osioł kopytny napisał(a):
a wtedy Bóg się zlituje i osiołka za uszy z piekła wytarga :roll:

Z pewnością Kto(ś) osła dzikiego rozwiąże :aniol:

Osioł kopytny napisał(a):
Teraz modli się tylko o to, żeby moderacja nie ciachnęła mu posta

Obrazek

Więcej wiary w... moderację :x

Osioł kopytny napisał(a):
i więcej się nie odzywa :oops:

Brak emotkigłaskania, więc przytulę osiołka :3majsie: Till next time! :)


Cz mar 02, 2017 1:08 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): N lut 19, 2017 12:13 pm
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
Za pomoc dziękuję ale to i tak już dluzej większego sensu nie ma, kiedy wszystkie emocje opadły na nowo przeanalizowałem swoje myśli i stwierdziłem, ze wiara zwyczajnie nie jest dla mnie. Za dużo tak zwanego kolokwialnego szumu było wokół mnie (chociażby tutaj :wink: ) i we mnie samym. Już prędzej dla "świetego spokoju" byłbym skłonny podpisać ponownie cyrograf, niż bawić się w to wszystko. Niemniej jednak jeszcze raz wszystkim dziękuję za pomoc i życzę Wam jak najlepiej, daliście mi nowe, lepsze spojrzenie na wiarę, co bardzo doceniam, może nawet nieraz będę tutaj zaglądać :) Decyzję o pozostaniu tego wątku zostawiam moderatorom tego forum i przepraszam za całe zamieszanie


Cz mar 02, 2017 5:32 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 1808
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
Xyz25 napisał(a):
Za pomoc dziękuję ale to i tak już dluzej większego sensu nie ma, kiedy wszystkie emocje opadły na nowo przeanalizowałem swoje myśli i stwierdziłem, ze wiara zwyczajnie nie jest dla mnie. Za dużo tak zwanego kolokwialnego szumu było wokół mnie (chociażby tutaj :wink: ) i we mnie samym. Już prędzej dla "świetego spokoju" byłbym skłonny podpisać ponownie cyrograf, niż bawić się w to wszystko. Niemniej jednak jeszcze raz wszystkim dziękuję za pomoc i życzę Wam jak najlepiej, daliście mi nowe, lepsze spojrzenie na wiarę, co bardzo doceniam, może nawet nieraz będę tutaj zaglądać :) Decyzję o pozostaniu tego wątku zostawiam moderatorom tego forum i przepraszam za całe zamieszanie

wiara nie ma nic wspolnego z emocjami, tak jak miłosć człowieka do człwoeika. szkoda że rezygnujesz, mam nadzieje że jednak sumienie Ci na to nie pozwoli.

"Wiara nie powstaje w naszych emocjach, uczuciach czy zmysłach. Być zbawionym przez wiarę oznacza, że przyjmujemy Jezusa Chrystusa jako naszego Zbawiciela przez akt woli, nie przez emocje czy uczucia.
Zastanawiające jest to, że ludzie przychodzą do mnie i mówią: "Tak, po prostu wiem, że Jezus dziś mnie dotknął, bo to czuję". Ci sami ludzie przyjdą znów i powiedzą: "Już nie wiem, czy jestem zbawiony; nie czuję obecności Boga".
Nie pozwalaj, by twoja wiara zależała od tego co czujesz. Chrześcijanin, który czyni swoje emocjonalne doświadczenie miernikiem swego zbawienia, zawsze będzie rozdzierany przez wątpliwości.
Merlin C. Carothers"


Cz mar 02, 2017 5:42 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 1808
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
Xyz25 napisał(a):
Już prędzej dla "świetego spokoju" byłbym skłonny podpisać ponownie cyrograf, niż bawić się w to wszystko.


Skutki cyrografu
Poniżej zamieszczone są wypowiedzi osób, które podpisały pakt, opisujące niektóre konsekwencje tego czynu. Są to, ogólnie mówiąc, problemy z nawróceniem, praktykowaniem wiary oraz różnego rodzaju cierpienie:
Nie umiem się szczerze nawrócić, a gdy próbuję się zbliżyć do Boga, to doświadczam mąk piekielnych, ciężkich i strasznych; próbowałam popełnić samobójstwo, ale za bardzo się bałam śmierci i potępienia. Egzorcyzmów nie miałam i wolnością jeszcze się nie cieszę.
– Nie czuję się wolna jeszcze i nie wiem, czy kiedykolwiek będę; walczę, ale już brakuje siły.
– Nie cieszę się wolnością Dziecka Bożego z własnej woli, ponieważ żyję w grzechu.
– Bardzo trudny czas wychodzenia z moich zniewoleń trwał 3 lata. W czasie, kiedy podjęłam walkę, jeszcze dwa razy paktowałam z szatanem. Gdy uderzał, żeby mnie zniechęcać do dalszej walki, byłam tym tak zmęczona, że poddawałam się i wtedy ponownie w myślach, a drugi raz na kartce, zawarłam kolejne z nim układy, ufając że mi pomoże.
– Do oddalania się od Boga przyczyniał się też wstyd za grzechy; taki wstyd, który mi nie pozwalał iść do spowiedzi, potęgował tylko wrażenie, że Bóg mnie nie kocha.
– Konsekwencje są takie, że ani polskiego nie zaliczyłam, ani do tego nikt dalej mnie nie akceptuje, a największa konsekwencja to to, że nawet do kościoła nie mogę wejść, modlić się itp.
– Najkrócej mówiąc konsekwencją było odejście całkowite od Kościoła i długotrwałe, bardzo dotkliwe i nieustające cierpienia.
– Długotrwałe stany depresyjne, myśli i próby samobójcze.
– Zdarzało się, że nie rozumiałam swoich reakcji, które były nieadekwatne do sytuacji. Po wielu latach dziwnych zdarzeń, którymi byłam coraz bardziej zmęczona, zaczęła we mnie narastać agresja słowna, wrogość do Kościoła, do księży, do świętych rzeczy, rosło napięcie i nerwowość wobec tych, których kochałam. Najpierw czekałam na spotkanie z nimi, a jak się spotykałam, pojawiało się napięcie nie do zniesienia i spotkania kończyły się kłótnią.
– Zaczęły się demonstracje złego, koszmary senne, nieprzespane noce. Czasem bez powodu rosła w moim sercu nienawiść do tych, którzy chcieli mi pomóc, nie mogłam się spowiadać, nie mogłam mówić, profanowałam Komunię Świętą wielokrotnie. Z dnia na dzień było coraz gorzej, zaczęłam realizować postanowienia z paktów, które popychały mnie do jeszcze gorszych zachowań, niszczyłam wszystko to, co zostało poświęcone Bogu.
Nie mogłam patrzeć na krzyż. Miałam wrażenie, że jakaś istota jest obok mnie, że ktoś mnie obserwuje. Pojawiały się coraz cięższe grzechy, myśli, a także nawet kilkukrotne próby samobójcze.
– Najbardziej zauważalną konsekwencją było to, że zły duch za moim pośrednictwem zaczął wysyłać SMS-y do kapłanów, w tym do mojego egzorcysty, grożąc im śmiercią za głoszenie Chrystusa, oczywiście nie wymawiając Jego imienia.

Możliwość odwołania paktu
Podpisanie cyrografu nie przekreśla człowieka na zawsze. Nawet tak poważny grzech, jakim jest odwrócenie się od Boga i zwrócenie do szatana, można i trzeba obmyć łzami żalu, wyznać i odpokutować. Faktem jest, że proces nawrócenia może trwać długo, nawet kilka lat, przysparzając osobie paktującej ze złym niewypowiedzianych cierpień i udręczeń. Najważniejsze czynności przy odwoływaniu paktu, to:

spalenie cyrografu (jeżeli nie był na papierze, to wykasowanie z pamięci komputera, komórki itp.)
wyrzeczenie się go
wyznanie na spowiedzi, że był pakt
poproszenie o egzorcyzm (egzorcysta mocą kościelnej posługi unieważni, odwoła, połamie i unicestwi umowę z szatanem)
w okresie rekonwalescencji (po uwolnieniu) należy szczególnie uważać, aby nie wrócić do paktowania.
Najlepszym lekarstwem zapobiegawczym przed wpływami złego są rodziny pełne wiary w Boga, rodziny rozmodlone, klękające wieczorem do wspólnego różańca. Rodziny, w których nikt się nie upija, a wzajemna troska o bliskich jest na porządku dziennym.


Cz mar 02, 2017 5:56 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5013
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
Xyz25 napisał(a):
Za pomoc dziękuję ale to i tak już dluzej większego sensu nie ma, kiedy wszystkie emocje opadły na nowo przeanalizowałem swoje myśli i stwierdziłem, ze wiara zwyczajnie nie jest dla mnie. Za dużo tak zwanego kolokwialnego szumu było wokół mnie (chociażby tutaj :wink: ) i we mnie samym. Już prędzej dla "świetego spokoju" byłbym skłonny podpisać ponownie cyrograf, niż bawić się w to wszystko.


Jednak coś jest na rzeczy? Bo przecież zarzekałeś się, że to nic takiego, takie tam i w ogóle..? Dla "świętego spokoju" podpiszesz jeszcze raz cyrograf, a to przecież tylko bzdury? Lubisz podpisywać się pod bzdurami?
Nawet pod wekslem, że masz do zapłaty milion $?

Jest jeszcze inna wersja - jednak sobie robiłeś jaja.. Bywa i tak..

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Cz mar 02, 2017 6:19 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): N lut 19, 2017 12:13 pm
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
No tak PeterW, dziękuję za przypomnienie, zapomniałem dopisać - z NIKOGO tutaj nie robiłem sobie żartów. Czy w to uwierzysz - Twoja sprawa
Jakby mi to miało ponownie dać spokoj sumienia to pewnie, nadal pozostaję przy tym, ze to nic takiego - paroletnie doświadczenie, jeśli tak to mogę nazwać, brzmi to jednak dosyc śmiesznie, prawda?


Cz mar 02, 2017 6:29 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5013
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
No OK.. Nie robisz sobie jaj, nie żartujesz - wierzę Ci

Wyjaśnij tylko jak to
Xyz25 napisał(a):
Za pomoc dziękuję ale to i tak już dluzej większego sensu nie ma, kiedy wszystkie emocje opadły na nowo przeanalizowałem swoje myśli i stwierdziłem, ze wiara zwyczajnie nie jest dla mnie.


ma się do tego Twojej wcześniejszej wypowiedzi?

Cytuj:
Dlaczego chcę się nawrócić? Bo mi czegoś brakuje w moim życiu, męczy mnie ono, chciałbym być lepszym człowiekiem, móc codziennie dziękować Bogu za wszystko co mam, cieszyć się Jego bliskością. Spotkałem kilka razy w zyciu prawdziwych chrześcijan, od których wręcz biło dobro i milosc do drugiego człowieka. Sama postać Jezusa o ktorej tyle czytałem, chciałbym żeby był moim wzorem do naśladowania.Grzech daje tylko chwilową radość, zaraz po niej pojawiają się wyrzuty sumienia które męczą mnie od lat. Tęsknię za Bogiem, za spokojem w sercu i miłością, a z drugiej strony nie chcę większych zmian w moim zyciu tak jak mówiłem o tym wczesniej.


Cóż takiego się stało, że tak sobie podarowałeś?

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Cz mar 02, 2017 6:51 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): N lut 19, 2017 12:13 pm
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
Nie przestaję twierdzić, że wiara chrześcijańska ma piękne założenia i podziwiam wszystkich ludzi, którzy potrafią w nich wytrwać, którzy potrafią prawdziwie kochać - jeśli dobrze się z tym czują to super. Za Bogiem tęsknić takze nie przestałem, to mnie wlasnie męczy najbardziej. Chciałbym być obojętny, tylko to, jakimkolwiek sposobem. Czuję, że nie będę potrafił poświecić i zmienic wszystkiego dla Boga a wiara połowiczna nie ma sensu. Zawsze mogę próbować być lepszym człowiekiem i bez tej całej otoczki wiary.


Cz mar 02, 2017 7:24 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13010
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
Bóg jest już w samej tęsknocie: sama ta tęsknota z teologicznego punktu widzenia jest darem, przejawem łaski. Albowiem to Bóg jest w as sprawcą chcenia, i działania zgodnie z jego wolą (Flp2, 13)
Może mieć charakter tęsknoty za sensem, miłością, prawdą.

I bardzo łatwo to przenicować na niewłaściwą stronę. Wiara i estetyczne/emocjonalne poruszenia...
Czasem bowiem w uczuciowym zapale rzutuje się na uczyniony z Boga ekran życzenia, marzenia i fantazje. Wiele ludzi myli autentyczność z emocjonalną spontanicznością, a za główne kryterium wartości jakiegoś wydarzenia uważa intensywność przeżycia uczuciowego. Jakie to piękne!

Tęskontę za życiem jako pernamentną niedzielę bez dni powszednich i utrapień dnia codziennego opisał M.Kundara w Nieznośna lekkość bytu . Bohater to człowiek estetyczny. Jego archetypem był Don Juan. To człowiek żyjący powierzchownie zafascynowany grą stale zmieniających się fal na powierzchni morza, w którego głębiny nigdy nie odważy się wejść. Tomasz Kundary zmienia swe partnerki i swoje przeżycia, ale sam się nie zmienia, jego życie jest stałym powrotem tego samego. Ta lekkość jest jednak nie do zniesienia. Istnienie nie jest lekkie...lekkie sa tylko gówna powiedziłł czeski poeta V.Holan.

Ceną życia na powierzchni, w rozproszeniu jest depresja, frustracja, strach przed wypartym poczuciem przemijalności, strach przed wpadnięciem w owo 'nic', na którym życie się opiera.

Jezus uziemia wiarę w przypowieści o Samarytaninie. Droga, w której w pobożnym pośpiechu omijamy drugiego człowieka nie prowadzi do Boga. Ściągnął nasz stosunek do Boga na ziemię. Nie zapowiada świetlanej drogi życia...sataniści ją mają jako zapłatę, już tu na ziemi oraz jako środek płatniczy powalający myśleć o swej samowystarczalności.


Cz mar 02, 2017 8:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 1808
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Boję się nawrócenia
Xyz25 napisał(a):
Czuję, że nie będę potrafił poświecić i zmienic wszystkiego dla Boga a wiara połowiczna nie ma sensu.

"Ateizm, w dziewięciu przypadkach na dziesięć, rodzi się z łona nieczystego sumienia. Niewiara rodzi się z grzechu, a nie z rozumu." - Fulton Sheen


Cz mar 02, 2017 10:28 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 82 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL