Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N mar 29, 2020 8:11 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 99 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
 Żal, skrucha - dar, czy umiejętność? 
Autor Wiadomość
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13460
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
Kontynuując na początku formułę marynistyczną. Maleńki kawałek drewna - ster pozwala marynarzowi prowadzić do celu wielki statek. U człowieka sterem jest język. Inaczej też widzę tę rzekę. O ciszę tu chodzi i kontynuację, czyli drogę. Tylko w ciszy można zaprzyjaźnić się z Bogiem. Najpierw więc należy widzieć czym się je, potem przyjdzie zrozumienie. Budowanie pokory to schodzenie w głąb siebie i szukanie ciszy. Człowiek, który mówi zbyt wiele jest pijanym statkiem. Nie starcza mu czasu na skupienie, myślenie, życie na głębi. Człowiek gadatliwy, opowiadający o Bożych Łaskach jest powierzchowny i próżny.
T. Merton powiada (luźny cytat): wszystko co dobre, trzymaj w tajemnicy, nawet przed sobą. Jeśli chcemy znaleźć Boga w swojej duszy i budować pokorę, próba przekazywania innym Boga, takiego jakiego widzimy, jest czymś katastrofalnym. Prawdziwe świadectwo wyraża się w cichym, czystym i promieniującym przykładzie naszego życia.

Znając zasady i opierając się na mądrości Kościoła możesz budować pokorę serca. Bez wsparcia Kościoła łatwo ześlignąć się w iluzję i przypisywać Bogu swoje myśli i potrzeby. Tego ciężki walec nie wyrówna. Tak więc wiara serca musi być i tak podporządkowana instytucji (Jan zaczekał na Piotra...sam go nie wyprzedzał w interpretacji, Piotr zadecydował). To już wyższa szkoła jazdy. Pięknie ilustruje to spotkanie Jezusa u Marii i Marty. I znów - jest figura obu typów duchowości. W halasie i aktywności trudno usłyszeć Boga. Temu halasowi wręcz przeszkadza cisza i ma do niego pretensje.
Nie można utożsamiać religijności opartej na emocjach z wiarą serca. Emocje potrzebują ciągłych wzmocnień, powtórzeń, kolejnych wzruszeń. Muszą być przekierowane na zewnątrz, więc mamy w efekcie gadatliwość i publiczne świadectwa, tak ostatnio modne.


So paź 07, 2017 9:29 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pn lip 24, 2017 12:25 pm
Posty: 761
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
Cytuj:
Znając zasady i opierając się na mądrości Kościoła możesz budować pokorę serca. Bez wsparcia Kościoła łatwo ześlignąć się w iluzję i przypisywać Bogu swoje myśli i potrzeby. Tego ciężki walec nie wyrówna. Tak więc wiara serca musi być i tak podporządkowana instytucji


Ten walec wyrówna. Ja mam to obiecane. Widzisz, ziarno aby dało plon, to musi obumrzeć. Ten walec to właśnie obumieranie ziarna. Dopiero jak ziarno obumrze, to takiemu ziarnu wzrost daje Bóg. - walec mnie nie minie.

_________________
Blog - Komunia dla kazdego.
Http://prorok.phorum.pl


So lis 04, 2017 12:15 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13460
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
Mogłabym to zripostować i uargumentować, ale będąc nawet wgłębnym walcem zastosowanym na glebie ciężkiej osiągnę jedynie zdenerwowanie adwersarza. Musi sam zrozumieć, ale bez drugiego człowieka to niemożliwe. Drugiemu musi uwierzyć to jeszcze trudniejsze dla tych co z zasady nie ufają lub inaczej rozumieją teksty biblijne.
Laska buduje na naturze, musi zechcieć ją odebrać, czyli mieć anteny odbiorcze wyłapujące wąski zakres fal...i zaczyna się czytanie od początku tego tekstu. Niestabilny język i wieża Babel.


So lis 04, 2017 12:24 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pn lip 24, 2017 12:25 pm
Posty: 761
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
Merss; nie wiem, czy to zmieści się w temacie ale spróbuję. Najcenniejsze łaski od Boga, to są takie łaski, które zrywają z nas taką skorupę żywcem. To bardzo boli ale to najskuteczniej nas oczyszcza. Widzisz, te wszystkie cuda Jezusa nie skutkowały u Żydów wiarą, raczej zaciekawieniem. Nawet ci uzdrowieni wcale niekoniecznie uwierzyli Jezusowi. Oglądanie cudów skutkowało tylko żądaniem nowych znaków. To, co nas tak wkurza i bulwersuje, to są najlepsze łaski, bo one nam pokazują, jacy tak naprawdę jesteśmy. Jeśli z nich wyciągniemy właściwe wnioski, wtedy zbliżymy się do Boga.

_________________
Blog - Komunia dla kazdego.
Http://prorok.phorum.pl


So lis 04, 2017 1:29 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13460
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
Inaczej na to spoglądam. Uważam, że jesteśmy wychowywani idywidualnie. Jeśli grzeszę pychą, próżnością, zbytnią pewnością siebie - wówczas rzeczywiście Pan pokaże miejsce w szeregu. Po któreś próbie się uda i człowiek to zacznie dostrzegać. Czy wówczas potrzebne będzie obdzieranie ze skóry? Niektórym ludziom potrzeba jednak słodyczy, by chwycili wiatr w skrzydła. Niech się wzmocnią, potem przyjdzie czas na wskazywanie tego co najdalej od Boga. Pan ma do każdego indywidualny kod dostępu. Historia życia swego/bliskich dużo mówi na ten temat.

Zawsze chodzi o to, by człowiek się zatrzymał i przyjrzał się bliżej wielu 'zbiegom okoliczności'.
Łaska buduje na naturze, więc do człowieka należy układanie natury tak, by rozum miał nad nią kontrolę. To puste jednak słowa, gdy nie ma człowiek wglądu w siebie. Znasz takiego, który siebie nie zna?


So lis 04, 2017 4:10 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pn lip 24, 2017 12:25 pm
Posty: 761
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
merss napisał(a):
Inaczej na to spoglądam. Uważam, że jesteśmy wychowywani idywidualnie. Jeśli grzeszę pychą, próżnością, zbytnią pewnością siebie - wówczas rzeczywiście Pan pokaże miejsce w szeregu. Po któreś próbie się uda i człowiek to zacznie dostrzegać. Czy wówczas potrzebne będzie obdzieranie ze skóry? Niektórym ludziom potrzeba jednak słodyczy, by chwycili wiatr w skrzydła. Niech się wzmocnią, potem przyjdzie czas na wskazywanie tego co najdalej od Boga. Pan ma do każdego indywidualny kod dostępu. Historia życia swego/bliskich dużo mówi na ten temat.

Zawsze chodzi o to, by człowiek się zatrzymał i przyjrzał się bliżej wielu 'zbiegom okoliczności'.
Łaska buduje na naturze, więc do człowieka należy układanie natury tak, by rozum miał nad nią kontrolę. To puste jednak słowa, gdy nie ma człowiek wglądu w siebie. Znasz takiego, który siebie nie zna?


Tytaj w dużej mierze się z Tobą zgodzę. Bóg na początku zwykle daje łaski zachęcające - pociągające, które człowiek bardzo chętnie przyjmuje. Na te trudniejsze łaski człowiek musi się przygotować. Te najtrudniejsze dostaje się dopiero przy ugruntowanej wierze. Bóg daje tylko tyle, ile człowiek jest w stanie unieść.
Co do ostatniego zdania, to nikt tak naprawdę siebie nie zna. Poznajemy siebie dopiero wtedy jak Bóg zerwie z nas tą skorupę. Tak jak to było z Piotrem kiedy kur zapiał.

_________________
Blog - Komunia dla kazdego.
Http://prorok.phorum.pl


So lis 04, 2017 10:40 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13460
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
Cytuj:
Poznajemy siebie dopiero wtedy jak Bóg zerwie z nas tą skorupę

Teoretycznie zgoda. Tyle, że przechodząc do praktyki -> w procesie oceniania popełniamy błędy poznawcze i wpadamy w pułapki myślenia.
Podam przykład. Święty to osoba, która poznała i pokochała również siebie, bo bez tego nie można pokochać kogokolwiek. To poznanie polega na tym, że widzi również swe grzechy, czyli ma świadomość bycia największym grzesznikiem. Z boku widać oczywiście pokorę. Święty widzi pychę...i dobrze widzi.

Podróba świętego myśli analogicznie, toczka w toczkę. Nie ma świadomości, że odgrywa rolę świętego, żyje nie swoim życiem. Swoją rolę gra czasem tak perfekcyjnie, że z boku widać świętość. Też odczuwa żal za grzechy i prosi Boga o wybaczenie. W rozwoju się jednak zatrzymał.

Czasem trzeba worek soli zjeść, by odsiać plewy. Święty jest taki normalny...zupełnie nie jak święty. Nie dopuszcza obcych do swego życia wewnętrznego. Taki o. Pio, który potrafił wychylić się z konfesjonalu i wyrzucić penitenta nie chcąc go dopuścić do spowiedzi. Nawrzeszczał w kościele! To było widać, więc komentarze na tę okoliczność też były.

Nawet osoba o sumieniu moralnym powinna przyjmować, że ów osąd rozumu jest obwarowany zastrzeżeniem, że to taki jednak rozum, którego osąd pozbawiony jest aspiracji do nieomylności czy obiektywnej pewności. To ostatnie też potrafi człowiek odwrócić i znów odgrywa rolę kogoś kim nie jest.


N lis 05, 2017 12:10 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
krzysiekniepieklo napisał(a):
To, co nas tak wkurza i bulwersuje, to są najlepsze łaski.

Może takie klapsy, bo jak dostaniesz z piąchy, to ci się odechciewa żyć.


N lis 05, 2017 5:02 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13460
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
Wówczas to nie łaska zalu za grzechy, ale autoagresja. Agresja to konsekwencja walki o byt. Ma na celi wyrządzenie krzywdy, w tym przypadku sobie. Może być wyuczoną reakcją na stan napięcia fizycznego lub emocjonalnego. Czy prowadzi do uznania swej grzeszności, czyli uznania, że się należało? Jeśli poczucie winy prowadzi do uznania swego grzechu to na pewno nie doprowadzi do niechęci do życia. Pycha prowadzi do widzenia ślepego tunelu, czyli beznadziei. Żal za grzechy będzie prowadził do pogodzenia się z życiem i próbowaniem wyprostowania krzywych ścieżek. Zanosi wówczas człowiek błagania/czasem złorzeczenia* do Boga, by pomógł mu odzyskać wzrok i zobaczyć nadzieję w beznadziei.
_________________
*Psalmy złorzeczące


N lis 05, 2017 8:06 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
merss napisał(a):
Żal za grzechy będzie prowadził do pogodzenia się z życiem i próbowaniem wyprostowania krzywych ścieżek.

Jedno drugiemu przeczy. Jak sie godzisz z sytuacja to automatycznie nie bedziesz jej zmienial/a.


N lis 05, 2017 8:16 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13460
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
A kontekst uchwyciłeś? Odniosłam się do beznadziei, którą podkresliłeś. W tej sytuacji nie ma żalu za grzechy i skruichy, bo czlowiek koncentruje się na sobie i swojej biedzie. On żałuje siebie, Jak Judasz, któremu świat się zawalił, bo myślal, że będzie kimś przy Jezusie. Jezus okazał się (po ludzku) wielkim przegranym, Judasz też przegrał, bo postawił na niewłaściwego konia. Stracił kilka lat życia i przestal dostrzegać sens dalszego istnienia. Nie znalazl z tej patowej sytuacji wyjścia i wyszedł, jak mówi Jan, z jasności w ciemność. Życie straciło sens, bo widział jedynie siebie w blasku fleszy.
Tp zamknięcie się człowieka na łaskę. Widzi tylko siebie. On potrzebuje Boga do posługi sobie i wg swego scenariusza. Juasz jest ostrzeżeniem, że może wyjść z jasności na zawsze. Stopniowo hardzieje. Nazywamy to zatwardzialością serca.

Żal i skrucha pozwalają widzieć się w perspektywie Bożej. Dają nadzieję, że jak zmienię drobny element (Bóg wzmacnie plecy -> sakramenty), następnym razem się uda. A jak się nie uda, będzie kolejna szansa. Nawet złorzeczenie Bogu jest modlitwą o pomoc w znalezieniu rozwiązania. Pozostaja stałe wartości i wiara. Zgoda na życie nie oznacza bierności i nicnierobienia, ale szukanie szczęścia. Tyle, że szczęście oznacza tu wewnętrzną radość a nie chwilową radość z powodu wygranej ulubionego klubu piłkarskiego.


N lis 05, 2017 10:29 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pn lip 24, 2017 12:25 pm
Posty: 761
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
merss napisał(a):
Cytuj:
Poznajemy siebie dopiero wtedy jak Bóg zerwie z nas tą skorupę

Teoretycznie zgoda. Tyle, że przechodząc do praktyki -> w procesie oceniania popełniamy błędy poznawcze i wpadamy w pułapki myślenia.
Podam przykład. Święty to osoba, która poznała i pokochała również siebie, bo bez tego nie można pokochać kogokolwiek. To poznanie polega na tym, że widzi również swe grzechy, czyli ma świadomość bycia największym grzesznikiem. Z boku widać oczywiście pokorę. Święty widzi pychę...i dobrze widzi.

Podróba świętego myśli analogicznie, toczka w toczkę. Nie ma świadomości, że odgrywa rolę świętego, żyje nie swoim życiem. Swoją rolę gra czasem tak perfekcyjnie, że z boku widać świętość. Też odczuwa żal za grzechy i prosi Boga o wybaczenie. W rozwoju się jednak zatrzymał.

Czasem trzeba worek soli zjeść, by odsiać plewy. Święty jest taki normalny...zupełnie nie jak święty. Nie dopuszcza obcych do swego życia wewnętrznego. Taki o. Pio, który potrafił wychylić się z konfesjonalu i wyrzucić penitenta nie chcąc go dopuścić do spowiedzi. Nawrzeszczał w kościele! To było widać, więc komentarze na tę okoliczność też były.

Nawet osoba o sumieniu moralnym powinna przyjmować, że ów osąd rozumu jest obwarowany zastrzeżeniem, że to taki jednak rozum, którego osąd pozbawiony jest aspiracji do nieomylności czy obiektywnej pewności. To ostatnie też potrafi człowiek odwrócić i znów odgrywa rolę kogoś kim nie jest.


Człowiek żyjący w świętości, to taki człowiek, który ma żywy kontakt z Bogiem. To Bóg go prowadzi i oczyszcza z grzechów. Co do życia wewnętrznego, to siostra Faustyna dokładnie opisała swoje życie wewnętrzne ale faktycznie na wyraźne polecenie i raczej to regułą nie było.
Podróba świętego nie żyje w świętości, tylko dąży do doskonałości ale raczej obok Boga. Bóg takiego nie prowadzi, bo Bóg nie jest mu potrzebny żeby poczuć się doskonałym, a jemu właśnie o to chodzi. I tutaj zachaczamy o temat. Do życia w świetości potrzebna jest łaska od Boga. Żyjący w świętości nieustannie o taką łaskę się stara. On sam z grzechów się nie oczyszcza ale prosi Boga, aby to Bóg go oczyszczał. On tylko współpracuje z łaską. I takie skuteczne oczyszczenie z grzechów jest wynikiem skruchy, którą może dać tylko Bóg. Tutaj sam żal za grzechy nie wystarczy. A więc prośmy Boga o skruchę za każdym razem jak upadniemy. Człowiek sam z siebie, do skruchy nie jest zdolny.

_________________
Blog - Komunia dla kazdego.
Http://prorok.phorum.pl


N lis 05, 2017 11:49 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13460
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
Sw. Faustyna żyła w pełnym posłuszeństwie. Slowa spowiednika traktowała na równi z Bogiem. Rozpoznała jednak w nim Bożego sługę. Gdy radził zachować czujność wobec natchnień, tak czyniła. Tylko tym sposobem mogła osiągnąć postęp duchowy prowadzący do świętości. Z innych objawień i samowoli wyszedł rozłam i mariawici. Pewność napędzała zakonnicę F. Kozłowską. Uwierzyły jej nawet osoby duchowne.
Nie ma człowiek odbioru jedynie na Boga, Zły przewyższa człowieka inteligencją i będzie mieszał. To wewnetrzne rozdarcie, pokłosie grzechu pierworodnego.
Prawdziwa skrucha może mieć początęk tylko w łasce Boga, ale czasem człowiekowi się wydaje, że to Bóg, a to jedynie pobożność wynikająca z wyobraźni lub podszeptów Złego, który wie że człowiek jest głodny Boga. Rewolucjonista, nawet boży, to niewolnik, który zapragnął być Panem i Bogiem manipuluje.
EOT


N lis 05, 2017 12:05 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pn lip 24, 2017 12:25 pm
Posty: 761
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
Może znasz takiego spowiednika jak ks. Sopoćko? Jak czytałaś dzienniczek, to siostra Faustyna opisywała swoje problemy ze spowiednikami, dopuki Bóg nie dał jej ks. Sopoćkę.
Jak ja mam traktować słowa spowiednika jak słowo Boga jak spowiednik dopytuje się o moje sprawy z kobietami, a ja tych spraw ostatnimi czasy nie miewam. Może pomylił się z powołaniem i powinien pracować w prokuraturze. Niemniej dostawałem wielokrotnie pouczenia, które bez wątpienia pochodziły od Boga. Jak masz świętego spowiednika, to możesz mu zaufać bezgranicznie ale niestety ta świętość nie jest częsta.
Ja generalnie jestem Kościołowi posłuszny. Proboszcz powiedział - "nie przychodź do mnie więcej i nie chodzę do niego. Biskup też się mną nie interesuje. Zalecenia ze spowiedzi realizuję. Opinia innych to nie jest droga posłuszeństwa. Każdy sam musi zbudować swoją relację z Bogiem. Droga posłuszeństwa ( ta trudniejsza część) dopiero mnie czeka.

_________________
Blog - Komunia dla kazdego.
Http://prorok.phorum.pl


N lis 05, 2017 2:19 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13460
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Żal, skrucha - dar, czy umiejętność?
Odwracasz kota ogonem, pretekst do usprawiedliwienia Ci dano, skorzystałeś, bo trafiło widocznie na podatrny grunt. Faustyna modliła się o dobrego spowiednika widząc, że nie jest rozumiana przez księży. Cierpiała z tego powodu, do tego w klasztorze była pośmiewiskiem. Nie uciekła w ramiona Boga ukladając się z Nim, ale nadal czekała na ziemskie rozwiązanie. Jej cierpliwość została nagrodzona, przeszła próbę wstępną.
To jest związane z tematem wątku, ale nie chcę kontynuować i schodzić na osobiste sprawy, bowiem sprawę naświetliłeś wystarczająco jasno, że nie podlega podważaniu.
Mamy w Kościele tylko jeden test wykluczający mieszanie się Złego i wiele wskazówek jak prowadzić/kto powinien prowadzić wierzącego (jego drogą) do Boga.

Faustyna jest przykładem, ze cierpienie prowadziło ją do skruchy. F.Kozlwska jest przykładem, że zaprowadziło do buntu. Faustyna stawała się coraz lepsza widząc coraz jaśniej zło a F.Kozlowska uważala, że jest w porządku.


N lis 05, 2017 2:26 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 99 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: feelek i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL