Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest So wrz 21, 2019 6:17 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 
 Praca, a kwestie religijne. 
Autor Wiadomość
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz lis 22, 2018 6:41 pm
Posty: 149
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Praca, a kwestie religijne.
Nie będzie górnolotnie. Nie będzie o klauzuli sumienia. Nie będzie o noszeniu krzyżyka w samolocie czy na kasie w zagranicznej sieci sklepów.

Praca biurowa i przy komputerze. Polska 2017/18. Kameralna atmosfera. Biuro, jeden pokój. Wykształceni, oczytani ludzie, całkiem dobrze płatne zajęcie. Współpracownicy w wieku 26 - 40 lat, narzeczeni, mężowie, ojcowie. Podczas pracy luźne rozmowy na różne tematy, na początku kulinaria, sport, polityka, aktualności, zdrowie, tematy branżowe, przygotowania do ślubu, ceny przedszkola, choroby dziecięce. Z czasem zaczynają też lecieć tematy używek, seksu, religii. Wtedy nie udzielałem się w ogóle lub prawie wcale. Nie zawsze wypada i mogę mieć słuchawki w pracy, z czasem rozmowy obok mnie były że tak powiem zbyt mocne, wulgarne i agresywne na tematy choćby religii (bo na inne w miarę przymykałem oko). Powiedziałem dość jasno swoje zdanie na temat poruszanych kwestii i zasadności takiej tematyki w czasie pracy lub przerw. Współpracownicy szok. "Ale jak to?!", "Nigdy bym nie pomyślał że ty jesteś wierzący i jeszcze mówisz że do kościoła chodzisz, to już w ogóle", "Muszę powiedzieć że jestem w szoku, ty taki na zimno myślący, racjonalny, zawsze krytycznie analizujesz, dokładny". Myślałem, że to utnie rozmowy w moim towarzystwie, a zaczęło się "A co sądzisz o X", "a co sądzisz o sytuacji takiej, że... ", "a co byś zrobił w sytuacji Y...", "a jak to jest, że mówiłeś kiedyś że postąpiłeś tak... , a przecież teraz wynika, że mówisz co innego...", "ty byś z moją pasował może, zaczęła do kościółka chodzić i w ogóle im bliżej ślubu tym bardziej jej odbija, ja sobie wymyśliłem już listę grzechów na spowiedź przedślubną, taką żeby była wiarygodna, ale też za dużo się nie nasłuchać". "Dobrze, że ludzkość ma aborcję, a co sądzisz?", ja: "...", "jakbyś tak mojej żonie odpowiedział to by cię z miejsca za...", ja: "ale to po co się mnie pytasz?" - cisza, konsternacja. Za pewien czas powrót do tematyki. Tam gdzie są finanse, większe pieniądze to też pojawiali się ludzie co nie wiedzieć czy to już zwykły "coaching" branżowy czy już podejrzani "guru" wypowiadający się na tematy moralności i sposobów codziennego życia. Stanęło na tym, że w moim towarzystwie unikano rozmów na wcześniej popularne tematy, ale jak wracałem z przerwy, fajki, obiadu, łazienki to czułem że to wszystko takie sztuczne. Oczywiście to niemożliwe, że jak znikałem to był zawsze poruszany tylko mój temat bo nie jestem pępkiem świata, ale czułem że coś jest na rzeczy.
Momentami czułem się jak wyznawca jakiejś egzotycznej sekty, który może pisać na klawiaturze tylko jedną ręką i wszyscy na około patrzą jak to możliwe bo oni używają dwóch. Zrezygnowałem, myślę, że to dobrze dla mojej higieny mentalnej, z punktu widzenia kariery to rezygnacja była w bardzo nieodpowiednim czasie. Akurat tak się trafiło, że wszyscy mieli przeciwny światopogląd, a jednocześnie czuli potrzebę "filozofowania" i różnych dywagacji.


Pn gru 31, 2018 2:08 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praca, a kwestie religijne.
Hahaha, widzisz, wpierw oni (lewica i ludzie łykający lewicową propagandę): mówią tak: niech katole robią sobie ze swoim życiem co chcą, byle by mi się nie wpi*****ali w moje. Jednak po tym jak gdzieś zastraszą i zgnębia Kościół i katolików do tego momentu że tak się dzieje, następuje nieuchronnie faza druga: ostracyzm (aktywny lub bierny) "Jak śmiesz mieć takie poglądy??", "Czy nie rozumiesz, że w dzisiejszym świecie to i sramto?" "Odlubię cię na pejsbuku".

Jednak by być bardziej pozytywnym przytoczę przykład z mojego dośw, gdzie pracowałem w międzynarodowym zespole, o którym myślałem, że to bezwyznaniowcy lub ateiści, jednak po po trochu zaczeło do docierać, że wcale tak nie jest, dużo osób ukrywa swoją wiarę, bo niestety uwewętrzniło nakazy swoich gnębicieli, lub nie potrafi o niej rozmawiać.

No jest to wielkie pytanie czy katolik powinien opuszczać toksyczne środowiska ze stratą dla kariery, zarobków i możliwości, ale zyskiem dla psychiki i swojej wiary, czy też trwać jako świadek wiary, klin i wyrzut sumienia dla grupki idiotów, egoistów i pogubionych ludzi.
Myślę, że decyzja zależy od predyspozycji charakteru i całej osobowości danego katolika.


Pn gru 31, 2018 3:05 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 4941
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praca, a kwestie religijne.
Wydaje mi się, że wiele osób wdając się w polemiki z innowiercami, czy ateistami zapomina o wersie:
Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały nie będąc samym zbyt umocnionym w wierze, czy nie posiadając dostatecznej wiedzy na temat nauczania Kościoła..

Nie należy bać się swojej wiary, ale też nie należy wchodzić w dyskusje z tymi którzy mają za cel jedynie kpienie i wyśmiewanie.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pn gru 31, 2018 3:23 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz lis 22, 2018 6:41 pm
Posty: 149
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praca, a kwestie religijne.
Na pewno nie nazwałbym ich lewicowymi, większość była nawet prawicowa. Nie ta płaszczyzna nieporozumienia, nie o to chodzi w ogóle. Sporym szacunkiem darzyli wtedy Mikke, Kukiza, niechętni wobec górali ze wzgórz Golan ( :x ) i tak dalej. Z dużą częścią poglądów się zgadzałem, ale już sam tryb życia i priorytety zupełnie inne. Zwykłe pytanie od szefa "ej a tak prywatnie jakie są twoje ulubione narkotyki?", "... jak to nie masz potrzeby się chociaż raz w miesiącu zresetować na ostrej wixie" itd, na prywatnych profilach relacje z imprez raczej zakrapianych kwasem, a nie alkoholem gdzie "pan" z tytułami i literkami przed nazwiskiem udaje że wisi na krzyżu i inne.


Pn gru 31, 2018 3:27 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praca, a kwestie religijne.
Wespecjan napisał(a):
Myślę, że decyzja zależy od predyspozycji charakteru i całej osobowości danego katolika.


Zgadzam się.Im bardziej obronną postawę przyjmujesz,tym częściej zmuszony jesteś się bronić.
Im jaśniej dajesz do zrozumienia że ,,lepiej jest nie mówić zbyt wiele,, tym prostsze stają się kontakty z ,,gadatliwymi,,.
Myślę,że ogromne znaczenie ma w tym wszystkim rodzaj środowiska w którym człowiek się obraca.
Mnie nikt nigdy nie zapytał dlaczego noszę krzyż na szyi,choć noszę Go tak aby był widoczny.Widząc Go z reguły ludzie nie zadają pytań o ,,różne aborcje,,.
Może nie do końca poprawne u mnie jest to,że należę do katolików którzy nie pozwalają się racze policzkować w ani jeden z policzków.


Pn gru 31, 2018 3:32 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praca, a kwestie religijne.
Beobachter napisał(a):
Na pewno nie nazwałbym ich lewicowymi, większość była nawet prawicowa. Nie ta płaszczyzna nieporozumienia, nie o to chodzi w ogóle. Sporym szacunkiem darzyli wtedy Mikke, Kukiza, niechętni wobec górali ze wzgórz Golan ( :x ) i tak dalej. Z dużą częścią poglądów się zgadzałem, ale już sam tryb życia i priorytety zupełnie inne. Zwykłe pytanie od szefa "ej a tak prywatnie jakie są twoje ulubione narkotyki?", "... jak to nie masz potrzeby się chociaż raz w miesiącu zresetować na ostrej wixie" itd, na prywatnych profilach relacje z imprez raczej zakrapianych kwasem, a nie alkoholem gdzie "pan" z tytułami i literkami przed nazwiskiem udaje że wisi na krzyżu i inne.

Korwnowskie kuce nawet te metrykalnie dorosłe jak wszelkiej maści libertarianie to kult egoizmu, a że katolicyzm jest sprzeczny z egoizmem to zawsze będą mu wrodzy, ale na pewno będa próbowali go instrumentalnie wykorzystywać.


Wt sty 01, 2019 4:31 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 14332
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praca, a kwestie religijne.
Każdy wierzący `musi się przygotować, że takie sytuacje będą narastać. Oby nasi przełożeni mieli tę świadomość!

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Wt sty 01, 2019 10:49 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praca, a kwestie religijne.
Wśród części katolików pokutuje nieszczęsne uwewnętrznienie przewrotnego nakazu świata: "wiara to sprawa prywatna". To polecenie jest przykazaniem hipokryzji, to znaczy: "w kruchcie, domu wolno ci zachowywać się ze z swoją wiarą a sferze publicznej, pracy masz być kim innym". Oczywiście nie dotyczny to ateistów, którzy mogą zgodnie ze swoją wiarą zachowywać się tak samo prywatnie jak i publicznie. Przykładowo wg świata, w prawodastwie "neutralnym światopoglądowo" ateiście wolno ustanawiać prawa zgodnie z poglądami ateistycznymi a katolikowi nie wolno ustalać praw zgodnie z poglądami katolickimi.

Przepis na odpór tego obłudnego żądania świata kiedyś uświadomił mi ks prof Chrostwoski, który stwierdził, że wiara nie jest sprawą prywatną a osobistą. To znaczy wybór kim chcesz być należy osoboście do ciebie, ale nikt nie ma prawa zabraniać ci być, decydować i zachowywać się jak katolik w jakimkolwiek miejscu, bo wiara nie jest sprawą prywatną.


Śr sty 02, 2019 11:12 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3057
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praca, a kwestie religijne.
Otóż to.
Człowiek ma być sobą zawsze i wszędzie. Nie może być graczem, raz być taki a innym razem inny. Z prostego powodu, zbyt by był nie zrozumiały dla innych. Jeden rodzaj zachowań, można raz poznawszy u danego człowieka brać zawsze pod uwagę. Nie generuje to nieporozumień na tym tle. Natomiast zmienność światopoglądowa, powoduje pościg za daną osobą. Już wiem o co jej chodzi, a tu skok w bok, jej chodzi o co innego. Bardzo wyraźnie to już wyszło na podstawie forumowych dyskusji.
Tu teista ma obowiązek jednak trzymać się moralności z teizmu wynikłego. Ateista natomjast ma obowiązek przyjmowania tego co inni prezentują tak jak swoje. Z prostej przyczyny, nie mając światopoglądu, a żadem ateisya go nie ma. Nie mogą iść za jego wymową, bo go nie mają i nie znają. Węc sam ten obowiązek się nasuwa. Jeśli mają jakiś pogląd, to znaczy że nie są już ateistami. Są natomiast zwolennikami owego poglądu. Teraz pogląd poglądowi nie równy. Niezależnie czy ktoś go podziela bądź nie. Teistyczne poglądy mają dobrze zprecyzowany cel. Jedność w poglądzie moralnym.
Co nie pozwala na błędy z tego poglądu wynikłe. Ten warunek jedności zapewnia brak nieporozumień.
Inny rodzaj wyznawanego poglądu musi być w podobny sposób osadzony jak teizm. By mógł ten pogląd bez przeszkód typu nieporozumiebia istnieć. Jeśli tak nie jest, to albo ten pogląd ginie, nie sprawdzając się. Albo rodzi się w trudach rodzenia, by kiedyś nabrać stabilnej formy.

Tu istotne jest to żeby iść za swoim. Teista nie robi krzywdy nikomu będąc teistą. Bo w samym zadaniu teisty jest, nie krzywdzić zwłaszcza innych. Ważne jest jednak ściśle trzymać się zasady teizmu. Co nie zawsze dobrze każdemu teiście wychodzi, to fakt.
Tu pracujący teista pracuje według zasady nie krzywdzić.
Jest oczywiste że nie zawsze teista daje radę w swym się realizować. Jest oczywiste że inny ( umownie ateista ), nie potrafi z obecności teisty skorzystać, wziąźć ten dobry przykład z jego zachowań. Zwolennik dowolnie innego poglądu, będzie musiał nauczyć go zarówno teistę, jak i innych czy ateistów. Tu przegra każdy kto ma słabo potwierdzony swój światopogląd. Nie da rady przedstawić jego słuszności w sposób zrozumiały dla innych. Najwyżej namęczy się i bardziej namiesza, aniżeli przekona. Tak te sprawy wyglądają.
W pracy natomiast liczy się decyzja pracy w danym kierunku. Którą na podstawie teizmu, czy innego poglądi bądź jego braku. Podejmuje człowiek przed podjęciem pracy, bo to jest najlepszy na to czas. Potem to trudniej jest z tym, do czego już się zobowiązaliśmy uczynić. Można od tego tylko uciec, rezygnując z tej pracy z konsekwencją, braku za nią zapłaty.
To kilka podstawowych regół objaśniających temat pracy i pogodzenie jej ze swym światopoglądem. Oczywiście światopogląd w pracy, nie ma pierwszej wartości dla jej samej. Pracę wykonywujemy najpierw z jej potrzeby wykonania. Można mieć dowolny światopogląd, a i tak nie ma to znaczenia dla umiejętnego i solidnego wykonywania pracy. Natomiast może mieć znaczenie bardzo istotne światopogląd. Jeśli dana praca ma, bądź nabrała cech nadużycia. Wtedy tu zwłaszcza teizm, jako sprawdzony punkt odniesienia moralności zachowań. Góruje nad każdą inną formą światopoglądu.
Tak to wygląda.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Śr sty 02, 2019 12:38 pm
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lut 14, 2018 11:44 am
Posty: 706
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik bez łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praca, a kwestie religijne.
Ja mam zawsze problem z tym, że wielu rzeczy nie potrafię obronić, a przyrzekałem przed bierzmowaniem, że będę bronił swojej wiary. Cały czas czytam, kształcę się, poznaję nowe rzeczy, ale to ciągle za mało. Albo czegoś się dowiem, mam argument, ale zwyczajnie o nim zapominam. Wiem, że mam broń, asa w rękawie, ale nie potrafię go wyjąć, użyć. Łatwo się kogoś przekonuje w Sieci, kiedy mogę wyciągnąć Biblię, czy inną książkę. Ciężej jest w pracy, na ulicy. Ufam Kościołowi. Wiem, że istnieje argument. Czasem te argumenty mogą nie trafiać, bo są jakby przez mgłę. Trudne do wyobrażenia. Dla przykładu nie umiemy jasno rozróżnić Raju od Nieba. U jehowych jest wszystko prostsze. Oni na wszystko mają odpowiedź. Dla nich Raj był na Ziemi i Raj będzie na Ziemi, a Niebo to Niebo - po prostu. Oni nie mówią o końcu świata, bo według nich Ziemia nie zostanie zniszczona, tylko przeobrażona w Raj. Mówią o końcu tego systemu rzeczy. Swoją drogą może ktoś kto się trochę zna na tłumaczeniach Biblii mógłby tu udowodnić, że tam gdzie w Piśmie mamy napisane "koniec świata" to dobrze jest to przetłumaczone, bo oni to tłumaczą na "koniec systemu rzeczy." Jak jest po grecku "koniec świata" a jak jest "koniec systemu rzeczy"?

U mnie w pracy dziewczyna niedługo wychodzi za mąż. Bierze ślub kościelny, a Kościół krytykuje za wtrącanie się w politykę. Uważa, że jakiś poseł nie powinien decydować o jej brzuchu. Zapytałem więc, a czy poseł powinien mieć prawo decydować o tym, że można zabijać. Nastała cisza...

Zapytałem czy przyjmuje w tym roku księdza, a ona na to: "A kto dzisiaj księdza przyjmuje?"
Nie wiem dlaczego ona bierze ten ślub w Kościele.


Pn sty 14, 2019 10:21 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz lis 22, 2018 6:41 pm
Posty: 149
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praca, a kwestie religijne.
Dociekliwy napisał(a):
Ja mam zawsze problem z tym, że wielu rzeczy nie potrafię obronić, a przyrzekałem przed bierzmowaniem, że będę bronił swojej wiary. Cały czas czytam, kształcę się, poznaję nowe rzeczy, ale to ciągle za mało. Albo czegoś się dowiem, mam argument, ale zwyczajnie o nim zapominam. Wiem, że mam broń, asa w rękawie, ale nie potrafię go wyjąć, użyć. Łatwo się kogoś przekonuje w Sieci, kiedy mogę wyciągnąć Biblię, czy inną książkę. Ciężej jest w pracy, na ulicy. Ufam Kościołowi. Wiem, że istnieje argument. Czasem te argumenty mogą nie trafiać, bo są jakby przez mgłę. Trudne do wyobrażenia. Dla przykładu nie umiemy jasno rozróżnić Raju od Nieba. U jehowych jest wszystko prostsze. Oni na wszystko mają odpowiedź. Dla nich Raj był na Ziemi i Raj będzie na Ziemi, a Niebo to Niebo - po prostu. Oni nie mówią o końcu świata, bo według nich Ziemia nie zostanie zniszczona, tylko przeobrażona w Raj. Mówią o końcu tego systemu rzeczy. Swoją drogą może ktoś kto się trochę zna na tłumaczeniach Biblii mógłby tu udowodnić, że tam gdzie w Piśmie mamy napisane "koniec świata" to dobrze jest to przetłumaczone, bo oni to tłumaczą na "koniec systemu rzeczy." Jak jest po grecku "koniec świata" a jak jest "koniec systemu rzeczy"?

U mnie w pracy dziewczyna niedługo wychodzi za mąż. Bierze ślub kościelny, a Kościół krytykuje za wtrącanie się w politykę. Uważa, że jakiś poseł nie powinien decydować o jej brzuchu. Zapytałem więc, a czy poseł powinien mieć prawo decydować o tym, że można zabijać. Nastała cisza...

Zapytałem czy przyjmuje w tym roku księdza, a ona na to: "A kto dzisiaj księdza przyjmuje?"
Nie wiem dlaczego ona bierze ten ślub w Kościele.


Masz prawo czegoś nie wiedzieć. Nawet profesorowie teologii wszystkiego nie wiedzą, nikt nie wie wszystkiego. Nie masz obowiązku być chodzącą encyklopedią. Tradycyjnie obowiązywał przepis, że katolik nie może podejmować dyskusji na tematy swojej religii z bezwyznaniowcem lub innowiercą jeżeli nie posiada większej od niego wiedzy i znajomości zagadnienia, ale chyba już nie obowiązuje.

W krytykowaniu instytucji za wtrącanie się w politykę nie musi być nic złego. Tutaj jednak nie chodzi o podatki, liczbę ministerstw, przepisy o emisji spalin czy podział grantów, dotacji, ale kwestie ludzkiego życia.

Jeżeli uznaje, że obiekt w jej brzuchu nie posiada nieśmiertelnej duszy i godności ludzkiej od poczęcia do pewnego etapu rozwoju (np ukształtowania układu nerwowego) to ona postępuje konsekwentnie. Wtedy nikomu nic do jej brzucha tak jak i jamy ustnej, fryzury czy wady wzroku.
Wszelkie argumenty o szkodliwym wpływie aborcji na psychikę kobiety, demografii, prawie ojca do współdecyzji itd to argumenty drugiej i trzeciej linii. Robią więcej złego jak dobrego. Meritum dotyczy życia ludzkiego i godności ludzkiej.

Skoro w pracy rozmawiacie na tak poważne tematy to możesz ją kulturalnie zapytać dlaczego nie bierze ślubu w USC. Podejrzewam że z tego samego powodu co większość moich znajomych, do tego dochodzą chrzty.


Pn sty 14, 2019 11:55 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL