Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lip 23, 2019 9:47 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 92 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona
 Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno? 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lip 01, 2017 8:51 pm
Posty: 277
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
ZX6R, lepiej żebyś nie mówił poważnie o odejściu od Boga, bo szatan zaciera ręce. To nie jest tak, że odwracasz się od Boga jawnie, świadomie i dobrowolnie i jest wszystko w porządku. Trzeba to sobie jasno powiedzieć: jeżeli nie chcesz Nieba, to wybierasz piekło. Pamiętam Ciebie i modliłem się za Ciebie i jeśli będzie trzeba to ofiaruję za Ciebie cierpienia i modlitwę. Tylko proszę Ciebie, nie odrzucaj Boga.

_________________
Miłując bliźniego, miłujesz Boga.


N lut 24, 2019 9:28 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
Dobra przemyślałem to wszystko. Dam Mu jeszcze jedną szansę. Odwracając się od Boga miałem na myśli to, że przestanę się do Niego modlić. Tak naprawdę próbuję zwrócić Jego. Wiary nigdy nie miałem zamiaru zmieniać. Tylko to nie będzie tak samo jak wcześniej. Nie mam roszczeniowej postawy.
Chciałbym odpowiedzieć wszystkim, ale te niewygodnie mi się cytuje i pisze. Ale spróbuje.
Viridiana napisał(a):
Zanim zabiorę się do dyskusji - o jakiej konkretnie kwestii myślisz?

No ob inna jest treść w Piśmie Świętym, bardziej szczegółowa. A KK skrócił te przykazania.
Viridiana napisał(a):
Każda twoja zaleta, każdy twój talent, pochodzi od Boga.

Tak sie składa, że mam trochę talentów. Tylko, że obecny mój poziom nie pozwala, a raczej finanse nie pozwalają na realizacje pasji i talentów. Więc niewypał z tym. To też mnie boli.

Viridiana napisał(a):
Do Boga zbliża się nie tylko poprzez modlitwę, ale też poprzez sakramenty. Poza tym, jak się modliłeś?

A ja myślałem, że przez wiarę. Jak się modliłem? Sprecyzuj pytanie. Bo moja odpowiedź brzmi normalnie.

Viridiana napisał(a):
Wiara nie ma być uczuciem. Wiara nie ma być karuzelą charyzmatycznych doznań pełną ekstatycznych wzlotów. Wiara ma być spotkaniem z Bogiem.

I właśnie oto mi też chodzi cały czas. Bo uwierz mi też chciałbym doświadczyć tego co napisałaś.
Viridiana napisał(a):
Nie dostrzegłeś ze względu na obraz Boga jaki masz w głowie i roszczeniową postawę.

To może mi pomożesz, więc napisz jaki ja mam według Ciebie obraz Boga i co rozumiesz przez roszczeniową postawę?
Viridiana napisał(a):
Nie powiedziałam tego ani gość w filmiku, który ci wysłałam, też tego nie powiedział. :)
Nie o to chodzi.

Obejrzałem filmy, które przesłałaś. Wiem, ze człowiek posiada duszę, ducha i ciało. Tylko nie potrafię zrozumieć o co chodzi z tym duchem. Za skomplikowane to dla mnie jest i za trudne. To wychodzi, że modliłem się raz ciałem, raz duszą.
Viridiana napisał(a):
Więcej pokory. Gdybyś ujrzał Boga na własne oczy, umarłbyś.
Nie sądzę. Skąd wiesz? Bo ja uważam, że raczej bym ożył. Więc Bóg byłby bogiem umarłych. A On mówi, że jest bogiem żywych.
Myślę, że by do tego nie dopuścił.
Viridiana napisał(a):
Ale czy te słowa odzwierciedlały to w pełni?

Na darmo chyba ich nie mówiłem.
Viridiana napisał(a):
Stwórca zawsze słucha modlitw. Ale ty też musisz wiedzieć, jak się modlić.
Chcesz zrozumieć. Zrozumienie może ci dać tylko Duch Święty. A że Duch Święty to osoba Trójcy, toteż na Boga również powinieneś się otworzyć wpierw, aby zeń zrozumieć. ;)

No słucha, wiadomo że słyszy. Tylko dlaczego nie czujesz duchem czy tam całym sobą, że jestem wysłuchany.
Widzisz, Stwórca bardzo utrudnia komunikację z Nim. Zawsze uważałem, że mówię do Pana, tak jak umiem. I że on to słyszy. Widać to było za mało... Trochę to przykre.
Viridiana napisał(a):
A czy ty Mu pokazałeś, że się Nim interesujesz? :?

Bardzo często o Nim myśląc? Starając się modlić? Szukać odpowiedzi w Piśmie, czy to na internecie o wszystkim co jest związane z Bogiem.
I wiesz co? Mam takie przeczucie, ale takie olbrzymie przeczucie, że właśnie wypełniają proroctwa o końcu świata. Tak coś czuję w sercu, że za jakiś czas będziemy świadkami tego wszystkiego co jest zapisane w Apokalipsie św. Jana. Zresztą część proroctw już się spełniła. A patrząc na zepsucie jakie panuje na świecie, wszędzie panujący seks i te zaćmienie ludzkich umysłów. Zresztą wszystko można sobie obejrzeć na YT, czy poczytać na necie. Do tego doprowadziło mnie ciągłe myślenie o Bogu.
Viridiana napisał(a):
To modlisz się w końcu czy się nie modlisz? :)

Jeżeli zwykła rozmowa do Niego podczas spaceru, jest modlitwą to odpowiadam, że tak.
Viridiana napisał(a):
Bo Szatan jest egoistą. Bóg tymczasem mówi - kocham cię i nie chcę ci odbierać twojej wolności.

Tylko, że ja potrzebuję Bożego wsparcia, a nie tylko słów kocham cię.
Bo chciałem, mieć kogoś, kto zawsze mnie wysłucha, doradzi. A nie ma przecież nikogo mądrzejszego od Boga. Prawda?
przepraszam napisał(a):
Do ZX6R.
Musisz zrozumieć, że Jezus ulitował się nad tymi, którzy na to nie zasługują, mordercami, chamami, pijakami, prostytutkami, złodziejami, narkomanami itd. Jeśli chcesz iść z nimi ramię w ramię, twoja sprawa. Ja im nie współczuję, krzywda wyrządzona innym zasługuje na karę, bez względu na to jakie się miało spieprzone życie.

Przecież ja nie chciałem i nie chce być złym człowiekiem.
PeterW napisał(a):
No cóż.. Twoja wola. Ale uczciwie byłoby zmienić deklarację wyznaniową w profilu..

Nigdy tego nie zrobię. :)
zb1024
Dzięki, ale ofiaruj modlitwę komuś innemu. Ja sobie jakoś poradzę.


N lut 24, 2019 10:45 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 4836
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
ZX6R napisał(a):
Dobra przemyślałem to wszystko. Dam Mu jeszcze jedną szansę.


Łaskawca z Ciebie..


ZX6R napisał(a):
No ob inna jest treść w Piśmie Świętym, bardziej szczegółowa. A KK skrócił te przykazania.


Mógłbyś trochę się douczyć. Kościół niczego nie skrócił... Poczytaj lepiej Katechizm Kościoła Katolickiego, a potem się wymądrzaj...

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pn lut 25, 2019 12:04 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 18, 2019 12:10 am
Posty: 293
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
ZX6R napisał(a):
Nigdy nie miałem najważniejszego miłości. A Bóg ma jeszcze czelność gadać coś w stylu, że on był ciągle przy mnie. Tak to ja sobię mogę mówić do kota, że "o ja jestem przy tobie" Kocham cię. I cóż z tego jak to są puste słowa. Każdy może sobie tak powiedzieć.


Masz pretensje do Boga, że nie czujesz Jego obecności przy tobie. A co ty sam zrobiłeś, żeby poczuć obecność Boga? Otworzyłeś się na Niego? Porozmawiałeś z Nim tak od serca i szczerze? Powiedziałeś, że chcesz Go kochać?

Relacja z Bogiem to aktywność obustronna. Klepanie mechaniczne gotowych modlitw to dialog jednostronny. Trzeba modlić się sercem. Z własnego doświadczenia wiem, że Bóg zawsze odpowiada na pragnienie miłości z naszej strony.

_________________
"Niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają Mojemu miłosierdziu"


Pn lut 25, 2019 9:32 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So lip 16, 2016 1:56 pm
Posty: 4
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
Witaj, nigdy nie pisze ale czesto czytam, jednak Twoj post poruszyl moje serce.

Miesiac temu bylam chora, nic powaznego ale bardzo meczaca choroba. Trzy tygodnie. Moze Cie to zdziwi, ale byla to odpowiedz na moja modlitwe :) w koncu mowie: dobra Jezu, dobra cofam to wszystko co powiedzialam ale blagam zabierz to ode mnie. Nastepnego dnia kolezanka zadzwonila ze ma antybiotyk (mieszkam za granica, ciezko tu dostac antybiotyk). Po tych trzech tygodniach zaczelam sie modlic za chorych, samotnych, cierpiacyh, tych ktorzy wolaja do Niego i tych, ktorzy tego nie robia, ktorzy nie widza nadzieji o to aby dal im odczuc swoja obecnosc, kazdej nocy prosze o to aby wlasnie rej nocy w sposob szczegolny przyszedl (jestes wlaczony w ta modlitwe). I nie musze wiedziec co, kto, kiedy, jak i czy w ogole. Po prostu ta choroba wzbudzila we mnie ogromne wspolczucie dla chorych, obojetnie jak chorych ( no i nauczyla pokory ;), prosba byla dosc pelna pychy, dlatego powtarzam Bog ZAWSZE slucha i ZAWSZE odpowiada. Milczeniem rowniez.). Tylko my nie zawsze potrafimy sluchac. Ja to sie nawet ciesze ze sporo przemilczal.

Bog mowi w ciszy. W Tobie jest straszna burza. Milczenie to tez modlitwa, bardzo trudna co prawda, ale piekna.

Nie wiem skad jestes ale polecam rekolekcje ignacjanskie. Ja wybieram sie w lipcu do czestochowy. Rekolekcje w ciszy, w calkowitym odcieciu,
On czesto czeka az powietrze z nas calkiem zejdzie, juz sie wywrzeszczymy, nabuntujemy, nawkurzamy, naprzeklinamy. Przeczeka cierpliwie i zaczyna mowic. Staram sie stosowac to w stosunku do innych, czekam az mi powiedza co maja powiedziec, upewniam sie czy to juz wszystko czy jeszcze cos maja, jesli maja to slucham dalej i jak zapada dluga cisza, to zaczynam mowic. Nauczylam sie tego od Boga bo stosuje to tez odnosnie mnie ;) zawsze dziala.
Jednak ja sie ciesze bo traktujesz Go jak Osobe, piszesz o Nim jak o Osobie, sa w Tobie zywe uczucia wzgledem Niego, moze i zle ale to nic. Najgorsza w kazdej relacji jest obojetnosc. Z nie jednej nienawisci wyszla milosc, albo przyjazn. ( mialam jedna taka kolezanke ktorej nie znosilam, stala sie moja najlepsza przyjaciolka). Wiem ze patrzy na Ciebie z ogromna czuloscia, ale On jest cierpliwy. Nieskonczenie cierpliwy. I widzi jak sie miotasz. Mozesz Go pytac. Przyjzie czas, ze odpowie jak dasz Mu dojsc do glosu. I prawdopodobnie nie zrobi tego na Twoich warunkach. Za to tak bardzo Go kocham. Nigy nie dostalam to o co prosilam. I nigdy nie czulam sie niewysluchana.
Trafiles w moje serce, bedziesz tam zapisany. Bog Cie w Nim znajdzie.


Pn lut 25, 2019 2:31 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 776
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewo?
ZX6R napisał(a):
Dobra przemyślałem to wszystko. Dam Mu jeszcze jedną szansę.

Super! :)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Zanim zabiorę się do dyskusji - o jakiej konkretnie kwestii myślisz?

No ob inna jest treść w Piśmie Świętym, bardziej szczegółowa. A KK skrócił te przykazania.

Treść pozostała ta sama, zmieniła się tylko forma. Krótsza, bo łatwiej zapamiętać.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Każda twoja zaleta, każdy twój talent, pochodzi od Boga.

Tak sie składa, że mam trochę talentów. Tylko, że obecny mój poziom nie pozwala, a raczej finanse nie pozwalają na realizacje pasji i talentów. Więc niewypał z tym. To też mnie boli.

Ale oprócz talentów masz też zalety (w sensie cech charakteru), a te się przydają zawsze.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Do Boga zbliża się nie tylko poprzez modlitwę, ale też poprzez sakramenty. Poza tym, jak się modliłeś?

A ja myślałem, że przez wiarę. Jak się modliłem? Sprecyzuj pytanie. Bo moja odpowiedź brzmi normalnie.

Przez wiarę też. ;) Wiesz, ja też trochę używam skrótów myślowych czasami.
Chodzi mi o to, jakie było twoje podejście do modlitwy, jak bardzo była ona świadoma, tylko mówiłeś, czy też pozwalałeś czasami na ciszę, jakie znasz rodzaje modlitwy itp. No i też przyda się informacja, jak bardzo wiara się przekładała na twoje życie, jak uczestniczyłeś w życiu Kościoła.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Wiara nie ma być uczuciem. Wiara nie ma być karuzelą charyzmatycznych doznań pełną ekstatycznych wzlotów. Wiara ma być spotkaniem z Bogiem.

I właśnie oto mi też chodzi cały czas. Bo uwierz mi też chciałbym doświadczyć tego co napisałaś.

Tylko właśnie należy sobie uświadomić, że nawet jeżeli tego nie czujesz, to tak jest.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Nie dostrzegłeś ze względu na obraz Boga jaki masz w głowie i roszczeniową postawę.

To może mi pomożesz, więc napisz jaki ja mam według Ciebie obraz Boga i co rozumiesz przez roszczeniową postawę?

Czytając twoje posty odnosiłam wrażenie, jakby twoja wiara była tylko szukaniem uczucia, szukaniem czegoś dla siebie, takim sprawdzaniem "jak zrobię to i to, to ile mi Boże dasz" a nie nastawieniem się na poznanie Boga. Szukaniem siebie, a nie Boga. Może się mylę.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Nie powiedziałam tego ani gość w filmiku, który ci wysłałam, też tego nie powiedział. :)
Nie o to chodzi.

Obejrzałem filmy, które przesłałaś. Wiem, ze człowiek posiada duszę, ducha i ciało. Tylko nie potrafię zrozumieć o co chodzi z tym duchem. Za skomplikowane to dla mnie jest i za trudne. To wychodzi, że modliłem się raz ciałem, raz duszą.

Ano właśnie, a duchem też trzeba. ;)
W sumie chyba nikt nie umie dokładnie i precyzyjnie określić, czym jest duch. Ale to nim mamy się kierować. Trudne to. :)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Więcej pokory. Gdybyś ujrzał Boga na własne oczy, umarłbyś.
Nie sądzę. Skąd wiesz? Bo ja uważam, że raczej bym ożył. Więc Bóg byłby bogiem umarłych. A On mówi, że jest bogiem żywych.
Myślę, że by do tego nie dopuścił.

Szczerze mówiąc powtarzam tylko opinię, którą słyszałam. Chodzi o to, że w pełnym obliczu Boga widząc jak On jest piękny i doskonały, umarlibyśmy czując naszą grzeszność. Niektórzy tak uważają.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Ale czy te słowa odzwierciedlały to w pełni?

Na darmo chyba ich nie mówiłem.

Okej, więc może spróbuj określić, co rozumiesz przez "bądź wola Twoja"? Wiem, dziwne pytanie. ;)
ZX6R napisał(a):
No słucha, wiadomo że słyszy. Tylko dlaczego nie czujesz duchem czy tam całym sobą, że jestem wysłuchany.

A żyjesz i modlisz się według ducha? ;)
Poza tym, grzech nam utrudnia poczucie tego.
ZX6R napisał(a):
Widzisz, Stwórca bardzo utrudnia komunikację z Nim. Zawsze uważałem, że mówię do Pana, tak jak umiem. I że on to słyszy. Widać to było za mało... Trochę to przykre.

Dla Pana każda modlitwa jest ważna. ;) Ale żeby wzrastać w wierze, też trzeba uczyć się modlitwy.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
A czy ty Mu pokazałeś, że się Nim interesujesz? :?

Bardzo często o Nim myśląc? Starając się modlić? Szukać odpowiedzi w Piśmie, czy to na internecie o wszystkim co jest związane z Bogiem.

Okej, to bardzo ważne. ;) A w jakim stopniu żyłeś według przykazań?
ZX6R napisał(a):
I wiesz co? Mam takie przeczucie, ale takie olbrzymie przeczucie, że właśnie wypełniają proroctwa o końcu świata. Tak coś czuję w sercu, że za jakiś czas będziemy świadkami tego wszystkiego co jest zapisane w Apokalipsie św. Jana. Zresztą część proroctw już się spełniła. A patrząc na zepsucie jakie panuje na świecie, wszędzie panujący seks i te zaćmienie ludzkich umysłów. Zresztą wszystko można sobie obejrzeć na YT, czy poczytać na necie. Do tego doprowadziło mnie ciągłe myślenie o Bogu.

Ja tam nie wiem, kiedy koniec świata. To tylko Bóg wie.
Z jednej strony możliwe, a z drugiej tyle ludzie lubią o tym gadać, że trochę sceptycznie na to patrzę. Nie wiem. I tak się nie dowiem póki czas nie nadejdzie.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
To modlisz się w końcu czy się nie modlisz? :)

Jeżeli zwykła rozmowa do Niego podczas spaceru, jest modlitwą to odpowiadam, że tak.

:)
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Bo Szatan jest egoistą. Bóg tymczasem mówi - kocham cię i nie chcę ci odbierać twojej wolności.

Tylko, że ja potrzebuję Bożego wsparcia, a nie tylko słów kocham cię.
Bo chciałem, mieć kogoś, kto zawsze mnie wysłucha, doradzi. A nie ma przecież nikogo mądrzejszego od Boga. Prawda?

Prawda. :)
Słowa Boga do ciebie są w Piśmie. Tam są słowa rady, jak i wsparcia.
Wiem, warto to wsparcie też czuć. Ale skoro na razie wracasz do Boga, pożyjemy, zobaczymy.
ZX6R napisał(a):
zb1024
Dzięki, ale ofiaruj modlitwę komuś innemu. Ja sobie jakoś poradzę.

Oj tam, oj tam. :) Z Bogiem lepiej sobie poradzisz. ;)
W sumie boję się trochę, że skoro na razie wracasz do Boga, to może nie powinnam na razie pisać, aby dać ci czas. Ale nie wiem, na razie napiszę.


Pn lut 25, 2019 7:07 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
Jest powiedzenie syty głodnego nie zrozumie. Bardzo tutaj pasuje.
cassia napisał(a):
Bog mowi w ciszy. W Tobie jest straszna burza. Milczenie to tez modlitwa, bardzo trudna co prawda, ale piekna.

Milczenie to dla mnie jakby to określić, bark modlitwy. Milcząc nie da się pogodzić z drugą stroną, nie da się nawiązać dialogu. Dla mnie to właśnie milczenie, kiedy ktoś się prosi jest oznaką braku szacunku.

cassia napisał(a):
Bog ZAWSZE slucha i ZAWSZE odpowiada.

Słucha zawsze, a czy odpowiada? Ja uważam, że nie bardzo, chyba, że ktoś jest jego ulubieńcem.
cassia napisał(a):
Mozesz Go pytac. Przyjzie czas, ze odpowie jak dasz Mu dojsc do glosu.

Miałem kilka kluczowych pyatń do Niego, które powtarzały się bardzo często i bardzo długo. Tak czekać to mogę do śmierci. A ból we mnie pozostanie. To nie jest fajne.

G.HY. napisał(a):
A co ty sam zrobiłeś, żeby poczuć obecność Boga? Otworzyłeś się na Niego? Porozmawiałeś z Nim tak od serca i szczerze? Powiedziałeś, że chcesz Go kochać?

A to bardzo ważne pytanie. Ale najpierw. Co rozumiesz, przez otwarcie się na Boga?
Starałem się rozmawiać z nim szczerze od serca, bo to raz...
Właśnie, ja nie umiem kochać. Nie dostałem czegoś takiego jak byłem dzieckiem i w późniejszym życiu. Nie wiem co to znaczy kochać.
Z życia znam tylko lęk, stres, krzyk szczególnie jak byłem mały i strach.
Teraz jest trochę inaczej. Bać się nie zamierzam, krzyczeć na siebie nie pozwolę, staram się nie lękać.

Viridiana napisał(a):
Ale oprócz talentów masz też zalety (w sensie cech charakteru), a te się przydają zawsze.

Znasz przypowieść o talentach? Mam swoją pasję, którą porzuciłem. Z jednego powodu, nigdy nie udało mi się jej spełnić. Jak nie problemy z pieniędzmi, to później problemy ze zdrowiem. Zawsze myślałem, że realizując swoje talenty, oddaje się Bogu chwałę. Cóż myliłem się. :) Gdzie inni się rozwijali, to ja stałem w miejscu. Mówi się trudno. Obecnie prócz pracy i słowni wegetuję. To nie jest życie.
Viridiana napisał(a):
Czytając twoje posty odnosiłam wrażenie, jakby twoja wiara była tylko szukaniem uczucia, szukaniem czegoś dla siebie, takim sprawdzaniem "jak zrobię to i to, to ile mi Boże dasz" a nie nastawieniem się na poznanie Boga. Szukaniem siebie, a nie Boga. Może się mylę.

Wiara... Co rozumiesz przez szukanie Boga? Wiara w niego już nie wystarcza? Bo jeżeli chodzi o jego poznanie. To wiesz jakie mam zdanie na jego temat. No to powiem teraz co ja o nim wiem.
Jest na pewno potężny i umie robić piękne rzeczy, krajobrazy, dźwięki, otoczenie. Na pewno jest mądry. Jest bezradny wobec wolnej woli człowieka. Pozwala na wszystko szatanowi, chociaż nie wiem jakim prawem. Jakim prawem szatan jest władcą tego świata? Dostał jakiś immunitet po skuszeniu kobiety? A ta potem skusiła swojego męża. Nie szanuje ludzi, bo są wersety w piśmie świętym, że Bóg nie raz rozmawia z szatanem. I to mnie bardzo mocno denerwuje. Wrócę się do pozwalania na wszystko szatanowi. Kiedyś pisałem o Hiobie. Przecież szatan wyrazie rozmawiał z Bogiem i na pozwolenie Boga gnębił Hioba. To jest dla mnie nie do pomyślenia. Jesteśmy gorsi od szatana? My musimy dwoić się i troić, żeby mieć namiastkę rozmowy z Bogiem. To jest dla ciebie szacunek dla najsłabszego stworzenia? No i jeszcze te składanie ofiar. Dla mnie jest to chore. Bo i poganie składali ofiary z zwierząt swoim bożkom. Jestem teraz na sto procent pewien, że te złe rzeczy w moim życiu działy się przez szatana, który wcześniej otrzymał pozwolenie od Boga. Czyli popularne dopuszczenie. Bo sam Bóg by tego nie zrobił. Może dlatego bardziej ceni rozmowę z szatanem, niż z nami i dlatego go nie unicestwił od razu.
Każe siebie szukać nie mówiąc jak, każe sie modlić nie mówiąc jak, a jak już są jakieś poszlaki to są pełne metafor i porównań.
Powie w piśmie, że nas kocha, szuka nas, bo sami mamy go szukać. Więc jak to jest, sam nasz szuka, a jednocześnie każe szukać. Gdyby dał jakieś jasne wskazówki, a nie poszlaki było by łatwiej. Zresztą wy też tak piszecie niezrozumiale. Szukaj se go, a może znajdziesz. Jak się czegoś szuka, to wpisuje się w GPS i się znajduje np. dany sklep na danej ulicy. (tu pewnie wtrącicie coś o piśmie święty, które jest pełne nierozumiałych słów) To dalej będziecie pisać, coś o Duchu św. żeby go prosić. A jak prosić? Duchem duszą, czy może ciałem? Ale jak się prosi duchem, jak nawet wy tego nie wiecie. I to jest takie błędne koło. Bóg sam utrudnia, a z szatanem gada jakby znał się z nim od dawna. W sumie to prawda. To co mam popełnić samobójstwo, żeby z nim porozmawiać? Albo smagać się batem po plecach? Ludzie ja już normalnie głupieje....
Zresztą ja to jest, że jednym daje zdrowie, szczęście miłość, słucha ich. A oni nic nie robią w tym kierunku. Mimo, wszystko ich On miłuje.
Viridiana napisał(a):
A żyjesz i modlisz się według ducha? ;)
Poza tym, grzech nam utrudnia poczucie tego.

Przepraszam, że żyję i że odziedziczyłem grzeszną naturę. Więc grzesznik ma trudno, bo grzeszy. I dlatego, mimo że szuka to nie znajduje. Tak to rozumiem.
Właśnie przed wszystkim urodziłem się nie pytany, jako człowiek i człowiekiem jestem i chce być człowiekiem. I właśnie nie rozumiem po co. W tym zepsutym świecie. Zaczynam się powoli domyślać, że to co mi się przydarzyło, to właśnie tylko po to, aby nasz ukochany Stwórca, mógł sobie patrzeć jak radzę sobie w cierpieniu. Co samo w sobie dla mnie jest już niewybaczalne. Jeżeli chciałem mnie upodlić, zgnieść w duchu, duszy i zostawić blizny psychiczne i cielesne to mu się udało. Jestem wrakiem człowieka. Bo gdzie inni czerpią z tego co Bóg dał, to mi to zostało brutalnie odebrane. A nigdy nie chciałem być bogaty, rozpoznawalny przez innych, bo tego nie cierpię i nienawidzę. Chciałem być zwykłym szarym człowiekiem, nie wyróżniającym się z tłumu. Być dobrym, mieć miłość w rodzinie, mieć mamę i tatę. I żyć sobie raz lepiej, raz gorzej, z wzlotami i upadkami. A nie kurw... z rozpieprzoną rodziną, gdzie problemy są do dzisiaj. Jeszcze bym to zrozumiał, przecież to ich ta łokropnie święta wolna wola. Jeszcze bym zrozumiał, ciągłą walkę z odrzuceniem przez kolegów i koleżanki jak byłem mały. Jeszcze bym zrozumiał jak ojciec mnie uderzył z pięści w twarz. To mogę wybaczyć. Ale guza mózgu i tego co przeżyłem wtedy w szpitalu, byłem przystojnym mężczyzną. A dzisiaj nie mogę nawet spojrzeć na siebie w lustrze, bo od 4 lat to wszystko mi się przypomina, kiedy popatrzę na bliznę. Chciałbyś mieć bliznę na głowie? Jeszcze jakby to było małe. Ale guz miał 7 na 4 na 3 cm. Lekarz mówił, że mógł rosnąć 10 lat!!! GDzie był wtedy Bóg? To właśnie było w tym najgorszym okresie, zapomniałem dodać, że były ataki psychiczne na mnie przez ojca jak byłem dzieckiem i przez rówieśników. Byłem też wraz z rodzeństwem używany do wojny pomiędzy ojcem, a matką. I mimo, upływu 24 lat odkąd się urodziłem, ja to wszystko pamiętam. Pamiętam jak by to było wczoraj... wszystko. Jestem poharatany psychicznie, zresztą na mózgu też mam bliznę pooperacyjną. Na zdjęciach z rezonansu ją widać. W dodatku miałem napady drgawek podczas snu. Miałem na szczęście... I te dziwne sny wtedy... Aż boję się o nich pisać. Ale one normalne nie były.
I gdzie widzicie tutaj dobro? Ile byście wy wytrzymali, a wiecie przecież, że sa inni, którzy mają gorzej ode mnie. Tylko, że ja mam dość.
Dlatego zadałem takie pytania na samym początku. Dlatego planowałem odjeść od Boga.
Nie zdajcie sobie sprawy, jaki to jest ból. To nie jest ból ciała, duszy. Właśnie uświadomiłem sobie, że boli mnie duch. I to tak bardzo, że nie znajduję w niczym ulgi. Ani w waszych słowach, ani w modlitwach, ani tym bardzie w tym co mówi Bóg.
Ileż można żyć w smutku, osamotnieniu i bólu?
I co każecie mi sie do psychologa? A po co? Nie chce się zabijać, bo mimo wszystko może kiedyś się ułoży. Ale, tego co przeżyłem i to co się ciągnie do tej pory. To nigdy tego Bogu nie wybaczę. Obecnie do Niego czuję gniew.
Nikt mi tych najpiękniejszych lat życia nie zwróci.
Miałem pasję, są nimi motocykle. Uwielbiam podróżować, zwiedzać, czuć zapach lasu, łąk, kwiatów jak się jedzie. To jest coś niesamowitego. I to też mi zabrał. A sam do tego dał talent.
Tylko proszę, nie tratujcie tego jak użalanie się nad sobą. Ja opisałem tylko swoje życie, abyście mnie lepiej zrozumieli skąd u mnie takie decyzję.
Dobro w moim życiu. Może jakieś było, ale zostało przytłoczone ogromnym złem i cierpieniem.
Ponownie nie chciałbym się urodzić. Mam taką prośbę, proszę odnieście sie do wszystkiego co napisałem. Od początku do końca.


Pn lut 25, 2019 11:10 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 12673
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
Bardzo łatwo wierzyć, gdy życie układa się wspaniale: ciekawa praca, rodzina która daje wsparcie i widać wzorzec Boga - Ojca we własnym ojcu oraz rodzina wlasna bez większych problemów. Siedząc wygodnie w fotelu można wybierać: chcę wierzyć lub pójdę swoją drogą. Łatwiej jednak wybrać siebie lub wierzyć nie widząc, że ten Bóg to tak naprawdę kwiatek do kożucha.

Uczy nas historia, że sprawdzianem naszej wolności/zaskorupienia się we wlasnej biedzie są dopiero sytuacje graniczne. Dopiero w tak trudnych sytuacjach odzywa się w nas boskie poczucie sprawiedliwości i człowiek pyta: Boże, gdzie byłeś jak ludzie zgotowali innym los na samym dnie upodlenia? Boże, gdzie jesteś? Nie widzisz mojego cierpienia? Kiedy pytamy o cierpienie skupiamy się na sobie i widzimy tylko nóż w swoim brzuchu. Po ludzku trudno inaczej, bo to boli a jak boli to trudno zająć się innymi sprawami. Kiedy przestanie boleć? To zależy już od tego na kim człowiek skupi swoją uwagę i wokół jakiej wartości zacznie próbować odbić się od tego bólu. Mozna jak zły łotr cierpiący na krzyżu i nie rozpoznawszy Boga przy sobie kpić i żądać: jeśli jesteś Bogiem pokaż jak schodzi się z krzyża...i przegrać. Można też ostatkiem swych sił: ja nic nie rozumiem, ale nie pozwól zamknąć mi się w tym bólu. Samo cierpienie pozbawia bowiem tylko wzroku i nic nie daje w zamian. Powoli prowadzi do zamknięcia się w skorupie.

To zadanie wlasne. Można zasklepić się w swej biedzie i poprzez nią oglądać czarny świat. Można szukać dróg ucieczki poprzez wołanie: Boże, nic nie rozumiem, ale pomóż mi dojrzeć światełko. Daj mi wzrok widzenia w tych ciemnościach i przyjąć bez szemrania swoją historię życia.
Zły osiądzie na tej biedzie i zawsze będzie podpowiadał: a widzisz? Bóg ma w nosie człowieka. Bieda i cierpienie nie mają mocy zbawczej i on o tym doskonale wie. Zna ludzką slabość, więc siada tam, gdzie człowiekowi jest najdalej do Boga. Człowiek nie widzi, że daje Bogu ultimatum, stawia żądania a Bóg oczekuje, by w końcu wyjął ten nóż z brzucha i przestał myśleć o swoich ranach. Jeśli mu człowiek pozwoli: sam będzie leczył...na swoich warunkach. Musi jednak człowiek opuścić swoją rolę żądającego, bo Bóg nie daje sobą manipulować. Pod koniec dni pokaże, że nalezało jedynie wyjść ze ślepego zaułka. Boże nic nie rozumiem, ale Ty się tym zajmij, jestem ślepcem. Pomóż mi, bo tonę. Oddasz wówczas Bogu swoją własność, bo tylko to masz: swoją biedę. Bardzo ją pielęgnujesz...

Szukasz usprawiedliwienia i jesteś daleko od Boga? Zareagujesz zlością, bo chcialeś kopertę z odpowiedzią; masz milion dolarów rekompensaty. Jutro prześladowcy wylądują w piekle. Nie chodziło wcale o zrozumienie, że wlasnością człowieka jest tylko jego bieda. Reszta to pożyczka, z której przyjdzie się rozliczyć: komu więcej dano ma i więcej obowiązków (nie praw!). Ta optyka pozwala widzieć sprawy jakimi są. Modlitwa bogatego: Boże nie pozwól mi wznieść się zbyt wysoko, bym nie zaczął gardzić Tobą i modlitwa biednego - Boże nie pozwól bym spadł zbyt nisko, bym nie zaczął Cię przeklinać.


Wt lut 26, 2019 9:40 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2999
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
Najtrudniej jest nam wszystkim bez wyjątków. Nauczyć się poszanowania czegokolwiek. A zwłaszcza gdy widzimy więcej i wiemy że jest czegoś dużo, bądź łatwo to przychodzi. Tu w takim momencie zwykle przegrywamy drogę do szacunku. Pytanie czy szanować i dlaczego? Odpowiedź -szanować bezwzględnie, dlatego że niczego innego nie mamy. Nie szanując tego co mamy, niezależnie od ilości czy jakości. W konsekwencji tracimy to co mamy, nie mając nawet tego co mieliśmy, w niewielkiej lecz i w olbrzymiej ilości. To zasada fundamentalna, nie do zakwestionowania.
Zmierzam w swym wyjaśnianiu do tego. Że najlepsze dla nas jest zaakceptowani siebie i tego co mamy jako norma., stan początkowy. A dopiero możemy właśnie od tego się odbić, dodać, poprawić. Tu porównywanie się z innymi jest zabójcze, zwłaszcza gdy patrzymy na większego posiadacza. To nas osłabia,nie motywuje. Chcielbyśmy by motywowało, lecz często tak nie jest, to trzeba w sobie odkryć. By umiec sobie z własnym życiem poradzić.

Teraz co łatwiej zachować, poszanować? Czy to czego mamy dużo? Czy to czego mamy niewiele? A może to co już utraciliśmy? To z kolei fundamentalne pytanie z dopowiedzią w tle ( odpowiedzią na nie). Każdy z nas odpowiedź zna, czy będąc bardziej czy mniej tego świadomy. A to gdy to do nas dotrze, zmienia całkowicie to, jak patrzymy na to czego nie chcemy doświadczać. Poznajemy wtedy marność własną. A jest nią to że. Nawet mając wiele, może to być nie do uniesienia, możemy tego posiadania nie chcieć. Mając mało widzimy w tym problem, bo więcej by się przydało. Tymczasem patrząc rozleglej na ten sam aspekt to. To nasze chcenie posiadania więcej ( dotyczy to także lepszego zdrowia). nawet z obserwacji z zewnątrz u inych którzy to mają. Nie oznacza tego że gdyby co, zaspokajając to czego chcemy. Było by to z całą pewnością najlepsze dla nas. W sensie że poczulibyśmy ulgę - nareszcie. To się nie musi tak skończyć, nawet z całym naszym zaangażowaniem by do tego doprowadzić. Ważne by nabrać dystansu do tego, co chcemy by u nas się zmieniło. Dopiero potem mierz siły na zamiary. Bo jest i tak że. Człowiek uwalniając się od niechcianego tak na prawdę. Zyskując to czego przecież chciał. Nie uzyskał by z kolei tego co myślał że uzyska. Czyli nie usytasfakcjonowało by go to czego oczekiwał. Uzyskał przecież to co jednak chciał. Taka to jest ludzka marność. Że nie mając czegoś myślimy że po osiągnięciu tego, to nam porozwiązuje wszystko to, co nam teraz jest problemem. Nie musi tak być i zwykle z wiekiem doświadczamy tego, że tak się nie dzieje. Czego jako młodzi po prostu nie wiemy i to jest normalne.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt lut 26, 2019 11:43 am
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 18, 2019 12:10 am
Posty: 293
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
witoldm napisał(a):
Odpowiedź -szanować bezwzględnie, dlatego że niczego innego nie mamy. Nie szanując tego co mamy, niezależnie od ilości czy jakości. W konsekwencji tracimy to co mamy, nie mając nawet tego co mieliśmy, w niewielkiej lecz i w olbrzymiej ilości. To zasada fundamentalna, nie do zakwestionowania.
Zmierzam w swym wyjaśnianiu do tego. Że najlepsze dla nas jest zaakceptowani siebie i tego co mamy jako norma., stan początkowy. A dopiero możemy właśnie od tego się odbić, dodać, poprawić. Tu porównywanie się z innymi jest zabójcze, zwłaszcza gdy patrzymy na większego posiadacza. To nas osłabia,nie motywuje.


Bardzo słuszne i motywujące przesłanie. Bo w żalach i wymienianiu krzywd ZX6R (nie wiadomo przecież, na ile są one obiektywne, ale nie w tym rzecz) jest dużo nieświadomego porównywania się do innych, w opinii ZX6R "bardziej niż on kochanych przez Boga".

_________________
"Niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają Mojemu miłosierdziu"


Wt lut 26, 2019 12:18 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 776
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
ZX6R napisał(a):
cassia napisał(a):
Bog mowi w ciszy. W Tobie jest straszna burza. Milczenie to tez modlitwa, bardzo trudna co prawda, ale piekna.

Milczenie to dla mnie jakby to określić, bark modlitwy.

A właśnie milczenie też może być modlitwą. Co więcej, jest bliższa duchowi.
ZX6R napisał(a):
Milcząc nie da się pogodzić z drugą stroną, nie da się nawiązać dialogu.

Modlitwa nie zawsze musi być dialogiem.
ZX6R napisał(a):
Dla mnie to właśnie milczenie, kiedy ktoś się prosi jest oznaką braku szacunku.

A ile w twojej modlitwie było momentów, w których nie prosiłeś, w których nic nie mówiłeś, w których Bóg mógłby ci odpowiedzieć (i czy żyłeś w łasce uświęcającej, bo z grzechami na koncie nie usłyszysz)?
Nadal nie udzieliłeś odpowiedzi na pytanie jak się modliłeś.
ZX6R napisał(a):
Właśnie, ja nie umiem kochać. Nie dostałem czegoś takiego jak byłem dzieckiem i w późniejszym życiu. Nie wiem co to znaczy kochać.

No a właśnie Bóg potrzebuje też twojej miłości.
Czym jest miłość? Trudne pytanie. Miłość jest oddaniem siebie, jest poświęceniem. Nie jest uczuciem. Długo by rozprawiać.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Ale oprócz talentów masz też zalety (w sensie cech charakteru), a te się przydają zawsze.

Znasz przypowieść o talentach? Mam swoją pasję, którą porzuciłem. Z jednego powodu, nigdy nie udało mi się jej spełnić. Jak nie problemy z pieniędzmi, to później problemy ze zdrowiem. Zawsze myślałem, że realizując swoje talenty, oddaje się Bogu chwałę. Cóż myliłem się. :) Gdzie inni się rozwijali, to ja stałem w miejscu. Mówi się trudno. Obecnie prócz pracy i słowni wegetuję. To nie jest życie.

Współczuję. :-(
Realizując talenty jak najbardziej oddajesz Bogu chwałę.
Rozwijać się można nie tylko realizując praktyczne rzeczy. Talent to nie jest tylko fajne śpiewanie, dobre oko do malarstwa itp. To może być też empatia, umiejętność analizowania, et cetera.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Czytając twoje posty odnosiłam wrażenie, jakby twoja wiara była tylko szukaniem uczucia, szukaniem czegoś dla siebie, takim sprawdzaniem "jak zrobię to i to, to ile mi Boże dasz" a nie nastawieniem się na poznanie Boga. Szukaniem siebie, a nie Boga. Może się mylę.

Wiara... Co rozumiesz przez szukanie Boga? Wiara w niego już nie wystarcza?

Czy wiara wystarcza? Zależy od tego, czym jest wiara. ;)
Szukanie Boga - szukam Boga wtedy, gdy rzeczywiście na Bogu się skupiam. Zapominam o tym, kim jestem, bo może właśnie słowo Boże ten obraz mnie zupełnie przemaluje. Nie myślę o tym, czego ja pragnę, ale czego Bóg pragnie, jaki On jest. Oczywiście jako ludzie czasami w tym upadamy.
ZX6R napisał(a):
Jest na pewno potężny i umie robić piękne rzeczy, krajobrazy, dźwięki, otoczenie. Na pewno jest mądry.

:)
ZX6R napisał(a):
Jest bezradny wobec wolnej woli człowieka.

Zależy, jak na to spojrzeć. W takim teoretycznym punkcie widzenia mógłby nas pozbawić wolnej woli. Ale on nie chce niewolników.
ZX6R napisał(a):
Jakim prawem szatan jest władcą tego świata?

Bo Królestwo Boże jest nie z tego świata. ;)
A na poważnie - pozwala, bo człowiek sam Szatana wybrał.
ZX6R napisał(a):
Dostał jakiś immunitet po skuszeniu kobiety?

Bardziej bym się tu zwróciła w stronę tego, że grzech pierworodny popsuł naturę człowieka.
ZX6R napisał(a):
Nie szanuje ludzi, bo są wersety w piśmie świętym, że Bóg nie raz rozmawia z szatanem.

Nie wiem, czy można to aż tak dosłownie traktować.
ZX6R napisał(a):
Kiedyś pisałem o Hiobie. Przecież szatan wyrazie rozmawiał z Bogiem i na pozwolenie Boga gnębił Hioba.

Księga Hioba jest księgą mądrościową jeśli dobrze kojarzę.
Co do rozmowy - jak już wyżej wspomniałam, nie wiem, czy można to traktować dosłownie.
Czemu Bóg pozwolił na cierpienie Hioba? Odpowiedzi można udzielić różne. Na pewno to cierpienie nie było pozbawione sensu.
ZX6R napisał(a):
My musimy dwoić się i troić, żeby mieć namiastkę rozmowy z Bogiem. To jest dla ciebie szacunek dla najsłabszego stworzenia?

Nie wiem, czy to w ogóle kwestia szacunku.
Grzech nam zaburza modlitwę.
Dlaczego Bóg nie jest bardziej dostępny? Jako istota o ograniczonym rozumie mogę tylko domniemywać. Może większa dostępność przy tym świecie, jaki mamy, nie była możliwa albo dobra, nie wiem. No i kwestia grzechu.
ZX6R napisał(a):
No i jeszcze te składanie ofiar. Dla mnie jest to chore. Bo i poganie składali ofiary z zwierząt swoim bożkom.

Ale w Nowym Testamencie ofiary zniesiono.
ZX6R napisał(a):
Jestem teraz na sto procent pewien, że te złe rzeczy w moim życiu działy się przez szatana, który wcześniej otrzymał pozwolenie od Boga. Czyli popularne dopuszczenie. Bo sam Bóg by tego nie zrobił.

Pomiędzy pozwoleniem a dopuszczeniem też wyczuwam pewną różnicę.
To nie jest tak, że Boga nie obchodzi, co Szatan z nami robi.
ZX6R napisał(a):
Może dlatego bardziej ceni rozmowę z szatanem, niż z nami i dlatego go nie unicestwił od razu.

Nie unicestwił go (mówiąc najpierw prosto), bo też go kocha być może.
Natomiast wiemy, że na Sądzie Ostatecznym Szatan będzie unicestwiony. I tu pojawia się dylemat, bo jeśli chodzi o świat duchowy i czas... Niektórzy twierdzą, że są takie rzeczy, które są faktami w świecie duchowym, tylko po prostu nie widać jeszcze tego w rzeczywistości. To dosyć złożone.
ZX6R napisał(a):
Każe siebie szukać nie mówiąc jak, każe sie modlić nie mówiąc jak, a jak już są jakieś poszlaki to są pełne metafor i porównań.

Mówi nam jak za pomocą Pisma, Kościoła, etc.
Zawsze jakaś doza tajemniczości będzie. Nie poznamy na ziemi odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie jesteśmy wszechwiedzący.
ZX6R napisał(a):
Powie w piśmie, że nas kocha, szuka nas, bo sami mamy go szukać. Więc jak to jest, sam nasz szuka, a jednocześnie każe szukać.

Sam nas szuka i jednocześnie każe szukać. To nie tworzy sprzeczności logicznej.
ZX6R napisał(a):
Gdyby dał jakieś jasne wskazówki, a nie poszlaki było by łatwiej. Zresztą wy też tak piszecie niezrozumiale.

Ej, opisywanie rzeczywistości duchowej naprawdę nie jest łatwe. ;)
ZX6R napisał(a):
tu pewnie wtrącicie coś o piśmie święty, które jest pełne nierozumiałych słów

Jeśli masz wątpliwości co do tego, jak czytać i interpretować Pismo, chętnie pomożemy (tylko może na to osobny temat). ;)
Biblia jest złożona, bo... No właśnie, pochodzi od Boga. Ale czytać ją warto. Tylko warto wiedzieć, jak ją czytać.
https://www.youtube.com/watch?v=kchEizYo6as
ZX6R napisał(a):
) To dalej będziecie pisać, coś o Duchu św. żeby go prosić. A jak prosić? Duchem duszą, czy może ciałem?

Czasami, gdy nie wie się, jak prosić, trzeba prosić po prostu tak, jak się umie. Ale trzeba mieć odpowiednią postawę serca.
ZX6R napisał(a):
Ale jak się prosi duchem, jak nawet wy tego nie wiecie.

Jak się modli duchem? Sposobami, które nie należą do duszy ani ciała. ;) Ta, no wiem. Wspaniała rada.
Tylko też pamiętaj, modlitwa to nie tylko prośba, modlitwa może być też przebłaganiem, uwielbieniem, dziękczynieniem, milczeniem...
ZX6R napisał(a):
To co mam popełnić samobójstwo, żeby z nim porozmawiać?

Nieee, zaczekaj, aż na ciebie przyjdzie czas. ;)
ZX6R napisał(a):
Zresztą ja to jest, że jednym daje zdrowie, szczęście miłość, słucha ich. A oni nic nie robią w tym kierunku. Mimo, wszystko ich On miłuje.

Ciebie też miłuje. Ciebie też słucha.
Zakładając, że mówisz o ludziach wierzących: tak jak z reguły jestem tą jedną osobą na forum nadużywającą "być może", "chyba", "prawdopodobnie", tak tutaj zaręczam całą swoją odpowiedzialnością: nie ma porządnej i prawdziwej duchowości za darmo. Nikt, kto ma wysoko rozwiniętą wiarę, nie urodził się z tą wiedzą.
A zdrowie? Ważne, ale Bóg na pierwszym miejscu. ;) Miłość? Masz ją od Boga, natomiast jeśli chodzi o relacje międzyludzkie... Tak, są ważne, ale...
I tak, wiem, brzmię dla ciebie jak kat. Przepraszam. Ale mówię o faktach. Ale to, że je ci podaję, nie znaczy, że nie upadam. Nie jestem istotą z Raju.
ZX6R napisał(a):
Viridiana napisał(a):
A żyjesz i modlisz się według ducha? ;)
Poza tym, grzech nam utrudnia poczucie tego.

Przepraszam, że żyję i że odziedziczyłem grzeszną naturę.

Za to, że żyjesz, to nie przepraszaj. ;)
ZX6R napisał(a):
Więc grzesznik ma trudno, bo grzeszy. I dlatego, mimo że szuka to nie znajduje. Tak to rozumiem.

Znaleźć można. Tylko trzeba odkryć ten złoty środek w postawie serca.
ZX6R napisał(a):
Zaczynam się powoli domyślać, że to co mi się przydarzyło, to właśnie tylko po to, aby nasz ukochany Stwórca, mógł sobie patrzeć jak radzę sobie w cierpieniu.

Nie. Nie po to Bóg stworzył człowieka.
ZX6R napisał(a):
Jeżeli chciałem mnie upodlić, zgnieść w duchu, duszy i zostawić blizny psychiczne i cielesne to mu się udało.

Ale właśnie On najchętniej by chciał, żebyś był szczęśliwy i zdrowy.
ZX6R napisał(a):
Jestem wrakiem człowieka. Bo gdzie inni czerpią z tego co Bóg dał, to mi to zostało brutalnie odebrane.

Ale mówiąc o "czerpiących" myślisz o wierzących czy niewierzących? Bo to ma znaczenie.
ZX6R napisał(a):
Ale guza mózgu i tego co przeżyłem wtedy w szpitalu, byłem przystojnym mężczyzną. A dzisiaj nie mogę nawet spojrzeć na siebie w lustrze, bo od 4 lat to wszystko mi się przypomina, kiedy popatrzę na bliznę.

Nie mam mocy, aby ci coś oddać. Mogę tylko powiedzieć: Współczuję.
Cierpienie jest wynikiem grzechu. Tylko to umiem dodać.
ZX6R napisał(a):
I gdzie widzicie tutaj dobro?

Nie umiem ci powiedzieć, czy to dokądś prowadziło, czy nie.
ZX6R napisał(a):
Nie zdajcie sobie sprawy, jaki to jest ból. To nie jest ból ciała, duszy. Właśnie uświadomiłem sobie, że boli mnie duch.

Owszem, może nie zdaję sobie sprawy, jaki to jest ból. Współczuję. Natomiast byłabym ostrożna z mówieniem "to boli duch".
ZX6R napisał(a):
I to tak bardzo, że nie znajduję w niczym ulgi. Ani w waszych słowach, ani w modlitwach, ani tym bardzie w tym co mówi Bóg.

Tym bardziej mam wątpliwości, czy to boli akurat duch.
ZX6R napisał(a):
Ileż można żyć w smutku, osamotnieniu i bólu?
I co każecie mi sie do psychologa?

To w końcu żyjesz w smutku czy nie żyjesz w smutku?
ZX6R napisał(a):
A po co? Nie chce się zabijać, bo mimo wszystko może kiedyś się ułoży.

Do psychologa nie idzie się tylko z myślami samobójczymi.
Psycholog ma ci pokazać pewne mechanizmy w twojej psychice, pomóc ci uporządkować przeszłość. A biorąc pod uwagę, że masz sporo żali związanych z przeszłością...
ZX6R napisał(a):
To nigdy tego Bogu nie wybaczę. Obecnie do Niego czuję gniew.

Z takim podejściem Boga nie odkryjesz.

Ogólnie spory problem jest taki: mówię ci o skomplikowanych rzeczywistościach duchowych, gdy ty nie jesteś ugruntowany w wierze. To dosyć problematyczne, bo to złożone materie.


Wt lut 26, 2019 8:05 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
Dziękuje za odpowiedzi. Przeczytałem wszystko. Wiesz co Viridiana, bardzo ciebie polubiłem. :) Tak fajnie odpowiadasz.
Przeczytałem, też to co napisał witoldm i merss.
Myślicie, że nie próbowałem tego zaakceptować. :) Próbowałem chyba wszystkie, to że piszę tutaj to jest moja ostatnia próba. Bo ja już nie mam sił.
Viridiana napisał(a):
Modlitwa nie zawsze musi być dialogiem.

Najbardziej bym chciał, aby porozmawiać sobie z Bogiem ot tak, jak ze starym dobrym przyjacielem. Gdzieś usiąść i tak po prostu porozmawiać w cztery oczy.
Viridiana napisał(a):
A ile w twojej modlitwie było momentów, w których nie prosiłeś, w których nic nie mówiłeś, w których Bóg mógłby ci odpowiedzieć (i czy żyłeś w łasce uświęcającej, bo z grzechami na koncie nie usłyszysz)?
Nadal nie udzieliłeś odpowiedzi na pytanie jak się modliłeś.

Były takie momenty, jak się modliłem to zatrzymywałem się na chwilę, ale chyba robiłem to źle. Bo zwykle kładłem się spać bardzo zmęczony i po jednej części modlitwy odpoczywałem chwilę i kontynuowałem ją.
Co do łaski uświęcającej to wszystko zależy od Boga. Każdy grzeszy, nawet myślą. Nawet tą nieświadomą. Jakby tak było, to Bóg naprawdę byłby niemiłosierny. Od razu powiem, że nie żyję w łasce uświęcającej. Bo to nie jest możliwe, aby sam człowiek w niej cały czas 24/7 w niej żył.
Nie chce wkładać kija w mrowisko. Ale jak myślisz, dlaczego w profilu nie mam wpisanego katolik? A chrześcijanin. Ale o tym może kiedy indziej. Wszak kościół katolicki, nie przypomina Kościoła Chrystusa. Z bardzo wielu powodów. Wszyscy wiemy z jakich. Ale temat nie o tym.
Co do łaski, to jak myślisz Bóg nie wybaczy człowiekowi, który wie że zgrzeszył przeprasza i żałuje swój błąd? Właśnie podczas szczerej modlitwy. Czy trzeba co chwila latać do spowiedzi i mówić to wszystko księdzu, który jest człowiekiem a nie Bogiem.

Poza tym, nie zawsze prosiłem Boga o coś. Tylko prostu ot tak się modliłem.
Viridiana napisał(a):
Pomiędzy pozwoleniem a dopuszczeniem też wyczuwam pewną różnicę.
To nie jest tak, że Boga nie obchodzi, co Szatan z nami robi.

Ja tam uważam inaczej. Ale rozwiń to bardziej.
Viridiana napisał(a):
Jeśli masz wątpliwości co do tego, jak czytać i interpretować Pismo, chętnie pomożemy (tylko może na to osobny temat). ;)

Uważam. że Biblia ma niektóre słowa źle przetłumaczone, można znaleźć mnóstwo słów, które jak się poszuka oznaczają co innego, niż jest napisane.
Viridiana napisał(a):
Za to, że żyjesz, to nie przepraszaj. ;)
Kiedy ja nienawidzę dnia swoich narodzin. I naprawdę przepraszam, że żyję. Tak się czuję.
Viridiana napisał(a):
Nie. Nie po to Bóg stworzył człowieka.

Innych ludzi może tak, ale nie mnie i innych podobnych do mnie, aby cierpieć od małego. :) To po co mnie stworzył. Abym przeżywał to wszystko? Bo ja nie znam innego wytłumaczenia.

Viridiana napisał(a):
Ale właśnie On najchętniej by chciał, żebyś był szczęśliwy i zdrowy.

Właśnie to widać, jak bardzo chciał...

Viridiana napisał(a):
Ale mówiąc o "czerpiących" myślisz o wierzących czy niewierzących? Bo to ma znaczenie.

Tak, myślę o wierzących.

Viridiana napisał(a):
Nie mam mocy, aby ci coś oddać. Mogę tylko powiedzieć: Współczuję.
Cierpienie jest wynikiem grzechu. Tylko to umiem dodać.

A co z cierpieniem niezawinionym?

Viridiana napisał(a):
Do psychologa nie idzie się tylko z myślami samobójczymi.

Ale ja nie mam myśli samobójczych.

Viridiana napisał(a):
Z takim podejściem Boga nie odkryjesz.

Mówi się trudno.

Tak jak na samym początku napisałem. Jestem tutaj, bo to ostatnia rzecz na jaką mam jeszcze siłę.
Szukam odpowiedzi na pytanie dlaczego? Czym sobie tym zasłużyłem. Dlaczego inni wierzący mają zdrowie.
Wiesz, jakby raz było lepiej, raz gorzej to jeszcze bym zrozumiał. Ale ja naprawdę nie znam tej drugiej strony. Ile razy mam pisać, że w moim życiu dominowało cierpienie? Czy to z własnej głupoty, czy to niezawinienie. Dużo złych rzeczy miało wpływ na mnie kiedy dorastałem.
Te wszystkie złe rzeczy jakie mi się przytrafiły, ukształtowały mnie takiego jakim jestem teraz.
I teraz najważniejsze. Mimo tych złych rzeczy, od zawsze starałem się pomagać innym. Nawet teraz. A czy to dałem ostatnio komuś na chleb, czy zainteresowałem się człowiekiem, który leżał nie raz na ziemi, na ławce... Jeszcze przed tym nowotworem, taki byłem.
Fakt święty nie byłem, bo też miałem swoje za uszami. Mam pewne zasady w swoim życiu. I nie rozumiem tego, dlaczego Bóg na wszystko pozwolił. I dlatego mam mu to za złe.
Jedną z moich wad było to, że za często byłem miły dla ludzi i bezinteresownie pomagałem, przez co niektórzy się wycwanili i często wykorzystywali. Ale już to zmieniłem. Pomagam kiedy naprawdę ktoś potrzebuje pomocy. Biorę pieniądze, za swoją pracę, a nie robię za darmo jak kiedyś.
Ja rozumiem, że to mogła być kara. Ale żeby o takim kalibrze.
Uwielbiam zwierzaki, bo one ze wszystkich żywych stworzeń dają mi radość. Nienawidzę jak ktoś krzywdzi czy to bezbronnego czy to zwierzęta. I tak miałem od małego.
I to był powód? Ale za co... Jeżeli Bóg pomyślał, że stanę się złym człowiekiem, jakimś bandziorem, co krzywdzi innych. Po tym wszystkim co mnie spotkało.

Wiecie co, powoli żałuje że tutaj napisałem. Nic mi to nie pomogło, a tym bardziej coraz więcej pytań się pojawiło.
Mimo wszystko na razie zostanę.


Wt lut 26, 2019 10:38 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1455
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
wiesz, tak naprawde to ci zazdroszcze.
5 lat temu gdy sie nawrocilem, chcialem by mnie zabral do siebie, ale nie, dostalem tylko dodatkowa robote i to taka ktorej zwykle unikalem.
Przy tym zrozumialem ze to co dostalem w zyciu tego nigdy nie bede w stanie splacic-odwdzieczyc sie, choc wiekszosc zycia mialem tak jak ty.

Jesli mialbym ci cos radzic, to po prostu uwierz Bogu, tak od serca, i zdaj sie na Jego Wole, moge ci zagwarantowac ze sie nie zawiedziesz.
Nie wymagaj, tylko bierz z wdziecznoscia to co dostajesz i dziekuj za to.
Nie patrz czego nie masz i co chcialbys miec, tylko na to co masz.
Kiedys chcialem oddac pozostale mi lata zycia innym, chorym, by choc troche sie cieszyli, ale zrozumialem ze te lata ktorymi chcialem dla innych zdysponowac nie naleza do mnie, sam nie mam nic i nie moge nic dac, a wszystko co mialem i mam dostalem.
Nawet nie wiesz jak wiele z tego zmarnowalem.
Ty tez nie marnuj tego co masz i nie martw sie o to co bedzie.

_________________
Nie wyrazam zgody na poza forumowe uzucie moich wypowiedzi dla osoob nie zgadzajacych sie z trescia.


Śr lut 27, 2019 1:26 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 12673
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
https://www.youtube.com/watch?v=y6ivcu3H9lM
https://www.youtube.com/watch?v=AB__3gSMWBw


Śr lut 27, 2019 1:44 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2999
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Bóg jest przy mnie? Czy aby na pewno?
Być dobrym dla innch, nawet jak chleb, to jedno. Lecz to nie wszystko, już o tym wiesz. Wzorzec tego sposobu bycia dla innych został potraktowany nieludzko. Dlatego wiemy czgo się spodziewać. Choć w to akurat nam trudno uwierzyć. Ze mną tak nie będzie myślimy. Świat się zmienił, wystarczy być dobrym, a dobro do nas wróci. Przecież takie przesłanie jest w biblii. Ono już przez parę tysięcy lat wpływa na postawy ludzi. To jest myślenie ludzi, którym droga życia jest usłana cierniami. Wydaje się że jak są trudności, to powinna być też ulga. To że się wydaje to jedno, a że tak nie bywa to dwa. Obaj o tym wiemy i nie tylko my obaj. Lecz tak się dziwnie składa że co by się nie wydarzało, to i tak nadal żyjemy. Żyjemy umocnieni. No tak a po co te umocnienia, jeśli toczymy ciągłą walkę? Więc inne sprawy nas omijają. Tu by na to odpowiedzieć, nie można używać logiki. Ona jest tu nie przydatna. Jedyne to co można mówić to. Owocem tego stanu żeczy jest nasze umocnienie. Możemy jego nawet nie chcieć. Bo zbyt wiele kosztuje tylko że tu, należy szukać prawdy, ona wyzwala. A prawdą jest jest zwłaszcza w naszym przypadku to. Że ci którym więcej się udaje czynić, my myślimy że jest to jak po nitce do kłębka. Wcale tak na prawdę nie jest. A jak. A tak że tu oni czynią w wielkim musie. Oni muszą. Są niewolnikami tego przymusu, dlatego tyle zyskują. Nam się wydaje że łatwiej im to przychodzi. W żadnym przypadku łatwiej. Ten pręgież musu dokonań nie jest wcale łatwy, on mocno uwiera. Lecz wyjścia też nie mają, podobnie jak my. Bo co by ich usprawiedliwiło jak by sobie odpuścili? Przecież nabrali sił nie po to by się dobrze czuć. A po to by nimi uczynić wiele. Tego też trudno unieść.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Śr lut 27, 2019 9:49 am
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 92 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL